Dodaj do ulubionych

dziewczyny, mam problem

29.10.06, 21:03
I prośbę do Was. Napiszcie mi co o tym myślicie
bo ja już sama nie wiem co i jak myśleć...
Wychowuję wraz z meżem córeczkę, mam urlop wychowawczy.
Mieszkamy w mieszkaniu słuzbowym, mój maz zarabia ok. 3tys zł.
Do niedawna ja dostawałam parę groszy z tego urlopu wychowawczego,
które przeznaczałam na moje potrzeby.
Niestety od grudnia nie będę nic dostawać.
Maż przelewa na moje konto część pieniedzy przeznaczonych
na wyżywienie, resztę płaci karta kredytową (zbiera punkty,
przesuwa sobie płatnosci itp.,w kazdym razie takie
płatnosci raczej nie wynikaja z braku pieniedzy).
Chodzę na basen i fitness, maż płaci mi stały abonament za telefon.
Kosmetki, ubrania itp. rzeczy są raczej kupowane na bieżąco,
chociaz bardzo często słyszę, ze nie mozemy teraz tego kupić
bo nie mamy juz pieniędzy w tym miesiacu,
przeznaczonych na takie wydatki. W takich momentach
przypomina mi, ze musimy oszczędzać, ze nie mamy własnego mieszkania.
Jesli chodzi o zakupy nieżywieniowe to nigdy chyba sama
nie kupiłam czegoś bez wczesnijeszego telefonu do meża
i pytania czy moge kupić to lub tamto.
A jeśli cos kupiłam to z reguły wykorzystywałam
pieniądze przeznaczone na żywność no i swoje.
Z tym, że wtedy musiałam się tak gimnastykować,
zeby te pieniądze na żywnosc wystarczyły do końca miesiaca.
Kiedy przekroczę wydatki na żywnosc to mówi,
ze wydatki nalezy planować i tak się gospodarować
żeby wystarczyło. Jednak daje dodatkowe pieniądze.
Ja zajmuję się domem i czynnosciami z tym zwiazanymi,
tak jak wspominałam wczęsniej wychowanie naszej córki
też spada w duzej mierze tylko na mnie.
Niedługo poślemy ja do przedszkola,
wtedy jesli znajdę pracę będe mogła podjać ja od wrzesnia.
Ja mam tylko prawo jazdy, więc z reguły to ja robie zakupy,
jeżdże z dzieckiem na dodatkowe zajecia(angielski, basen itp.)
Praktycznie poświeciłam swoją karierę zawodowa dla dziecka
i męża (oprócz ciązy, musiałam się wyprowadzić do innego miasta).
Cieszę sie, ze mogę wychowywać córeczke bo widzę, że to procentuje.
O tym zdecydowaliśmy razem, ze tak długo będę z nią.
Mąz jest kochanym człowiekiem, ma oczywiscie wady jak każdy...
Zapytacie o co mi chodzi?
Chodzi mi mianowicie o to, ze od grudnia
nie będę miała swoich pieniedzy.
Czy na każde wyjscie z koleżanką
lub drobny wydatek będę musiała prosić męza o pieniądze?
Przecież nie mogę wypłacać pieniędzy z konta
na takie rzeczy bo z reguły wszystko mamy zaplanowane.
Może powinnam z tych pieniedzy przeznaczać
kwotę na swoje kieszonkowe??
Powiem Wam, ze mam mieszane uczucia.
Z jednej strony uważam, ze powinnam mieć swoje pieniadze.
Aby kiedy chcę sobie kupić przysłowiową torebkę
nie sugerować się tekstem, ze później ja zobaczymy
(czytaj raczej nigdy), albo, ze pomyśli (raczej nie),
lub tez w tym miesiacu już nie. Zaznaczam,
że nie kupuję milina ciuchów:)
Jedne eleganckie kozaczki w zupełnosci mi wystarczą, torebka też;)
Z drugiej strony mam wyrzuty sumienia w końcu
placi za mój fitness i komórkę, a wiem,
ze musimy oszczędzać no bo nie mamy własnego mieszkania.
Wszystko rozumiem, ale mam niejasne wrazenie,
ze mój maz z tym oszczędzaniem troche przesadza.
