Dodaj do ulubionych

CZY ZNACIE FACETA, KTÓRY BEZ NERWÓW PROWADZI SAMOC

IP: *.man.polbox.pl 05.12.02, 13:54
Znacie takiego? Może jest takich kilu na 1000, ale generalnie faceci to
nerwusy za kierownicą, nosi ich po prostu. I komentarz w stylu......"No BABA
jedzie....."Czasami pozwala na to sobie mój mąż ale szybko reaguję na coś
takiego. Napiszcie, co wy na to.
Obserwuj wątek
    • Gość: Mike Re: CZY ZNACIE FACETA, KTÓRY BEZ NERWÓW PROWADZI IP: proxy / 217.153.35.* 05.12.02, 13:58
      Gość portalu: Ania napisał(a):


      > jedzie....."Czasami pozwala na to sobie mój mąż ale szybko reaguję na coś
      > takiego. Napiszcie, co wy na to.

      Napisz jak reagujesz na to? Bijesz go po łapach? Po głowie?
      • lyche1 Re: CZY ZNACIE FACETA, KTÓRY BEZ NERWÓW PROWADZI 05.12.02, 14:09
        Gość portalu: Mike napisał(a):

        > Gość portalu: Ania napisał(a):
        > Napisz jak reagujesz na to? Bijesz go po łapach? Po głowie?

        Ja Ci odpiszę. Walnęłam Sobie naklejkę na tylną klapę : Wyprzdzaj szybko Ktoś
        już czeka na twoją nerkę. Właśnie się zastanawiam nad drugą : Wal śmiało Ty
        płacisz.
        • Gość: Mike Re: CZY ZNACIE FACETA, KTÓRY BEZ NERWÓW PROWADZI IP: proxy / 217.153.35.* 05.12.02, 14:12
          lyche1 napisała:

          > Gość portalu: Mike napisał(a):
          >
          > > Gość portalu: Ania napisał(a):
          > > Napisz jak reagujesz na to? Bijesz go po łapach? Po głowie?
          >
          > Ja Ci odpiszę. Walnęłam Sobie naklejkę na tylną klapę : Wyprzdzaj szybko Ktoś
          > już czeka na twoją nerkę. Właśnie się zastanawiam nad drugą : Wal śmiało Ty
          > płacisz.

          Nie zrozumiałaś. Pytałem o to jak reaguje na męża, który widząc kobietę za
          kierownicą mówi "baba....".
          • lyche1 Re: Może i nie zrozumiałam. 05.12.02, 14:21
            Po prostu mam już dość tematu kto lepiej prowadzi kobiety czy mężczyźni.
            Przecież wiadomo, że to zależy do predyspozycji a nie od płci, umiejętności,
            doświadczenia. Ja dzięki Bogu jestem wyłączną właścicielką mojego samochodu, a
            faceci w moim samochodzie pojawiają się wyłacznie jako pasażerowie. Nawet
            ojciec się musiał z tym pogodzić. Nigdy się nie przyznaje do tego ale woli ze
            mną jeździć, mama zresztą też. I nie chodzi tu o to, że jestem lepsza lub
            gorsza od niego tylko jest już grubo po 60-tce. Ojciec ma 40 lat doświadczenia
            za kółkiem. Ale na starość niestety wszystko się zmienia. Tak więc równie
            dobrze możecie zamiast baba za kierownicą krzyczeć staruch za kierownicą.
            • Gość: Mike Re: Może i nie zrozumiałam. IP: proxy / 217.153.35.* 05.12.02, 14:26
              lyche1 napisała:

              > Po prostu mam już dość tematu kto lepiej prowadzi kobiety czy mężczyźni.
              > Przecież wiadomo, że to zależy do predyspozycji a nie od płci, umiejętności,
              > doświadczenia. Ja dzięki Bogu jestem wyłączną właścicielką mojego samochodu,
              a
              > faceci w moim samochodzie pojawiają się wyłacznie jako pasażerowie. Nawet
              > ojciec się musiał z tym pogodzić. Nigdy się nie przyznaje do tego ale woli ze
              > mną jeździć, mama zresztą też. I nie chodzi tu o to, że jestem lepsza lub
              > gorsza od niego tylko jest już grubo po 60-tce. Ojciec ma 40 lat
              doświadczenia
              > za kółkiem. Ale na starość niestety wszystko się zmienia. Tak więc równie
              > dobrze możecie zamiast baba za kierownicą krzyczeć staruch za kierownicą.

              Ej, niepotrzebnie się denerwujesz. Tak, to zależy od predypozycji, ale nie
              zapominaj, że często predyspozycje zależą właśnie od płci... Nie "wytykam"
              nigdy koiet za kierownicą, ale mojej żonie się zdarza. Też prowadzi i robi to
              dobrze...
            • Gość: staruch Re: Może i nie zrozumiałam. IP: *.elmont.com.pl / 10.40.36.* 05.12.02, 15:45
              lyche1 napisała:
              Tak więc równie
              > dobrze możecie zamiast baba za kierownicą krzyczeć staruch za kierownicą.

              Masz rację. Styl jazdy identyczny. To chyba z racji kiepskiego refleksu -->
              problemu z szybkim podjęciem trafnej decyzji.
              Pozdrawiam
              staruch
        • lalka74 Re: CZY ZNACIE FACETA, KTÓRY BEZ NERWÓW PROWADZI 05.12.02, 14:19
          Super pomysł, też sobie taką zafunduję.
          • lyche1 Re: 05.12.02, 14:24
            lalka74 napisała:

            > Super pomysł, też sobie taką zafunduję.
            Niestety muszę Cię przestrzec przed reakcją niektórych kierowców. Myślałam, że
            to dobry kubeł zimnej wody na niektóre "łby" niestety okazuje się, że w
            niektórych przypadkach dolewam oliwy do ognia:(((
            • lalka74 Re: 05.12.02, 14:28
              a niech się wariaci gorączkują, ja mogę mieć niezłą zabawę.
              • lyche1 Re: No to witam w klubie 05.12.02, 14:37
        • matrek Z całym szacunkiem 05.12.02, 14:34
          lyche1 napisała:

          > Gość portalu: Mike napisał(a):
          >
          > > Gość portalu: Ania napisał(a):
          > > Napisz jak reagujesz na to? Bijesz go po łapach? Po głowie?
          >
          > Ja Ci odpiszę. Walnęłam Sobie naklejkę na tylną klapę : Wyprzdzaj szybko Ktoś
          > już czeka na twoją nerkę. Właśnie się zastanawiam nad drugą : Wal śmiało Ty
          > płacisz.


          To straszliwie pretensjonalne, nie wspominając już o estetyce.
          No ale Twój samochód, Twój lakier.
    • matrek Ja 05.12.02, 13:58
      zauważam, że kobita prowadzi...

      jak reagujesz ? ;)
      • Gość: Mirko Re: Ja IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 05.12.02, 14:02
        A jak mają się nie denerwować ci biedni mężczyźni widząc tyle bab za kierownicą?
      • lyche1 Re: Matrek przytoczyć Ci parę 05.12.02, 14:07
        Twoich wypowiedzi z przed dwóch( chyba) miesięcy?
        • matrek Jasne 05.12.02, 14:21
          Nie wstydzę się ich
          • Gość: Lena Re: Jasne IP: 213.25.39.* 05.12.02, 14:45
            matrek napisał:

            > Nie wstydzę się ich

            Dopiero teraz zuaważyłam jakiś stary wątek o tym jak to kobiety źle prowadzą.
            Znam mężczyz z którymi bałabym się wsiąść do samochodu. Sami jeszcze jako tako
            ale jeśli obok ktoś siedzi i czują się w obowiązku zabawiać rozmową to trzeba
            patrzeć przed siebie i trzyać rękę na ręcznym. jeżdżę dużo po wielomieście
            jakim jest Śląsk i jesli miałabym ocenić kto fatalniej jeźdxi - to przyznać
            muszę,że częściej spotykam mężczyzn /na skrzyżowaniu z podporządkowanej nie
            wiedzą kto ma pierwszy, złe ustawianie się do skrętu i blokowanie innych,
            nieprzepuszczanie innych choć nie koliduje ani nie zwalnia to ich jazdy,
            blokowanie dróg podporządkowanych, fatalne parkowanie/. Zważywszy na to ,że
            mężczyzn jednak widzi sie za kierownicą więcej to może pół na pół ze wskazaniem
            na mężczyzn. Kobiety jeżdżą wolniej i ostrożniej /nie wszystkie/, ale
            beznadziejnie jeżdżących mężczyzn spotykam naprawdę sporo.
            • lyche1 Re: Daj se spokój Lena 05.12.02, 14:52
              Matrek należy do facetów, którzy skręcając w lewo najpierw Cię wyprzedzają ( bo
              się wleczesz) potem nie włączajac kierunkowskazu hamują Ci przed nosem i
              spokojnie z piskiem hamulców skręcają z tekstem na ustach "baba za kierownicą"
              • matrek Re: Daj se spokój Lena 05.12.02, 15:23
                lyche1 napisała:

                > Matrek należy do facetów, którzy skręcając w lewo najpierw Cię wyprzedzają (
                bo
                >
                > się wleczesz) potem nie włączajac kierunkowskazu hamują Ci przed nosem i
                > spokojnie z piskiem hamulców skręcają z tekstem na ustach "baba za kierownicą"


                Ty mnie oczywiście widziałaś na drodze...
                • lyche1 Re: Dajmy sobie wszyscy spokój 05.12.02, 15:33
                  matrek napisał:


                  > Ty mnie oczywiście widziałaś na drodze...
                  Przecież nie napisałam, że Cię widziałam, tylko że prawdopodobnie należysz do
                  pewnej grupy kierowców. To chyba różnica. Dajmy sobie spokój. Ja nie zmienię
                  Twojego zdania, Ty nie zmienisz mojego. ( Oczywiście nie na swój temat bo znamy
                  się tylko wirtualnie)
                  • matrek Owszem 05.12.02, 15:46
                    Tylko, że ja generalizuję, zwracając uwagę na odstępstwa od reguły, Ty zaś
                    wiesz, jak ja konkretnie jeżdżę. Upsss, przepraszam - jak ja prawdopodobnie
                    jeżdżę...
                    • Gość: Mike Re: Owszem IP: proxy / 217.153.35.* 05.12.02, 15:48
                      matrek napisał:

                      > Tylko, że ja generalizuję, zwracając uwagę na odstępstwa od reguły, Ty zaś
                      > wiesz, jak ja konkretnie jeżdżę. Upsss, przepraszam - jak ja prawdopodobnie
                      > jeżdżę...
                      >
                      Tia, kobiecy szowinizm... Pewnie jest starą zgorzkniałą panną, i nienawidzi
                      mężczyzn.
            • matrek Re: Jasne 05.12.02, 15:22
              Gość portalu: Lena napisał(a):

              > ... ale
              > beznadziejnie jeżdżących mężczyzn spotykam naprawdę sporo.

              Nikt nie twierdzi, że jest inaczej. Ale prawdopodobiństwo napotkania fatalnie
              jeżdżącego mężczyzny jest nieporównywalnie większe niż tak jeżdżącej kobiety,
              głownie z tego względu - jak sądzę - że nieporównywalnie więcej mężczyzn
              prowadzi samochody niż kobiet.
              Żeby sprawa była jasna. Co do zasady nie mam nic przeciwko kobietom za
              kierowanicami, nie wzrusza mnie też, jeśli kobiecie zdarzy się mnie wyprzedzić
              na drodze, ale po przejechaniu iluś tam kilometrów w życiu, nie mam żadnych
              wątpliwości źe odsetek źle jeżdżących kobiet jest znacznie większy, niż odsetek
              źle jeźdźących mężczyzn. Nie oznacza to, rzecz jasna, że nie ma fantastycznie
              jeżdżących kobiet.

              Inną sprawą natomiast jest to, że kobiet zwykle zachowują większą kulturę jazdy
              niż mężczyźni.

