womann
01.01.07, 23:43
Pewnie nie będę oryginalna w treści, ale każdą sprawe trzeba indywidualnie:)
Więc, ja i On, 22 lata, 5 lat razem, od pół roku już nie. Rozstaliśmy sie z
wieeelu powodów, troche winy mojej troche więcej Jego... ale może dałoby sie
jakoś to załagodzić. Teraz On lata za jakąś i chyba ją kocha... a mnie już
raczej nie... Powiedział,ze jeszcze coś w Nim siedzi ale to nie jest tak dużo
zeby sie nam mogło udać. Ja go kocham maksymalnie na zabój i każdego dnia bez
Niego umieram... No i nie wiem co dalej?! W sumie sprawa prosta... ale nie
chce mi sie już dłużej czekać aż mi to minie, aż zapomne. To jest straszny
ból, kocham go z każdym dniem bardziej a ja nie lubie bierności. Chciałąbym
powalczyć o Niego kolejny raz bo może to "coś" co w Nim zostało odżyje? MOże
to jakaś wielka próba naszej miłości? MOże mi sie uda? Nie chce być bez
Niego.. mam wrażenie,ze to moja druga połówka... tylko szkoda,że mówi że nic
z tego raczej... ja jednak widze,że ma ochote mnie przytulić czy coś... a
może to tylko sentyment?
Widzicie jakąś szanse?
wiem,zę to nowy rok i trzeba zacząć od nowa... ale miłości nie pokonam...