Chyba wszystko ujęłam...
Nie wiem, ale dziwnie się czuje.
Załamuje mnie to, ze nie będę miała juz tych "swoich" pieniedzy.
Chyba czuję się trochę ubezwłasnowolniona:(
Dodam jeszcze, ze maż jest spokojnym,
raczej mądrym człowiekiem:))),często pyta mnie o radę w różych sprawach,
ja jestem typowym cholerykiem i bliźniakiem.
Ten brak "moich" pieniedzy wyraźnie mnie ogranicza...:((
Obserwuj wątek
    • wielo-kropek Re: dziewczyny, mam problem 29.10.06, 21:11
      Ja mysle ze taki problem to ma co druga kobieta. Problem pieniedzy ma sie
      rozumiec.
      • cagligostro Re: dziewczyny, mam problem 29.10.06, 21:19
        przypuszczalnie wiele kobiet chcialoby miec twoj problem...
        a tak na powanie 3000 na was trojke to nie tak wiele,nie dziwie sie ze facet
        oszczedza jest po prostu bardziej zapobiegliwy niz ty,pieniadze moga sie
        przydac gdyby cos sie stalo,poza tym wychwanie dziecka tez kosztuje i dopoki
        nie pojdziesz sama do pracy pewnie dalej tak bedzie robil i chwala mu za to.
    • olamka1 Powiedz mu to! 29.10.06, 21:19
      Własnie to co czujesz!!!
      I najlepszym wyjściem jest wyznaczenie stałej kwoty do tylko Twojej dyspozycji.
      I nie prowadź tej rozmowy w ten sposób, ze Ty go PROSISZ o to! Np. w Niemczech
      masz nawet PRAWNIE ustanowione prawo do WŁASNEGO KIESZONKOWEGO z pensji męża -
      jeśli Ty nie pracujesz!!! To nie żadna jałmużna. I załatw ten problem jak
      najszybciej, bo powiem Ci,że taki problem potrafi z biegiem czasu skutecznie
      zatruć najlepsze małżeństwo :(
      • wielo-kropek Re: Powiedz mu to! 29.10.06, 21:24
        A jak w tych Niemczech sprawa wyglada kiedy maz nie pracuje. Czy jemu tez
        prawnie cos od zony sie nalezy?
        • olamka1 Re: Powiedz mu to! 29.10.06, 21:38
          > A jak w tych Niemczech sprawa wyglada kiedy maz nie pracuje. Czy jemu tez
          > prawnie cos od zony sie nalezy?

          Tak :)
          W TYCH NIEMCZECH - prawnie to się należy właśnie osobie w małżeństwie, która nie
          pracuje. Zarówno żonie - jak i mężowi.
          • wielo-kropek Re: Powiedz mu to! 29.10.06, 21:53
            No to wyglada na to ze w tych Niemczech krzywdy nie wyrzadzaja. A wiesz moze
            jak sprawa wyglada (w tych Niemczech oczywiscie) kiedy jedno i drugie nie
            pracuje. Czy ktos wtedy im placi kieszonkowe.
            • olamka1 W TYCH Niemczech... 29.10.06, 23:10
              ... wtedy kieszonkowe płaci im Sozialhilfe :)
    • maretina Re: dziewczyny, mam problem 29.10.06, 21:30
      wracaj do pracy. niech maz da na nianke.
      ni wyrobilabym tak, jak boga kocham. wiezienie:/
      • wielo-kropek Re: dziewczyny, mam problem 29.10.06, 21:32
        Dla niektorych praca jest tez wiezieniem.
        • maretina Re: dziewczyny, mam problem 29.10.06, 21:35
          wielo-kropek napisał:

          > Dla niektorych praca jest tez wiezieniem.

          w tym wypadku wiezieniem sa rzady meza. kurde, jak mozna tak pozwolic sie
          stlamsic? wiecej swobody mialam jako studentka z mizernymi pieniedzmi w
          kieszeni.to upokarzjace prosic o kazda zlotowke, to co, ze on zarabi. ona
          wychowuje dziecko i prowadzi dom, to nic?
          ech, szkoda slow.
          • wielo-kropek Re: dziewczyny, mam problem 29.10.06, 21:45
            Ale to nie jest tak jak mowosz. On jej przeciez daje pieniadze, tyle tylko ze
            maja budzet troche scisly. On wie ze ona dostaje pieniadze z maciarzynskiego.
            Kiedy przestana jej placic byc moze wlasnie bedzie jej dawal ekstra
            kieszonkowe i ona wcale nie musi o to prosic. Nie sadze zeby ona go
            prosila, raczej jesli potrzebuej na cos pieniadze, poprostu mu mowi o tym. A
            jesli faktycznie czasem prosi, to w koncu nic zlego nie robi,ladnie o niej
            swiadczy.
            • isabbelll Re: dziewczyny, mam problem 29.10.06, 22:21
              cagligostro wiem, ze mój maz jest zapobiegliwy:)
              i rzeczywiscie chwała mu za to...
              Nasza córeczka jest zabezpieczona na przyszłość,
              on ma polisę na życie gdyby coś mu się stało
              to my jesteśmy zabezpieczone. A na córkę rzeczywisście
              wydajemy dużo pieniedzy począwszy
              od bartków a skończywszy na Hellen Doron.
              Ci co mają dzieci wiedza
              z jakimi kosztami wiażą się te dwie nazwy...

              olamka1 powiem mu tak, ale obawiam się, ze znam odpowiedź:(
              Pewnie mi da parę groszy, ale też nie tyle ile bym chciała
              i pewnie doda do tego tekst o oszczędzaniu.
              Ja wszystko rozumiem, wiem, ze ma rację,
              ale i tak czuję się ubezwłasnowolniona;((
              Jednoczesnie majac wyrzuty sumienia,
              ze proszę go o kolejny wydatek...

              maretina masz rację, czasami czuję sie jak w więzieniu.
              Mąż ma swoją ukochaną pracę, córeczka ma swoja ukochaną mamę,
              a ja??? Jestem nauczycielem, satysfakcjonuje mnie praca w domu.
              Tym bardziej, ze rzuciłam się w wir pieczenia chleba itp. Jako nauczyciel
              spełniam się przeprowadzaniem edukacji mojej 3letniej dziewczynki. Kocham swoja
              rodzinę i poświęciłam jej bardzo, bardzo wiele, ale...
              No własnie jest małe ale...
              No kurcze, jestem kobietą!
              Kobiety mają swoje potrzeby, swoje maleńkie i wielkie wariacje...
    • malomi1 Re: dziewczyny, mam problem 29.10.06, 22:10
      wiesz , ja wogóle nie wyobrażam sobie tego aby mąż wydzielał mi pieniądze.
      u mnie jest tak , że całą kasą rządzę ja i to ja trzymam wszystkie pieniądze
      mimo tego , że to mąż pracuje a nie ja.
      również mamy dziecko.
      a 3 tysiące miesięcznie to jest spora suma, ja nie mam nawet połowy z tego i
      denerwuje mnie fakt jak ktoś mówi że np 3 tyś to mało.
      • isabbelll Re: dziewczyny, mam problem 29.10.06, 22:33
        malomi1 ja absolutnie nie twierdzę,
        ze 3 tys. to mało...
        Powiedz mi, czy Ty swojemu męzowi
        zostawiasz trochę kasy na jego drobne wydatki???
        Bo jesli nie to chyba załozę z nim klub
        NIEDOKIESZONKOWANYCH (nie sugerujcie się
        nazwą wymyśloną na chybcika:))))
        • malomi1 Re: dziewczyny, mam problem 29.10.06, 23:20
          isabbelll o tych 3 tysiącach to tyczyło się cagligostro.
          a czy ja daje swojemu mężowi na swoje drobne wydatki??
          hhmmm on nie ma swoich drobnych wydatków , a jak już się jakieś pojawiają to
          zawsze jak razem jesteśmy w sklepie, a jak nie to mówi mi co chce.
          on nie chodzi nigdzie z kolegami po barach , po pracy wraca zaraz do domu, a i
          mamy taki zwyczaj, że jak jesteśmy jednocześnie"wolni" to nigdy nie wychodzimy
          gdzieś osobno.
          a jeśli chodzi o "kury domowe" to ja nie czuję się jakaś gorsza od kobiet które
          spełniają się zawodowo.
          swojego dziecka również nie oddałabym w życiu do żłobka nawet jakby było mi
          ciężko finansowo.
          lubię być "kurą domową" i powiem Wam, że jest to dużo cięższa praca od tych
          kobiet które pracują zawodowo.


