limka18
22.12.06, 20:47
Piszecie ze jestem na utrzymaniu rodzicow i powinnam sie ich słuchac. Moja
matka nie daje mi rad-ona kaze mi cos zrobic. Nie bede jej słuchała tylko
dlatego ze ma taki kaprys, ja mam własny rozum i wiem co robie. Co do szacunku
dla siebie samej to zgadzam sie, a to ze kocham sie z moim chłopakiem ma
oznaczac ze sie nie szanuje? Co ma długosc zwiazku do rozpoczecia wspołzycia?
Mam prawie 19 lat a kocham sie od 3 miesiecy. Z innymi facetami byłam po rok i
do niczego takiego nie dochodziło. Z tym doszło bo jestem pewna moich uczuc do
niego i jego do mnie. Nie bede poswiecała mojej miłosci zeby spełnic
zachcianke mojej Matki. Ona nie mowi ze go nie lubi, ona po prostu sie czepia
wszytskiego. Dzis on był u mnie i pomagał mi robic jakies ciastka, ona
przyszła i od razu narzekanie. A po co te ciasteczka, takie ciasteczka to
trzeba robic pare dni wczesniej itp. Pozniej sie zastanawiała gdzie powiesic
jemiołe moj chłopak cos tam powiedział zebym pod nia staneła czy jakos tak, a
ona juz do niego zeby nie był taki madry i to nie był zart. No ludzie! Ja mam
19 lat i ona mi zabrania sie całowac?! Denerwuje mnie juz sama jej obecnosc!!
Za wszelka cene stara sie mnie zniechecic do niego. Nie chodzi jej akurat o
niego, tylko ogolnie ze to moj chłopak. Ciagle mi cos gada, ze to robi zle,
tamto zle. Jak ja mam inne zdanie, albo poprosze zeby nie mowiła przy nim
takich rzeczy to ona robi awanture i mowi ze jest w swoim domu. Jego akurat to
nie rusza, on sobie nie robi nic z jej czepiania sie, ale mnie to po prostu
boli. Moj chłopak ejst naprawde swietnym facetem, czemu nie moze byc tak ze
razem posiedzimy wszyscy, posmiejemy sie itp? Czemu ona zawsze zaczyna swoje
głupie gadki? Naprawde zaczynam sie zastanawiac nad tym zeby sama sie
utrzymywac bo nie zrezygnuje dla niej z miłosci mojego zycia. On nigdy nie
podpadł moim rodzicom, ja wracam o ustalonych porach, nie maja zadnego powodu
zeby miec cos przeciwko. Moj ojciec jest jeszcze ok, ale matka...