              A tak już na marginesie, (to przede wszystkim do lyche) nie wiem dlaczego się
              unosicie.
              • Gość: Mike Re: Jasne IP: proxy / 217.153.35.* 05.12.02, 15:26
                matrek napisał:

                > Gość portalu: Lena napisał(a):
                >
                > A tak już na marginesie, (to przede wszystkim do lyche) nie wiem dlaczego się
                > unosicie.

                To ambicja matrek, ambicja.
                • lyche1 Re: Jasne 05.12.02, 15:37
                  Gość portalu: Mike napisał(a):

                  > To ambicja matrek, ambicja.
                  A może nadmiar wyobraźni? Po prostu potrafimy sobie wyobrazić co sie stanie z
                  nami i naszymi bliskimi przy spotkaniu z takimi kierowcami którzy nieostrożnie
                  jeżdżą? Może jesteśmy bardziej odpowiedzialne?
                  • Gość: Lena Re: Jasne IP: 213.25.39.* 05.12.02, 16:14
                    lyche1 napisała:

                    > Gość portalu: Mike napisał(a):
                    >
                    > > To ambicja matrek, ambicja.
                    > A może nadmiar wyobraźni? Po prostu potrafimy sobie wyobrazić co sie stanie z
                    > nami i naszymi bliskimi przy spotkaniu z takimi kierowcami którzy
                    nieostrożnie
                    > jeżdżą? Może jesteśmy bardziej odpowiedzialne?

                    Jest coś takiego z mężczyznami,że bronią się rękami i nogami przed tym by ich
                    żona jeździła. A jeśli już jeździ to na każdym kroku starają się jej
                    udowodnić,że kobiety jeżdżą gorzej. Wziąwszy pod uwagę, że najczęściej
                    małżeństwo ma jeden samochód facet stara się ten samochód zdominować /a raczej
                    uzywanie samochodu/. Pracuję wśród samych mężczyzn, mam męża, braci i wszędzie
                    to samo. Swój samochód mam od prawie 10 lat /mąż ma swój/ i od tego czasu nie
                    słyszę,że jeżdżę gorzej. Facet nawet tzw. artysta czy humanista nie mający
                    pojęcia o jakichkolwiek technicznych sprawach a już o tym co pod maską ma
                    samochód nie mówiąc czuje się lepszy w sprawach samochodu, w sprawach jazdy
                    samochodem, ubezpiczeń. Każdy oczywiście mówi "może inni ale nie ja, ja tak się
                    nie zachowuję" ale lepiej żeby żona samochodu nie dotykała. No może ewentualnie
                    ze szmatą i wodą/dużą ilościa by lakieru nie porysowała/. Ona jak już wsiada za
                    kierownicę raz na ruski rok to jej się ręce trzęsą a tam czycha następny facet
                    który ją obrazi bo przecież źle jeździ, nie wpuści bo nie będzie się za nią
                    ciągnął, potrąbi na żółtym świtle bo precież on na żółtym to już byłby na
                    następnych światłach, postuka się w głowę z pogardą.
                    Oj mężczyźni, mężczyźni...
                    • matrek Re: Jasne 05.12.02, 16:23
                      Gość portalu: Lena napisał(a):

                      > Jest coś takiego z mężczyznami,że bronią się rękami i nogami przed tym by ich
                      > żona jeździła. A jeśli już jeździ to na każdym kroku starają się jej
                      > udowodnić,że kobiety jeżdżą gorzej....

                      W moim przypadku było wręcz odwrotnie, przez ileś lat namawiałem żonę, aby -
                      choć ma prawo jazdy - przestała bać się wsiąść za kierownicę.
                    • Gość: Mike Re: Jasne IP: proxy / 217.153.35.* 05.12.02, 16:26
                      Gość portalu: Lena napisał(a):