          • isabbelll Re: dziewczyny, mam problem 29.10.06, 23:29
            Dokładnie!! To bardzo ciężka praca...
            Malomi1 taka moja mała rada:)
            Zostaw męzowi chociaz na oranżadę;)))
            A tak na powaznie, to pomyśl o tym...
            bo ja tez nie myślę w mojej sprawie
            w kategorii wielkich sum...
            Pozdrawiam Cię serdecznie i malucha, no i męza:)
    • crazyrabbit Re: dziewczyny, mam problem 29.10.06, 22:31
      Nie umiałabym tak... Już dawno poszłabym do pracy, albo dorabiała sobie jakimiś
      korepetycjami, przepisywaniem tekstów czy czymś takim. Sorry, ale ja po prostu
      nie rozumiem kobiet siedzących w domu i proszących "pana i władcę" o drobne na
      waciki. Po prostu dla mnie byłoby straszne upokorzenie.
      Ja urodziłam dziecko na studiach, miałam swoje pieniadze ze stypendium
      naukowego (ha!), a zaraz po studiach poszłam do pracy. Acha, skończyłam studia
      dzienne, młoda była w żłobku albo u którejś z babć jak ja miałam zajęcia.
      Dlatego po prostu nie darzę szacunkiem "kur domowych"... Mam nadzieję, że
      nikogo śmiertelnie nie uraziłam.
      • isabbelll Re: dziewczyny, mam problem 29.10.06, 22:42
        Mhmmmm... a ja nie dałabym dziecka do żłobka,
        to koszmar dla malutkiego człowieka...
        który nie rozumie dlaczego mama nagle zostawia go...
        Nie wspomnę nawet o chorobach...
        Nasze babcie mieszkają, jedna 300km, druga 100...
        I nie pisałabym takich druzgocacych stwierdzeń
        o braku szacunku dla "kur domowych"...
        Każdy człowiek zasługuje na szacunek, nawet "kura domowa":))
        Zreszta sama powinnas wiedziec ile pracy jest w domu
        i przy dziecku...24 godziny na dobę...
        • wielo-kropek Re: dziewczyny, mam problem 29.10.06, 22:54
          No wlasnie. Mozna rownie nie miec szacunku do kobiet ktore dbaja tylko i
          wylacznie o swoje wygodnictwo i nawet poswiecic sie dla dobra wlasnego
          dziecka nie chca, tzn. nie chca z nim posiedziec w domu. Do kur domowych
          nie musisz miec szacunku. One w koncu nie domagaja sie tego od nikogo i to
          jest ich wybor jesli sa kurami domowymi, ktory pasowaloby uszanowac.
          Najpierw trzeba sie nauczyc szanowac siebie i swoje wartosci, ale zeby je
          szanowac trzeba je najpierw miec.
          • simply_z Re: dziewczyny, mam problem 29.10.06, 23:12
            smutne jest tylko gdy taka kura domowa czuje sie nieszczesliwa ,jesli jest
            zadowolona to ok.jesli nie ...no wlasnie....
            • isabbelll Re: dziewczyny, mam problem 29.10.06, 23:35
              mhmm ale ja jestem bardzo szczęśliwa!!
              Mam kochanego męża, ukochane, wspaniałe dziecko...
              Ludzie maja zdecydowanie gorsze problemy,
              choroby, wiem o tym...
              Ale jestem kobietą,
              a kobiety do tego swojego szczęścia
              potrzebują trochę, bardziej materialnej powłoczki, takiej własnej...
              Mhmmmm... nie wiem czy zrozumiale się wyraziłam:)
          • crazyrabbit Re: dziewczyny, mam problem 29.10.06, 23:56
            Wygodnictwo??? Zapieprzanie na studiach, w pracy, w domu nazywasz wygodnictwem?
            Dla mnie wygodnictwo to właśnie siedzenie w domu! Full czasu na sprzątanie,
            gotowanie, oglądanie idiotycznych seriali w TV, ploty z kumpelkami przy
            kawusi... Niestety, znam parę takich "kur domowych" i nie potrafię ich
            szanować. To wygodne, leniwe baby, ciągnące tylko kasę od mężów :( I nikt mi
            nie wmówi, że praca w domu i opieka nad dzieckiem to 24 godzinny dyżur.
            A już najbardziej rozwalają mnie te lamenty za parę lat: ja się dla niego
            poświęciłam, rzuciłam pracę, itp. a on odchodzi do młodszej! Buuuuuu...
            I wierz mi, mam swoje wartości w życiu. A to,że nie "poświęciłam" się dla
            dziecka teraz procentuje. Mam mądrą, samodzielną córkę, która da sobie radę w
            życiu. I ma życiowe ambicje większe niż siedzenie "przy mężu".
            • 5aga5 Re: dziewczyny, mam problem 30.10.06, 00:01
              Sorki że zapytam, a ile ma lat Twoja córka?
              • 5aga5 Re: dziewczyny, mam problem 30.10.06, 00:30
                Szkoda ze nie odpowiedziałaś.
                Bo widzisz ja mam syna 21 lat ( pracuje i uczy się ) i kiedyś tak się ułożyło
                życie, że musiałam wrócić do pracy jak on miał 2 latka.
                Nie tak całkiem dawno w luźnej rozmowie, dowiedziałam się jak on strasznie
                zazdrościł kolegom, których mamy były w domu i nie pracowały.
                Dziś mam córkę 2 lata i jestem kurą domową, bo nie chcę za 20 lat usłyszeć
                czegoś podobnego.
                A wychowanie dziecka to nie, jak piszesz, poświęcenie, ale obowiązek ( skoro
                już się na nie zdecydowaliśmy )
                • crazyrabbit Re: dziewczyny, mam problem 30.10.06, 08:46
                  Moja młoda ma 13 lat. I nie ma komu zazdrościć, bo mamy jej koleżanek też
                  pracują! I z tego , co wiem, to lubi się mną chwalić :)
                  Może ja żyję w jakiejś innej rzeczywistości? Może to mi wpojono jakieś dziwne
                  wartości?
                  I nie napisałam, że wychowanie dziecka to poświęcenie, tylko że kobiety po
                  latach się żalą, że zostały w domu, poświęcając swoje ambicje zawodowe , a mąż
                  odchodzi do innej. Proszę, czytaj ze zrozumieniem.
                • azazela Re: dziewczyny, mam problem 30.10.06, 19:18
                  5aga5 napisała:

                  > Szkoda ze nie odpowiedziałaś.
                  > Bo widzisz ja mam syna 21 lat ( pracuje i uczy się ) i kiedyś tak się ułożyło
                  > życie, że musiałam wrócić do pracy jak on miał 2 latka.
                  > Nie tak całkiem dawno w luźnej rozmowie, dowiedziałam się jak on strasznie
                  > zazdrościł kolegom, których mamy były w domu i nie pracowały.
                  > Dziś mam córkę 2 lata i jestem kurą domową, bo nie chcę za 20 lat usłyszeć
                  > czegoś podobnego.
                  ale mozesz uslyszec inna wymowka, np inne mamy maja sa kims bo pracuja a ty
                  jestes tylko kura domowa, i poswiecilas dla mnie swoje zycie a ja cie o to
                  posiwecenie nie prosilem- przyklady mozna mnozyc

                  moja mama zawsze pracowala zawodowo a jakos udalo jej sie (przy pomocy taty:)
                  mnie wychowac a ja bylam/jestem dumna ze mam taka wspaniala mame ktora ma prace
                  ktora lubi i swoich znajomych slowem jej zycie nie ogranicza sie do 3K
                  Pomysl co bedzie jak "dziecko" zechce wyprowadzic sie z domu i zaczac zyc swoim
                  zyciem, z czym wtedy zostaniesz? u moich rodzicow bylo w miare bezbolesnie
                  chyba nie dotkna ich syndrom opuszczonego gniazda bo maja swoja prace, hobby
                  itp
                  wiesz moja mam zawsze pracowala, rozwijaj sie inwestowala w siebie (studia
                  podyplomowe kursy itp) i to swietne ze ona ma swoje zycie, swoja prace i
                  oczywiscie swoje pieniadze a co za tym idzie jest niezalezna i jak kazdy
                  normalny czlowiek sama decyduje czy kupi sa bluzke w tym czy w nastepnym
                  miesiacu. Jestem dumna,ze jest kims wiecej niz tylko zona sowjego meza.
                  Ktos to juz napisal ale ja tylko powtorze, nie rozumiem jak mozna sie tak
                  uzaleznic od drugiego czlowieka, zeby prosic go 1,5 na glupia princesse, czy
                  taki zwiazek jest jeszcze partnerski, jak mozna szanowac kogos kto prosi cie o
                  takie smieszne sumy a ty mu je, wedlug sowjego uznania, wydzielasz lub nie?
                  a co w przypadku klotni gdy maz sie obrazi i nie da ci forsy, co wtedy?
    • olamka1 Isabbell - DORÓB sobie!!! 29.10.06, 23:15
      To raz jeszcze ja...
      Najprostszy sposób:
      Masz córeczkę i na 100% stosy ciuszków po niej i gadżetów. Sama pisałaś np. o
      bartkach :) SPRZEDAWAJ to na ALLEGRO... zapewniam Cię, ze będziesz mieć kaskę na
      swoje własne wydatki :) Plus nawet satysfakcję, że "odzyskujesz" wydane przez
      męża pieniądze :)
      • isabbelll Re: Isabbell - DORÓB sobie!!! 29.10.06, 23:25
        :) :) :) Moja Droga:)
        Myślimy podobnie:) Zastanawiałam się nad tym.
        Rzeczy nie sprzedam bo kiedyś przydadzą
        się dla drugiego dziecka, ale buty???
        Szkoda mi bylo je wyrzucić,
        a drugiemu dziecku kupimy nowe.
        Nie wiem tylko czy ktoś chciałaby kupić używane buty?
        Spróbuję:) Dzięki za wsparcie:)
        Pozdrawiam Ciebie i wszystkich którzy
        wsparli mnie swoimi opiniami. Dziękuję Wam bardzo!:)
        • olamka1 Re: Isabbell - DORÓB sobie!!! 29.10.06, 23:30
          Buty też sprzedasz :)
          I nie tylko... sprzedawaj swoje ciuchy i masę rzeczy niepotrzebnych Ci w domu.
          Jak się przyjrzysz to znajdziesz pełno :) Książki do których już nie
          wrócisz... jakiś obraz... nietrafione prezenty... tapczan, którego już nie
          chcecie... Powodzenia :)
    • crazyrabbit Re: dziewczyny, mam problem 30.10.06, 00:02
      Przepraszam Issabel, jeżeli poczułaś się dotknięta. Ale wierz mi, jestem trochę
      starsza i niejedno widziałam w życiu... Jeżeli mogę Ci coś doradzić, to pomyśl
      nad jakąś pracą, choćby dorywczą, albo na kawałek etatu. I powiedz mi, czy
      naprawdę nie czujesz dyskomfortu jak mąż wydziela Ci kasę na Twoje wydatki?
      Mnie by szlag trafił...
      • isabbelll Re: dziewczyny, mam problem 30.10.06, 18:31
        crazyrabbit oczywiscie, ze czuję dyskomfort.
        Gdybym nie czuła to nie miałabym problemu.
        Ale niestety, musze jeszcze wytrzymać pół roku.
        I powiem Ci, ze dookoła widze różne problemy
        u róznych rodzin i cały czas przekonuję się,
        ze dobrze zrobiłam zostajac z córeczką
        (choroby dzieci które zbyt wczesnie oddane
        do przedszkola są zbyt mało odporne żeby się bronić,
        roczna dziewczynka która przyniosła
        ze złobka zagrzybiona pupcię,
        nadpobudliwy chłopiec u którego psycholog stwierdził
        bunt przeciwko rodzicom, którzy zostawili go w złobku itp. itd.)
        Cieszę się, ze Tobie się udało, w końcu nie miałas
        wyjscia bo studia musiałas skończyć.
        Mimo wszystko jednak zaryzykowałaś...
        Wiem takze, ze było Ci bardzo cięzko.
        Ale chyba nie powinnaś oceniać wszystkich
        (tych który zdecydowali się być w domu
        i wychowywać dziecko) tak samo. Powiem Ci,
        ze Twoje słowa zabolały mnie:( "wygodne,
        leniwe baby, ciągnące tylko kasę od mężów"...
        Nie oglądam idiotycznych seriali, nie plote z kolezankami.
        Dbam o dom i dziecko, i wiem że wywiazuje
        sie z tego perfekcyjnie.
        Nie wiem jak Ty wychowywałas swoje dziecko,
        ale ja traktuję opieke nad córeczką włąsnie tak.
        Jak 24 godzinne czuwanie. Wstaję w nocy przykrywam ja,
        podaję wody...
        W dzień chodze na spacery, wymyślam zabawy,
        uczę, ze nalezy szanowac innych, pokazuję
        jak radzic sobie z przeciwnosciami, przygotowuję
        ja do pobytu w przedszkolu i szkole itp. itd.
        Moje szczescie kończy sie z chwilą gdy mala zachoruje...
        Wtedy każda sekunda dnia i nocy to wsłuchiwanie się
        w jej oddech, jej kaszel...
        To jak ja ją przygotuję do życia odbije się na całym jej istnieniu.
        Dlatego okazuje jej wiele miłości i uczę samodzielności...
        To samo robi mój maż w miarę możliwosci.
        Wierz mi to wszystko już procentuje.
        I jesli ktoś zarzuci mi, ze siedze przy męzu,
        wygodnie obijam sie w domu od telewizora do koleżanki,
        mam full czasu na sprzatanie to jego sprawa, ze tak
        nieobiektywnie ocenia wszystkie kobiety
        które zdecydowały się zostać z dzieckiem,
        ale mimo wszystko to bardzo przykre stwierdzenie.:(



    • martuskam Re: dziewczyny, mam problem 30.10.06, 15:23
      dziwne, że przy takich zarobkach męża otrzymujesz zasiłek wychowawczy.
      Otrzymują go przecież osoby , których dochód , tak jak przy zasiłku rodzinnym ,
      nie przekracza 504 zł miesięcznie na osobę. U Ciebie wychodzi to prawie połowę
      więcej. Chyba jakas podpucha.
      • isabbelll Re: dziewczyny, mam problem 30.10.06, 18:34
        mhmm, nie spodziewałam sie,
        ze ktos tak bardzo bedzie analizował
        i rozliczał mnie z moich pieniędzy:) :)
        Wiesz, Twój tok myślenia jest pewnie właściwy,
        ale kto tu mówi o zasiłku wychowawczym?????
        Przeczytaj uwaznie to co napisałam.
    • cioccolato_bianco Re: dziewczyny, mam problem 30.10.06, 15:29
      w malzenstwie nie ma 'moje' 'twoje', jest tylko _nasze_.
      wspolnie powinniscie decydowac o zakupach, ktore sa dla domu i jednoczesnie
      miec wolna reke w sprawie zakupu przyslowiowej torebki. ty z zalozenia jestes
      na zlej pozycji: maz ci placi za to czy za tamto... bzdura. i zeby nie moc
      wyjac z konta 15 pln na kawe? w glowie sie nie miesci.
    • nikodem531 Re: dziewczyny, mam problem 30.10.06, 18:57
      No jako facet powiem o swoim punkcie widzenia. Niektóre panie mówia ze powinno
      się Tobie oddac cała sume do dyspozycji, jednakze jesli jak sama mówisz nie
      ejstes zapobiegliwa to kto wie czy gdybys Ty dysponowala cala suma to wydalabys
      wszytsko racjonalnie? On placi za twoj telefon, basen, fitness. Wiec powiedz mu
      aby pienaidze ktore przeznacza na w/w rzcezy dal Tobei do reki i sama nimi
      roporzadzaj. Nie kazda kobieta w zwiazku chodzi sobie na basen, ma komorke bez
      limitow i etc. Docen to co masz! Wolisz kupic sobie super torebke lub kozaczki
      niz miec pelna lodowke kazdego dnia? No chyab nie powiesz mi ze tak...
      • isabbelll Re: dziewczyny, mam problem 30.10.06, 19:07
        Te pieniądze przeznaczone na telefon,
        fitness itp. dostaję do ręki.
        Następna sprawa, telefon bez limitu??????
        Mąz płaci mi tylko stały abonament,
        jesli wykorzystam darmowe minuty
        i rachunek jest większy nż ten stały
        abonament to resztę płace ze swoich pieniedzy.
        Chyba niezbyt dokładnie czytałeś to co napisałam wczesniej...
        Nie mogę dysponowac całą sumą bo nie znam się na finansach
        (nawet bym nie chciała),
        a mój maz stara się czasami lokowac pieniadze na funduszach itp.
        A i rzeczywiscie Twój punkt widzenia dotyczący torebki
        jest wybitnie meski:)
      • azazela Re: dziewczyny, mam problem 30.10.06, 19:41
        nikodem531 napisał:

        >
        > ...kto wie czy gdybys Ty dysponowala cala suma to wydalabys wszytsko
        >racjonalnie?
        no tak w koncu jestes tylko glupia baba a te jak wiadomo nie mysla racjonalnie,
        jesli w ogole mysla


        > Nie kazda kobieta w zwiazku chodzi sobie na basen, ma komorke bez
        > limitow i etc. Docen to co masz!
        bez komentarza!!!
        (ale za to usmiech na buzi mi sie pojawil:)
    • pan_szczepan Twój mąż to ciapek. 30.10.06, 19:56
      Sprawa jest prosta. To facet ma zarabiać na dom i potrzeby żony a kobieta
      prowadzić dom i wychowywać dzieci a nie chodzić do pracy. Jeżeli Twój mąż nie
      potrafi zarobić na Twoje wydatki i kupno mieszkania to jest zwykłą pierdołą.
      Zasugeruj mu, że jeśli nie wystarcza to ma rozejrzeć sięza lepszą robotą.
      • isabbelll Re: Twój mąż to ciapek. 30.10.06, 21:31
        Mhmmmm ciapek, pierdoła...cóż to za sformułowania?
        Raczej nieadekwatne do opisanej sytuacji.
        Ale tego i tak nie zrozumiesz, skoro po przeczytaniu
        tego co napisałam doszedłeś do takich wniosków...
    • nikodem531 Re: dziewczyny, mam problem 30.10.06, 20:12
      No okey, moj punkt widzenia co do torebki jest "wybitnie emski":) Ale pomysl
      tak jesli czegos nie posweicisz to nci nie osiagniesz... Jesli Twoj maz
      inwestuje w fundzusze lub etc. To tylko dla Twego dobra, w koncu teraz odmowisz
      sobie wypadow do restauracji czy etc. Ale w przyszlosci moze bedzie tak ze
      codzien bedziecie jadac na miescie? Oczywiste ze kazdy czasem chce sie spotkac
      ze znajomym czy etc. wiec nie powinien Ci zalowac na kawe czy jakies ciastko na
      miescie, co to to nie... Ale powinnas wiedziec ze czasem poswiecenie czegos
      przynosi nam zysk w innej dziedzinie zycia...
      • isabbelll Re: dziewczyny, mam problem 30.10.06, 21:25
        Alez ja to wiem:)
        i nie o to mi chodzi.
        Nie musze jadac w restauracji,
        ale chciałabym mieć troche kasy
        właśnie na to ciastko i kawę etc.
        (w tym miesci się tez torebka):)
        A poświecenie w takich sprawach...
        (jak oszczędne życie)
        procentuje posiadaniem całkiem
        do rzeczy córeczki :) :) :)
    • tumoi Re: dziewczyny, mam problem 31.10.06, 12:39
      Ja w tej chwili jestem "na utrzymaniu" mojego niemęża gdyz wychowuję naszego
      synka. Dostaję pewną kwotę pieniędzy "na życie" i musze nimi tak gospodarować
      aby mi wystarczyło. Bardzo kocham mojego synka, ale wiem, że jeżeli kupię mu
      drogie, firmowe ubranko to zabraknie na moje potrzeby albo mojej starszej
      córki. A jemu naprawdę jest wszystko jedno czy bluzka, która ponosi 2 miesiące
      kosztowała 50 zł czy 10 zł i czy została kupiona na ebayu lub na allegro czy w
      sklepie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka