frisky2 03.01.03, 13:11 www2.gazeta.pl/obcasy/1,25364,1229406.html Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
grogreg Jaki ladny artykul 03.01.03, 13:42 I to napisala kobieta? Az sie wierzyc nie chce. Odpowiedz Link Zgłoś
zlotyrybek Re: Jaki ladny artykul 03.01.03, 13:47 POdpisuję się czterema kopytami. Nareszcie ktos to nazwał po imieniu. Żona. Odpowiedz Link Zgłoś
niuniek6 a najbardziej slub potrzebny kobietom by ... 03.01.03, 14:02 A najbardziej slub potrzebny kobietom by stale mogly na kogos narzekac i mialy po reka kogos na kim mozna sie wyzyc i kogos opier... . :) Tak zawsze jak widze usmiechnieta panne mloda w welonie to jakbym widzial jej mysli - och jak cudownie, nareszcie mam juz na stale kogos do wkurzania, nie bede musiala cierpiec szukac, stale bedzie pod reka i kiedy tylko mi przyjdzie ochota bede mogla sobie ulzyc pretensjami ... :) Odpowiedz Link Zgłoś
puntko Re: a najbardziej slub potrzebny kobietom by ... 03.01.03, 23:36 Ależ to samo mozna robić będąc w konkubinacie, na cóz papier, jak ten się zmęczy bądź znudzi szybko wybieramy następnego.;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anka Re: a najbardziej slub potrzebny kobietom by ... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.03, 16:06 niuniek6 napisał: > A najbardziej slub potrzebny kobietom by stale mogly na kogos narzekac i mialy > po reka kogos na kim mozna sie wyzyc i kogos opier... . :) > Tak zawsze jak widze usmiechnieta panne mloda w welonie to jakbym widzial jej > mysli - och jak cudownie, nareszcie mam juz na stale kogos do wkurzania, nie > bede musiala cierpiec szukac, stale bedzie pod reka i kiedy tylko mi przyjdzie > ochota bede mogla sobie ulzyc pretensjami ... :) to jest cholera bolesne. bardzo kocham mojego Kogos i duzo rozmawiamy, kocham go i nie chcialabym nigdy go skrzywdzic ani ponizyc, tak jak moja babcia krzywdzila ciaglymi pretensjami dziadka, moja matka ojca, jego matka ojca... kocham mojego tate i jest mi go zal kiedy ciagle dostaje od tej okropnej kobiety opierdol za byle co. mojemu Komus przez 7 miesiecy zrobilam tylko jedna awanture o zupelnie blaha sprawe i mialam potem zal do siebie i wstret, bylam przerazona ze dochodza we mnie do glosu jakies geny i wzorce, ktorych bardzo chcialabym sie pozbyc. moze jakos stopniowo ludzkosc wycofa sie z zamordyzmu w zwiazkach i NAPRAWDE beda one oparte na milosci. Odpowiedz Link Zgłoś
drzazga1 To jakaś dziwna osoba pisała 03.01.03, 18:19 "Ale z drugiej strony oczekują, że mąż wypełni PIT, naprawi pralkę, da w prezencie najnowszy krem odmładzający za 700 zł i zawsze obiegnie samochód dookoła, by otworzyć drzwi." KAŻDY SĄDZI WG SIEBIE. "Żądamy, by nasz nowoczesny partner rozumiał, że bliskość fizyczna może być wyrazem nie tylko pragnień seksualnych, ale i czułości, natomiast same nie zamierzamy uznać, że konstrukcja typowego mężczyzny uniemożliwia wytrzymanie dwóch tygodni czysto platonicznych przytulanek." Jasne, brakuje tylko, że ta "psychoterapeutka" z bożej łaski nie dopisała "typowa kobieta seksu nie potrzebuje, poświęca się, bo chce mieć dzieci" Dawno już takich bzdur nie czytałam. Serdecznie współczuję mężowi tej osoby. " Otóż takie numery wypada robić tylko tatusiowi, który musi znieść stoicko, że w pełni rozwinięta nastolatka pakuje mu się do łóżka" Zachęta do pedofilii czy jak???... "Oczekujemy, że - zgodnie z zaleceniami tygodników kobiecych - nasz partner zapewni nam po kilka orgazmów na życzenie, znajdzie punkt G i wszystkie inne punkty, rozbudzi w nas nieznane nam dotąd pokłady seksualności" Niech żyje konsekwencja! Rzeczywiście, skoro kobieta chce sie tylko przytulić, to o orgazm raczej trudno... Ja miałam to zrobić? Chyba żartujesz! Przecież nie dałabym rady, zresztą nawet nie wiem, gdzie jest warsztat"). Ta pani albo ma do czynienia z wyjątkowymi idiotkami albo ... każdy sądzi wg siebie? PODSUMOWANIE: Nie mam pojęcia, gdzie ta kobieta żyje, ale na pewno nie na tej planecie, co ja. Mnie do głowy by nie przyszło, żeby ewentualnego męża traktować jak zwierzę robocze, które ma wyłącznie obowiązki, a wszystkie prawa zachowywać dla siebie. Nie przyszło by mi do głowy, żeby żądać płacenia za moje kremy itd. Pit też umiem wypełnić. Natomiast było by miło, gdyby panowie otwierali te drzwi, nie zawsze, wystarczy raz na jakiś czas... MĄŻ TO KTOŚ, Z KIM SIĘ CHCE BYĆ, KOGO SIĘ KOCHA,a nie ktoś, kogo się znosi, bo zapewnia wygodne życie i można wyładować na nim frustracje. Tak uważam i nie sądzę, żebym była jakimś wyjątkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: julka Re: To jakaś dziwna osoba pisała IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 03.01.03, 20:05 drzazga1 napisała> . > MĄŻ TO KTOŚ, Z KIM SIĘ CHCE BYĆ, KOGO SIĘ KOCHA,a nie ktoś, kogo się znosi, bo > zapewnia wygodne życie i można wyładować na nim frustracje. > Tak uważam i nie sądzę, żebym była jakimś wyjątkiem. ********** Zgadzam się z Tobą w zupełności. Ja też nie wyszłam za mąż po to by się komuś uwiesić na szyji i wykorzystywac na wszelkie sposoby. Z tego artykułu w ogóle wyłania się obraz faceta jako biednej, uciśnionej jednostki która wpadła wbrew swej woli w małżeństwo, jak się wpada do dziury w drodze. Nieświadom niczego. A najczęściej w życiu jest tak, że to mężczyźni bardzo niewiele dają z siebie, wiele domagając się dla siebie. Zauważ, że we wszystkich pismach dla kobiet aż roi sie od rad, porad i pouczeń jak postępować z mężem, jak uczynić jego życie przyjemniejszym i weselszym. Pokaż mi jakieś pismo dla mężczyzn, gdzie ktokolwiek zająknie na ten temat vice versa. Nie znajdziesz nic, oprócz ew. technicznych porad co do seksu. Faceci nie muszą się wysilać aby na cokolwiek spojrzeć z punktu widzenia kobiety, na kobiety wciąż wywiera się presję i wciąż się wmawia niedoskonałość. Odpowiedz Link Zgłoś
drzazga1 Re: To jakaś dziwna osoba pisała 03.01.03, 21:16 Gość portalu: julka napisał(a): > Zgadzam się z Tobą w zupełności. Ja też nie wyszłam za mąż po to by się komuś > uwiesić na szyji i wykorzystywac na wszelkie sposoby. > Z tego artykułu w ogóle wyłania się obraz faceta jako biednej, uciśnionej > jednostki która wpadła wbrew swej woli w małżeństwo, jak się wpada do dziury w > drodze. Nieświadom niczego. Właśnie, ja na miejscu faceta obraziłabym się za traktowanie mnie jak półgłówka, który nie potrafi rozumnie wybrać sobie partnerki. Traktowanie dorosłego, w pełni władz umysłowych mężczyzny jak bezbronnego dziecka i ciepłej kluchy bez charakteru jest obraźliwe. Wychodzi na to, że faceci dzielą się damskich bokserów i tych miłych, którzy trzeba bronić przed wrednym damskim rodem, bo sami sobie nie poradzą. Gratuluję rozeznania. Pani Wrzosińska sugeruje, że ci "mili chłopcy" dają sie usidlić cwanym megierom, ew. wiedzeni zdrowym instynktem nie dają, w związku się nie rozmnażają i nie przekażą szlachetnych genów potomstwu. Hahaha. Mężczyzna też człowiek, swój rozum ma, a wyjątki, które nie mają ani rozumu ani szczęścia - cóż, nie będę się nad nimi użalać. W stosunku do mężczyzny nie miewam uczuć macierzyńskich, tylko zupełnie inne ;-), nie będę takiego głaskać po główce i chronić przed całym światem, jeżeli któryś szuka zastępczej mamusi niech sie ode mnie trzyma z dala. Ja lubię DOROSŁYCH. > A najczęściej w życiu jest tak, że to mężczyźni bardzo niewiele dają z siebie, > wiele domagając się dla siebie. Pewnie, i tak bywa. Czy najczęściej - tego nie wiem. Zauważ, że we wszystkich pismach dla kobiet aż > roi sie od rad, porad i pouczeń jak postępować z mężem, jak uczynić jego życie przyjemniejszym i weselszym. Pokaż mi jakieś pismo dla mężczyzn, gdzie > ktokolwiek zająknie na ten temat vice versa. Nie znajdziesz nic, oprócz ew. > technicznych porad co do seksu. Też potrzebne, żeby tylko były w miarę sensowne :-) Mnie najbardziej wkurza stereotyp, że mężczyźni nie są w stanie pojąć "zawiłości duszy kobiecej", bo są zbyt prostolinijni. Bzdura do sześcianu. Taka sama jak popularne twierdzenie, że czułości w łóżku i poza nim potrzebują kobiety, facetom wystarczy "czysty seks" i potem wszyscy najchętniej odwróciliby się plecami albo wyszli na papieroska. A tak sie składa, że jest to sprawa wybitnie indywidualna, ściśle związna z płcią jest anatomia, nie psychika, ale niektórym świat wydaje się przyjemniejszy, jak sobie innych poszufladkują - czują się mądrzejsi. Faceci nie muszą się wysilać aby na cokolwiek > spojrzeć z punktu widzenia kobiety, na kobiety wciąż wywiera się presję i wciąż się wmawia niedoskonałość. Niektórzy się starają, niektórym się udaje. Tak samo zresztą część kobiet próbują poznać psychikę męską. No, przynajmniej ja próbuję, pewne rzeczy rozumiem, pewne toleruję, pewne upodobania podzielam, niektórych nie rozumiem, nie szkodzi, nie muszę wiedzieć wszystkiego. Pewnych cech/zachowań nie znoszę - tyle, że nie są to cechy wyłącznie męskie, raczej ogólnoludzkie. Nie mogę powiedzieć, że lubię mężczyzn, bądź ich nie lubię - tak samo w przypadku kobiet. LUDZIE są rózni. Odpowiedz Link Zgłoś
niedzwiedziczka Re: czy mezczyzna potrzebuje malzenstwa - ciekawy 04.01.03, 10:51 A ja, niestety, wielokrotnie widziałam potwierdzenie tej teorii. Ale co tu daleko szukać - popatrzcie sobie na wątek o kochankach. A na koniec trochę humoru: jakie są trzy ulubione zwierzęta kobiety? 1. norki w szafie, 2. jaguar w garażu, 3. osioł, który na to pracuje :) Odpowiedz Link Zgłoś
czarna33 Re: czy mezczyzna potrzebuje malzenstwa - ciekawy 04.01.03, 11:00 Pani chyba kobiet nie lubi.Albo maz sie postawil i powiedzial basta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lena Re: czy mezczyzna potrzebuje malzenstwa - ciekawy IP: 213.216.82.* 04.01.03, 12:21 Milska-Wrzosińska sie starzeje. Przykre, bo pisze czasem takie rzeczy jakby żyła we własnych przemyśleniach jedynie. Wyciąga jakieś prehistoryczne atawizmy,że to niby mężczyzna chciał jak najwięcej partnerek by mieć liczne potomstwo a teraz tak nisko upadł. Powiedzmy postawił na jakość. Pani psycholog rozrzut historyczny wzięła tak duży,że nie zauważyła zmian w przeciągu ostatniego wieku. Nie zauważyła,że przed wojną mężczyzna zapewniał byt rodzinie. Po wojnie kobiety ruszyły do fabryk i hut nie dlatego,że socjalizm je "wyzwolił" ale często dlatego,że mężczyzna nie był w stanie utrzymać rodziny. I tak kobiety w wieku np. mojej mamy i Milskiej- Wrzosińskiej zostały uszczęśliwione obowiązkiem pracy bez zniesienia obowiązków domowych. Mężczyzna miał się wtedy często jak pączuś w masełku. Przynosił pieniądze, dokładał do pieniędzy zarobionych przez żonę i siadał w fotelu. Czy tego naszej pani psycholog żal ? Czy zazdrości współczesnym dziewczynom ,że one mają poczucie własnej ważności i wartości, że wymagają, że układają sobie małżeństwa partnersko ? Zachowuje się jak złośliwa teściowa, która znieść nie może,że jaj mąż tego nie robił a syn taki dobry dla swojej żony... Nawet jej przykłady "z życia wzięte" są nielogiczne i często irracjonalne /z jednej strony oziębłe kobiety, z drugiej żądne orgazmów/. Takie przykłady,że nie chcą mieć wyłączności na reprezentowanie rodziny na wywiadówkach jako żywo przypominaja mi moją teściową oburzoną,że jej syn musi z dzieckiem jechać do lekarza. Sprawa tak niebywała,że zrozumiałe że oburzająca. To wręcz uwłaczało godności mężczyzny ! Słowa *uważamy,że mężczyzna powinien uczestniczyć we wszystkich obowiązkach domowych, również (a może zwłaszcza) tych których nie lubi: zmywaniu, praniu, czy zmianie pieluch * najlepiej świadczy o takiej postawie. Dla kobiety nie ma rzeczy których nie lubi robić? Ona ma cierpliwie wszystko robić i znosić? Zwłaszcza to czego nie lubi? Jeżeli którakolwiek kobieta /a sądze,że prawie każda jeżdżąca SWOIM samochodem/ była u wulkanizatora to wie, że obsługa wyjmie koło z bagażnika, zawulkanizuje i schowa do bagażnika. Mężczyźni demonizują sprawy związane z naprawami a ich cała rola polega na siedzeniu i czekaniu u fachowca. Też to potrafimy. Zabieram discman lub dobrą lekturę. W domu mogę wtedy chcieć mieć zrobione to czego sama nie lubię robić ? PIT-y wypełnia 90procent moich koleżanek . Ja też. Niech nie straszy, że ten chcący się żenić to wyłącznie damski bokser. Jest to nieprawdą. Młodzi ludzie nie mają dzisiaj łatwo. Brak pracy, mieszkania bardzo drogie, więc i start w życie nieciekawy ale i tak żenią się, bo się kochają. I nie dlatego żeby wykorzystywać się nawzajem ale by razem żyć. Pani doktor jest psychologiem - tradycjonalistką a to zaciemnia jej pole obserwacji. Nie chciałaby do takiej iść np. na terapię rodzinną. Odpowiedz Link Zgłoś
perotin 10% to +10% to=kazda na cos narzeka, tylko o to... 04.01.03, 19:56 chodzilo, zupelnie inaczej zrozumialem ten artykul. Z tego co czytam chocby na forum, zawsze trafi sie ktos, kto nie rozumie, ze mozna nie byc zainteresowanym seksem, ze od fizycznych prac jest tylko mezczyzna, albo na odwrot: od pieluch kobieta, ze to ze tamto. Niech to bedzie te kilka procent, to tylko lista zachowan, a nie obraz typowej kobiety. Rownie dobrze ktos napisze w Obcasach w ten sam sposob o facetach, ani mi do glowy nie przyjdzie wolac: gdzie on/ona zyje?!? Powtarzam: wachlarz przypadkow to nie obraz plci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lena Re: 10% to +10% to=kazda na cos narzeka, tylko o IP: 213.216.82.* 05.01.03, 08:27 perotin napisał: > chodzilo, zupelnie inaczej zrozumialem ten artykul. Z tego co czytam chocby na > forum, zawsze trafi sie ktos, kto nie rozumie, ze mozna nie byc zainteresowanym > > seksem, ze od fizycznych prac jest tylko mezczyzna, albo na odwrot: od pieluch > kobieta, ze to ze tamto. Niech to bedzie te kilka procent, to tylko lista > zachowan, a nie obraz typowej kobiety. Rownie dobrze ktos napisze w Obcasach w > ten sam sposob o facetach, ani mi do glowy nie przyjdzie wolac: gdzie on/ona > zyje?!? Powtarzam: wachlarz przypadkow to nie obraz plci. Czym innym jest narzekanie a czym innym artykuł podpisany *psycholog i psychoterapeutka* w którym przewija się *jak wynika z badań...*, *antropolodzy twierdzą...*. Ma on mieć znamiona artykułu "naukowego" o przekroju społecznym popartego badaniami z elementami babskiego biadolenia autorki o tradycyjnym podejściu do ról męsko-damskich. Odpowiedz Link Zgłoś
goga.74 Re: 10% to +10% to=kazda na cos narzeka, tylko o 05.01.03, 14:47 szkoda, ze nie ma juz z nami Xeni :-( pamietam, jak przy jakims innym artykule pani Zofii M-W pisala dokladnie to samo co Ty - ze niech sobie Pani Zofia wypisuje gdzie che swoje "prawdy zyciowe", ale niech to nie bedzie pisane jako "naukowa" opinia psychologa tylko np. jakis felieton Odpowiedz Link Zgłoś
titus_flavius Wróćmy do tematu! 05.01.03, 09:13 Ave, a jest nim odniesienie się do tezy, że mężczyznom małżeństwo (stały związek) jest potrzebne czy też nie. Nie zaś, czy lubimy Wrzosińską. Innymi słowy, czy małżeństwo zaspokaja potrzeby męczyzn, nie wymagając od niego zbyt wiele. Czyli, czy plusy przeważają nad minusami. Wrzosińska zauważa, że feminizacja kobiet sprawiła, że kobiety nie chcą zajmować się domem, wymagają tu udziału faceta. Innymi więc słowy w tej sferze kobieta już nie jest potrzebna mężczyźnie. Może on prowadzić dom bez kobiety. W sferze seksualnej zaś, małżeństwo przestało być gwarantem uregulowania życia seksualnego. Jest mnóstwo wolnych i chętnych na seks (w każdym czasie) kobiet, są agencje, gotowe na przyjęcie faceta wtedy, kiedy to on ma ochotę, zaś żony same chcą decydować kiedy będzie seks. I kobiety mają tej ochoty albo za mało, albo za dużo, co w każdym wypadku wpływa deprymująco na faceta. Małżeństwo nie daje też już monopolu na daną kobietę - żona chce mieć wolność także i w sferze seksualnej. Małżeństwo straciło dla faceta wartość także w sferze emocjonalnej. Dawniej małżeństwo dawało poczucie stałości, zwykle zawierało się na całe życie, obecnie już tak nie jest. Jak więc można do końca ufać kobiecie, z którą jest się tylko tymczasowo. Funkcję zaś powierników i osób godnych zaufania mogą spełniać przyjaciele i niezaangażowane seksualnie przyjaciółki. Z pewnych względów te osoby są bardziej godne zaufania, niż tymczasowe (przecież) partnerki. Dzieci takze można mieć poza małżeństwem i to nawet bez stałego związku. Zważcie, ze kobiety obecnie zastrzegają sobie nawet w małżeństweie wyłączne prawo do decydowania o dziecku, a przy rozwodzie i tak dziecko będzie przy żonie. Po co więc faceci mają się żenić? Część bierze ślub, aby potwierdzić swoją wartość - to są właśnie ci nieudacznicy, o którym pisze Wrzosińska. Część z przyczyn tradycyjnych - bo tata i mama się żenili, bądź dlatego, że wpadli. Część z przyczyn kulturowych - bo tak wypada. Polska jednak to nie USA, i nie ma tutaj, ani takich trudności z bezmałżeńskim seksem, ani społeczeństwo nie wyrzuca na margines bezżennych. Z miłości? A co im da tutaj ślub? I tak nie będą mieli już na stałe kobiety, która za rok, dwa, pięć może się rozmyślić i odejść. Minusy zaś małżeństwa, z punktu widzenia faceta przedstawiła Wrzosińska. Nie ma się więc co dziwić, że coraz większa grupa facetów dochodzi do wniosku, że minusy małżeństwa przeważają nad plusami. Te zaś plusy mogą mieć i bez ślubu. Taki jest obecnie trend, którego nie da się już odwrócić. Na Zachodzie (Europa) 25% kobiet pozostaje samotnych i bezdzietnych. I to jest właśnie kierunek w którym podążamy dzięki feministkom. Słusznie więc Wrzosińska zauwżyła, że mnożąc żądania wobec facetów feministki wyświadczyły niedźwiedzią przysługę ogółowi kobiet. T. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lena Re: Wróćmy do tematu! IP: 213.216.82.* 05.01.03, 09:42 titus_flavius napisał: >> Słusznie więc Wrzosińska zauwżyła, że mnożąc żądania wobec facetów feministki > wyświadczyły niedźwiedzią przysługę ogółowi kobiet. > T. Problem z myśleniem pani psycholog polega na tym, że widząc jak zmienili się mężczyźni wydaje jej się,że kobiety się nie zmieniły. Zmiany w kobietach polegają - w jej artykule - na tym,że żądają więcej. One nie żądają więcej !!! One takie już są. One partnerstwo uważają za coś nowrmalnego. To co dla Wrzosńskiej są wymaganiami ponad poprzeczką /jaką? przedwojenną, powojenną?/ dla młodych kobiet jest oczywiste. Od tego nie ma odwrotu. Kobiety już nie wrócą do tradycyjnych ról /jakich? pracy i obsługiwania rodziny?/. Kobiety chcą wychodzić za mąż ale nie za byle kogo. Mężczyzna też nie chce by ktoś obcy wychowywał jego dzieci tym bardziej, że to on alimenty płaci. Odpowiedz Link Zgłoś
titus_flavius Re: Wróćmy do tematu! 05.01.03, 10:02 Gość portalu: Lena napisał(a): > Problem z myśleniem pani psycholog polega na tym, że widząc jak zmienili się > mężczyźni wydaje jej się,że kobiety się nie zmieniły. Zmiany w kobietach > polegają - w jej artykule - na tym,że żądają więcej. One nie żądają więcej !!! > One takie już są. One partnerstwo uważają za coś nowrmalnego. To co dla > Wrzosńskiej są wymaganiami ponad poprzeczką /jaką? przedwojenną, powojenną?/ > dla młodych kobiet jest oczywiste. Ave, ale nie jest do zaakceptowania przez facetów. Po co im taka żona? Do mażeństwa zaś trzeba dwojga. Faceci po prostu mówią, że małżeńśtwo z takimi kobietami ich nie interesuje. > Od tego nie ma odwrotu. Kobiety już nie > wrócą do tradycyjnych ról /jakich? pracy i obsługiwania rodziny?/. Kobiety chcą > > wychodzić za mąż ale nie za byle kogo. Super facetów dla wszystkich nie wystarcza, zresztą, jak pisze Wrzosińska, właśnie ci fajni nie chcą się zenić. Bo i po co? >Mężczyzna też nie chce by ktoś obcy > wychowywał jego dzieci tym bardziej, że to on alimenty płaci. Facet i tak nie ma na to wpływu. Współczesna kobieta rezerwuje sobie wyłączność na decydowanie o dziecku. Facet zaś ma wykonywać tylko czynności usługowe. A jak się znudzi jej facet, to go zostawi i zabierze dziecko. A nadto niby kto obcy ma wychowywać jego dziecko? Uważasz, że faceci są tacy skorzy do wiązania się z kobietami z dziećmi? Poza tym przeceniasz chęć facetów do wychowywania dzieci. Na pewno jest ona u nich słąbsza niż u kobiet. Wciąż unikasz odpowiedzin apodstawowym poruszany tu problem: po co facetowi żona? T. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lena Re: Wróćmy do tematu! IP: 213.216.82.* 05.01.03, 10:20 titus_flavius napisał: > Wciąż unikasz odpowiedzin apodstawowym poruszany tu problem: po co facetowi > żona? > T. Rozglądam się dookoła i cóż widzę ? Małżeństwa. Młodzi ludzie biorą śluby. Po co facetowi żona ? Człowiek jest istotą stadną i pewnie będzie dalej. Potrzebny mu drugi człowiek by nie czuł się samotny. Sex może i dostępny bez ograniczeń ale jakże inny jest z kimś bliskim. Mówisz, męzczyzna nie potrzebuje dzieci. Problem w tym,że większość je chce mieć. W tej chwili już nie demonizuje się potrzeby macierzyństwa u kobiet. Okazuje się,że nie każda ma taki instynkt i jest to normalne. A każdy chce mieć bliską osobę, bliską duszę. Może ślub stanie się "przeżytkiem" a może nie ... Odpowiedz Link Zgłoś
titus_flavius Re: Wróćmy do tematu! 05.01.03, 10:30 Gość portalu: Lena napisał(a): > Rozglądam się dookoła i cóż widzę ? Małżeństwa. Młodzi ludzie biorą śluby. > Po co facetowi żona ? Człowiek jest istotą stadną i pewnie będzie dalej. > Potrzebny mu drugi człowiek by nie czuł się samotny. Sex może i dostępny bez > ograniczeń ale jakże inny jest z kimś bliskim. > Mówisz, męzczyzna nie potrzebuje dzieci. Problem w tym,że większość je chce > mieć. W tej chwili już nie demonizuje się potrzeby macierzyństwa u kobiet. > Okazuje się,że nie każda ma taki instynkt i jest to normalne. A każdy chce mieć > > bliską osobę, bliską duszę. Może ślub stanie się "przeżytkiem" a może nie ... Ave, aby mieć bliską duszę nie potrzeba ślubu, ani stałej partnerki. Wystarczy rodzina i przyjaciele. Pisałem już o tym. Nadto zdaje się, ze faceci lepiej znoszą brak związku od kobiet. Co do dzieci, skąd u Ciebie związek małżeństwa z dziećmi? Można je mieć i bez ślubu, i bez związku, a nawet po ślubie część kobiet twiedzi, że może samodzielnie decydować, czy dziecko będzie, czy nie. A potem decyduje jak je wychowuje, a przy rozwodzie i tak sąd kobiecie odda dziecko. T. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lena Re: Wróćmy do tematu! IP: 213.216.82.* 05.01.03, 11:00 Część kobiet w ogóle nie chce wychodzić za mąż o dzieciach nie wspominając, część owszem, za mąż by wyszła za odpowiedzniego faceta ale bez żadnych dzieci, część zdecydowałaby się na dziecko bez faceta, część woli kobiety. Kobiety już nie są "monolitem"jak to widzi Wrzosińska. Tak samo mężczyźni. Jednemu do poczucia "stadności" wystarczy kilku kumpli a innych chce mieć rodzinę z dziećmi. Nie znam danych statystycznych ale "na oko" sądząc tych z rodziną i dziećmi jest zdecydowanie więcej. Pytanie *po co mężczyźnie potrzebna jest żona? * rozpatrywane w zakrsie zysków i strat rozbija się o życie. Tak jak *po co kobiecie potrzbny jest mąż?* Jeśli sama decyduje o wszystkim to wyglądałoby na to,że powinna urodzić ze dwójkę dzieci z różnymi facetami, "zedrzeć z nich " alimenty i zmieniać inastępnych jak rękawiczki. Odpowiedz Link Zgłoś
titus_flavius Re: Wróćmy do tematu! 05.01.03, 12:30 Gość portalu: Lena napisał(a): > Część kobiet w ogóle nie chce wychodzić za mąż o dzieciach nie wspominając, > część owszem, za mąż by wyszła za odpowiedzniego faceta ale bez żadnych dzieci, > > część zdecydowałaby się na dziecko bez faceta, część woli kobiety. Ave, nie ma natomiast kobiet, które by chciały mieć i męża i dzieci? >Kobiety już > nie są "monolitem"jak to widzi Wrzosińska. Tak samo mężczyźni. Jednemu do > poczucia "stadności" wystarczy kilku kumpli a innych chce mieć rodzinę z > dziećmi. Z tym, że faceci mogą sobie poczekać i często czekają do 40, czy później. Ich szanse na rynku matrymonialnym wręcz rosną. Odwrotnie jest z kobietami te są ograniczone zegarem biologicznym. >Nie znam danych statystycznych ale "na oko" sądząc tych z rodziną i > dziećmi jest zdecydowanie więcej. To uwarunkowania kulturowe. Ale stopniowo ich liczba się zmniejsza. Coraz więcej chce mieć ciastko i je zjeść, czyli mieszkać (lub tylko spotykać się) do czasu z dziewczyną bez zobowiązań i bez dzieci, a potem zmienić ją na nowy model. >Pytanie *po co mężczyźnie potrzebna jest żona > ? > * rozpatrywane w zakrsie zysków i strat rozbija się o życie. Tak jak *po co > kobiecie potrzbny jest mąż?* Jeśli sama decyduje o wszystkim to wyglądałoby na > to,że powinna urodzić ze dwójkę dzieci z różnymi facetami, "zedrzeć z nich " > alimenty i zmieniać inastępnych jak rękawiczki. Nie tak łatwo znaleźć odpowiednich. Nadto alimenty na same dzieci nie są zbyt wysokie, a innych bez ślubu nie dostanie. T. Odpowiedz Link Zgłoś
winniepooh Re: Wróćmy do tematu! 05.01.03, 20:29 titus_flavius napisał: > To uwarunkowania kulturowe. Ale stopniowo ich liczba się zmniejsza. Coraz > więcej chce mieć ciastko i je zjeść, czyli mieszkać (lub tylko spotykać się) do > > czasu z dziewczyną bez zobowiązań i bez dzieci, a potem zmienić ją na nowy > model. np. pielęgniarkę z domu starców, jakie to erotyczne, kiedy taka cycata niunia w krótkim fartuszku zmienia seksownemu 80-latkowi pampersa, ach ta niefortunna nazwa 'dom starców' chyba jakieś durne feministki ją wymysliły, przecież panowie się nie satrzeją tylko ROZKWITAJĄ, stając się z wiekiem coraz to bardziej atrakcyjnymi, proponuję zmianę na "dom rozkoszy hardcore dla macho w kwiecie wieku" - wreszcie przyszedł czas na prawdziwie ostry seks; anal, oral, co tylko zachcesz, bez żadnych zachamowań, bez przytulania, bez przywiązania, bez jakijś głupiej miłosci, nawet erekcja nie jest potrzebna, te cudowne istoty w któtkich, białych fartuszkach, z czepkami na głowach, nie żądają orgazmów! tak słodko wyglądają z kaczką, czy basenem w dłoni, albo z cewnikiem! wreszcie mozna po prostu być obsługianym 24h na dobę - kwintezsencja wyuzdania. Odpowiedz Link Zgłoś
winniepooh przyznaję, że się pomyliłam 05.01.03, 20:35 zahamowań samo ha hahahaha winniepooh napisał: > titus_flavius napisał: > > > > To uwarunkowania kulturowe. Ale stopniowo ich liczba się zmniejsza. Coraz > > więcej chce mieć ciastko i je zjeść, czyli mieszkać (lub tylko spotykać si > ę) > do > > > > czasu z dziewczyną bez zobowiązań i bez dzieci, a potem zmienić ją na nowy > > > model. > > np. pielęgniarkę z domu starców, jakie to erotyczne, kiedy taka cycata niunia w > > krótkim fartuszku zmienia seksownemu 80-latkowi pampersa, > > ach ta niefortunna nazwa 'dom starców' chyba jakieś durne feministki ją > wymysliły, przecież panowie się nie satrzeją tylko ROZKWITAJĄ, stając się z > wiekiem coraz to bardziej atrakcyjnymi, proponuję zmianę na "dom rozkoszy > hardcore dla macho w kwiecie wieku" - wreszcie przyszedł czas na prawdziwie > ostry seks; anal, oral, co tylko zachcesz, bez żadnych zachamowań, bez > przytulania, bez przywiązania, bez jakijś głupiej miłosci, nawet erekcja nie > jest potrzebna, te cudowne istoty w któtkich, białych fartuszkach, z czepkami > na głowach, nie żądają orgazmów! tak słodko wyglądają z kaczką, czy basenem w > dłoni, albo z cewnikiem! wreszcie mozna po prostu być obsługianym 24h na dobę - > > kwintezsencja wyuzdania. Odpowiedz Link Zgłoś
titus_flavius Re: Wróćmy do tematu! 06.01.03, 05:48 Ave, opierasz się błędnym założeniu, że żona będzie zajmowała się na starość mężem. Skąd masz pewność, że tak będzie? Na Zachodzie ogromna większość małżeństw kończy się rozwodami. A nadto wbrew pozoom kobiety nie są takie skłonne do poświęceń. T. winniepooh napisał: > np. pielęgniarkę z domu starców, jakie to erotyczne, kiedy taka cycata niunia w > > krótkim fartuszku zmienia seksownemu 80-latkowi pampersa, > > ach ta niefortunna nazwa 'dom starców' chyba jakieś durne feministki ją > wymysliły, przecież panowie się nie satrzeją tylko ROZKWITAJĄ, stając się z > wiekiem coraz to bardziej atrakcyjnymi, proponuję zmianę na "dom rozkoszy > hardcore dla macho w kwiecie wieku" - wreszcie przyszedł czas na prawdziwie > ostry seks; anal, oral, co tylko zachcesz, bez żadnych zachamowań, bez > przytulania, bez przywiązania, bez jakijś głupiej miłosci, nawet erekcja nie > jest potrzebna, te cudowne istoty w któtkich, białych fartuszkach, z czepkami > na głowach, nie żądają orgazmów! tak słodko wyglądają z kaczką, czy basenem w > dłoni, albo z cewnikiem! wreszcie mozna po prostu być obsługianym 24h na dobę - > > kwintezsencja wyuzdania. Odpowiedz Link Zgłoś
winniepooh Re: Wróćmy do tematu! 06.01.03, 10:34 titus_flavius napisał: > Ave, > opierasz się błędnym założeniu, że żona będzie zajmowała się na starość mężem. jakim założeniuuuu?????? gdzie padło słowo "żona"????? > Skąd masz pewność, że tak będzie? Na Zachodzie ogromna większość małżeństw > kończy się rozwodami. A nadto wbrew pozoom kobiety nie są takie skłonne do > poświęceń. > T. > winniepooh napisał: > > > np. pielęgniarkę z domu starców, jakie to erotyczne, kiedy taka cycata niu > nia > w > > > > krótkim fartuszku zmienia seksownemu 80-latkowi pampersa, > > > > ach ta niefortunna nazwa 'dom starców' chyba jakieś durne feministki ją > > wymysliły, przecież panowie się nie satrzeją tylko ROZKWITAJĄ, stając się > z > > wiekiem coraz to bardziej atrakcyjnymi, proponuję zmianę na "dom rozkoszy > > hardcore dla macho w kwiecie wieku" - wreszcie przyszedł czas na prawdziwi > e > > ostry seks; anal, oral, co tylko zachcesz, bez żadnych zachamowań, bez > > przytulania, bez przywiązania, bez jakijś głupiej miłosci, nawet erekcja n > ie > > jest potrzebna, te cudowne istoty w któtkich, białych fartuszkach, z czepk > ami > > na głowach, nie żądają orgazmów! tak słodko wyglądają z kaczką, czy basene > m w > > dłoni, albo z cewnikiem! wreszcie mozna po prostu być obsługianym 24h na > dobę - > > > > kwintezsencja wyuzdania. Odpowiedz Link Zgłoś
winniepooh Andy zapomniałeś o najważniejszym! 05.01.03, 19:57 afe, co za tekst, WOW! ale coś umknęło Twojej uwadze drogi Andrzeju; otóż - POSAG - w starych dobrych czasach, jak chłop się dobrze ożenił to warz z tą kulą u nogi zwaną "drugą połową" nabywał na własność spore wiano - kosztowności, nieruchomości i takie tam duperele, i mógł nimi dowolnie rozporzadzać, np. przepić i przegrać w karty. To było dopiero było zycie! nie to co teraz... komuś, kto ma wyobraźnię poleciłabym obejrzeć "Kontrakt rysownika" Greenwaya - cudo! ale Tobie nie śmiem... bez urazy titus_flavius napisał: > Ave, > a jest nim odniesienie się do tezy, że mężczyznom małżeństwo (stały związek) > jest potrzebne czy też nie. Nie zaś, czy lubimy Wrzosińską. Innymi słowy, czy > małżeństwo zaspokaja potrzeby męczyzn, nie wymagając od niego zbyt wiele. > Czyli, czy plusy przeważają nad minusami. > Wrzosińska zauważa, że feminizacja kobiet sprawiła, że kobiety nie chcą > zajmować się domem, wymagają tu udziału faceta. Innymi więc słowy w tej sferze > kobieta już nie jest potrzebna mężczyźnie. Może on prowadzić dom bez kobiety. > W sferze seksualnej zaś, małżeństwo przestało być gwarantem uregulowania życia > seksualnego. Jest mnóstwo wolnych i chętnych na seks (w każdym czasie) kobiet, > są agencje, gotowe na przyjęcie faceta wtedy, kiedy to on ma ochotę, zaś żony > same chcą decydować kiedy będzie seks. I kobiety mają tej ochoty albo za mało, > albo za dużo, co w każdym wypadku wpływa deprymująco na faceta. > Małżeństwo nie daje też już monopolu na daną kobietę - żona chce mieć wolność > także i w sferze seksualnej. > Małżeństwo straciło dla faceta wartość także w sferze emocjonalnej. Dawniej > małżeństwo dawało poczucie stałości, zwykle zawierało się na całe życie, > obecnie już tak nie jest. Jak więc można do końca ufać kobiecie, z którą jest > się tylko tymczasowo. Funkcję zaś powierników i osób godnych zaufania mogą > spełniać przyjaciele i niezaangażowane seksualnie przyjaciółki. Z pewnych > względów te osoby są bardziej godne zaufania, niż tymczasowe (przecież) > partnerki. > Dzieci takze można mieć poza małżeństwem i to nawet bez stałego związku. > Zważcie, ze kobiety obecnie zastrzegają sobie nawet w małżeństweie wyłączne > prawo do decydowania o dziecku, a przy rozwodzie i tak dziecko będzie przy > żonie. > Po co więc faceci mają się żenić? > Część bierze ślub, aby potwierdzić swoją wartość - to są właśnie ci > nieudacznicy, o którym pisze Wrzosińska. > Część z przyczyn tradycyjnych - bo tata i mama się żenili, bądź dlatego, że > wpadli. > Część z przyczyn kulturowych - bo tak wypada. Polska jednak to nie USA, i nie > ma tutaj, ani takich trudności z bezmałżeńskim seksem, ani społeczeństwo nie > wyrzuca na margines bezżennych. > Z miłości? A co im da tutaj ślub? I tak nie będą mieli już na stałe kobiety, > która za rok, dwa, pięć może się rozmyślić i odejść. > Minusy zaś małżeństwa, z punktu widzenia faceta przedstawiła Wrzosińska. Nie ma > > się więc co dziwić, że coraz większa grupa facetów dochodzi do wniosku, że > minusy małżeństwa przeważają nad plusami. Te zaś plusy mogą mieć i bez ślubu. > Taki jest obecnie trend, którego nie da się już odwrócić. > Na Zachodzie (Europa) 25% kobiet pozostaje samotnych i bezdzietnych. I to jest > właśnie kierunek w którym podążamy dzięki feministkom. > Słusznie więc Wrzosińska zauwżyła, że mnożąc żądania wobec facetów feministki > wyświadczyły niedźwiedzią przysługę ogółowi kobiet. > T. Odpowiedz Link Zgłoś
titus_flavius Re: Andy zapomniałeś o najważniejszym! 05.01.03, 20:13 winniepooh napisał: > afe, > co za tekst, WOW! Ave, czy to są zakamuflowane wyrazy uznania? T. > ale coś umknęło Twojej uwadze drogi Andrzeju; > otóż - POSAG - > w starych dobrych czasach, jak chłop się dobrze ożenił to warz z tą kulą u nogi > > zwaną "drugą połową" nabywał na własność spore wiano - kosztowności, > nieruchomości i takie tam duperele, i mógł nimi dowolnie rozporzadzać, np. > przepić i przegrać w karty. To było dopiero było zycie! nie to co teraz... > > komuś, kto ma wyobraźnię poleciłabym obejrzeć "Kontrakt rysownika" Greenwaya - > cudo! > ale Tobie nie śmiem... > bez urazy > > titus_flavius napisał: > > > Ave, > > a jest nim odniesienie się do tezy, że mężczyznom małżeństwo (stały związe > k) > > jest potrzebne czy też nie. Nie zaś, czy lubimy Wrzosińską. Innymi słowy, > czy > > małżeństwo zaspokaja potrzeby męczyzn, nie wymagając od niego zbyt wiele. > > Czyli, czy plusy przeważają nad minusami. > > Wrzosińska zauważa, że feminizacja kobiet sprawiła, że kobiety nie chcą > > zajmować się domem, wymagają tu udziału faceta. Innymi więc słowy w tej > sferze > > kobieta już nie jest potrzebna mężczyźnie. Może on prowadzić dom bez kobie > ty. > > W sferze seksualnej zaś, małżeństwo przestało być gwarantem uregulowania > życia > > seksualnego. Jest mnóstwo wolnych i chętnych na seks (w każdym czasie) > kobiet, > > są agencje, gotowe na przyjęcie faceta wtedy, kiedy to on ma ochotę, zaś ż > ony > > same chcą decydować kiedy będzie seks. I kobiety mają tej ochoty albo za > mało, > > albo za dużo, co w każdym wypadku wpływa deprymująco na faceta. > > Małżeństwo nie daje też już monopolu na daną kobietę - żona chce mieć woln > ość > > także i w sferze seksualnej. > > Małżeństwo straciło dla faceta wartość także w sferze emocjonalnej. Dawnie > j > > małżeństwo dawało poczucie stałości, zwykle zawierało się na całe życie, > > obecnie już tak nie jest. Jak więc można do końca ufać kobiecie, z którą j > est > > się tylko tymczasowo. Funkcję zaś powierników i osób godnych zaufania mogą > > > spełniać przyjaciele i niezaangażowane seksualnie przyjaciółki. Z pewnych > > względów te osoby są bardziej godne zaufania, niż tymczasowe (przecież) > > partnerki. > > Dzieci takze można mieć poza małżeństwem i to nawet bez stałego związku. > > Zważcie, ze kobiety obecnie zastrzegają sobie nawet w małżeństweie wyłączn > e > > prawo do decydowania o dziecku, a przy rozwodzie i tak dziecko będzie przy > > > żonie. > > Po co więc faceci mają się żenić? > > Część bierze ślub, aby potwierdzić swoją wartość - to są właśnie ci > > nieudacznicy, o którym pisze Wrzosińska. > > Część z przyczyn tradycyjnych - bo tata i mama się żenili, bądź dlatego, ż > e > > wpadli. > > Część z przyczyn kulturowych - bo tak wypada. Polska jednak to nie USA, i > nie > > ma tutaj, ani takich trudności z bezmałżeńskim seksem, ani społeczeństwo n > ie > > wyrzuca na margines bezżennych. > > Z miłości? A co im da tutaj ślub? I tak nie będą mieli już na stałe kobiet > y, > > która za rok, dwa, pięć może się rozmyślić i odejść. > > Minusy zaś małżeństwa, z punktu widzenia faceta przedstawiła Wrzosińska. N > ie > ma > > > > się więc co dziwić, że coraz większa grupa facetów dochodzi do wniosku, że > > > minusy małżeństwa przeważają nad plusami. Te zaś plusy mogą mieć i bez ślu > bu. > > Taki jest obecnie trend, którego nie da się już odwrócić. > > Na Zachodzie (Europa) 25% kobiet pozostaje samotnych i bezdzietnych. I to > jest > > właśnie kierunek w którym podążamy dzięki feministkom. > > Słusznie więc Wrzosińska zauwżyła, że mnożąc żądania wobec facetów feminis > tki > > wyświadczyły niedźwiedzią przysługę ogółowi kobiet. > > T. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A28 Niejaka pani P....z tego forum jest ucielesnieniem IP: *.proxy.aol.com 05.01.03, 18:50 ...slow zaawartych w ww artykuje. Meza nienawidzi, pluje na niego jadem, najlepsze co jej zrobil, to dziecko ( jej wlasne slowa!!). Maz nie ma prawa posiadac przy sobie gotowke, bo moze mu przyjsc do glowy wydanie ich na tirowki ( tez jej slowa) itd itp. Praktyczna strona tego artykulu. A takich jest wiecej. I do jakiej funkcji spadl taki mezczyzna? i czy dobrowolnie? Malzenstwo powinno byc kontraktem na 5 lat i ulegaloby przedluzeniu tylko za obopolna zgoda. Zobaczylibyscie, jakby sie wszystko nagle zmienilo. Na korzysc dla plci obojga. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
winniepooh Re: czy ZWM, o sorry ZMW... ma równo pod sufitem ? 05.01.03, 19:30 frisky2 napisała: > <a href="http://www2.gazeta.pl/obcasy/1,25364,1229406.html"target="_blank">www2 > .gazeta.pl/obcasy/1,25364,1229406.html</a> czego to niektórzy nie napiszą zeby zwrócić na siebie uwagę..... zieeeeeeeewaaaaaaaaaaaaam przy takich tekstacchachach Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek Re: czy mezczyzna potrzebuje malzenstwa - ciekawy IP: *.tele.pw.edu.pl 06.01.03, 11:24 Dawno nie widzialem tylu trafnych uwag i obserwacji zamieszczonych w jednym tekscie. Czyzby Pani Milska-Wrzosinska miala pourywane mikrofony w malzenskich sypialniach? Pozwole sobie zilustrowac niektore tezy przykladami wzietymi z zycia (za autentycznosc recze). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek Re: czy mezczyzna potrzebuje malzenstwa - ciekawy IP: *.tele.pw.edu.pl 06.01.03, 11:49 ...Politykę finansową ustalamy w duchu zasady: "Co moje, to moje, a co twoje, to jeszcze zobaczymy" Przyklad: Mezczyzna zeni sie z posiadaczka nieruchomosci, w tej sytuacji nie ma potrzeby ciulania na dom (bo jest), pieniadze przeznacza sie na remonty, na wychowanie dzieci, przyjemnosci, itd. Po pewnym (dlugim) czasie maz przestaje sie podobac zonie, dochodzi do rozwodu i okazuje sie, ze ex-mezowi pozostaje jedynie przeprowadzenie sie na dworzec, do altanki, w najlepszym razie do wynajetej klitki. To nie Ameryka, gdzie majatek dzieli sie fifty-fifty. Ostrzezenie: unikaj jak ognia posiadaczek nieruchomosci - a jesli juz wpadles, to niech ona nieruchomosc sprzeda, wez kredyt i kupcie wieksza - ale WSPOLNA! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek Re: czy mezczyzna potrzebuje malzenstwa - ciekawy IP: *.tele.pw.edu.pl 06.01.03, 11:56 "Sądzimy, że powinien spędzać więcej czasu z rodziną, nie pracować wieczorami i w weekendy, ale gdy mówi, że wobec tego zrezygnuje z dodatkowego zlecenia i zarobi mniej, niepokoimy się: "A co z naszą działką? Przyklad: Zona proponuje wynajecie kucharki ("zeby byly obiady dla dzieci"), maz sie poczatkowo nie zgadza ("nie stac nas"), ale po deklaracji zony, ze ona zaplaci - ulega. Oczywiscie zona nie placi, placi maz, bo czemu ma Bogu ducha winna kucharka pokutowac za czyjes malzenskie nieporozumienia... Ale na tym nie koniec: Kucharka musi miec cos do ugotowania, nie mozna jej tez zostawic samej w domu, poki nie nabralo sie do niej zaufania. Oczywiscie ma to robic... maz, "bo masz nienormowany czas pracy". Tlumaczenie meza, ze ograniczenie czasu pracy oznacza niemoznosc zarobienia pieniedzy na kucharke, nie trafia do przekonania zony... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek Re: czy mezczyzna potrzebuje malzenstwa - ciekawy IP: *.tele.pw.edu.pl 06.01.03, 12:02 "da w prezencie najnowszy krem odmładzający za 700 zł " Przyklad (prawie nie do uwierzenia, a jednak...): Zona namawia meza do zakupienia kosmetyku Vichy, "bo jej sie zrobily since pod oczami". Kosmetyk (co prawda 10-krotnie tanszy, niz wymieniony w artykule) zostaje zakupiony. Zona "fioczy sie" po czym oddala sie... jak sie pozniej okazalo, na randke i innym mezczyzna. Odpowiedz Link Zgłoś
drzazga1 Re: czy mezczyzna potrzebuje malzenstwa - ciekawy 06.01.03, 12:48 Gość portalu: Przemek napisał(a): > "da w prezencie najnowszy krem odmładzający za 700 zł " > > Przyklad (prawie nie do uwierzenia, a jednak...): > > Zona namawia meza do zakupienia kosmetyku Vichy, "bo jej sie zrobily since pod > oczami". Kosmetyk (co > prawda 10-krotnie tanszy, niz wymieniony w artykule) zostaje zakupiony. Zona "f > ioczy sie" po czym oddala > sie... jak sie pozniej okazalo, na randke i innym mezczyzna. Coraz bardziej zaczynam Ci współczuć.... Skąd Ty, biedaku wynajdujesz te wredne pazerne harpie? Normalne kobiety od Ciebie uciekają? Naciągać męża na krem za 60 zet, śmieszne. I żałosne.... Odpowiedz Link Zgłoś
goga.74 Re: czy mezczyzna potrzebuje malzenstwa - ciekawy 06.01.03, 12:56 > > Przyklad (prawie nie do uwierzenia, a jednak...): > > Coraz bardziej zaczynam Ci współczuć.... > Skąd Ty, biedaku wynajdujesz te wredne pazerne harpie? > Normalne kobiety od Ciebie uciekają? > Naciągać męża na krem za 60 zet, śmieszne. I żałosne.... > Straszne, nie? Przyklad jest rzeczywiscie "prawie nie do uwierzenia". Co to za krem do oczu w cenie okolo 5 zlotych, ktory udalo sie w koncu zakupic? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek Re: czy mezczyzna potrzebuje malzenstwa - ciekawy IP: *.tele.pw.edu.pl 06.01.03, 13:24 goga.74 napisała: > > Co to za krem do oczu w cenie okolo 5 zlotych, ktory udalo sie w koncu zakupic? 700 / 10 = 5 ??? Odpowiedz Link Zgłoś
goga.74 Re: czy mezczyzna potrzebuje malzenstwa - ciekawy 06.01.03, 13:27 Gość portalu: Przemek napisał(a): > goga.74 napisała: > > > > > > Co to za krem do oczu w cenie okolo 5 zlotych, ktory udalo sie w koncu zak > upic? > > 700 / 10 = 5 ??? Nie, ale kremy Vichy kosztuja ok. 50-60 zl, a nie 700 zl. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek Re: czy mezczyzna potrzebuje malzenstwa - ciekawy IP: *.tele.pw.edu.pl 06.01.03, 21:10 goga.74 napisała: > Nie, ale kremy Vichy kosztuja ok. 50-60 zl, a nie 700 zl. No i wlasnie tyle wydal ten maz z mojego przykladu. Tyle - tzn 10% ceny kosmetyku, o jakim byla mowa w artykule. Problem ceny nie ma tu zadnego znaczenia. Chodzi o to, ze nie moze pomiescic mi sie w glowie, jak mozna wykorzystac pieniadze meza w celu ulatwienia przeprowadzenia zdrady malzenskiej. Jesli w Twojej glowie to sie miesci, to znaczy... ze masz bardziej pojemna glowe. Odpowiedz Link Zgłoś
goga.74 Re: czy mezczyzna potrzebuje malzenstwa - ciekawy 06.01.03, 22:42 > Problem ceny nie ma tu zadnego znaczenia. Chodzi o to, ze nie moze pomiescic mi > sie w glowie, jak > mozna wykorzystac pieniadze meza w celu ulatwienia przeprowadzenia zdrady malze > nskiej. Jesli w > Twojej glowie to sie miesci, to znaczy... ze masz bardziej pojemna glowe. Rozbroiles mnie ;-) Kupno kremu "ulatwieniem przeprowadzenia zdrady malzenskiej". Cytat tygodnia. Mam tylko nadzieje, ze te "since pod oczami" to nie dzielo malzonka. >... ze masz bardziej pojemna glowe. W tej kwestii zgadzam sie z Toba w 100%. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek Re: czy mezczyzna potrzebuje malzenstwa - ciekawy IP: *.tele.pw.edu.pl 07.01.03, 18:14 goga.74 napisała: > > Rozbroiles mnie ;-) Kupno kremu "ulatwieniem przeprowadzenia zdrady > malzenskiej". Cytat tygodnia. Pomysl (masz przeciez pojemna glowe): gdyby ta zona z mojego przykladu pojawila sie na randce z sincami pod oczami to, byc moze, do zdrady by nie doszlo (przynajmniej nie tego dnia :-)). Podam Ci inny przyklad (dotyczy tej samej pary). Maz odwozi zone do fryzjera, bo deszcz pada i nie chce, zeby ukochana malzonka zmokla. Zona postanawia wrocic sama, jednak nie wraca juz tego dnia do domu - znika, najprawdopodobniej na randce z innym facetem. Ty rzeczywiscie uwazasz, ze to jest w porzadku? Zadziwiasz mnie. Ty chyba jestes zwolenniczka modelu malzenstwa, jaki wyksztalcil sie w 18-wieku we Francji (patrz np. "Niebezpieczne zwiazki"). Odpowiedz Link Zgłoś
goga.74 Re: czy mezczyzna potrzebuje malzenstwa - ciekawy 07.01.03, 18:44 > Pomysl (masz przeciez pojemna glowe): gdyby ta zona z mojego przykladu pojawila > sie na randce z sincami pod > oczami to, byc moze, do zdrady by nie doszlo (przynajmniej nie tego dnia :-)). > > Podam Ci inny przyklad (dotyczy tej samej pary). Maz odwozi zone do fryzjera, b > o deszcz pada i nie chce, zeby > ukochana malzonka zmokla. Zona postanawia wrocic sama, jednak nie wraca juz teg > o dnia do domu - znika, > najprawdopodobniej na randce z innym facetem. > > Ty rzeczywiscie uwazasz, ze to jest w porzadku? Zadziwiasz mnie. Ty chyba jeste > s zwolenniczka > modelu malzenstwa, jaki wyksztalcil sie w 18-wieku we Francji (patrz np. "Niebe > zpieczne zwiazki"). > Czlowieku, opanuj sie. Po prostu zauwazylam, ze podales jakis chory przyklad. Malzenstwo, w ktorym kobieta negocjuje z mezem kupno czegos tak podstawowego jak krem za JEGO pieniadze (dlaczego nie ich, czyby mieli rozdzielnosc majatkowa). Zakup kremu szczegolowo omawiany, prawie tak jakby samochod kupowali. Krem narzedziem zbrodni - dzieki niemu mozliwa stala sie zdrada. I ta kobieta ma "robic" za przyklad strasznej pirani. Usmialam sie na tym przykladem i tyle. I nie wmawiaj mi, ze uznaje taki czy inny model malzenstwa, bo na ten temat wcale ze soba nie rozmawialismy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek Re: czy mezczyzna potrzebuje malzenstwa - ciekawy IP: *.tele.pw.edu.pl 08.01.03, 20:41 goga.74 napisała: > > Czlowieku, opanuj sie. Po prostu zauwazylam, ze podales jakis chory przyklad. Chory, bo dotyczacy chorego zwiazku. Rzecz w tym, ze ja widze tu inna chorobe, aTy inna. Twoj tekst upewnil mnie co do tego, ze ja rzeczywiscie nie jestem w stanie zrozumiec kobiet... Zwracaja uwage na zupelnie inne aspekty tej samej sprawy. Dla Ciebie najwazniejszy jest aspekt praktyczny: czyje byly pieniadze, w jaki sposob byly zarzadzane. (jesli Cie tak to interesuje, to skomentuj moj drugi przyklad, dotyczacy zatrudnienia kucharki przez pare malzenska) Mnie interesuje aspekt moralny: maz chce zrobic przyjemnosc zonie, ofiarowujac jej kosmetyk (czy podwozac do fryzjera), a zona rewanzuje sie zdrada (przeciez zdrada to kataklizm - zlamanie ukladu, na ktorym opieralo sie cale zycie, i o ktorego trwalosc przysieglo sie dbac). Nie razi Cie ten kontrast, to zderzenie naiwnosci i uczucia z jednej strony, z wyrachowaniem z drugiej? Jesli Cie nie razi, to rzeczywiscie nie mamy zadnej mozliwosci uzgodnienia stanowisk. > (dlaczego nie ich, czyby mieli rozdzielnosc majatkowa). Problemu wspolnoty majatkowej dotyczy moj pierwszy przyklad - o prawie do nieruchomosci po rozwodzie malzonkow. Odpowiedz Link Zgłoś
goga.74 Re: czy mezczyzna potrzebuje malzenstwa - ciekawy 08.01.03, 21:37 Ok, to jeszcze raz. Na poczatku zrozumialam z Twojego testu, ze omawiano zakup kremu Vichy ktory kosztuje 60 zl, ostatecznie kupiono 10 razy tanszy. I kobieta smaruje sie tym kremem (momentalnie znikaja since - podaj mi nazwe kremu, czasem nie dosypiam wiec chetnie sobie kupie) i idzie niewdziecznica na randke. Pomyslam sobie, ze chlop sknera ze rozlicza kobiete z takich dupereli (chyba, ze rzeczywiscie cienko przeda). Niewazne, moze rzeczywsice baba-jedza i facet zle wybral. Tylko co z tego? Czy jeden przyklad dowodzi slusznosci teorii Pani ZMW? Albo kilka ?Nie lubie takich uogolniej. I skonczmy prosze temat, nie dojdziemy do niczego. Nie znam tego malzenstwa ani nawet nie chce poznawac. Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek Re: czy mezczyzna potrzebuje malzenstwa - ciekawy IP: *.tele.pw.edu.pl 06.01.03, 13:21 drzazga1 napisała: > > Coraz bardziej zaczynam Ci współczuć.... > Skąd Ty, biedaku wynajdujesz te wredne pazerne harpie? > Normalne kobiety od Ciebie uciekają? Nigdzie sie nie przyznalem, ze to o mnie chodzi, pisalem tylko, ze recze za prawdziwosc podanych przykladow. Odpowiedz Link Zgłoś
winniepooh Re: czy mezczyzna potrzebuje malzenstwa - ciekawy 06.01.03, 19:12 Gość portalu: Przemek napisał(a): > drzazga1 napisała: > > > > > Coraz bardziej zaczynam Ci współczuć.... > > Skąd Ty, biedaku wynajdujesz te wredne pazerne harpie? > > Normalne kobiety od Ciebie uciekają? > > > Nigdzie sie nie przyznalem, ze to o mnie chodzi, pisalem tylko, ze recze za pra > wdziwosc podanych przykladow. bądź ostrożny,dmuchaj tylko dmuchane lale to jedyny sposób aby uniknąć losu bohaterów historyjek, wszystkie baby to podstepne żmije ciężkich obyczajów, naprawdę Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek Re: czy mezczyzna potrzebuje malzenstwa - ciekawy IP: *.tele.pw.edu.pl 06.01.03, 21:15 winniepooh napisał: > > bądź ostrożny,dmuchaj tylko dmuchane lale to jedyny sposób aby uniknąć losu > bohaterów historyjek, wszystkie baby to podstepne żmije ciężkich obyczajów, > naprawdę Nie wszystkie.... moja matka byla swieta (wloskie) :-) P.S. Tekst p. Milskiej-Wrzosinskiej dalem do przeczytania kolezance z pracy. Stwierdzila, ze jest w nim duzo prawdy. Odpowiedz Link Zgłoś
winniepooh Re: czy mezczyzna potrzebuje malzenstwa - ciekawy 06.01.03, 22:03 Gość portalu: Przemek napisał(a): > winniepooh napisał: > > > > > bądź ostrożny,dmuchaj tylko dmuchane lale to jedyny sposób aby uniknąć los > u > > bohaterów historyjek, wszystkie baby to podstepne żmije ciężkich obyczajów > , > > naprawdę > > Nie wszystkie.... moja matka byla swieta (wloskie) :-) pamiętaj, ze dla żadnej innej kobiety nie będziesz *synem* > > P.S. Tekst p. Milskiej-Wrzosinskiej dalem do przeczytania kolezance z pracy. St > wierdzila, ze jest w nim > duzo prawdy. spojrzała w lustro, strzeż się! tak, tak najlepsze lale to te dmuchane Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek Re: czy mezczyzna potrzebuje malzenstwa - ciekawy IP: *.tele.pw.edu.pl 07.01.03, 18:20 winniepooh napisał: > tak, tak najlepsze lale to te dmuchane Dmuchane sensu stricto czy w przenosni? :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
drzazga1 Każdy sądzi wg własnych doświadczeń 07.01.03, 10:02 Gość portalu: Przemek napisał(a): > Nigdzie sie nie przyznalem, ze to o mnie chodzi, pisalem tylko, ze recze za prawdziwosc podanych przykladow. Twierdzisz, że nie chodzi o Ciebie, w porządku, dlateczego w takim razie używasz TYLKO takich przykładów? Bo potwierdzają TWOJĄ teorię. A skąd Ci sie wzięła ta teoria? Nie z własnych doświadczeń aby? Wybacz, jakoś nie potrafię sobie wyobrazić, żeby mężczyzna, który jest w szczęśliwym i udanym związku z kobietą wygłaszał takie sądy. Dlatego Ci współczuję. Nie zamierzam twierdzić, że takie przypadki, jak opisany w artukule zupełnie sie nie zdażają, ale jest to MARGINES. I wcale nie jest mi żal tych uciśnionych mężów - sami sobie żony wybierali. Było patrzeć, co się bierze i wybrać człowieka a nie parę zgrabnych nóg. A tak - mają co chcieli i dobrze im tak. Za głupotę się płaci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek Re: Każdy sądzi wg własnych doświadczeń IP: *.tele.pw.edu.pl 07.01.03, 18:42 drzazga1 napisała: > Twierdzisz, że nie chodzi o Ciebie Nie twierdze, ze chodzi o mnie, nie twierdze rowniez, ze nie chodzi o mnie. Nie chce dyskutowac o sobie, czy kims z mojej rodziny - chce dyskutowac o problemach. > > Wybacz, jakoś nie potrafię sobie wyobrazić, żeby mężczyzna, który jest w > szczęśliwym i udanym związku z kobietą wygłaszał takie sądy. Dlatego Ci > współczuję. Nie oczekuje wspolczucia, tym niemniej dziekuje. Moje przyklady zamiescilem po to, aby poprzec tezy artykulu, ktore wiekszosc dyskutantow(-ek) uznala za absurdalne i wyssane z palca. > > Nie zamierzam twierdzić, że takie przypadki, jak opisany w artukule zupełnie > sie nie zdażają, ale jest to MARGINES. Tak samo mozna twierdzic, ze szczesliwe, trwale zwiazki to margines. Rozwodzi sie chyba 25% (?), a sposrod tych pozostalych nie wszystkie tryskaja szczesciem. > I wcale nie jest mi żal tych uciśnionych > mężów - sami sobie żony wybierali. Było patrzeć, co się bierze i wybrać > człowieka a nie parę zgrabnych nóg. A tak - mają co chcieli i dobrze im tak. > Za głupotę się płaci. Masz racje. Milosc jest slepa. Na zakonczenie dyskusji akcent optymistyczny: po najbardziej koszmarnym malzenstwie zostaje cos wspanialego - dzieci... Przytocze tu znany mi dialog corki z ojcem: Corka: "Tato, jak to bylo mozliwe, ze ty i mama w ogole byliscie kiedys razem, przeciez we wszystkim sie roznicie.." Ojciec: "Ty sie nie pytaj, jak to bylo mozliwe, ty sie z tego ciesz..." > Odpowiedz Link Zgłoś
matrek Nie sądzę 07.01.03, 19:01 Większość mężczyzn - przynajmniej w naszym pokoleniu, z grona które znam - świetnie daje, lub dawałoby sobie radę bez małżeństwa, a w wielu przypadkach, nawet bez stałej kobiety. Nie trzeba chyba udowadniać, że małżeństwo nie jest niezbędne mężczyźnie, dla zaspokojenia potrzeb emocjonalnych. Podobnie, innego typu potrzeby - począwszy od seksualnych, przez materialne, na czysto prozaicznych typu pranie, gotowanie kończąc, jest w stanie zaspokoić bez formalnego związku, a - z wyjątkiem seksualnych - nawet bez kobiety jako takiej. Dodając do tego fakt absolutnej nieekonomiczności posiadania kobiety ;-) nie da się zaprzeczyć, że normalnemu mężczyźnie małżeństwo nie jest do niczego potrzebne :-) Odpowiedz Link Zgłoś
romance Re: potrzebne...potrzebne... 08.01.03, 03:48 matrek napisał: > Większość mężczyzn - przynajmniej w naszym pokoleniu, z grona które znam - > świetnie daje, lub dawałoby sobie radę bez małżeństwa, a w wielu przypadkach, > nawet bez stałej kobiety. > > Nie trzeba chyba udowadniać, że małżeństwo nie jest niezbędne mężczyźnie, dla > zaspokojenia potrzeb emocjonalnych. Podobnie, innego typu potrzeby - począwszy > od seksualnych, przez materialne, na czysto prozaicznych typu pranie, gotowanie > > kończąc, jest w stanie zaspokoić bez formalnego związku, a - z wyjątkiem > seksualnych - nawet bez kobiety jako takiej. > > Dodając do tego fakt absolutnej nieekonomiczności posiadania kobiety ;-) nie da > > się zaprzeczyć, że normalnemu mężczyźnie małżeństwo nie jest do niczego > potrzebne :-) > > potrzebne :-) I Ty uwazasz tych mezczyzn za normalnych ? Tych ktorzy odwiedzaja co wieczor domy publiczne ? Czlowiek ktory nie potrafi kochac jest bardzo nieszczesliwy, niewazne co umie robic i ile ma pieniedzy. A przeliczac kobiete na pieniadze to straszny nietakt. W XXI wieku kobieta juz sama potrafi swietnie zarabiac , a spedzic zycie przy boku ukochanego/ukochanej czy nie tylko to powinno sie w zyciu liczyc ? Czy trzeba cale zycie liczyc i kalkulowac co mi sie oplaca , a co nie ? Czy uczucia nic juz nie sa warte ? pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
drzazga1 Matrek kobiety na stałe nie potrzebuje... 08.01.03, 21:15 ... wystarczy mu raz na pół roku pzez pół godziny? matrek napisał: > Większość mężczyzn - przynajmniej w naszym pokoleniu, z grona które znam - > świetnie daje, lub dawałoby sobie radę ale widocznie nie chcą sobie dawać bez małżeństwa, a w wielu przypadkach, nawet bez stałej kobiety. Jasne, taki HIV to pestka, a poza tym hazard jest przyjemny. > Nie trzeba chyba udowadniać, że małżeństwo nie jest niezbędne mężczyźnie, dla zaspokojenia potrzeb emocjonalnych. Na szczęście istnieje jeszcze wcale nie taka mała mniejszość wśród mężczyzn, którym do szczęścia JEST POTRZEBNY stały związek dla zaspokojenia właśnie pozreb emocjonalnych. I nie tylko emocjonalnych. Podobnie, innego typu potrzeby - począwszy > od seksualnych, przez materialne, na czysto prozaicznych typu pranie, gotowanie kończąc, jest w stanie zaspokoić bez formalnego związku, Formalny papierek nie tworzy jeszcze związku. Może być papierek bez związku i związek bez papierka. a - z wyjątkiem seksualnych - nawet bez kobiety jako takiej. Owszem, niektórym wcale nie jest potrzebna kobieta do zaspokojenia potrzeb seksualnych. > > Dodając do tego fakt absolutnej nieekonomiczności posiadania kobiety ;-) Nieekonomiczność posiadania, ślicznie powiedziane. Rzecz, która ma przynieść zysk, to ja dziękuję za takiego faceta, który będzie mi wyliczał, że gosposia wyniosłaby taniej. Chce taki potomka, niech sobie wynajmie matkę zastępczą, a potem dwie opiekunki na zmianę przez lata, chce obiad - niech idzie do knajpy, mnie się nie opłaca kotletów smażyć i rąk niszczyć. Zarabiam sama na siebie i nikt nie musi mnie utrzymywać, też mogę powiedzieć, że posiadanie fceta jest nieekonomiczne. Posiadać można samochód sportowy, dom z ogródkiem, a gdzieniegdzie na świecie podobno nawet niewolnika. I wszystkie te rzeczy trzeba utrzymywać ZA PIENIĄDZE, same w sobie zysku nie przynoszą, może za wyjątkiem niewolnika. Czasem zysków nie da sie wyliczyć w brzęczącej mamonie, wyobraź sobie. Kiedyś przeczytałam, że żona w domu lepsza niż rotwailer, zeżre mnie, a upilnuje lepiej i jeszcze kwiatki podleje. Rotwailer pewnie też by podlewał, ale to niezupełnie to samo. nie da się zaprzeczyć, że normalnemu mężczyźnie małżeństwo nie jest do niczego > potrzebne :-) > No proszę, ile to nienormalnych po tym świecie świecie chodzi i nawet o tym nie wiedzą. Leć ich uświadamiać. Odpowiedz Link Zgłoś
goga.74 Re: Matrek kobiety na stałe nie potrzebuje... 08.01.03, 21:31 drzazga- piekny komentarz ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
drzazga1 Re: Matrek kobiety na stałe nie potrzebuje... 08.01.03, 21:38 goga.74 napisała: > drzazga- piekny komentarz ;-) Dzięki. Jak on może głupoty pisać, ekonomista z bożej łaski, to ja też sobie pozwolę, a co? Odpowiedz Link Zgłoś
goga.74 Re: Matrek kobiety na stałe nie potrzebuje... 08.01.03, 21:46 > Dzięki. > Jak on może głupoty pisać, ekonomista z bożej łaski, to ja też sobie pozwolę, > a co? Pewnie. Kolega zapomnial tylko dodac, ze do seksu kobieta tez nie jest potrzebna. Od czego prawa reka? Odpowiedz Link Zgłoś
matrek Zwracam tylko uwagę na pewien drobiazg 09.01.03, 15:34 Piszę o małżeństwie, a nie o kobiecie. piszę, że małżeństwo nie jest mężczyźnie niezbędne, a nie kobieta. To "subtelna" różnica, jak mi się wydaje. Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: Nie sądzę 09.01.03, 16:13 matrek napisał: > Większość mężczyzn - przynajmniej w naszym pokoleniu, z grona które znam - > świetnie daje, lub dawałoby sobie radę bez małżeństwa, a w wielu przypadkach, > nawet bez stałej kobiety. > > Nie trzeba chyba udowadniać, że małżeństwo nie jest niezbędne mężczyźnie, dla > zaspokojenia potrzeb emocjonalnych. Podobnie, innego typu potrzeby - począwszy > od seksualnych, przez materialne, na czysto prozaicznych typu pranie, gotowanie > > kończąc, jest w stanie zaspokoić bez formalnego związku, a - z wyjątkiem > seksualnych - nawet bez kobiety jako takiej. > > Dodając do tego fakt absolutnej nieekonomiczności posiadania kobiety ;-) nie da > > się zaprzeczyć, że normalnemu mężczyźnie małżeństwo nie jest do niczego > potrzebne :-) > No jeżeli tacy są normalni, współcześni mężczyźni, to ja rozejrzę się za jakimś "nienormalnym"... Kobieta nie "służy" celom ekonomicznym, a jeżeli mężczyzna jest na tyle ubogi emocjonalnie, że nie potrzebuje miłości,przyjaźni, wsparcia i realizacji w życiu, jako partner, kochanek, mąż, ojciec, to rzeczywiście - lepiej niech nie daje złudnej nadziei kobiecie, która (na swoje nieszczęście) stanęła na jego drodze... Brak mi poprostu słów :( Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: czy mezczyzna potrzebuje malzenstwa - ciekawy 09.01.03, 08:37 Artykuł jest oczywiście przesadzony, wygląda troszkę na prowokację, ale ma w sobie wiele prawdy. Bardzo wiele. Odpowiedz Link Zgłoś
ulalka Re: czy mezczyzna potrzebuje malzenstwa - ciekawy 09.01.03, 09:11 mysle, ze artykul mial byc z zalozenia prowokacja, ale - jak slusznie zauwazylo pare osob - dane sa stare i troche "od czapy" ;)) Drzazga :)) gratuluje :)) logiczne rozprawienie sie z ludzmi, ktorzy uznaja tylko wlasna racje, nie koniecznie bedaca prawda niepodwazalna.. :))) a tak w ogole - ludzie!... zapomnijcie o uogolnieniach!... dyc to bez sensu i mozna kogos zranic!... pozdrawiam :))) Odpowiedz Link Zgłoś
drzazga1 Czeeeeść Ulalka :-) 09.01.03, 13:14 ulalka napisała: > > a tak w ogole - ludzie!... zapomnijcie o uogolnieniach!... dyc to bez sensu i > mozna kogos zranic!... > > pozdrawiam :))) Uogólnienia są ogólnie bez sensu. A jak jeszcze podpisuje sie pod nimi "fachowiec", to juz zupełna bzdura wychodzi. Gorzej, kiedy ktoś uwierzy i zacznie się światłymi radami kierować. Matrek sam się podłożył, ale może wyrośnie z tego, chłopcy przed piętnastym rokiem życia twierdzą: "lepiej, żeby dziewczyn wcale nie było". Pozdrawiam :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frisky2 Re: Czeeeeść Ulalka :-) IP: 62.233.139.* 09.01.03, 13:42 drzazga1 napisała: chłopcy przed piętnastym > rokiem życia twierdzą: "lepiej, żeby dziewczyn wcale nie było". > Oj dzazga dzazga, a gdziezes takie informacje wytrzasnela? Chlopcy przed i po 15 r. zycia mysla tylko o jednym, nie wiedzialas?:)) Odpowiedz Link Zgłoś
drzazga1 Re: Czeeeeść Ulalka :-) 09.01.03, 13:54 Gość portalu: frisky2 napisał(a): > > Oj dzazga dzazga, a gdziezes takie informacje wytrzasnela? Chlopcy przed i po > 15 r. zycia mysla tylko o jednym, nie wiedzialas?:)) Oj fryski, fryski, nie czepiaj się, miałam na myśli małych chłopców, no dobra, może faktycznie raczej 13-latków, dla mnie 15-latek to dziecko i się machnęłam kurczę, nie jestem z zawodu pedagogiem O jednym to chyba prędzej 16-latkowie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frisky2 Re: czy mezczyzna potrzebuje malzenstwa - ciekawy IP: 62.233.139.* 09.01.03, 10:31 kini napisała: > Artykuł jest oczywiście przesadzony, wygląda troszkę na prowokację, ale ma w > sobie wiele prawdy. Bardzo wiele. Kini, to jak zwykle glos rozsadku na tym forum:) Nareszcie jakas kobieta sie zdobyla na odejscie od "plemiennego" postrzegania swiata. Mysle ze wymowa artykulu moze jest niezbyt przyjemna dla niektorych kobiet, ale w wielu miejscach wyjasnia sposob postrzegania malzenstwa przez facetow. i ie ma sie na co obrazac, tylko mozna sie zastanowic dlaczego faceci tak a nie inaczej na to malzenstwo patrza Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: czy mezczyzna potrzebuje malzenstwa - ciekawy 09.01.03, 16:04 Postawiona teza jest bardzo ciekawa, ale argumentacja, jakby trochę spłaszczona... no i znowu te uogólnienia... To prawda, że kobiety zrobiły sobie wielką krzywdę niektórymi feministycznymi wymysłami, ale nie zwalajmy winy za przeobrażenia społeczne ostatniego stulecia tylko na kobiety... w końcu nie jesteśmy takimi wyrachowanymi diablicami, jak opisuje to artykuł :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fiona Krysys instytucji małżeństwa? IP: *.acn.waw.pl 09.01.03, 18:20 Mężczyźni są tak zniechęceni tym, że się od nich czegokolwiek wymaga, że przekłada się to na niechęć wobec małżeństwa w ogóle...? Ciekawa koncepcja. To oznacza, że związek oparty na byciu obsługiwanym przez kobietę jest tym modelem, na który jest popyt. Może zdefiniujmy termin "małżeństwo", bo jakoś mi się wydaje, że zbyt wiele osób myli je z ogłoszeniem typu "przyjmę gosposię na stałe". Odpowiedz Link Zgłoś
titus_flavius Re: Krysys instytucji małżeństwa? 09.01.03, 20:08 Gość portalu: Fiona napisał(a): > Mężczyźni są tak zniechęceni tym, że się od nich czegokolwiek wymaga, że > przekłada się to na niechęć wobec małżeństwa w ogóle...? Ciekawa koncepcja. To > oznacza, że związek oparty na byciu obsługiwanym przez kobietę jest tym > modelem, na który jest popyt. Może zdefiniujmy termin "małżeństwo", bo jakoś > mi się wydaje, że zbyt wiele osób myli je z ogłoszeniem typu "przyjmę gosposię > na stałe". Ave, gosposię lepiej :o) T. Odpowiedz Link Zgłoś