                      > lyche1 napisała:
                      >
                      > > Gość portalu: Mike napisał(a):
                      > >
                      > > > To ambicja matrek, ambicja.
                      > > A może nadmiar wyobraźni? Po prostu potrafimy sobie wyobrazić co sie stani
                      > e z
                      > > nami i naszymi bliskimi przy spotkaniu z takimi kierowcami którzy
                      > nieostrożnie
                      > > jeżdżą? Może jesteśmy bardziej odpowiedzialne?
                      >
                      > Jest coś takiego z mężczyznami,że bronią się rękami i nogami przed tym by ich
                      > żona jeździła. A jeśli już jeździ to na każdym kroku starają się jej
                      > udowodnić,że kobiety jeżdżą gorzej. Wziąwszy pod uwagę, że najczęściej
                      > małżeństwo ma jeden samochód facet stara się ten samochód zdominować /a
                      raczej
                      > uzywanie samochodu/. Pracuję wśród samych mężczyzn, mam męża, braci i
                      wszędzie
                      > to samo. Swój samochód mam od prawie 10 lat /mąż ma swój/ i od tego czasu nie
                      > słyszę,że jeżdżę gorzej. Facet nawet tzw. artysta czy humanista nie mający
                      > pojęcia o jakichkolwiek technicznych sprawach a już o tym co pod maską ma
                      > samochód nie mówiąc czuje się lepszy w sprawach samochodu, w sprawach jazdy
                      > samochodem, ubezpiczeń. Każdy oczywiście mówi "może inni ale nie ja, ja tak
                      się
                      >
                      > nie zachowuję" ale lepiej żeby żona samochodu nie dotykała. No może
                      ewentualnie
                      >
                      > ze szmatą i wodą/dużą ilościa by lakieru nie porysowała/. Ona jak już wsiada
                      za
                      >
                      > kierownicę raz na ruski rok to jej się ręce trzęsą a tam czycha następny
                      facet
                      > który ją obrazi bo przecież źle jeździ, nie wpuści bo nie będzie się za nią
                      > ciągnął, potrąbi na żółtym świtle bo precież on na żółtym to już byłby na
                      > następnych światłach, postuka się w głowę z pogardą.
                      > Oj mężczyźni, mężczyźni...

                      W dziwnym świecie Lena żyjesz... W życiu nie spotkałem się z czymś takim. Moja
                      żona więcej czasu spędza za kierownicą naszego samochodu niż ja i nie ma w tym
                      żadnego problemu...
                      • lyche1 Re: Jasne 05.12.02, 16:41
                        Gość portalu: Mike napisał(a):

                        > W dziwnym świecie Lena żyjesz... W życiu nie spotkałem się z czymś takim.
                        Moja żona więcej czasu spędza za kierownicą naszego samochodu niż ja i nie ma
                        w tym żadnego problemu...
                        O nie mój drogi.
                        Lena napisała bardzo trafnie. Tak się składa że ja z kolei dość długo
                        pracowałam w salonie samochodowym wraz z serwisem. Nie jako mechanik oczywiście
                        ale przebywając tam codziennie to i owo usłyszałam i nauczyłam się.
                        Żenujące wprost jest gdy w obecnej chwili jadę do serwisu z samochodem a
                        panowie mechanicy widzac kobietę klientkę próbuja jej kit wciskać. To po prostu
                        jest śmieszne. Do obecnej chwili w narodzie pokutuje socjalistyczny obrazek
                        kobiety za kierownicą - kiedy ano tylko wtedy gdy mężczyzna jest pijany i nie
                        jest w stanie prowadzić. Poza tym przypominam sobie chwile kiedy dostałam prawo
                        jazdy i nie miałam samochodu. Raz mi tylko ojciec pozwolił jechać swoim. Dzięki
                        Bogu zaraz dostałam służbowy samochód. I to na nim musiałam się sama nauczyć
                        jeździć. Po roku w sytuacji krytycznej ojciec poprosił mnie bym siadła za
                        kierownicą jego samochodu. Potem się podobno chwalił znajomkom, ze jego córka
                        świetnie prowadzi. No cóż on mnie tego nie nauczył.
                        • Gość: Mike Re: Jasne IP: proxy / 217.153.35.* 05.12.02, 16:48
                          lyche1 napisała:

                          > Gość portalu: Mike napisał(a):
                          >
                          > > W dziwnym świecie Lena żyjesz... W życiu nie spotkałem się z czymś takim.
                          > Moja żona więcej czasu spędza za kierownicą naszego samochodu niż ja i nie
                          ma
                          > w tym żadnego problemu...
                          > O nie mój drogi.
                          > Lena napisała bardzo trafnie. Tak się składa że ja z kolei dość długo
                          > pracowałam w salonie samochodowym wraz z serwisem. Nie jako mechanik
                          oczywiście
                          >
                          > ale przebywając tam codziennie to i owo usłyszałam i nauczyłam się.
                          > Żenujące wprost jest gdy w obecnej chwili jadę do serwisu z samochodem a
                          > panowie mechanicy widzac kobietę klientkę próbuja jej kit wciskać. To po
                          prostu
                          >
                          > jest śmieszne. Do obecnej chwili w narodzie pokutuje socjalistyczny obrazek
                          > kobiety za kierownicą - kiedy ano tylko wtedy gdy mężczyzna jest pijany i nie
                          > jest w stanie prowadzić. Poza tym przypominam sobie chwile kiedy dostałam
                          prawo
                          >
                          > jazdy i nie miałam samochodu. Raz mi tylko ojciec pozwolił jechać swoim.
                          Dzięki
                          >
                          > Bogu zaraz dostałam służbowy samochód. I to na nim musiałam się sama nauczyć
                          > jeździć. Po roku w sytuacji krytycznej ojciec poprosił mnie bym siadła za
                          > kierownicą jego samochodu. Potem się podobno chwalił znajomkom, ze jego córka
                          > świetnie prowadzi. No cóż on mnie tego nie nauczył.

                          Jestem mężczyzną, a w serwisach, też mi kity wciskają. Sam pracując (w innej
                          branży) zdarza mi się kity wciskać (jak czegoś nie wiem, a nie wypada) - po
                          równo mężczyznom i kobietom - w razie potrzeby. Co do stosunków w Twojej
                          rodzinie, nie wypowiadam się.
                          • lyche1 Re: No właśnie wiec po co cała ta dyskusja? 05.12.02, 16:52
                            • Gość: Mike Re: Bo dzięki temu się nie nudzi! IP: proxy / 217.153.35.* 05.12.02, 16:55
                        • Gość: KR$ Re: Jasne IP: *.riz.pl 05.12.02, 17:38
                          lyche1 napisała:

                          > Gość portalu: Mike napisał(a):
                          >
                          > > W dziwnym świecie Lena żyjesz... W życiu nie spotkałem się z czymś takim.
                          > Moja żona więcej czasu spędza za kierownicą naszego samochodu niż ja i nie
                          ma
                          > w tym żadnego problemu...
                          > O nie mój drogi.
                          > Lena napisała bardzo trafnie. Tak się składa że ja z kolei dość długo
                          > pracowałam w salonie samochodowym wraz z serwisem. Nie jako mechanik
                          oczywiście
                          >
                          > ale przebywając tam codziennie to i owo usłyszałam i nauczyłam się.
                          > Żenujące wprost jest gdy w obecnej chwili jadę do serwisu z samochodem a
                          > panowie mechanicy widzac kobietę klientkę próbuja jej kit wciskać. To po
                          prostu
                          >
                          > jest śmieszne. Do obecnej chwili w narodzie pokutuje socjalistyczny obrazek
                          > kobiety za kierownicą - kiedy ano tylko wtedy gdy mężczyzna jest pijany i nie
                          > jest w stanie prowadzić. Poza tym przypominam sobie chwile kiedy dostałam
                          prawo
                          >
                          > jazdy i nie miałam samochodu. Raz mi tylko ojciec pozwolił jechać swoim.
                          Dzięki
                          >
                          > Bogu zaraz dostałam służbowy samochód. I to na nim musiałam się sama nauczyć
                          > jeździć. Po roku w sytuacji krytycznej ojciec poprosił mnie bym siadła za
                          > kierownicą jego samochodu. Potem się podobno chwalił znajomkom, ze jego córka
                          > świetnie prowadzi. No cóż on mnie tego nie nauczył.


                          hahaha - to znaczy, ze ryzyko twojej nauki podjal biedny pracodawca - tylko on
                          nie mial wyjscia...
                          • Gość: Lena Re: Jasne IP: 213.25.39.* 05.12.02, 18:37
                            Zaden mężczyzna nie przyzna się do tego że żonie nie chce dać samochodu /na
                            pewno nie przy innych kobietach co innego w męskim gronie/.Moi koledzy też
                            namawiali zony na zrobienie prawa jazdy i ma lyche1 rację, gdy pisze dlaczego -
                            bo czasem przydaje się drugi kierowca oczywiście pod okiem pierwszego kierowcy.
                            Znam zony moich kolegów które prawo jazdy mają nawet 10 lat i jeżdżą tylko gdy
                            mąż wypił i tylko gdy on siedzi obok /o tym że poucza nie wspomnę/. Co innego
                            gdy ona już wczesniej miała to prawo jazdy, jeździła i nie da się zepchnąć do
                            roli pomocnika kierowcy. Wtedy ewentualnie facet przyznaże ona umie jeździć ale
                            zaznacza że akurat ona jest wyjątkiem.
                            W salonie samochodowym jest jak w sklepie komputerowym, w salonie RTV -
                            mężczyźni przekonani są,że nas interesuje tylklo kolor i ewnetualnie
                            wielkość /bez podtekstów/, resztę tłumaczą facetowi z którym przyszłyśmy.
                            Lyche1 - jest tu taki wątek o kobietach chłopczycach i napisałam tam /poniważ
                            jestem taką chłopczycą/ że jedno jest pewne - nie przyciągamy do siebie ciamajd
                            i niepewnych siebie facetów poprawiających swoją pewność siebie naszym kosztem.
    • Gość: grogreg Re: CZY ZNACIE FACETA, KTÓRY BEZ NERWÓW PROWADZI IP: proxy / 212.160.165.* 05.12.02, 14:06
      Ja jestem prawdziwym stoikiem za kierownica. Jade, usmiecham sie. I nic nie
      jest w stanie mnie z rownowagi wyprowadzic, nawet ten IDIOTA KTOY WYMUSIL
      DZISIAJ RANO NA MNIE PIERWSZENSTWO!!! Ja tam sie nie denerwuje, ALE JAK GO
      DORWE TO MU LEP URWE I ...... DO SZYI!!!!
    • kasiulek Re: CZY ZNACIE FACETA, KTÓRY BEZ NERWÓW PROWADZI 05.12.02, 14:09
      Moj Darling prowadzi bez nerwow.
      W odroznieniu ode mnie:)))
    • Gość: Lena Re: CZY ZNACIE FACETA, KTÓRY BEZ NERWÓW PROWADZI IP: 213.25.39.* 05.12.02, 14:19
      Jeżdżę długo, szybko, pewnie i bez nerwów. Czasem wyprzedzę jakiegoś 50-latka i
      tak mu podniosę poziom tostesteronu,że przez pół miasta robimy wyścig. Ale na
      żaglach też tak mam. Jakoś tak umiem kogoś podpuścić.No i mam instynkt
      sportowca. Ale żeby się denerwować !!! Przesada. Wpuszczam innych z
      podporządkowanej ulicy, przepuszczam na pasach i nie irytuje mnie brzydko
      wpychające się inne autko. Jeszcze potrafię przyjaźnie pomachać ręką. W
      samochodzie zwykle słucham koncertów skrzypcowych i one nastrajają mnie tak
      pozytywnie,że i świat wydaje mi sie piękniejzy.
      Mój mąż jest nerwusem za kierownicą, gdy ktoś mu zajedzie drogę potrafi
      wyprzedzić i zrewanzować sie tym samym, potrafi celowo kogoś wpychajacego się
      zablokować. Po co mu to, nie wiem ? Po co sie denerwować gdy nie muszę ?
      • Gość: KR$ Re: CZY ZNACIE FACETA, KTÓRY BEZ NERWÓW PROWADZI IP: *.riz.pl 05.12.02, 17:40
        Gość portalu: Lena napisał(a):

        > Jeżdżę długo, szybko, pewnie i bez nerwów. Czasem wyprzedzę jakiegoś 50-latka
        i
        >
        > tak mu podniosę poziom tostesteronu,że przez pół miasta robimy wyścig. Ale na
        > żaglach też tak mam. Jakoś tak umiem kogoś podpuścić.No i mam instynkt
        > sportowca.


        ------> wobec tego wypadeczek juz blisko - sa wszystkie potrzebne elementy
        (zbytnia pewnosc siebie, szybka jazda, instynkt sportowca, podnoszenie
        testosteronu wspoluczestnikom ruchu)



        Ale żeby się denerwować !!! Przesada. Wpuszczam innych z
        > podporządkowanej ulicy, przepuszczam na pasach i nie irytuje mnie brzydko
        > wpychające się inne autko. Jeszcze potrafię przyjaźnie pomachać ręką. W
        > samochodzie zwykle słucham koncertów skrzypcowych i one nastrajają mnie tak
        > pozytywnie,że i świat wydaje mi sie piękniejzy.
        > Mój mąż jest nerwusem za kierownicą, gdy ktoś mu zajedzie drogę potrafi
        > wyprzedzić i zrewanzować sie tym samym, potrafi celowo kogoś wpychajacego się
        > zablokować. Po co mu to, nie wiem ? Po co sie denerwować gdy nie muszę ?
        • Gość: Mike Re: CZY ZNACIE FACETA, KTÓRY BEZ NERWÓW PROWADZI IP: proxy / 217.153.35.* 06.12.02, 09:07
          Gość portalu: KR$ napisał(a):

          >
          > ------> wobec tego wypadeczek juz blisko - sa wszystkie potrzebne elementy
          > (zbytnia pewnosc siebie, szybka jazda, instynkt sportowca, podnoszenie
          > testosteronu wspoluczestnikom ruchu)
          >

          Obśmiałem się hahahahahaha... A jak ona podnosi im testosteron??? Podrzuca im
          tabletki bez ich wiedzy? Czy może zastrzyki przez sen...? A może chodziło CI o
          jakiś inny hormon?
    • jotembi Re: CZY ZNACIE FACETA, KTÓRY BEZ NERWÓW PROWADZI 05.12.02, 14:21
      znam. jednego
      poza tym nieźle operuje kręgosłupy hehe
      też zapewne bez nerwów chociaż kto to wie
    • frisky2 Re: CZY ZNACIE FACETA, KTÓRY BEZ NERWÓW PROWADZI 05.12.02, 15:56
      Mam jak najgorsze doswiadczenia zwiazane z prowadzeniem samochodu przez
      kobiety, wiec moze nie powinienem sie wypowiadac? Ale powiem zeby ostrzec
      innych kierowcow: jesli widzicie, ze prowadzi kobieta, starszy czlowiek, ktos
      na rejestracji nie warszawskiej w Warszawie, to na wszelki wypadek zwiekszcie
      swoja czujnosc na drodze. na pewno sie przyda.
      • Gość: Ania Re: CZY ZNACIE FACETA, KTÓRY BEZ NERWÓW PROWADZI IP: *.man.polbox.pl 06.12.02, 09:54
        Dlaczego Frisky napisał że jak widzicie kogoś na nie warszawskiej rejestracji
        to trezba zwiększyć czujność. Ja mam samochód na lubelskiej rejestracji, tam
        był kupiony ale juz bardzo długo jeżdżę w Warszawie. Niestety mam niezbyt
        pozytywne wrażenia jeśli chodzi o warszawskich rodowidych kierowców. Szaleńcy,
        więcej nie powiem. A co do kobiet kierowców, ja jestem dobrym kierowcą i nikt
        mi nie powie, że kobiety stwarzają zagrożenie za kierownicą dla innych.Nigdy
        nie zdażyło mi się hamować nagleprzez zajeżdżającą mi drogę inna kobietę, ale
        przez szalejących panów kierowców. Taka to jest rzeczywistość.
    • bukowski27 no na przyklad ten mily starszy pan, ktory kilka 05.12.02, 17:06
      dni temu wyjechal na szose ( bo to na wsi bylo) z jakiejs podrzednej drogi... w
      sposob sugerujacy ze jego samochod jest jedynym pojazdem w tej czesci europy...
      on wogole ni ebyl zdenerwowany, a nawet milo sie do mnie usmiechal gdy mu
      machalem i rzucalem miesem... ot! taki mily starszy pan...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka