porque1
18.03.06, 11:41
Chcialam zapytac czy ja mam racje czy jestem przewrazliwiona, albo
niesprawiedliwa. Jestem od jakies czasu razem ze starszym od siebie facetem,
od 8 miesiecy mieszkamy razem. On jest po rozwodzie, ma dziecko z tamtego
malzenstwa-corka 13 lat.Dziecko nie moze zostac samo w domu, zawsze jest z
nia babcia, matka bardzo roznie,czesto gdzies wychodzi itd. Jesli babcia
idzie do kosciola, a matki nie ma - on musi jechac do niej, zeby dziecko nie
bylo samo. Teraz jest sytuacja,ze matka wyjechala na kilka dni, babcia idzie
na imieniny, wiec on jedzie na caly weekend do niej, zeby przez pare godzin
nie byla sama.Oczywiscie i tak kazdego dnia sie z nia widuje, aranzuje czas,
soboty maja dla siebie itd, wszystko fajnie - tylko,z e ja siedze sama, bo ja
nie moge sie razem z nimi spotykac, bo dziecko przezyje wstrzas (ze inna
kobieta) i jej matka na to nie pozwala. Mam tego dosyc! Nie wiem czy ja
zostalam inaczej wychowana, czy czasy sa inne - ale wydaje mi sie to dziwne,
ze dzieciak, ktory jest dosyc duzy nie moze zostawac sam, ze moj facet
zostaje tam na noc, bo babcia moze wrocic pozniej, itd. A ja mam jak zwykle
to wszystko rozumiec.