09.11.08, 19:35
Brawo, nareszcie bezpruderyjny tekst o tym, co czują (i nie)
seksualnie kobiety dojrzałe i starsze. Można skonfrontować z
własnymi doświadczeniami (również przykrymi, pustymi,
niekonwencjonalnymi...) oraz przygotować się psychicznie na to, co
może czekać później. I podbudować się, że ta sfera życia kobiety nie
zawsze jest totalnie super (jak głoszą magazyny w lakierowanych
okładkach), ani też nie musi zupełnie zaniknąć w pewnym wieku i
okolicznościach.
Wielkie dzięki dla Redakcji i cieszę się, że ma być c.d.
Obserwuj wątek
    • przemo77 Seks 10.11.08, 15:13
      Dla mnie ten artykuł ma taki przekaz, że jak Ci seks nie wychodzi w związku to
      nie próbuj rozmawiać coś zmieniać tylko rzuć i szukaj kogoś nowego moim
      zdaniem nie o to w seksie chodzi, brawa to tylko za podjęcie tematu za nic więcej
      • meg303 Re: Seks 10.11.08, 16:30
        Nie czytałes uważnie. Jedna z bohaterek wykazuje daleko idąca determinacje,
        aby zmienić cos na lepsze. Mam na myśli fragment z romantycznym masażem i olejkiem.
        Problem w tym, ze są faceci niereformowalni, albo tacy ktorym się nie chce.
        Artykuł super czekam na więcej
        • qupaal Re: Seks 11.11.08, 13:02
          IMHO nadmierna generalizacja.
          Cecha "niereformowalni" może dotyczyć człowieka, nie tylko mężczyzny.
          Niechęć do zmian nie jest kwestią lenistwa.
          • jazmig Żal mi tych kobiet 11.11.08, 16:45
            Która z tych kobiet jest normalna? Może tylko druga z nich, 60-
            latka. Pozostałe nie mają pojęcie o seksie. Nie odróżniają rżnięcia
            od seksu, one się rżną z facetami, a seksu nie znają. Orgazm to nie
            wszystko, bo ważne jest, co potem.
            • qupaal Re: Żal mi tych kobiet 11.11.08, 17:26
              Wiesz, mi żal każdego człowieka, którego dotknęło nieszczęście. Gorzej, jak
              nieszczęście rodzi się w głowie z nierozsądku, z pustki, z nieumiejętności
              dostrzeżenia własnych niedoskonałości, z niepohamowanej dumy i egocentryzmu.

              Boję się jednak natrafić na kobietę, której słaby intelekt emocjonalny może
              doprowadzić do destrukcyjnego żniwa po kilka latach związku. Jak kobieta zaczyna
              się Ciebie czepiać o dosłownie wszystko, najprawdopodobniej znaczy to, że
              zaczyna mieć problem z kondycją psychiczną i nie umie sobie poradzić ze swoim
              problemem, czyli nieumiejętnością wkomponowania swojego życia w jej wyobrażenie
              o idealnym modelu życia, który jest tak zmienny i nieuchwytny jak jej ambiwalencja.

              Bardziej mi żal wszystkich mężczyzn, którzy cierpieli z powodu kiepskiej
              psychiki i emocjonalnego chaosu kilku z pań opisanych w artykule.
              • ryszard_mis_ochodzki konfesjonał qrw jak nic 11.11.08, 18:38
                1. W jednym roku doszłam do dziesięciu kochanków. Niektórzy żonaci, inni mieszkali za daleko. Nie przywiązywałam się do nich.

                2. Ja marzyłam wtedy o seksie z dwoma mężczyznami, Nie miałam w domu nic, czym mogłabym się masturbować, ale znalazłam kamień na półce. Podłużny, dość duży, ktoś go przywiózł z wakacji. Wyszorowałam go porządnie szczoteczką i wyparzyłam we wrzątku. W czasie orgazmu wpadł mi do pochwy.

                3. Pokażę pani moje wibratory, trzymam je w szafce nocnej. W pudełku po butach są te zepsute. O, te cztery były moje ulubione. . Pamiętam, jak oglądałam wielkie penisy Murzynów. Analne stosunki mnie bolą. Ale muszę przyznać, że doprowadzają do orgazmu. W rzeczywistości chciałabym spróbować seksu z trzema mężczyznami.

                4. Miałam 40 lat, gdy zdradziłam męża na wakacjach w Hiszpanii. Z pięknym 20-letnim tubylcem, który miał duże przyrodzenie, słabych niszczę psychicznie. No i dobrze, żeby mężczyzna był nieźle zbudowany. Gdyby wielkość nie miała znaczenia, kobietom wystarczałyby palce

                5. Nauczyłam się też, że mężczyzną można manipulować, jeśli zrobi mu się seks oralny. kręcimy filmiki, oglądamy erotyczne strony w internecie.. Od sąsiadów dostałam wibrator na walentynki. Mąż wiedział o tej kobiecie. Wie też, że chciałabym mieć kochanka. Nie jest zazdrosny, pozwolił mi.

                6. Zdradziłam męża w styczniu tego roku. Zobaczyłam faceta o 12 kilo grubszego, Okazało się, że nie staje mu fiut. Całował się fatalnie, nie wiedział, co robić z językiem. Robienie loda go nie podniecało, doprowadziłam go więc do wytrysku ręcznie, a i tak nie miał pełnej erekcji.

                Mąż dowiedział się od razu, jak wróciłam do domu. Wybaczył mi. Mąż przed ślubem też mnie parę razy zdradził, ja miałam kilku kochanków. Raz nawet prawdziwego dresiarza, marzyłam o seksie z takim prostym typem. Miał małego penisa. W czasie stosunku nie mogłam powstrzymać śmiechu. Kochaliśmy się wszędzie, na cmentarzach, na grobach, pamiętam do dziś nazwisko jednej zmarłej.

                Marzę o seksie z jeszcze jednym facetem, zeby spuścić napięcie w ciągu dnia, używam wibratora.
                • norman_bates triumf feministek 11.11.08, 18:54
                  "Nie daj się zeszmacić mężczyźnie... skoro możesz zeszmacić się sama"
                  • nick3 Poniżanie seksu jest przemocą. 12.11.08, 16:05

                    Wypowiedzi, że odwaga realizowania własnych rzeczywistych pragnień
                    seksualnych "zeszmaca" kobietę - jest właśnie formą szykanowania
                    kobiet przez męski szowinizm (w tym przez religię, która jest jego
                    produktem).

                    Wolne społeczeństwo polegałoby m. in. na tym, by nie tolerować
                    takiego postępowania.
                    • zdanka1 Re: Poniżanie seksu jest przemocą. 12.11.08, 17:00
                      Nie wazne czy to odwaga, czy nie - to dla mnie nieistotne. Natomiast
                      czytajac ten fragment tekstu poczułam się przez chwilę jakbym
                      czytała Manuelę G, kiedy spadała jej poczytność, a co za tym idzie -
                      poczytalność - bo zyła głownie z ksiązek - tzn.wariant wymysl
                      jeszcze cos co mozna sobie wsadzić . Dla mnie ta babka mogłaby
                      napisac równie dobrze, z e marzy o tym, zeby u seks w beczce kapusty
                      zw swiezo uciętą choinką - efekt byłby ten sam i tak samo bez
                      sensu. Wz-tka do deser, 20 wz-tek to rzyganie.
                      • sokolasty Re: Poniżanie seksu jest przemocą. 12.11.08, 17:27
                        norman bates:
                        ""Nie daj się zeszmacić mężczyźnie... skoro możesz zeszmacić się sama" "


                        Uwielbiam to. Jak kobieta ma dużo facetów, to jest szmatą. Jak facet ma dużo
                        kobiet, to ma powodzenie.
                        • norman_bates Re: Poniżanie seksu jest przemocą. 12.11.08, 17:36
                          sokolasty napisał:

                          > Uwielbiam to. Jak kobieta ma dużo facetów, to jest szmatą. Jak facet ma dużo
                          > kobiet, to ma powodzenie.

                          Wręcz przeciwnie - kobieta nie powinna się zniżać do poziomu niektórych facetów.

                          • drugi.wolny Re: Poniżanie seksu jest przemocą. 12.11.08, 17:44
                            "To człowiek z innego świata niż mój, zamożny prawnik. Pieniądze stanowiły
                            afrodyzjak. Myślałam nawet, że się w nim zakochałam."

                            I weź tu myśl inaczej o kobietach... Wszystko dla pieniędzy. A jeśli ktoś powie,
                            że to naturalne, że kobieta chce czuć się bezpieczna (obecnie pieniądza mogą
                            dawać to poczucie bezpieczeństwa) to naturalne jest, że facet (samiec) powinien
                            zapładniać jak najwięcej kobiet (samic).
                            • poszeklu Logika instynktu 12.11.08, 18:40
                              Przeczytalem to i znalazlem tylko jedna mysl:
                              Autorom chodzi o propagowanie instynktu.
                              Zaspokajanie seksualne jest dla nich najwazniejsze
                              i to jest cala logika zycia bohaterek tego reportazu.
                              Ocene pozostawiam Wam wszystkim.
                              • nick3 Ten 'instynkt' jest człowiekiem. 12.11.08, 19:43

                                Ten 'instynkt' jest tym, co jest tobą w tobie.

                                Reszta jest kostiumem.
                                • poszeklu Re: Ten 'instynkt' jest człowiekiem. 12.11.08, 20:56
                                  nick3 napisał:
                                  > Ten 'instynkt' jest tym, co jest tobą w tobie.
                                  > Reszta jest kostiumem.

                                  Nie dla wszystkich, na szczescie. Nawet osiol oprocz
                                  tego instynktu popedu cos wiecej czuje i mysli. Zdarzaja
                                  sie oczywiscie skrajne przypadki.
                                  • nick3 Re: Ten 'instynkt' jest człowiekiem. 12.11.08, 23:39

                                    To, co deprecjonujaco nazywasz 'instynktem' 'popędem' (może
                                    jeszcze 'hormonami'?:) nie jest jakąś obcą naszemu człowieczeństwu
                                    bezosobową "biologią", jak każą nam wierzyć moraliści.

                                    Przeciwnie, ludzki seks jest - ludzki właśnie.

                                    Jest to miejsce twojej osobowości, w którym jesteś 100% intymny.

                                    (Nie byłby sprawą tak bezgranicznie intymną (osobistą), gdyby był
                                    tylko jakąś "biologią")


                                    Myślenie jest zasadniczo anonimowe. Nie jest tym, co osobiste (a
                                    więc ludzkie)


                                    • gmsaxz Małżeństwo czyli normalność i brutal w spódnicy 13.11.08, 13:58
                                      j.w. Problem zwykle polega na stawianiu przez kobiety mężowi znacznie wyżej
                                      poprzeczki niż innym facetom. A jak już te wymagania spełnisz to i tak jest nie
                                      tak. To chyba wynika z genomu kobiety, w przeszłości w stadzie bzykali taką
                                      wszyscy równo i pewnie to jest mentalna pozostałość. Sorki, nie wkurzajcie się,
                                      lepiej spróbujcie się zmienić. PZDR

                                      PS Mam dosyć tej bzdetnej gadki o niezaspokojonych przez męża niewiastach.
                                      Wolałbym raczej poczytać o mężach dręczonych przez żony
                                      • nick3 Normalność czyli Prokrust. 13.11.08, 15:09

                                        Wszyscy jesteśmy zboczeńcami (i zboczenicami). Nie ma
                                        żadnych "normalnych" (może poza partią Giertycha:). Tylko boimy się
                                        to o sobie wiedzieć.
                                        • masochista Tylko 1 dziewuszka rżnęła się przyzwoicie. 13.11.08, 17:34
                                          Sex Polek praktycznie nie istnieje. Zapieprzają na etacie, potem
                                          etat w domu, dzieci, zakupy, pranie, gotowanie, ciągle za mało
                                          pieniędzy, problem goni problem, problem ciągnie za sobą do łóżka,
                                          zero wiadomości o antykoncepcji, strach przed nie wiadomo czym, itp.
                                          itd. Jak w takim środowisku ma czerpać przyjemność z seksu? Tylko 1
                                          dziewczyna w miarę przyzwoicie pieprzyła się bez obaw. O czym jest
                                          ten artykuł? O fantazjach polskich kobiet? Ile/ilu z nich ma własną
                                          chatę tylko dla siebie? Dobrze, że łatwiej jest już o hoteliki i
                                          pensjonaty, że można jakoś zarobić na przyjemności. Tylko z kim
                                          można się nimi dzielić?
                                          • tcl Ciekawe co to będzie jak się faceci wyemancypują? 24.12.08, 23:45
                                            Kobiety drżyjcie! Szczególnie te, które tyjecie i nie dbacie o
                                            siebie, a później twierdzicie, że to przez nas. Nie to nieprawda, to
                                            Wy nie dbacie o siebie, zasłaniacie się jakimiś wyimaginowanymi
                                            obowiązkami domowymi (bzdura). Partnerstwo, pamiętacie?
                              • hot_chip Re: Logika instynktu 12.11.08, 20:20
                                Tematem artykułu jest życie seksualne tych kobiet, skąd więc
                                wyciągasz wnioski o ich 'logice życia' jako całości?
                                • poszeklu Re: Logika instynktu 12.11.08, 20:53
                                  Traktuje ten artykul jako calosc.
                                  Jest cos wiecej ?
                                  • nett1980 Re: Logika instynktu 12.11.08, 23:29
                                    Moglby byc np. o tym, jakie ksiazki czytaja, co w tych ksiazkach
                                    jest najwazniejsze. Jest zwyczajnie o jakims kawalku zycia, kawalku
                                    o ktorym rzadko sie rozmawia, zwlaszcza w naszym kraju.
                              • pinup Re: Logika instynktu 14.11.08, 10:15
                                czlowieku, przeciez ten artykul dotyczy seksu. jakie inne mysli
                                chcesz tam znalezc? przepis na pasztet z watrobek?
                          • nett1980 Re: Poniżanie seksu jest przemocą. 12.11.08, 23:33
                            norman_bates napisał:

                            > sokolasty napisał:
                            >
                            > > Uwielbiam to. Jak kobieta ma dużo facetów, to jest szmatą. Jak
                            facet ma d
                            > użo
                            > > kobiet, to ma powodzenie.
                            >
                            > Wręcz przeciwnie - kobieta nie powinna się zniżać do poziomu
                            niektórych facetów
                            > .
                            Co ty z tym ponizaniem, ciebie to, ze masz jakies potrzeby i popedy
                            poniza? Jestesmy splugawionymi seksem aniolami? Dedykuje ci pewien
                            cytat z innego forum:
                            "Jeszcze 100 lat temu ludzie mieszkali w domach jednoizbowych, razem
                            ze
                            zwierzetami. Sugerujesz, ze oni nie widzieli porodow? Bzdury
                            kompletne. Ogladali
                            porod kobiety, krowy, swini, suki, kotki - bez zadnych urazow.
                            Dzieci w takich
                            warunkach widzialy tez seks rodzicow i nic sie nikomu nie stalo.
                            Kobieta kojarzy
                            sie z cieplem od XVIII w. - to wymyslil Rousseau, wraz z opieka nad
                            dziecmi (co
                            ciekawe, sam Rousseau mial duzo dzieci, ktore oddal do przytulku).
                            Wczesniej
                            kobieta kojarzyla sie z diablem i nieokielznanym popedem seksualnym -
                            stad
                            polowania na czarownice, wlasnie z patologicznego strachu przed
                            kobiecym popedem
                            seksualnym. Dzieci zywiono resztkami, nawet w bogatszych domach.
                            Porodow przez
                            tysiaclecia nie ogladali tylko arystokraci i ludzie na tyle bogaci,
                            zeby
                            pozwolic sobie na oddzielne pokoje dla kobiet.

                            Jak kobieta zachoruje na raka i jest nieestetyczna, to tez odziera
                            cie ze
                            zludzen? Porod to normalna sprawa, wiekszosc kobiet go przechodzi.
                            Dla ciebie
                            najlepsza bedzie lalka - nie ma tych znienawidzonych przez ciebie
                            smierdzacych
                            wnetrznosci, no a dziecko przeciez mozna adoptowac.

                            Mezczyzni tacy jak ty kobiete uwazaja za przedmiot stworzony tylko
                            dla ich
                            przyjemnosci, jesli przestaje byc ladna lub tez zaczyna byc
                            autonomiczna, chca,
                            zeby zniknela im z oczu. Gadanie o 'cieple i bezpieczenstwie' to
                            jest po prostu
                            maskowanie pragnienia kompletnej kontroli nad kobietami".
                        • elle444 Re: Poniżanie seksu jest przemocą. 13.11.08, 17:27
                          Nie do końca. Facet, który zachowywałby sie jak te Panie, też byłby
                          dla mnie wyłącznie zużytą wycieraczką.
                          Tyle, że w zadnym męskim piśmie taki tekst nie mógłby zaistnieć. No
                          moze w jakis świrszczykach, ale tego nie wiem bo nie czytam. Tyle,
                          ze zdaje sie, ze Gazeta do tego miana jak na razie nie pretenduje.
                          W sumie żal mi tych kobet, bo widac, że szczęśliwe nie są. Orgazm
                          szczęścia nie daje jak próbują nam wmówić pewne pisma kobiece...
                          Zaczynam się zastanawiać, czy mężczyźni - zużyte wycieraczki tez
                          czerpia z seksu taką satysfakcję, jak nam od wieków próbują wmówić.
                          w sumie te zachowania opisane w tekście są dosyć kompulsywne ...
                          • pinup Re: Poniżanie seksu jest przemocą. 14.11.08, 10:26
                            > W sumie żal mi tych kobet, bo widac, że szczęśliwe nie są. Orgazm
                            > szczęścia nie daje jak próbują nam wmówić pewne pisma kobiece...

                            orgazm to szczescie w najczystszej postaci, a ze trwajace tylko
                            kilka sekund to inna sprawa.
                            tak jak pieniadze same z siebie nie daja szczescia, tak samo praca,
                            orgazm itd. szczescie to polaczenie wszystkich waznych dla danego
                            osobnika elementow w proporcjach, ktore sam uwaza za wlasciwe.
                      • nick3 Re: zdanka1 Partia Kobiet 13.11.08, 15:05

                        zdanka1 napisała:

                        > Nie wazne czy to odwaga, czy nie - to dla mnie nieistotne.


                        Ale dla tych, u których jest to odwaga - istotne.


                        A co do "Manueli G, której spada poczytność", to świetnie, że o niej
                        przypomniałaś!:)


                        Kobiety, bez polityki nie zmienimy kraju.

                        Trzeba głosować:


                        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,5136481.html
                    • norman_bates Re: Poniżanie seksu jest przemocą. 12.11.08, 17:03
                      nick3 napisał:

                      > Wypowiedzi, że odwaga realizowania własnych rzeczywistych pragnień
                      > seksualnych "zeszmaca" kobietę

                      Pozostaje pytanie czy naprawdę są to własne pragnienia, czy może pragnienia
                      zasugerowane prze kolorowe magazyny, feministki, artykuły GW, albo od samego
                      faceta, który naoglądał się za dużo pornoli.

                      No bo jakie przesłanie bije z tego typu artykułów?
                      "Nie masz orgazmu? Jesteś ciemniaczką"
                      "Uprawiasz seks tylko w łóżku? Jesteś ciemniaczką"
                      "Nie używasz gadżetów w łóżku? Jesteś ciemniaczką"

                      No i jaka kobieta chce żeby inna nazywała ją "ciemniaczką"?

                      Generalnie uważam, że panie -w przeciwieństwie do tego co myślą o nich
                      feministki- potrafią i potrafiły zawsze poradzić sobie w życiu (także łóżkowym).
                      • zdanka1 Re: Poniżanie seksu jest przemocą. 12.11.08, 17:10
                        Nie wiem skąd w ogole przypuszczenie, z e kobiety , które
                        wypowiadają się w tym artykule mają cokolweik wspólnego z feminizmem?


                        W tym kontekscie to Jagna Borynowa też była feministka, bo miała
                        DUZE pragnienie i realizowała je na calość. Ciekawe co ona czytała -
                        pewnie kolorowe magazyny " Sado - maso na roli. dodatek
                        feministyczny"

                        PS. Ciekawe, czy jakakolwiek kobieta chciałaby mieć co wspólnego z
                        gosciem, który wybrał sobie nick z jednej z najbardziej
                        mizoginicznych ksiązek - czyli o fantazjach facetsa, który
                        uwielbiał seks z 3 kobietami, a potem np. rznał je piłą.
                        • norman_bates Re: Poniżanie seksu jest przemocą. 12.11.08, 17:21
                          zdanka1 napisała:

                          > Nie wiem skąd w ogole przypuszczenie, z e kobiety , które
                          > wypowiadają się w tym artykule mają cokolweik wspólnego z feminizmem?

                          A gdzie takie przypuszczenie wysunąłem? Chodziło mi o feministki pokroju pani b.
                          minister Środy.

                          > PS. Ciekawe, czy jakakolwiek kobieta chciałaby mieć co wspólnego z
                          > gosciem, który wybrał sobie nick z jednej z najbardziej
                          > mizoginicznych ksiązek - czyli o fantazjach facetsa, który
                          > uwielbiał seks z 3 kobietami, a potem np. rznał je piłą.

                          Pudło....
                          • gondra Re: Poniżanie seksu jest przemocą. 12.11.08, 17:30
                            Chyba Patrick Bateman, Norman Bates jest z Hitchcocka.:)
                            • zdanka1 Re: Poniżanie seksu jest przemocą. 12.11.08, 17:38
                              FAKT. Przyznaję się do błędu :)

                              PS. Obaj jednak mieli problemy z głową i z seksem:))))))))))))
                              • poszeklu Przemoc seksu jest poniżaniem. 12.11.08, 20:58
                                Przemoc seksu jest poniżaniem czlowieka.
                                Jest sprowadzaniem go do formy odhumanizowaniej,
                                zezwierzeceniem.
                                • nick3 Kto ci to zrobił, poszeklu? 13.11.08, 00:26

                                  Katolicyzm - powinni tego zabronić.
                          • zdanka1 Re: Poniżanie seksu jest przemocą. 12.11.08, 17:32
                            Ad1) Czy pani minister Sroda gdziekolwiek w jakimkolwiek artykule
                            lub publicznej wypowiedzi zachecała do używania tzrech wibratorów,
                            seksu na grobie, trójkątów itp?
                            Prosze o podanie cytatów w tych wypowiedzi, skoro do nich się
                            odwołujemy.

                            ad2) > Pudło....

                            Norman_Bates wg ciebie nie jest bohaterem 'American Psycho'? No cóz,
                            skoro nie wiesz, skad wziałeś sobie nick, to już nie mój problem...
                            • zdanka1 Re: Poniżanie seksu jest przemocą. 12.11.08, 17:40
                              Odwołuję oczywiscie drugi odnosnik.
                              • regeregerege Pojszła po bandzie. I spadła. 13.11.08, 00:10

                                • iluminacja256 Re: Pojszła po bandzie. I spadła. 13.11.08, 08:14
                                  Jednak W przeciwieństwie do 80% dyskutujących na forach i niemal 99%
                                  męzczyzn dyskutujących na forach potrafiła sie do tego przyznac i
                                  odwołać. Ale i tak nikt tego nie doceni, bo nalezałoby się jak
                                  niejeden "troll" wykłócać przez nastepnych 100 postów.
                            • norman_bates Re: Poniżanie seksu jest przemocą. 12.11.08, 17:42
                              zdanka1 napisała:

                              > Ad1

                              Wystarczy, że pani ministerka Środa wrzuca do jednego worka rodziny patologiczne
                              i normalne

                              > ad2) > Pudło....
                              >
                              > Norman_Bates wg ciebie nie jest bohaterem 'American Psycho'? No cóz,
                              > skoro nie wiesz, skad wziałeś sobie nick, to już nie mój problem...

                              Radzę zasięgnąć rady google, albo nadrobić zaległości w klasyce kina
                              • zdanka1 Re: Poniżanie seksu jest przemocą. 12.11.08, 18:25
                                > Wystarczy, że pani ministerka Środa wrzuca do jednego worka
                                rodziny patologiczn
                                > e
                                > i normalne

                                Po pierwsze - prosze o link do tych informacji. Po drugie - ten
                                artykuł nie dotyczy rodzin "patologicznych i normalnych" , ale seksu
                                kilku kobiet i nadal nie widze związku między feminizmem, Srodą, a
                                kobietą, która masturbowała się kamieniem. Doczekam się jakichś
                                sensownych konkluzji jaki wpływ miaal minister Sroda na współzycie
                                w trójkacie?
                                • norman_bates Re: Poniżanie seksu jest przemocą. 12.11.08, 19:13
                                  zdanka1 napisała:

                                  > Po pierwsze - prosze o link do tych informacji.

                                  Proszę sobie prześledzić raporty GW "Środa w środę". Niemal w każdym tekście w
                                  którym pojawia się kobieta która pracuje w domu, jest na pewno nieszczęśliwa, na
                                  pewno nie wykształcona, na pewno jest niewolnicą seksualną męża, pijaka który ją
                                  regularnie bije.

                                  Po drugie - ten
                                  > artykuł nie dotyczy rodzin "patologicznych i normalnych

                                  Sama poruszyłaś szerzej temat feminizmu- dla mnie to jeden z wielu czynników
                                  próbujących wpływać na kobiety i wmówić im, że muszą się zniżać do poziomu mężczyzn.
                                  • zdanka1 Re: Poniżanie seksu jest przemocą. 12.11.08, 19:25
                                    >
                                    > Proszę sobie prześledzić raporty GW "Środa w środę"

                                    Sledzę je regularnie - w żadnym nie spotkałam wspomnianych
                                    informacji. Pojawiaja się natomiast posulaty uregulowania kwestii
                                    składek Zus-owskich dla kobiet pracujących w domu oraz wolnego
                                    wyboru (praca zawodowa a praca w domu ) - który nie byłby
                                    przymusem. Oprócz tego poruszane są kwastie rodzin patologicznych ,
                                    bo i takie istnieją . Nadal nie widzę zwiazku między tymi
                                    raportami a masturbacją kamieniem .


                                    >Sama poruszyłaś szerzej temat feminizmu- dla mnie to jeden z wielu
                                    czynników
                                    > próbujących wpływać na kobiety i wmówić im, że muszą się zniżać do
                                    poziomu mężc
                                    > zyzn.

                                    Nie poruszyłam go sama - ty o tym wspomniałeś jako pierwszy w
                                    poscie powyzej, a ja usiłuję dowiedziec sie jak feminizm wpływa na
                                    kobiety w artykule. Nie mogę się tego od ciebie dowiedzieć, gdyż
                                    najpierw kazesz mi czytac Srodę, która zresztą czytam, a potem
                                    twierdzisz, ze w wyniku czytania artykułow tejze, te kobiety
                                    zachowują sie tak jak sie zachowują . Nadal nie ma tu zadnego
                                    zwiazku - środa pisze o uregulowaniu kwestii Zus-u kobiet
                                    pracujących w domach, aby po smierci czy odejciu męza nei zostały na
                                    lodzie, a tu mamy artykuł o seksie z kochankiem na grobie.

                                    Pytam po raz kolejny - co ma wspólnego feminizm z seksem na grobie?
                                    Czy postulatem feminizmu jest - uprawiajcie seks na grobie z dwoma
                                    męzycznami i masturbujcie się kamieniem? Czy sroda napisała taki
                                    manifest ? Czy pisze o tym co tydzień w klejnym artykule?


                                    • norman_bates Re: Poniżanie seksu jest przemocą. 12.11.08, 20:23
                                      zdanka1 napisała:

                                      > >
                                      > > Proszę sobie prześledzić raporty GW "Środa w środę"
                                      >
                                      > Sledzę je regularnie - w żadnym nie spotkałam wspomnianych
                                      > informacji. Pojawiaja się natomiast posulaty uregulowania kwestii
                                      > składek Zus-owskich dla kobiet pracujących w domu oraz wolnego
                                      > wyboru (praca zawodowa a praca w domu ) - który nie byłby
                                      > przymusem. Oprócz tego poruszane są kwastie rodzin patologicznych ,
                                      > bo i takie istnieją . Nadal nie widzę zwiazku między tymi
                                      > raportami a masturbacją kamieniem .

                                      Widocznie czytasz, je wybiórczo. Jeden z wielu przykładów "Polska jest kobietą?"
                                      albo jeden z ostatnich felietonów (doprawdy nie pamiętam tytułu) traktujący o
                                      seksistowskich (a jakże!) reklamach między innymi proszków do prania.

                                      > Pytam po raz kolejny - co ma wspólnego feminizm z seksem na grobie?
                                      > Czy postulatem feminizmu jest - uprawiajcie seks na grobie z dwoma
                                      > męzycznami i masturbujcie się kamieniem? Czy sroda napisała taki
                                      > manifest ? Czy pisze o tym co tydzień w klejnym artykule?

                                      Odpowiedziałem na to pytanie już dwukrotnie. Zrobię to po raz ostatni (nie
                                      zamierzam w nieskończoność powtarzać i tłumaczyć tych samchy słów):

                                      napisałem:
                                      > [feminizm]to jeden z wielu czynników [inne też wymieniałem]
                                      > próbujących wpływać na kobiety i wmówić im, że muszą się zniżać do poziomu mężc
                                      > zyzn.

                                      Jednym z objawów tego zniżania się do poziomu faceta, jest traktowanie seksu w
                                      tylko w kategoriach orgazmu. A jak nie ma orgazmu? To trzeba znaleźć nowego.
                                      Czyżby panie opisywane w artykule tak nie robiły?



                                      • iluminacja256 Re: Poniżanie seksu jest przemocą. 13.11.08, 09:18
                                        Nadal nie wskazałes na zaden element łączacy felietony Środy i
                                        kobiety z tego artykułu czyli na cokolwiek co łacyz te kobiety,
                                        Środę i feminizm. Widac nie jesteś w stanie, ale sadze, z e
                                        napiszesz jeszcze z 80 postów...

                                        Chyba, z e chcesz powiedzieć, ze felieton Środy na temat
                                        seksistowskich reklam proszków do prania tak wpłynał na te kobiete,
                                        ze kochała sie z jakimś dresem na grobie? Tak Sroda wpływa na te
                                        kobiety z a pomoca tresci podprogowych: proszek- woda-woda-sok-sok-
                                        sperma?

                                        A moze :pranie- pralka- pralka-ruchy- ruchy- seks?


                                        > Jednym z objawów tego zniżania się do poziomu faceta, jest
                                        traktowanie seksu w
                                        > tylko w kategoriach orgazmu. A jak nie ma orgazmu? To trzeba
                                        znaleźć nowego.
                                        > Czyżby panie opisywane w artykule tak nie robiły?

                                        Orgazm jest jedn z najwazniejszych rzeczy w seksie, jakbyś nie
                                        wiedział - budzi taką sama frustrację u kobiet i u mezczyzn,
                                        zwłaszcza im dalej od 20stki, bo tym większe potzreby seksualne u
                                        kobiet.
                                        Rozumiem, z e gdybyś przez 10 lat nie miał wytrysku i tym samym
                                        orgazmu , to nadal byłbyś ze swoja partnerką altruistycznie?
                                        Gratuluję, zycze partnerki altruisytycznej, wtedy moze zrozumiesz
                                        jaką piramidalną bzdurę napisałeś.

                                        Kobieta nie zniza sie do zadnego poziomu - kobieta tak samo jak
                                        facet chce udanego seksu. Nie wiem skąd ci przyszło do głowy, ze
                                        wlasnei kobieta ma sie poswięcać dla neiudanego seksu, aby nie
                                        znizać sie do poziomu męzczyzn, którzy dązą do udanego .

                                        Skoro faceci odchodzą, bo była oziębła , nie wiem dlaczego uwazasz,
                                        z e kobiety maja uprawiać seks z facetami, którzy nawet nie wiedza
                                        gdzie jest lechtaczka. To tak jakbyś powiedział ---------------->
                                        kobieta, która chce czuć przyjemnosc zniza się do poziomu męzczyzny,
                                        bo powinna cieszyć sie z braku przyjemnosci, aby być kobieta.

                                        Dałes przepiękny przykład zachamowań w kwestii seksu i podwójnego
                                        standartu.
                              • lord_viadro niesamowity egocentryzm bije z tych pań.. 12.11.08, 18:48
                                widać nie czytały książki słynnej seksuolożki Stefani Grzyb "Jak osiągnąć orgazm
                                zmywając naczynia w zlewie" ;}
                                Facetów traktują jak skrzyżowanie wibratora z bankomatem + pare dodatkowych
                                funkcji jak w scyzoryku mc gayvera.
                                seks traktują jak sport, nałóg z nastawieniem na wynik ilość orgazmów i ocena
                                jazdy "figurowej" po nakręceniu filmu czy już udało nam sie tak jak na
                                pożyczonym od Kryśki z biura niemieckim pornolu :D.
                                meża do roboty a same bzykają sie z hydraulikiem "czesiem"... a potem dziwią sie
                                że trafiają na facetów im podobnych co po zaliczeniu machają chustką zasmarkana
                                na pożegnanie :P
                                ===========
                                największą wojne w związku powoduje małe łóżko z krótką kołdrą :D
                                • nick3 Ksiądz ci to powiedział? 12.11.08, 19:52

                                  Za to bezmyślne powtarzanie piętnujących banałów oby ci się nigdy do
                                  końca życia nie trafiła w łóżku kobieta kierująca się czymkolwiek
                                  oprócz czystego altruizmu:)

                                  Życzę ci tego.
                                  • lord_viadro wiedźma ? czy przyjaciółka wibratora? 12.11.08, 22:05
                                    nie mówie, że kobiety nie mają myśleć o swojej przyjemności i o tym co im ją
                                    daje, ale jak będą TYLKO o sobie myśleć ( na zasadzie facetowi to tiak zawsze
                                    dobrze...) to rozwalą każdy związek (to samo dotyczy mężczyzn). Jakby faceci
                                    myśleli tylko o sobie, to żadna kobieta by z nimi orgazmu nie miała
                                    • nick3 Jedno i drugie. Czy to niestosowne?:) 13.11.08, 02:37

                                      A gdzież w artykule (albo w moich postach) jest mowa o
                                      jakimś "TYLKO".

                                      Wydaje mi się, że próbujesz tworzyć problem nieco sztuczny, by
                                      oskarżyć złe libertynki o "wampiryzm":)

                                      A przecież przy odrobinie dobrej woli (która u kochanków jest chyba
                                      oczywistością, nie wiem jak to jest w małżeństwie:) łatwo chyba
                                      zauważyć, że niewiele rzeczy działa na nas równie pobudzająco, co
                                      rozkosz u partnera.


                                      Rozróżnienie "egoizmu" i "altruizmu" jest w seksie sztuczne (może
                                      poza przypadkami relacji patologicznych).

                                      • lord_viadro Re: Jedno i drugie. Czy to niestosowne?:) 13.11.08, 08:21
                                        ".. nie wiem jak to jest w małżeństwie:)" to ja Ci życzę abyś jak najszybciej
                                        spróbowała jak to jest, zwłaszcza po paru latach :p
                                        • iluminacja256 Re: Jedno i drugie. Czy to niestosowne?:) 13.11.08, 09:06
                                          A ja sugeruję nie uogólniać.
                                          Jesli ktoś spodziewa się, że przez 20 lat zwiazku ciągle bedzie jak
                                          na pierwszej randce , to na pewno rozczaruje się , chocby tych
                                          związków miał 15 - bo tak nie będzie.

                                          Zmienia się jakosc, ale skoro ludzie nie potrafią
                                          sie "przekwalifikowac", a przede wszystkim ze sobą ze sobą
                                          rozmawiac, to nic dziwnego, ze potem zyczy sie komuś seksu w
                                          malzeństwie jak najgorszego przekleństwa...
                                          Tu już jest parę takich postów - pt. skoro mi nie powiesz, co
                                          lubisz, to skąd mam wiedzieć, ze coś cie moze boleć , albo czegoś
                                          nie lubisz, a coś cie nudzi. W tym artykule to jest facet tej
                                          kobitki, który rozwalił od a do z cos, co ona zaproponowała - moze
                                          nie dlatego, ze chciał, ale dlatego, ze nawet przez chwilę mu nie
                                          przyszło do głowy, z ejesli ktoś chce mieć cimniejsze swiatlo, to
                                          widac po coś to jets, wiec nie trzeba właczyć zaraz halogenów, moze
                                          ten ktoś włąy je sam , ale za godzinę.
                        • focus35 Re: Poniżanie seksu jest przemocą. 13.11.08, 00:38
                          popieram - tez nie wiem czemu a propos tego art. pojawiaja sie
                          jakies komentarze na temat feminizmu - to nie byl artykul o
                          feministach, no chyba, ze kazda kobiete majaca jakis zawod i
                          pracujaca poza domem ktos automatycznie nazywa feministka, ale to
                          znaczy, ze nie wie o czym mowi

                          podobnie od czapy sa stwierdzenia, ze artykul o doswiadczeniu
                          seksualnym roznych kobiet ma sugerowac komus, ze jest ciemniakiem,
                          jesli ma mniejsze doswiadczenie albo inne potrzeby czy spojrzenie na
                          te sfere - trzeba miec niezle nakichane w glowie, zeby wysnuwac z
                          tego jakas ideologie...


                          zdanka1 napisała:

                          > Nie wiem skąd w ogole przypuszczenie, z e kobiety , które
                          > wypowiadają się w tym artykule mają cokolweik wspólnego z
                          feminizmem?
                          >
                          >
                          > W tym kontekscie to Jagna Borynowa też była feministka, bo miała
                          > DUZE pragnienie i realizowała je na calość. Ciekawe co ona
                          czytała -
                          > pewnie kolorowe magazyny " Sado - maso na roli. dodatek
                          > feministyczny"
                          >
                          > PS. Ciekawe, czy jakakolwiek kobieta chciałaby mieć co wspólnego z
                          > gosciem, który wybrał sobie nick z jednej z najbardziej
                          > mizoginicznych ksiązek - czyli o fantazjach facetsa, który
                          > uwielbiał seks z 3 kobietami, a potem np. rznał je piłą.
                      • nick3 Re: Poniżanie seksu jest przemocą. 12.11.08, 18:33

                        Jeśli chcesz twierdzić, że cała seksualność niemieszcząca się w
                        rygorach monogamii jest rezultatem terroru ze strony popkultury
                        ("zgniły zachód"?:) to pozwól, że uznam to za pogląd zmontowany pod
                        ideologiczną tezę:)


                        To prawda, że presja 'pro-seksualna' istnieje. Ale prawdą jest też,
                        że co do brutalności nie ma ona żadnych szans konkurować z presją
                        antyseksualną, którą tysiąclecia wyposażyły w o wiele bardziej
                        skuteczne i głęboko sięgające narzędzia rażenia.

                        W końcu lepiej być "ciemniaczką" (ale za to "szanującą się":)
                        niż "szmatą", nieprawdaż?

                        Albo niż przyznać, że ten, kto godzi się żyć zgodnie z wymaganiami
                        moralizatorskiej opinii "nie potrafi zawsze poradzić sobie w życiu
                        (także łóżkowym)" (tj. nie jest szczęśliwy).

                  • 3-animal Re: triumf feministek 14.11.08, 11:19
                    Alez oczywiscie:
                    Jak kobieta powie, ze mial malego fiuta - to jest szmata
                    jak powie, ze cos jej sie nie podoba - to jest feministka
                    jak powie, ze facet jej nie zaspokaja to jest szantazystka
                • gondra Re: konfesjonał qrw jak nic 11.11.08, 19:08
                  No tak, można było sie spodziewać komentarzy różnych seksistów. Przecież kobieta
                  w kwestii seksu to dziura między nogami dzięki której facet ma mieć przyjemność.
                  Żadne trójkąty, wibratory czy kochankowie nie powinny być jej w głowie. Ma być
                  pruderyjna i zadowalać mężczyznę, wyjść za mąż jako dziewica i seksić sie tylko
                  z mężem. Bo najgorsze co może zrobić baba to nie być podporządkowaną.
                  • gondra I jeszcze 11.11.08, 19:14
                    Kobieta musi być oceniana według tego co robi z tyłkiem, seks w przypadku
                    mężczyzn jest naturalna aktywnością, a w przypadku kobiet może być brudny i
                    uwłaczający - facet może posunąć 10 kobiet w ciągu nocy i nikt nie nazwie go
                    k... Mentalne średniowiecze, na szczęście osobiście nie znam nikogo o tak
                    "ciekawym" podejściu, często spotykanym na forach, wy chyba w lasach sie chowacie.
                    • qupaal Re: I jeszcze 11.11.08, 19:34
                      Mylisz się. Tu piszą normalni faceci, jakich znasz i z jakimi rozmawiasz na co
                      dzień.

                      A odnośnie kobiety/mężczyzny dającej/używającym czesto. Sam znam przypadek,
                      kiedy kumpel posunął 3 dziewczyny w ciągu nocy. Oj następnego dnia nie miał
                      dobrej opinii wśród kobiet. Mężczyźni neutralnie do tego podchodzili; wręcz
                      zazdrośnie. Kobieta, która by puściła się 3 razy w ciągu nocy... huh... :)
                      To oczywiste, że panuje to różnica. Ma ona charakter kulturowy i tak mamy my,
                      europejczycy, w naszym społeczeństwie. To nie średniowiecze. Co z tego? Też byś
                      chciała "równouprawnienia" w tej kwestii?
                      • gondra Re: I jeszcze 11.11.08, 19:40
                        Oczywiście, ze chciałabym równouprawnienia w tej kwestii, aczkolwiek jakoś radzę
                        sobie bez niego, po prostu potrafię mieć gdzieś opinie ludzi na ten temat, poza
                        tym wychodzę z założenia, że moje życie seksualne to moja sprawa. I to jest
                        średniowiecze, spotykane w Europie w różnym stopniu w różnych krajach.
                        • qupaal Re: I jeszcze 11.11.08, 19:53
                          Nie zgadzam się. Uprawnienie w tej kwestii burzy trochę moją intuicję
                          wypracowaną przez naszą kulturę i wychowanie. Jak każdy, mam swoje wyobrażenie
                          "czarnej owcy" w kobiety i zarówno mężczyzny. Lojalność partnerowi jest chyba
                          wartością uniseksualną (nie wiem, czy to dobre sformułowanie).

                          Życie seksualne przecież jest sprawą osobistą każdego. Niektórzy lubią się tym
                          dzielić, niektórzy nie. >Aspekt seksualny opowiadań kobiet z artykułu wcale nie
                          jest dla mnie bulwersujący!<

                          Nadal nie rozumiem, co jest średniowieczem? Psychologiczny model społeczny
                          mężczyzny i kobiety w naszej kulturze?
                        • wylly77 Re: I jeszcze 12.11.08, 17:05
                          gondra napisała:

                          > Oczywiście, ze chciałabym równouprawnienia w tej kwestii, aczkolwiek jakoś radz
                          > ę
                          > sobie bez niego, po prostu potrafię mieć gdzieś opinie ludzi na ten temat, poza
                          > tym wychodzę z założenia, że moje życie seksualne to moja sprawa. I to jest
                          > średniowiecze, spotykane w Europie w różnym stopniu w różnych krajach.


                          Jedna uwaga,jeśli jesteś singielką to sobie rób co chcesz,natomiast jeśli jesteś
                          w związku to chyba wszystko powinno opierać się na zaufaniu.Facet któremu się
                          "puszcza" kobieta nie jest facetem a owa kobieta jest zwyczajną kurtyzaną.Czyż
                          nie lepiej wziąć rozwód i zacząć od nowa???Według jednej z kobiet raczej
                          nie,woli zdradzać i się puszczać.Ciekawe dlaczego są tylko wypowiedzi pań a nie
                          ma żadnych wypowiedzi panów w artykule...czyżby kobietki były cudowne i
                          zadowalały wszystkich menów???Nic tylko ochy i achy...
                          • gondra Re: I jeszcze 12.11.08, 17:12
                            To że nie podoba mi sie podwójna moralność i ocenianie kobiet według ich życia
                            seksualnego nie znaczy, że mam faceta lub nie mam, zdradzam lub nie zdradzam,
                            czy niektórzy wszystko muszą odnosić do osobistych przeżyć? Zdradzony facet
                            przestaje być facetem, ciekawe... Kurtyzana to inaczej prostytutka, bierze
                            pieniądze za seks, chyba nie znasz pojęć. A wypowiedzi pań są dlatego, że WO -
                            jakbyś nie zauważył - to gazeta dla kobiet i przedstawia tu kobiecy punkt widzenia.
                            • wylly77 Re: I jeszcze 12.11.08, 17:15
                              gondra napisała:

                              > To że nie podoba mi sie podwójna moralność i ocenianie kobiet według ich życia
                              > seksualnego nie znaczy, że mam faceta lub nie mam, zdradzam lub nie zdradzam,
                              > czy niektórzy wszystko muszą odnosić do osobistych przeżyć? Zdradzony facet


                              Ok.A co z resztą???Masz faceta i się puszczasz jak bohaterka tego artykułu czy
                              może opierasz związek na zaufaniu???Oki,nie kurtyzana,tylko zdzira....
                              > przestaje być facetem, ciekawe... Kurtyzana to inaczej prostytutka, bierze
                              > pieniądze za seks, chyba nie znasz pojęć. A wypowiedzi pań są dlatego, że WO -
                              > jakbyś nie zauważył - to gazeta dla kobiet i przedstawia tu kobiecy punkt widze
                              > nia.
                              • gondra Re: I jeszcze 12.11.08, 17:19
                                Ale co ma do rzeczy moje postępowanie? Czy ja jako jednostka zmienię tym
                                wyznaniem świat? Tak, mam męża, nie zdradzam go, no i co z tego?
                                • wylly77 Re: I jeszcze 12.11.08, 17:21
                                  A dlaczego nie zdradzisz???Przecież bohaterka się nie sprzeciwiała takiemu
                                  myśleniu???Co z tego że mam męża skoro mi nie wystarcza???Chcę więcej...dlaczego
                                  nie zaszalejesz jak bohaterka???
                                  • gondra Re: I jeszcze 12.11.08, 17:25
                                    A dlaczego mam tak zrobić?

                                    Czy to, że wolę jeździć w góry niż nad morze znaczy, że mam obrzucać kamieniami
                                    miłośników nadmorskich kurortów? Dajmy ludziom żyć tak jak chcą.
                                    • wylly77 Re: I jeszcze 12.11.08, 17:29
                                      gondra napisała:

                                      > A dlaczego mam tak zrobić?
                                      >
                                      > Czy to, że wolę jeździć w góry niż nad morze znaczy, że mam obrzucać kamieniami
                                      > miłośników nadmorskich kurortów? Dajmy ludziom żyć tak jak chcą.

                                      Ponieważ wszystko ma swoje granice...jeśli jesteś tak zafascynowana opowieściami
                                      tych kobiet to dlaczego by nie spróbować???Przecież według Ciebie to nic
                                      złego.Porównanie górskich wypadów do morskich i rzucania kamieniami do związku i
                                      seksu jest banalne.Wróć do rzeczywistości...
                                      • gondra Re: I jeszcze 12.11.08, 17:41
                                        W którym miejscu jestem zafascynowana? Uważam, że fajnie, że powstał taki
                                        artykuł i tyle. Gdzie napisałam, że to nic złego? Po prostu nie mi oceniać
                                        czyjeś postępowanie w życiu prywatnym - imo pozytywna postawa.
                                        • wylly77 Re: I jeszcze 12.11.08, 17:47
                                          gondra napisała:

                                          > W którym miejscu jestem zafascynowana? Uważam, że fajnie, że powstał taki
                                          > artykuł i tyle. Gdzie napisałam, że to nic złego? Po prostu nie mi oceniać
                                          > czyjeś postępowanie w życiu prywatnym - imo pozytywna postawa.

                                          A chociażby w poście o trójkąciku....zresztą nie tylko.Artykuł robi z kilku
                                          kobiet zdziry.Jeżeli facet opisałby to samo co te kobiety uznałbym tak
                                          samo.Ludzie,przejrzyjcie na oczy przecież te kobiety opowiadają to jako mężatki
                                          a nie samotne kobiety...ślepi jesteście???Czytasz uważnie???To powinnaś wiedzieć
                                          jako mężatka że tak się nie robi.Nie na tym polega związek...
                                          • gondra Re: I jeszcze 12.11.08, 18:04
                                            > A chociażby w poście o trójkąciku....

                                            Ke?

                                            > samo.Ludzie,przejrzyjcie na oczy przecież te kobiety opowiadają to jako mężatki
                                            > a nie samotne kobiety...ślepi jesteście???Czytasz uważnie???To powinnaś wiedzieć
                                            > jako mężatka że tak się nie robi.Nie na tym polega związek...

                                            Dlatego jako mężatka tak nie robię.
                                            Tak trudno zrozumieć czyjaś niechęć do umoralniania i zaglądania ludziom pod kołdrę?
                                          • pinup Re: I jeszcze 14.11.08, 10:59
                                            > Ludzie,przejrzyjcie na oczy przecież te kobiety opowiadają to jako
                                            mężatki
                                            > a nie samotne kobiety...ślepi jesteście???

                                            ale co one robily takiego czego nie powinno sie robic??? bo nie
                                            rozumiem?
                                            to ze maja fantazje o trojkatach? a ktory facet ich nie ma? to ze
                                            zmienialy partnerow? a ile osob przezywa zycie z 1 partnerem? to ze
                                            zabawiaja sie wibratorami i to w towarzystwie meza? i co z tego,
                                            skoro obydwoje akceptuja ta zabawe?
                                            co cie tak oburza, bo doprawdy nie rozumiem?
                                        • wylly77 Re: I jeszcze 12.11.08, 17:49
                                          A to co robią wolne kobiety to nie moja sprawa i mam to gdzieś...niech sobie
                                          robią co chcą,są wolne i to Ich życie.Proste.
                            • wylly77 Re: I jeszcze 12.11.08, 17:19
                              Odnośnie zdrad....jeżeli kobieta zdradza faceta to nie robi tego bez
                              powodu,powód zawsze jakiś jest lecz się o tym nie rozmawia,nie próbuje się
                              rozwiązać tego problemu,w tym rzecz...
                              • tato69 Re: I jeszcze 13.11.08, 08:37
                                Kobiety zdradzają z tych samych powodów co mężczyźni. To jest tylko takie
                                babskie tłumaczenie, że kobiecie jest źle z facetem ( mężem ), dlatego szuka
                                sobie innego. Facet również idzie do innej bo żona nie chce wziąć do buzi. Ale
                                takie zakłamanie jakie fundują sobie same kobiety ( udawanie orgazmu ?!) to już
                                przechodzi ludzkie pojęcie. I jak tu rozwiązywać problem skoro facet nawet nie
                                ma o tym pojęcia?? Zakłamanie drogie panie to Wasza druga natura!! Nawet malować
                                się musicie ;P A udawanie orgazmów powinno być traktowane jako zdrada małżeńska.
                                Problem tylko jak to udowodnić haha.


                                <Jak suka nie da.. pies nie weźmie...>
                                • focus35 Re: I jeszcze 15.11.08, 18:41

                                  nie wypowiadaj sie za wszyskie kobiety - bo sa takie, ktore nie
                                  zdradzaja, sadze tez, ze dotyczy to takze mezczyzn (podejrzewam tez,
                                  ze takie pary maja szczesliwy, namietny seks, ufaja sobie i umieja
                                  sie komunikowac) - ten tekst jednak nie byl glownie o zdradzie -
                                  zgadzam sie tylko co do jednego w twojej wypowiedzi - kazde
                                  udawanie, nie tylko jej orgazmu, powinno byc sygnalem alarmowym dla
                                  pary.
                                  I jeszcze jedna uwaga o kobiecym orgazmie - slyszalam pare razy w
                                  luznych, niby dowcipnych rozmowach, jak panowie glosili opinie, ze
                                  interesuje ich glownie wlasne zaspokojenie, a czy zona miala orgazm
                                  to przeciez jej sprawa.



                                  tato69 napisał:

                                  > Kobiety zdradzają z tych samych powodów co mężczyźni. To jest
                                  tylko takie
                                  > babskie tłumaczenie, że kobiecie jest źle z facetem ( mężem ),
                                  dlatego szuka
                                  > sobie innego. Facet również idzie do innej bo żona nie chce wziąć
                                  do buzi. Ale
                                  > takie zakłamanie jakie fundują sobie same kobiety ( udawanie
                                  orgazmu ?!) to już
                                  > przechodzi ludzkie pojęcie. I jak tu rozwiązywać problem skoro
                                  facet nawet nie
                                  > ma o tym pojęcia?? Zakłamanie drogie panie to Wasza druga natura!!
                                  Nawet malowa
                                  > ć
                                  > się musicie ;P A udawanie orgazmów powinno być traktowane jako
                                  zdrada małżeńska
                                  > .
                                  > Problem tylko jak to udowodnić haha.
                                  >
                                  >
                                  > <Jak suka nie da.. pies nie weźmie...>
                      • man_part Re: I jeszcze 12.11.08, 17:29
                        Tu jest wlasnie problem...

                        Facet posunal/ zaliczyl 3 laski
                        Kobieta by sie 3 razy puscila...

                        A dlaczego nie kobieta zaliczyla, a facet sie puscil?
                        Albo dlaczego oboje nie zaliczali, albo sie puszczali?

                        Juz samo slownictwo stwarza roznice...
                        • wylly77 Re: I jeszcze 12.11.08, 17:33
                          A kto powiedział że faceci się nie puszczają????Wszystko działa w obie
                          strony.Jeżeli facet się puszcza również jest zdzirą tyle że męską...
                    • norman_bates to nie średniowiecze, to biologia 11.11.08, 21:57
                      facet może posunąć 10 kobiet w ciągu nocy i nikt nie nazwie go
                      > k... Mentalne średniowiecze,

                      Tak jak w temacie. To nie kwestia kultury czy religii to czysty pragmatyzm matki
                      natury, wynikający z roli płci.

                      Jak facet polował albo walczył o bezpieczeństwo wioski/szałasu/jaskini to
                      oczywiste jest, że istniało dość poważne ryzyko, że może umrzeć zanim zdąży
                      spłodzić potomka - co z punktu widzenia ewolucji jest porażką. Dlatego natura
                      obdarzyła go w miliony plemników, żeby je rozsiewał gdzie popadnie z nadzieją,
                      że z którąś panią w końcu mu się uda.

                      Panie miały luksus wybierania sobie najlepszego chłopa z plemienia, tak żeby
                      dziecko odziedziczyło najlepsze cechy, ale również dlatego, że ciąża i
                      rodzicielstwo stanowiły ogromną stratę energii, więc seks z byle kim taką stratę
                      i porażkę ewolucyjną by powodował.
                      • nick3 "Samiec polował" - darwinizm mitologiczny:) 12.11.08, 01:11

                        Moda na pseudo-socjobiologiczne dorabianie uzasadnień dla przesądów
                        obyczajowych naszego społeczeństwa trwa:)

                        Według naiwnych wyobrażeń życie naszych zwierzęcych przodków było
                        strrrasznie "zwierzęce":

                        samce musiały być na okrągło brutalne i zapładniać wszystko, co się
                        rusza, samice potulnie rodziły i nie odstępowały młodych (oczywiście
                        nie wychodząc z jaskini, gdzie siedziały przy jaskiniowych garach:)

                        No i oczywiście nasi ewolucyjni przodkowie polowali (zapewne na
                        mamuty:)


                        Są to wyjątkowo stereotypowe wyobrażenia, nie majace nic wspolnego z
                        wiedzą.

                        Nasi ewolucyjna przeszłość (a więc okres na tyle długi, by mógł
                        odcisnąć się na DNA) to dzieje zwierzęcia, które bynajmniej nie było
                        drapieżnikiem. Żywiło się raczej korzonkami i owocami. Od czasu do
                        czasu także padliną. Nie polowało.

                        Polowanie przyszło później (juz w "ludzkiej" fazie rozwoju naszego
                        gatunku) i wynikało nie z naszej genetycznie uwarunkowanej natury
                        (np. z potrzeb żywieniowych), lecz było wynikiem obyczaju
                        kulturowego. Ekstrawagancją.


                        Tak więc historie o "mężczyznach polujących" i "kobietach w jaskini"
                        są zwykłym rzutowaniem obyczajów konserwatywnego społeczeństwa
                        kapitalistycznego na przeszłość.

                        A wszystkie wyprowadzone z nich wnioski "socjobiologiczne" są funta
                        kłaków nie warte.


                        Jeśli chcemy poznać socjobiologię człowieka, powinniśmy poznać
                        obyczaje naszych najbliższych małpich krewnych (ktore okazują się
                        bardzo różnorodne!), a nie lwów czy wilków, które nie stanowią
                        naszej przeszłości ewolucyjnej.


                        Okazuje się, że samica naszego małpiego przodka miała fajne życie:)
                        Nie mniej atrakcyjne i prestiżowe (w stadzie) od życia samca:)
                        • stapa Tzw. przesądy obyczajowe są głęboko uzasadnione. 12.11.08, 03:35
                          Tym, że jak baba wpadanie, to chłop będzie wychowywał nieswoje dziecko, a jak chłop wpadnie, to być może, część swoich możliwości poświęci innemu dziecku. Co prawda dobry żywiciel niekoniecznie musi być dobrym ojcem, w sensie genów, więc stąd korzystanie z okazji...

                          Przy porównaniu z naszymi krewnymi trzeba pamiętać, że dzieciństwo u człowieka trwa dłużej i wymaga większego zaangażowania. Był zresztą agorowy artykuł o różnicach seksualności człowieka i naszej najbliższej rodzinki i hipotezy je wyjaśniające.
                          • armagon Re: Tzw. przesądy obyczajowe są głęboko uzasadnio 12.11.08, 14:31
                            Nie rozumiem, skąd pogląd, że trzeba przekazywać swoje geny. Fakt przekazania swoich genów (kiedy nie wiadomo, czy np. dziecko nie urodzi się chore, dużo 'chemii' w jedzeniu itp. czynniki), kiedy domy dziecka są pełne niechcianych istot z cięęęzkim życiem. Szanuję tych, którzy wybrali adopcję ze względu na to. VHEMT.ORG.
                            • norman_bates Mamy XXI w. a ciemnota jak w średniowieczu 12.11.08, 16:38
                              XXI w. a po niektórych komentarzach, widzę że ludzie nadal mają problemy z
                              pogodzeniem się z faktem, że jesteśmy -mimo znacznego rozwoju na przestrzeni
                              ostatnich dwustu tysięcy lat- wciąż zwierzętami i niektóre instynkty nadal
                              odgrywają duże znaczenie w naszym życiu.

                              armagon napisał:

                              > Nie rozumiem, skąd pogląd, że trzeba przekazywać swoje geny.

                              To nie żaden "pogląd", to najbardziej pierwotne prawo natury napędzające ewolucję.
                            • stapa Re: Tzw. przesądy obyczajowe są głęboko uzasadnio 12.11.08, 16:42
                              armagon napisał:

                              > Nie rozumiem, skąd pogląd, że trzeba
                              > przekazywać swoje geny.
                              Nie trzeba, jednak biologiczne podstawy takiego zachowania z natury rzeczy są wzmacniane z pokolenia na pokolenie.

                              > Szanuję tych, którzy wybrali adopcję ze względu > na to.
                              Również mam uznanie dla tych, którzy w ten sposób potrafią się wznieść ponad swoją zwierzęcość.
                              • slonbe Re: Tzw. przesądy obyczajowe są głęboko uzasadnio 12.11.08, 19:59
                                Hmm jestem z kobieta ktora ma 3 dzieci.. zadne z nich nie jest biologicznie
                                (genetycznie) "moje". Nie mam innych dzieci, te traktuje jak wlasne ale moja
                                partnerka chce mimo to miec ze mna jeszcze przynajmniej jedno dziecko czy to
                                oznacza ze mam dobre geny ????
                                • stapa Re: Tzw. przesądy obyczajowe są głęboko uzasadnio 12.11.08, 21:58
                                  slonbe napisał:

                                  > Hmm jestem z kobieta ktora ma 3 dzieci.. zadne z nich nie jest biologicznie
                                  > (genetycznie) "moje". Nie mam innych dzieci, te traktuje jak wlasne ale moja
                                  > partnerka chce mimo to miec ze mna jeszcze przynajmniej jedno dziecko czy to
                                  > oznacza ze mam dobre geny ????

                                  Dobre geny dają większe szanse na przeżycie (dostosowanie się) i zwiększenie ich
                                  występowanie w następnych pokoleniach. Niekoniecznie w postaci naszego
                                  potomstwa, ale też w postaci naszych krewnych. Odbywa się to w środowisku, które
                                  jest zmienne, więc to co dobre w jednej sytuacji, bywa obojętne lub szkodliwe w
                                  innych warunkach. Ponadto geny występują w różnych zestawach, których połowy są
                                  od każdego z rodziców, więc znowu w jednym zestawie mogą być dobre, a w drugim
                                  nie. To jest/są moim zdaniem dobre wytłumaczenia m. in. występowania
                                  homoseksualizmu. Ponadto im bardziej różnorodne te zestawy, tym większa szansa,
                                  że któryś z nich odniesie sukces. A najłatwiej zwiększyć różnorodność z nowym
                                  partnerem, zaś partner, który potrafi poświęcić się dla dzieci, nawet
                                  biologicznie nieswoich, zwiększa szansę na sukces dzieci.
                                  • nick3 Tak wygląda uczciwa socjobiologia a nie propaganda 13.11.08, 00:46

                                    Brawo. Polecam ten post wszystkim pewnym siebie mentorom, którzy
                                    powołując się na ewolucję pouczają o "naturalności" obecnie
                                    panujących sposobów myślenia o życiu (często dotkliwych dla ludzi).


                                    Rzetelna socjobiologia naprawdę nie polega na okraszaniu "naukowym"
                                    żargonem takich światłych maksym jak np. "człowiek człowiekowi
                                    wilkiem" itp. :)
                                    • topolowka Re: Tak wygląda uczciwa socjobiologia a nie propa 13.11.08, 11:39
                                      nick3 napisał:

                                      > Brawo. Polecam ten post wszystkim pewnym siebie mentorom, którzy
                                      > powołując się na ewolucję pouczają o "naturalności" obecnie
                                      > panujących sposobów myślenia o życiu (często dotkliwych dla ludzi).

                                      > Rzetelna socjobiologia naprawdę nie polega na
                                      >okraszaniu "naukowym" żargonem takich światłych maksym jak
                                      >np. "człowiek człowiekowi wilkiem" itp. :)

                                      Brawo, nick3. Ja bym tu jeszcze dodala te cudowna ludowa maksyme,
                                      ze "jak suka nie chce, to pies nie wezmie", ktora rowniez chetnie
                                      sie posluguja domorosli socjobiolodzy.

                                      To naprawde zabawne obserwowac, jak ten tekst budzi agresje. Ludziom
                                      naprawde ciezko zniesc kawalek wiedzy o tym, jak naprawde wyglada
                                      zycie seksualne - a do jego natury nalezy to, ze jest niepobozne,
                                      slabo sie podporzadkowuje regulom, a takze sprawia, ze ludzie dla
                                      seksu czy namietnosci lamia wszystkie reguly, ktore przedtem uwazali
                                      za sluszne i stanowiace wazne oparcie w ich zyciu.

                                      A poza tym, mezczyzni,statystycznie rzecz biorac, nie sa w stanie
                                      zniesc mysli, ze sa oceniani przez kobiety za lozkowe kwalifikacje -
                                      chociaz nie widza nic zlego w calosciowym ocenianiu kobiet jako
                                      ludzi tylko na podstawie ich wygladu i domniemanego seksualnego
                                      potencjalu, i bez skrupulow okazuja pogarde i lekcewazenie tym,
                                      ktore ich zdaniem sa albo brzydkie, albo stare. I kultura to
                                      sankcjonuje.

                                      A jak sie pojawia taki tekst jak ten, ktory ten sam sposob oceny
                                      bezceremonialnie stosuje do meskich kwalifikacji seksualnych, to
                                      zaraz oburzony pozar w kurniku, i obelgi pod adresem kobiet, ktore
                                      nie padaja na kolana przed mezczyznami, z ktorymi spaly. Rozkoszny
                                      spektakl.

                                      Artykul bardzo ciekawy, gratulacje dla dziennikarki, ze namowila
                                      rozmowczynie do szczerej rozmowy.
                                      • nowotkomarceli4 Ten tekst to truizm 13.11.08, 12:16
                                        Sex zawsze był, jest i będzie obecny w życiu człowieka - inaczej nas
                                        by nie było:) To też truizm.
                                        A poważniej - nie rozumiem tych emocji ani na "tak" ani na "nie".
                                        Przecież ludzie zawsze się zdradzali, masturbowali, pieprzyli,
                                        kochali ... bez względu na płeć i czas w jakim żyli.
                                        Artykuł, do takich wniosków można dojść po przeczytaniu opinii na
                                        forum, powinien raczej poruszać kwestię dlaczego sex kobiet w Polsce
                                        jest tematem tabu. Dlaczego polskie kobiety to matki, które "nie
                                        robią loda, nie zdradzają, nie masturbują się itp..."
                          • nick3 Bardzo "głęboko":) 12.11.08, 15:53

                            Bo w ogóle wszystkie przesądy (a już zwłaszcza, jeśli towarzyszy im
                            przymus i presja) są wyrazem wielkiej Głębi. W przeciwieństwie do
                            racjonalnego myślenia, które, jak wie każde ciemnogrodzkie dziecko,
                            jest "płytkie" (i trąci totalitaryzmem:)
                        • zdanka1 Re: "Samiec polował" - darwinizm mitologiczny:) 12.11.08, 17:05
                          >gdzie siedziały przy jaskiniowych garach:)

                          Hmmm...Ciekawe ile trwało podgrzanie takiego gara :)))
                        • norman_bates kreacjonizm jak nic 12.11.08, 17:16
                          Przykład nowoczesnego kreacjonizmu - tyle, że bez pojęcia bóstwa-stwórcy.

                          Żył sobie człowiek pierwotny...pstryk... i nagle powstało społeczeństwo - tak z
                          nicości, po prostu się stało i już
                          • nick3 Chyba jednak nie przeczytałeś postu;) 12.11.08, 20:02

                            Tam było jasno napisane, że odrzucam mitologię, a nie rzetelną
                            socjobiologię.

                            A rzetelna socjobiologia po prostu nie może polegać na "tym, co
                            widzi każdy chłop na wsi, że pies i suka..."

                            Ani nie powinna brać za realnych naszych przodków bohaterów
                            kreskówki "Jaskiniowcy":)



                            I wtedy okazuje się, że ani ta samica taka bezradna, ani ten samiec
                            tak zaangażowany w swoje potomstwo, ani ten gen taki "samolubny".


                            Męscy szowiniści (i wszyscy inni usprawiedliwiacze rozmaitej
                            przemocy 'naturą') po prostu mają bardzo uproszczone i skrajnie
                            mechaniczne wyobrażenie o ewolucji. Niezgodne z wiedzą naukową.
                      • gondra Re: to nie średniowiecze, to biologia 12.11.08, 09:32
                        A w takie teorie namiętnie wierzą mężczyźni, których poziom jeśli chodzi o
                        inteligencję emocjonalną i umiejętność współżycia z innymi ludźmi, a kto wie czy
                        nie inteligencję w ogóle, zatrzymał sie na etapie owej jaskini, więc trudno
                        oczekiwać adaptacji do warunków, które panują w XXI wieku, a pogląd typu: "facet
                        może bzyknąć 10 kobiet w ciągu dnia, a kobieta, która bzyknie 10 facetów w ciągu
                        roku to k..., a to dlatego, że kobiety siedziały w jaskiniach i wybierały
                        najlepszego przyszłego ojca dla swoich dzieci, a faceci tylko szukali gdzie by
                        tu rozsiać plemniki" jest bardzo "logiczny" w tym przypadku.:)))
                        • qupaal Re: to nie średniowiecze, to biologia 12.11.08, 12:50
                          Heheheehhehe. Wszystko szepce, że rozwój kulturowy rządzi się swoimi prawami.
                          Gdyby jednak zrobić przekrój po kulturach naszej planety, zarówno tych mniej,
                          jak i bardziej zaawansowanych, można by zbudować coś w stylu trendu (wyraźna
                          korelacja statystyczna) - faworyzowanych memów ludzkich społeczeństw. Dopiero
                          wtedy będziemy mogli powiedzieć, że jakiś czynnik kulturowy ma podłoże
                          "natywne", czyli prawdopodobnie biologiczne; nie tylko samego człowieka, ale i
                          środowiska, w jakim żył.

                          Mimo wszystko, gorąco zachęcałbym do faworyzowania faktów potwierdzanych
                          naukowo, choćby rzekomymi naukowcami była para szalonych doktorantów na
                          zachodniej uczelni. Z góry przyznaję się, że za mało wiem, aby konfrontować
                          swoje przekonania (coś, co wydaje mi się intuicyjne) z badaniem statystycznym
                          przeprowadzonym przez ludzi, którzy od wielu lat siedzą w temacie.
                      • cerezacereza Re: to nie średniowiecze, to biologia 12.11.08, 13:12
                        norman_bates napisał:

                        >> Tak jak w temacie. To nie kwestia kultury czy religii to czysty
                        pragmatyzm matki natury, wynikający z roli płci.
                        >
                        > Jak facet polował albo walczył o bezpieczeństwo
                        wioski/szałasu/jaskini to
                        > oczywiste jest, że istniało dość poważne ryzyko, że może umrzeć
                        zanim zdąży
                        > spłodzić potomka - co z punktu widzenia ewolucji jest porażką.
                        Dlatego natura
                        > obdarzyła go w miliony plemników, żeby je rozsiewał gdzie popadnie
                        z nadzieją,
                        > że z którąś panią w końcu mu się uda.

                        Odp.: A to my nadal w tych czasach zyjemy? Nie no ja rozumiem, ze
                        to tylko chec interpretacji niektorych zachowan. Plyta sie zaciela?
                        Moze tak teraz nadszedl czas zweryfikowac to plemienne nastawienie i
                        dojrzec mozliwosc kontynuacji "rodu" w opiece nad juz istniejacymi
                        potomkami lub ograniczyc ilosc "rozsiewania", bo to troche
                        nielogiczne z punktu widzenia przyrody i cywilizacji i kultury i i i
                      • stapa Re: to nie średniowiecze, to biologia 12.11.08, 16:56
                        norman_bates napisał:

                        > Jak facet polował albo walczył o bezpieczeństwo wioski/szałasu/jaskini to
                        > oczywiste jest, że istniało dość poważne ryzyko, że może umrzeć zanim zdąży
                        > spłodzić potomka - co z punktu widzenia ewolucji jest porażką. Dlatego natura
                        > obdarzyła go w miliony plemników, żeby je rozsiewał gdzie popadnie z nadzieją,
                        > że z którąś panią w końcu mu się uda.
                        >
                        > Panie miały luksus wybierania sobie najlepszego chłopa z plemienia, tak żeby
                        > dziecko odziedziczyło najlepsze cechy, ale również dlatego, że ciąża i
                        > rodzicielstwo stanowiły ogromną stratę energii, więc seks z byle kim taką strat
                        > ę
                        > i porażkę ewolucyjną by powodował.
                        Odwrotnie. Ponieważ facet może mieć więcej dzieci niż kobieta, to jego śmierć jest mniejszą stratą, ale za to w przypadku wygranej nagroda większa, np. harem ;) . Stąd większa skłonność do ryzyka, które jest przecież takie męskie, nieprawdaż drogie Panie?
                        • norman_bates Re: to nie średniowiecze, to biologia 12.11.08, 17:07
                          stapa napisał:

                          > Odwrotnie

                          Nie odwrotnie, ale wynika to z tego co napisałem.
                      • pinup Re: to nie średniowiecze, to biologia 14.11.08, 11:15
                        chyba ci cos umknelo. od tego okresu nastapil calkiem duzy postep
                        cywilizacyjny i wiekszosc z nas dawno juz wyszla z jakin. nie
                        wszyscy co prawda, ale jednak.
                    • mashii Re: I jeszcze 12.11.08, 17:22
                      seks nie służy do dawania przyjemności (sobie), tylko do kontaktu z drugą osobą
                      • norman_bates Re: I jeszcze 12.11.08, 17:26
                        mashii napisał:

                        > seks nie służy do dawania przyjemności (sobie), tylko do kontaktu z drugą osobą

                        Dokładnie- chociaż po przeczytaniu tego tekstu można dojść do zupełnie innego
                        wniosku
                      • wylly77 Re: I jeszcze 12.11.08, 17:37
                        mashii napisał:

                        > seks nie służy do dawania przyjemności (sobie), tylko do kontaktu z drugą osobą
                        >

                        A kontakt z drugą osobą do czego prowadzi???Jeżeli dla Ciebie seks nie jest
                        przyjemnością tylko kontaktem to powodzenia...
                        • mashii Re: I jeszcze 14.11.08, 19:11
                          oczywiście daje przyjemność, ale do tego nie służy - kłania się czytanie ze
                          zrozumieniem :|
                      • pinup Re: I jeszcze 14.11.08, 11:53
                        seks jest forma kontaktu, ktora sluzy przede wszystkim do dawania
                        przyjemnosci. inne potrzeby zaspokajaja inne formy kontaktu.
                        • mashii Re: I jeszcze 14.11.08, 19:13
                          mylisz się! to dlaczego nie robisz tego sam? tę przyjemność trzeba dać drugiej
                          osobie, właśnie chodzi o ten kontakt, bliskość, zrozumienie.
                          • focus35 Re: I jeszcze 15.11.08, 18:48

                            widac mezczyzni inaczej rozumieja bliskosc, zrozumienie, dawannie
                            przyjemnosci DRUGIEJ OSOBIE (a nie sobie), wiezotworcza role seksu i
                            takie tam inne nieprzyjemnosciowe scisle cechy, skoro taka mnogosc u
                            nas agencji, ulotki na miescie sa na kazdym kroku doslownie - tyle
                            przybytkow bliskosci i zorozumienia - szczesliwy ten kraj;))


                            mashii napisał:

                            > mylisz się! to dlaczego nie robisz tego sam? tę przyjemność trzeba
                            dać drugiej
                            > osobie, właśnie chodzi o ten kontakt, bliskość, zrozumienie.
                  • qupaal Re: konfesjonał qrw jak nic 11.11.08, 19:30
                    >> No tak, można było sie spodziewać komentarzy różnych seksistów.
                    Na wstępie wychodzisz z założenia, że masz do czynienia z "seksistowskim
                    facetem", czyli takim, którego z góry zawsze olewasz i nie masz takiego w gronie
                    swoich przyjaciół. Taki klasyczny "potwór zboczeniec" z Internetu, nieprawdaż?

                    >> Przecież kobiet a w kwestii seksu to dziura
                    >> między nogami dzięki której facet ma mieć przyjemność.
                    Durne, niedojrzałe wyobrażenie o "przeciętnym mężczyźnie". Nikt przecież czegoś
                    takiego nie powiedział! Te posty powyżej traktują o sprzeczność w emocjach i
                    logice tych kobiet, a nie ich bezpruderyjnym podejściu. Wiesz mi, mężczyźni na
                    porządku dziennym używają równie bezpośredniego języka.

                    >> Żadne trójkąty, wibratory czy kochankowie nie
                    >> powinny być jej w głowie.
                    Jak jest mężatką to na pewno nie trójkąty. Mężczyźni postrzegają wibrator bardzo
                    neutralnie i nie ma czegoś takiego jak męskie zdanie w kwestii tego, czy kobieta
                    powinna, czy też nie, używać czegoś takiego.

                    >> Ma być pruderyjna i zadowalać mężczyznę,
                    >> wyjść za mąż jako dziewica i seksić sie tylko z mężem.
                    Tak jak mężczyźni powinni się zachowywać wobec kobiet. Najlepiej. Lojalność
                    wobec partnera jest najważniejsza.

                    >>> Bo najgorsze co może zrobić baba to nie być podporządkowaną.
                    Co w tym złego? Że "baba nie może być zła"? Każdy nie powinien być zły, bez
                    względu na płeć.

                    Twój przejaw buntu i robienie na złość to coś, czego nie można usprawiedliwiać i
                    akceptować. Nieracjonalne humory najlepiej wypominać sobie samemu w samotności.
                    • qupaal Re: konfesjonał qrw jak nic 11.11.08, 19:36
                      Poprawka: Ostatni akapit wcale nie jest o Tobie! Mój błąd w szybkim pisaniu.
                    • gondra Re: konfesjonał qrw jak nic 11.11.08, 19:37
                      Wychodzę z takiego założenia bo chyba za dużo siedzę na forach. Ale dzięki temu
                      widzę rozbieżności między internetowymi opiniami i opiniami ludzi których znam.
                      Czy uważasz, że określenie "konfesjonał qrw" jest neutralne i ja sobie
                      ubzdurałam - jako kobieta czyli jak wiadomo osoba o nieracjonalnych humorach -
                      że jest seksistowskie? Artykuł nie jest o wierności i lojalności, które są
                      zachowaniami pożądanymi, tylko o seksualności kobiet. W związku z tym nie
                      oceniam tych pań pod względem moralnym - zdradzają kobiety, faceci jeszcze
                      częściej, niestety tacy są ludzie ale nie o tym jest artykuł.
                      • qupaal Re: konfesjonał qrw jak nic 11.11.08, 19:43
                        Rozumiem Cię, choć ja jawnie deklaruję, że Qupaal to nie "ja". Qupaal to tylko
                        jeden, wybrany nurt opinii, którą reprezentuję. Nawet nie muszę się z nią
                        utożsamiać. Raczej nie usłyszałabyś ode mnie takich słów, gdybym nie był tutaj
                        jako Qupaal.

                        Nie wiem, o co chodzi z "konfesjonał qrw". Nie mam pojęcia co to. Choć jesteś
                        kobietą, nikt nie przypina Ci pinezki z informacją "nieracjonalne humory". Ty
                        też reprezentujesz tu skrajną opinię, którą w realnych warunkach byś
                        "złagodziła" przez komunikację niewerbalną. Choć jestem mężczyzną, nikt nie
                        traktuje mnie jako zarywatora/penetratora.

                        Nie ważne o czym jest artykuł - IMHO dyskusja to dyskusja i zawsze wcześniej czy
                        później dojdzie do generalizacji.
                      • ryszard_mis_ochodzki kobiety przestancie klamac!!! 11.11.08, 20:39
                        > zdradzają kobiety, faceci jeszcze częściej

                        nie powtarzaj glupstw i klamstw, rusz szarymi komorkami

                        faceci nie moga czesciej zdradzac, jest to fizycznie nie mozliwe

                        przyjmujac ze kobiet i mezczyzn jest tyle samo, a prawie tyle samo jest i wiedzac ze mezczyzna potrzebuje kobiety do zdrady i odwrotnie, a takze ze tyle samo kobiet co mezczyzn jest w zwiazkach/malzenstwach jest tyle samo kobiet co mezczyzna zdradzajacych swoje polowki!

                        a jesli wliczymy do zdrad z zdrady z osobnikami tych samych plci to okaze sie ze to kobiety zdradzaja czesciej bo chyba nietrzeba udowadniac ze kobiecie latwiej zdradzic mezczyzne z inna kobieta chocby z ciekawosci niz mezczyznie kobiete z mezczyzna

                        to ostatnie poza kryptogejami jest niemozliwe i niewystepuje w przyrodzie

                        wiec drogie panie przestancie klamac!
                        • gondra Re: kobiety przestancie klamac!!! 12.11.08, 09:33
                          A jak wyjdę na spacer z psem to statystycznie każde z nas ma 3 nogi.
                          • qupaal Re: kobiety przestancie klamac!!! 12.11.08, 17:19
                            Gdybyś kiedykolwiek słuchała na lekcjach, nie użyłabyś tego sformułowania.
                            Średnio byście mieli po 3 nogi. Mediana i moda to nie to samo. Poza tym, wnioski
                            statystyczne trzeba bardzo ostrożnie interpretować, PANI GENIUSZ.
                            • zdanka1 Re: kobiety przestancie klamac!!! 12.11.08, 17:27
                              No własnie szanowny panie - wnioski statystyczne trzeba szczególnie
                              ostroznie interpretowac, zwłaszcza jesli uprawia sie domoroslą
                              psychologię i z dezynwoltura wypisuje ponizej takie rzeczy:

                              "Stąd przeciętny mężczyzna wykazuje empatyczne zachowanie do
                              neutralnej osoby.
                              Kobieta, poznając nową osobę, jest w stanie ją od razu znienawidzić
                              lub
                              pokochać"

                              Ona moze nieostrożnie słuchała na statystyce o medianie, ale ciebie
                              w ogóle na tych zajęciach nie było. Co więcej - w ogole nie bywałeś
                              na zadnych socjobiologicznych podstawach psychologii...
                            • george2020 Re: kobiety przestancie klamac!!! 13.11.08, 08:24
                              Akurat dla tego przykładu mediana też wynosi 3.
                        • cerezacereza : kobiety zacznijcie chodzic do burdeli! 20.11.08, 11:38
                          ryszard_mis_ochodzki napisał:


                          > kobiet co mezczyzn jest w zwiazkach/malzenstwach jest tyle samo
                          kobiet co mezcz
                          > yzna zdradzajacych swoje polowki!

                          > wiec drogie panie przestancie klamac!

                          Nie noo masz racje, ja tez tak czesto chodze do prostytutek, jak moi
                          mescy koledzy !!! Ale jak i oni mawiaja- to nie zdrada! Grunt to
                          uzywac kondoma.
                  • qupaal Re: konfesjonał qrw jak nic 12.11.08, 17:20
                    Dziura między nogami... lub, dziura w mózgu, heh.
                  • robson.86 Re: konfesjonał qrw jak nic 12.11.08, 17:21
                    Rozumiem więc, że jako kobieta rozumiesz też, że mężczyźni również
                    myślą o trójkątach, kochankach i nie przeszkadzałoby Ci, gdyby Twój
                    mąż zdradził Cię na wakacjach z piersiastą Hiszpanką. Szczerze w to
                    wątpie!A w małżeństwa, a juz na pewno w seksie nie chodzi o to, aby
                    ktoś był "podporządkowana dziurą" czy "chodzącym wibratorem".
                    Zarówno Twój jak i poprzednika tekst potwierdza tylko tezę, że
                    zdrada jest źle postrzegana tylko przez osoby zdradzane. Tyle sie
                    przecież mówi o wartościach rodzinnych, tym jak szalenie ważne i
                    istotne jest te 20-30 wsólnie spędzonych lat, niejednokrotnie
                    poświęconych na wspólne wychowywanie dzieci. Tylko jakoś szybko to
                    peka gdy nadarza sie okazja na skonsumowanie 20 lat młodszych cucków
                    czy penisa. Brawo dla tych wszystkich mężczyzn i kobiet leczących
                    się w ten sposób z flustracji i kompleksów.
                    • gondra Re: konfesjonał qrw jak nic 12.11.08, 17:34
                      Boże... To, że nie wieszam psów na obcej mi kobiecie opisanej w gazetowym
                      artykule, która ma takie a nie inne życie seksualne, nie znaczy, że zdradzam
                      męża na prawo i lewo lub marzę o tym żeby on zdradzał mnie. Jak już napisałam -
                      to jej życie, ona ponosi konsekwencje, jest dorosła.
                • cerezacereza ale sie usmialam ! 11.11.08, 20:00
                  smieszne te wyznania- to jakby wierzyc, ze seks wyglada jak w
                  pornolach- ponoc sa kluby, gdzie ludzie przychodza, zeby wspolnie
                  posmiac sie z "autentycznosci" pornosow. I aktorow- ciezki kawalek
                  chleba, co?
                • zdzisiek66 Re: konfesjonał qrw jak nic 13.11.08, 10:56
                  Powiedział rysiek, wzór cnót wszelakich, co to z pewnością nigdy nie
                  uprawiał seksu inaczej niż z żoną, ani też się nie onanizował.
              • nissan_skyline Re: Żal mi tych kobiet 11.11.08, 18:46
                Masz bardzo duzo racji, ale brak rownowagi psychicznej nie dotyczy tylko plci
                pieknej, choc w jej wykonaniu jest on bardziej destrukcyjny. Poniewaz ich zlosc
                i zal skierowane sa na zewnatrz...

                Pytanie brzmi, jak w szybki i bezbolesny sposob sprawdzic to czy kobieta jest
                "stabilna emocjonalnie". Czy ma jak to okresliles "słaby intelekt emocjonalny".

                Z tego artykulu chociazby, wynika, ze tak naprawde kobiety przez cale zycie
                wielokrotnie zmieniaja sie o 180 stopni. I najsmieszniejsze, ze winia swoich
                partnerow za to, ze nie nadazaja za tym dziwnym procesem ;)
                • qupaal Re: Żal mi tych kobiet 11.11.08, 19:18
                  Ty też masz rację. Wszyscy ludzie, zarówno kobiety i mężczyźni, mają swoje
                  emocje i mogą kiepsko interferować ze społeczeństwem, kiedy czują się bardziej
                  zdesperowani. Mężczyźni jednak inaczej objawiają swoje zakłopotania, traktuję je
                  bardziej mechanicznie, jako fenomen podłoża ich rozumowania. Kobiety niestety
                  czasem dokręcają przez to spiralę szaleństwa i po czasie okazuje się, że kobieta
                  nagle nienawidzi swojego partnera, po latach, i, co bardzo ciekawe, zarzuca mu
                  wszystko to, co nie przyczyniło się do nienawiści! Ten artykuł to pokazuje.

                  Przykład:
                  "Nie znoszę też, gdy faceci pytają, czy miałam orgazm. Im wcale nie chodzi o to,
                  czy było mi dobrze, tylko o to, czy byli wystarczająco męscy i zaspokoili samicę."
                  >>> Wyobraźcie sobie scenkę, w której mężczyzna jej się pyta, czy było jej
                  dobrze, a jej się nagle znienacka zmienia humor czy zachowuje się
                  nieprzewidywalnie. I po miesiącach nagle okazuje się, że kobieta nienawidzi
                  partnera, sama nie wiedząc za co.

                  Warto jeszcze wspomnieć o urodzie. Ładna, męska twarz to najlepszy pocieszać
                  chorej kobiecej psychiki. Sam sprawdziłem to na małym eksperymencie, w którym te
                  same kobiety były w stanie przyznać, że lubią i nie lubią umięśnionych facetów:
                  > Umięśnienie + ładna twarz = "Ale ciało! Mokro mi."
                  > Brak umięśnienia + ładna twarz = "Ale ładny!" (i przy tym inteligenty, pełen
                  finezji, kurtuazji, posiadający szerokie horyzonty, blablabla)
                  > Umięśnienie + brzydka twarz = "Nie lubię mięśniaków."
                  > Brak umięśnienia + brzydka twarz = "Co za palant."

                  Choć mężczyźni i kobiety oceniają ludzi równie skrupulatnie, to kobiety są
                  bardziej krytyczne i zdeterminowane w przedkładaniu urody nad wszystko inne.
                  Stąd przeciętny mężczyzna wykazuje empatyczne zachowanie do neutralnej osoby.
                  Kobieta, poznając nową osobę, jest w stanie ją od razu znienawidzić lub
                  pokochać. Choć warto pamiętać, że z przeprowadzonych badań wynika, że mężczyzna
                  potrzebuje ok. 10 randek, aby się zakochać, a kobieta ok. 20. Nie zmienia to
                  faktu, jak klubowy Antonio Banderas wysysa inteligencję z przeciętnej kobitki,
                  która w kontakcie z takim gościem nagle uważa, że jej sen się spełnia. Eh...

