Dodaj do ulubionych

I co dalej?

27.10.06, 15:32
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3706584.html
Jestem naprawdę w ciężkim szoku! Wydarzenia ostatnich dni potwierdziły mnie
tylko w przekonaniu, że znieczulica totalna panuje i panować będzie. Że ktoś
bawi się kosztem innych bez względu na to jak wielką cenę potem trzeba będzie
zapłacić. Łapy poprostu opadają na to co się dzieje! I co dalej? Czy taki
małolat jeden z drugim nadal będzie się czuł bezkarnie doprowadzając swojego
kolegę/koleżankę do fatalnego stanu psychicznego? Czy tego wreszcie nie mozna
ukrócić?? Nie wierzę w to, że taki 14 latek jest nieświadomy swoich zachowań,
bo co jak co, ale chyba wie, że człowiek to nie jest jakiś zaprogramowany
robot, że czuje, myśli i że można go skrzywdzić!! Tfu...brzydzę się takimi
ludźmi.
Obserwuj wątek
    • blueska3 Re: I co dalej? 27.10.06, 15:34
      A to wszystko jeszcze za przyzwoleniem dorosłych, którzy zrobią wszystko, żeby
      utrzymać dobre imię szkoły! Popier**** się we łbach wszystkim!! Jak słowo daję!
      • baler_inca Re: I co dalej? 28.10.06, 00:11
        Opowiem ci coś.
        chodziłam do podstawówki w Nowej Hucie (dawno, bo teraz już jestem po studiach
        na UJ). W mojej szkole takie "napaści" były codziennością. Ofiarą byłam ja i
        moja koleżanka. Na szczęście nie dochodziło do ściągania nam ubrań. PO prostu
        na każdej przerwie walczyłyśmy z dziesiątkami napalonych 13-14 latków
        obmacujących nas na potęgę. Obie miałyśmy dośc duży biust i to ich widac tak
        podniecało. Przerwy na ogół spędzałam w kącie korytarza opędzając się od ich
        rąk. Czasem płakałam, czasem kopałam, gryzłam, szarpałam za włosy. To ich tylko
        nakręcało. Po roku zobojętniałam - zasłaniałam się, ale już przywykłam do ich
        rąk na moich piesiach czy pupie. Nawet zaczęłam sama się z tego śmiać (na
        zewnątrz, żeby nikt nie myślał, że mnie to dotyka, nie śmiał się ze mnie).
        Dodam, że byłam najlepszą uczennicą w szkole, w klasie dość lubianą.
        Zapytasz, co na to nauczyciele? Nic. Żywcem nic. Przechodzili obok mnie
        i "napsatników" w tych kątach i odwracali wzrok, traktując to chyba jak zwykłe
        przepychanki. POczątkowo im mówiłam co chłopcy mi robia, ale potem przestałam,
        bo gdy raz wychowawca poruszył ten temat na lekcji, myślałam że umre ze wstydu
        a klasa (90% męska) miała tylko ubaw. To było 12 lat temu, nikt wtedy nie mówił
        o molestowaniu czy innych takich wynalazkach. Moi rodzice też nie widzieli
        problemu, bo ja się nie skarżyłam - wstydziłam się. Może raz czy dwa moja mama
        zadzwoniła do jakiejś innej mamy ze skargą, ale to niczym nie poskutkowało.
        Dopiero pod koniec 8 klasy, gdy zaczęłam spotykac się z 21-latkiem, studentem
        (chłopak - złoto, dziś nie moge mu nic zarzucić, to była platoniczna "miłość"
        ze względu na mój młody wiek) dowiedziawszy się o moim problemie, prędko
        pofatygował się do domu najbardziej napastliwego gó..arza i zagroził, że jeśli
        ten mnie dotknie jeszcze choćby raz, to nie przezyje. Dopiero to zadziałało, do
        końca podstawówki (ok 3 miesiące) miałam spokój...
        Oto moja historia:) Myśle, że gdybym była wówczas wrażliwsza, mogłabym skończyć
        podobnie jak Ania z Gdańska.
    • shangri-la Re: A dalej będzie jeszcze gorzej..... 28.10.06, 09:35
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=51000749&a=51086295
      Albo się wreszcie wszyscy opamietamy i zaczniemy WYCHOWYWAć dzieci, albo takich
      przypadków będzie coraz więcej.

      Czy wiecie, że dyrektor ani Rada Pedagogiczna NIE MA ŻADNEJ WłADZY , aby usunąć
      ucznia ze szkoły?
      Przede wszytkim musi zastosować tzw gradację kar , tak więc nie dziwi mnie wcale
      , że popieprzony nastolatek dostaje upomnienie zamiast kopa.
      Po drugie NIKT absolutnie nie ma prawa usunąć ucznia ze szkoły(!), jeśli nie
      ukończył osiemnastu lat , czyli podlega obowiązakowi szkolnemu.
      DURA LEX SED LEX
      Daleko posunięty liberalizm lat dziwiędziesiątych zostawił nam takie przepisy ,
      odbierając szkole formalne możliwości podejmowania drastycznych decyzji w
      niemniej drastycznych przypadkach.
      A co nam się kroi?
      Idiotyczny pomysł ministra (uhm) izolowania uczniów sprawiających problemy,
      który ja osobiście uważam za przygotowaywanie wyglęgarni wszelkiego rodzaju
      przestępców.
      Bezsilność społeczeństwa i bzdurne przepisy, głupie pomysły i społeczne
      przyzwolenie na zło, we wszelkiej postaci.....
      Nie chciałabym snuć czarnych wizji, ale uświadomić , że czas najwyższy na
      działanie(!)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka