sorry5
18.09.06, 21:43
Nie wiem już co robić i gdzie szukać pomocy...Mam myśli, których zaczynam się
bać...Ta historia to moje życie i nie do końca przemyślane wybory. Mam 33
lata i jestem sama z córką.Bez wsparcia rodziny postanowiłam zmienić po
rozwodzie swoje życie wyjeżdżając na drugi koniec Polski. Niestety wdałam się
w romans z niewłaściwym facetem, który zapewniał mnie o uczuciu i wspierał, a
teraz, kiedy zdecydowałam się odejść niszczy moje życie...A ja jestem z tym
zupełnie sama, bo postartał się najpierw, żeby odwróciła się ode mnie moja
najbliższa rodzina oczerniając mnie bardzo w ich oczach...A ja chciałam się
wyzwolić z tego chorego i nieuczciwego ukłądu, w imię swoich wolnych wyborów
i decyzji...i dla kogoś, kogo chyba kocham. Czy kocham? Sama już nie wiem, co
to jest miłość. Nie - wiem, że to czasem bardzo niszczące uczucie. Mój świat
stanął na głowie. Jestem fałszywie oskarżana o rzeczy, które nie miały
miejsca!!! Nie chcę niczego! Chcę tylko spokoju i normalnego życia ze swoją
córką...ale czy ono może być jeszcze kiedyś normalne, skoro nie mamy nikogo
wokół siebie? Nie wiem, co myśleć i co czuć...a musze być silna, dla swojego
dziecka...a już coraz mniej to potrafię. I proszę, nie piszcie, że sama
jestem sobie winna. Pewnie tak...ale tak bardzo mu ufałam. Ufałam w to, że
jek przyjdzie właściwy czas, pozwoli mi odejść. Ale tak nie jest. Wydaje mi
się, że moje życie się kończy...