w124
17.04.06, 22:11
Dzisiaj przeżyłam rozczarowanie. Jesteśmy z moim narzeczonym już kawał czasu,
jak to niektórzy mówią stare dobre małżeństwo, niedługo mamy się pobrać, ale
im bliżej do ślubu tym ja mam większe wątpliwości. Oboje pracujemy i odkładamy
na mieszkanie, mamy wspólną kasę i podejmujemy wspólnie decyzję o większych
wydatkach (przynajmniej tak myślałam), dzisiaj przez przypadek dowiedziałam
się, że mój narzeczony, kupił sobie jakąś zbędną rzecz, miesiąc temu również.
Rzecz, któa nie jest praktyczna, tylko hobbystyczna. Ja rozumiem, że czasem
chce się coś dla siebie itp., ale jeżeli ja sobie wszystkiego odmawiam na
rzecz mieszkania? Zniknięcie tej kwoty dla mnie sporej...zauważyłam, ale na
moje pytanie on mi odpowiedział, że musiał zapłacić za ubezpieczenie...skłamał
mi, zresztą sam się przyznał, ale jak twierdził na żarty :(
Mi nie jest w śmiech, być może dla kogoś to drobnostka, ale gdzie tu zaufanie
do drugiej osoby? Czuję się oszukana i robiona w ...., już pal lich te jego
fanaberie, ale nie musiał mnie okłamywać tylko mógł powiedzieć prawdę :(
Źle się z tym czuję i mu to powiedziałam, ale nie zrobiło to na nim dużego
wrażenia, bo zmienił temat.