malagaa1
01.03.06, 09:44
Wczoraj rozmawialam z kolezanka ktora cala we lzach powiedziala mi, ze jest w
ciazy i bedzie ja likwidowac. Sytuacje ma nienajciekawsza bo akurat sie
rozwodzi a w ciaze zaszla ze swoim przyjacielem, ktory ma rodzine. Jej
przyjaciel kiedy dowiedzial sie o ciazy, stwierdzil, ze teraz nie moze
pozwolic sobie z nia na dziecko. On sam musi najpierw sie rozwiesc a w jego
sytuacji nie jest to proste, gdyz jego zona ma raka (tak on twierdzi)i nie
jest to dogodny moment. Moja kolezanka boi sie sama urodzic i wychowac
dziecko, chociaz wszystko wskazuje na to, ze dalaby rade. Niestety na pomoc
rodziny nie moze liczyc bo mieszka w Niemczech a na pomoc przyjaciela to juz
wogole, bo on absolutnie nie chce tego dziecka i namawia ja do aborcji.
Wczoraj powiedzialam jej, ze bedzie lepiej jesli zlikwiduje ciaze. Widzialam
jak jej ulzylo, jak zaczela mi dziekowac, ze tez jestem za tym wyjsciem.
Jednak ja czuje sie podle, sama mam 2 dzieci. Nie wiem jak zachowalabym sie w
jej sytuacji, bo sytuacja najciekawsza nie jest. Wiem jedno, ze ona zawsze
chciala miec rodzine, dzieci i bylaby w stanie sama to dziecko wychowac tylko
naciska na nia jej przyjaciel. A ten przyjaciel (nie znam go osobiscie)wydaje
mi sie wyjatkowym skur...em, ktory absolutnie sie dla niej nie rozwiedzie i
ona nie ma z nim przyszlosci.
Powiedziala mi ze aborcja juz postanowiona ale byla taka zalamana, ze nie
moglam na to patrzec. Z drugiej strony tez boje sie ja przekonywac ze ma to
dziecko urodzic, bo w koncu ona bedzie samotna matka z tysiacem problemow a
ja jej we wszystkim nie pomoge.
Qurcze, naprawde mnie to meczy. Poradzcie cos.