pajdeczka 19.12.02, 09:44 Czy byliście kiedyś w sytuacji, z której, wydawało Wam się, że nie ma wyjścia? Czy czekacie biernie na jej rozwiązanie czy próbujecie coś "z tym" robić? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
agniecha27 Re: W matni 19.12.02, 10:02 Wiesz, zawsze mi się wydawało, że nie ma takiej sytuacji, z której nie byłoby jakiegoś wyjścia. Głowiłam się, gimnastykowałam umysł, a czasem i ciało - ciągle gdzieś biegałam i coś starałam się załatwić. Dziś już wiem, że niektóre rzeczy trzeba pozostawić swojemu biegowi, bo im mocniej się człowiek stara, im bardziej mu zależy na danej sprawie, to i tak wychodzi na odwrót. Więc: "Niech się dzieje wola nieba..." I wiesz, co? Żyje mi się tak jakby trochę lepiej, spokojniej i... większość rzeczy się układa pomyślnie - tylko potrzeba czasu. Pozdrowionka serdeczne :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grogreg Re: W matni IP: proxy / 212.160.165.* 19.12.02, 10:05 Czasem lepiej sprawy zostawic wlasnemu biegowi. Szarpiac sie mozna jeszcze bardziej to zagmatwac. Odpowiedz Link Zgłoś
pajdeczka Re: W matni 19.12.02, 10:09 Mówicie jak moja mama: "poczekaj, czas wszystko rozwiąże". Ale czasami jest tak, że czas nie działa na naszą korzyść. I co wtedy? Możemy się zestarzeć żyjąc "w zawieszeniu". A propos, mam skojarzenie z filmem pod podobnym tytułem "Zawieszeni na drzewie" z Luis de Fuines czy jakoś tak. Groza przeplatała się z komicznymi sytuacjami. Jeśli nam bardziej do śmiechu - to w porządku. Gorzej, kiedy pozostaje tylko smutek. Odpowiedz Link Zgłoś
agniecha27 Re: W matni 19.12.02, 10:15 Mamy są takimi specyficznymi stworzeniami, że często mają rację, tylko nam tych racji nie często chce się słuchać, bo "wiemy lepiej". W rozwiązywaniu trudnych spraw często warto oprzeć się na, wrodzonej nam kobietom, intuicji. Chodzi tylko ot, żeby nie wymuszać jakiś rozwiązań na siłę, bo może się jeszcze bardziej powikłać... i tyle. Wszystko będzie dobrze :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grogreg Re: W matni IP: proxy / 212.160.165.* 19.12.02, 10:25 Film byl fajny. Zwroc uwage na madrosc z niego plynaca. Oni nie mieli wplywo ta tok spraw, a ich wszelkie dzialania tylko podarszaly sytuacje. Prawda jest taka ze nia ma recept uniwersalnych. Polecam Marka Aureliusza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Re: W matni IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 20.12.02, 12:29 przepraszam za błedy, ale tak wychodzi z dzidziusiem na kolanach Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Re: W matni IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 20.12.02, 12:28 pajdeczko,gdy przeżywałam podobne chwile do tych, które opisujesz, ludzie którym się zwirzałam mówili: wszystko będzie dobrze. I okazało się, że rzeczywiście po pewnym czasie wyszło słońce zza chmu. Oczywiście WSZYSTKO nigdy nie będzie dobrze, ale mas moje słowo,że z tej matni wyjdziesz Odpowiedz Link Zgłoś
pajdeczka Re: W matni 20.12.02, 13:17 Gość portalu: * napisał(a): > pajdeczko,gdy przeżywałam podobne chwile do tych, które opisujesz, ludzie > którym się zwirzałam mówili: wszystko będzie dobrze. I okazało się, że > rzeczywiście po pewnym czasie wyszło słońce zza chmu. Oczywiście WSZYSTKO nigdy > > nie będzie dobrze, ale mas moje słowo,że z tej matni wyjdziesz Dzięki. I ucałuj dzidziusia. Odpowiedz Link Zgłoś
samotnica Re: W matni 20.12.02, 13:37 Jestem w matni przez cały czas. I dochodzę do wniosku że to, co się da - zrobię a reszta to już kwestia przeznaczenia. Choćbym nie wiem jak planowała i się starała życie i tak przyniesie różne niespodzianki. Więc lepiej się tym zbytnio nie martwić. Odpowiedz Link Zgłoś
pajdeczka Re: W matni 20.12.02, 13:41 samotnica napisała: > Jestem w matni przez cały czas. I dochodzę do wniosku że to, co się da - zrobię > > a reszta to już kwestia przeznaczenia. Choćbym nie wiem jak planowała i się > starała życie i tak przyniesie różne niespodzianki. Więc lepiej się tym zbytnio > > nie martwić. Życie dla mnie nie jest matnią. Miałam konkretną sytuację na myśli, w której się obecnie znajduję. Żyć po prostu trzeba. Nie ma innego wyjścia. Odpowiedz Link Zgłoś
agick Re: W matni 19.12.02, 10:11 byłam... (nie śmiejcie się pliz..) poszłam do pustego kościoła, usiadłam w ławce i nawet nie umiałam się pomodlić.. pomyślałam o Kimś kogo bardzo kochałam a umarł.. w myślach poprosiłam o pomoc, że nie jestem w stanie sama wyjść z tej sytuacji, w któej się znalazłam... Nie było błysku na niebie, nie zdrżała ziemia ale.. ale problem się rozwiązał... bez mojego udziału... Jeśli możesz, zostaw czasem problemy ich własnemu losowi - pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. Pozdrawiam, "To wszystko jednak ma sens...." Odpowiedz Link Zgłoś
agniecha27 Agickuś 19.12.02, 10:19 agick napisała: > byłam... > (nie śmiejcie się pliz..) poszłam do pustego kościoła, usiadłam w ławce i > nawet nie umiałam się pomodlić.. pomyślałam o Kimś kogo bardzo kochałam a > umarł.. w myślach poprosiłam o pomoc, że nie jestem w stanie sama wyjść z tej > sytuacji, w któej się znalazłam... Nie było błysku na niebie, nie zdrżała > ziemia ale.. ale problem się rozwiązał... bez mojego udziału... > Jeśli możesz, zostaw czasem problemy ich własnemu losowi - pewnych rzeczy nie > da się przeskoczyć. > > Pozdrawiam, > > "To wszystko jednak ma sens...." Miałam kiedyś podobnie... tylko o tym się nie mówi, bo ludzie nie rozumieją... ja też tego nie rozumiałam, bo sprawy rozwiązały się nie tak, jak tego oczekiwałam... dopiero po latach wiem, że tak jak się stało, mimo, że nie po mojej myśli, to bardzo dobrze się stało... Pozdrowionka :))) Odpowiedz Link Zgłoś
agick Agucha..... 19.12.02, 10:30 własnie, właśnie.... co nas nie zabije, to nas wzmocni - tak mówi mój kolega. i ma rację... całuję Cię mocno Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dorka Re: W matni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.02, 15:54 ... a ja już nie mam siły zaczynam nawet myśleć o tym, jak nie pojechać do rodziców na Święta, co dla mnie było nie do pomyslenia! jesli jest prawda, że siedem lat tłustych, siedem lat chudych, to zostało mi jeszcze 5 chudziusieńkich !!! Odpowiedz Link Zgłoś
agick Re: W matni 19.12.02, 16:00 wiem, banał..muie w końcu być lepiej.. Pojedź do Rodziców jeśli w domu rodzinnym mozesz dostać ciepło... jeśli nie - pojedź kopletnie gdzie indziej... Odpowiedz Link Zgłoś
pajdeczka Re: W matni 20.12.02, 13:19 Gość portalu: dorka napisał(a): > ... a ja już nie mam siły > zaczynam nawet myśleć o tym, jak nie pojechać do rodziców na Święta, co dla > mnie było nie do pomyslenia! > jesli jest prawda, że siedem lat tłustych, siedem lat chudych, to zostało mi > jeszcze 5 chudziusieńkich !!! Jeśli myśleć Twoim tokiem to mi jeszcze został 1 chudy rok i wychodzę na prostą. Dobre i to. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lena Re: W matni IP: 213.216.82.* 19.12.02, 16:37 Byłam w sytuacjach, które wydawały mi sie bez wyjścia. Czasem wydaje mi sie,że wytrzymam wszystko ale przychodzi apogeum i czując że to już ta pora -zaczynam działać. Gdy już coś zaczynam jakoś samo lub z opatrznością układa się po mojej mysli lub lepiej. Nie jestem zwolennikiem przeczekiwania chyba, że to przeczekwianie jest strategią. Mam też taką wobec niektórych osób lub spraw ale zwykle w sytuacjach, których radykalne rozwiązanie w jakąkolwiek stronę nie jest mi potrzebne do szczęścia. Życie pokazuje mi,że działanie jest skuteczniejsze, że każda decyzja jest lepsza od braku takowej. Pozdrowienia i życzę trafności w podejmowaniu decyzji. Odpowiedz Link Zgłoś
matrek Re: W matni 19.12.02, 16:56 pajdeczka napisał: > Czy byliście kiedyś w sytuacji, z której, wydawało Wam się, że nie ma wyjścia? > Czy czekacie biernie na jej rozwiązanie czy próbujecie coś "z tym" robić? Nie ma sytuacji bez wyjścia. Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Matrek 19.12.02, 17:05 matrek napisał: > pajdeczka napisał: > > > Czy byliście kiedyś w sytuacji, z której, wydawało Wam się, że nie ma wyjś > cia? > > Czy czekacie biernie na jej rozwiązanie czy próbujecie coś "z tym" robić? > > > Nie ma sytuacji bez wyjścia. > Wiesz coś o tym, no nie :) Matrek, korzystając z okazji zajrzyj na kanapę i do skrzynki GW, ok? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lena Re: W matni IP: 213.216.82.* 19.12.02, 17:05 Mam znajomą której rodzice, głównie matka kontestowali Święta, pomagali bliźnim i zbawiali świat. Choć jej niczego w zyciu nie brakowało do dziś wszystko co kupuje przelicza na bułki i chleb dla biednych. Prawdziwe święta zobaczyła u obcych. Pomaganie pomaganiem, jest to słuszne ale bliskim /szczególnie dzieciom/ nie zatruwajmy zycia z powodu wojen, biedy i potrzeb kontestowaniem radości, szczęścia i Świątecznej bliskości z rodziną. Super,że masz takie doświadczenia i tak wiele dobroci i zrozumienia,że w bezdomnym widzisz człowieka. Oby bliski nie musiał zostać bezdomnym by został zauważony. Może bliskiemu potrzebne są te życzenia przy opłatku, spojrzenie w oczy, ciepło w sercu i zrozumnienie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lena PS IP: 213.216.82.* 19.12.02, 17:07 To miało być do wątku "bydlęta klękają" a wkleiło mi się tutaj. Sooooorrrrrrryyyyyyy. Odpowiedz Link Zgłoś
pajdeczka Re: W matni 20.12.02, 09:33 Gość portalu: Lena napisał(a): > Mam znajomą której rodzice, głównie matka kontestowali Święta, pomagali bliźnim > > i zbawiali świat. Choć jej niczego w zyciu nie brakowało do dziś wszystko co > kupuje przelicza na bułki i chleb dla biednych. Prawdziwe święta zobaczyła u > obcych. Pomaganie pomaganiem, jest to słuszne ale bliskim /szczególnie > dzieciom/ nie zatruwajmy zycia z powodu wojen, biedy i potrzeb kontestowaniem > radości, szczęścia i Świątecznej bliskości z rodziną. Super,że masz takie > doświadczenia i tak wiele dobroci i zrozumienia,że w bezdomnym widzisz > człowieka. Oby bliski nie musiał zostać bezdomnym by został zauważony. Może > bliskiemu potrzebne są te życzenia przy opłatku, spojrzenie w oczy, ciepło w > sercu i zrozumnienie. Leno, czy moglabyś to samo powiedzieć Mario? Zgadzam się z Tobą w 100% i coś podobnego napisałam w wątku "Bydlęta klękają". Odpowiedz Link Zgłoś
liloom Re: W matni 20.12.02, 09:42 Pajdeczko, czasem trzeba dzialac szybko a czasem wlasnie nie robic nic i poczekac. Nie ma przepisu. A czasem dzialasz i tez nic, wiec "trza wyczuc". Nie mozesz TUPNAC (w szerokim slowa znaczeniu?)? Bo skoro juz nie mozesz wytrzymac to chyba nie ma co czekac... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lena Re: W matni IP: 213.216.82.* 20.12.02, 12:19 Przepraszam,że wrzuciłam wątek nie na temat. Przerzuciałam go na prawidłowy również.Nie chciałam załamać wątku. Widzę Pajdeczko,że masz problem, pewnie dotyczy to męża. Ja mojemu by wydoroślał wystawiłam/trochę lat temu/rzeczy za drzwi. Dosłownie. Obiecałam,że następnym razem wyrzucę przez okno. I zrobiłabym to. Mam despotyczną i apodyktyczną teściową, do tego złośliwą. Gdy już mi zbyt doskwiera jej sposób bycia - nie przyjeżdżam np. na Święta. Co w tym roku robię. W Wigilię pracuję od 18-ej do 7-ej rano. Jestem zwolennikiem dogadywania się we wszystkich sprawach, nie stawiam zawsze na swoim, nie lubię konfliktów ale życie nauczyło mnie, że nie należy czekać aż problem urośnie do rozmiarów nierozwiązywalnych i robi się wielowątkowy. Teraz problemy tnę od ręki, załatwiam od razu jak widzę,że coś się "urodziło". Czasem dyplomatycznie, czasem ostro i zdecydowanie, w życiu i w sprawach zawodowych. Oczywiście,są sprawy na które nie mam wpływu ale jakoś nie wyobrażam sobie przeczekiwania problemów. Zawsze doradzam działanie. Gdy popatrzę za siebie, mam do siebie żal tylko o chwile w których starałam przetrwać. Brak działania i decyzji pogłębiał problem. Pozdrowienia serdeczne, trzymam kciuki i życzę rozwiązania wszystkich problemów w przyszłym roku. Odpowiedz Link Zgłoś
pajdeczka Re: W matni 20.12.02, 12:31 Gość portalu: Lena napisał(a): > Przepraszam,że wrzuciłam wątek nie na temat. Przerzuciałam go na prawidłowy > również.Nie chciałam załamać wątku. > Widzę Pajdeczko,że masz problem, pewnie dotyczy to męża. Ja mojemu by > wydoroślał wystawiłam/trochę lat temu/rzeczy za drzwi. Dosłownie. Obiecałam,że > następnym razem wyrzucę przez okno. I zrobiłabym to. Mam despotyczną i > apodyktyczną teściową, do tego złośliwą. Gdy już mi zbyt doskwiera jej sposób > bycia - nie przyjeżdżam np. na Święta. Co w tym roku robię. W Wigilię pracuję > od 18-ej do 7-ej rano. Jestem zwolennikiem dogadywania się we wszystkich > sprawach, nie stawiam zawsze na swoim, nie lubię konfliktów ale życie nauczyło > mnie, że nie należy czekać aż problem urośnie do rozmiarów nierozwiązywalnych i > > robi się wielowątkowy. Teraz problemy tnę od ręki, załatwiam od razu jak > widzę,że coś się "urodziło". Czasem dyplomatycznie, czasem ostro i > zdecydowanie, w życiu i w sprawach zawodowych. Oczywiście,są sprawy na które > nie mam wpływu ale jakoś nie wyobrażam sobie przeczekiwania problemów. Zawsze > doradzam działanie. Gdy popatrzę za siebie, mam do siebie żal tylko o chwile w > których starałam przetrwać. Brak działania i decyzji pogłębiał problem. > Pozdrowienia serdeczne, trzymam kciuki i życzę rozwiązania wszystkich problemów > > w przyszłym roku. Leno, wszystko już przerabiałam. I walizki, i balkon. Czuję, jakby we mnie już nie było nic. Czasami tylko coś zakłuje. I dziwię się, jak to się mogło stać, że z czegoś , co miało siłę zrobiło się "nic". Przeznaczenie? Fatum? Czuję obojętność i tyle. Dzięki za dobre słowa. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mario Pajdeczka w matni? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.12.02, 12:51 Ha,ha, ha,ha. Ona by krowie łeb urwała. ( jak by ją wpuscił na pastwisko). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tami Re: Pajdeczka w matni? IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.* 20.12.02, 13:18 nie wiem co się wydarzyło ale czas podobno goi rany a ty jesteś przecież silną kobietą!! Odpowiedz Link Zgłoś
pajdeczka Re: Pajdeczka w matni? 20.12.02, 13:31 Gość portalu: tami napisał(a): > nie wiem co się wydarzyło ale czas podobno goi rany a ty jesteś przecież silną > kobietą!! Dzięki. A skąd wiesz, że jestem silna? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lena Re: Pajdeczka w matni? IP: 213.216.82.* 20.12.02, 13:19 Gość portalu: Mario napisał(a): > Ha,ha, ha,ha. > Ona by krowie łeb urwała. ( jak by ją wpuscił na pastwisko). A może tak pomyślałbyś czym się z nią podzielić /dobrym słowem chociaż/ jak już masz taki nastrój altruistyczno-samarytański. No chyba,że dotyczy to tylko bezdomnych a Pajdeczka dach pewnie ma. Nie samym chlebem żyje człowiek... Odpowiedz Link Zgłoś
pajdeczka Do Mario 20.12.02, 13:30 Zawsze, kiedy Cię wkurzę piszesz pod nickiem Pamela_andreson. Jesteś żałosnym bubkiem. Za chwilę Admin Cię wyeliminuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mario Re: Do Mario IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.12.02, 18:14 pajdeczka napisał: > Zawsze, kiedy Cię wkurzę piszesz pod nickiem Pamela_andreson. Jesteś żałosnym > bubkiem. Za chwilę Admin Cię wyeliminuje. Jestem Mario. Może I,II, III,IV, V. Nigdy Pamela Anderson. "Z pozdrowieniami Świątecznymi". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kod W matni IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 20.12.02, 15:01 Zacznę tak. Pewien znany fizyk o inicjałach A.E. powiedział kiedyś, że nic nie trwa wiecznie, prócz wiecznie zmieniającej się materii. Traktując to jako punkt zaczepienia swojej wypowiedzi chciałem powiedzieć, że wszelkie kryzysy czynią nas słabymi, jednak nie do tego stopnia, aby trwały wiecznie. Właściwie to jak szybko podniesiemy się zależy od tego kim jesteśmy i czy otoczenie nam sprzyja bardziej czy mniej. Samo spowiadanie się ze swoich dołów, problemów nie jest rozwiązaniem. Wzbudzi u innych współczucie (co jeszcze bardziej nas rozklei), może być tak, ze ktoś nie zareaguje w ogóle (moda jest na znieczulicę), a może będzie chciał pomóc (często jednak bezinteresowność dla niektórych wyginęła wraz z dinozaurami). Kurcze, mam wrażenie, że dużo w tym co piszę chaosu. Przepraszam, brzęczą mi nad uchem i nie pozwalają uduchowić myśli ;-) Ja wymyśliłem sobie inaczej. Po pierwsze szukam zajęcia. Wyznaczam sobie krótkoterminowe wyzwania, błahostki, z innych dziedzin... tak jakbym chciał sobie coś odbić na czymś innym... to mnie w jakiś sposób nakręca... w między czasie szukam pozytywów w całym negatywnym zdarzeniu, uczę się wyciągam wnioski, to jak szukanie tego co zostało po wielkim pożarze, potopie. Nie rozklejam się, ważni są znajomi, pozwalają nam odskoczyć, zapomnieć, odpocząć, porwać (kino, pub, koncert, inne miasto). Kiedy juz jestem ułożony w jakimś sensie przecinam węzeł, w miejscu, które sam obieram, które wydaje mi się za najbardziej bezpiecznie. Nie da się rozwiązać problemów, trzeba je odciąć...one będą się jeszcze jakiś czas ciągnąć po naszym sumieniu, ale żyję raz...jeden raz... lubię Horacego... jego carpe diem... nie pozwolę, aby coś, ktoś wrzucał mnie do dołka... chcę wiedzieć, czuć, że żyję...chcę się śmiać, nawet jeśli nie jest mi do śmiechu i nigdy nie zarażam innych swoim samopoczuciem, zostawiam je w domu. To tyle, jeśli chodzi o moje zdanie... przepraszam, ze tak wiele. Pozdrawiam i spełnienia życzę w przyszłym roku :-) Odpowiedz Link Zgłoś
pajdeczka Re: W matni 23.12.02, 08:40 Gość portalu: kod napisał(a): > Zacznę tak. Pewien znany fizyk o inicjałach A.E. powiedział kiedyś, że nic nie > trwa wiecznie, prócz wiecznie zmieniającej się materii. Traktując to jako punkt > > zaczepienia swojej wypowiedzi chciałem powiedzieć, że wszelkie kryzysy czynią > nas słabymi, jednak nie do tego stopnia, aby trwały wiecznie. Właściwie to jak > szybko podniesiemy się zależy od tego kim jesteśmy i czy otoczenie nam sprzyja > bardziej czy mniej. Samo spowiadanie się ze swoich dołów, problemów nie jest > rozwiązaniem. Wzbudzi u innych współczucie (co jeszcze bardziej nas rozklei), > może być tak, ze ktoś nie zareaguje w ogóle (moda jest na znieczulicę), a może > będzie chciał pomóc (często jednak bezinteresowność dla niektórych wyginęła > wraz z dinozaurami). Kurcze, mam wrażenie, że dużo w tym co piszę chaosu. > Przepraszam, brzęczą mi nad uchem i nie pozwalają uduchowić myśli ;-) > Ja wymyśliłem sobie inaczej. Po pierwsze szukam zajęcia. Wyznaczam sobie > krótkoterminowe wyzwania, błahostki, z innych dziedzin... tak jakbym chciał > sobie coś odbić na czymś innym... to mnie w jakiś sposób nakręca... w między > czasie szukam pozytywów w całym negatywnym zdarzeniu, uczę się wyciągam > wnioski, to jak szukanie tego co zostało po wielkim pożarze, potopie. Nie > rozklejam się, ważni są znajomi, pozwalają nam odskoczyć, zapomnieć, odpocząć, > porwać (kino, pub, koncert, inne miasto). Kiedy juz jestem ułożony w jakimś > sensie przecinam węzeł, w miejscu, które sam obieram, które wydaje mi się za > najbardziej bezpiecznie. Nie da się rozwiązać problemów, trzeba je odciąć...one > > będą się jeszcze jakiś czas ciągnąć po naszym sumieniu, ale żyję raz...jeden > raz... lubię Horacego... jego carpe diem... nie pozwolę, aby coś, ktoś wrzucał > mnie do dołka... chcę wiedzieć, czuć, że żyję...chcę się śmiać, nawet jeśli nie > > jest mi do śmiechu i nigdy nie zarażam innych swoim samopoczuciem, zostawiam je > > w domu. To tyle, jeśli chodzi o moje zdanie... przepraszam, ze tak wiele. > Pozdrawiam i spełnienia życzę w przyszłym roku :-) Dzięki. Ale Tobie łatwiej , bo masz aktywną naturę. Ja natomiast jestem pasywna i ciężko mi zmusić się do działania. Masz trafne spostrzeżenia. Dodam jeszcze, że samo wyznanie też sprawia, iż lżej robi się na duszy. Zależy, czego się po takim wyznaniu oczekuje. Jeśli zbyt wiele to rzezcywiście można się zawieść. Mnie wystarczyło, że coś zasygnalizowałam i że parę osób podobnie odczuwa Serdecznie pozdrawiam:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Staszek Re: W matni IP: *.uznam.net.pl / 192.168.4.* 20.12.02, 18:34 Ojej,potraktowalem slowa "w matni" doslownie.I w takiej doslownej matni bez (zdawalo by sie )wyjscia,bylem już kilka razy w zyciu.Tonąłem na statku w Zatoce Meklemburskiej w zime 1oo lecia,wpakowałem się na piach pod Simpson Bay na St.Marten(Wielkie Antyle),na skały pod Mangstaad w norweskich fiordach,a 2 lata temu przy wybrzeżu wschodnim Grenlandii podczas huraganu stanął silnik główny na statku.I walczyłem z kolegami do końca aż do nadejścia pomocy(ostatni raz 3 doby).I nigdy ,przenigdy nie zostawiam spraw o tak sobie,zeby sie same ulozyly jakoś,bo sie uloza wlasnie jakos a nie tak jak ja chcę czy potrzebuję.Albo sie nie ułożą wogóle i koniec komedii zwanej życiem.Walka ,walka i jeszcze raz walka.Churchil zachecajac anglikow do walki w czasie wojny, opowiadal historyjke o 2 żabkach,które wpadly do banki z mlekiem.Jedna sie od razu poddała i utonęła a drugą znaleziono rano na bryłce masła.I tym optymistycznym akcentem kończę i pozdrawiam świątecznie CIEBIE PAJDECZKO i wszystkich forumowiczów i życzę chęci i wytrwałości w walce z przeciwnościami jakie by one nie były. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szczesciara jak St Re: W matni IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.12.02, 22:16 Gość portalu: Staszek napisał(a): > Ojej,potraktowalem slowa "w matni" doslownie.I w takiej doslownej matni bez > (zdawalo by sie )wyjscia,bylem już kilka razy w zyciu.Tonąłem na statku w > Zatoce Meklemburskiej w zime 1oo lecia,wpakowałem się na piach pod Simpson Bay > na St.Marten(Wielkie Antyle),na skały pod Mangstaad w norweskich fiordach,a 2 > lata temu przy wybrzeżu wschodnim Grenlandii podczas huraganu stanął silnik > główny na statku.I walczyłem z kolegami do końca aż do nadejścia pomocy (ostatni > > raz 3 doby).I nigdy ,przenigdy nie zostawiam spraw o tak sobie,zeby sie same > ulozyly jakoś,bo sie uloza wlasnie jakos a nie tak jak ja chcę czy > potrzebuję.Albo sie nie ułożą wogóle i koniec komedii zwanej > życiem.Walka ,walka i jeszcze raz walka.Churchil zachecajac anglikow do walki w > > czasie wojny, opowiadal historyjke o 2 żabkach,które wpadly do banki z > mlekiem.Jedna sie od razu poddała i utonęła a drugą znaleziono rano na bryłce > masła.I tym optymistycznym akcentem kończę i pozdrawiam świątecznie CIEBIE > PAJDECZKO i wszystkich forumowiczów i życzę chęci i wytrwałości w walce z > przeciwnościami jakie by one nie były. O takich szczęściarzach to mówi się, że się w czepku urodzili. Mnie te wypociny utwierdzają Staszku, ze Ty urodziłes się w nocniku. Odpowiedz Link Zgłoś
pajdeczka Do Staszka 23.12.02, 08:49 Gość portalu: Staszek napisał(a): > Ojej,potraktowalem slowa "w matni" doslownie.I w takiej doslownej matni bez > (zdawalo by sie )wyjscia,bylem już kilka razy w zyciu.Tonąłem na statku w > Zatoce Meklemburskiej w zime 1oo lecia,wpakowałem się na piach pod Simpson Bay > na St.Marten(Wielkie Antyle),na skały pod Mangstaad w norweskich fiordach,a 2 > lata temu przy wybrzeżu wschodnim Grenlandii podczas huraganu stanął silnik > główny na statku.I walczyłem z kolegami do końca aż do nadejścia pomocy (ostatni > > raz 3 doby).I nigdy ,przenigdy nie zostawiam spraw o tak sobie,zeby sie same > ulozyly jakoś,bo sie uloza wlasnie jakos a nie tak jak ja chcę czy > potrzebuję.Albo sie nie ułożą wogóle i koniec komedii zwanej > życiem.Walka ,walka i jeszcze raz walka.Churchil zachecajac anglikow do walki w > > czasie wojny, opowiadal historyjke o 2 żabkach,które wpadly do banki z > mlekiem.Jedna sie od razu poddała i utonęła a drugą znaleziono rano na bryłce > masła.I tym optymistycznym akcentem kończę i pozdrawiam świątecznie CIEBIE > PAJDECZKO i wszystkich forumowiczów i życzę chęci i wytrwałości w walce z > przeciwnościami jakie by one nie były. Dziękuję Staszku. Trochę się tu na forum rozkleiłam (wbrew własnej zasadzie). Generalnie staram się z wszystkim w życiu sobie sama radzić. Ale są sytuacje, spotęgowane jeszcze, jak teraz, szczególną, bo świąteczną, rodzinną atmosferą, kiedy największy twardziel mięknie. Masz rację, takie sytuacje zagrożenia, w jakich się znajdowałeś hartują. Powinnam się cieszyć, że nie jestem wystawiana na próbę utraty zdrowia czy nawet życia (czy też moja rodzina) i z tego czerpać siłę. Może to brak naprawdę ogromnych problemów powoduje, że robimy z rzeczy banalnych życiowe dramaty? Ale z drugiej strony wyznaję zasadę, że każdy ma problemy na swoją miarę. Przy okazji życzę Ci miłych świąt, nie za spokojnych, z odrobiną fantazji, a w Nowym Roku samych pozytywnych wrażeń. Paja Odpowiedz Link Zgłoś
phyllis_dietrichson Re: W matni 21.12.02, 19:36 Osobiście proponowałabym zrobienie nawet najgłupszej rzeczy,byle coś zrobić. Nie przepadam za stanem zawieszenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: toja Re: W matni IP: 195.205.151.* 21.12.02, 23:45 Nic nie robić i zachować stoicki spokój w sytuacji wymagającej czynu to umiejętność, która posiadają nieliczni. To najwyzszy stopień wtajemniczenia Stoików (filozofia...). Czasami pomaga na najgorsze przejścia. Matnia to synonim pułapki. W pułapce trzeba spokojnie pomyśleć, rozejrzeć się i podjąć jakąś decyzję. Zyczę wszystkiego spokojnego na Swięta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lena Re: W matni IP: *.jachpol.net / 192.168.0.* 22.12.02, 11:30 Gość portalu: toja napisał(a): > Nic nie robić i zachować stoicki spokój w sytuacji wymagającej czynu to > umiejętność, która posiadają nieliczni. To najwyzszy stopień wtajemniczenia > Stoików (filozofia...). Czasami pomaga na najgorsze przejścia. Matnia to > synonim pułapki. W pułapce trzeba spokojnie pomyśleć, rozejrzeć się i podjąć > jakąś decyzję. > Zyczę wszystkiego spokojnego na Swięta. Stoik jest człowiekiem spokojnie znoszącym przeciwności losu i dla niego warunkiem szczęścia i prawdziwej wolności jest panowanie nad sobą i zobojętnienie wobec cierpień i niepowodzeń. To dla stoika jest najwyższy stopień wtajemniczenia ale nie dla wszystkch. I to,że posiadają ją nieliczni absolutnie nie jest przykładem na to,że należy dążyć do bierności w życiu. Zwykle człowiek rodzi się z określonym typem charakteru i filozofię w życiu dopasowuje do niego. W drugą stronę jakoś to nie wychodzi. Przykłady Staszka podobają mi się. Stoik byłby tą utopioną żabą. Ja raczej widzę siebie jako żabę na grudzie masła. Wesołych i spędzonych adekwatnie do charakteru i temperamentu Świąt !!! Odpowiedz Link Zgłoś
pajdeczka Sloggi 23.12.02, 08:53 sloggi napisał: > No bo ile można wisieć. Ale z drugiej strony wiesz Sloggi, że co ma wisieć przynajmniej nie utonie? Odpowiedz Link Zgłoś
med_max Re: W matni 22.12.02, 12:15 Chińczycy mówia:"nie martw się, kiedy jest żle. Wkrótce potem bedzie dobrze. Martw się wtedy, gdy jest dobrze. Złe nie śpi i czyha w pobliżu" Życie to sinusoida, zmany na lepsze są tylko kwestią czasu i dobrych chęci /"przysięgam wam, płynie czas, tylko dajcie czasowi czas"-to Stachura/ "I myśli sobie Ikar, co nieraz w dół już runął, jakby dobrze powiało, tomym jeszcze pofrunął". Mógłbym tak długo, długo, polecam mój dzisiejszy wątek "to co najważniejsze" na Forum Łódź:)) Odpowiedz Link Zgłoś
anula73 Re: W matni 23.12.02, 08:42 pajdeczka napisał: > Czy byliście kiedyś w sytuacji, z której, wydawało Wam się, że nie ma wyjścia? > Czy czekacie biernie na jej rozwiązanie czy próbujecie coś "z tym" robić? Zwykle probuje rozwiazywac swoje problemy. Walcze z nimi do upadlego, miotam sie i trace na tym mase energii, ciezko przychodzi mi odpuszczenie sobie... Ale wiem, ze czasem trzeba. I powoli ucze sie tego. Zycze Ci Pajdeczko, zebys umiala odroznic te sytuacje, w ktorych trzeba walczyc od tych, kiedy trzeba odpuscic. Pozdrawiam i zycze spokojnych, cieplych Swiat :-) Trzymaj sie :-) Bedzie dobrze :-) Odpowiedz Link Zgłoś
pajdeczka Re: W matni 23.12.02, 08:56 anula73 napisała: > pajdeczka napisał: > > > Czy byliście kiedyś w sytuacji, z której, wydawało Wam się, że nie ma wyjś > cia? > > Czy czekacie biernie na jej rozwiązanie czy próbujecie coś "z tym" robić? > > Zwykle probuje rozwiazywac swoje problemy. Walcze z nimi do upadlego, miotam > sie i trace na tym mase energii, ciezko przychodzi mi odpuszczenie sobie... > Ale wiem, ze czasem trzeba. I powoli ucze sie tego. > Zycze Ci Pajdeczko, zebys umiala odroznic te sytuacje, w ktorych trzeba walczyc > > od tych, kiedy trzeba odpuscic. > Pozdrawiam i zycze spokojnych, cieplych Swiat :-) > Trzymaj sie :-) Bedzie dobrze :-) Anula, dobrze gadasz. Tylko, że u mnie jest z wiekiem dokładnie na odwrót. Jedni z czasem łagodnieją, godzą się z losem, są coraz bardziej liberalni dla innych i siebie, a ja mam inaczej. I to mnie zastanawia. Ale od razu pragnę poinformować moich potencjalnych oponentów, że reszta u mnie jest na właściwym miejscu:))))) Wszystkiego "naj" na święta i po też, Anulko. Odpowiedz Link Zgłoś