tymczasowoja
10.09.06, 12:32
no więc on jest samolubny i egoistyczny, niedojrzały, z problemami, od życia
oczekuje jak najwięcej zabaw i wygód, przyjemności i głasków. Ma byc mu
dobrze i koniec.
A ja jestem sama z dzieckiem, mam dom i mase obowiązków i potrzebuje wsparcia
i przyjaciela a nie tylko namietności i romansu.
Ale zakochałam sie własnie w nim. po prostu sie zakochałam. tak chemicznie.
kiedy wchodzi to wpadam w panike i uginaja mi sie kolana, mam ochote rzucic
mu sie na szyję:) zakochałam sie niespodziewanie, jakby niechcący, choć może
własnie chcący, moze chciałam sie zakochać. nie wazne.
w kazdym razie jest jak jest. zakochaam sie w nim.
on wie, że iskrzy tak troche miedzy nami, trudno nie zauwazyć. i on tez ma
swoje napady afektu w stosunku do mnie, ale chyba słabsze. jemu to nie
przeszkadza, bawi może nawet, to taki typ.
pytanie brzmi: przeczekać? czy mozna to po rpostu przeczekac? nie robic nic,
nie inwestowac w tą znajomośc, przetrwać? on nic nie zrobi, nie wykona
żadnego zdecydowanego kroku, bedzie sie tak cofał i wychylał na zmiane, ja to
znam, jest nie groźny w pewnym sensie. nie bedzie chciał sie związac na
prawdę. Więc czy wszystko uda sie tak po prostu przeczekac? czy zrobic coś
jeszcze? samo minie, prawda? na razie nie moge spać i skupic sie na niczym,
tesknie.