                  Było realizowanych wiele eksperymentów i testów. Przykładowo, badana była
                  empatia kobiet i mężczyzn. Okazało się, że obydwie płcie identycznie wypadły w
                  przejawianiu współczucia, jednakże kobietom się wydawało, że przejawiają go więcej.

                  A właśnie "wydawać się" kobiety to silny mechanizm destrukcyjny związków.
                  • gondra Re: Żal mi tych kobiet 11.11.08, 19:32
                    No głupie te baby. Nie kontrolują swoich emocji, lecą tylko na ładnych
                    mięśniaków (podczas gdy dla facetów liczą sie tylko osobowość i intelekt kobiet
                    i jak wiadomo przysłowiowe głupiutkie cycate blondyny omijają szerokim łukiem),
                    same nie wiedzą co czują i jeszcze ciągle im sie coś wydaje. Dobrze, ze faceci
                    są mądrzejsi i mogą nam to uświadomić.
                    • qupaal Re: Żal mi tych kobiet 11.11.08, 19:38
                      Właśnie przejaw takiego bezkrytycznego, pewnego siebie i zadufanego sarkazmu w
                      Twoim wykonaniu każe mi współczuć Twojemu partnerowi. Nie dasz sobie zapewne nic
                      powiedzieć, bo zawsze wiesz lepiej i odpowiadasz takim infantylnym sarkazmem.
                      • gondra Re: Żal mi tych kobiet 11.11.08, 19:41
                        Odpowiem sarkastycznie po raz kolejny - internetowy psycholog, nawet wiesz jak
                        rozmawiam z moim partnerem. Przekaże współczucia, a teraz idę go uciszyć - ma
                        czelność chcieć obejrzeć w TV coś innego niż ja, muszę zrobić z tym porządek.:)
                        • qupaal Re: Żal mi tych kobiet 11.11.08, 19:47
                          Boże! Nic nie wiem o Tobie! Nie tylko ja widzę, kiedy post niesie wartość
                          merytoryczną, a kiedy w całości jest parafrazą cytowanych treści, skręconą o 90
                          stopni w dziwnym kierunku.
                          • zdanka1 Re: Żal mi tych kobiet 12.11.08, 17:20
                            Skoro widzisz, kiedy post "niesie wartość merytoryczną", to mam tez
                            nadzieję, że dostrzegłeś całkowity brak wspomnianej wartosci w swoim
                            poscie na temat tego "jak zachowują sie kobiety , kiedy widzą
                            mięsniaka i jak kobiety nienawidza i kochaja od pierwszego wejrzenia
                            osobę, która widza pierwszy raz w zyciu na oczy" .


                            Jesli nie, to sugeruję jeszcze napisac post o tym, dlaczego
                            wszystkie kobiety wolą cukierki kokosowe od cukierków waniliowych i
                            jak to wpływa na los ich synów na wojnie.
                            • gondra Re: Żal mi tych kobiet 12.11.08, 17:35
                              :)))
                      • wylly77 Re: Żal mi tych kobiet 12.11.08, 17:58
                        qupaal napisał:

                        > Właśnie przejaw takiego bezkrytycznego, pewnego siebie i zadufanego sarkazmu w
                        > Twoim wykonaniu każe mi współczuć Twojemu partnerowi. Nie dasz sobie zapewne ni
                        > c
                        > powiedzieć, bo zawsze wiesz lepiej i odpowiadasz takim infantylnym sarkazmem.


                        Nie no stary tutaj dogiąłeś...Tobie nie odpuści to zapewne mężowi także,myślę że
                        dla męża jest milutka i przyjemna.Nie każda osobowość jest taka sama,z jednym/ą
                        się dogadasz z innym/ą nie...
                    • wlody1 Re: Żal mi tych kobiet 13.11.08, 09:07
                      gondra napisała:

                      > No głupie te baby. Nie kontrolują swoich emocji, lecą tylko na
                      ładnych
                      > mięśniaków (podczas gdy dla facetów liczą sie tylko osobowość i
                      intelekt kobiet
                      > i jak wiadomo przysłowiowe głupiutkie cycate blondyny omijają
                      szerokim łukiem),
                      > same nie wiedzą co czują i jeszcze ciągle im sie coś wydaje.
                      Dobrze, ze faceci
                      > są mądrzejsi i mogą nam to uświadomić.
                      Ja tam lubię cycate blondyny.I brunetki też!
            • rikol Re: Żal mi tych kobiet 12.11.08, 15:03
              One przynajmniej MAJA orgazm, czego o wielu 'bogobojnych' nie da sie powiedziec.
              A ty to swiety jestes?
            • mike-great FUKC !!! Debilny tekst... 13.11.08, 13:42
              FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!!
              FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!!

              jazmig napisał:

              > Która z tych kobiet jest normalna? Może tylko druga z nich, 60-
              > latka. Pozostałe nie mają pojęcie o seksie. Nie odróżniają rżnięcia
              > od seksu, one się rżną z facetami, a seksu nie znają. Orgazm to nie
              > wszystko, bo ważne jest, co potem.
              • cerezacereza Re: FUKC !!! Debilny tekst... 19.11.08, 10:13
                mike-great napisał:

                > FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!!
                FUKC !!! FUKC !!
                > ! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!! FUKC !!!
                FUKC !!! FUKC
                Dodam:

                > ...Seks...Seks...Seks......Seks......Seks......Seks......Seks......
                Seks......Seks......Seks......Seks......Seks......Seks......Seks.....
                .Seks......Seks......Seks......Seks......Seks......Seks......Seks....
                ..Seks......Seks......Seks......Seks......Seks......Seks......Seks...
                ...Seks......Seks......Seks......Seks......Seks......Seks......Seks..
                ....Seks......Seks......Seks......Seks......Seks......Seks......Seks.
                .....Seks......Seks......Seks......Seks......Seks......Seks......Seks
                ......Seks......Seks......Seks......Seks......Seks......Seks......Sek
                s......Seks......Seks......Seks......Seks......Seks......Seks......Se
                ks...o seks, eh... seks
          • wlody1 niereformowalni 13.11.08, 09:03
            Niereformowalne są też kobiety!Niewiele kobiey szczerze powie czego
            oczekuje,nieiwele pójdize "na całość",niewiele zaekseprymentuje.Ale
            też są takie które wiedzą czego chcą,takie które mają
            wyobraźnię...Cóż,tajemnica tkwi w dobraniu się!
    • gondra Re: Seks 10.11.08, 18:56
      Świetny artykuł, jak widać o seksie można pisać inaczej niż Cosmopolitan "10
      łóżkowych tricków żeby oszalał na Twoim punkcie". Podoba mi się pisanie wprost,
      brak pruderii i zróżnicowanie wiekowe bohaterek. Czekam na więcej i jeszcze
      większe zróżnicowanie wiekowe i nie tylko - seks uprawiają nie tylko mężatki i
      nie tylko kobiety od 30tki wzwyż. Ale brawa za panie po 60tce, ludziom dwa razy
      młodszym od nich wydaje sie, że seks przemija wraz z pojawieniem sie pierwszej
      zmarszczki.
      • kb84 Re: Seks - spostrzeżenia 12.11.08, 18:07
        Ja uważam że jest nieprawdziwy, choćby dlatego że tutaj wzięto pod
        uwagę ludzi, którzy lubią seks, i oni opowiadali o swoich
        przeżyciach. Tymczasem uważam, że kobiet które tak naprawdę lubią
        seks jest 3-5%. A co do pań po 60 to uważam je za wyjątki, sam zawse
        uważałem że jak będe miał 40-50 lat to też już nie wyobrażam sobie
        seksu a już zupełnie z kobietą w takim wieku. Jak rozmawiam z
        koleżankami przed 30 i mówią że pociągają je faceci w wieku 40+ to
        się zastanawiam jakim cudem, przecież oni mają już stare ciało. a co
        do tych wszystkich rewelacji w tym artykule to nie zabardzo chce mi
        się w nie wieżyć. moja ostatnia partnerka, z którą byłem 4,5 roku
        nawet jeden jedyny raz nie powiedziała mi wprost że ma ochotę tu i
        teraz, zawsze to wychodziło ode mnie , jak jej nie "przypomniałem"
        to mięliśmy przerwy nawet i 3 miesięczne bez seksu, seksu oralnego
        nigdy nie chciała robić do końca bo mówiła że nie lubi i tyle, więc
        jak słyszę o robieniu lodzika w drzwiach przed wyjściem do
        pracy..... A dodam że jestem osobą która uwielbia seks i nie
        wyobrażam sobie bez niego życia, ale ostatnio nawet unikam kontaktów
        z kobietami, bo od razu jestem wkur... że niby wszytsko super a jak
        coś zawsze się wycofują:P i albo nie da się ich wyrwać na tyle żeby
        je zaciągnąć do łóżka albo potem trzeba się dopraszać o wszystko:(
        już wolę się zająć swoim samochodem, nie muszę się niepotrzebnie
        denerwować:) pozdr.
        • gondra Re: Seks - spostrzeżenia 12.11.08, 18:09
          Nie przekładaj swoich negatywnych doświadczeń na cały świat.
          • kb84 Re: Seks - spostrzeżenia 12.11.08, 18:17
            Taki jest świat..i tyle:P to tak samo jak tocząca się tutaj
            dyskusja że facet zaliczył 3 laski a laska sie puściała z 3
            koleżkami. to się NIGDY nie zmieni - po prostu taka jest kolej
            rzeczy że tak samo jak mężczyźni mieli zdobywac pożywienie i bronić
            jaskini - tak samo zdybywali kobiety/samice - to pochodzi z
            najprostszych instynktów. chcesz zrobic test - zobacz ile jest
            dziewczyn podrywajacych facetow i odwrotnie. to kolesie podrywaja w
            95%
            • gondra Re: Seks - spostrzeżenia 12.11.08, 18:20
              Byłabym ostrożna w ferowaniu wyroków typu "to sie nigdy nie zmieni", USA będzie
              miało czarnego prezydenta, a 40 lat temu brzmiałoby to jak science-fiction.
              Świat sie zmienia non stop.
              • kb84 Re: Seks - spostrzeżenia 12.11.08, 18:24
                no dobrze powiedzmy więc , że to się raczej nie zmieni, choc uważam
                mimo wszytsko że to dwie różne sprawy;) ale tym tropem można by tez
                powiedzieć że za jakiś czas mężczyźni nie będą wogule potrzebni
                kobietom i będziue jak w sekmisji:P bo już teraz jeśli chodzi o
                medycynę i technologię można powiedzieć że powoli wychodzimy z
                obiegu:P
        • topolowka Re: Seks - spostrzeżenia 13.11.08, 11:48
          kb84 napisał:

          > Ja uważam że jest nieprawdziwy, choćby dlatego że tutaj wzięto pod
          > uwagę ludzi, którzy lubią seks, i oni opowiadali o swoich
          > przeżyciach. Tymczasem uważam, że kobiet które tak naprawdę lubią
          > seks jest 3-5%. (...) moja ostatnia partnerka, z którą byłem 4,5
          roku nawet jeden jedyny raz nie powiedziała mi wprost że ma ochotę
          tu i teraz, zawsze to wychodziło ode mnie , jak jej
          nie "przypomniałem" to mięliśmy przerwy nawet i 3 miesięczne bez
          seksuA dodam że jestem osobą która uwielbia seks i nie
          > wyobrażam sobie bez niego życia.

          Moze uwielbiasz, ale jestes kiepski w te klocki? I dlatego twoja
          partnerka unikala seksu z toba jak ognia?
          • iluminacja256 Re: Seks - spostrzeżenia 13.11.08, 18:32
            Tymczasem uważam, że kobiet które tak naprawdę lubią
            > > seks jest 3-5%. (...)

            poznałeś wszystkie kobiety na swiecie?
            Zeby kobieta lubiła seks, musi trafiac na dobrych kochanków - to
            niestety tak działa. I dlatego wcale mnie nie dziwi, z e 30 latki
            wola 40+ -----------> to jest wiek , kiedy facet zazwyczaj już wie,
            ze zeby obojgu było dobrze, to najpierw musi być dobrze jej, nie
            jemu.
            Nie ciało panie szanowny sie liczy, ale otoczka, technika i
            nastrój. Moze uwielbiasz seks, ale tak, z eona nigdy nie miała
            orgazmu, a wtedy wcale nie dziwi unikanie seksu jak ognia.
    • a.mm Seks 10.11.08, 21:12
      taki sobie artykul. bylo wiele podobnych. opisywanie jednej strony medalu.
      mozna by zalozyc bez zbytniego ryzyka, ze na kazda jedna nieazdowolona
      przypada jeden niezadowolony. Ale to nie przeszkadza kazdej (kazdemu)
      myslec o sobie w kategoriach bogini (boga) milosci. Bo wszyscy wiedza, ze
      trzeba sie uczyc matematyki albo spiewu, ale milosc maja opanowana bez
      takich tam zbednych studiow. A prawda jest taka, ze na kazdego byle
      jakiego krawca, lekarza, kucharke przypada po kilka byle jakich kochanek i
      kochankow. amen.
      • amarika Re: Seks 10.11.08, 22:37
        Gazeta schodzi na psy! To jest DOKŁADNIE taki sam tejst jak w
        COSMOPOLITAN tylko z pseudointeligenckim zadęciem. Poza tym nie
        znamy bohaterek i wielce prawdopowodbne że część z ich "wyznań"
        została dopisana albo jako to się ładnie mówi "podkręcona" żeby była
        bardziej efektowna...nic z tego tekstu nie wynika a Gazeta skręca w
        stronę brukowca - nie tylko zrestą tym tekstem....
        • gondra Re: Seks 11.11.08, 12:09
          A jak Twoim zdaniem należy napisać o seksie żeby to nie był Cosmopolitan? Chyba
          nigdy Cosmo w ręku nie miałaś, polecam - ubaw po pachy.:)
          • kadanka Re: Seks 12.11.08, 12:30
            moim zdaniem niestety cos w tym jest. ze gazeta skreca w strone
            bruku, cosmo, pudelka itp. samo poruszanie tematow, ktorych
            wczesniej nie bylo. nie dlatego ze sa zle wstydliwe itp. bron boze.
            dlatego ze sa intymne. o pewnych rzeczach sie nie mowi bo sa
            intymne, prywatne. mam wrazenie ze w naszych czasach to zaniklo.
            udane zycie seksualne jest szalenie wazne, to jasne. ja tylko nie
            rozumiem tej potrzeby wywnetrzania sie z wlasnym zyciem erotycznym.
            zrobilam mu loda, lubie duze fiuty etc. nic w tym zlego, tylko nie
            kumam tego ekschibicjonizmu wyznaniowego. to co i z kim robie, i
            gdzie robie, to moja sprawa. nie chce ani o tym opowiadac, ani
            sluchac/czytac wynurzen innych
            • rikol Re: Seks 12.11.08, 15:13
              Seksualnosc intymna? To po co tyle porno w internecie? To jest objaw szacunku do
              cudzej seksualnosci moze? Obawiam sie, ze przeszkadza ci ten artykul, bo tu
              kobiety mowia o swoich pragnieniach. Gdyby to byli faceci, pewnie bys nie
              napisala tego, co napisalas, ale raczej 'normalni faceci, chca seksu'.
              • kadanka Re: Seks 12.11.08, 15:34
                tak, uwazam ze seksualnosc jest sferą intymną. prywatną. niezaleznie
                czy o swoich pragnieniach i doznaniach w lozku mowi publicznie
                kobieta, czy facet jest to dla mnie troche zenujace i nie na
                miejscu. o seksie moge rozmawiac z parnerem, bliskimi, lekarzem. nie
                z obcymi ludzmi. nie dlatego ze mam z tym problem. seks jest jedna z
                lepszych rzeczy w zyciu, ale jest dla mnie prywatną, intymną sprawa
                i w tej materii naprawde nie czuje potrzeby wywnetrzania sie przed
                innymi
    • ak102 Seks 11.11.08, 00:50
      To jest normalnie masakra, jacy dziennikarze pracują w wyborczej. Gdzie na
      świecie jest taka miejscowość SZKLARSKA GÓRA?? Sami idioci po podstawówce chyba
      tam pracują.
      • cerezacereza Nie ilosc tylko jakosc. nikt o tym nie wpomnial. 11.11.08, 14:35
        No moze nie masakra, ale faktycznie pomylka miejscowosci to wpadka.
        Autorka przeprosila, ale maly niesmak pozostal- w tej perspektywie
        artykul traci w moich oczach wartosc autentycznosci. a szkoda, bo
        seks to temat na ktory sie tak chetnie fikcjonalizuje, a ja chcialam
        wierzyc, ze gazeta opisuje prawdziwe relacje. Poza tym troche mi tu
        zalatuje trendem a lá "Sex and the city" - autorka kobieta dojrzala,
        chce wreszcie dac wyraz wlasnemu wyzwoleniu w tej dziedzinie,
        dobierajac i prezentujac wypowiedzi kobiet o tak bogatym zyciu
        seksualnym.(?) Mnie jednak wciaz sie wydaje, ze to jedynie moda na
        temat, a w rzeczywistosci wiele relacji jest przesadzonych,
        prawdziwych w polowie lub jak kto woli nieprawdziwych po czesci.
        Intuicyjnie wole pozostac sceptyczna, choc popieram wylaniajace sie
        z artykulu podsumowanie, ze zycie seksualne ludzi pozostajacych w
        zwiazkach malzenskich jest bogatsze i regularniejsze niz zycie ludzi
        preferujacych przypadkowe afery.
        Jedynia raz w tekscie ktos wspomnial o intymnosci, o potrzebie
        otwarcia sie na druga osobe. Dla mnie to stanowi podstawe dobrej
        relacji partnerskiej i dobrego seksu. Jeszcze jedno pytanie: ilu z
        was (nas?)ludzi pozostajacych w stalych zwiazkach zna te
        wyolbrzymione relacje znajomych, ktorzy przezyli jakies uniesienie
        seksualne? Dla ilu z nas ich czestotliwosc (opowiesci) bywa
        przedmiotem budzenia w nas podejrzen, ze osobnik lub osobniczka ma
        zwyczajnie ubogie zycie seksualne i stad wyplywa jej/jego potrzeba
        ciaglego dowartosciowywania sie poprzez opowiadanie o bylych
        przezyciach. Ilu chcialoby zamienic, wspolne spedzanie czasu z
        osoba, ktora sie lubi lub kocha i dzieli dluzszy okres w zyciu na
        przypadkowe "odkrycia" z glebi czlowieczej seksualnosci?
        Czytam o tym chetnie, ale wyprobowanie pozostawiam innym, bardziej
        zafascynowanym zglebianiem tematu. Znam takich, ktorzy wstydza sie
        przyznac, ze boli ich zdrada partnera i kompensuja to opowiesciami o
        wlasnych podbojach- to jak przykrywanie ran maska arogancji.
        Opowiadaja, bo modne.
        I jeszcze cos. Przed paroma tygodniami w zachodniej czesci Europy
        wszedl na ekrany film,traktujacy o milosci (rowniez tej fizycznej)
        osob w zaawansowanym wieku- rozmawiajac o nim z otwarta
        piecdziesiecioparolatka- ja kobieta trzydziestoletnia- strasznie sie
        ucieszylam, ze moja znajoma doceniala przede wszystkim umiejetnosc
        budzenia uczuc, ich przyjmowania i odwzajemniania.
        Wszechobecny w mediach seks- splycil ten temat. Razem z ta pania
        uczeszczamy na zajecia sportowe w jednej z europejskich metropolii.
        Zaznaczam, ze nie jestesmy kobietami pruderyjnymi. nago latamy po
        szatni w ktorej znajduja sie rowniez mezczyzni, dzielimy prysznice-
        ale cos nas dwie laczy- poszukiwanie i tesknota za glebszymi
        wartosciami, niekoniecznie wyplywajacymi z religijnych przeslanek.
        Lubie ten artykul ale bardzo bym sobie zyczyla, zebym gazeta
        uprawiala dobre dziennikarstwo. Dosc mam ficji w mediach.
        czesc.
    • mega Od autorki 11.11.08, 09:52
      Dzień dobry. Szklarska Góra miała być oczywiście Szklarską Porębą!
      Przepraszam mieszkańców tej miejscowości za błąd. Sądzę jednak, że
      to nie niweczy całkowicie tekstu o seksie. Nie jest to w końcu
      artykuł o wakacjach w górach.
      Chciałabym jeszcze dodać, że nic z tego co mówią te panie nie
      zostało wymyślone. Wszystko jest nagrane. Zresztą, po co miałabym
      cokolwiek wymyślać, co tam jest tak nierealne, że aż nieprawdziwe?
      Tylko nasza wyobraźnia nas ogranicza.
      Pozdrawiam Magda Grzebałkowska
      • kpix Re: 11.11.08, 11:56
        Pani Magdo

        gdyby takie byly przecietne oczekiwania kobiet, swiat
        prywatny bylby znacznie szczesliwszy. Moja zona robila
        "sondaz" wsrod kolezanek z pracy: ktora z Was osiaga
        orgazm? Prawie nikt. Ktora udaje orgazm? - wiekszosc.
        Niedawno uslyszalem od znajomej taka anegdote:

        "- Znasz to spojrzenie kobiety, kiedy pragnie sexu?
        - Ja też nie."

        - to bylo opowiedziane jako dobry dowcip. Ja nic w tym
        zabawnego nie widze ...

        pozdrawiam
        • gondra Re: 11.11.08, 12:08
          mega napisała:

          > co tam jest tak nierealne, że aż nieprawdziwe?
          > Tylko nasza wyobraźnia nas ogranicza.

          kpix napisał:

          > "sondaz" wsrod kolezanek z pracy: ktora z Was osiaga
          > orgazm? Prawie nikt. Ktora udaje orgazm? - wiekszosc.

          Ja sie muszę zgodzić z jedna i drugą wypowiedzią. Byłam zaskoczona otwartością
          kobiet, szczególnie starszych - mam 25 lat i trochę należę do tych co myśleli,
          że po 50-tce seksu sie już nie uprawia, a jeśli nawet się uprawia to tylko po
          Bożemu.:) Z drugiej strony doświadczenia moje i moich koleżanek są podobne jak
          kobiet z pracy pana żony - brak orgazmu to "norma", trzeba sie na niego mocno
          napracować. A przecież kiedyś kobiety miały gorzej bo o seksie sie tyle nie
          mówiło, był to temat tabu, wielu rzeczy sie nie wiedziało.
        • rikol Re: 12.11.08, 15:16
          No wlasnie, stad wiekszosc mezczyzn nie wie, jak wyglada orgazm kobiecy.
          Ogladaja porno, w domu zona stara sie to nasladowac, a jej partner zachowuje sie
          tak jak widzial w pornosie, bo wydaje mu sie, ze tak trzeba. Potem sie dziwia,
          ze zona sobie kogos znalazla, z kim jej jest dobrze. Trzeba rozmawiac i szanowac
          sie nawzajem.
          • kpix Re: 12.11.08, 19:53
            wiesz co, trudno mi uwierzyć, że "żona sobie kogoś znalazła,
            z kim jej jest dobrze". Sorry.

            zanim żona spróbuje, jak z kochankiem jest, musi zdecydować
            się na sam fakt zdrady. a kobiety są skłonne do zdradza raczej
            wtedy, gdy przestają czuć się kochane. Nie wtedy, gdy technika
            seksu przestaje pasować... I vice versa: gdy technika seksu
            przestaje pasować, to raczej powodów należy szukać w braku
            uczucia między partnerami, który przekłada się na brak iskrzenia
            w łóżku. tak to widzę.

            pozdr
      • ch3heg Re: Od czytelnika 12.11.08, 20:04
        .....no świetne, no! :D
    • sir.vimes Kompletnie nie wiem o czym jest ten tekst 11.11.08, 13:01
      i po co powstał?

      Jedyny wniosek jaki nasuwa się po przeczytaniu tych historyjek to taki, ze
      rodzice nie rozmawiają z dziećmi o seksie.
      • kadanka Re: Kompletnie nie wiem o czym jest ten tekst 12.11.08, 10:22
        HA! coraz wiecej jest w WO reportazy z cyklu "Ale o co chodzi":/
        najgorsze jest ze ten tekst pokazuje wycinek normalnej, szarej
        rzeczywistosci, ale naprawde, nic nowego, odkrywczego nie wnosi.
        zadnych wnioskow. on powstal tylko po to zeby dewoci (ich jest
        wiecej!) i dewotki mogli narobic larum na forum o puszczalskich
        kobietach.. ale jak dla mnie marnacja papieru, naprawde. nie od dzis
        wiadomo ze ludzie uprawiaja seks i maja z tym rozne problemy, oprocz
        oczywistej radosci. nic wiecej mi ten reportaz nie mowi.
        • sir.vimes Re: Kompletnie nie wiem o czym jest ten tekst 13.11.08, 12:24
          wydaje mi sie , ze powstaje coraz więcej tekstów o chwytliwych tytułach, które
          mają wygenerować wejścia na stronę i na forum;PPP Oto cała ich rola.

      • bubster Re: Kompletnie nie wiem o czym jest ten tekst 12.11.08, 19:36
        nie tylko rodzice z dziećmi ale tez mąż z żoną (tzn. taki wniosek mi
        się nasuwa)
    • qupaal Seks 11.11.08, 13:44
      Artykuł jest intrygujący, mimo tego, że wiele wypowiedzi kobiet jest irytujących.

      ELIZA, LAT 47
      -------------

      >> - Boguś, wszystkie orgazmy udawałam -
      >> powiedziałam mu przy rozwodzie. Znienawidził mnie za to.
      Oj szczerze wątpię, aby za to. Jestem pewien, że tymi słowami akurat się nie
      przejął w ogóle.

      >> Nie lubił mnie, przeszkadzało mu we mnie wszystko,
      >> nawet to, jak układam usta przy piciu kawy.
      No cóż, nie ma możliwości, aby człowiekowi przeszkadzał układ ust. Nie znam
      absolutnie nikogo, który kiedykolwiek by o czymś podobnym wspomniał. Na wstępie
      opowieści Pani Elizy dowiadujemy się, że silnie buduje Ona sobie przeświadczenia
      o otaczającym świecie. Coś w stylu "dzisiaj taki nieogolony, pewnie mu
      przeszkadza, jak piję kawę". Dokładnie takie sformułowania są przyczyną
      wszystkich tych durnych i semiprawdziwych żartów o kobietach!

      >> Zdradził mnie ze stewardesą na promie.
      No racja koleś mało stabilny. Mimo wszystko, trzeba być niezłym Antonio
      Banderasem, aby móc wyhaczyć stewardessę (choćby z promu). Niestety, tak to
      jest, jak się ugania za najprzystojniejszymi facetami, którzy od lat młodości,
      od dziecka, mogli wybierać, próbkować i odrzucać dziewczyny z otoczenia do woli.
      Problem w tym, że tylko 10% mężczyzn się tak zachowuje. Nie wiem, ile % u
      kobiet, ale powiedziałbym, że w przybliżeniu tyle samo.

      >> Mężczyznom się wydaje, że my musimy
      >> mieć orgazm po każdym stosunku.
      Incorrect. Nic się mężczyznom, wbrew wyobrażeniom Pani Elizy, nadmiernie nie
      wydaje. Co ciekawe, Pani Eliza dalej ciągnie:
      >> Pierwszy orgazm w życiu miałam dopiero z moim pierwszym
      >> kochankiem, po trzydziestce. Na dywanie, w dużym pokoju.
      Najpierw twierdzi o SWOIM wyobrażeniu (bo myśl ta funkcjonowała przez lata w jej
      głowie), a teraz okazuje się, że do 30 roku życia nie przeżyła żadnego orgazmu.
      Występuje pewno różnica pomiędzy "nie zawsze" a "w ogóle".

      >> W jednym roku doszłam do dziesięciu kochanków.
      No to Pani Eliza nie próżnowała. Aż strach poznać taką kobietę, udającą dojrzałą
      i gotową do tworzenia związków. Sama świadomość liczby kochanków odrzuca
      mężczyznę. Jeez...

      >> On też spojrzał na dół i powiedział: 'O, jaki głupi, stanął'.
      >> 'Mądrzejszy od ciebie' - powiedziałam, a zmysły prysły.
      No pewnie - Pani Eliza oczekiwała wszystkiego tego, co się nie zdarzyło. Nie ma
      to jak próbować naginać cały świat do własnych imaginacji. Za dużo się durnych
      filmów naoglądała i... za dużo kochanków miała. Trochę lafirynda z Pani Elizy.

      >> Chciałabym, żebyśmy zostali już razem na zawsze.
      >> Pyta pani, jaki jest w łóżku? No cóż, słaby.
      No pewnie - jak punktem odniesienia jest jej najlepszy kochanek, których miała
      sporo, to się nie dziwię.

      AGNIESZKA, LAT 60
      -----------------
      >> Bo ja, pani redaktor, uwielbiałam seks.
      >> Byłam namiętna. Lubiłam flirtować, podrzucać pupą,
      >> strzelać oczkami, aż dwa lata temu zauważyłam,
      >> że mężczyźni patrzą na mnie, jakbym była przezroczysta.
      >> Skończyłam z flirtowaniem.
      Podrzucała pupą? Co za infantylne wyobrażenie o zachowaniach seksualnych. Jakże
      pożądanymi współcześnie obiektami są kobiety inteligentne, głównie
      emocjonalnie... Była przezroczysta? Oczekiwała, że rzucą się na nią, jak na
      część jej koleżanek? Gdyby była mężczyzną, poznałaby, czym jest trud znalezienia
      partnera.

      >> Patrzyłam na nas wtedy trochę z góry, coś mu tam stawało,
      >> dyszał, miotał się, a ja już nic nie czułam.
      Taaak, to że nic nie czuła, to było winą partnera. Już to widzę.
      • cerezacereza Re: Seks 11.11.08, 14:51

        Qupaal- sluchaj, twoja analiza tego artykulu przemawia do mnie
        bardziej, niz sam artykul. Nie wiem ile masz lat, ale podejrzewam,
        ze byc moze zarowno autorka jak i czesc starszych bohaterek artykulu
        jest zwyczajnie jest zagubionych i szukaja szczescia nie tam gdzie
        trzeba, ergo go nie znajda! Chcialabym sie mylic, bo wyzwolone
        czterdziestolatki chcace zaszpanowac swoja otwartoscia seksualna
        gorszyly mnie jako dziecko i nadal nie wydaja mi sie godne
        nasladowania. Nic w nich ciekawego nie ma, choc tak bardzo by
        chcialy, zeby ktos cos w nich znalazl. Jak widze te panie,
        przyjaciolki "rodziny", ktore lataly na dancingi i zachwycaly sie
        niezlym gadanym" jakiegos przypadkowego pana Jurka albo jego
        rozmiarami to mi sie jakos kojarza ze slabymi laskami z kiepskiej
        dyskoteki. sa teraz zapalonymi czytelniczkami harlekinow i widzami
        oper mydlanych. Brawo za zauwazenie "podrzucania pupa"! Nic
        przeciwko akceptacji swego ciala, ale mam cos przeciwko wulgarnosci,
        nawet tej niewerbelnej- czy przesadzam?
        Pozdr.
        • gsb Seks - wulgarność jest sexi 11.11.08, 15:00
          A mnie rozbudzone 40-tki podniecają, podrzucanie pupą tym bardziej. Nie
          zaprzeczajmy sobie do jasnej cholery: romantyczna miłość jest wzruszająca ale to
          seks jest podniecający.
          Nie udawajmy zaskoczonych, że kobiety podniecają penisy. Sorry co je ma
          podniecać? Wspólny różaniec?
          • cerezacereza Re: Seks - wulgarność jest sexi 11.11.08, 15:21

            Kogo podnieca, to podnieca, ale chyba nie mowimy o tym samym- czasem
            moze tez zniesmaczyc- jak sie ostentacyjnie podzuca pupasem albo
            wywija czyms innym. Wezmy taki przyklad: poznajesz kobiete - ladna,
            myslisz inteligentna- pani fotograf- nie znasz jej za bardzo- chcesz
            poznac. A ona nagle podrzuca pupasem i jeszcze jej sie nie udaje
            zapanowac nad funkcjami fizjologicznymi, wiec wydaje pewien ci
            znajomy dzwiek- i nie wim jak dla ciebie, ale mnie to by juz nie
            podniecilo- no ale o gustach sie nie dyskutuje- jak ktos ma seksapil
            to nawet odmawiajac rozaniec bedzie emanowac pewna energie- to tak
            na marginesie-
            Twoj post to odkrycie: kobiety podniecaja penisy, mezszczyzn pupy i
            nie tylko- wulgarnosc jest sexi-
            zycze jej wieej na codzien. a jak ci sie znudzi, to moze tez za
            czyms innym zatesknisz.
        • qupaal Re: Seks 11.11.08, 15:15
          Nie, nie przesadzasz. Jestem trochę czuły na punkcie niepotrzebnej,
          bezkrytycznej akceptacji złudnych bodźców, jakie wyczuwa człowiek (oby płci).
          Absolutnie nie zarzucam anonimowym Paniom z artykułu zbytnią otwartość - nie
          pierwszy raz czytałem podobny tekst i zawsze podobne lektury wydawały mi się
          bardzo wciągające. Najciężej mi jednak strawić wyobrażenia o partnerze, które
          nawarstwiają się latami; kotłujące, samonapędzające się, nieuzasadnione...

          Wspominając o "podrzucaniu pupą" również miałem na myśli, jak dziwnie należy
          podchodzić do tematu, aby użyć akurat tego skrótu myślowego.
          >> Lubiłam flirtować, podrzucać pupą, strzelać oczkami
          Takie tam klasyczne praktyki, co nie?
      • g.suss Re: Seks 12.11.08, 18:04
        qupaal napisał:

        > trzeba być niezłym Antonio
        > Banderasem, aby móc wyhaczyć stewardessę (choćby z promu).

        Trzeba mieć niezłe kompleksy, żeby tak sobie wyobrażać.

        > Problem w tym, że tylko 10% mężczyzn się tak zachowuje.

        Problem w tym, że faceci z kompleksami lubią projektować je na 90% populacji.

        >> W jednym roku doszłam do dziesięciu kochanków.
        > No to Pani Eliza nie próżnowała. Aż strach poznać taką kobietę

        W rzeczy samej, u facetów z kompleksami kobieta przeważnie budzi strach...

        > Trochę lafirynda z Pani Elizy.

        ...i nienawiść.

        Mam dla Ciebie prostą radę, Qupaal. Może nawet prostacką, ale czuję, że Ci się
        przyda. Zaru..., synek.
    • piotr.g444 O czym jest ten tekst??? 11.11.08, 14:26
      O seksie? Nie sądzę. Jedna pani (Eliza) po rozczarowujacej
      przeszłosci z kochankami twierdzi, że z 'tym obecnym' to chciałaby
      zostać już na zawsze, bo czuły, kochany, dobry... ale też... słaby
      jest w łóżku. Pytm więc po co chciałaby z nim zostać? Żeby nadal być
      rozczarowaną kochankiem i w ogóle mężczyznami? Przepraszam, ale nie
      rozumiem intencji tej pani. Druga pani (Magda) nie mówi o seksie,
      tylko przejawia wyłącznie chęć dominacji ("wtedy, gdy ja
      chcę", "nigdy im nie odpowiadam", jedne ostre odzywki są ok/ inne
      nie są ok, itd.). Następna (Dorota)z mechanikiem bez przerwy
      uprawiała seks (ale jednak było źle i prysło - bo nie było o czym
      gadać...), potem pani D. wyszła za faceta bez namietności (po co?
      Aha, "zapewnione bezpieczeństwo", ech...) i teraz mąż 'za rzadko
      chce' (więc też nie jest dobrze) plus 'ona go przerosła już i
      chciałaby mieć kochanka' (cytat: >> mąż nie jest zazdrosty, pozwolił
      mi<<) Napiszę tak: żenada... A już pani socjolog, która pisze
      doktorat o związkach małżeńskich (sic!) jest kwintesencją całego
      tekstu. Opisuje swoje spotkanie na którym zdradzała męża z
      tzw. "kolesiem z liceum", ale w nastepnym zdaniu już
      twierdzi: "(...) nie podobało mi się, że jest [on, koleś] nielojalny
      wobec swojej kobiety". Cóż, prawo Kalego :(. Szanowne Panie, czy wy
      w ogóle wiecie czego chcecie?!?!? Wg mnie ten artykuł jest o tym...
      że niestety nie wiecie. Życie to nie koncert życzeń i - jednak - nie
      można mieć wszystkiego... Z seksem ten tekst ma mimo wszystko mało
      wspólnego (z wyrachowaniem już więcej ;). A np. z feminizmem już
      bardzo wiele :). Tylko czy w seksie o to chodzi???
      • qupaal lol! 11.11.08, 14:36
        Artykuł jest o ciężkich zmaganiach kobiet, które sądzą, że jest ok, jak dymają
        innych, ale jest źle, jak są same dymane.
        • piotr.g444 Re: lol! 11.11.08, 15:16
          Też jakoś właśnie tak mi się wydaje. Z całym szacunkiem, ale tekst
          trąci (z lekka, ale jednak) wynaturzeniem dojrzałych kobiet, które
          jedank nie wyrosły jeszcze ze szczenięcego wieku nastolatek i którym
          się ciągle zdaje, iż otaczający świat i wszyscy ludzie dookoła
          zostali stworzeni tylko po to, aby spełniać [ich] zachcianki, bo
          przecież... im "się należy" (to taki telewizyjny odpowiednik
          sloganu: "jesteś tego warta!"). W wieku dojrzałym, życie weryfikuje
          zazwyczaj takie oczekiwania. Można sie z tym pogodzić i "uaktualnić"
          własny światopogląd, lub nieustannie przezywać gorycz
          rozczarowania... Bo - przepraszam - np. do kogo żal o szarość w
          łożu, gdy wychodzi się za jakiegoś m. bez namietności? PS. " (...)
          Bo ty chciałaś mieć płomień co noc, a płomień co noc mają tylko
          strażacy"
      • cerezacereza Re: O czym jest ten tekst??? 11.11.08, 15:07

        Piotr, dla mnie ten tekst jest tez troche o fantazjach seksualnych.
        Ponoc najwazniejszym organem stymulujacym seks, jest nasz mozg.
        Popieram teze, ze panie w tekscie nie bardzo wiedza czego chca- ale
        czy ktos pytal panow? Ja pytalam i tez stwierdzilam, ze nie bardzo
        wiedza. Twoj post jest dla mnie troche za ostry i dzielacy. Nie
        lubie feminizmu w takiej formie, ale popieram potrzebe propagowania
        wiedzy na ten temat-
        wiedza z tego artykulu: np. nie kazda utrata dziewictwa musi wiazac
        sie z utrata krwi, wiekszosc pierwszych kontaktow seksualnych
        (dokladniej- penetracji) nie jest przyjemnych dla kobiet- jak to
        jest z mezczyznami?jak ono to zapamietuja? itd.
        Jak ty rozumiesz i odbierasz ten tekst- to juz troche zalezy od
        bagazu twoich doswiadczen- choc przyznaje, ze smiesza, a czasem
        irytuja mnie wyznania pan typu: ten to to, a tamten to mial za
        malego...
        Czy jakosci szukac w ilosci? Kazdy znajdzie czego szuka!
        • piotr.g444 Re: O czym jest ten tekst??? 11.11.08, 15:42
          Każdy znajdzie czego szuka - całkowicie się zgadzam. A tekst jest o
          fantazjach seksualnych może w 3% (też żałuję, że nie w 93). Reszta
          to wylewanie żalu za... 1. konsekwencje swoich włanych przeszłych
          decyzji, 2. niespełnione oczekiwania, chociaż-przecież
          się "należy" ;), 3. to, że inni /inne/ mają lepiej (a przynajmniej
          tak twierdzą, więc 'mogą mieć' ;), 4. rozczarowanie, iż 'bycie
          księżniczką' nie zostało potwierdzone, itd. itp. Luuudzieee... Jest
          nam źle - próbujmy coś zmienić. Jak się nie dało - idźmy gdzie
          indziej. Ale nie oczekujmy tego, że świat dostosuje się do nas. PS.
          Stary chiński dowcip: Do mistrza zen przyszedł człowiek i
          powiedział, że nie może znaleźć dla siebie partnerki, która by mu
          odpowiadała i którą kochałby do końca życia. - A jaka miałaby być ta
          kobieta? - zapytał mędrzec.- Tęsknię do kobiety kochającej, mądrej,
          odpowiedzialnej, szlachetnej, radosnej, czułej, wrażliwej,
          delikatnej, pięknej, zmysłowej, zaradnej, silnej, samodzielnej i
          namiętnej. Dodał jeszcze kilka równie rzadkich cnót, po czym zapytał
          mnicha, co ma począć. Mędrzec zajrzał mu głęboko w oczy i
          powiedział:- Jeśli pragniesz spotkać kobietę kochającą, mądrą,
          odpowiedzialną, szlachetną, radosną, czułą, wrażliwą, delikatną,
          piękną, zaradną, silną i samodzielną i namietną - to najpierw sam
          musisz się takim stać. Tylko w ten sposób ją znajdziesz.
          • qupaal Re: O czym jest ten tekst??? 11.11.08, 15:54
            Dowcip ciekawy, choć bym inaczej morał sformułował. "Masz ładną twarz - możesz
            wybrać sobie dowolną kobietę. Masz brzydką twarz - bez względu na to, jak
            słuszny z Ciebie człowiek, możesz liczyć tylko szczęście".
    • gsb czyta się jak ogląda porno 11.11.08, 14:53
      podoba mi się, że to tekst w stylu brukowca, ale nie ma w nim równowagi tzn. nie
      ma opinii kobiet zamkniętych które o lasce, czy analu nigdy w życiu nawet nie
      pomyślą; a i wiele z tych kobiet przyznaje, że najśmielsze ich marzenia zostają
      niezrealizowane (trójkąty)
      To jest tekst który kochają czytać faceci - jest jak film porno:)
      • qupaal Re: czyta się jak ogląda porno 11.11.08, 15:19
        Ehh, artykuł dużo prawi o nieudanym seksie.
    • lmblmb Kolejny stereotyp, który chyba szybko nie umrye... 11.11.08, 16:47
      "Jesteśmy murzynem tego świata. [...]
      A oni, jeśli są zdrowi, mogą [...] płodzić dzieci do końca życia."

      Mężczyźni nie mogą "płodzić dzieci do końca życia", bo powoduje to zwiększenie
      ryzyka chorób u dziecka. Na razie udowodniono tylko zespół Downa, ale jestem
      pewien, że sporo się jeszcze dowiemy, bo 70-letni samiec-rozrodowiec w naturze
      nie istniał, nie miał szans tyle dożyć.
      • leute Re: Kolejny stereotyp, który chyba szybko nie umr 12.11.08, 09:49
        Czyli jednak mogą - w znaczeniu "mają taką możliwość". Konsekwencje w postaci
        chorób dziecka to inna sprawa.
    • preemption O seksie inaczej 11.11.08, 17:28
      CELIBAT I MALZENSTWO

      Nie ukrywam, gdyby wszystkie kobiety mialy takie podejscie do
      milosci erotycznej i malzenstwa, jak kobiety z tego artykulu, to bez
      chwili zastanowienia wybralbym celibat. Na szczescie sa tez na tym
      swiecie inne kobiety. Wiec celibat mi nie grozi.

      SAMOTNOSC I BUDOWANIE WIEZI

      Niedopuszczalna jest dla mnie sytuacja, w ktorej ludzie decyduja sie
      na seks z przypadkowa osoba, tylko dla przyjemnosci. Po takim seksie
      czlowiek wciaz pozostaje sam, a przeciez seks powinien sluzyc
      budowaniu trwalej i glebokiej wiezi emocjonalnej miedzy kobieta i
      mezczyzna.

      INTYMNOSC I ROZMOWA O SEKSIE

      W milosci erotycznej bardzo liczy sie dla mnie intymnosc. Chcialbym,
      zeby w moim malzenstwie istniala taka sfera, ktora dziele tylko z
      moja zona, i nikt wiecej nie ma do niej dostepu. Nie wyobrazam
      sobie, zeby moja przyszla zona rozmawiala o szczegolach naszego
      zycia seksualnego ze swoimi przyjaciolkami. Rowniez ja nie mam
      zamiaru na ten temat rozmawiac ze swoimi przyjaciolmi. Pragnalbym za
      to w duchu otwartosci rozmawiac o seksie z moja przyszla zona, o jej
      i moich potrzebach seksualnych.

      WIERNOSC I NORMY ETYCZNE

      Najbardziej razi mnie beztroska etyczna bijaca z tego tekstu.
      Przeciez w sferze seksualnej tez obowiazuja podstawowe normy
      etyczne. A w zwierzeniach kobiet z powyzszego artykulu dominuje
      logika hedonistyczna. Najwazniejsze jest dla nich zaspokojenie
      seksualne. Etyka byc moze nie jest dla nich bez znaczenia ale
      wyraznie schodzi na drugi plan. W malzenstwie nie ma miejsca na
      zdrade. Dla mnie jest to pewne minimum etyczne dotyczace sfery
      seksualnej.

      MILOSC A PRZYJEMNOSC

      Chcialbym, zeby glownym motywem podjecia wspolzycia seksualnego z
      moja zona byla milosc, a przyjemnosc seksualna byla forma wyrazu
      milosci do drugiej osoby.
      • norymberga3 Re: O seksie inaczej 12.11.08, 11:42
        Jak to miło przeczytać wreszcie coś rozsądnego na ten temat! Bardzo
        się cieszę, że są na tym świecie tacy mężczyźni, którzy sex umieją
        powiązać z istotą człowieczeństwa.
    • tbarbasz A "chłop" to nie wtyczka... 11.11.08, 18:20
      Dobry teskst - ale oczywiście jednostronny...
      Przypomniał mi się taki kawał ze starego Playboya:
      "Drogi Playboyu, poznałem świetną dziewczynę, bylismy ze sobą cztery razy, ja
      już byłem wyczerpany - a ona gotowa na dalszy ciąg upojnej nocy. I wtedy
      wyjęła z torebki chłodny krem, chwilkę się mną zajęła i...
      Niestety, straciłem z nią kontakt. Drogi Playboyu, co to za cudowny krem i
      gdzie go można dostać?"
      Playboy odpowiada:
      "Dziewczyna z odrobiną wyobraźni jest w stanie uczynić to samo za pomocą smaru
      do osi wozu!"
      To wielka prawda w żartobliwej formie - i co więcej, dotyczy także chłopaka.
      "Lecz w tym cały jest ambaras...". Życie jest życiem.
      Jak tu rozpiąć staniczek lub zsunąć majteczki aby ona zadrżała tak jak
      pamiętamy z pierwszego razu?
      Jeśli jest się razem na codzień to nie będzie to wieczna randka. Poznajemy
      drugiego, często zmęczonego i zestresowanego człowieka, z którym dzielimy
      kłopoty. Jak tu się radośnie kochać, jeśli oboje wiemy, że rata za nowy
      samochód niezapłacona, lub brakuje na czynsz (wszystko jedno - 10000 zł czy
      100 zł), dziecko kaszle i pewnie jutro nie przyjmą go do przedszkola (kto się
      nim zajmie?) itd. itp.
      Dawniej brał to na siebie chłop, bo kobieta zależała od niego w 100%. Jeśli
      był silny - radził sobie, jeśli słaby to nie... Ale do jego obowiązków
      należało chronienie kobiety przed kłopotami - co z kolei prowadziło do tego,
      że zaczynała się nudzić i...
      A nowy partner? Niewiele o mnie wie - przy nim można nie myśleć o kłopotach, z
      którymi kojarzy się twarz męża (lub żony - wszystko jedno). I łatwo
      "odfrunąć"! "I to się zwykle tak zaczyna"...i potem znów kończy.
      Drogie, kochane Panie - nie wszystko od nas zależy. Jeśli zaczynacie odrzucać
      nasze karesy i umizgi, to przez jakiś czas będziemy jeszcze próbować - a potem
      się zniechęcimy! Nie traktujcie nas jako "dawców orgazmu", lecz pamiętajcie,
      że dla prawdziwego "chłopa" największą satysfakcją z fizycznej miłości jest
      szczęście partnerki (nie własny wytrysk!). I nie liczcie za bardzo na to, że
      nie udajemy, że nie widzimy, że udajecie! Często wolimy przyjąć to za dobrą
      monetę, ale wiekszość z nas zna także fizyczne objawy Waszej satysfakcji,
      które nie tak łatwo udać!
      Miłość fizyczna to gra we dwoje, a najważniejszy organ seksualny do głowa (a
      właściwie mózg). Czasem udawało mi się odgadnąć dość intymne i skrywane chęci
      mojej partnerki (np. pozornie nic nie znaczący rzut okiem w kierunku butelki
      po winie), ale nie liczcie na to, za zawsze sami domyślimy się o co Wam chodzi
      i czego pragniecie.
      I tak jak nie chcecie, aby traktować Was instrumentalnie, tak nie traktujcie w
      ten sposób nas...
      Tyle o "chłopa" po sześćdziesiątce, "wyszumianego" w młodości, po jednym
      rozwodzie i pozostające w II małżeństwie od 33 lat. I od tych 33 lat jestem w
      100% wierny swojej Żonie. Czasem nie było nam łatwo, ale doświadczenie mi
      bardzo pomogło.
      • cerezacereza Re: A "chłop" to nie wtyczka... 11.11.08, 23:24

        I brawo - no to tyle na dzisiaj, co? Kropka nad i - jaki moral?
    • cerezacereza Re: Seks 11.11.08, 19:55

      Ma byc ciag dalszy? Brakuje zroznicowania w obrazie seksualnosci.
      Na razie wypowiadaja sie same "lwy" lozkowe - fikcja? Czy takie
      chcialyby byc?
      Widzialam zdjecie starszego panstwa w gazecie: Pytanie: Z kim
      chcialabys miec seks? On: ja juz jestem za stary. Ona: z Richardem
      Gerem.
      Nastepne zdjecie: on, dwudziestoparolatek z wypisanym glodem
      seksualnym w oczach: Pytanie: z kim? Odp.: Strasznie chcialbym miec
      znow seks z moja dziewczyna. Miejsce Berlin.
      Nastepny przyklad: facet pisze dla observer o tendencjach w seksie
      mlodego pokolenia, probuje swinger cluby itp- zauwaza, ze ma
      zwyczajny gust, nadmiar go nie podnieca.
      Ktos napisal ksiazke o zyciu seksualnym w Berlinie i zauwazyl, ze w
      swinger clubach to przede wszystkim kobiety znajduja satysfakcje.
      Prawda czy nie?
      A propos: czytalam w autobiografii Bunuela (hiszpanski artysta
      filmowiec, surrealista), ze spadek libido byl dla niego wyzwoleniem.
      I ze nigdy nie zdradzil swojej zony.

      Mnie to wnerwia, ze ten temat jest tak rozdmuchany i wszedobylski.
      Chyba zaczne jako forme protestu praktykowac katolicyzm. Chyba pojde
      do spowiedzi, bo moze z ksiedzem bede mogla sobie pogadac o czyms
      innym niz seks?
      Zauwazylam, ze w grupie mlodych osob schodzi zazwyczaj juz po
      pieciu minutach na aluzje do seksu, potem ludzie sie osmielaja-
      zaczynaja byc coraz mniej taktowni...Wsrod starszych- nawet sie nie
      wypowiadam. Wrew temu tredowi smiem twierdzic, ze w moim ostatnim
      zwiazku trwajacym piec lat, najbardziej godnymi wpominania momentami
      byly wspolne podroze, obserwacja ptakow i innych zwierzakow, wypady
      do muzeow, lasu, w gory, czy pisanie, robienie zdjec... Seks byl
      naturalny ale nigdy nie byl az tak wazny jak w zyciu opisanych w
      artykule kobiet. Wiekszosc moich znajomych rowniez wierdzi, ze ich
      pozycie seksualne ma fazy, gorsze lepsze, naznaczone mniejsza lub
      wieksza intensywnoscia.
      Celem autorki jest szokowanie- tanie. Co wam sie bardziej podoba?
      Pozycie seksualne oparte na zaufaniu i dyskrecji - pozostajace
      tajemnica- czy zwiazek, w ktorym normalne jest trabienie o orgazmach
      (lub ich braku)na prawo i lewo? Kto ogladal Fassbindera "Angst essen
      Seele auf"? Tam takie szpanerstwo seksualnoscia partnera jest
      przyczyna rozpadu niebywalego i niekonwencjonalnego opartego na
      bliskosci zwiazku miedzy czarnym imigrantem i podstarzala samotna
      sprzataczka- Niemka. Swiadczy jedynie o utracie poczucia dobrego
      smaku bohaterki, uleganiu konwencjom spolecznym. Ja tam preferuje,
      byc moze elitarne ale dla mnie wzorcowy poglad J. Moreau-
      franzuskiej aktorki- skora z wiekiem wcale nie musi byc coraz
      grubsza- mozna tez dbac o jej delikatnosc. Dlatego podoba mi sie
      wypowiedz pani doktor z Krakowa, ze chyba zamieni seks na hodowanie
      krzewow rozanych. ( A propos- jestem zadowolona z mojego aktualnego
      pozycia seksualnego- i nie cierpie zdradzania partnerow, bo sama nie
      chce byc zdradzana)
      • qupaal Re: Seks 11.11.08, 20:14
        Bardzo fajna wypowiedź, którą z zapałem i rozwagą przeczytałem. Pozwól, że
        podzielę się z Tobą moimi spostrzeżeniami.

        1. Gdybyś zapytała mnie, z jaką kobietą bym się chciał przespać, odpowiedziałbym
        bez namysłu: Z jakąkolwiek. Zdecydowana większość kobiet wydaje mi się bardzo
        ładna. No... może mam uraz psychiczny do... trochę grubszych pań.

        2. Gdybyś zapytała mnie się, z jaką kobietą chciałbym przeżyć życie,
        odpowiedziałbym, że dowolną kobietą, z której nie emanuje nadmierna pewność
        siebie, przekonanie i chęć pokazania własnej wartości (no i nie ma nadmiaru
        masy...). Z taką kobietą, która będzie mnie ceniła za sam fakt bycia z nią. Nie
        po walorach - sile, inteligencji, charyzmie - zawsze się znajdzie ktoś lepszy,
        który w ocenie kobiety wypadnie o wiele lepiej ode mnie. Fizyczne,
        bezprzyczynowe pożądanie partnera to coś silnego.

        3. Miałem kiedyś pewną dziewczynę, wobec której byłem szalenie kulturalny. Nigdy
        nie wspomniałem o seksie, choć różne rzeczy się wyprawiało. Zawsze pozwalałem
        sobie w rozmowie na tyle, na ile ona sobie pozwalała. Skończyło się to tak, że z
        dnia na dzień przerzuciła się na innego faceta, bardziej chamskiego i
        nieokrzesanego. Nie uważała tego za złamanie niepisanych reguł - jak przyznała,
        nigdy między nami nic nie było. Od tamtego czasu umiem wyczuć tą dziwną,
        dzieciecoprzygodową psychikę w człowieku i omijam wielkim łukiem.
        • gondra Re: Seks 12.11.08, 09:49
          Pozwalam sobie na wyciąganie jedynych słusznych wniosków, co mam w zwyczaju:)
          chociaż widzę, że chyba mówimy różnymi językami i coś ciężko mi sie z Tobą gada.:)

          Piszesz, że kobiety lecą na "ciacha" i to jeszcze takie o mentalności Tarzana -
          wiadomo, macho. Piszesz, że dziewczyna zostawiła Cię dla takiego, a ponadto
          zdecydowana większość kobiet wydaje Ci sie bardzo ładna. Wnioskuje, że nie
          jesteś "ciachem" (bez obrazy), nie jesteś też macho tylko tzw. miłym, spokojnym,
          kulturalnym facetem.

          Wysuwasz wniosek, że kobiety wybierają umięśnionych brutali, a olewają
          sympatycznych przeciętniaków. A później oczywiście płacz w poduszkę bo nie
          wychodzi im (kobietom) to na dobre.
          Mężczyźni, którym nie wychodzi z kobietami lubią to sobie tak tłumaczyć, że te
          głupie baby wybierają przystojniaków, a wartości duchowe są dla nich nieistotne.
          Jasne, takie kobiety też są. Tak jak są faceci dla których głównym kryterium
          jest biust 75E i blond włosy do pasa. Ale nie powinno sie generalizować, tym
          bardziej, że chyba taka tendencja u kobiet spada z wiekiem i o ile 20 latka
          poleci na ładne ciało, to już 30 latka postawi je na którymś z
          ostatnich/środkowych miejsc.

          A sama mam dwóch kolegów, którzy pasują do opisu "spokojny, sympatyczny,
          kulturalny". Jeden jest cudowny, kobiety go uwielbiają, gdybyśmy obydwoje nie
          byli związani to kto wie.:) Za to drugi ma właśnie tak, że dziewczyny nie lgną
          do niego. Ja sama średnio lubię z nim rozmawiać, nawet tak po koleżeńsku. Bo
          facet oprócz tego, że jest miły i spokojny, co imo jest pozytywne, to niestety
          jest ciapa i nudziarz, a do tego często przejmuje teksty i zachowania od
          bardziej wyluzowanych kolegów, pewnie żeby stać sie bardziej "fajnym". I wtedy
          dopiero robi sie dramat.
          • qupaal Re: Seks 12.11.08, 13:27
            Kompletnie nie rozumiem, co miałaś na myśli. Na początku mnie obrażasz, później
            definiujesz świat z założeń, interpretując przy tym moje słowa po swojemu (czyli
            wciskasz nie moje słowa w moje usta :O), posługujesz się nieoczywistym
            sarkazmem, więc nie wiem, kiedy żartujesz "na nie", a kiedy twierdzisz, że coś
            ma miejsce. Domyślasz się, że to dla mnie irytujące, ale w przeciwieństwie do
            Ciebie, nie zacznę od "ciężko się z Tobą gada". Eh...

            >> (...) Piszesz, że kobiety lecą na "ciacha" i to jeszcze takie o mentalności
            Tarzana (...)
            >> (...) Wysuwasz wniosek, że kobiety wybierają umięśnionych brutali (...)
            ?!? Niesłusznie mnie kompromitujesz. NIE TO napisałem! Robisz mi na złość
            CELOWO?! Napisałem, że zdecydowanie największym pasywnym atutem seksualnym
            człowieka jest TWARZ, uroda z nią związana. Mięśnie faceta mają pomniejsze
            znaczenie! Ładna z twarzy dziewczyna jest ładna bez względu na cycki, dupę,
            brzuch czy nawet chrapliwy głos czy intelekt. Brzydka z twarzy wydaje się i
            brzydka i głupia. To podstawowy efekt podstawowych mechanizmów psychologicznych,
            heurystyk postrzegania zwanych podstawowym błędem atrybucji i asymetrią
            aktor-obserwator. To działa dla obydwu płci i ciężko się przed tym obronić nawet
            najinteligentniejszym umysłom (bo podstawą jest samokrytyka).

            >> nie jesteś też macho tylko tzw. miłym, spokojnym
            >> kulturalnym facetem.
            Qupaal to moja maska, przez którą poddaję krytyce opinie innych. Jeśli Cię to
            interesuję, to za tą maską znajduje się mocno zbudowany i wysoki człowiek,
            bardziej oddany swoim naukowym pasjom niż życiu społecznemu.

            >> Mężczyźni, którym nie wychodzi z kobietami
            >> lubią to sobie tak tłumaczyć
            Damn. Może i lubią. Ja swoją "porażkę" (dzisiaj to nazywam darem szczęścia)
            tłumaczę tym, że dziewczyna znalazła kogoś innego, kto lepiej plasował się w jej
            enigmatycznym systemie wartości. Nigdy nie myślała o mnie poważnie. Zresztą, z
            perspektywy czasu, w obecności innych doświadczeń, bardzo się cieszę, że nie
            wyszło mi z tamtą dziewczyną. Przede wszystkim była pustakiem. Przepaść
            intelektualna pomiędzy nami była zbyt duża, co mnie irytowało, bo ona poruszała
            się w przestrzeni zabobonów, a ja nauki.

            >> (...) Tak jak są faceci dla których głównym kryterium
            >> jest biust 75E i blond włosy do pasa. (...)
            Wszyscy faceci się tym kierują, jeśli chcą dokonać aktu seksualnego na takiej
            kobiecie. Niektórzy, z racji swojej wybitnej charyzmy, regularnie rzucają się na
            tzw. dziesiątki. Większość ludzi dystansuje się od takich kobiet. Mimo wszystko,
            takie dziewczyny mają wielką siłę perswazji, więc ciężko takiej odmówić, jeśli
            już uraczy nas (przeciętnych mężczyzn) swoją uwagą. Klasyk. Ty "zsikała byś się
            z majty", jakbyś rozmawiała z Antonio Banderasem.

            >> (...) Bo facet oprócz tego, że jest miły i spokojny,
            >> co imo jest pozytywne, to niestety jest ciapa i nudziarz (...)
            Hehehehe, idę o zakład, że po prostu ma nieładną twarz. Spotkałem się z
            podobnymi frazesami. Twoje określenia pasują to chorobliwego poglądu na
            "nieatrakcyjnego człowieka, którego nie umiem inaczej ocenić, jak ci... i nudziarz".
            • gondra Re: Seks 12.11.08, 14:02
              Ufff... Ciężko, ciężko, postaram się jak najlogiczniej.

              - uparcie twierdzisz, że wygląd - whatever, twarz, ciało - przyćmiewa wszystko inne. A ja uważam, że jest ważny, ale ważne są też inne cechy, wszystko zależy od kontekstu - czy chcesz bzyknąć, czy chcesz tworzyć związek - od człowieka i od wielu innych rzeczy. Wszyscy faceci kierują się wielkością cycków, ale jeśli chcesz z kimś być, a nie tylko sie seksić, to chyba bierzesz też inne czynniki pod uwagę? Oczywiście, że jeśli ktoś jest totalnie szpetny to ma ciężko, a każdy człowiek ma jakieś swoje kryteria estetyczne, ale Ty piszesz o tym tak jakby owa piękna twarz była w stanie przyćmić wszystkie negatywy, a jej brak wszystkie pozytywy świata.

              - Twoje przekonanie o tym, że ktoś nie może być odrzucający ze względu na nudziarstwo i marudne usposobienie tylko KONIECZNIE musi mieć brzydką twarz, tak samo jak kilkukrotne wspominanie o tej twarzy, wskazuje na kompleks na tym punkcie, jakaś obsesja? A wspomniany kolega ma twarz przeciętną - żaden Brad Pitt, ale też żaden brzydal.

              - oczywiście, że skoro dziewczyna rzuciła Cię dla innego to ten inny musiał być chamskim brutalem (na stówę z piękna twarzą:), a Ty jesteś taki fajny, miły, a ta dziewczyna intelektualnie nie dorasta Ci do pięt. Pewnie sama to zrozumiała i rzuciła Cię dlatego, że jesteś taki mądry i wspaniały. A ja mam znajomą w pracy, która uważa, że jest zaje..., a wszyscy inni są nie halo. Ciężko się żyje takim ludziom.

              Aha - mnie osobiście nudna osobowość i marudny charakter odrzucają bardziej niż brzydka twarz, chociaż pewnie w to nie uwierzysz, bo - idąc Twoim tokiem rozumowania - jak facet ma ładna twarz to może być chamski, głupi i mieć dresiarskie maniery, a i tak dziewczyny na niego polecą, a jeśli ma brzydka twarz to poczucie humoru, miłe usposobienie, inteligencja i ciekawa osobowość mu nie pomogą.
              • qupaal Re: Seks 12.11.08, 17:12
                Hehehehe, beton z Ciebie.

                Ładna twarz jest głównym pasywnym czynnikiem. To Ci wystarczy, aby się tak
                rozkręcić, heheh. Dużo sobie nadrobiłaś, co widać po pseudosarkastycznym stylu,
                który chyba jest Ci charakterystyczny. Nigdy nie powiedziałem, że uważam się za
                miłego i fajnego. Chyba merytoryczny aspekt moich wypowiedzi ma dla Ciebie małe
                znaczenie - ważne, co Ty sobie w swoim oświeconym móżdżku produkujesz, hehe.

                I po cóż ma Ci tłumaczyć po raz trzeci, co chciałem powiedzieć? I tak to
                przełożysz na bezkontekstowy, fałszywy czarno-biały obraz?

                >> Ty piszesz o tym tak jakby owa piękna
                >> twarz była w stanie przyćmić wszystkie negatywy
                Hehehe, "jakby" oznacza Twoją nadinterpretację. Mnie można tylko zarzucić
                nieumiejętność rozmawiania z ludźmi o z góry założonych, sztywnych i
                niezmiennych przekonaniach, zamkniętych na opinię innych niczym klapa w
                klozecie. Czytanie ze zrozumieniem jest Ci bardzo obce, heh.
                • gondra Re: Seks 12.11.08, 17:18
                  :DDD

                  Hehehe - uwielbiam ten zwrot świadczący o wybitnej inteligencji rozmówcy.

                  > Mnie można tylko zarzucić
                  > nieumiejętność rozmawiania z ludźmi o z góry założonych, sztywnych i
                  > niezmiennych przekonaniach, zamkniętych na opinię innych niczym klapa w
                  > klozecie. Czytanie ze zrozumieniem jest Ci bardzo obce, heh.

                  To sam ze sobą raczej nie porozmawiasz, hehehe.

                  A Twoje wypowiedzi niestety maja mikry merytoryczny aspekt. Za to trochę da
                  miły. Do tego nie jesteś wybitnie inteligentny w przeciwieństwie do tego co Ci
                  sie wydaje. I jak mniemam z Twojej obsesji na tym punkcie masz brzydką twarz. I
                  jesteś zakompleksiony. I sie dziwisz, że dziewczyna Cię rzuciła. Hehehe,
                  oczywiście.:)))
                  • qupaal Re: Seks 12.11.08, 17:22
                    Gonda, Ty o inteligencji lepiej nie wspominaj... Nie wystawiaj się na dodatkową
                    krytykę niepotrzebnie...
                  • wymiatator1 Re: Seks 12.11.08, 18:40
                    Jesteś głupia jak but.
                    • cerezacereza Zwyczajne chamstwo!Meskosc? 20.11.08, 12:17
                      wymiatator1 napisał:

                      > Jesteś głupia jak but.

                      Nie dziwie sie, ze brakuje tu wpisow Gondry- dla mnie te wypowiedzi
                      to czysta prowokacja, swiadectwo niskiej kultury i inteligencji.
                      Straszliwie nie fair!
                      Co tu robi ta wypowiedz jakiegos wymiatajacego zamiatacza?
                      Typowo bardzo niemeskie zachowanie powyzszego operujacego miolta i
                      zajmujacego sie odchodami o lekko angielskim touchu. Chec
                      odreagowania agresjii na odwaznej broniacej wlasnych pogladow
                      Gondrze.
                      Strasznie to niemeskie, mam nadzieje, ze w zyciu prawatnym taka
                      taktyka konczy sie dosyc czesto uzyciem sily (agresja werbalna
                      wydaje sie dawac ku temu przeslanki). Strasznie mnie to zasmuca...
                      gondra ma charakter, í jest zdecydowanie zaineteresowana tematem...
                      chyba nawet niezle rozumuje. Obsesja qup.. na punkcie brzydkiego
                      wygladu jest oczywista. Jesli chce byc traktowany na powaznie to
                      powinien tez sie z tym problemem zmierzyc. Swoja droga moze
                      wrzucilbys jakies cytaty lub linki potwerdzajace twoje eningmatyczne
                      teorie(dla osoby tak zaglebionej w temacie nie powinno to byc
                      problemem - wytlumaczenie nam laikom w rzetelny i czytelny sposob
                      zawilych teorii naukowych).
                      Nie wiem jak inne kobiety, ale mnie chamstwo i agresja (rowniez
                      werbalna) w stosunku do kobiet i slabszych jest podstawowym powodem
                      dyskredytowania meskosci. Obama to ty nie jestes- na marginesie-
                      wspominany przez ciebie Banderas jest cieniasem!Zmien wzorce-
                      radze... I a propos rzucenia ciebie przez dziewczyne, nie przezucaj
                      twojej desperackiej nienawisci na wszystkie- w tym na Gondre- bo to
                      najlepsza droga, abys zostal sam.
                      Zastanow sie lepiej nad soba a nie nad problemami twojej bylej, w
                      postrzeganiu ciebie- zamnkniety rozdzial- kazdy z nas to kiedys
                      musial zrobic. Jako znawca psychologii przyznasz, ze chec zmiany
                      innych jest skazana na porazke, jedyna osoba ktora mozemy zmienic
                      jestesmy my sami!
              • ellw41 Re: Seks 12.11.08, 17:33
                seks i orgazm znajdujemy wtedy gdy naprawdę tego chcemy...Nie idę z
                facetem do łóżka dla sprawdzenia czy będzie orgazm..CHCE mieć faceta
                i z nim orgazm..Miewam orgazmy i nie szukam ich odmian u innych-
                nauczę się ich ze swoim ;}PRZEZ te szukanie orgazmu z kolejnym
                facetem ,większosć z nich uprawia witrualny seks na czatach...Wiem
                bo rozmawiałam z niektórymi i czyja to wina??/
              • manit0u Re: Seks 12.11.08, 18:42
                gondra napisała:

                > Ufff... Ciężko, ciężko, postaram się jak najlogiczniej.
                >
                > - uparcie twierdzisz, że wygląd - whatever, twarz, ciało -
                > przyćmiewa wszystko inne. A ja uważam, że jest ważny, ale ważne są
                > też inne cechy, ......

                No, popatrz. Ja mam tylko średnie wykształcenie, a Qupaala
                zrozumiałem...

                Jeśli deklarujesz, że twarz, czyli uroda nie mają dla Ciebie
                pierwszorzędnego znaczenia, to jest to tylko informacja o tym co Ty
                sądzisz o sobie samej, ale nie to jaka jesteś.
                To duża różnica. Wyobrażenia o sobie, a rzeczywiste motywy
                podejmowanych decyzji czyli strategia działania.
                Problem kobiet z artykułu to wysoki współczynnik oszukiwania samego
                siebie. (Akurat to nie dotyczy tylko kobiet).
                Być może słyszałaś o zjawisku zwanym racjonalizacją. (Mam nadzieję,
                że nie pomyliłem nazewnictwa, ale fachowiec będzie wiedział co mam
                na myśli i ewentualnie poprawi ;-).
                W skrócie będzie wyglądało to tak:
                Jeżeli poznasz przystojnego faceta, ale bez szału - tak, żeby ta
                uroda nie była podejrzana, to idiotyczne poglądy, które np. głosi,
                uznasz za wartościowe i założysz, że jest tak inteligentny, że sama
                tego nie ogarniasz. No i odwrotnie (tu lekkie nawiązanie do treści
                artykułu). Facet niespecjalnie urodziwy lub taki, do którego nie
                czujesz sympatii nie ma szans na bycie dla Ciebie autorytetem.
                I te mechanizmy działają z tym większą siłą im bardziej nie
                przyjmujesz ich do wiadomości.

                ===============================================================
                A tak przy okazji. Samiec czuje atawistyczną potrzebę przekazania
                swoich genów jak największej liczbie potomstwa. I to jest podstawa.
                Ta podstawa przyobleczona jest kulturą i wykształconymi w toku
                ewolucji emocjami. Interesujące jest to jak wielu ludzi (oszukując
                siebie) dostrzega sprzeczność między doznaniami świata zwierząt i
                świata ludzi. Otóż nie ma sprzeczności. Fakt istnienia uczuć
                wyższych nie oznacza, że nie istnieją w nas różnego rodzaju atawizmy
                i na odwrót. Wszystko ma swoje miejsce. Jako samce i samice chcemy
                przedłużać gatunek (atawizm), miłość służy nam do wyboru konkretnego
                partnera (uczucia wyższe), a związki monogamiczne zapewniają naszemu
                potomstwu najlepsze warunki do przetrwania (kultura).
                • iluminacja256 Moze zdecyduj o czym piszesz 12.11.08, 19:11
                  >Facet niespecjalnie urodziwy lub taki, do którego nie
                  >czujesz sympatii nie ma szans na bycie dla Ciebie autorytetem.

                  A teraz powiedz mi jedną rzecz - czy ty piszesz o seksie czy o
                  posiadaniu autorytetu? Facet brzydki jak kupa moze być autorytetem -
                  bo na autorytet składa sie zespól cech psycho-społecznych. I tak
                  autorytetem moze być spokojnie śp. Jacek Kuroń - mimo, z e niezbyt
                  urodziwy, a nawet - martwy. Ale już kobiety, które wymienią go jako
                  autorytet wcale nie wymienią go jako partnera seksualnego- bo tu
                  wpiszą np. Brada Pitta. Seks a autorytet to jak dwa bieguny.
                  Niejednokrotnie własnie autorytet wyklucza seks .

                  Ludzie sa znacznie bardziej skomplikowani niż atawizmy - inaczej
                  kazdy facet "ruchałby"( za przeproszeniem) kobiete w trakcie
                  owulacji, bo wyczuwa to jego wech atawistycznie, a instynkt robi
                  swoje. I nikt mi nie powie, z e nie robi tego TYLKo dlatego, z e ma
                  zone ...

                  A co do przykładu tej pięknej demagogii:

                  >Jeśli deklarujesz, że twarz, czyli uroda nie mają dla Ciebie
                  > pierwszorzędnego znaczenia, to jest to tylko informacja o tym co
                  Ty
                  > sądzisz o sobie samej, ale nie to jaka jesteś. ...idiotyczne
                  poglądy, które np. głosi,
                  > uznasz za wartościowe i założysz, że jest tak inteligentny, że
                  sama
                  > tego nie ogarniasz.


                  Wszystko byłoby bardzo piękne, ale neistety nie jest, gdyż już
                  dawno nauka udowodnila, z edopbieramy sie na podstawie PODOBIENSTW
                  i raczej cięzko bedzie ci udowodnić wbrew wszystkim, ze profesorki
                  uniwersytetu wiązę sie z hydraulikami po podstawówce , ponieważ tak
                  zaklóciły im oglad hormony. Niestety, spotkasz je w zwiazkach ze
                  swoją klasa społeczną i z ludzmi z podobnymi poglądami i
                  inteligencją .

                  Mozesz oczywiscie przeczyć rzeczywistosci- ale pamietaj - to bedzie
                  tylko to, co myslisz o rzeczywistosci, a nie to - jaka ona jest.
                  • lokator Re: Moze zdecyduj o czym piszesz 14.11.08, 20:12
                    iluminacja256 napisał:

                    > A teraz powiedz mi jedną rzecz - czy ty piszesz o seksie czy o
                    > posiadaniu autorytetu?
                    ......
                    > Seks a autorytet to jak dwa bieguny.
                    > Niejednokrotnie własnie autorytet wyklucza seks .


                    Jeżeli nie dostrzegasz w tekście, który komentujesz skrótu myślowego
                    (takiego dosyć mocnego ;-) z nie do końca dobrze dobranym wyrażeniem)
                    to znaczy, że nie ustosunkowujesz się do tematu, ale, że dyskutujesz
                    ze swoim o tym temacie wyobrażeniu....

                    :-)


                    > Mozesz oczywiscie przeczyć rzeczywistosci- ale pamietaj - to
                    > bedzie
                    > tylko to, co myslisz o rzeczywistosci, a nie to - jaka ona jest.
        • sir.vimes Strasznie smutne co piszesz 12.11.08, 12:17
          to życie z dowolną, jakąkolwiek byle szczupłą i niepewną siebie osobą ...
          Naprawdę nie masz nic do zaproponowania, ze tak się strasznie boisz?
          • qupaal Re: Strasznie smutne co piszesz 12.11.08, 13:35
            Boję się? Nie rozumiem.

            Wiedz, że do swojej poniekąd cynicznej opinii musiałem dojrzeć; kiedyś bardziej
            przyziemnie, klasycznie, męsko postrzegałem kobiety. Szkoda, że twoje wnioski
            wydają się takie... płytkie?
            • gondra Re: Strasznie smutne co piszesz 12.11.08, 16:56
              Za to Twoje są niezmiernie głębokie...
              • qupaal Re: Strasznie smutne co piszesz 12.11.08, 17:22
                Heh, znowu sarkazm. I jakże "intelygentny". Twój mąż ma przesrane do bólu. Nie
                wspominam o dzieciach, ho ho!
        • focus35 Re: Seks 12.11.08, 16:57

          to, sadzac po sobie, kobiety maja zdecydowanie inaczej -
          ZDECYDOWANIE nie maja ochoty na przespanie sie z jakimkolwiek
          facetem, a zyc tez nie chca z dowolnym.... byle spelnial jakies
          minimum


          qupaal napisał:

          > Bardzo fajna wypowiedź, którą z zapałem i rozwagą przeczytałem.
          Pozwól, że
          > podzielę się z Tobą moimi spostrzeżeniami.
          >
          > 1. Gdybyś zapytała mnie, z jaką kobietą bym się chciał przespać,
          odpowiedziałby
          > m
          > bez namysłu: Z jakąkolwiek. Zdecydowana większość kobiet wydaje mi
          się bardzo
          > ładna. No... może mam uraz psychiczny do... trochę grubszych pań.
          >
          > 2. Gdybyś zapytała mnie się, z jaką kobietą chciałbym przeżyć
          życie,
          > odpowiedziałbym, że dowolną kobietą, z której nie emanuje
          nadmierna pewność
          > siebie, przekonanie i chęć pokazania własnej wartości (no i nie ma
          nadmiaru
          > masy...). Z taką kobietą, która będzie mnie ceniła za sam fakt
          bycia z nią. Nie
          > po walorach - sile, inteligencji, charyzmie - zawsze się znajdzie
          ktoś lepszy,
          > który w ocenie kobiety wypadnie o wiele lepiej ode mnie. Fizyczne,
          > bezprzyczynowe pożądanie partnera to coś silnego.
          >
          > 3. Miałem kiedyś pewną dziewczynę, wobec której byłem szalenie
          kulturalny. Nigd
          > y
          > nie wspomniałem o seksie, choć różne rzeczy się wyprawiało. Zawsze
          pozwalałem
          > sobie w rozmowie na tyle, na ile ona sobie pozwalała. Skończyło
          się to tak, że
          > z
          > dnia na dzień przerzuciła się na innego faceta, bardziej
          chamskiego i
          > nieokrzesanego. Nie uważała tego za złamanie niepisanych reguł -
          jak przyznała,
          > nigdy między nami nic nie było. Od tamtego czasu umiem wyczuć tą
          dziwną,
          > dzieciecoprzygodową psychikę w człowieku i omijam wielkim łukiem.
        • bubster do pkt 2 12.11.08, 19:40
          bezwarunkoow to się tylko własne dzieci kocha

          a partnera/partnerkę zawsze "za coś"

          więc chyba będziesz sam :-)
        • hannasolo Re: Seks 13.11.08, 12:25
          >>Gdybyś zapytała mnie się, z jaką kobietą chciałbym przeżyć życie,
          odpowiedziałbym, że dowolną kobietą, z której nie emanuje nadmierna pewność
          siebie, przekonanie i chęć pokazania własnej wartości (...). Z taką kobietą,
          która będzie mnie ceniła za sam fakt bycia z nią<<

          To bardzo wiele wyjaśnia :)
      • omlet.schabowy Re: Seks 11.11.08, 23:09
        > Ktos napisal ksiazke o zyciu seksualnym w Berlinie i zauwazyl, ze w
        > swinger clubach to przede wszystkim kobiety znajduja satysfakcje.
        > Prawda czy nie?

        Trudno powiedzieć.
        Co więcej - zdania wśród uczonych są podzielone.
        Albo po prostu co kraj, to obyczaj:

        "On sobie bzyknie na boku, ona go przypilnuje i szafa gra. Tak czasem wśród swingersów jest. W 90 procentach przypadków to mężczyzna dąży do takiego seksu. Czasem jedna strona związku poświęca się dla drugiej."
        wyborcza.pl/1,76842,5167230.html?as=8&ias=8&startsz=x
        • alba20 Re: Seks 12.11.08, 14:17
          To wiersz młodopolski, Kazimierza Przerwy-Tetmajera.
      • gondra Re: Seks 12.11.08, 09:38
        Nie chodzi o to, że o seksie mówi sie za dużo, chodzi o to w jaki sposób sie
        mówi - a no w taki, że 40 letnia kobieta nie wie co to orgazm, piętnastolatka
        myśli, że podczas pierwszego razu nie zachodzi sie w ciąże, spory odsetek kobiet
        ma nieudane życie seksualne z winy partnerów ale i swojej - i często nie chodzi
        tu o nieumiejętności "techniczne" tylko o brak otwartości.
      • zdanka1 Re: Seks 12.11.08, 17:56
        >Chyba zaczne jako forme protestu praktykowac katolicyzm. Chyba
        >pojde
        >do spowiedzi, bo moze z ksiedzem bede mogla sobie pogadac o czyms
        >innym niz seks?

        Nie chcę Cię zniechęcac, ale mozesz się rozczarować :))))
        Ale tak na marginesie to przecież wcale nie ejst artykuł o seksie,
        ale o mniej lub bardziej nieudanym zyciu - seks to tylko PRETEKST.
        • j-50 Re: Seks 16.11.08, 16:47
          Nie sądzę. To raczej życie jest pretekstem do sexu. Przekonałem się
          o tym wielokrotnie rozmawiając z ludźmi, którzy seksu już nie mogli.
          Jak już nie będziesz mogła (a możesz?), to wtedy sobie to przypomnij.
    • j-50 Seks 11.11.08, 20:49
      Seks jest strasznie nielogiczny i wielu dyskutujących tutaj daje się
      na to złapać. Fascynaqcja drugim człowiekiem może wynikać z wielu
      powodów, tak samo jak i znudzenie lub irytacja. Generalnie jest to
      warunkowane kulturowo, na co niektórzy zwrócili uwagę. Ale poza tym
      jeszcze socjologicznie to jest warunkowane, nie wspominając o tym,
      że każdy człowiek zmienia się w miarę upływającego czasu - zmieniają
      się doświadczenia, powstaja przemyslenia, pojawiają się nowe
      obowiązki, ale także oczekiwania. Seks u człowieka to nie tylko
      fizjologia.
      Wyobrażenia o seksie są pod silną presją najpierw kulturową, a
      następnie związaną z wchłanianiem zachowań, czasem nawet bezwiednie.
      Mając kiedyś w ręce stary podręcznik seksuologii nie mogłem się
      nadziwić, jak wielkie znaczenie ma dlań kultura i wychowanie. Tu też
      się to przewija. Najlepiej to widać w postaciach skrajnych - np. w
      hermetycznych zborach religijnych. Tam to dopiero są tragedie i
      dziwactwa! Wysiada przy tym nawet polski film "Pograbek", który
      zresztą najwyraźniej oparty jest na rzeczywistości (wycinanie dziur
      w koszuli, wieszanie kobity za nogi itd.).
      Wypowiedzi tych kilku kobiet obejmują przynajmniej dwa pokolenia -
      młodsze i starsze. Jednak każda z tych kobiet musiała własnym
      doświadczeniem dochodzić do swojej wypowiedzi. Można zatem
      powiedzieć, że każda z tych kobiet była zupełnie innym człowiekiem w
      swej seksualności w poszczególnych etapach swego życia. Zapewne i u
      mężczyzn jest podobnie - ale wolałbym się o tym nie wypowiadać,
      bowiem sam jako mężczyzna bardziej obserwuję kobiety, a mężczyźni
      mnie w ogóle nie obchodzą. Zaś opowieści kolegów, które zdarzyło mi
      się zasłyszeć zwykle dotyczyły zbyt ogólnych kwestii, były wulgarne
      i nacechowane szpanowaniem. W ogólności jednak mężczyźni mało o tym
      mówią swym kolegom. Przynajmniej poza subkulturami pijaczków i w
      ogólności żulii.
      Najgorszym w seksie może być przede wszystkim brak wymiany
      informacji pomiędzy partnerami. Zróżnicowanie oczekiwań jest bowiem
      wielkie, a na detektywistyczne dochodzenia zwykle nie ma czasu.
      Często pierwszy kontakt jest nieudany, a dopiero dalsza kontynuacja
      wiele zmienia. Dwoje ludzi już się wtedy lepiej zna, są mniej
      spięci, bardziej wyluzowani. Dlatego uważam seks przedmałżeński za
      coś, co zwiększa możliwość lepszego dobrania się partnerów i
      uniknięcia nieszczęścia. W zmieniającej się kulturze seks
      przedmałżeński właśnie taką rolę powinien pełnić.
      Niemniej jednak zmieniamy się następnie w ciągu lat współżycia po
      ślubie. Przychodzą obowiązki, codzienne kłopoty, pojawiają się
      różnego rodzaju scysje, zaczynamy dostrzegać swe wady. I wszystko
      przestaje być takie bajkowe jak na początku. Ona przestaje być
      królewną, a on księciem z bajki. Potem się starzejemy - oboje
      odmiennie. Pojawia się przy tym przyzwyczajenie. Jeśli zatem tych
      dwoje nie wykształci w sobie w ciągu tych lat wzajemnej więzi
      opartej na innym fundamencie niż seks - to tragedia murowana. Ten
      fundament może być różnie kształtowany, bo to już sprawa
      indywidualna. Należy jednak do tego stopniowo dążyć.
      Marzenia o seksie z kilkoma facetami jednocześnie to rzecz normalna.
      Większość facetów ma podobne marzenia o seksie z kilkoma kobitami.
      Nie mogą to być jednak związki trwałe i rzadko bywają związkami
      jawnymi. Może to być zatem jakiś utajniony skok na bok. Takie skoki
      często jednak kończą się fatalnie dla związku formalnego. Pod tym
      względem wyobrażenia często związane są z presją obrazów z filmów
      erotycznych.
      • qupaal Re: Seks 11.11.08, 21:13
        >> Dlatego uważam seks przedmałżeński za
        >> coś, co zwiększa możliwość lepszego
        >> dobrania się partnerów i uniknięcia nieszczęścia.
        Ja zaś uważam, że problemy seksualne rodzą się w umyśle oskarżyciela. Poza tym
        taki system faworyzuje najaktywniejszych seksualnie (stąd 10% ludzi wpływa w 90%
        na statystykę, którą obarczani wszyscy z badanej grupy). Testowanie partnerów,
        podejmowanie wyborów wynikający z oceny partnera - wzmaga tylko pragnienie
        lepszego przeżycia. Ludzie aktywni seksualnie wyrabiają sobie wstrętne nawyki z
        czasem. To pętla o dodatnim sprzężeniu zwrotnym. Na szczęście moralność/wyrzuty
        sumienia są hamulcem. "Próbkowanie partnerów" z czasem może przerodzić się tylko
        w zawyżoną samoocenę.
        • j-50 Re: Seks 12.11.08, 00:21
          Chyba się nie rozumiemy. Mówię o seksie PRZEDMAŁŻEŃSKIM. To zaś
          oznacza, że dwoje ludzi są na etapie decyzji o małżeństwie, a nie
          przelotnej miłostki.
      • omlet.schabowy Re: Seks 11.11.08, 23:05
        > ... Wysiada przy tym nawet polski film "Pograbek", który
        > zresztą najwyraźniej oparty jest na rzeczywistości (wycinanie dziur
        > w koszuli, ...

        I to dość uniwersalnej rzeczywistości - Kolski mógł wiedzieć, że u nas tak bywało, ale mógł też wziąć to z Marqueza.
      • gondra Re: Seks 12.11.08, 09:54
        Ja chyba rzeczywiście w innym świecie żyje, bo wśród znanych mi osób -
        urodzonych w latach 70tych i 80tych - nie ma takiej kwestii jak seks
        przedmałżeński, bo to, że uprawia się seks jest oczywiste, a to czy sie wyjdzie
        za mąż/ożeni się już nie. Cóż za bezeceństwa.:)
        • j-50 Re: Seks 12.11.08, 10:29
          Dorosły człowiek ma zupełne prawo do rozporządzania sobą. Seks bez
          brania pod uwagę możliwości małżeństwa lub innego związku o podobnym
          charakterze jest jednak szczególny - jest zwykłą zabawą towarzyską
          lub wynika tylko z potrzeby powiedzmy fizjologicznej. Często bywa,
          że pojawia się wskutek tego silniejsza więź emocjonalna, prowadząca
          do małżeństwa.
          Żyjemy w czasach, kiedy seks staje się jednym ze sposobów wyrażania
          siebie. Oznacza to pogłębianie się zmian kulturowych w
          społeczeństwach. Zaś to, co staje się kulturowo akceptowalne - staje
          się stopniowo normą lub jedną z norm postępowania. Jeszcze 100 lat
          temu kobiety nie odsłaniały swych pęcin. Ale cycory zaczęły
          odsłaniać już przed czasami napoleońskimi.
          Norma niekiedy funkcjonuje jako odrębna w niektórych wąskich grupach
          ludzi. Przykładem jest życie seksualne papieży, zwłaszcza
          dawniejszych.
          • gondra Re: Seks 12.11.08, 11:19
            Trwały związek oparty na czymś więcej niż samym seksie nie musi równać się
            małżeństwu, dlatego sformułowanie "seks przedmałżeński" jest totalnie archaiczne.
            • j-50 Re: Seks 12.11.08, 20:23
              Oczywiście - ale brak jest innego określenia.
      • focus35 Re: j-50 - madra wypowiedz:) 12.11.08, 17:09
        bardzo sensowna wypowiedz - calkowicie sie zgadzam z tym co piszesz


        j-50 napisał:

        > Seks jest strasznie nielogiczny i wielu dyskutujących tutaj daje
        się
        > na to złapać. Fascynaqcja drugim człowiekiem może wynikać z wielu
        > powodów, tak samo jak i znudzenie lub irytacja. Generalnie jest to
        > warunkowane kulturowo, na co niektórzy zwrócili uwagę. Ale poza
        tym
        > jeszcze socjologicznie to jest warunkowane, nie wspominając o tym,
        > że każdy człowiek zmienia się w miarę upływającego czasu -
        zmieniają
        > się doświadczenia, powstaja przemyslenia, pojawiają się nowe
        > obowiązki, ale także oczekiwania. Seks u człowieka to nie tylko
        > fizjologia.
        > Wyobrażenia o seksie są pod silną presją najpierw kulturową, a
        > następnie związaną z wchłanianiem zachowań, czasem nawet
        bezwiednie.
        > Mając kiedyś w ręce stary podręcznik seksuologii nie mogłem się
        > nadziwić, jak wielkie znaczenie ma dlań kultura i wychowanie. Tu
        też
        > się to przewija. Najlepiej to widać w postaciach skrajnych - np. w
        > hermetycznych zborach religijnych. Tam to dopiero są tragedie i
        > dziwactwa! Wysiada przy tym nawet polski film "Pograbek", który
        > zresztą najwyraźniej oparty jest na rzeczywistości (wycinanie
        dziur
        > w koszuli, wieszanie kobity za nogi itd.).
        > Wypowiedzi tych kilku kobiet obejmują przynajmniej dwa pokolenia -
        > młodsze i starsze. Jednak każda z tych kobiet musiała własnym
        > doświadczeniem dochodzić do swojej wypowiedzi. Można zatem
        > powiedzieć, że każda z tych kobiet była zupełnie innym człowiekiem
        w
        > swej seksualności w poszczególnych etapach swego życia. Zapewne i
        u
        > mężczyzn jest podobnie - ale wolałbym się o tym nie wypowiadać,
        > bowiem sam jako mężczyzna bardziej obserwuję kobiety, a mężczyźni
        > mnie w ogóle nie obchodzą. Zaś opowieści kolegów, które zdarzyło
        mi
        > się zasłyszeć zwykle dotyczyły zbyt ogólnych kwestii, były
        wulgarne
        > i nacechowane szpanowaniem. W ogólności jednak mężczyźni mało o
        tym
        > mówią swym kolegom. Przynajmniej poza subkulturami pijaczków i w
        > ogólności żulii.
        > Najgorszym w seksie może być przede wszystkim brak wymiany
        > informacji pomiędzy partnerami. Zróżnicowanie oczekiwań jest
        bowiem
        > wielkie, a na detektywistyczne dochodzenia zwykle nie ma czasu.
        > Często pierwszy kontakt jest nieudany, a dopiero dalsza
        kontynuacja
        > wiele zmienia. Dwoje ludzi już się wtedy lepiej zna, są mniej
        > spięci, bardziej wyluzowani. Dlatego uważam seks przedmałżeński za
        > coś, co zwiększa możliwość lepszego dobrania się partnerów i
        > uniknięcia nieszczęścia. W zmieniającej się kulturze seks
        > przedmałżeński właśnie taką rolę powinien pełnić.
        > Niemniej jednak zmieniamy się następnie w ciągu lat współżycia po
        > ślubie. Przychodzą obowiązki, codzienne kłopoty, pojawiają się
        > różnego rodzaju scysje, zaczynamy dostrzegać swe wady. I wszystko
        > przestaje być takie bajkowe jak na początku. Ona przestaje być
        > królewną, a on księciem z bajki. Potem się starzejemy - oboje
        > odmiennie. Pojawia się przy tym przyzwyczajenie. Jeśli zatem tych
        > dwoje nie wykształci w sobie w ciągu tych lat wzajemnej więzi
        > opartej na innym fundamencie niż seks - to tragedia murowana. Ten
        > fundament może być różnie kształtowany, bo to już sprawa
        > indywidualna. Należy jednak do tego stopniowo dążyć.
        > Marzenia o seksie z kilkoma facetami jednocześnie to rzecz
        normalna.
        > Większość facetów ma podobne marzenia o seksie z kilkoma kobitami.
        > Nie mogą to być jednak związki trwałe i rzadko bywają związkami
        > jawnymi. Może to być zatem jakiś utajniony skok na bok. Takie
        skoki
        > często jednak kończą się fatalnie dla związku formalnego. Pod tym
        > względem wyobrażenia często związane są z presją obrazów z filmów
        > erotycznych.
        • j-50 Re: j-50 - madra wypowiedz:) 16.11.08, 12:35
          Mam już ok. 60 i z mego życia dowiedziałem się tego, że człek uczy
          się stale. Żadne poglądy nie są w życiu stałymi, także seksualne.
          Zmieniają się one w miarę zbierania doświadczeń swoich i innych.
          Obie płcie mają za główny problem dorównanie oczekiwaniom
          partnera/partnerki. Chamskie zachowania w tym względzie (wypowiedzi,
          zachowania lub odrzucanie na sposób kałmuczy) bywają niekiedy
          zbawcze. Pozwalają bowiem szybko zorientować się z kim ma się do
          czynienia. Pozwalają uniknąć tragedii osobistej. Dlatego zbliżenia
          przedmałżeńskie (ale rozumiane jako etap dążenia do małżeństwa lub
          innego związku trwałego, choćby potencjalnie) mają moim zdaniem
          wielkie znaczenie pozytywne. W tym względzie sprzeciwiam się
          kulturze chrześcijańskiej, ale też każdej innej nakładającej podobne
          rygory. Podkreślam jednak - nie jestem zwolennikiem wyuzdania
          seksualnego, rozumianego jako zachowanie społeczne zmierzające do
          modelu "każdy z każdym" lub "wszystko, co na drzewo nie ucieka".
    • w.szyi.suaby No i co się tak wszyscy czepiacie bohaterek? 11.11.08, 22:34
      Przecież to takie proste.
      Do pełni życia potrzebne jest "the best of both worlds" - stabilizacja,
      bezpieczeństwo, ale i dreszczyk.
      A nawet niemało dreszczyku.

      Moja Jedyna, żeby w pełni zrealizować siebie, będzie dawać na prawo i lewo (a
      nawet jednocześnie i na prawo, i na lewo, i od przodu, i od tyłu).
      I właściwie trudno nie przyznać jej racji, powinienem rozumieć i szanować jej
      potrzeby - przecież jestem tylko tym, kim jestem. I jako atletyczny szatyn nigdy
      będę smukłym brunetem (a w liceum ona właśnie do takiego wzdychała). Dresiarzem
      też nigdy nie byłem, nie jestem, i nie będę. A nade wszystko - nie mam potrzeby,
      żeby kogokolwiek poniżać i upodlać.

      Z drugiej strony to właśnie ja, i nikt inny, mam ten unikalny przywilej, żeby
      trwać przy Jedynej w zdrowiu i chorobie, dbać o jej samopoczucie, być czułym,
      wytrwałym i wyrozumiałym. Rezygnować z żeglowania po morzu, bo ona, zaczadzona
      Vivami, Galami i serialami, potrzebuje na urlopie skwierczeć w tłumie na plaży i
      pławić się w blichtrze na promenadach. Mam znosić humory, fochy, fumy, PMS-y,
      pamiętać o imieninach jej mamusi, uwielbiać piekielne bachory siostry, etc, etc,
      etc.
      I przede wszystkim, w mojej walce z monotonią powinienem bezbłędnie odgadywać,
      czy ona akurat pragnie czule i powoli, czy powinienem zacząć od kąpieli,
      masowania, gładzenia, chuchania. Czy może odwrotnie - tym razem krótko i
      gwałtownie, mam znienacka zadrzeć jej kieckę, przełożyć przez kuchenny stół i
      bezceremonialnie zerżnąć. Albo wcale nic - akurat teraz trzeba ją aseksualnie
      przytulić i pocałować w czoło.
      A że akurat ja mam ochotę - wy, faceci, to tylko o jednym, przecież nie jestem
      lalą z sex-shopu.
      A skąd niby facet ma wiedzieć, który wariant obowiązuje dzisiaj - no jak to,
      przecież to się czuje, powinieneś wyczuć.

      To ja za taką łaskę niebios serdecznie dziękuję.

      Nie, nie jestem żadnym mizoginem.
      Ale sprzeczne ze sobą wymagania kobiet sprawiają, że jakoś mnie nie ciągnęło do
      zamykania drzwi za sobą i wyrzucania kluczy.
      Jestem facetem po czterdziestce, który jak dotąd wyjeżdżał na długo, kiedy
      dziewczyna zaczynała wspominać o rodzinie - swojej własnej, mojej, czy naszej,
      tej przyszłej.

      A teraz od dobrych paru lat obserwuję, jak wokół rozsypują się - o ile wręcz
      nie rozpadają z wielkim hukiem - związki ludzi, którzy kiedyś wykazali więcej
      optymizmu, mając nadzieję wspólnie dożyć starości.
      I dziwię się, skąd ja jako młody człowiek miałem tyle rozumu.

      A lojalność wobec partnerki?
      Cóż, wstyd się przyznać, jako męska szowinistyczna świnia pozostaję lojalny,
      dopóki z kimś jestem.
      Ale ładować się w więzy trudne do rozwiązania - to już nie dla mnie.
      Tym bardziej, że samotne życie mnie nie boli.

      A na starość?
      Cóż, nigdzie nie jest powiedziane, że wspólna z kimś nie byłaby ciągłą udręką.
      Akurat w tym tekście j_e_s_t powiedziane, i to kilka razy, że z nietrafionym
      partnerem lepiej nie będzie. Wbrew pozorom czas nie uczy pogody.
      To ja już wolę, żeby dowodem mojej ewentualnej - jak będzie naprawdę, to się
      okaże - klęski była pustka. Przynajmniej nie będzie się plątać pod nogami.

      Poza tym pocieszyły mnie słowa Mrożka - niedawno gdzieś napisał, że jedną z cech
      starości i jej zaletą (chyba jedyną) jest to, że człowiek obojętnieje.
      Praktycznie na wszystko.
      I tego się trzymam.
      • gondra Re: No i co się tak wszyscy czepiacie bohaterek? 12.11.08, 09:58
        Zgadzam sie, kobiety często maja problem z wyartykułowaniem wprost swoich
        potrzeb i oczekiwań. Niestety często przez wychowanie, ale też przez to, że "on
        powinien wiedzieć". I niestety - często nawet jeśli powiedzą w prost, to faceta
        to za bardzo nie obejdzie. Każdy kij ma dwa końce.
        • qupaal Re: No i co się tak wszyscy czepiacie bohaterek? 12.11.08, 17:17
          Ty też masz problemy z wyartykułowanie wprost swoich potrzeb i oczekiwań. Lol!
          • gondra Re: No i co się tak wszyscy czepiacie bohaterek? 12.11.08, 17:21
            Do Twoich niewątpliwych zalet dochodzi niezwykła umiejętność wnioskowania i
            logicznego myślenia, zauważalna już w poprzednich postach.:)))
            • qupaal Re: No i co się tak wszyscy czepiacie bohaterek? 12.11.08, 17:23
              Tak, a u Ciebie zdolność czytania ze zrozumieniem i poprawnej, przyczynowej
              analizy faktów. Jeez, żal...
              • gondra Re: No i co się tak wszyscy czepiacie bohaterek? 12.11.08, 17:27
                Chłopczyku, wracaj do lekcji, z mojej strony kończę "dyskusję" z Tobą i ostatni
                raz Ci odpisuję. Chyba, że tak Cię opętało, że masz zamiar wpisywać sie pod
                każdym moim postem. Lepiej poszukaj nowej dziewczyny, chociaż może być ciężko...
                • qupaal Re: No i co się tak wszyscy czepiacie bohaterek? 12.11.08, 17:30
                  Hehehe, nie masz kompletnie pojęcia, czy mam dziewczynę czy nie :P hehehhe,
                  ważne, co Ty sobie wyobrazisz w swoich wielkim jak kokos mózgu, hoho!
                  Rzeczywistość jest drugorzędna. Snujesz wnioski jak detektyw Colombo.
                  • george2020 Re: No i co się tak wszyscy czepiacie bohaterek? 13.11.08, 12:38
                    qupaal i gondro, alez między wami iskrzy - nie zebym swatal, ale
                    moze umowcie sie w realu, cos z tego moze byc!
                    :)
                    • gondra Re: No i co się tak wszyscy czepiacie bohaterek? 13.11.08, 17:06
                      george2020 napisał:

                      > qupaal i gondro, alez między wami iskrzy - nie zebym swatal, ale
                      > moze umowcie sie w realu, cos z tego moze byc!
                      > :)

                      Że niby przeciwieństwa sie przyciągają?:)
                      Niestety, mam wysokie poczucie własnej wartości, a kolega tego nie lubi. Za to
                      ja nie mogłabym być z kimś kto jest mi wdzięczny za to, że łaskawie go wybrałam,
                      a w sumie jakakolwiek inna w miarę ładna i nie gruba mogłaby go wybrać i też
                      byłby wdzięczny.
      • cerezacereza Re: No i co się tak wszyscy czepiacie bohaterek? 12.11.08, 12:42
        Napisales:

        > Poza tym pocieszyły mnie słowa Mrożka - niedawno gdzieś napisał,
        że jedną z cec
        > h
        > starości i jej zaletą (chyba jedyną) jest to, że człowiek
        obojętnieje.
        > Praktycznie na wszystko.
        > I tego się trzymam.

        Odp.: A wybrales juz sobie miejsce na pochowek? Tak? a gdzie?
        Bo chetnie bym sobie przy tobie zobojetniala lub obojetnym
        spojrzeniem obrzucila twoj kamien nagrobny: przeciez ty juz nie
        zyjesz! Ale moze masz ku takiej decyzji powody i ladujesz twoja
        pozytywna energie, ktora ukazala sie blyskotliwie w pierwszej czesci
        wypowiedzi... Strasznie fajna ironia! I takie bec! czterdziesci lat
        i ucieka, jak partnerka zaczyna o rodzinie? Zal mi tych kobiet-
        czekajacych na sygnal, ze moga zapenic sobie troche pociechy na
        starosc! przynajmniej czesciowo! Radze pogadac z paroma rozsadnymi
        szczerymi staruszkami, co sobie cenia w zyciu.
        • w.szyi.suaby Sama se obstaluj kamień.Dla całej Rodziny.(duże R) 13.11.08, 02:25
          Rzecz jasna z preinstalowanym nazwiskiem, imionami wszystkich lokatorów in spe oraz pustymi miejscami na daty ich śmierci.
          Tak rodzinnie żeby było. Tysiącletnia pszczoła.

          Za to ja, dopóki się nie zestarzeję, nie zamierzam zaprzątać sobie głowy pochówkiem.
          Ale jako się rzekło, mam nadzieję wtedy zobojętnieć, dzięki czemu będzie mi to wisieć tak samo jak teraz.

          A wspólne zobojętnienie odpada.
          Zacytuję Klasyka: "... wolę, żeby dowodem mojej ewentualnej - jak będzie naprawdę, to się okaże - klęski była pustka. Przynajmniej nie będzie się plątać pod nogami."

          Żadna tam ironia, tylko niewinna kompilacja.
          W części dotyczącej Jedynej posiłkowałem się artykułem, a pisząc o moim raju na Ziemi korzystałem z własnych doświadczeń. Bez podtekstów.

          Nie czterdzieści, a lada miesiąc czterdzieści i cztery.
          I nie muszę już teraz uciekać, bo ona zwykle nie zaczyna.
          Wolne kobiety "w stosownym wieku" albo pogodziły się z tym, że plan A rodem z harlequina już raczej je ominął, albo tez mają za sobą epizody małżeńskie. Co sprawia, że często im jeszcze dalej niż mnie do tych "miodów".

          > Zal mi tych kobiet - czekajacych na sygnal, ze moga zapenic sobie
          > troche pociechy nastarosc! przynajmniej czesciowo!
          Tego nie łapię. Za bogałojca nie łapię.
          Ale mnie żal przede wszystkim tych, którzy latami usiłują się oswobodzić z więzów, co to kiedyś miały być na zawsze. I trudno się z nich wyplątać, bo okazują się czymś na kształt drutu kolczastego. Z wszelkimi tego konsekwencjami dla kondycji zamotanych.

          No i nie pojmuję, dlaczego chcesz mnie wmanewrować w badania terenowe nad satysfakcją staruszek. W tekście już jest o tym mowa - wnuki i pierogi, z grzybami też. Szczególnie z jednym - Rydzykiem.
          Poza tym nie mam w planie bycia staruszką.

          A Mrożek leciał tak:
          "Przez całe dorosłe życie byłem świadkiem, jak wszystko co lubiłem i czego chciałem, przegrywało i jest już przegrane, a wszystko czemu byłem przeciw, wygrywało i już wygrało.
          Teraz jestem stary. Starość przynosi zobojętnienie, i chyba to jest jej jedyną zaletą."

          Ja na razie zauważam, że niektóre z "moich" rzeczy nieuchronne zaczynają przegrywać, a chłam ma się na świecie coraz lepiej. Ale jeszcze mnie nie zalał.
          I jeśli nawet życie to syf, to świat bywa jednak piękny.
          I tego się trzymam.
          Może wystarczy, żeby dociągnąć do zobojętnienia.
          • cerezacereza Re: Sama se obstaluj kamień.Dla całej Rodziny.(du 13.11.08, 14:48

            ???? co do tytulu...nie warto komentowac- traci nie zamierzalam cie
            obrazac, jesli miales takie wrazenie to przepraszam... zwyczajnie mi
            sie wydalo to wyznaniem niedoszlego samobojcy- ale to tez tylko moje
            wrazenie- jednostkowej osoby, wiec mozesz pominac- nie egzaltuj sie
            tak jak w tytule. Obiecuje nie schodzic na twoj pozorny poziom
            intelektualnej wrazliwosci.

            ale mimo wszystko twoja wizja kontaktow damsko-meskich jest twoja i
            ciesze sie, ze mi sie nic podobnego nie przytrafi (miejmy
            nadzieje!!!!!)i juz sie o to staram. absolutnie nie odczytuj moich
            slow jako jakiejs formy jakiejkolwiek propozycji kontaktu- fuj-
            jedyna forma kontaktu miala byc wymiana mysli. Na pewno jestes osoba
            potrafiaca sie wyrazic- ale mysle, ze nawet to nie ma szans, bo
            wcíaz mi wieje lodowata szaroscia -( zamierzam czas do wieku 44 lat
            spedzic sie smiejac z czego sie da) ale to znow jedynie odczucie.
            jestem na innej fali, wiec powodzenia, nie podejmuje ponownych
            prob. A od mojej rodziny to prosze wylaczyc z obelg- dosyc
            nietaktowne- bo to ja napisalam ten post- i kazdy potrafi sobie
            wyobrazic, jak zareaguje matka na jakiekolwiek niesmaczne wypowiedzi
            dotyczace jej dzieci- to moge byc duzo ostrzejsza jesli zechce-
            pozorny intelektualisto-
            wedle wlasnego zyczen, zycze braku slonecznych dni, zadnego smiechu
            dzieciecego, obys spedzil swoje dni w jaskini delektujac sie
            zacietymi twarzami samotnikow i samotnic...a wlasciwie to nic mi do
            tego..omijam szerokim lukiem- Pa

          • cerezacereza Re: Sama se obstaluj kamień.Dla całej Rodziny.(du 13.11.08, 15:49
            ???? co do tytulu...nie warto komentowac- nie zamierzalam cie
            obrazac, jesli miales takie wrazenie to przepraszam... zwyczajnie mi
            sie wydalo, ze czytam wyznanie niedoszlego samobojcy - ale to tez
            tylko moje wrazenie- jednostkowej osoby,i podyktowane czasowym
            wplywen kontekstualnym czytanych postow, wiec mozesz pominac- nie
            egzaltuj sie tak jak w tytule. Obiecuje nie schodzic na twoj pozorny
            poziom intelektualnej wrazliwosci. Nieslusznie posadzalam cie o cien
            poczucia humoru. I dzieki, dzieki za odpowiedz,
            gdyby nie ty, nie przekonalabym sie po raz kolejny, ze warto
            rezygnowac z zapedow pocieszania na forum zgorzknialych
            czterdziestolatkow- sa tez przeciez inni! I z jaka latwoscia lapia
            ta sama fale.
            co do staruszkow- znam wystaczajaca ilosc takich, ktorzy wykazuja
            wigor brakujacy nastolatkom- a wiek nauczyl ich szczerosci- dlatego
            sa lekarswem na zgorzknienie,( i swietnie sie z nimi rozmawia)
            podobnie jak dzieci... ale poco ja to pisze...tobie i tak wszystko
            kojarzy sie z badaniami naukowymi, nie daj boze pozbyc sie choc na
            chwile pancerza i znizyc do poziomu rozmowy z przedstawicielem
            plebsu. chyba ci dobrze zrobilo napisanie tego postu, bo pod koniec
            postu wspominasz, ze swiat jest jednak piekny-... no i tu sie
            zgadzam (choc zaznaczam odmienne pojmowanie piekna!)

            absolutnie nie odczytuj moich slow jako formy jakiejkolwiek
            propozycji kontaktu- fuj, co by powiedzial moj niewrtualny jedyny?-
            jedyna forma kontaktu miala byc wymiana mysli. Na pewno jestes osoba
            potrafiaca sie wyrazic za pomoca slow- ale z checia i tu rezygnuje z
            zaangazowania, bo wcíaz mi wieje lodowata szaroscia- znow mi sie
            jakies prywatne zdanie
            wyrwalo, ojoj...
            Prywatnie zamierzam czas do wieku 44 lat spedzic sie smiejac z czego
            sie da, rowniez z zacietej twarzy mrozka- choc bardzo cenie jego
            tworczosc- to jednak jest jednym z wielu, ktorych cenie) jestem na
            innej fali, wiec powodzenia, nie podejmuje ponownych prob. A moja
            rodzine prosze wylaczyc z obelg - dosyc nietaktowne jak na 44 lata-
            bo to ja napisalam ten post - przecietny czlowiek potrafi sobie
            wyobrazic, jak zareaguje matka na jakiekolwiek niesmaczne wypowiedzi
            nawet niebezposrednio dotyczace jej dzieci- to moge byc duzo
            ostrzejsza jesli zechce -pozorny intelektualisto-
            Mam tez wrazenie, podpowiada mi to kobieca intuicja, ze powinnam ci
            zyczyc szarosci i zniechecenia, do bolu, bo ono pozwoli ci rozwinac
            sie w kierunku w ktorym zmierzasz... jakos instynktownie zycze
            braku slonecznych dni (depresja zimowa juz w progu), zadnego smiechu
            dzieciecego, bo wkurza zapewne (nie daj boze dzieci, bo skojarza sie
            z harlekinem), pustyn emocjonalnych i utopijnych swiatow, ktore
            niczym spirala wchlona cie w swoje zionace obojetnoscia wnetrze...a
            wlasciwie to nic mi do tego..omijam szerokim lukiem - polecam forum
            dla bezdzietnych z wyboru ( tu absolutnie bez jakiejkolwiek ironii-
            a raczej z respektu dla forumowiczow)
            Ciao! o sorki tak mi sie tylko wyrwalo!
      • j-50 Re: No i co się tak wszyscy czepiacie bohaterek? 16.11.08, 16:58
        Drogi szatynie w szyjce słaby! Czy byłeś kiedyś na leczeniu w
        kurorcie? Bo jak mnie byłeś, to nie wiesz o co biega kobitom! Tam
        nawet o jednym oku - byle tego roku! Mieliśmy w kurorcie kiedyś taki
        przypadek. Ściągnęli chłopaki urwę z Kudowy do Lądka. Odległość
        kilkadziesiąt km, kobitka tylko w jakimś gieźle - a był luty. Jak ją
        paru chłopa wzięło w obroty w domu wczasowym - to ta zaczęła
        wrzeszczeć jak nieboskie stworzenie. Noooo - nie po to sobie
        dżentelmeni zadali trud, aby ją ściągać te ponad 50 km do dżalny. No
        więc ją w tym gieźle wyrzucili na mróz i musiała dymać w ten sposób
        po mrozie. Rano była afera. Przyleciała dyrechtorka tego DW i
        szpracha nam. Panowie! To wy nie wiecie po co przyjeżdżają tu nasze
        kuracjuszki? To wyście zamiast je, wzięliście sobie urwę z Kudowy?
        One do tej pory się trzęsą ze złości! I co ja mam im powiedzieć?
        Eeech durnie jedne - po coście tu przyjechali?
    • allsoyellow Re: Seks 11.11.08, 22:53
      moze i bezpruderyjny tekst, ale wulgarny. Mechaniczny. To nie seks, tylko
      "pieprzenie sie". Moze to, co zostalo przelozone w slowa sprawia przyjemnosc w
      sypialni (i innych miejsach)...tekst napisany plytko. Chocby w "zwierciadle"
      maja lepszych dziennikarzy. Gdzie za otwartym, bezpruderyjnym jezykiem idzie tez
      wiedza, jakies wnioski. A tu tylko czytam ktora pani i w jakiej konfiguracji.
      Szkoda. Bo material mial potncjal, moglby byc o niebo ciekawszy.

      • rikol Re: Seks 12.11.08, 15:37
        Ciekawe, ze pornografia, jako przeznaczona dla mezczyzn, nie powoduje takich
        ocen. Pornografia to jest zreszta forma prostytucji, bo placi sie ludziom za to,
        zeby uprawiali seks, jest tez zwiazana z handlem kobietami. Tutaj tekst jest o
        kobietach, dla kobiet i przez kobiety stworzony. Kobiety opowiadaja o swoim
        zyciu seksualnym, nie zawsze udanym, nie zawsze szczesliwym. Sa prawdziwe,
        ludzkie, a nie aseksualne Madonny z dzieckiem przy piersi. A czy pani nie moze
        uprawiac seksu w dowolnej konfiguracji. Publiczne wypowiedzi mezczyzn o
        pragnieniu przespania sie z wielka liczba kobiet nie sa tak surowo oceniane.
        Czyzbys preferowala podwojne standardy?
        • zdanka1 Re: Seks 12.11.08, 18:10
          Oj powoduje, powoduje. Już tobie Rikol to chyba tego tłumaczyc nie
          muszę :)

          Angela Carter, oprócz powiesci pisała tez eseje - jeden z
          najlepszych dotyczy języka pornografii własnie. A jest to język
          bardzo zróznicowany. W duzej mierze zaposredniczony - dlatego
          jeszcze wiekszy problem pojawia się , jeśli chodzi o język kobiecej
          pornografii. Nie mnei to oceniac, ale jedna z bohaterek tego
          artykułu posługuje sie tak totalnie zapośredniczonym językiem, ze
          non stop brzmi fałszywie. Zgadnij która?:)
      • para-solka Re: Seks 12.11.08, 19:43
        dlaczego jest tak,ze ocenia sie negatywnie zjawisko takie jak "pieprzenie
        sie"??? Czy racje bytu ma tylko seks, ktory jest "czyms wiecej"(czym
        wlasciwie?)??? Wydaje sie,ze w PL w umyslach wielu ludzi funkcjonuje jedyny
        sluszny model.
        artykul jest szczery i nagle to staje sie jego przywara.nie rozumiem czemu ludzi
        az tak irytuja pewne slowa. Tak jakby o seksie nalezalo mowic tylko elegancko.
        Mi sie osobiscie bardzo podoba konkretne podejscie, nazywanie rzeczy po imieniu
        i bez poczucia winy. Super.
    • sany666 No to mają problem 12.11.08, 09:19
      Bo już niedługo będą rodzić dzieci tylko z probówek i wychowywać je razem ze
      swoimi partnerkami.
      A kto wtedy będzie płacił alimenty?
      Feminizm to seksizm.
      Dodajmy: głupi. Ale czego się spodziewać...
      • meg303 Re: No to mają problem 12.11.08, 09:59
        Zranione męskie ego:)
        Alimenty? Mój ex płaci coś takiego. Właściwie to komornik egzekwuje, 200 pln.
        Zarabiam miesięcznie dwudziestokrotność tej kwoty, ale nie zamierzam odpuścić,
        dla zasady. Mój obecny, mąż tez tak uważa. Ojciec powinien płacić na dziecko.
        • qupaal Re: No to mają problem 12.11.08, 13:38
          W takim razie oddaj dziecko pod opiekę swojego ex. Wtedy będzie wykładał o wiele
          więcej. Ty sobie chciałaś założyć rodzinkę z kimś innym i uważasz, że coś Ci się
          należy?
          • gondra Re: No to mają problem 12.11.08, 14:04
            Wiesz co, mam nadzieje, że jeszcze bardzo młody jesteś, bo jeśli nie to dosyć
            ciężki przypadek z Ciebie.
            • sany666 Re: No to mają problem 12.11.08, 16:35
              A jak byś coś tak na temat napisała, to stałoby się coś?
              • gondra Re: No to mają problem 12.11.08, 16:56
                Że niby mam się odnieść do owej żartobliwej propozycji oddania dziecka byłemu
                mężowi na wychowanie skoro kobieta ma "czelność" domagać sie alimentów od ojca
                dziecka?

                A na temat to i tak dużo napisałam biorąc pod uwagę, że większość komentarzy -
                tak jak już ktoś napisał - zalatuje podwójną moralnością. Ale zaczynam wierzyć w
                ludzka wyobraźnię, można wygrzebać milion powodów żeby sie przyczepić - że
                zdradzała męża, że potrząsała pupą, że wibrator, że mechaniczny seks bez uczuć,
                że roszczeniowa postawa, że skąd faceci maja wiedzieć skoro kobiety nie mówią -
                gdy tak naprawdę chodzi o to, że kobiety z artykułu decydują o swojej
                seksualności i robią z nią to co im sie podoba, co z kolei nie podoba sie sporej
                ilości facetów.
                • qupaal Re: No to mają problem 12.11.08, 17:16
                  Ale Ty masz własny świat... ahhh... Czy kiedykolwiek podważałaś swoje racje? W
                  Twoim nieudanym sarkazmie kryje się pragnienie przyznania Ci racji, choć sama
                  masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem :) Oj mózg Ci chyba glukozy łaknie...
                  • gondra Re: No to mają problem 12.11.08, 17:22
                    Nie dość, że jesteś uczulony na facetów z ładnymi twarzami, to jeszcze na
                    sarkazm.:)))
                    • qupaal Re: No to mają problem 12.11.08, 17:26
                      Owszem - sarkazm jest pewnym narzędziem prowadzenia dialogu, które próbuje
                      obalić argumenty poprzez ich wyśmianie, jakby były w sposób oczywisty
                      nieprawdziwe. Jest to narzędzie stosowane przez tych, którzy nie potrafią
                      sformułować poprawnie myśli, merytorycznie spójnej, podważający argumentację
                      drugiej strony. Ty po prostu nie wiesz, co czytasz i piszesz, mistrzu intelektu.
                • sany666 Re: No to mają problem 12.11.08, 17:51
                  Rozumiem, że jak kobieta robi ze swoją seksualnością "co jej się podoba", to
                  jest cacy. A jak mężczyzna, to łajdak, dziwkarz, zboczeniec i co tam jeszcze.
                  Wspominałaś coś o podwójnej moralności, czy mi się zdawało?
                  • gondra Re: No to mają problem 12.11.08, 18:04
                    > Rozumiem, że jak kobieta robi ze swoją seksualnością "co jej się podoba", to
                    > jest cacy. A jak mężczyzna, to łajdak, dziwkarz, zboczeniec i co tam jeszcze.

                    Gdzie tak napisałam?
                • lord_viadro Re: No to mają problem 13.11.08, 08:34
                  "- że zdradzała męża, że potrząsała pupą, że wibrator, że mechaniczny seks bez
                  uczuć, że roszczeniowa postawa, że skąd faceci maja wiedzieć skoro kobiety nie
                  mówią "- no czego te te męskie świnie dwumoralne nie wymyślą i sie nie
                  przyczepią? jakis romans z hydraulikiem sąsiadem bezrobotnym co też sie nudzi
                  przy piwku i chetenie wpadanie na poczestunek i bara bara..no nic złego
                  ...dodam jeszcze z życia: "..powiedziałam tak, ale myślałam, że tak nie zrobisz
                  jak powiedziałam. a ty jestes swinia i zrobiłeś" - i nie szło tu wcale o seks...
            • organmaster mąż ... do kwadratu 12.11.08, 17:05
              wułudzający kasę, to,
              no kto?!...
              s u t e n e r?
          • bubster Re: No to mają problem 12.11.08, 19:47
            to nie dla niej te pieniądze tylko dla dziecka
            a tu raczej ojcu dziecka się należy - chociażby
            wymuszona "odpowiedzialność"
          • meg303 Re: No to mają problem 12.11.08, 21:23
            Polecam lekcje czytania ze zrozumieniem qupalu:)
            Mnie się nic nie należy.Ani ja ani mój mąz nie potrzebujemy tej nędznej sumy.
            Potrafimy świetnie zadbać o siebie i moją córke. Chodzi o zasadę, jeśli jest jej
            ojcem niech płaci. Ona jest na tyle duża, ze wydaje te pieniądze wg własnego
            uznania. Ostatnio na koncert Simple Plan w Warszawie.
        • sany666 Re: No to mają problem 12.11.08, 16:39
          Istnieje dość znana anegdota z życia Churchilla, mężczyzny - cokolwiek by mówić
          - z krwi i kości. Kiedyś jedna pani chciała mu dopiec i mówi: - Gdybym była
          pańską żoną, dosypałabym panu trucizny do kawy. - Na co Churchill: - Gdyby była
          pani moją żoną, wypiłbym tę kawę bez wahania.
          Współczuję twojemu mężowi.
    • j-50 Pewne spostrzeżenie 12.11.08, 10:08
      Z wypowiedzi kobiet z tego artykułu wynika pewna ważna sprawa. One
      wszystkie rozpoczynały współżycie w dosyć dziwnych okolicznościach.
      Bo wypadało, bo koleżanki już były bez cnoty lub inne podobne.
      Zrozumiec można to, że się jakiś gość spodobał i kobitka poczuła
      chcicę. Ale seks dlatego, bo wypada? Chyba każdy z nas miał
      koleżankę, w której się podkochiwał. Ale jeśli okazałaby się po
      latach zaniedbanym kaszalotem, to wątpię aby facet się na nią rzucił.
      O co zatem tym kobitom chodzi?
      Pojawiają się tu też zarzuty, że faceci są niechlujni. Z pewnością
      tak jest w wielu przypadkach. Co jednak powiedzieć o kobitce, która
      wychodzi na ulicę zupełnie niegustownie ubrana? Często widuję
      babeczki ubrane w suknie do kostek przypominające strój
      średniowiecznej czarownicy. Toż nawet pingwinice wyglądają dużo
      powabniej w tych swoich sutannach! Kiedyś nie wytrzymałem i takiej
      jednej powiedziałem wprost, że robi z siebie maszkarę. "Aaa - bo ja
      jestem za gruba" - odpowiedziała. Musiałem jej wyjaśniać, że jak się
      odpowiednio ubierze, to nikt nawet nie zauważy jej całkiem znośnej
      puszystości. Następnym razem wyglądała nie do poznania! Każdy facet
      by się za nią obejrzał na ulicy!
      • booksuk Re: Pewne spostrzeżenie 12.11.08, 11:42
        a jakie to dość dziwne okoliczności?
      • kadanka Re: Pewne spostrzeżenie 12.11.08, 12:12
        wole niegustownie ubrana babe niz BRUDNEGO chlopa. od wielu mijanych
        na ulicy facetow czuc ze sie nie myja!! to obrzydliwe. u mnie w
        pracy, w biurze (wszyscy po studiach wyzszych) trzech kolesi
        notorycznie sie nie myja. czlowiek ktory nie myje codziennie calego
        ciala, smierdzi - tyle ze oni o tym nie wiedza. w kazdym autobusie,
        tramwaju jakim jade smierdzi - od facetow, nie od kobiet. wiec nie
        piernicz o zle ubranych kobietach jak wiekszosc facetow w polsce to
        brudasy.
        • qupaal Re: Pewne spostrzeżenie 12.11.08, 13:39
          Lol! Znam kilku ludzi, którzy myją się bardzo często a mimo wszystko
          specyficznie śmierdzą. Ważne, że Ty wiesz, że się nie myją. Jakże łatwo oceniać
          kogoś po zapachu, hehehe.
          • kadanka Re: Pewne spostrzeżenie 12.11.08, 15:29
            jaasne, ci od ktorych wali potem, stopami, brudem, NA PEWNO myja sie
            codziennie, uzywaja dezodorantu i zmieniaja bielizne. na pewno.
            koles, wczoraj sie urodziles?
            • j-50 Re: Pewne spostrzeżenie 12.11.08, 19:01
              Właśnie wróciłem z roboty. Pomimo tego, że się parę godzin temu
              kąpałem - jestem cały spocony (w pracy temp. ponad 30°). Na
              szczęście jechałem autem, więc nikt nie musiał mnie wąchać.
        • j-50 Re: Pewne spostrzeżenie 12.11.08, 18:58
          Tak bywa, ale nie zawsze to jest zwiazane z niemyciem się. Faceci po
          prostu silnie się pocą. Natomiast problemem jest przy tym, że nie
          używają w związku z tym dezodorantów.
        • seattle92 Właśnie przez to niechlujstwo facetów 13.11.08, 03:04
          dziwię się jak kobiety mogą im robić loda??? Przecież męskie ku.tasy cuchną,
          sperma jest klejąca i brzydko smakuje. Przecież to obrzydliwe. To tak jakby
          lizać rzygi!
          • iluminacja256 Re: Właśnie przez to niechlujstwo facetów 13.11.08, 08:46
            Dzizas Krajst - a kochałaś sie kiedyś z męzczyzną, którego
            kochałaś , który Ciebie kochał i który sie mył? Bo po Twoim poscie ,
            myslę , ze nie...Smutne...
            • j-50 Re: Właśnie przez to niechlujstwo facetów 16.11.08, 12:41
              Są na ten temat dość ciekawe statystyki. Już dawno zauważono, że u
              osób silnie zaangażowanych seksualnie zużycie mydła wzrasta
              wielokrotnie. Zatem naszej interlokutorce mogę zarzucić błąd w
              rozumowaniu. Ona opisuje zapewne właśnie tych, którzy seksualnie nie
              są aktywni i jak gdyby w ten sposób dają odczuć brak zainteresowania
              seksualnego. W tym sensie taki człowiek postępuje logicznie (poza
              sprawami estetyki lub zwykłej higieny osobistej). Smród jest bowiem
              sygnałem aseksualności. Taki gość ostrzega: nie próbuj, bo i tak nic
              z tego nie wyjdzie.
            • j-50 Re: Właśnie przez to niechlujstwo facetów 16.11.08, 12:48
              Jest jednak pewien sygnał, że i sprawa niemycia się przez facetów ma
              uzasadnienie kulturowe. W sławnym filmie "Królowie przeklęci"
              została wypowiedziana pewna ciekawa kwestia: "Prawdziwego rycerza
              poznaje się po zapachu". Chodziło oczywiście o smród związany z
              wielomiesięcznym niemyciem się. My jesteśmy chrześcijańskimi
              spadkobiercami tych rycerzy. Gdyby Arab zbliżył się do swej żony
              nieumyty, to Allach by mu tego nie wybaczył. Po części sprawa
              trudności z myciem się w klimacie suchym i gorącym stała się
              przyczyną wprowadzenia nakazu obrzezania napletka u niektórych
              ludów. Był to bowiem nakaz głównie higieniczny.
          • j-50 Re: Właśnie przez to niechlujstwo facetów 16.11.08, 16:44
            Wyobraź sobie, że wielokrotnie lizałem damski rowek, który cuchnął
            szczochami. Nawet zdarzyło mi się czuć gówienko z drugiej dziurki.
            Czy sądzisz, że w sposób istotny zmniejszyło to me zapędy? Jeśli tak
            sądzisz - to jesteś w grubaśnym błędzie. Bo kobita była przy tym
            fantastyczna - i to się tylko liczyło. Nigdy wcześniej bym sobie
            niewyobraził czegoś takiego z niedomytą. A niedomyta była tylko
            dlatego, że u nas publicznych pryszniców na ulicach nie ma. A w
            końcu koniec staje także w dzień i przy kobicie. No więc trzeba iść
            w bój. Nie tylko faceci idą w bój. Kobity często są bardzo bojowe!
      • cerezacereza Re: Pewne spostrzeżenie 12.11.08, 12:25
        j-50 napisał:

        >> Zrozumiec można to, że się jakiś gość spodobał i kobitka poczuła
        > chcicę. Ale seks dlatego, bo wypada? (...)

        Odp.: No bo ten fenomen to dotyczy z cala pewnoscia tylko
        kobiet...tym bardziej zaskakuje mnie dalszy ciag twoich dewagacji...
        a zwlaszcza pytanie: "O co(..)chodzi?"

        >Chyba każdy z nas miał koleżankę, w której się podkochiwał. (...)

        Odp.: ?????? W tej kwestii mow za siebie.

        > O co zatem tym kobitom chodzi?

        Odp.: No i jaka jest twoja odpowiedz na to pytanie?

        > Pojawiają się tu też zarzuty, że faceci są niechlujni. Z pewnością
        > tak jest w wielu przypadkach. Co jednak powiedzieć o kobitce,
        która
        > wychodzi na ulicę zupełnie niegustownie ubrana? (...)

        Opd: O gustach sie nie dyskutuje! oDSYLAM DO JAKIEGOS PORADNIKA O
        KULTURZRE OSOBISTEJ.

        >Kiedyś nie wytrzymałem i takiej jednej powiedziałem wprost, że robi
        >z siebie maszkarę. "Aaa - bo ja jestem za gruba" - odpowiedziała.
        >Musiałem jej wyjaśniać, że jak się odpowiednio ubierze, to nikt
        >awet nie zauważy jej całkiem znośnej puszystości. Następnym razem
        >wyglądała nie do poznania! Każdy facet by się za nią obejrzał na
        >ulicy!

        Odp.: Moge tylko powiedziec: WOW! coz za gentelman - i taki
        utalentowany designer!? Pewnie jeszcze jej pomogles przejrzec
        czasopisma i wybrac odpowiednia kreacje, a moze nawet kupic lub
        uszyc... dzieki tobie jej zycie sie zmienilo! chce mi sie powiedziec
        tylko: ...
        • j-50 Re: Pewne spostrzeżenie 16.11.08, 12:59
          cereza - tylko nie uprawiaj tu przesadyzmu i nadinterpretacji
          czyichś wypowiedzi. Jak masz cos konkretnego do powiedzenia, to ja
          oczywiście to przeczytam i się nad tym głęboko zastanowię. Nikt
          bowiem nie ma patentu na rację. Właśnie dlatego dyskutujemy. W tej
          wymianie poglądów i racji zdobywamy pewną wiedzę, która nie mogła
          być nam dana w naszych posobistych doświadczeniach.

          Zatem - konstruktywnie, droga cereza!
    • tbarbasz Jesteśmy różni... 12.11.08, 10:56
      Kobiety są w Wenus, a mężczyźni z Marsa.
      Dlatego "Playboy" żyje, a "Playgirl" chyba już nie...
      Mężczyzna kocha głównie oczami, a kobieta wyobraźnią. Może to kwestia
      kulturowa, ale tak na razie jest.
      Wiele kobiet nawet nie chciałoby realizacji swoich fantazji, a mężczyzna lubi
      się pochwalić jak w starym kawale: "Stary, posuwam Cindy Crawford". Dlatego
      według mnie nasze kochane Panie są dość trudno przewidywalne i w pewnym
      momencie mogą się "zapomnieć" nawet z najgorszym menelem w piwnicy bloku,
      gdzie zeszły na chwilkę.
      Co więcej oczekują od mężczyzny, aby zawsze był gotów! I my głupole kupujemy
      Viagrę (czy inne podobne świństwo) aby "stanąć na wysokości zadania". Jeśli
      chłop nie chce kobiety - to w naszej kulturze czuje się winny, mniej wart - a
      jego niedoszła partnerka uważa się wręcz za obrażoną (oczywiście mowa o
      większości przypadków). A kobieta może nie chcieć i nikt nie będzie o niej
      twierdził, że jest impotentką...
      Ktoś mnie pytał o wnioski - najlepiej sformułował je Boy "aby dwoje chciało
      naraz!". Sztuka kochania zaczyna się od pierwszego spojrzenia!
      • cerezacereza Re: Jesteśmy różni... 12.11.08, 13:00

        No my jestesmy inni. Bo ja uwazam, ze autorki " kobiety sa z
        Venus..." zapomnialy, ze w histori ludzkosci byly tez takie
        Amazonki, mitologia grecka itp. Obraz w tej ksiazce jawi mi sie jak
        film z lat szescdziesiatych amerykanskiej prosperity...
        osobiscie smiem twierdzic, ze wiecej sie dowiaduje z tego forum o
        mezczynach i kobietach niz ze wspomnianej ksiazki, czy powyzszego
        artykulu. W ktoryms miejscu autorka, czy autorki, autorzy, radza
        przeskoczyc fragmenty wywolujace wewnetrzna niezgode czy irytacje-
        probowalam kilka razy, w koncu w polowie dalam za wygrana- teraz
        przeskakuje cala ksiazke! Juz lepsza jest : "Musimy porozmawiac"-
        jakos nie traci tak checia wyprania mozgu i jest forma
        konstruktywnej krytyki- bardziej obserwatorsko- analizujaca
        najczeszcze zapalne problemy w zwiazkach. Mowa tu o impasach-
        stanach "zapasci" w zwiazkach i mozliwych stategiach ich
        przelamania.
        Twoj strach przed zdrada jest wyolbrzymiony- "schodzia na chwile do
        piwnicy i..." no ale nie wiem z kim miales przyjemnosc, wiec sie nie
        wypowiadam. A moze glodnemu chleb na mysli?
        • tbarbasz Re: Jesteśmy różni... 12.11.08, 13:22
          Wiele spostrzeżeń jest ponadczasowych. Ja nawet teraz znam co najmniej kilka
          kobiet, które mogłyby przystać do amazonek...
          A co do zdrad. Zdrada to dla mnie cos o wiele poważniejszego niż przelotny seks
          w piwnicy.
          Chyba nie zaprzeczysz, że u kobiet fascynacja oraz dreszczyk emocji odgrywają
          ogromną rolę. Nawet Ci się zwierzę (mam nadzieję, że chłopy mnie nie ubiją): my
          się trochę Was w takich sytuacjach (seks w windzie, a lesie, na parkingu...)
          boimy :)
          • cerezacereza Re: Jesteśmy różni... 12.11.08, 15:24
            Zaspiewaj takim paniom:

            "Hard harted Hannah, the vamp of Savannah"

            nie zapomnij zaspiewac miekkim i aksamitnym glosem:

            "Even ice man leave her alone".
      • j-50 Re: Jesteśmy różni... 16.11.08, 17:17
        Mylisz się! Wielu facetów zalizuje i się przy tym spuszcza. To co -
        na kałmuka im działa? To są ewidentnie sprawy mózgowe. Kobity
        działają podobnie, ale wymagają zupełnie innych działań. Nie
        wszystkie. Znam bowiem takie, że zanim dojdziesz łapką do pierwszego
        włoska - to ona już wrzeszczy, piszczy i wychodzi ze skóry. To jest
        fajne i każdemu się podoba. Tym bardziej, że na tym się nie kończy.
        Jak jakiś chłop taką babę znajdzie - to już jest w siódmym niebie. A
        jak do tego jest prawiczkiem, to może wtedy zwykłą i wytrenowaną
        urwę mieć za żonę. Ćwiczcie zatem panowie namiętnie. Bo bez
        ćwiczenia będziecie jak te dzieci w rybnym stawie się topiące.
    • lucja_k Seks 12.11.08, 13:18
      dlaczego nikt nie zauważył, że ten tekst jest bez kontekstu? seks to tylko
      fragment życia. każdy z was wyprodukowałby podobne narracje gdyby je oczyścić, w
      odpowiedni sposób ułożyć. autorka nie pytała o to czym jest seks, bliskość,
      intymność, związek, małżeństwo. tekst jest wyczyszczony z emocji i języka jakimi
      zapewne te kobiety się posługiwały. tak jest w moim przypadku, bo w tym tekście
      jestem też ja. pozornie, bo moja historia jest ułożona z pojedynczych zdań, ze
      zmienioną stylistyką, słownictwem. to jest kreowanie pewnej rzeczywistości.
      trochę literatura.
      • cerezacereza Wady artykulu. 12.11.08, 13:34
        Zauwazono. Na tym forum sa rowniez posty o tym, ze Gazeta schodzi w
        strone brukowca,o watpliwosciach w autentycznosc wypowiedzi, o
        zawiedzionych czytelnikach- ktos probuje odgadnac intencje autorki.
        No zobaczymy jak bedzie dalej- moze pani Magdalena Grzebalkowska
        zrezygnuje z modnej konwencji pisnia o seksie i wzbogaci wizje tej
        sfery o inne aspekty-
    • funstein Seks. Kobieta to nie lampka, pstryk i działa 12.11.08, 15:41
      o matko, jaki ten seks w wydaniu kobiet jest zenujaco biedny.
      albo pierogi albo hydraulik albo szuflada wibratorow.

      seks to jeden z wyrazow milosci i oddania. Czasem daje tez zycie.
      A kobiety robia z niego rynsztok. Albo mechaniczne endorfiny albo domowa
      prostytucja albo budowanie wlasnej wartosci na "zaliczonych"
      facetach.
      Kobietom brakuje pare tysiecy lat rozwoju zanim zaczna rozumiec co to jest seks.
      • gondra Re: Seks. Kobieta to nie lampka, pstryk i działa 12.11.08, 17:02
        No tak, bo jak wiadomo to kobiety uwielbiają porno, korzystają z usług
        prostytutek, zdradzają częściej niż mężczyźni i w większości są sprawczyniami
        gwałtów, a także rzadko kiedy łączą seks z uczuciem - w przeciwieństwie do
        mężczyzn - więc robią z seksu rynsztok.:)))))

        Chłopcy, napiszecie każdą bzdurę żeby bronić Wasze zranione chłopięce (bo chyba
        nie męskie) ego.
        • qupaal Re: Seks. Kobieta to nie lampka, pstryk i działa 12.11.08, 17:14
          Taaaaa i znowu ten sarkazm. Masz małe IQ, nieprawdaż?
          • gondra Re: Seks. Kobieta to nie lampka, pstryk i działa 12.11.08, 17:23
            Mikroskopijne.:)))

            A mówią, że ironia cechuje ludzi inteligentnych. Ty jej nawet nie łapiesz, a i
            tak Cię drażni.
            • qupaal Re: Seks. Kobieta to nie lampka, pstryk i działa 12.11.08, 17:28
              Lol! Ironia jest cechą ludzi inteligentnych? Ah, to Ciebie stawia w tym dobrym
              świetle, tak uważasz, heh. No to udowodniłaś już siłę swego prężnego umysłu.
              Wiesz, powiedziałbym, że ludzie nadużywający ironii nie umieją poprawnie sklecić
              zdania twierdzącego. Przyznaj, gubisz się w swoich własnych postach :)
              • wojna71 Re: Seks. Kobieta to nie lampka, pstryk i działa 16.11.08, 00:39
                Na tym forum wypowiadają się tylko babony czy co lub co gorsza
                niedowartościowane kobietki. Każda na siłę chce udowodnić rację. Tak potrafią
                całymi latami,a potem w ukryciu biadolą, że zmarnowały sobie życie jakimiś
                głupotami nabitymi przez mamuski lub bóg wie co.
            • heyjoe23 Re: Seks. Kobieta to nie lampka, pstryk i działa 13.11.08, 00:16
              Co prawda Jacek miał co innego na myśli, ale okazuje się, że
              jednak "podmiot liryczny odpowiada naśladując obecną kobietę":
              Gdyby się taki [wymarzony, zaj...isty, najnaj] kochanek kiedyś
              znalazł...
              - Wiem! Sama wiem! Kazałabym go ściąć!"

              I tu niestety pasuje również powiedzenie innego z poetów XX wieku -
              popełnił swój wiersz pijanym w 3 [....] będąc, a adresaci byli
              zupełnie inni: "
              I każdy nie wiem jak się natężał,
              To nie udźwigną - taki to ciężar!" -


              Dlaczego nie mówicie/uważacie/myślicie tego/tak jak się okazuje w
              artykule [że seks jest ważny i że lubicie seks] jak macie lat 19-
              20???? Tylko proszę nie mówcie, że facet w "was nie obudzili
              kobiety" itp... - w wieku 19/20 lat żyliśmy na świecie tak samo
              długo i mieliśmy doświaczenia życiowe dokładnie takie jak Wy - 19/20
              lat życia.

              Bring it on... - czekam na głosy miażdżącej krytyki
              • iluminacja256 Re: Seks. Kobieta to nie lampka, pstryk i działa 13.11.08, 08:58
                >Dlaczego nie mówicie/uważacie/myślicie tego/tak jak się okazuje w
                >artykule [że seks jest ważny i że lubicie seks] jak macie lat 19-
                >20???? Tylko ...

                Dlatego, z e biologia tutaj działa nieco inaczej . Mało jest kobiet,
                którym pierwsze doswiadczenia seksualne sprawiaja przyjemnosc w
                wieku 20 lat - wynika to po czesci z nieporadnosci ich kochanków,
                którzy w tym samym wieku nie są w stanie zdobyć się na długą grę
                wstepną, a tym samym rozbudzić dziewczyny , a po czesci z
                fizjologii. Temperament , radosć z seksu, a pzrede wszystkim
                optymalnosc doznań wiekszosc kobiet osiąga około 30-stki i jesli
                zapytasz pzrecietną, ale bezpruderyjną babkę czy woli seks , ktory
                pamieta jak miała 20 lat czy ten, który odczuwa 10 lat pózniej - to
                doskonała większosc odpowie ci, z e ta roznica jest GIGANTYCZNA i w
                ogóle nie ma co porównywać . I tzreba sie z tym poogdzić, tak samo
                jak z mutacją głosu u chłopców.Oczywiscie, sa wyjatki , ale
                niestety, biologicznie to 25-35 lat jest najlepszym wiekiem seksu u
                kobiet, a nie - 15-25. Tak to już natura ukształtowała.
      • seattle92 Re: Seks. Kobieta to nie lampka, pstryk i działa 13.11.08, 03:08
        Za to walenie konia przed ekranem komputera/TV jest bardszo wzbogacające i
        ekscytujące.
    • joanna182-0 Re: Seks 12.11.08, 16:21
      dawno nie czytałam tak dobrego artykułu o seksie.
    • organmaster z miłości do ... wibratora 12.11.08, 16:45
      ojcze, ja proszę...
      dalej nie kontunuuję;
      słucham jerusalem,
      psalmu parry`ego,
      znanego anglikom
      (porażące!)
      a polki - no cóż
      miłość do białego całkiem innaczej,
      lecz z przyrodzeniem,
      całkiem... wyobcowanym
      z gatunku;
      wibratorem - owszem,
      i vice versa;
      w kolekcji:
      batman, zorro, 007, i,
      (co oczywiste)
      donald (taka guma?);
      panie boże ty mój -
      pedałem być,
      eunuchem na twych bujnych łąkach,
      członkiem ...
      (co najwyżej) partii;
      hospody pomyłuj,
      panie, zmiłuj się nad ...
      niemi
    • julci3k Seks. Kobieta to nie lampka, pstryk i działa 12.11.08, 16:50
      Swietny artykul. Dawno nie czytalam niczego tak dobrego! Prawdziwe, realne,
      wziete prosto z zycia a nie jak kazdy inny artykul z jakiegos szmatlawca. Oby
      wiecej tego typu relacji.
      • organmaster i tylko brakuje... palikota, z jego 12.11.08, 16:57
        j (e)b a ć
        p z p n;
        i git??!
      • suggard Re: Seks. Kobieta to nie lampka, pstryk i działa 13.11.08, 10:37
        Już nigdy nie pomyślę o sobie, że jestem zboczona ;d
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka