01.03.06, 09:50
Witajcie, tu znajdziecie zapiski z mojego odchudzania.
Zaczęłam 12 stycznia 2006 roku z wagą prawie 90 kilogramów. Dziś jest 47
dzień diety i waga wynosi 82 kilo plus minus :) bo jeszcze nie utrwalona do
końca, zgodnie z moją teorią utrwalania wagi o której pisałam wcześniej w
wątku wielkie odchudzanie.
Zastanawiałam sie czy podać ile mam lat, ale w końcu co mi tam, nie mam
kompleksów związanych z wiekiem. :) Mam 33 lata a dokładnie bedę miała w tym
roku 15 czerwca i właśnie wtedy chciałabym ważyc 65 kilogramów. Jest to w
miare realne bo to 15 tygodni, więc średnio 1 kilogram na tydzień. :)
Przynajmniej taki mam cel.
Ja juz mam dwie śliczne córeczki 4 letnią i roczną. I właśnie po ciążach, ale
nie tylko, zostało mi co nieco :) do zrzucenia.
Bodzcem do podjęcia walki z kilogramai było jak po okresie swiateczno -
noworocznym stanęłam na wadze i zobaczyłam te 90 kilo. Tak mnie to
przeraziło, nigdy tyle nie wazyłam nawet z wielkim brzuchem pod koniec ciąży.
A od porodu zamiast zrzucić nabyte kilogramy jeszcze przez rok przytyłam 10,
w tym 5 w samym tylko grudniu! Więc koniec ze słodkościami, złymi nawykami
zywieniowymi, chcę schudnąc zdrowo i z głowa, zeby póżniej nie mieć problemów
z wracającymi kilogramami.
Obserwuj wątek
    • malgaska Sroda -aquaareobik 01.03.06, 22:55
      Wróciłam z aquaareobiku i jestem jakaś padnieta, instruktorka dała nam nieżle
      dziś popalić :)Dziś czuje ze mam mieśnie rąk - przede wszystkim, ale nóg też :)
      Po zajęciach na szczęście mogłam troche popływać, uwielbiam to, wszystkie sie
      zmywają a ja mam cały tor dla siebie :) wychodze ostatnia aż do gwizdka.
      Jestem spragniona ruchu, byle do wiosny to bedzie sie mozna więcej poruszać.
      Chce kupić steper. Tylko na razie cały czas nie mogę zdecydować sie jaki steper
      chce miec - skrętny, boczny czy taki normalny? :)
      • malgaska 8 tydzień 02.03.06, 09:06
        Dziś rozpoczyna sie 8 tydzień mojego zmagagania z kilogramami. Waga pokazała po
        raz pierwszy 81! Teraz tylko utrwalić ją i dalej w dół. Po wczorajszym czuję
        sie jakaś połamana chyba mam zakwasy... :) Słoneczko, wiosno gdzie jesteś...???
        Z tobą wszystko będzie łatwiejsze..
        • kamak23 Re: 8 tydzień 02.03.06, 14:57
          Malgaska, gratuluję sukcesu, jaki do tej pory osiągnęłaś.Nawet nie wiesz, jak
          marzę o tym, by już osiągnąć Twoją obecną wagę.
          W ogóle to podziwiam Twoje samozaparcie i uważam że jesteś bardzo silna i
          twarda.Jesteś w tej kwestii dla mnie wzorem ale chyba niedoścignionym, bo
          czasem brak mi siły i determinacji a u Ciebie tego nie widzę, jesteś uparta i
          dążysz do celu!Po prostu super z Ciebie kobitka, tak konsekwentna, że tylko
          tego pozazdrościć. Pozdrawiam
          • malgaska Re: 8 tydzień 02.03.06, 23:28
            Kamak kochana, dziekuję za ciepłe słowa. Jak będzie mi żle i bedę w dołku to
            sobie zawsze poczytam i bedzie mi od razu lepiej i cieplej na sercu że ktoś we
            mnie tak wierzy :)
            Dziewczyny jak tak Was sobie pocztałam to zaczęłam dochodzić do wniosku ,że ja
            chyba za duzo jem :) moja dieta oparta jest na 1000 kalorii plus minus i są to
            dość duże porcje warzyw a mięsa i ryby starałam sie aby było 200 g zgodnie z
            planem a wy mi piszecie że jecie ok 600. To ja już sama nie wiem, dziś
            postarałam sie zmniejszyć porcje i wyszło mi niecałe 600. Zobaczymy jak będzie
            troche sie poobserwuje. Kupiłam sobie na razie na próbe też te tabletki z
            kwasem octowym biore dwie dziennie. I wróciłam do wody żurawinowej - jednak na
            niej lepiej mi idzie. :)Pije ok 2 litrów dziennie. Oraz wprowadziłam czerwoną
            herbatę dostałam taką chińską pojedyńczo pakowaną w kostce wygląda jak
            cukierek :) Dziś plan wykonany ale wieczorem czuję jednak głodek a wcześniej
            tego uczucia nie miałam. Mam nadzieję że uda mi się zasnąć :) Pozdrawiam.
            PS. Dorocia trzymaj się i życzę zdrówka.
            • kamak23 Re: 8 tydzień 04.03.06, 11:11
              Wiesz malgaska, ja uważam że Ty bardzo mądrze jesz.Zmniejszasz sobie
              prawdopodobieństwo efektu jojo :) Ja nie mogę się wysilić na 1000 kcal bo chcę
              schudnąć szybko. Wiem,że to głupie ale już tak bardzo chcę widzieć efekty!
              A Ty robisz to bardzo rozsądnie, tylko podziwiać...
              • malgaska moje dietowanie :) 04.03.06, 22:32
                Wczoraj zaplanowałam również 600 kalorii, ale nie wytrzymałam. Wczoraj wieksze
                zakupy robił mąz i przyniósł również m.in. paczke bułek ze słonecznikiem. Jak
                ja robie zakupy takie rzeczy nie trafiaja do domu :) no i nie mogłam sie
                powstrzymać jedną zjadłam. W sumie to i tak wyszło koło 800, ale nie jestem z
                tego dumna. Zauważyłam, że przy 1000 kalorii łatwiej mi powstrzymywać takie
                nagłe ataki na coś niedozwolonego, więc chociażby z tego powodu wrócę do
                poprzedniej normy :)
                A dzisiaj przekonałam sie, że sa sytuacje w których musimy świadomie nie
                przestrzegać dietowania. Byliśmy zaproszeni do bardzo sympatycznych znajomych
                meża i gospodyni specjalnie przyrządziła dla nas "lazanie" (sorki nie wiem jak
                sie pisze) :) włożyła w to ogrom pracy i naprawde wielkim nietaktem byłoby jej
                nie zjeść. Była pyszna, wybręłam delikatnie nieco z sytuacji i pół porcji
                oddałam meżowi, sama próbując sałatki z zielonej sałaty z pomidorem i mozzarelą.
                Nie mam zadnych wyrzutów sumienia w związku z tym pysznym jedzonkiem, zresztą
                przeliczyłam bilans kaloryczny i tak wyszło mi ok 1100, czyli nieżle :)
                A jutro dalej trzymam dietkę...aż do skutku...
                • malgaska mam steper !!! 05.03.06, 23:53
                  Dziewczyny, mam w końcu steper! Po oglądaniu i wypróbowaniu różnych wersji
                  zdecydowałam sie na boczny :) Jest to mój kwiatek na dzień kobiet :) niezły ten
                  kwiatek co :)Cieszę sie jak dziecko. Już wieczorem wypróbowałam, wytrzymałam 35
                  minut licznik pokazał spalonych ok 160 kalorii :) Mam zamiar regularnie
                  korzystać, moze codziennie a napewno co drugi dzień. Teraz to już muszę
                  schudnąć.... bo inaczej mam przechlapane u męża, który tak we mnie inwestuje :)
                  Na razie nic mnie nie boli, w przeciwieństwie do męza który po 10 minutach
                  chodzenia jest cały obolały i ma zakwasy :) czyli niezłą mam kondycje :)
                  Zobaczymy jutro. Pa pa
                  • malgaska malgaska 06.03.06, 09:01
                    Dziś rano ok a ja jestem juz po porannej dawce ćwiczeń. Na razie wykonuje
                    absolutne zalecane minimum czyli 35 minut. Na wiecej zresztą mój mały robaczek
                    mi nie pozwoli :) trzymajcie się, miłego dnia.
                    • malgaska Re: malgaska 07.03.06, 23:15
                      Cześć dziewczyny, jestem i melduje sie.. wczoraj wieczorem też był steper i
                      dziś rano, tak że jakoś się trzymam :) Już myślałam,że dzisiejszy dzień spiszę
                      jednak na straty, bo potem przez pół dnia miałam straszny ból głowy i jakąś
                      niemoc czułam ( przesilenie wiosenne mnie dopadło czy co? ) odpuściło
                      wieczorem :) Poszłam na wieczorny spacer po powrocie pochodziłam na steperze 20
                      min i zrobiłam 60 brzuszków (rozgrzewam sie - 3 serie po 20) Teraz czuje sie
                      już wyśmienicie, wiec dzień kończę jednak optymistycznie :)
                      Ostatnio dopadła mnie jakas obsesja, żeby zobaczyć juz te 80:) jest blisko
                      czuje to bo wahania na wadze sa coraz mniejsze wskazania między ranem a
                      wieczorem (utrwala sie ) a ze posiadam taka wage za 10 zł z ikei czyli niezbyt
                      dokładną to marzy mi sie taka z elektronicznym wyświetlaczem :) ale prezent już
                      jeden dostałam na więcej na razie nie mogę liczyć..
                      co do wskazania wagi może jutro a na pewno w czwartek zobaczę wyczekiwaną
                      cyfre :) jestem dobrej myśli... pa pa
                      • aks75 Re: malgaska 08.03.06, 00:07
                        Hej malgaska!

                        fajnie, ze tu trafilam, wiesz? naprawde dziekuje Ci za zaintersowanie i pomoc i kamakowi23 tez, i powiem
                        tak, pulchne babki, to rowne dziewczyny! Dobranoc!
                        • malgaska Sroda -aquaareobik 08.03.06, 23:14
                          Dzień bardzo przyjemnie dziś spedziłam i co najważniejsze aktywnie. Rano 60
                          brzuszków i 35 min stepera. Po południu 40 min spaceru, a pięknie dzisiaj
                          świeciło :) A coś dla siebie to nowy kremik wypróbowałam, cudo :) No a
                          wieczorem aquaareobik. Z utrzymaniem diety nie miałam problemów, bo i nie miał
                          mnie kto kusić :) Pozdrawiam, jutro podsumowanie tygodnia...
    • aganiok32 Re: malgaska 08.03.06, 12:05
      czytam i oczom nie wierzę, Wy naprawdę jecie tylko 600 kcal dziennie? Przecież
      to znacznie za mało...wystarczy obniżyć kaloryczność do 1000 kcal żeby chudnąć
      1 kg tygodniowo. Większe ograniczenie moze doprowadzić do niedożywienia...
      • malgaska Re: malgaska 08.03.06, 12:51
        aganiok ależ ja się z Tobą całkowicie zgadzam :) Poczytaj nas troszeczkę a może
        zrozumiesz cały sens tego jedniowego eksperymentu :) i co chciałam przez to
        dziewczynom powiedzieć :)
        • kamak23 Re: malgaska 08.03.06, 15:07
          Ja osobiście uważam, że czasem lepiej zjeść 600 kcalorii ale mądrych i z
          jedzenia na prawdę wartościowego i pełnego witamin, niż jeść 2500 kcal i być
          niby dożywionym, ale tak naprawdę jeść puste kalorie, jadzenie bez witamin itd,
          np. bardzo kaloryczne hamburgery w McDonaldzie. Nie powiecie mi że osoba która
          przez cały dzień zje np. 6 takich hamburgerów, robi lepiej niż ktoś kto je
          warzywa i chude gotowane mięso, dostarczając sobie np. te 600 kcal!
          Tak na marginesie to wiem, że najoptymalniejsza wersja to ok 1000-1200 kcal,
          staram sie w tym już mieścić :)
    • malgaska 9 tydzień 09.03.06, 11:05
      Witajcie, nie mam niestety dla siebie żadnych rewelacyjnych wieści. Waga nadal
      jest pomiędzy 81 i 80. Stoję w miejscu. Pocieszajace jest jedynie to,że
      wieczorem też tyle ważę, co powinno oznaczać jednak,że powinna pójść wkrótce w
      dół. Powinnam sie załamać. Ale nie nie dam się. :) Ale troszeczkę jest mi
      smutno :( Pomimo tego ranek zaczęłam od cwiczeń stepera i brzuszków. W końcu
      dieta i ćwiczenia musza dać rezultaty.
      • olanc Re: 9 tydzień 09.03.06, 11:23
        Malgasko nie smuć się. W każdej diecie następuje taki moment, że na efekt
        trzeba poczekać dłużej. Przestawia się przemiana materii. I tak do tej pory
        szłaś jak burza :). Uzbrój się więc w cierpliwość, dalej chudniesz tylko
        wolniej. Badź nadal konsekwentna, a ani sie obejrzysz kiedy znów wskoczysz w
        bardzo stare dżinsy ;) pozdrawiam
      • bozzar Re: 9 tydzień 10.03.06, 17:18
        Malagaska...waga w koncu ruszyła w upragniony dół? a bierzesz suplementy typu
        CLA? omega3 albo olej z wiesiołka? L-karnityna i CLA byłoby teraz dla ciebie
        najlepsze...przy tak intensywnym ruchu!! gratuluje samozaparcia!! a poza tym
        pamietaj,ze czasem tracimy centymetry nie gubiąc wagi....więc zmierz sie
        zamiast wazyć;-))
    • kamak23 Re: malgaska 09.03.06, 19:10
      Malgaska, ja mam to samo...Może to wina tej wstrętnej pogody? :( Jednoczę się z
      Tobą w oczekiwaniu na to kilo mniej które nie chce zejść...
      • malgaska Re: malgaska 11.03.06, 18:50
        Cześć dziewczyny, przycichłam ostatnio bo córeczka starsza mi zachorowała
        przywlekła jakiegoś paskudnego wirusa z przedszkola, temperatura 40 stopni,
        wiec same rozumiecie, że nie wesoło :(
        Ja sie trzymałam jeśli chodzi o dietę do dziś. Dziś odreagowałam całą tą
        sytuację w dawnym stylu i od rana łamałam wszystkie reguły mojego dietowania.
        Wcale nie jestem widać taka twarda. Teraz czuję sie bardzo ocięzała, to
        wystarczająca kara :) Biorę sie w garść.To się więcej nie powtórzy...
        Dziekuję za wsparcie...Bozzar biorę wiesiołka i magnez regularnie, l-karnityne
        głównie w dni basenowe. CLA miał być w trzeciej fazie, ale chyba masz racje w
        końcu teraz też nie powinno sie wedłud planu tak ćwiczyć a skoro ćwiczę to
        powinnam go wprowadzić wcześniej. Dzięki, spróbuję. Pozdrawiam wszzystkich
        cieplutko nie dajmy się tej wstrętnej pogodzie... pa pa
        • malgaska Re: malgaska 13.03.06, 09:22
          No cóż, weekend nie należał do udanych... Całe szczęście, że waga stoi w
          miejscu (pierwszy raz cieszę sie że stoi :)) A teraz do roboty...Nie ma sie co
          nad sobą rozczulać...Ide poćwiczyć, pa pa
        • olanc Re: malgaska 13.03.06, 12:14
          Mój Mały też złapał katar, mam nadzieję, że nie będzie gorzej, tym bardziej, że
          sama jestem chora. Niestety tak to już jest, że w chwilach stresowych, a
          choroba dziecka to ogromny stres, nie mamy szans na wytrwanie w diecie...To
          normalne. Zresztą weekendy też są cięzkie. U mnie np. zawsze idziemy na obiad
          do którychś rodziców. W swojej diecie na razie założyłam normalne niedzielne
          obiady tyle, że w małej ilości. Miałam nie jest słodkości, ale niestety
          rzuciłam się na pączka i chyba zjadłąm go w minutę...Mimo, że nie przepadam za
          pączkami ! Zyczę zdrowia Twojej córeczce i wytrwałości Tobie Malgasko :).
          • malgaska środa aquaareobik :) 15.03.06, 23:34
            Witajcie dziewczyny :)
            Bardzo dziękuje za wszelkie zyczenia zdrówka i wsparcie.
            Starsza córcia już od dwóch dni nie gorączkuje i mam nadzieję, ze wychodzimy z
            tego kryzysu.
            Mnie też zajęło kilka dni aby ponownie wdrożyc sie w zasady dietowania :)
            Po tragicznym weekendzie dochodzę do siebie, jeszcze wczoraj zaliczyłam poważną
            słodką wpadkę :) Ale juz dzis jest prawie ok.
            Ale cały czas starałam sie ćwiczyć. Dochodzę już do 100 brzuszków dziennie 4
            serie po 25 :)
            Trochę zaniedbałam steper, co drugi dzień, ale od jutra to naprawię :)
            A tak z tygodnia na tydzień obserwuję poprawe kondycji na basenie. Coraz lepiej
            i skuteczniej wychodzą mi ćwiczenia w wodzie :) Co prawda wracam na prawde
            zmęczona, po prostu padam i ledwo do Was piszę, ale jestem szczęśliwa :)
            Grunt to wiedzieć co sie chce osiągnąć... A ja chcę zmienic swoje zycie i
            siebie... i do przynajmniej czerwca na pewno nie odpuszczę to pewne!!!
            Więc jeszcze Was trochę pomęczę swoja obecnościa..:))
            Pozdrowionka ide spać pa pa
            • olanc Re: środa aquaareobik :) 16.03.06, 11:48
              Malgasko tyle w Tobie pogody ducha i optymizmu :). To chyba nie tylko magnez
              ale i pogodne usposobienie :). Biorać pod uwagę ile ćwiczysz Twoja chwilowa
              stagnacja wagi może być związana z tym, że nabierasz masy mięsniowej. Lepiej
              jednak porównywać wymiary, a nie kg...Zakupy nie udały się wcale :(. Nigdzie
              nie było soku z żurawin, bo drogi i mało kto kupuje, dopiero mi zamówią.
              Natomiast olej lniany mimo, że mówiłam, że chcę wysokolinolenowy dostałam
              niskolinolenowy. Zorientowałam się dopiero w domu, że dostałam nie to co
              chciałam. Chyba zużyję go do kotłetów dla męża...Pozdrawiam
              • olanc Re: środa aquaareobik :) 16.03.06, 11:58
                Malgasko, a jaki Ty kupujesz olej lniany ? Bo znalazłąm coś takiedo na pewnym z
                forum :

                Temat: Re: Dieta AMERYKAŃSKA – olej lniany

                wyslane przez Janusz dnia 2005-08-24 23:23:05
                [Mozilla/4.0 (compatible; MSIE 6.0; Windows NT 5.1)]

                --------------------------------------------------------------------------------
                specjalista ds. butelkowanych olejów zdrowotnych: +48 (71) 316 – 94 – 58
                koniecznie trzeba powiedzieć że chodzi o olej do diety dr Bruno.
                =========================================
                Tam produkują olej lniany specjalistyczny, zdrowotny, a nie spożywczy. Nie
                wszyscy wiedzą, że oprócz walorów smakowych ten olej to przede wszystkim kwasy
                OMEGA 3 , które szybko się utleniają na świetle oraz w temperaturze. Dlatego
                olej ten należy przechowywać w lodówce. W samym procesie tłoczenia tego oleju
                jest on schładzany (bo przecież wyciskane/ściskane nasiona nagrzewają się), i
                wlewany do schłodzonego pojemnika. Potem rozlewany w butelki z ciemnego szkła,
                i azotowany przed zakorkowaniem. Do klienta wysyłana jest butelka schłodzona w
                opakowaniu styropianowym- a więc dochodzi jeszcze zimna.
                Ponadto olej jest tłoczony na bieżąco, a więc dziś zamawiasz i dziś tłoczą dla
                ciebie , a jutro go masz.
                Olej ten to koszt ok.30zł za litr !!!!
                To darmocha za taką linią tłoczenia.
                Olej z półek sklepowych jest niewiele wart, bo już po tygodniu zawartość
                kw.omega3 jest w nich niewielka.
                Nie wiem czy wszyscy się orientują, ale kw.omega 3 działają antynowotworowo.
                Zawartość tych kwasów w tym oleju to aż 55% !!!!!! inne oleje zawierają nie
                więcej jak 10%.
                powodzenia

                Może więc lepiej kupić kapsułki z tym omegami ?
                • malgaska Re: olej lniany 16.03.06, 15:12
                  Witaj Olanc, dzieki za miłe słowa :)
                  Co do oleju, a wiec tak:
                  1. za pierwszym razem tez popełniłam ten sam bład kupując olej niskolinolenowy
                  a nie wysoko..., niestety do smażenia sie nie nadaje :) podobno coś sie tam
                  może uwalniać przy nagrzewaniu niekorzystnego, gdzieś czytałam ale już nie
                  pamiętam gdzie... :( choć na początku tez próbowałam smazyć na nim nie wiedzac
                  o tym :) ja na dodatek jeszcze kupiłam go z bardzo krótkim terminem wazności,
                  juz go mogę wyrzucić :( więc jestem w plecy..
                  2. ten co używam, mogę polecić: firmy Oleofarm Olej lniany tłoczony na zimno,
                  podobno na pewno zawiera NNKT, głównie Omega-3, jest w butelce z ciemnego
                  szkła, ja go zawsze trzymam w lodówce, no i cene to on ma:)za 0,25 litra płacę
                  12,5 zł - to za litr wychodziło by jeszcze drożej niż tamten :( ale starcza mi
                  na długo ponad miesiąc :) teraz tez troszeczkę mniej go uzywam w porównaniu z
                  pierwszym miesiącem...
                  3. o tym oleju co mi przysłałas poczytam na spokojnie, może warto sie
                  zainteresować..choć z kolei tak duza butla nie była by nam potrzebna,
                  niepotrzebnie by sie starzał... ale poczytam...
                  4. kurcze teraz dopiero widzę że mam dobrze z tą moja panią ze sklepu ze zdrową
                  zywnościa bo u niej towar schodzi na bieząco i taki olej na pewno długo nie
                  stoi na półce :) a i pogadać zawsze moge..
                  5 o kapsułkach jest w książce to doczytaj...kiedy i czy warto zamiast oleju..
                  To na razie tyle bo dziś mnie czas goni :) pa pa
                    • malgaska 10 tydzień :) 17.03.06, 22:19
                      Hejka wszystkim, co by nie było wątpliwości jestem mam sie dobrze :)
                      Już trzeci dzień udaje mi sie regularnie wieczorkiem porządnie poćwiczyć.
                      Najpierw steper a potem dobre pół godzinki ćwiczeń podłogowych jak je nazywam :)
                      Dają jeszcze lepszy efekt niż magnez :) (dla wtajemiczonych he he)
                      Dietka moja w ostatnich dniach wzorowa może nie jest, ale w normie jeszcze :)
                      Dziewczyny przed nami ten "wstrętny" weekend :)nie dajmy się...co byśmy nie
                      musiały potem narzekać...ja mam mocną wolę wytrwania. A sama myśl o zmaganiu
                      sprawia mi przyjemnośc...i o to chodzi :) w końcu to zależy tylko od nas i nikt
                      nas do niczego nie zmusza...to jest nasz wybór, aby kiedyś poczuć się jeszcze
                      lepiej :)
                      Serdeczie pozdrawiam i za wszystkie trzymam kciuki... dobrego samopoczucia :)
                      • malgaska Re: 10 tydzień :) 20.03.06, 14:20
                        Witajcie, po weekendzie ok :)
                        W sobotę musiałam tylko przystopowac z ćwiczeniami, bo czułam, że nie moge sie
                        ruszać po piatku :)Ale juz ok.
                        Zaczynam nowy tydzień z nową wagą, pojawiło sie upragnione 80kg. Czyli moge
                        powiedzieć ze mam 10kg na 10 tygodni :) Ale przyszło jakoś tak cięzko, ze nie
                        umiem sie chyba cieszyć...ale tez nie rezygnuję :( Nawet nie gratulujcie...
                        Muszę wprowadzic jakieś modyfikacje... no było co prawda sporo odstepstw od
                        dietki :) ale bez przesady :)
                        Pierwsza zmiana - wprowadzam serwatkę w proszku na śniadania czyli bedę piła
                        koktajle owocowe. Tą serwatką już dawno sie interesowałam, ale jak pytałam nikt
                        nie odpowiedział czy stosuje :( Mi udało sie w końcu dostać, niestety nie do
                        końca taką o jaka chodzi, bo zawiera niestety słodzik i ma troszcze
                        wegowodanów :( - Przypomnę ze w ksiązce chodzi o serwatke bezlaktazowa
                        wysokobiałkowa zawierającą ok.20g białka i śladowe ilości węglowodanów w jednej
                        porcji. - Ta ma białka ok 11g. Ale w 93 % zawiera serwatkę, to chyba lepsze to
                        niż nic :) Producent INSTANTINA GmbH Ausria. Pisze bo jak by ktos spotkał inna
                        to prosze dać znać. I co najważniejsze ma dobra cenę bo za 750g zapłaciłam 20
                        zł. A powinna starczyc na długo..Niestety jak pytałam o inna to tylko na
                        zamówienie puszka za 120 zł..:( więc dajcie znać, gdzie jeszcze można zamówić
                        tą serwatkę...
                        • malgaska środa aquaareobik :) 22.03.06, 22:21
                          Uwielbiam środy :) To wyjście na basen to mój motor napędowy, nie dość że mogę
                          sie wyrwać z domu, odpocząc od kochanych urwisów, to jeszcze czuje jak się
                          modeluje moje ciałko :) Po prostu super rekreacja :) jeśli to tylko możliwe
                          polecam wszystkim. Dziś byłam wzorową wyłukiwaczką :)
                          Czuję wiosne w sobie...tym bardziej, że pogoda u mnie coraz bardziej wiosenna :)
                          Wiosna wiosna ach to ty...
                          Pozdrawiam optymistycznie :)
                          • malgaska 11 tydzień :) 23.03.06, 14:38
                            Witam nadal w wiosennym nastroju :) za oknem słoneczko, mi udało sie dziś po
                            raz pierwszy wyjść na spacer z dziećmi po ich chorobie, czyli super :)
                            Ta wiosna zmotywowała mnie na całego czuje taką energie...i ochotę na wszystko
                            co zielone :) Wprowadziłam dwa razy dziennie zielenine jak ja to nazywam, czyli
                            do obiadu do mięska i na kolacje do jajek, na zmianę : micha zielonej sałaty z
                            cytryną, olejem lnianym i octem jabłkowym i jakiś koperek lub pietruszka(pycha)
                            lub szpinak lub brokuły lub sałatka z kapusty pekińskiej :)
                            Waga na 11 tydzień 80 kilo coraz bardziej utrwalone :)

                            Hasło na dziś jutro i pojutrze JEDZ ZIELONE !
                            Wiosna wiosna ach to ty...:)
                            • malgaska Znikam :) 24.03.06, 14:27
                              Cześć dziewczyny :) Poniewaz byłam tu codziennie, uprzedzam że zniakam na jakiś
                              czas :( czas zmienić klimat dzieciaczkom. Wyjezdzam z wagą 80 kilogramów i mam
                              nadzieję wrócić z mniejsza, no a chociazby z taką samą ;)
                              Tak, ze trzymajcie sie ciepło, chudnijcie w zawrotnym tempie i wspierajcie sie
                              wzajemnie :)
                              Po powrocie dam znać jak mi poszło :)
                              Pozdrawiam.
                              • olanc Re: Znikam :) 27.03.06, 14:23
                                Malgasko będzie Cię bardzo brakować. Bawcie się dobrze :). I napisz od razu jak
                                wrócisz. No może jak się rozpakujesz ..;). Powodzenia w diecie i pozdrawiam
                                serdecznie
                                • malgaska WRÓCIŁAM!!! 10.04.06, 13:46
                                  Witajcie Kochani, ale mi Was brakowało!!! Myślałam o Was cały czas. Ale się
                                  pozmieniało... J
                                  Tyle mam do napisania ... od czego zacząć ...chyba od początku... :)
                                  Strasznie bałam się tego wyjazdu, bo właśnie w grudniu u rodziców tyle
                                  przytyłam.. :) Ale nie było tak źle, a nawet jest dobrze. Nie tylko nie
                                  przytyłam ale i schudłam przez te dwa tygodnie Wróciłam z mniejszą wagą!!!
                                  Moje przemyślenia – jeśli my coś tak na prawdę chcemy osiągnąć, mamy swoje
                                  zasady to inni to szanują a nawet się dostosowują!!!
                                  Nasze dietowanie zależy tylko od nas.
                                  Miałam bardzo duże wsparcie od rodziców i znajomych. Starałam się nie sprawiać
                                  zbyt dużych „kłopotów” moim odchudzaniem i starałam się jeść to co oni :) tzn.
                                  jak oni rybkę pieczoną to ja tę samą, ale gotowaną. Jak ugotowałam sobie mięsko
                                  to miałam na dwa dni. Sama zaopatrywałam się w warzywa, później jak widzieli co
                                  jadam to mi to kupowali. Raz zjadłam tę samą zupkę co wszyscy tylko z mojego
                                  czystego lenistwa bo nie chciało mi się specjalnie dla mnie coś przygotowywać.
                                  Jednak muszę przyznać ze w tych naszych ziołach i całym menu jest coś takiego,
                                  ze jak się trzymam planu to nie mam żadnej chęci na coś niedozwolonego i nie
                                  jestem głodna a jak się wyłamałam to zaraz chodziła za mną ochota np. na coś
                                  słodkiego.
                                  A propo słodyczy to pokusy były i to nie złe bo to był czas pourodzinowy mojego
                                  taty i jego odejście na emeryturę więc były i torty i wszelkiego rodzaju
                                  ciasta, ale wiecie co... spokojnie poradziłam sobie z tym. Tort okazał się na
                                  szczęście dla mnie zbyt kremowy (ble) a z ciast odkroiłam sobie po takim
                                  malutkim kawałeczku centymetrowym dla posmakowania i wiecie co .... nie chciało
                                  mi się więcej. Pokusa opanowana. Mam zamiar wykorzystać to doświadczenie na
                                  święta.
                                  Cały czas piję siemie lniane rano i wieczorem, moja mama mi w tym towarzyszyła
                                  i też się przekonała.....i piłyśmy razem wodę żurawinowa, na dodatek w jej
                                  przypadku niby się nie odchudzajac przy mnie i tak schudła dwa kilo!!!
                                  Byłam też dwa razy na basenie i codziennie ćwiczyłam razem z kasetą przy muzyce
                                  po 50 min. Łał nawet nie wiedziałam że przy wydawało by się prostych
                                  ćwiczeniach można się tak zmęczyć :) .Te 50 minut szybko leci a jestem po taka
                                  mokra ze tylko po pod prysznic. Codziennie chodziłam na takie bardzo szybkie
                                  spacery tym bardziej ,że sprzyjało ukształtowanie terenu to osiedle położone
                                  jest na wzgórzu, więc tak opracowałam spacer że schodziłam dookoła na dół a pod
                                  górę schodami 160 stopni – super- obserwowałam jak z dnia na dzień rośnie moja
                                  kondycja nieraz z dwa razy schodami w górę w dół i w górę.. :)
                                  Fajnie jak można zostawić dzieci pod opieką a samemu zadbać o siebie. Nawet jak
                                  oglądaliśmy film to ja ćwiczyłam mój tata był pod wrażeniem. A na basen to
                                  potem sami mnie wyganiali.. :)
                                  A jak fantastycznie się czułam. Nadrobiłam zaległości towarzyskie i dieta to
                                  nie problem bo jak to są to moi dobrzy znajomi to nie problem umawiajac się
                                  zaznaczyć że nie jadam nic słodkiego i proszę mnie nie kusić...oni nie muszą
                                  nic szykować a ja nie mam wyrzutów sumienia . Czasami znalazło się jabłuszko
                                  czy grejfrucik.. :)
                                  Tak, że dziewczyny można zmienić swoje i innych przyzwyczajenia jeśli tylko MY
                                  tego chcemy.
                                  Kolejnym plusem z mojego wyjazdu było to , że zaczęłam powoli zmieniać
                                  garderobę :) !!! Obkupiłam się za wszystkie czasy dwie pary spodni nowe
                                  bluzeczki wszystko w nowych rozmiarach!!! Bo może waga na razie spada cały czas
                                  powoli ale systematycznie. Ale po swojej figurze widzę - zaczyna być widać
                                  różnice!!! I o to chodzi. Nie jest jeszcze idealnie ale jest różnica.....
                                  A propo wagi – to mam dylemat bo w końcu nie wiem ile na prawdę ważę ....
                                  bo ....ja posiadam taką zwykłą wagę z ikei za 10 zł u rodziców jest taka nowa
                                  elektroniczna i jest na niej spora różnica bo ponad dwa kilo!!! U tej na
                                  rodziców ważę 76!!! A na mojej ponad dwa więcej...:(
                                  I która kłamie...?????Tak na prawdę nie ważne... czuje się na te 76 i po
                                  rzeczach które zakładam też bardziej jestem skłonna przyznać że to prawdziwy
                                  wynik. Ale tak czy inaczej tendencja spadkowa jest a o to chodzi....!!! Na
                                  jednej i drugiej....ale coraz mocniej i mocniej marzy mi się taka elektroniczna
                                  dokładna waga .... samopoczucie też by było lepsze jak by pokazywała
                                  prawdziwą nie zawyżoną wagę...J
                                  Jeszcze przed wyjazdem myślałam tez o małej odskoczni od planu .. tak jak
                                  niektóre z was kusiła kopenhaska... ale teraz wiem na pewno , że to mi nie
                                  potrzebne NASZ plan działa !!! lepiej powoli a systematycznie Ja jestem wielkim
                                  zwolennikiem Planu Wypłukiwania Tłuszczu i jest to plan na całe życie... bo
                                  nawet jak się pogrzeszy to i tak działa... Zdecydowanie polecam !!!
                                  To na razie na tyle w ramach moich zaległości ale na pewno jeszcze się nie raz
                                  odezwę... w końcu WRÓCIŁAM!!!!! :)
                                  Serdecznie pozdrawiam.
            • malgaska 4 miesiąc :))) 12.04.06, 10:22
              Witam, mamy okres sprzyjający refleksjom, czas zadumy... i pora na rachunek
              dietetyczny...
              Wytrwałam trzy miesiące na diecie. Zaczęłam 12.01. Stan wyjściowy 90 kilo. Jest
              78 ( na mojej wadze :).

              Czy mogło być lepiej - pewnie, ze mogło. Jak każdy miewam wzloty i upadki.
              Czy jestem zadowolona - pewnie, ze jestem!!! I to bardzo.
              Czy kontynuuje - pewnie, aż do skutku... czyli takiego stanu z którego będe
              zadowolona...
              Czy wytrwam - tego nikt nie wie... ale jeśli bardzo się czegoś chce, to można
              to osiągnąć..więc wytrwam.

              W tej chwili najbardziej przeszkadza mi moje lenistwo. Są chwile w których
              strasznie mnie dopada i nic mi się nie chce... szczytem jest wtedy zamiast
              sięgnąc po cos do jedzenia zdrowego, ale trzeba to troszeczkę przygotować,
              łapię sie za cos co wydaje mi sie na tą chwilę prostsze łatwiejsze.. otwieram
              lodówke i łapie się za kiełbaskę, bo od razu można ją skonsumować.. czyste
              lenistwo. Tym bardziej, ze staram się mieć w domu zawsze te produkty, które
              powinnam mieć. Więc to czyste lenistwo :(
              Na szczęście przy moim zmiennym temperamencie za chwile ogarnia mnie fala
              energii i działam dalej pokonując ta słabość.
              Z jednej strony - uwielbiam zmiany, wyjazdy. Z drugiej czasami potrzebuję
              trochę czasu aby wpaśc w nowy rytm :)
              Tak jest teraz - jestem w domu od dwóch dni. Pierwszego nie mogłam sie
              zmotywować aby poćwiczyć (choć na wyjeżdzie cwiczyłam codziennie). Wczoraj już
              było lepiej - godzina przy muzyce :), ale jeszcze nie mogłam sie zdecydować na
              steper :(. Dziś mam wielką chęc poprawy. Zobaczymy jak wyjdzie...
              Co jescze mi przeszkadza - pewnie powinnam iśc waszym śladem i nie przesiadywać
              tyle czasu przed kompem a poświęcic go na coś, co przyniesie więcej pożytku...
              ale nie mogę jestem chyba uzalezniona... :) więc piszcie częściej, żebym miała
              co robić... :)
              Obiecuję poprawę...
              • kamak23 Re: 4 miesiąc :))) 12.04.06, 13:33
                Malgaska, Twój sukces jest ogromny, 12 kilo mniej, to wielkie osiągnięcie i
                chylę Ci czoła :) Jesteś silna i wytrwała, co już pokazałaś swoim rezultatem.
                Nie poddasz się na pewno, wiem to! A odpoczynek od ćwiczeń też jest potrzebny,
                mięśnie sie regenerują.
                Jeszcze raz Ci gratuluję!!!
                  • malgaska Przerwa świąteczna :) 13.04.06, 20:54
                    Dzieki dziewczyny za ciepłe słowa..
                    Coś trudno mi zapanować w ostatnich dniach nad moim lenistwem...okropnośc...nie
                    mogę się wziąć tak solidnie do kupy...Planu się trzymam, gorzej z
                    ćwiczeniami...Ale opanujemy to ... opanujemy :)
                    Niestety znowu znikam na ponad tydzień, tym razem dłuższa przerwa swiąteczna.
                    Do zobaczenia po powrocie... trzymajcie sie w miare możliwości...w razie czego
                    po świetach ostro bierzemy się do pracy... :) Jak wrócę dam znać...pa pa
                    • malgaska Koniec przerwy i do roboty :) 22.04.06, 18:38
                      Witam po świątecznie :)
                      Wróciłam już wczoraj i przywitałabym się już z Wami wcześniej ale miałam
                      problem wczoraj i dzisiaj do południa z gazetą, no tak długo sie wszystko
                      otwierało, ze tylko nerwy można było sobie popsuć :) ale już jest ok,
                      nadrobiłam zaległości w czytaniu i do roboty.
                      Najpierw co u mnie. No tak jak u większości :) nie mam się czym chwalić :(
                      wróciłam cięższa o dwa kilo znowu ważę 80 :(
                      Nie jadłam co prawda chleba i ziemniaków, a mięso to już takie jak wszyscy
                      pozostali domownicy, no i te ciasta mnie zgubiły... niestety. Nie udało się po
                      kawałeczku.. :) I zaczęło się, jak tylko poczułam słodkie ciągle za mną
                      chodziło. A ja nie miałam siły z tym walczyć.. :(
                      Niestety u mnie sprawdza się zasada lepiej wcale niż troszeczkę... nie umiem
                      nad sobą jeszcze zapanować, a granice łatwo przekroczyć.. :(
                      No ale na szczęscie świeta wielkanocne raz w roku i takie wyjazdy. Było miło
                      ale się skończyło. I teraz do roboty.
                      To co dziewczyny od poniedziałku koniec taryfy ulgowej dla siebie i bierzemy
                      sie ostro za wypłukiwanie tego wstrętnego tłuszczu. Tylko systematyczność
                      konsekwencja i nasz upór dadzą wyniki!!! Wiemy, że mozna, że potrafimy..
                      Jestem z Wami, koniec wakacji na razie od wszystkiego...troche sie teraz
                      pomęczymy aby za parę miesięcy zbierać plon naszej pracy... ciężkiej pracy
                      niestety... ale za to potem jaka radocha - pomyślmy nad tym...
                      Tym bardziej, ze u mnie zamiast wiosny przyszło lato... gorąco jak nie wiem co
                      tylko na krótki rękaw... i jak tu ukryć te fałdki i inne rzeczy.. ha ha pod
                      kurteczka się już nie da...:)
                      Pozdrawiam Was cieplutko i bardzo słonecznie...pa pa
                      • bozzar Re: Koniec przerwy i do roboty :) 22.04.06, 19:04
                        Witaj malagaska...pusto troszke było bez ciebie...
                        widzisz twoja waga 80 kg...jest jak na razie moja docelową;-)) mam 90 kg na
                        liczniku i byłabym szczęsliwa ważąc tyle,co Ty..jak zawsze punkt widzenia jest
                        zalezny od punktu wyjściowego!! Ale gratuluje zrzucenia ponad 10 kg!!! toż to
                        10 torebek cukru,którego nie musisz juz na sobie nosić!!! Wow!!
                        ja zaczynam kuracje Adipexem...chyba juz tak jestem zdeterminowana...;-((
                        cos nie udaje mi sie zrzucic tej wstrętnej nadwagi...spróbuje podstepem;-))
                        Pozdrawiam i zycze duuuzo wytrwałości!!
                        • malgaska Re: Koniec przerwy i do roboty :) 23.04.06, 23:28
                          Wielkie dzięki bozzar...za wszystko...
                          Tak się nad Tobą zastanawiałam.. bo wyjściową miałysmy taką samą, ale ja
                          rzczywiście 90 wazyłam bardzo krótko, bo w pore sie pozbierałam i wtedy właśnie
                          tutaj trafiłam. Czy u Ciebie ta waga to długo już Ci towarzyszy? Bo może za
                          mocno się utrwaliła... i wtedy nawet jak cos zrzucisz a nie trzymasz dalej
                          zasad to ona uparcie wraca do tego pułapu..?

                          Dziewczyny wpadki każdemu sie zdarzają grunt sie nie poddawać i mieć szczerą
                          chęc zmiany stylu życia, nawyków jedzeniowych...bo to nie kwestia wytrwania na
                          diecie tydzień dwa czy miesiąc...szczególnie jak się ma nadwagę taką jak my
                          ponad 20 i więcej kilo... uda sie nam powolutku krok po kroczku wyznaczajmy
                          sobie małe cele i dążmy do niech a potem następne i następne aż w końcu nam się
                          uda... ja w to głęboko wierzę.. a Wy?

                          Też jestem zmęczona, tez czasami mi sie nie chce... ale w koncu się mobilizuję
                          i jakoś sie udaje pomalutku pomalutku ziarenko do ziarenka aż zbierze sie
                          miarka...:) mam nadzieję, że uda mi się sporo jej zebrać...
                          Jest ciężko sie zebrać po przerwie... oj cieżko i nie ważne czy dopiero
                          zaczynasz czy już jesteś na diecie dłużej jak sobie odpuścisz to zawsze powroty
                          sa cieżkie... i tego doświadczamy..:)
                          Ale w końcu po co jest to forum? :) Ogłaszam pełną mobilizację naszych sił
                          najlepiej od jutra ...wszystkie zaczynamy ... może i znowu ...ale co tam..
                          teraz nam sie uda... czekam na wasze raporty w tej sprawie.. :)
                          Pamietajcie koniec taryfy ulgowej dla siebie.. :) ZACZYNAMY pa pa
                          • olanc Re: Koniec przerwy i do roboty :) 24.04.06, 11:01
                            Malgasko, jest coś w tym na co zwróciłaś uwagę jakiś czas temu. Menu planu jest
                            tak ułożone, że człowiek przyzwyczaja się i nie ciagnie go do zakazanych
                            potraw. Jednak wystarczy jedna niekonsekwencja i zaczyna się, a to cukiereczek,
                            a to rogaliczek, a to jogurcik itd. No, ale Easter Time za nami, a wielka
                            przygoda ze zgubionymi kg przed nami :). Także i ja z przyjemnością czytam
                            Twoje komentarze, tchną prawdziwym optymizmem, a tego nam trzeba. pozdrawiam :)
                          • bozzar Re: Koniec przerwy i do roboty :) 24.04.06, 17:52
                            Oj malgaska..moje 90 kg towarzyszy mi juz jakis czas...waga wahała sie o 2
                            kg ...az mnie dopadło nadcisnienie...i koniecznosc zajęcia sie swoimi
                            kilogramami!! teraz jestem na Adipexie...kamikaze ze mnie ,co? ale czuje sie
                            wspaniale..bez zadnych skutków ubocznych...musze ostro zacząć..zeby pózniej
                            przejsc na łagodniejsze formy redukcji nadwagi...
                            trzymam kciuki za powrót do planu! i sledzę poczynania!!
                • malgaska malgaska 25.04.06, 11:39
                  Witajcie i jak tam udało Wam się zmobilizować od poniedziałku?
                  Bo mi tak... na razie idzie opornie ale się rozkręcam... wczoraj planu ładnie
                  się trzymałam, ale pod wieczór czułam jednak głodek...ładnie rozepchałam sobie
                  żołądek...znowu przesladowało mnie to uczucie.. zjadłabym cos zjadłabym...ale
                  nie - woda i warzywka i udało sie opanować ... mam nadzieje ze dziś będzie już
                  lepiej :)
                  No i efekty na wadze od razu się pojawiły a to takie mobilizujące...:)
                  Dziś rano było już 78,8 więc odrabiam straty :)
                  A nie pochwaliłam sie Wam, ze teraz już mogę podawać sobie i Wam dokładniejszą
                  wagę..mam elektoniczna z dokładnością do 0,1. Teraz mam pełną kontrolę nad moim
                  odchudzaniem!!!
                  Z ciekawostek w pierwszym dniu pełnego planu czyli wczoraj znowu miałam ból
                  głowy...ciekawe co to za zjawisko.. ale przeżyłam..
                  No a jak u Was?
                  • olanc Re: malgaska 26.04.06, 10:08
                    Mnie idzie średnio. Pół dnia się trzymam , w pracy łatwiej, ale w domu to już
                    gorzej. Nie potrafię się wyrzec chleba, choć jem 2 kromki max., wczoraj, przy
                    okazji przyjmowania gości, siegnęłam po pierniczki...Trochę ta moja dieta
                    chaotyczna, ale dziś miałam znów 74 kg...Mam nadzieję, że mi się
                    utrwali....Fajnie mieć taką dokładną wagę...Można się cieszyć każdym straconym
                    dekagramem. Pozdrawiam :)
                  • malgaska środa aquaareobik :) 26.04.06, 23:13
                    Tego mi było trzeba aqua... rewelacja, odkąd wypróbowałam te zajecia juz takiej
                    radości nie sparawia mi same pływanie ale właśnie te ćwiczenia w
                    wodzie..rewelacja!
                    Dwa tygodnie przerwy w zajęciach i odczułam różnice w kondycji :) niestety :)
                    Moje dietowanie powoli wraca do normy.. czyli jest coraz lepiej...pokusy już
                    nie takie silne...ale czasami też coś mi podszeptuje... a moze to i owo
                    spróbujesz.. :)próbuję z tym walczyć...z coraz lepszym skutkiem :)!
                    Te upały w ostatnich dniach mobilizują mnie do walki o tyle, że pojawia się
                    problem co na siebie włożyć.. :)
                    żeby nie było za gorąco, ale i też troszkę zakryć co nieco :) patrze na
                    laseczki w kusych spódniczkach i z gołym pepkiem i mam zamiar zakyć się jeszcze
                    bardziej, ukryć...wyglądać jak one to nawet nie chcę.. ale chciałabym zeby
                    problem ubioru nie był już takim problemem..:) Żeby mozna było normalnie wejśc
                    do sklepu i jak coć sie podoba to po prostu to kupić i czuć się w tym
                    swobodnie :) Pomijam kwestie pieniędzy chodzi mi tylko o samą możliwość
                    wyboru :)
                    Właśnie dlatego między innymi chcę schudnąc..
                    Właśnie dowiedziałam sie, że będę mieć w tym roku jeszcze jedno wesele już w
                    lipcu, wcześniej wiedziałam o wrześniowym :) wiec kolejny bodziec do walki z
                    kilogramami, chcę - będę - muszę wyglądać na nim rewelacyjnie :) :)
                    Więc do dzieła walka trwa...
                    • malgaska Długiiii majowy weekend :) 29.04.06, 13:30
                      Długi majowy weekend zaczęłam niezbyt pomyślnie :(
                      Nagle ni z tego ni z owego w piątek rano złapał mnie przerażliwy ból gardła ból
                      głowy wszystko mnie boli do tej pory niesamowity brak sił...dietowaniu to nawet
                      sprzyja nie mogę za bardzo nic przełykać :) nie mówiąc że nie mam nawet siły
                      mysleć o jedzeniu a co dopiero jeść :) i to jest jedyny plus...
                      Ale w piątek rano było na wadze 77,2 czyli przez cztery dni na 1 fazie planu
                      prawie 3 kilo!!! Zobaczymy jak po choróbsku.. :( bo na razie prawie na lekach
                      jade...nasze siemię lniane jest w takich momentach prawdziwym wybawieniem :)
                      Wyjazd odwołany...:( a pogoda pod psem, od rana zimno i deszczowo - to jedyne
                      pocieszenie...że muszę siedzieć w domu...
                      Jak ktoś jeszcze został w domu w najdłuższy weekend majowy niech pisze.. :)
                      bo brakuje liderek pisania kamak i olanc :(
                      Ja odezwę się w miarę sił witalnych :)
                      Pozdrawiam wszystkich majowo :)
                      • malgaska majowy weekend cd :) 01.05.06, 21:51
                        Po trzech dniach chorowania wyrażna poprawa :) Znowu wstępują we mnie siły
                        witalne...choroba wchodzi w kolejną fazę...teraz mam jeszcze paskudny kaszel
                        szczególnie dusi mnie wieczorami :) ale idzie ku lepszemu...
                        Dziś po południu nawet pogoda się w końcu polepszyła przestało padać i
                        słoneczko zaczęło świecić i zaraz zrobiło się jakoś miło i przyjemnie i
                        wyrażniej cieplej...więc nawet wybraliśmy się rodzinką na spacerek :)
                        Niestety wraz z poprawą zdrowia poprawił mi się dzisiaj apetyt :) ale dziś się
                        sama rozgrzeszyłam z tego powodu - jutro zapanujemy nad tym...
                        No tak... mało kto tu teraz zagląda...:) dziewczyny wyjechały, dorocia
                        świętuje...choć się "dziwię" pogoda paskudna w całym kraju a tu wszyscy
                        wyjechali.. :)piszę tak bo Wam troszkę zazdroszczę... :)
                        Wiec bawcie się dobrze i świętujcie.. pa pa Niech żyje nam Maj!!
                        • angel100 Re: majowy weekend cd :) 01.05.06, 22:07
                          Niestety nie wszyscy wyjechali.J również siedze w domu choś miałam być w
                          Londynie.Moje małe dziecię kilka dni temu miało napad kaszlu.Horror 15 minut bez
                          przerwy, niestety ataki zaczęły się powtarzać.Lekarz , badania.Niestety alergia
                          postanowiła się ujawnić właśnie w jego 3 urodziny.Niestety jest obciażony po
                          tatusiu.Właśnie pyli brzoza i topola i to one są odpowiedzialne za stan mojego
                          Kornela.Nie wyjechałam więc ,bo czekałam na wyniki badań małego.Mój szanowny
                          musiał.Miał przeprowadzkę do Londynu.Wraca jutro.Mieliśmy spędzić tam 2 dni a tu
                          lipa, a raczej topola powinnam powiedziec.Moja teściowa mieszka w Londynie więc
                          może nie były by to najmilej spędzone 2 dni , ale zawsze to jakaś rozrywka.
                          Pozdrawiam Małgosię i wszystkie wypłukiwaczki i te w domu i te na wyjeżdzie.
                        • malgaska majowy weekend cd :) 04.05.06, 23:19
                          Dzięki angel, alergia to rzeczywiście nic przyjemnego... brrr , a jeśli jeszcze
                          dotyka naszych pociech...będzie dobrze, a drzewa w koncu przestaną pylić...
                          duzo zdrówka dla synka...i wytrwałości dla mamy :)

                          Weekend na forum trwa nadal jak widać po wpisach :)
                          Ja też zaczęłam korzystać z coraz ładniejszej pogody i urządzamy sobie
                          całodniowe fantastyczne wycieczki krajoznawcze...wczoraj po sztolniach :)
                          dzisiaj po kurortach uzdrowiskowych :) w koncu kaszel nadal mnie dusi, moze
                          pomoże.. :)
                          W związku z tym plan wypłukiwania tłuszczu w pełnym zakresie zawieszony.. ale w
                          miarę uważam na to co jem :) I waga 77 utrwala mi się coraz bardziej :)
                          Oby tak dalej...
                          Czekam na Was Drogie Wypłukiwaczki z utęsknieniem, bo w grupie znacznie rażniej
                          i ruch na forum sie zrobi.. :) a te co wrócą z wojaży to dopiero będą miały o
                          czym pisać... :) pa pa
                          • malgaska moje dietowanie trwa :) 08.05.06, 10:02
                            Witajcie dziewczynki!
                            Moje dietowanie trwa i ma się dobrze, dziś rano 76,4 ! Czyli tendencja spadkowa
                            trwa!
                            Ale cały czas walcze z różnymi pokusami :) nie zawsze wygrywam. Już dawno
                            stwierdziłam, ze nie mogę mieć rzeczy zakazanych w domu ;) Nie mam już od dawna
                            słodyczy i po prostu ich nie kupuję, wtedy jest dobrze. Ale... mam w lodówce
                            zapas deserków dla moich dzieci monte danonki jabłuszka itp.
                            I co może wymyśleć taki łakomczuszek uzależniony jak ja :) Że po połączeniu
                            danonka waniliowego i jedego monte powstaje pyszny krem kakaowy...na moja
                            zgube... straszne...wyrzuty straszne bo nie dość że jem, to objadam
                            dzieci...ale z drugiej strony chwila przyjemności od czasu do czasu też się
                            należy... nie? :)
                            A dziś majonez... też nie kupuje, bo jak mam w lodówce, tak tylko zeby był jak
                            by był potrzebny :) to jakoś odruchowo po niego siegam, a jak nie ma, to nawet
                            sałatkę z tuńczyka nauczyłam siebie i rodzinkę jeść bez majonezu tylko z olejem
                            lnianym i przyprawami...ale dziś majonez był w lodówce...:(
                            Więc jak widzicie, nigdy nie jest łatwo i pewnie juz zawsze będę musiała uwazać
                            co jem, ale pomimo wszystko jakoś chudnę i próbuję zmienić swoje nawyki
                            żywieniowe...i tak na prawde, pomimo ze czasami ulegam tym pokusom, na tym moim
                            dietowaniu jestem szczęśliwa...
                            Teraz kolejny cel - zblizyc się do 70! I musi się udac :)
                            Uroczystości w tym roku namnozyło mi się strasznie ;) właśnie dowiedziałam się
                            o kolejnej, ale jest jeszcze trochę czasu na dopracowanie formy...a to
                            dopinguje...
                            Na koniec pożale sie jeszcze nadal na moje zdrówko, a co..;) po tygodniu
                            samodzielnego leczenia i tak wylądowałam u lekarza.. który stwierdził, że to
                            tylko... zatoki :) zatoki to juz teraz mnie nie bolą, ale ten kaszel dusi mnie
                            strasznie...ale podobno nic mi nie jest...:)
                            Czekam na wasze relacje ze zmagań :) kamak witaj i cieszę sie ze wróciłaś,
                            olanc pewnie jeszcze dziś świętuje..., angel co nowego?, bozar mam nadzieje ze
                            nadal ok, a co u nowych dziewczyn??? zaczełyście? misia jak tam? pozdrawiam
                            dorocie i wszystkie inne wypłukiwaczki i czytelniczki ;)
                            Do dzieła...
                            • olanc Re: moje dietowanie trwa :) 08.05.06, 10:24
                              Malgasko idziesz jak burza ! Za parę dni mnie przegonisz ! Niestety długi
                              weekend, zwłaszcza jego końcówka nie była dobra dla mojej diety i dlatego waga
                              mi dziś wskazała 73,5 kg. No i dziś mam kolejny powrót...Mam nadzieję, że
                              czujesz się lepiej, i bardzo dziękuję za życzenia. Pozdrawiam :)
                              • malgaska moje dietowanie trwa ;( 11.05.06, 12:57
                                A muszę troszkę popisać moze mi lepiej się zrobi....troszkę się załamałam ale
                                nie nie dietą... choć w takich momentach to nie za bardzo chce się jej
                                przestrzegać...
                                Jestem żywym dowodem na to że alergia dopada kazdego w każdym wieku w każdym
                                momencie...a nawet nie mam pewności czy na pewno chodzi o alergie...ryczeć mi
                                się chce..ale po kolei... najpierw sama się leczyłam tona leków... potem
                                trafiłam do lekarza który przepisał bardzo silną dawkę kolejnego leku.... i tak
                                mi się wydaje, że to po tym.. choć pewności nie mam.. ale od wczoraj dziewczyny
                                po prostu puchnę...szczególnie na twarzy a moje ciało pokryło się okropnymi
                                swędzącymi plamami...nie muszę więc chyba pisać ze jestem załamana...leki
                                odstawiłam...dusi mnie nadal kaszel i katar... mam kolejne leki tym razem
                                antyalergiczne..i zobaczymy...
                                Nie muszę mówić, jak te leki wpłyną na moją wątrobe i proces odchudzania... już
                                teraz widzę, że moje chudnięcie sie zatrzymało...no nic byle by w koncu minął
                                ten horor bo za chwilę będę wygladać jak jakiś potwór...
                                Bardzo Was przepraszam, nie lubię się użalać nad sobą...ale musiałam się
                                wygadać...:)
                                nawet czuję jak uszy mi puchną i swędzą.. to jest straszne...nie daje radyyyy...
                                • olanc Re: moje dietowanie trwa ;( 12.05.06, 09:06
                                  Biedna Malgasko, faktycznie nieciekawie to wygląda. Natomiast jak trzeba to
                                  trzeba, Twoja wątroba na pewno te leki przetrzyma, a to, że zatrzymało się
                                  chudnięcie to jest też przecież związane z puchnięciem. Zresztą zobacz w
                                  książce czy nie powinnaś przez jakiś czas odżywiać się normalnie. Przecież jeść
                                  normalnie wcale nie oznacza tyć tylko przy pilnowaniu kalorii też się schudnie.
                                  Tyle, że spadek jest mniejszy niż w planie, ale za to trwały. Wygląda na to, że
                                  będziesz sobie musiała wszystko teraz od nowa poukładać, ale poradzisz sobie,
                                  bo po tym co zawsze pisałaś uważam, że masz w sobie więcej optymizmu niż
                                  przeciętna dawka przypadająca na osobę :). Trzymam za Ciebie kciuki i życzę
                                  żeby Ci to wszystko jak najszybciej przeszło. Pozdrawiam
                                  • malgaska Wynik po 4 miesiącach dietowania :) 12.05.06, 10:14
                                    Dzieki WIELKIE Olanc... cos w tym jest :)
                                    Bo właczyłam już dziś komputer z mocną chęcią poprawy :)
                                    Pomyślałam sobie co nas nie wykończy to nas wzmocni.. :) he he gdzieś to
                                    usłyszałam czy jakoś tak :) a mnie to chorowanie na pewno nie wykończy... nie
                                    dam sie...chyba rzeczywiście jestem nie-poprawną optymistką...

                                    Dziś mija 4 miesiące mojego dietowania hi hi :) Więc pora na raport. Wynik na
                                    dziś 76,3. Zaczynam kolejny 5 miesiąc!
                                    Statystycznie po 17 tygodniach - 14 kilo, czyli mogło być lepiej...ale... bo
                                    zawsze mamy jakieś usprawiedliwienia dla siebie :)
                                    Biorąc pod uwagę, że było miesiac temu 78 i były święta i wzrost wagi i ponowny
                                    spadek i to paskudztwo w końcówce to chyba nieżle... co ? :) trzeba sie jakoś
                                    pocieszyc...no nie...
                                    Wracam do planu bo pomyślałam sobie, że właśnie nasz plan jest tak świetny ze
                                    nie tylko nie zaszkodzi ale właśnie pomoze obciążonej wątrobie pozbierać sie po
                                    tych tonach leków...coś tylko muszę poczytać o siemieniu bo wydaje mi sie że
                                    gdzieś pisało :) że ogranicza wchłanianie się niektórych leków na pewno
                                    hormonalnych ... to pamietam... sprawdze..
                                    A u mnie lek antyalergiczny zaczyna chyba działać.... bo aż tak dziś nie
                                    swędzi.. ale nadal jestem jak ten wąz .... centkowany...i ponownie kaszlący :)
                                    ale inaczej :) bedzie dobrze...
                                    Dziewczyny skoro można po czymś "takim" się pozbierać to Wy również mozecie
                                    pokonać swoje słabości... jeśli tylko tego bardzo chcecie...
                                    wszystko zalezy od nas samych...pamietajcie...upadać każdy ma prawo...a im
                                    szybciej sie pozbieramy tym lepiej dla nas...tak na prawde nikt inny za nas
                                    tego nie zrobi przeciez :)
                                    Miłego symatycznego i bardzo pogodnego dnia życze wszystkim... pa pa
                  • malgaska 5 miesiąc :) 15.05.06, 10:11
                    Zaczął sie mój 5 miesiąc :)
                    Witajcie, nie wiem ja Wy ale ja się po prostu biorę ostro do roboty... i kropka.
                    Mam dokładnie miesiąc do swoich urodzin, juz wiem, że planu nie uda mi się
                    zrealizować...bo czy możliwe jest 10 kilo w miesiąc? :) zreszta może i możliwe
                    ale nie o to chodzi...ma być trwale i zdrowo...więc zrobię wszystko aby wynik
                    był jak najbardziej satysfakcjonujacy dla mnie choć pewnie nie imponujacy... :)
                    Z moją alergią jest juz na tyle dobrze, że pozwala mi zapomnieć powoli o
                    sobie.. :)a to juz super!!!
                    Musze się jakoś zmobilizować do ćwiczeń.. bo z tego wszystkiego od podjadania
                    tych deserków znowu poszło mi w brzuch...i to potwierdza chyba pewną teorię
                    zeby w czasie diety unikać produktów mlecznych u osób ze skonnością do tycia
                    brzusznego :) czy jakoś tak...
                    Ale rozumiem Was bardzo dobrze...tak trudno sie zmobilizować....ale jest to
                    przecież możliwe...możemy pokonać swoje słabości.
                    Wczoraj moje kochanie wyjęło walizkę w której trzymam fajne rzeczy te sprzed
                    ciązy, a tym samym z dobrej wagi...i niestety...jeszcze sporo brakuje, aby
                    zmieścić sie w ulubione garsonki, gorsecik czy spódnice.. :)
                    Ale takie przymiarki fantastycznie mobilizują...polecam, może na Was tez taki
                    sposób podziała... :)
                    A wiecie co mnie najbardziej oczywiście w sensie pozytywnym wkurza - czytaj
                    mobilizuje - jak nie mogę się wcisnąć w spodnie męża...w które on z łatwością
                    wchodzi...to straszne..nie?
                    Moze to jest jakiś pomysł..może powinno się chodzić po domu w rzeczach za
                    małych za ciasnych aby stale nam przypominały, że mamy się starać...:)
                    I choćby miało to trwać kolejne 5 miesięcy...dopnę swego choćbym nie wiem co...
                    A WY ????
                    • olanc Re: 5 miesiąc :) 16.05.06, 12:42
                      No i my też się meldujemy, znaczy ja. Jak napisałam już u siebie w wątku, nie
                      da się być trochę na diecie, dlatego od przyszłego tygodnia (w tym jadę na
                      kilkudniowe szkolenie) zaczynam zgodnie z zasadami. Oby choć trochę podziałało
                      bo potrzebuję sukcesu. Dzięki za Twój zaraźliwy optymizm. Pozdrawiam
                    • malgaska środa aquaareobik :) 17.05.06, 23:08
                      Dziś jestem z siebie bardzo zadowolona, miałam bardzo aktywny dzień i prawie ;)
                      zero wpadek...
                      Mam postanowienie chodzić z rana na długie szybkie spacery, oczywiście moje
                      będą jeszcze urozmaicone pchaniem wózka :) mała się dodatkowo dotleni a ja mam
                      nadzieję pospalam trochę kalorii i rozruszam tę machinę spalania :)
                      dziś co prawda rano wypadło dopiero o 11 :) ale i tak dobrze...grunt to
                      zacząć...potem mam nadzieję samo się potoczy...znalazłam sobie bardzo fajną i
                      przyjemną trasę na takie spacerowanie i jestem z tego faktu bardzo zadowolona.
                      Dodatkowo ciesze sie że nadaje się ta trasa do jeżdzenia na rolkach, które
                      uwielbiam ale dawno nie miałam okazji wypróbować...ostatnio jeżdziłam jeszcze w
                      pierwszych miesiącach ciąży...czyli dawno bo z dwa lata temu :)
                      No ale zeby pojeżdzić to muszę całą rodzinę szczególnie męża zaangażować, (a to
                      już nie takie proste:)) bo chyba nie widziałam mamy pchającej wózek i jeżdzącej
                      na rolkach :) aż takiej sensacji nie bedę wzbudzać...wystarczy że będziemy
                      chodzić po tych alejkach jak szalone...hi hi bedzie ubaw...
                      Po południu i tak mam zawsze przymusowy spacer bo chodzimy również długim
                      spacerkiem po starszą do przedszkola... tak ze mam nadzieję że to pomoże -
                      ruch ruch ruch ...bo na placach zabaw to już bardziej statycznie spędzam
                      czas... chociaz czasami też się nabiegam za tym prawie półtorarocznym
                      brzdącem :)
                      Jak już aganiok zainicjowała punkt co jadamy kiedy dietujemy... zreszta to
                      bardzo dobry pomysł.. to też się pochwalę swoim menu :) dziś rano na śniadanie
                      koktajl truskawkowo-serwatkowy z olejem :), kawa +jabłko, obiadek mój ulubiony-
                      zielona sałata z koperkiem skropiona octem jabłkowym olejem i cytryną z
                      łyżeczką musztardy francuskiej tej z kuleczkami czyli gorczycą :) do sałaty
                      wkrajam sobie wcześniej ugotowaną w ziołach pierś z kurczaka, już zimną.
                      Wychodzi z tego taka pyszna sałatka - pycha polecam. Wyszło tego na tyle dużo,
                      że miałam i na obiad i na kolację...wiec na nic innego nie miałam już
                      miejsca ... no i jeszcze zjadłam grejfruta...oczywiście pomiędzy na początku i
                      na końcu pozostałe stałe punkty planu...czyli siemię, woda z cytryną i woda...
                      bo teraz jestem tylko na wodzie... na razie nie mam żurawinki...
                      no tak ale malinek nie przebiję ;)
                      Piszcie jakie Wy macie pomysły na menu wypłukiwaczki...Można też swoje przepisy
                      umieszczać w specjalnym wątku Nasze przepisy zgodne z planem lub w swoich :)....
                      Na razie muszę skończyć, żeby zwolnic kompa mojej drugiej połowie :) ... pa pa
                      a mam jeszcze kilka pomysłow....
                      Do kolejnego napisania...pozdrowionka
                      • malgaska dietowanie trwa :) 19.05.06, 10:55
                        Witajcie,
                        Menu na dzisiaj :) śniadanko gotowany kalofir (został mi z wczoraj) z
                        jajeczkiem w formie sałatki, kawa+jabło, na obiadek przewiduje gotowaną pangę w
                        ziołach, surówka najprawdopodobniej z kapusty pekinskiej :), owoc, i pod
                        wieczor koktajl serwatkowo- truskawkowy...
                        Waga z rana 75,9 :) czyli lokomotywa się powoli rozpędza....:)
                        Niestety przy dzieciach plany trzeba nieustannie weryfikować... bo wczoraj
                        starsza juz nie poszła do przedszkola tylko poszłysmy do lekarza...katarki i
                        kaszelki... ale wole ją przetrzymać, aby mi się bardziej nie rozwaliła... a co
                        poza tym idzie wczoraj nie było szybkiego i długiego spaceru porannego.. ale to
                        wciąż świetny pomysł i co się odwlecze to nie uciecze...gdy tylko bedę miała
                        sposobność zrealizuję swój pomysł...wczoraj wskoczyłam za to na steperek :)
                        A jak wasze motywacje i chęci.. ????
                        Taka myśl mi przyszła do głowy w związku z menu... oczywiście dobrze by było
                        nie myśleć stale o jedzeniu...ale na pewno warto pomysleć o tym co dziś -jutro
                        planujemy zjesc w związku z dietą, przygotować sobie produkty i nie za dużo na
                        zapas..wszystko po to aby potem przypadkowo nie sięgnąć po cos
                        niedozwolonego... moze nawet dzień wcześniej sobie niektóre rzeczy już
                        przygotować... po to aby jak wracamy z pracy czy długiego spaceru i po powrocie
                        nie rzucić się na byle jakie jedzenie, a tak będzie na nas czekać coś zdrowego
                        i pożywnego...mieć pod ręka w domu zawsze owoce, warzywa i wode...
                        Chciałam Wam jeszcze podać mój sposób na pokusy...wspominałam o ostatniej
                        słabości do deserków dzieci...znalazłam na siebie sposób...ponieważ muszą być
                        one w lodówce na zapas, bo kupujemy raz na jakiś czas w większych
                        ilościach :)...żeby mnie nie kusiły wystarczyło żebym je zakryła srebną
                        folią !!! i zadziałała chyba zasada czego oczy nie widzą tego sercu nie żal :)
                        skutek od kilku dni już ich nie podjadam...i mnie aż tak nie ciągnie...takie
                        proste a zarazem genialne...unikanie pokus jest lepsze niż walka z nimi!!!!
                        A nie pochwaliłam się jeszcze jednym suksesem, majonez... też była moja
                        słabośc...i najlepiej jest jak go wcale nie kupuję, przynajmniej staram się,
                        ale po jakimś długim czasie skusiłam się i kupiłam ...tak tylko aby był jak
                        bedzie potrzebny...no i zaczęło się tu łyżeczka tam łyczeczka tak jakoś
                        odruchowo machinalnie... i zawsze rzucał mi sie w oczy po otwarciu lodówki nie
                        wiedzieć czemu :) po takiej trzeciej łyżeczce... wkurzyłam się nas siebie...i
                        co zrobiłam po prostu wyrzuciłam ponad pół słoika majonezu do kosza...i mam
                        spokój...i na pewno juz nie kupię... po co ma kusić
                        Tak jak widzicie nalezy znależć sposób na siebie!!! zawsze to podkreślam, bo u
                        jednego bedzie to działało u innego co innego...ja wiem, że u mnie sprawdza się
                        unikanie pokus...
                        Pozdrawiam i życzę udanej walki z Waszymi pokusami... pa pa :)
                        • malgaska jeszcze bedę motylem :) 22.05.06, 12:45
                          Witajcie wszystkie starajace się mniej i więcej :)by być znowu motylem :)
                          Ja dziś od rana postarałam się więcej, czyli zaczęłam realizować swój plan
                          porannych spacerów, łał było super a jaka pozytywnie doładowana jestem :),
                          wróciłyśmy, dzidzia spać a ja mam chwile dla siebie :) troszke menu mi się
                          poprzestawiało bo zaczęłam od kawy :( przed wyjściem woda cytrynowa i dopiero w
                          południe zjadłam śniadanie jajecznice na wodzie ze szczypiorkiem i pomidorkiem,
                          dziś mi na obiad znowu wypada moja zielona sałatka, wieczorem koktajl
                          serwtkowy, pomiedzy owoce oczywiście.
                          W ogóle pieknie jest dzisiaj, tak pięknie świeci słoneczko i nastrój od razu
                          lepszy w odróżnieniu od wczorajszego dnia... pochmurnego i wietrznego...ale
                          wczoraj pomógł mi jeden super duszek pozbierać sie z dziwnego nastroju i dzięki
                          temu popołudnie było jednak udane...dzięki kamak :) zmotywowała mnie swoim
                          przykładem i dzieki niej wskoczyłam na steperek i ze zdziwieniem odkryłam ze w
                          ciągu 45 minut można spalić 370 kalorii!!! według licznika, a myślałam ze
                          mniej ;)
                          Tak sobie myslę, że teraz - wiosną jest naprawdę dobry moment aby powalczyć z
                          naszymi kilogramami - bo jak nie teraz to kiedy bedzie łatwiej??? :)
                          teraz i łatwiej o wszelką zielenine i ruchu zażyć na świeżym powietrzu
                          przyjemniej...i słoneczko i ...więc wykorzystajmy to...
                          jeszcze bedę motylem... :)
                          • olanc Re: jeszcze bedę motylem :) 24.05.06, 11:44
                            Jak poranne spacerki Malgasko ? :) Chodzisz z wózkiem czy z Maleństwem za
                            rękę ? Ja wczoraj byłam bez auta i wracałam do domu z Małym w wózku tzw.
                            parasolce. Tak się zmachałam jazdą po dziurach po zimie, że mi ubyło pól
                            kilo :). Jednak od dziś znów auto w ruch, bo to jednak oszczędnośc
                            czasu...Pozdrawiam wiosennie :)
                            • malgaska jeszcze bedę motylem :) 24.05.06, 12:48
                              Melduje posłusznie, że plan cały czas w trakcie realizacji :) juz trzeci dzień
                              rano zasuwamy...w wózku jak najbardziej w wózku bo to mają byc takie bardzo
                              szybkie spacery, żeby pospalać tłuszczyk...a za rączkę to daleko jednak byśmy
                              nie uszły :) Idzie mi się coraz lepiej i szybciej...to sa takie prawie biego-
                              marsze :) wczoraj mierzyłam czas i wychodzi tak 45 minut takiego intensywnego
                              chodzenia, można się spocić w każdym bądz razie :) a na spacerku pozostajemy
                              jeszcze dłużej...póżniej wysadzam małą, żeby i ona połaziła troszeczkę...myślę
                              że wyjdzie to na dobre i mi i jej ;) bo po takim spacerku mała pada i grzecznie
                              idzie spać na dwie godziny...a potem znowu musimy wyjśc po starszą do
                              przedszkola...tak że podoba mi się takie intensywne życie...tak sobie
                              pomyślałam, dzisiaj, że to dla mnie jedyna okazja póki jestem na
                              wychowawczym...bo jak do pracy trzeba bedzie pójść to sama wiesz, ze to już nie
                              takie proste...więc zawsze trzeba wykorzystać wszystkie mozliwosci jakie się
                              ma...
                              no z parasolką to troche było by trudniejsze, ja mam spacerówkę na dużych
                              kołach - nie jest to wózek co prawda do joggingu, ale próbowałam już, biega się
                              z nim też ok :)
                              Grunt to systematyczność...o ile nic nie stanie mi na przeszkodzie to nie
                              popuszcze...tym bardziej, że po takim wysiłku lepiej się trzyma dietkę mając
                              świadomosc ile się trzeba napocic, aby ten nadmiar spalić :)
                              Pozdrawiam wszystkie dziewczyny i jak zobaczycie gdzieś biegającą mame z
                              wózkiem to się uśmiechnijcie :)))
                              Aha... skonczył mi się olej kilka dni temu i bardzo mi go brakuje...i dopiero
                              dzisiaj wpadłam na to, że ta fabryka oleju znajduje sie bardzo blisko mnie...
                              taka bystra jestem, nie :)) zadzwoniła zamówiłam i nawet jeszcze dzisiaj mogę
                              odebrać osobiście co zmniejszy koszty...bardzo jestem ciekawa smaku i czy jest
                              różnica w tym oleju lnianym nieoczyszczonym....nie omieszkam zameldować przy
                              nastepnej okazji... pa pa
                              • malgaska środa tradycyjnie aqua...:) 24.05.06, 22:53
                                I jeszcze na wieczór aquaareobik, tym bardziej ze to przedostatni bo kończy mi
                                sie z końcem maja karnet, niestety :(
                                Ale gdzieś zgubiłam kondycje...czuję taką niemoc... na nic nie mam siły...dziś
                                byłam ostatnia wszyscy mnie wyprzedzali...choć swoją drogą zauważyłam też ze
                                dziewczyny oszukują przy wykonywaniu ćwiczeń byle by szybciej a nie dokładniej
                                przeciez oszukują tylko siebie...dziwne..
                                Ponieważ padam ze zmęczenia to krótko dzisiaj :)))
                                menu obiadek : szpinak pomieszany z pokrojonym w kostkę ugotowanym w ziołach
                                kurczakiem...dobre
                                A olej lniany nieoczyszczony Oleofarmu - wspaniały - ma delikatniejszy smak niż
                                ten sam w małej butelce, nawet tej samej firmy, choć ja w ogóle już bardzo
                                lubie smak oleju :) kolor jakby mętniejszy, duża litrowa butla bardzo dobrze
                                zabezpieczona w styropianie, więc spokojnie przetrwa przesyłkę w razie czego,
                                dołączone świadectwo...wypróbowałam - polecam
                                Pa pa
                                • malgaska jeszcze bedę motylem :) 25.05.06, 13:01
                                  Hejka, waga taka sobie ;) 75,8. Ale słuchajcie, dzisiaj udało mi sie założyć i
                                  zapiąć moje stare dzinsy!!!! łał tak się starsznie ucieszyłam :)
                                  choc pamietam jak je nosiłam po pierwszej ciąży to wydawało mi się wtedy, że
                                  strasznie gruba jestem :) jak widać wszystko zalezy od punktu wyjścia :) a dziś
                                  się cieszę, że mogę w nich znowu chodzić...miłe uczucie...
                                  Rano szybki spacer i nie wazne jak się go nazwie, wazne aby się ruszać ;)
                                  śniadanko: jajecznica na pieczarkach ze szczypiorkiem i pomidorem, obiad
                                  jeszcze nie wiem :)
                                  Pozdrowionka i trzymac się...
                                  • malgaska eeeee.....szkoda gadać.. 28.05.06, 08:46
                                    Witam , cisza bo co miałam Wam smęcić...zapalenie oskrzeli i tchawicy...i znów
                                    leki - antybiotyk i pół tony tym razem...to cały czas ciągnie się od maja...
                                    nie było dobrze wyleczone...zmieniłam lekarza to tym razem może bedzie dobrze...
                                    Waga 75,5 i znów pewnie postoi...dietka w miarę trzymana...natomiast zero
                                    spacerów...
                                    A w dzinsach już chodzę...fajnie...
                                    Do lepszego napisania...pa pa
                                    • olanc Re: eeeee.....szkoda gadać.. 29.05.06, 10:45
                                      Biedna Malgasko :(...Teraz taka pogoda, że łatwo coś złapać. Zwłaszcza na
                                      spacerkach. To słońce, to deszcz i ten wiatr...Odpocznij sobie, wykuruj się
                                      pożądnie, a dobry nastój szybko wróci. I wtedy robimy kolejny zamach na
                                      tłuszcz :). Jeszcze te dzinsy będą z Ciebie spadać ;). Pozdrawiam ciepło :)
                                      • malgaska wczoraj totalna porazka.... 30.05.06, 10:00
                                        No nic wstyd mi, ale musze się przyznać...
                                        Wczoraj była totalna porazka, pusciły mi wszelkie hamulce...myślałam już w
                                        pewnym momencie tylko o jedzeniu co by tu jeszcze zjeśc...tak jak
                                        kiedyś...niestety...czy ja musze odreagowywać stres w taki sposób...cały czas
                                        jestem słaba i wiem że muszę sie pilnować już do konca zycia...
                                        Ale taka swiadomość wcale mi nie przeszkadza...
                                        Pozbierałam się po sromotnej klesce...
                                        Waga dziś znowu wskoczyła na 76,5...dostateczna kara...
                                        Dziś zaczełam plan wzorowo...i bedę sie trzymać...
                                        Przepraszam się i Was...to się więcej nie powtórzy...
                                        • malgaska pozbierałam się... 31.05.06, 08:50
                                          Dziś waga znowu 75,8. I to jest właśnie wspaniałe...zgodnie z teoria urwalania
                                          wagi jeśli szybko Ci wskoczy na wyższy pułap i jeśli weżmiesz się od razu to
                                          znowu spaniesz szybko...to się sprawdza...a gdyby to 75 byłoby bardziej
                                          utrwalone to nie było by takiej z kolei duzej zwyżki po takim wystepie :)
                                          No nic... walczymy dalej...
                                          Czy ktoś jeszcze walczy ze mną...cos mało nas znowu...cóż nie kazdemu starcza
                                          siły i energii...tak wiem olanc i kamak usprawiedliwione w niepisaniu bo
                                          zapracowane, aganiok jeszcze wypłukuje....a co z pozostałymi....
                                          Ja jak zwykle jestem i jeszcze Was pomęcze swoją obecnościa :)
    • olanc Re: malgaska 29.05.06, 14:31
      No, ja też myślałam, że mnie przegonisz :)...Zresztą wciąż jeszcze są na to
      szanse :). Muszę być czujna ;). Mój Mały miał ostatnio katar, chyba go źle
      ubrałam...Na szczeście już mu się kończy. Poza tym mój mąż był chory, ale
      dawałam Piotrusiowi witaminę C (Cebion) 5 kr.wieczorem na wzmocnienie
      odporności i pomogło, nie podłapał. Może też spróbuj ? Na początku infekcji
      daję też eurespal, zazwyczaj pomaga. Trzymam kciuki żebyście pokonały to
      straszne choróbsko !
      • malgaska Re: malgaska 30.05.06, 09:49
        Dzieki Olanc, ja na małe katarki sie już uodporniłam.. odkąd starsza chodzi do
        przedszkola co chwila cos przynosi...a pomyslec że do 4 roku życia nie była ani
        razu na antybiotyku a przeziębienie dwa razy do roku moze......co za tym idzie
        maluch tez wszystko łapie od niej i my od nich i tak w kółko... :) JUVIT (wit
        C) stosuje prawie profilaktycznie cały czas czy Rutinacea i zazwyczaj
        pomaga...niestety teraz przekształciło się to w infekcje bakteryjną...zresztą
        teraz juz u jednej i drugiej...starsza brała cały tydzień erespal i niestety
        nic...taki urok...podobno kazdy musi przejsc ten etap chorób przedszkolno -
        żłobkowych... wielkie dzieki za wsparcie, damy rade...o ile ich mama predzej
        nie zwariuje z nimi w domu ;)
    • olanc co do porażek i kryzysów 31.05.06, 10:04
      Oj Małgosiu, skąd ja to znam...Rzucanie się na wszystko co zakazane gdy
      przychodzi stres, brak efektów diety itd. W normalnych warunkach pewnie
      porzuciłabym kolejne odchudzanie, wróciła do starych nawyków i znów kiedyś, w
      chwili większej mobilizacji wzięła się do roboty. Tylko, że teraz mam to forum,
      a właściwie mam Was, plus plan i idzie mi lepiej niż kiedykolwiek. Cieszę się,
      że tak szybko wróciłaś do formy, tym bardziej, że pewnie jeszcze jesteś
      osłabiona chorobą i bieganiem wokól zaziębionych córeczek. Ale taki wulkan
      energii jak Ty tak łatwo się przecież nie poddaje :). Pozdrawiam ciepło :)
      • aganiok32 Re: co do porażek i kryzysów 31.05.06, 10:09
        a wiecie ja tak chyba nie mam. Owszem kusi mnie czasem, żeby zjeść
        coś "zakazanego" ale zjem kawałek i więcej nie mogę. W sobotę zjadłam na
        przykład kawałeczek tortu, ale więcej nie byłabym w stanie.
        Jednak następnego dnia znowu miałam ochotę na coś słodkiego. Taki mechanizm,
        podniesiesz raz poziom cukru we krwi, to potem organizm będzie się znowu tego
        domagać. Dlatego słodkich rzeczy należy się jednak wystrzegać, nawet jeśli
        miałoby to być jednorazowe szaleństwo ;)
        • malgaska Re: co do porażek i kryzysów 31.05.06, 10:49
          Oj tak granice można bardzo łatwo przekroczyć...bierzesz kawałeczek wydaje Ci
          sie że nad tym panujesz, jeszcze kawałeczek i kawałeczek...i czasami moze to
          się już wymknąc spod kontroli..leci jak lawina...
          Też uważam ze lepiej unikać pokus niż z nimi walczyć....

          Wiecie co jest dla mnie teraz najgorsze do przetrwania w tych dniach.. to
          siedzenie w domu...czuję sie jak w pułapce...ja potrzebuje ruchu
          aktywności...dtatego na tych zwawych spacerkach tak swietnie się czułam... mam
          steper co prawda ale przy maluchach to czasami trudne...ale dziś znowu
          spróbuję...
          dzięki za pomoc...mnie tez jednym co mnie trzyma to to forum...
          dzieki dziwczyny że jesteście...
          • malgaska dietowanie trwa :))) rozważania o szpinaku... 31.05.06, 15:15
            Dziś pomysł na obiad ściagnęłam z tzw. diety kopenhaskiej...czyli gotowany
            szpinak plus 2 gotowane jajka i pomidor, w formie sałatki jajka i pomidor w
            ćwiartki...pycha...
            aha co do szpinaku taka refleksja - ja akurat mam to szczęście ze uwielbiam
            szpinak, choć pamietam z przedszkola ze go nienawidziłam a mama chowała mi go
            pod ziemniaki :))) ale przyszedł taki moment ze stwierdziłam ze jest ok...
            Ale ostatnio już myślałam ze znowu zmienie zdanie, bo ostatnio pojawił sie u
            mnie w sprzedazy tylko w takich grudkach kulkach...a po rozmrozeniu robiła sie
            taka jakaś pacia...a innego nie mogłam dostać na moim osiedlu...co się okazało,
            że to kwestia firmy...bo znowu wrócił ten dobry i się okazało ze ten z Nordisa
            jest całkiem inny i bardzo smaczny a Hortexu osobiście nie polecam...
            Czy też macie ze szpinakiem takie doswiadczenia czy lubicie i takie tam :)))
            bo może to kwestia smaku...dla każdego coś innego...ale ja już wiem teraz że
            jak szpinak to tylko z Nordisa :)))
                • olanc Re: Polecam do poczytania... 01.06.06, 11:09
                  Przeczytałam. Intuicyjnie trzymam się zasad podanych przez autorów dla osób
                  uzależnionych od jedzenia. Tylko z ćwiczeniami mi nie wychodzi :(. A swoją
                  drogą, więc to wszystko nie kwestia słabej woli tylko
                  dopaminy ;)...Pozdrawiam :)
                  • dorocia8 Propos szpinaku 01.06.06, 21:47
                    Gdzieś ostatnio słyszałam, że szpinak w diecie jest bardzo niedobry :/ Nie
                    pamiętam czemu ani gdzie słyszałam (chyba na TVN Style w jakimś programie) ale
                    słyszałam. Ja osobiście nie jadłam i jakoś nie mam ochoty próbować, więc się
                    cieszę :)
                    • kamak23 Re: Propos szpinaku 02.06.06, 00:30
                      Ja czytałam o dziewczynie która była na diecie szpinakowej, tzn jadła jakiś
                      czas tylko szpinak. Potem zjadła coś normalnego, tzn. chyba smażonego kotleta
                      i...zmarła na skręt kiszek!!!
                      Ja uwielbiam szpinak ale bez przesady, wiadomo że nie mozna jeść tylko jednej
                      rzeczy bo to napewno szkodzi...
                    • malgaska Na zakończenie dyskusji o szpinaku :)) 02.06.06, 07:59
                      Znalazłam świetną stronkę: www.szpinak.prv.pl/
                      o szpinaku - moze kogoś zainteresuje i zachęci do tego warzywa lub nie :)
                      Dziewczyny bez obaw w końcu my nie jadamy tylko szpinak i nie codziennie nawet,
                      więc bez paniki :) ale warto wiedzieć...
                      "Reklama była solidnie podbudowana naukowo. Bo rzeczywiście szpinak ma wprost
                      reklamowe ilości łatwo przyswajalnego żelaza. Po za tym zawiera dużo witamin i
                      składników mineralnych a zwłaszcza chlorofilu i przeciwutleniaczy. Zdrowa dieta
                      powinna zawierać chlorofil, związek bardzo podobny swoim składem chemicznym do
                      hemoglobiny. W szpinaku znajdują się również dwa silnie działające
                      przeciwutleniacze - luteina i betakaroten. Jednak osoby starsze powinny go
                      spożywać w ilościach umiarkowanych z uwagi na dużą zawartość żelaza. Ostatnio
                      zwraca się też uwagę na wysoki poziom azotanów w szpinaku nawożonym nadmierną
                      ilością nawozów azotowych. 100 g gotowanego szpinaku dostarcza około 20
                      kalorii, 5,1 g białka, 0,5 g tłuszczu, 1,4 g węglowodanów, 6,3 g błonnika, 600
                      mg wapnia, 490 mg potasu, 120 mg sodu, 93 mg fosforu, 59 mg magnezu, 2,4 mg
                      żelaza, 0,4 mg cynku, 6000 mikrogramów witaminy A, 0,07 mg witaminy B1, 0,15 mg
                      witaminy B2, 0 4 mg witaminy B3, 0,18 mg witaminy B6, 25 mg witaminy C, 2 mg
                      witaminy E, 140 mikrogramów kwasu foliowego. Ilości żelaza i wapnia są
                      rekordowe wśród warzyw. Niestety, szpinak jest zasobny w kwas szczawiowy (około
                      3 g w 1 kg). Właśnie o ten nieszczęsny kwas rozbiła się cała amerykańska
                      reklama szpinakowa. Wielu osobom bowiem szpinaku w ogóle nie wolno jeść, a
                      niektórym nawet szkodzi. Jeśli nie ma innych wskazań lekarskich, na ogół nie
                      powinni jadać szpinaku: artretycy, reumatycy, nerkowcy, niektórzy chorzy na
                      wątrobę i cierpiący na dolegliwości przewodu pokarmowego...
                      Szpinak jest łatwo przyswajalny i mogą go jeść zdrowi, młodzi, dzieci, zdrowe
                      grubaski (ok. 20 kal. w 100 g) i osoby starsze, a także osoby prowadzące
                      siedzący tryb życia orazcierpiące na przewlekłe zaparcia. Ponadto anemiczni,
                      rachitycy i rekonwalescenci po dużym upływie krwi..."
      • malgaska Re: GDZIE JESTEŚ??? 05.06.06, 17:15
        Ale się zgrałyśmy :) właśnie napisałam do Ciebie :)
        Ja troszkę przygasłam bo tych choróbskach swoich i dzieci...dziś kończę
        antybiotyk...ALE po przeczytaniu waszych postów wstąpiła we mnie taka energia
        ze od jutra nie ma zmiłuj... starsza w końcu do przedszkola...a ja zaczynam
        działać...wznawiam żwawe chodzenie bo wcześniej było to niemożliwe...przerwa na
        chorowanie....tylko ta pogoda...zimno i tak strasznie wieje...zobaczę czy mi
        pozwoli działać... :)
        Dzieki za zainteresowanie i serdecznie pozdrawiam wszystkie wypłukiwaczki ..
        pa pa
    • olanc Re: malgaska 06.06.06, 10:24
      Część Malgasko :) Ostatnio często zdarza mi się pisać na forum wraz z inną
      wypłukiwaczką , dziś z Tobą :). Długo mnie nie było, a tu się trochę
      podziało :). Odrabiam zaległości. Co do mnie to ostatni tydzień polegał na
      stabilizacji wagi...Zeszłam tylko pól kilo w dół. Oczywiście te brzoskwinie mi
      się do tego przyczyniły, ale generalnie jem dietetycznie. Uważaj ze spacerami,
      ta pogoda jest taka zdradliwa. Też się pochorowałam, na razie jestem na
      gripexie max, chyba powodem było wyjście na zewnątrz z wigotnymi włosami, niby
      tylko do auta, ale katar już mam :(.Pozdrawiam :)
      • malgaska No chyba wraca energia do działania..:) 07.06.06, 12:38
        Wczoraj wieczorem pół godzinki steperka...po większych i mniejszych
        grzeszkach ;) i po rozmowie z cichym przyjacielem doszłam do wniosku ze sie nie
        poddaje i biorę sie stanowczo do roboty :)))
        No i dzisiaj jestem już po bardzo zwawym spacerku ale jednak w domku bo boję
        sie jednak tego wiatru po tym chorowaniu, czyli ponad 50 min steperku w żwawym
        tempie z wymachiwaniem rąk itp :))) na liczniku 500 kalorii spalonych więc nie
        mogę ich zmarnować ;) dobry początek...
        Postanowiłam ze do Was napiszę bo pozytywne przykłady najbardziej
        mobiizują... :) teraz tylko trzymać sie menu na dzisiaj i będzie ok :)))
        Miłego i przykładnego dnia ...
    • gosia-samosia55 MOJE GRATULACJE!!! 07.06.06, 20:34
      Dopiero przyszłam z pracy.popijam sok śródziemnomorski tymbarku-8 warzyw -z
      serii FIT [zamiast kolacji]i sprawdzam,co słychać na forum.A tu taki bodziec!
      Trudno,jak skończę też się wczołgam na steperek.Nie wiem ile wytrzymam-na pewno
      nie tyle co Ty,ale bardzo się postaram.W końcu ja nie jestem po chorobie i mam
      się świetnie.Zdrówka życzę i wzrostu kondycji.

      NIC TAK NIE MOBILIZUJE,JAK DOBRY PRZYKŁAD SOJUSZNICZEK!!!!!!!!!
      • malgaska mam moc :))) 07.06.06, 22:59
        Gosiu poćwiczyłam jeszcze z Tobą wieczorkiem co nieco małe pół godzinki :)))
        Niech moc bedzie z Wami...
        Gorzej z dietką nie było jeszcze idealnie ale znacznie lepiej....:)))
        Pozdrowionka.
        • malgaska sportowa niedziela :)) 11.06.06, 20:23
          Ale wcale nie mam na mysli piłki noznej :)))) zreszta fanką jej nie
          jestem...więc oglądanie meczy i picie piwka itp mi nie grozi....
          Dziś odbyła sie prawie całodniowa wycieczka rowerowa...przejechaliśmy ponad 25
          kilometrów co moze nie jest zbyt dużym wyczynem :))) ale już z dwójką dzieci na
          rowerach to i owszem :)) zaliczyliśmy z cztery parki i pewnie co najmniej tyle
          placów zabaw...dziewczynki były dzielne... mama także...a tata jak to tata -
          wprawiony w bojach bo już od jakiegoś czasu dojezdza rowerkiem do pracy... :)
          dzień spędzony aktywnie przepiękna pogoda cóż wiecej dodawać... :)
          Gdyby to tylko przekładało sie na wynik na wadze.... :)
          Ale bedzie dobrze...nawyki zmieniam ... i dokonam rzeczy niemozliwych... czyli
          schudnę... he he :)
          Pozdrawiam serdecznie.... pa pa
          • malgaska Wynik po 5 miesiącach...??? :) 12.06.06, 09:31
            Witajcie dziś powinnam umieścić podsumowanie...:)
            ...ale po pierwsze waga chyba dokumentnie zwariowała i wskazuje coraz to
            bardziej zaskakujące wyniki.. :)od 70 do 80 :)) rozbiezność w pomiarach jest
            już tak duża że nie można jej ufać zupełnie...ale szczerze mówiąc wydaje mi sie
            ze powinnam ważyć tak około 76... czyli nic sie nie zmieniło od ostatniego
            pomiaru miesiąc temu... :) chyba ze w centymetrach... bo większość spodni
            dawnych noszę już bez problemu... :)))
            Pomimo tego dobry humor mnie od rana nie opuszcza... cieplutko słoneczko za
            oknem tylko się cieszyć... a mi się już marzą wakacje... i być może sobie je
            juz zrobie.... :) oczywiście nie od dietki bo wesela czekają... i tylko wizja
            że bedę na nich wyglądać jak spaślaczek powstrzymuje mnie przed popełnieniem
            jakiś głupstw dietetycznych...
            Młodsza córcia dopomina sie wyjścia na dwór, więc chyba wybiorę sie na ten
            bardzo żwawy spacerek...
            Pozdrawiam cieplutko... i miłego dnia życzę wszystkim... pa pa dziewczyny
            • gosia-samosia55 GRATULUJĘ WYTRWAŁOŚCI :))))))))))) 12.06.06, 11:09
              I pomyśleć,jak byśmy wszystkie wyglądały,gdybyśmy miały Twoją wytrwałość!!!
              Ja zaczynałam razem z Tobą w styczniu, ale pod koniec lutego przyszedł kryzys...
              waga przez 2 tygodnie stała w miejscu i nie wytrzymałam,Teraz zato mogę tylko
              zazdrościć i podziwiać równocześnie.Ale wierzę niezłomnie,że tym razem, idąc
              za Twoim przykładem wytrwam i dotrę do celu,jakim jest bikini....

              Jesze raz gratuluję i pozdrawiam...pa, pa
              • olanc Re: GRATULUJĘ WYTRWAŁOŚCI :))))))))))) 12.06.06, 13:27
                Ależ ten czas leci :). Masz pierwszy wynik na liście jesli chodzi o stracone
                kilogramy. Brawo, brawo, brawo ! :) Już się martwię co to będzie jak pojedziesz
                na wakacje, kto będzie czuwać nad całością ? Dorocia ma nowe forum, a my tu
                zostaniemy jak sierotki.. :(. Ale póki co cieszę się razem z Tobą tym
                wchodzeniem w stare ubrania, mam podobnie, więc wiem jaka to satysfakcja :).
                Pozdrawiam ciepło :)
                  • malgaska Już dziś zapraszam Was na urodzinowa kawkę... :))) 14.06.06, 08:07
                    Dziewczyny mam dwie wiadomosci...
                    Pierwsza zła ;) Już dzis zapraszam Was na urodzinowa kawkę no i moze owocka
                    albo jakąs galaretke...:) bo tortu nie przewiduje w tym roku... :)
                    Druga dobra - dziś w nocy wyjeżdzam i to juz chyba na dłuzsze wakacje....więc
                    nie bedę się juz tu codziennie szarogęsić.. :)

                    Niestety tam gdzie jadę nie mam codziennego dostępu do netu...mam nadzieję że
                    uda mi sie chociaz raz na tydzień wpaść do kolezanki z netem i nadrobic
                    zaległości...o moich mam nadzieje błyskotliwych postępach postaram się
                    informować w miarę mozliwości dostępu...

                    Z jedej strony sie bardzo ciesze z wyjazdu...kochani rodzice i
                    dziadkowie...zieleń las własna trawka kolorowe kwiatki rzeka ;)zawsze tam
                    odpoczywam psychicznie i fizycznie...a moje dziewczynki to dopiero maja tam
                    raj...
                    A z drugiej strony juz mi Was wszystkich brakuje...ja to dopiero jestem
                    uzalezniona :) od netu i tego forum...to wciąga...tak że bedę miała odwyk...:(


                    jeszcze dziś napisze...
                    • malgaska bo mi się woda wygotuje w czajniku....:))) 14.06.06, 13:21
                      jak tak bede na Was czekała...
                      Wpadła już co prawda do mnie kamak ale się spieszyła bo egzaminy wiadomo ;)
                      Dzieki kamaku kochany... :)

                      A reszta chyba wszyscy na plazy (pracy) się wylegują.. :) ha ha taki upał...
                      A mi pakowanie kiepsko idzie...więc do Was pisze...

                      Ale za to dzisiaj w miarę ładnie trzymam dietkę... warzywka a na obiadek było
                      super leczo w znanej juz wersji...ale zaczęłam od podsmażenia czosnku na
                      odrobinie oliwy i dopiero potem wrzucałam reszte czyli kurczaczka pieczarki
                      zioła i dzis wersja z pomidorkiem.. :))i chwilkę podusić super wyszło też...a
                      zapach smazonego czosnku czuję do teraz ...rozmarzyłam sie...

                      no nic ide dalej nas pakować... pa pa
                      • olanc Re: bo mi się woda wygotuje w czajniku....:))) 14.06.06, 13:38
                        Zachodzę w głowę jak ta Kamak wpadła na kawkę ???? Którędy ? :) Ponieważ już
                        dziś wyjeżdżasz :(, (zresztą jak cała Polska i ja zaczynam dziś długi
                        weekend), Małgosiu kochana pragnę Ci złożyć życzenia miłości w sobie i wokól
                        siebie, wytrwałości w postanowieniach, zwłaszcza a propos diety i spełnienia
                        wszelkich pragnień :). Kiedy wracasz moja Droga ? Strasznie tu pusto i smutno
                        będzie bez Ciebie. Wypocznij dobrze, ucałuj córeczki i założ net u rodziców :).
                        Jeszcze raz wszystkiego dobrego, duchem będziemy z Tobą :)
                        • malgaska Już dziś zapraszam Was na urodzinowa kawkę... :))) 14.06.06, 13:53
                          Dzięki dzięki wiedziałam że i na Ciebie zawsze można liczyć :))

                          A nie minełaś sie z Kamak na schodach ???? :) ... to może zjechała windą?
                          tylko, że ja windy nie mam... no tak...:))

                          No niestety wyjazd planuje na prawde długi.. choć jeszcze nic nie postanowione
                          na pewno, my decyzje podejmujemy szybko...z dnia na dzień czasami.. :) wszystko
                          zalezy tez od pogody... ale moga to być i nawet ponad dwa miesiace...tak, że
                          pewnie zdązycie o mnie zapomnieć...choć postaram sie o sobie od czasu do czasu
                          przypominać.. ha ha żeby nie było tak dobrze...

                          Przy okazji wszystkim życze przyjemnych i fantastycznych wakacji w tym czy
                          pożniejszym terminie... bo kiedyś i Wy wyjedziecie... no nie? :))

                          I tak jak już pisałam mi już Was brakuje... :))
                          • malgaska wakacje wakacje...:)) 15.06.06, 20:32
                            Serdeczne pozdrowienia z wakacji...:)
                            Jeżdze na rowerku dużo chodzimy grilkujemy również ale dietke trzymam...:) i
                            będe trzymać na pewno..

                            Dzis miałam okazje to się odzywam...

                            Pozdrawiam wszystkie dziewczyny...
                            Mam prośbe żeby ta która ma możliwości częstego bycia na forum przejeła
                            wysyłanie maili...aby inne potrzebujace osoby miały okazję tak jak my skorzystać
                            z uroków Planu Wypłukiwania Tłuszczu...:)))

                            Pa pa
                            • malgaska Re: wakacje wakacje...:)) 16.06.06, 11:53
                              No tak długi weekend i się cisza zrobiła :)) a ja znowu mam okazje bycia tutaj..:)
                              to i pisze...wyspać to się i nie wysypiam nawet na wakacjach...bo moja
                              najmłodsza wstaje i tak przed 7...więc już od rana chodzimy na spacerki...:)
                              zreszta to duży plus wakacyjnego uroku bycia w domku letniskowym że od rana do
                              wieczora jesteśmy na dworzu...dziś wymysliłam sobie własny domowo - ogródkowy
                              steperek i przetestowałam go z ponad pół godzinki... to taki stopień dla dzieci
                              do wchodzenia jak nie mogą gdzieś dosięgnąc :))) swietnie się sprawdza...tylko
                              nogi nawet bardziej bolą niż przy "prawdziwym" :)))więc mam dwa w jednym
                              opalanie w ruchu...no dobra nie będe więcej się chwalić...
                              mam nadzieję ze również miło i sympatycznie spędzacie czas...czego życzę...
                              trzymajmy się pa pa kto da rade niech pisze...:)
                              • olanc Re: wakacje wakacje...:)) 19.06.06, 10:26
                                Malgasko ale Ci dobrze :) Takie długie wakacje...I widzę trzymasz się :) Ja
                                byłam w domku teściów na wsi, jakoś tak głupio było mi sprawiać problem innym
                                menu dla siebie, ale się pilnowałam. Nie było idealnie, ale przynajmniej nie
                                przytyłam. Mój Mały też tak wcześnie wstaje, wiem jak to jest :). Na wsi moje
                                Dziecko miasta, zobaczyło żabkę i od tej pory jego zabawkowe żabki skaczą :). W
                                ogóle zrobiła się ładna pogoda i jakoś tak lżej na duszy :). Oby i na ciele
                                lżej mi się zrobiło ip to wkrótce :). Pozdrawiam ciepło
                                • nata31 Re: wakacje wakacje...:)) 19.06.06, 13:06
                                  Małgosiu, jedynie pozazdrościć można takich wakacji:). Ja narazie o nich nie
                                  myślę.
                                  Dla większości wypłukiwaczek przedłużony weekend sie skończył. Jak dla mnie -
                                  b.dobrze bo wreszcie mogę wrócić do planu. Piłam wodę zurawinową i koktaile ale
                                  były w moim jadłospisie również chlebek i ziemniaki ( dopiero docienia sie ich
                                  smak gdy nie można ich jesc ). Ale waga nie poszła w gorę, powiedziałabym ,że
                                  nawet trochę ubyło.
                                  Wieczorem mam nadzieję ,że bedzie tak samo;) że to nie chwilowy wybryk mojej
                                  wagi. A od jutra znowu plan - bez żadnych wpadek.
                                  Kupiłam sobie spodnie numer mniejszy( specjalnie) by za 2 tygodnie swobodnie
                                  móc w nie sie ubrać. To chyba jedyna rada na moją słabą silną wolę :)
                                  Małgosiu pozdrawiam,życząc wspaniałej pogody.
                              • kamak23 Re: wakacje wakacje...:)) 19.06.06, 20:08
                                Malgasko, no ja po prostu jestem z Ciebie dumna :) Tylko tyle powiem... :)
                                Tylko mi przykro, że Ty nie możesz tego powiedzieć o mnie, ale nie żalę się
                                już. Pozdrawiam.
                                PS: Fantastyczne jest to, że wcale nie czuje, żebyś była dalej... :)
                              • kamak23 Re: wakacje wakacje...:)) 21.06.06, 12:42
                                Malgasko,super że masz czasem dostęp do internetku,pisz pisz,ja kibicuję w
                                końcu!I czuję, ze nie zawiedziesz,tak jak reprezentacja Polski ;)
                                Ja nie wiem jak będzie w wakacje byc może będę musiała się pożegnać z tym forum
                                na całe 3 miesiące, do października...Już mi smutno i nie wiem jak to
                                wytrzymam...najwyżej pójdę do kafejki :)
                                • malgaska Re: wakacje wakacje...:)) 26.06.06, 19:49
                                  Witajcie Kochane dziewczyny....
                                  Dopiero teraz udało mi się dotrzeć ponownie do cywilizacji więc pisze....
                                  abyście nie zapomniały o mnie :)
                                  Troszke poczytałam Was i jestem dumna świetnie sobie radzicie...trzymajcie sie
                                  tak dalej...
                                  Chciałam popisać do każdej z osobna ale nie wiem czy dam rade jestem u mojej
                                  kolezanki i nie chce za długo nadużywać jej uprzejmności :)))
                                  Co u mnie... a no chyba dobrze... na wadze może nie ma rewelacji dziś popołudniu
                                  na wadze koleżanki po niezbyt udanym weekendzie 75 ale juz było 73,5 więc mam
                                  nadzieję że to chwilowa porażaka po imprezach grilowych :)))
                                  Ale codziennie dużo chodze nieraz już od 6 rano :)))) oczywiscie nie z własnej
                                  inicjatywy....i od tygodnia codziennie intensywnie ćwicze 50 minut przy
                                  muzyce...mam taką płytke z ćwiczeniami....po pierwszych dniach prawie nie mogłam
                                  się ruszać ale przetrwałam to i już teraz czuje sie wyśmienicie...tylko dzisiaj
                                  sobie odpuściłam bo był taki ukrop na dworze że nawet jak ćwiczyłam to ziewałam
                                  bo taka bezsilna sie czułam...ale wieczorkiem mam nadzieję że się na tyle
                                  ochłodzi że dam rade :))))
                                  Pogoda rewelacyjna... może nawet za goroco jak na ćwiczenia... ale jest super...
                                  jedynie brakuje mi kontaktu z Wami.... ale od czasu do czasu wpadne .... przecież...
                                  Jeśli chodzi o dietke to nawet jako tako przynajmniej do tego weekendu... :))))
                                  Dużym plusem że działeczka rodziców nie dośc że jest położona w lesie w pobliżu
                                  wody :)) i jest typowo rekraacyjna ale posiada tak dla nas pare grządek
                                  warzyw... i mam pod rękom zawsze dostęp do zielonej sałaty koperku czy
                                  pietruszki prosto z grządki...i to mi się podoba najbardziej ;) Aha pare
                                  krzaczków truskawek też jest ;) i czereśnie u sąsiada ;)))) więc jest dobrze...
                                  po prostu raj :))))

                                  no ale też musze walczyć bardziej z pokusami bo pozostała rodzinka na dietce nie
                                  jest więc słodkości sa na porządku dziennym i staram się im nie ulec... :) ale
                                  wiecie czasami sa takie chwile.... ale lepiej jest rzeczywiście tak jak to
                                  powiedziała jedna z Was wcale nie podjadać niż sobie pofolgować nawet troszeczke
                                  bo potem jest jeszcze tudniej....

                                  Ale rodzinka dzielnie mnie wspiera i są nawet dumni więc nie mogę zawieść ich
                                  pokładanego zaufania i miałam już pare pozytywnych opini szczególnie osób które
                                  mnie troszke nie widziały ze ładnie wyglądam :)))no i schudłam i że widać....
                                  A nic tak nie podosi na duchu.... :)))

                                  Pozdrawiam Was wszystkie i każdą z osobna i przesyłam buziaczki pa pa
                                  Do nastepnego razu....
                                  • olanc Re: wakacje wakacje...:)) 27.06.06, 10:05
                                    Oj Malgasko, tak Cię tutaj nam brakuje...Te grile na wakacjach bardzo
                                    kuszą...Sama zastanawiam się jak ja przez to przejdę, bo dwutygodniowy urlop
                                    spędzę z teściami, w ich domku letniskowym. Na razie im sprzedałam nasz przepis
                                    na mięso z pieczarkami, papryką i pomidorem i zareklamowałam nasze przyprawy.
                                    Najbardziej się boję poobiedniej kawki z czymś słodkim. Czy dam radę się temu
                                    oprzeć ? Ale po co ja się martwię na zapas :) Będzie dobrze :). Pozdrawiam
                                    • malgaska Re: wakacje wakacje...:)) 02.07.06, 14:06
                                      Oj na wakacjach pokusy są większe niż normalnie.... ale i je da się opanować...:)))
                                      Melduje sie ponownie...waga z rana 73,3...
                                      Ćwiczę staram się trzymać dietki i robię swoje :))
                                      Dziś troszkę udało mi się popisać w niektórych waszych watkach to i nie będę się
                                      powtarzać....
                                      Pozdrowionka do następnego razu pa pa
                                      • olanc Re: wakacje wakacje...:)) 03.07.06, 10:58
                                        Malgasko, zawsze czekam na Twoje "wpadanie" :). Gonisz mnie dzielnie. Ułatwiam
                                        Ci to jak mogę, bo znów starsznie mi się nie chce :(. Co do konkursów odpisałam
                                        u siebie :). Pozdrawiam
                                        • malgaska nadal wakacje wakacje...:)) 7 miesiąc dietowania 16.07.06, 21:17
                                          Witajcie dziewczynki kochane :)
                                          Dlugo mnie nie było... :) ale jestem...
                                          Zaczął sie 7 miesiąc mojego zmagania :) rany jak ten czas leci... ale niczego
                                          nie załuje , to nic że nie jest może tak rewelacyjnie jak sobie myślałam na
                                          początku...ale i tak jestem z siebie bardzo zadowolona...ze się zdecydowałam ze
                                          zaczełam i że trwam z mniejszym czy większym skutkiem tak długo... :)))) i bedę
                                          aż do celu...:)))
                                          Jestem po pierwszym weselu w którym uczestniczyłam...podzielę się kilkoma
                                          przemyśleniami....
                                          jestem bardzo zadowolona wyglądałam swietnie, po długich i cięzkich zmaganiach
                                          udało mi się dostać na siebie kreacje w której wyglądałam i przede wszystkim
                                          czułam się świetnie...a nie muszę chyba mówić że to podstawa dobrego
                                          samopoczucia...nieskromnie musze dodać ze po raz pierwszy od dłuszżego czasu
                                          zaczęłam się sobie podobać, również na zdjęciach zauważyłam ze zaczynam już jako
                                          tako wyglądać :)))) dziewczyny jest super!!!! a bedzie jeszcze lepiej...
                                          Ale jeszcze tydzień temu byłam załamana...jak szukałam kreacji... nie wiem czy
                                          też macie z tym takie problemy ale to nie było miłe...już mi się wydawało ze
                                          skoro już tyle ;) schudłam to nie powinno być problemów....okazało się ze byłam
                                          w błędzie ...albo nie było rozmiarówki albo to co na siebie wkładałam powodowało
                                          że nie wyglądało to zachęcająco...tak trudno znalezc cos ładnego w więksych
                                          rozmiarach....bo pomimo już znacznej utraty wagi w biodrach pozostało mi
                                          najwięcej...już góra wygląda ok nogi do kolan...ale reszta...no nic popracujemy
                                          jeszce nad tym.....suma sumarum udało sie w końcu.... i efekt był... i były
                                          komplementy i dobre samopoczucie.....
                                          nie osiadam na laurach bo przede mną jeszcze dwa wesela we wrześniu na których
                                          zależy mi jeszcze bardziej aby zrobić dobre wrażenie....
                                          Dziewczyny nie jest łatwo.... bo pokusy sącały czas...ale jak tylko bardzo
                                          czegos chcemy to można .....damy rade....
                                          Oprócz dietki naszego planu...codziennie 50 min regularnie cwiczyłam z muzyką
                                          zawsze z rana bo póżniej upał by mi nie pozwalam się ruszyć... co ciekawe
                                          ostatnio nie mam aż takich wyników na wadze...nadal około 73 ale zmienia się
                                          moja sylwetka a to jest też bardzo ważne....
                                          Tak że nie poddawać się.... a się uda....
                                          Pozdrawiam was cieplutko....miłego wypoczyku dla tych co na uropach i przed i po...
                                          do kolejnego napisania pa pa
                                            • malgaska Re: nadal wakacje wakacje...:)) 7 miesiąc dieto 24.07.06, 13:26
                                              Witajcie kochane!!! nadal z wakacyjnych wojaży....:))
                                              Mam mało czasu więc zacznę od siebie potem poczytam co na forum..
                                              Zaczełam prawdziwy urlop z męzem i zaczeliśmy wyjazdy..właśnie wróciliśmy z
                                              tygodniowego pobytu w Łebie...było supeerr...a największym sukcesem jest to ze
                                              po tym tygodniu waze mniej o kilogram!!! jak na wyjazd wakacyjny to duży sukces,
                                              tym bardziej ze stołowaliśmy się w barkach a same wiecie jak jest...wypad był
                                              bardzo aktywny...zgodnie z nowymi tendencjami po raz pierwszy wzieliśmy ze sobą
                                              rowery i je intensywnie wykorzystywaliśmy...dziewczynki zachwycone dzielnie
                                              znosiły trudy podróżowania w siodełkach a rodzice pracowali nad kondycją...efekt
                                              jest mnie mniej po tym tygodniu...i niestety plus rozbite kolano ale i ono nie
                                              przeszkodziło nam dalej jeżdzić...a trasy rowerowe ciekawe ale dość trudne tym
                                              bardziej ze jest susza i nie raz trzeba było schodzić z roweru aby go miejscami
                                              przeprowadzić przez piachy...tak nam się te wycieczki rowerowe spodobały że za
                                              pared dni wybieramy się na lubelszczyznę pojezdzić po roztoczu czy jakoś
                                              tak...:) mam nadzieję że tendencja spadkowa nadal się utrzyma...choć na razie z
                                              oleju i soczku i siemienia zrezygnowałam bo warunki podrózwania nie służa...ale
                                              pozostałym zasad w miare się trzymam...oparłam się lodom drożdzóweczkom i innym
                                              pokusom wakacyjnym...mam na sumieniu tylko dwa małe piwka...i pół pizzy :)))
                                              reszta w miarę możliwości dozwolona w dietowaniu...
                                              Pozdrawiam serdecznie... mam nadzieję ze również staracie się dzielnie trzymać
                                              kazda w miarę swoich możliwości...a po wakacjach wymienimy się swoimi
                                              spostrzeżeniami i efektami....
                                              Oleefka - ja nie mogę pomóc...nie jestem z Łodzi a książke swoja cały czas
                                              intensywnie wykorzystuję i zagladam do niej często jak tylko potrzebuje bodzca
                                              jak i również wypożyczam moim koleżankom...może ktoś inny pomoże...
                                              Pa pa do kolejnego napisania....
                                              • olanc Re: nadal wakacje wakacje...:)) 7 miesiąc dieto 26.07.06, 13:26
                                                Zgadzam się , jazda na rowerze odchudza. Gdybym nie jadła lodów itp. pewnie też
                                                schudłabym na urlopie...W moim mieście, na moje nieszczęście, nie ma gdzie
                                                jeździć na rowerze, a jazdy wraz z ciężarówkami się boję, więc muszę wreszcie
                                                zacząć ćwiczyć w domu. Malgasko, to ten stracony kg to chyba dojście do mojej
                                                wagi...:) Ale ja wracam do gry w poniedziałek i zamierzam coś zrzucić :).
                                                Pozdrawiam ciepło :)
                                                • malgaska Koniec wakacji :( Wracam :)) 16.08.06, 09:33
                                                  Witajcie kochane !!!
                                                  Po dwu miesięcznej przerwie w świecie wirtualnym wracam na stałe i na
                                                  dłużej!!! :)
                                                  niestety wszystko co piekne musi się skończyc więc skończyły sie i moje bardzo
                                                  długie wakacje ;) ale było pieknie w tym roku... ahhh
                                                  ale wracam do rzeczywistosci w wirtualnym i rzezcywistym świecie, a ze mam
                                                  jeszcze co gubić ;) to bierzemy sie ostro do roboty... ja nie popuszczam... kto
                                                  jeszcze.... meldować sie kto wrócił kto zaglada i kto walczy... :)
                                                  troszke minie zanim nadrobie zaległosci w czytaniu.. :) ale teraz znowu bede tu
                                                  czesto i licze na Wasza obecność równiez....
                                                  No tak no i najwazniejsze musze sie przyznac jak waga... :)
                                                  Na dzień dzisiejszy 74 na mojej nowiuteńkiej wadze (prez\ent urodzinowy !!!)
                                                  Niestety.. było jz 72.. ale się zmyło ... bo gdzieś tak od dwóch tygodni sobie
                                                  odpuściłam troszeczke...nie ćwiczyłam i troszke sie objadałam wszystkim co
                                                  niedozwolone.. i jeszcze okresik po drodze więc suma sumarum mam znowu 74...
                                                  Ale sie nie załamuje... damy rade...
                                                  Mam równo 1,5 miesiąca do kolejnego wesela na którym chce zabłysnąc ;) wiec
                                                  bodziec jest... i dam rade choć troszke popracować nad swoją figurą :)
                                                  Samopoczucie dobre a to najważniejsze...
                                                  Pozdrawiam Was cieplutko i czekam na Was...
                                                  Meldować sie...
    • olanc Malgaska wróciła ! :) 16.08.06, 10:18
      Ale super ! Jak widzisz u nas cisza, Dziewczyny gdzieś poznikały. Mam nadzieję,
      ze niebawem znów się pojawią, z powakacyjną werwą. Wakację mnie tak rozleniwiły
      (pomimo, że urlop już dawno za mną), że bardzo mi się nie chce trzymać diety i
      efekty tego są :(. Rano waga - 73 kg (mam nadzieję, że to efekt miesiączki),
      więc bardzo masz do mnie blisko. Pozdrawiam ciepło :)
      • malgaska Re: Malgaska wróciła ! :) 16.08.06, 10:27
        Dzieki za tak miłe powitanie!!!
        No to startujemy prawie z równego pułapu...damy rade...
        Olanc jak tam Twój mały?.. Bo moje musze powiedzieć rewelacyjnie sie ostatnio
        chowają czy to zmiana klimatu im posłużyła czy ogólnie pogoda i lato...oby tak
        dalej...a urosły ...starsza przez dwa miesiące 2 centymetry a młodsza 4 ! :)
        Pozdrowionka serdeczne...
    • olanc skany 16.08.06, 12:47
      Malgasko, póki co ja wysyłam. Staram się być na bieżąco, ale nie zawsze mam
      dostęp do sieci, więc może faktycznie Ty wróciłabyś do rozsyłania naszych
      skanów ? Co do Piotrusia, to też rośnie jak na drożdżach. Niestety nie wiem jak
      to wygląda w cm, ponieważ podchodzi do miary przy drzwiach (że niby chce się
      zmierzyć) i jak my podchodzimy by sprawdzić stan ucieka :). Przy 10 podejściu
      dajemu sobie spokój :). Poza tym jest zakochany w : krowach, kurach, kotkach,
      pieskach i traktorach. Acha, i w tygrysach :). A, no i w swojej
      mamusi...Pozdrawiam :)
      • malgaska Re: skany 16.08.06, 13:11
        Olanc - Dziękuje za informacje...od dziś przejmę wysyłanie skanów, dzieki...
        Bardzo podobała mi się opowieść o uciekającym stanie ;) maluchy sa urocze...
        moja młodsza z kolei pod wpływem starszej jest pod urokiem wszelkiej maści
        koników kucyków itp od grudnia kiedy otrzymały swoje pierwsze koniki mają już
        pokażną stadninę :)) nieco tylko dziwną bo jak to na dziewczynki przystało -
        ostatnio te kucyki zaczęły nosić sukienki i inne ubranka :))) o wstązkach i
        spinkach we włosach nie wspomnę...
        no i urocze jest to że na szczęscie mama i tak jest najpiękniejsza... ach te
        maluchy :)Dzięki miłej pracy .. pa pa
          • malgaska Koniec wakacji - do roboty :) 17.08.06, 14:54
            Sorki z wrazenia za szybko nacisnełam i się wysłało :)
            No i jak tam dzisiaj u Was? Kto jeszcze oprócz Olanc zagląda na forum?
            Ja pomału przestawiam sie po powrocie ale jeszcze cięzko mi idzie, na razie
            zakupiłam soczek- nektar żurawinowy. Ale tak na serio zaczne od poniedziałku
            chyba, teraz zadbam aby tylko nie przeginać z jedzeniem ;) i szykuję sie na
            atak na steper - dawno zapomniany w ziązku z wyjazdem mam nadzieję ze jeszcze
            dzisiaj mi sie uda ;) Kto powalczy ze mną? Szukam ochotników!!! Od poniedziałku
            zaczynamy!!!
            Kurcze tak trudno się na nowo zmobilizować...ale dam rade...najtrudniej znowu
            zacząc...
            • malgaska Musze musze chcę... 18.08.06, 09:38
              Tak sobie wmawiam i na razie z mizernym skutkiem :( ze muszę sie w końcu wziąc
              do roboty...zawsze tak mam że te pierwsze dni po przyjeżdzie sa takie trudne
              zanim wszystko wróci do normy...na razie przygotowuję sie psychicznie do
              podjęcia walki...organizm broni się jak może...mam napady na zjedzenie całkiem
              dziwnych rzeczy oczywiście wszystkich zakazanych na dietce...to jakieś
              chore...jem czuję się ciężko więc znowu jem...kto tego nie zna...
              Musze muszę chcę przełamać ten impas...dam rade...tylko kiedy? ;)
              Teraz rozumiem ból tych co zostali gdy pozostali na wakacjach...czy ktoś tu w
              ogóle zagląda? potrzebuje wsparcia....
              • olanc ja zaglądnęłam :) 18.08.06, 12:53
                Nie wiem jak Cię pocieszyć Malgasko, bo mam to samo :(...Idę na łatwiznę, bo na
                razie daję sobie spokój, reżim narzucam z początkiem tygodnia, bo jutro idę na
                wesele, więc sama rozumiesz, szybciej nie dam rady :(. Dziś jestem odnowiona po
                wizycie u fryzjera :) Może zrób coś dla siebie (fryzjer? manicure?), poprawisz
                sobie humor, a wtedy łatwiej narzucic trudne zasady diety? Nie wiem co z tą moją
                dietą, ale na pewno nie zrezygnuję, bo planuję jeszcze coś pozrzucać. A może
                zróbmy tak - od poniedziałku, pod koniec każdego dnia będziemy robić szczere
                podsumowanie, a propos jedzenia i trybu życia. Może to nas zmotywuje ? Co Ty na
                to ? Pozdrawiam i trzymam kciuki za powrót lepszego humoru:)
                • malgaska dzięki Olanc :) 19.08.06, 10:25
                  Dzięki Olanc :) od razu miło...
                  Wiem ze przeczytasz to dopiero w poniedziałek, ale jestem jak najbardziej za
                  Twoją propozycją...i mam nadzieję, że bedziesz się fajnie bawić dziś na tym
                  weselu...taniec taniec i śpiew...ja po ostatnim straciłam głos na cztery dni -
                  taka zabawa udana była ;)
                  Też mam szczerą ochotę wypisywać codziennie trud moich zmagań bo to taka moja
                  terapia i bardzo mi pomaga nawet jak wiekszosc na wakacjach :) ale My jesteśmy,
                  no nie :) i damy rade...
                  Już powoli zapełniam lodówkę tylko tymi produktami które powinnam spożywać
                  chęci coraz większe motywacja jest to już kwestia kilku "chwil"...
                  najtrudniej po prostu znowu zacząc... :)
                  Ale dzis wybieramy sie na wycieczkę rowerowa cała rodzinka to mam nadzieję że
                  będzie to dobry początek...
                  Pozdrawiam serdecznie pa pa i czekam do poniedziałku...
                  • malgaska Poniedziałek!!! Zaczynamy !!! :) 21.08.06, 09:43
                    No to zaczynamy...a przynajmniej ja ;) jestem już w miare przygotowana
                    psychicznie do podjęcia kolejnego zmagania...
                    Cel najbiższy - schudnąc cztery kilo w miesiąc :) czyli 20 września chciałabym
                    ważyc 70 !
                    Wekkend udało mi się spędzić w miare aktywnie to i moc czuje !!! :)
                    W sobotę ponad trzy godziny chodzenia a raczej biegania za dziećmi w zoo a
                    wieczorkiem w końcu udało mi sie odkurzyć steperek i oglądając wybory miss
                    zrobiłam pierwsze 40 min ale miałam bodziec je oglądając ;)
                    Niedziela - wycieczka rodzinna rowerowa około 35 kiolometrów...
                    no a dzisiaj jak włączę w to jeszcze dietke to bedzie dobrze...na razie
                    zaczęłam nietypowo bo zjadłam na śniadanko surówkę z kapusty pekinskiej i pije
                    kawe - ja się chyba nigdy nie odzwyczaję ale postaram sie ograniczyć jej
                    spożywanie ;) potem koktajl serwatkowy w planie, na obiadek myśle gotowaną
                    pierś w naszych ziołach i może szpinaczek, owocka, i na wieczór jajeczko :))
                    musiałam sobie to wszystko wypisać aby się lepiej zmobilizować i trzymać
                    planu...dam znać jak mi poszło...
                    Waga wyjściowa 74,2...
                    Do dzieła...miło by było jeśli ktoś się jeszcze dołączy...
                    Pozdrawiam trzymajcie kciuki pa pa
                  • olanc zaczęłam z Tobą :) 21.08.06, 14:26
                    Malgasko, zaczęłam z Tobą :). Na weselu było super, tańce hulańce z moimi
                    mężczynami i bardzo umiarkowane jedzenie. A w niedzielę, podobnie jak u Ciebie
                    w sobotę, 4 godziny w ZOO. Trzymam kciuku za Ciebie i liczę, że trzymasz za
                    mnie, bo strasznie mnie ciągnie do rzeczy zakazanych...Pozdrawiam
                      • malgaska jestem jestem :) 22.08.06, 14:03
                        Jestem przepraszam za ciszę... ale się odzwyczaiłam chyba od internetu i nie
                        przeiaduję tak często jak kiedyś ;)
                        Co do dietowania to tak sobie mi idzie...
                        wczoraj - surówka kawa też tylko z mlekiem :)na śniadanie, jabłko, woda
                        zurawinowa, udko gotowane bez skóry, surówka z kapusty pekińskiej na obiad,
                        potem to już gorzej...trzy kawałeczki chlebka razowego z pasztetem..., jajko na
                        kolacje i no i dwa drinki...bo i okazja była...
                        Więc tak sobie...
                        dziś - już dwie kawy oczywiście z mleczkiem :)surówka, dwa kawałki chlebka...
                        Ach i pogoda jakaś dziwna ni to ciepło ni to burzowo prawie tak sobie jak moje
                        dietowanie...:)
                        Olanc trzymaj się bo może twoje dietowanie da mi dobry przykład i porzadnego
                        kopa...muszę pokombinować jak tu się wyrwać na basen może to by mi pomogło...
                        Obiecuję poprawę...
                        Pozdrowionka...
                        • malgaska doznałam szoku ;) 22.08.06, 21:56
                          Przeszłam mam nadzieję najskuteczniejsza terapie wstrząsowa i mam nadzieję ze
                          pomoże na dłużej... :) Tzn obejrzałam zdjęcia z wakacji i różnych imprez... i
                          choć musze uczciwie powiedzieć ze już jestem w miarę zadowolona i jest
                          zdecydowana poprawa w wyglądzie ale nadal to nie wygląda za rewelacyjnie...nic
                          po prostu SzOk ;) trza się brać do roboty i nie ma że boli...wieczorkiem piję
                          znów drinka ... ale bezalkoholowego tzn woda z sokiem zurawinowym :)polecam...
                          Do jutra pa pa
                          • malgaska Szok i po szoku....:) 23.08.06, 10:00
                            No tak szok za szybko chyba minał może wkleje sobie zdjęcia jako tapete:)
                            Za okem pada i pada ja nie wiem czemu czuję się taka ociężała brzuch mi się
                            przelewa ;) a czas leci...a potem bedę narzekać... :)
                            Kopa potrzebuje kopa...niby się nie obżeram a na wadze nawet więcej a nie
                            mniej...no tak gubią mnie te kawałeczki chlebka który ostatnio podjadam...ale
                            obiecałam kuzynce w ramach wspierania wzajemnego że ja nie rusze chlebka a ona
                            słodyczy przynajmniej w tym tygodniu ;) kurcze a dziś rano była już
                            kromeczka...co się ze mną dzieje???
                            Juz nic nie pomaga...załamka :)))
                            E nie narzekam tylko biore się do roboty...
                            Mam nadzieję ze chociaz Wam, Tobie Olanc idzie lepiej....
                            Wstyd mi ale cóz trzeba się przyznać...
                            Pa pa
                            • malgaska chyba się pozbierałam... 23.08.06, 22:26
                              No dzień nawet całkiem całkiem pomimo niezbyt udanego poranka potem poszło juz
                              lepiej wróciłam do mojego zwyczaju że do kawki dołączam jabłko bo zawsze wtedy
                              miałam ochotę na coś słodkiego a teraz już nie...na obiad w końcu po przerwie
                              po raz pierwszy ugotowałam pierś kurczaka ze stałym zestawem moim przypraw
                              spalających tłuszcz oczywiście bez soli bede miała jeszcze na jutro plus dzis
                              szpinak, kawka+jabło, na kolacje tez miałam kurczaka i szpinak bo zostało z
                              obiadu, podjadłam tylko w ciągu dnia kilka łyżek zupy pomidorowej którą
                              uwielbiam a w moim wykonaniu jest po prostu cudna :) a robiłam dzieciom...i z
                              lyżkę makaronu muszelek...i dwa deserki dla dzieci. No wiem ale i tak chyba nie
                              najgorzej...przeliczałam kalorie wyszło mi około 1100 to jeszcze chyba w
                              normie...ale nie wiem czemu czuję sie cały czas strasznie pełna jakby nawet
                              opuchnieta zle się z tym czuję...i te wahania nastroju...dziwne nie miałam tak
                              wcześniej...stad moje problemy żeby się pozbierać...ale pomimo wszystko widze
                              światełko w tunelu moc wraca...jeszcze troszeczkę a ja Wam pokażę... :))))
                              Pozdrowionka i trzymajcie kciuki :) pa pa
                              Obiad dla maluchów tez bedę miała na jutro to nie bede gotować i nie bedzie
                              mnie kusił :)
                              Jutro nowy dzień ciekawe jak go wykorzystam... a Wy?....
                              • olanc Re: chyba się pozbierałam... 24.08.06, 10:16
                                Masz rację Małgosiu, przydałaby się osoba, które dopiero zaczyna, chudnie
                                szybko i łatwo i entuzjazmem zaraża innych. W czasie gdy Cię nie było wysłałam
                                sporo skanów, może ktoś dołączy i będzie chciał się dzielić swoimi przeżyciami
                                w czasie diety? Wczoraj wysłałam też skany do Anija20, więc będzie miała
                                podwójnie:). Obecnie zauważam, że u mnie w miejsce entuzjazmu wkracza teraz
                                determinacja. Nie chce wciąż żyć w poczuciu beznadziejnego wyglądu. Muszę się
                                wreszcie z tego wyzwolić. Wystarczy się odpowiednio odżywiać i stanie się -
                                niby tak mało, a jakie to trudne. Gosia do jakiej wagi ostatecznej chcesz
                                dojść. Jeżeli już kiedyś o tym pisałaś, to mi umknęło. Ja chciałabym do 60, ale
                                65 też mnie zadowoli, bo wejdę już wtedy we wszystkie ciuchy, które leżą w
                                szafie nie wykorzystane. Pozdrawiam :)
                                • malgaska jeszcze bede motylem :) 24.08.06, 10:46
                                  Dzis zaczełam jak najbardziej poprawnie chyba po raz pierwszy po przerwie, więc
                                  jest niezle...czyli z rana koktajl długowieczności ( pijam tylko siemie z
                                  woda), kilka łyków wody żurawinowej, a na sniadanko 2 jajka i pomidor i nie
                                  mogę się doczekać kawy ale sobie postanowiłam że bedę się troszkę z nią
                                  ograniczać..wiem powinnam zrezygnować w ogóle ale w tej chwili na prawde nie
                                  dam rady...:)czyli potem kawka i jabłuszko, mięsko na obiadek czeka w lodówce
                                  jeszcze do tego wymyśleć jakoś zielenine ...owocek kolacyjka - pewnie to samo
                                  co na obiad ;) ... i jakie to proste w teorii :) pić jeszcze dużo wody ijuż...
                                  Tylko dlaczego nam nie zawsze wychodzi ;)
                                  Idealna waga pozostanie w kwestii głębokich i nieosiągalnych marzeń...ale waga
                                  realna do której dąże to tak samo jak Ty Olu, przy 60 wyglądam już naprawde
                                  dobrze przy mojej budowie i byłabym bardzo zadowolona ale nie bedę narzekać na
                                  65 :) Generalnie nastawiam sie na długi czas, ale tez pełna determinacji wierzę
                                  że osiągnę swój cel...wcześniej czy póżniej :))))
                                  Pozdrawiam serdecznie pa pa
                                  • malgaska Re: jeszcze bede motylem :) 25.08.06, 10:49
                                    A najwazniejsze ze dzień zakończyłam jak najbardziej poprawnie...bo wieczorkiem
                                    wybraliśmy się jeszcze z maluchami na rowerki około 20 km po parkach z przerwa
                                    na plac zabaw oczywiscie...i czuję się od razu lżej...:)
                                    Wpadki wczoraj oczywiscie były... choć juz nie jadłam chlebka!!!...ale zamiast
                                    zjesc swojego przygotowanego juz kurczaczka zjadłam parówke bo przygotowywałam
                                    ja dzieciom..bez sensu zupełnie...łyżka zupy..plasterek sera...teoria teorią a
                                    to jest praktyka...:(
                                    Dziś rano na wadze znowu zobaczyłam 74 ( znowu bo przez kilka dni wtedy jak
                                    czułam sie taka napuchnieta waga wskoczyła na 75 )
                                    i znalazłam się w punkcie wyjścia...ale najważniejsze że zapanowałam nad tą
                                    słabością...i mam nadzieje że powinno być już lepiej...
                                    Co będę dzis jadła jeszcze nie wiem na śniadanie miałam makrele w sosie
                                    pomidorowym...oby nie przeginać...
                                    Mam jeszcze straszna chęc wybrać się na rolki i może dziś mi sie uda
                                    zrealizować to pragnienie...łał nie jezdziłam ponad dwa lata...mam nadzieje że
                                    tego się nie zapomina... :)))
                                    pa pa do kolejnego napisania...
                                      • olanc hej hej Motylku ;) 28.08.06, 10:23
                                        Małgosiu idzie Ci coraz lepiej :). Mój weekend był porażką, ale składało się na
                                        to mnóstwo powodów ode mnie niezależnych. No, ale znów poniedziałek, a w pracy
                                        trzymać dietę jest mi łatwiej. Od września zaczynam pracę na cały etat, znikną
                                        mi wolne piątki, więc skrócą się "trudne weekendy". Poza tym mnie też się
                                        zdarza takie głupie podjadanie podczas przygotowywania posiłków dla moich
                                        Panów. Cięzko to zwalczyć. Zauważyłam, że podczas diety mam napady strasznego
                                        zmęczenia, masz coś podobnego ? Hmmmm...biorąc po uwagę 20 km na rowerze to
                                        chyba jednak nie :).Pozdrawiam :)
                                        • malgaska pewne przemyslenia ;))) 28.08.06, 14:19
                                          witajcie, od czego zaczac ? yhm...po kolei.. :)))
                                          Wczoraj oglądając wieczorne wiadomosci troszkę się pocieszyłam było o tym, że
                                          coraz czestszym zjawiskiem jest ze osoby które wracaja z urlopów do pracy mają
                                          problem z aklimatyzacją i potrzeba im trochę czasu aż na nowo wejdą w pewien
                                          rytm...i że jest to normalne i coraz częstsze i prosi sie o wyrozumiałość...
                                          Zrobiło mi się lżej na sercu ze nie jest ze mną tak żle :) ...ja co prawda nie
                                          wróciłam do pracy na etat, ale powrót po dwóch miesiącach do własnego domku i
                                          praca na etacie mamy dwójki dzieci żony kochanki praczki i sprzataczki...
                                          itp :))))) i chęc bycia po prostu atrakcyjną kobietą - może być przyczyna
                                          stresu szczególnie jesli chce się byc the best na wszystkich płaszczyznach :))))
                                          No dobra to tytułem pewnego usprawiedliwienia dla mizernych ostatnich moich
                                          efektów w odchudzaniu :)))

                                          Dzis zaczełam dzień 1 dwutygodniowego planu wypłukiwania tłuszczu w pełnym
                                          wymiarze bo ostatnio podchodziłam do niego zbyt wybiórczo...na razie idzie
                                          dobrze - na obiad gotowana panga w ziołach - kolacja jajeczka plus szpinaczek...
                                          Waga na dzis rano- szkoda gadać ...nie wiedzieć czemu znów 75 :( ale to nic
                                          pewnie sobie zasłużyłam...choć nie było w ostatnich dniach żadnych szaleństw
                                          ale wzorowo też nie...dlatego wprowadzam reżim dietetyczny i żadnego
                                          pofolgowania sobie...

                                          Za to z aktywnościa fizyczną idzie mi najlepiej...sobota i niedziela równiez
                                          były rowerowe...i tak podsumowując przejechane kilometry - w czwartek i piatek
                                          było po 20, sobota wycieczka do Leśnicy 31 kilometrów i w niedzielę 35 km po
                                          Wrocławiu dotarlismy do Parku Szczytnickiego...planowalismy jeszcze dalej i
                                          więcej ale złapał nas deszcz i nie chcąc narażać bardziej dziewczynek na
                                          przeziębienie zawrócilismy...bardzo spodobało nam się to jezdzenie na rowerach
                                          dzieci równiez sa zachwycone bo staramy zatrzymywać się na fajnych placach
                                          zabaw :)) tak że dbamy o kondycje a czas wolny spędzamy jak najbardziej
                                          przyjemnie i aktywnie...
                                          Rozmarzyłam się wczoraj, że gdyby tak to szło proporcjonalnie wraz ze spadkiem
                                          wagi - np po przejechaniu niech bedzie nawet 50 kilometrów 1 kilo mniej ;) ale
                                          by było fajnie mogłabym się tak odchudzac...to dopiero było by coś...a tu nic z
                                          tego jak widać.. bo mi się nie udało oddać kilosa a nawet go jeszcze
                                          zdobyłam... powinnam się załamać... ale znacie mnie ...nie ze mną te
                                          numery...trudno najskuteczniejszy sposób to właściwa dietka i koniec.
                                          Stać mnie na aktywnośc fizyczną to również znowu poradze sobie z dietowaniem...
                                          a co!!! :)Juto dzień drugi...
                                          Pozdrawiam serdecznie i trzymajcie kciuki..
                                          • olanc Re: pewne przemyslenia ;))) 29.08.06, 10:03
                                            Ojoj, to ja chyba mam ten problem co poniedziałek, a zwłaszcza wczoraj, bo taki
                                            miałam kryzys diety, że aż wstyd wspominać. Były i pierniczki, i czekolada i
                                            chleb...Ale mam nową motywację - 6 pażdzernika mamy obchody 15-lecia firmy i
                                            imprezę. Wypadałoby dobrze wyglądać. Mam z 5 tygodni, może się uda co tydzień
                                            zejść z 1 kg ? Co do Twoich przemyśleń Małgosiu, to widzę, że nabierasz wiatru
                                            w żagle :). Nie mogę pojać dlaczego nie chudniesz ???? Po takich wyprawach na 4
                                            kólkach ? I jeszcze z dzieckiem w foteliku ? Mam tylko jedno wytłumaczenie -
                                            nabierasz masy mięśniowej, wchodzi Ci ona zamiast tłuszczu i wyglądasz lepiej,
                                            a ważysz więcej. Trzymam kciuki :) I pozdrawiam :)
                                            • malgaska 2 dzień 1 fazy :) 29.08.06, 12:34
                                              Na razie jest dobrze.... zabrakło mi na rano siemienia ale mam nadzieje ze dam
                                              rade na razie bez niego na wadze 74,4 :) czyli zaczyna być znowu dobrze... :)
                                              Ale zaczyna mnie bolec głowa ...czyli wszystko zgodnie z planem ;)
                                              musze się wybrać na zakupy..wszystko sie pokonczyło...
                                              dzieki za wsparcie :) pa pa
                                              • olanc Re: 2 dzień 1 fazy :) 30.08.06, 13:48
                                                Dzięki za wsparcie. Jakoś nie mam szczęścia do szefów, a obecny szkoda gadać...
                                                Tak to jest jak o awansie decydują nieodpowiednie kwestie. I jeszcze mnie jakiś
                                                bakcyl złapał. Czuję się fatalnie, jutro idę do lekarza, moja dieta na tym
                                                ucierpi, więc Ty Małgosiu musisz trzymać fason :). Pozdrawiam
                                              • malgaska 3 dzień 1 fazy :) 30.08.06, 16:35
                                                siemie zakupione i pite rano i wieczór...chyba jest ok zaczynam panować nad
                                                pokusami bardziej...wczoraj kilka razy miałam na coś cheć ale ją opanowałam
                                                chwyciłam pomidorka lub jabłko i pomogło...dziś na obiadek "leczo" gotowany
                                                kurczak w kawałkach pieczarki w talarki i papryka wszystko z ziołami i bez
                                                soli :) pychotka...porcja na jutro mi została...tendencja spadkowa trwa...:)
                                                powoli powoli byle by nie zapeszać...
                                              • malgaska 4 dzień 1 fazy :) 31.08.06, 18:45
                                                Znowu zaczyna być dobrze... przede wszystkim czuję że odzyskałam kontrolę...oby
                                                tak dalej...hura :)...
                                                Wczoraj wieczorem ogladajac film, pochodziłam całą godzinkę na steperku i na
                                                liczniku 500 spalonych kalorii :)) to mi się podoba przyjemne z pozytecznym...
                                                Menu : pomidor,kilka plasterków wedliny;), leczo z kurczaka, jabłko,
                                                brzoskwinia, pomidor, jajka, duzo wody żurawinowej :)siemie rano i wieczorem to
                                                podstawa...
                                                Byle dalej byle do przodu....:)
                                                Pozdrowionka -
                                                najtrudniej zacząć na dobre , potem już powinno pójśc z górki...
                                                • olanc Re: 4 dzień 1 fazy :) 01.09.06, 10:30
                                                  Wróciła dawna Malgaska-wypłukiwaczka :). Chyba faktycznie mnie w tym tygodniu
                                                  dogonisz, bo ze względu na chorobę odżywiam się normalnie i już mi ten kg
                                                  wrócił :(. Pozdrawiam :)
                                                  • malgaska problemy techniczne ze stroną... 01.09.06, 11:47
                                                    Wkurza mnie że jak pisze a jak dostanę pałera to piszę dużo...a tu mi wszystko
                                                    znika...szału dostaję...czy to wina mojego kompa czy tez Wam się tak zdarza...
                                                    Własnie przed chwilą połkneło cały mój list...a był długi....
                                                    jak ochłone ..to znowu napiszę...
                                                    zdarzało mi sie to już wcześniej...dlatego po napisaniu jakiegoś fragmentu
                                                    staram sie zapisywać go ...ale teraz nie zdązyłam...
                                                    ide się uspokoić..pa pa
                                                  • olanc Re: problemy techniczne ze stroną... 01.09.06, 13:08
                                                    Też mi się tak zdarza. Albo godzinę przechodzę na inny wątek. A z innej beczki -
                                                    Małgosiu, to niesamowiete, ale wiesz kiedy mój Mały kończy dwa latka ? 27
                                                    listopada. To oznacza, że nie tylko się razem odchudzamy, ale i byłyśmy razem w
                                                    ciąży ;). Pozdrawiam
                                                  • malgaska 5 dzień 1 fazy :) 01.09.06, 13:36
                                                    Rzeczywiscie czuje że jestem w końcu sobą!! :))) szcześliwa zadowolona pełna
                                                    energii do działania...oby jak najdłużej...
                                                    Nadal czuję się ok i idzie mi ok...
                                                    Wczoraj wieczorkiem znowu spaliłam na steperku 500 kalorii, a potem jeszcze
                                                    trochę ;)...
                                                    i zrobiłam 30 brzuszków...wspominając i tęskniąc za kamaczkiem...wracaj kamaku
                                                    z tych wakacji do wspólnego dietkowania i ćwiczeń...
                                                    Uspokoiłam się... zjadając na obiadek gotowaną pange w ziołach i ugotowanymi
                                                    brokułami i kalafiorkiem na parze...plusem dietki jest jeszcze to że przy mnie
                                                    młodsza córcia nabiera dobrych nawyków jedzeniowych i tez je to co ja :)...ze
                                                    starszą to by nie przeszło :) ...
                                                    Pozostałe menu na dziś :) jajeczko z kalafiorkiem i brokułami - bo zostały
                                                    jeszcze- moze pomidorek... jabłko... i na pewno coś jeszcze skubnę... ;)

                                                    No nie ten post nie ma szczęścia został znowu usunięty ...teraz przez mojego
                                                    brzdąca... :))) częśc odzyskałam...

                                                    Waga na dziś motywująca... ale psss podam w poniedziałek....

                                                    Mam nadzieję że pogoda się porawi w weekend bo mamy ochotę na rowerki...jestem
                                                    dobrej myśli...

                                                    Olenko zdrowiej szybko i wracaj w szranki.. :)
                                                    Data urodzenia - niesamowite...potwierdza to tylko to że im więcej ludzi łączy
                                                    tym łatwiej o nić porozumienia....a my udowodniłyśmy już wcześniej że się
                                                    dobrze rozumiemy... :)))))
                                                    pozdrawiam serdecznie wszystkich...pa pa
                                                    wysyłam bo znowu zniknie ;)




                                                  • malgaska 6 dzień 1 fazy :) 02.09.06, 21:44
                                                    Wczoraj wieczorkiem znowu poszło sobie na steperku 500 kalorii :)))...
                                                    i 30 brzuszków - buzka dla kamaczka...

                                                    Dziś pogoda jednak dopisała i wybraliśmy się na wycieczke rowerową...trasa po
                                                    Wrocławiu super i tak jakoś fajnie nam sie jechało ze zrobiłam dziśiaj mój
                                                    rekor życiowy....47 km !!!! Wyszło ponad 3,5 godziny rzeczywistej jazdy...a
                                                    wycieczka trwała około 6 ;) z przerwą na Pergoli i dwóch placach
                                                    zabaw...najbardziej podziwiam te moje dzieciaczki...świetnie znoszą jazde i
                                                    jeszcze są zachwycone...no sa super!!!
                                                    Tylko po powrocie jak klapłam na łóżko to myślałam że sie nie podnise...i gdyby
                                                    nie dzieci to zasnęłambym snem kamiennym ;) ale nic na razie nie boli :)
                                                    całe szczeście że rano przygotowałam całą brytfanke mojego dietetycznego lecza
                                                    indyczek cukinia pieczarki wszystko na wodzie i mnóstwo przypraw i koncenrat
                                                    pomidorowy...dzięki czemu po powrocie nie rzuciłam się na inne jedzenie....
                                                    Ale i tak mam dziś na sumieniu jedną bułkę z masełkiem.. i jedną kanapke na
                                                    wycieczce...1 danonka...mam nadzieję że przy takiej aktywności nie zaważy to na
                                                    wadze....
                                                  • francin_i_okolice Re: 6 dzień 1 fazy :) 04.09.06, 08:42
                                                    jak tak czytam o Twoich wyprawach rowerowych, to mi się chce płakać... w zeszłym
                                                    tygodniu mieliśmy włamanie do piwnicy i ukradziono nam dwa rowery.
                                                    a to moja ulubiona forma aktywności jest/była...

                                                    jak te dzieci Twoje wytrzymują taką jechankę? tyle kilometrów... no, no.
                                                    trzymaj się malgaska. mam szczerą nadzieję, że niedługo dogonię Twój wagowy
                                                    wynik. i że wtedy Ty będziesz już w dziesiątce niżej.

                                                    trzymam kciuki!
                                                  • malgaska 1 tydzień 1 fazy :) 04.09.06, 10:00
                                                    Waga na dziś 73,5 czyli poszło w sumie 1,5 !!! mam nadzieje że na
                                                    dobre...ciekawe jak dalej w koncu mój organizm jest na mniejszym lub większym
                                                    dietowaniu juz długo ;) choć łudziłam sie że wynik bedzie jeszcze lepszy ;)
                                                    Ale wydaje mi się że przez tę aktywnośc fizyczną to sie jakby zatrzymuje ? moze
                                                    rzeczywiście idzie w mięsnie? Ale zdecdowanie czuję ze moje ciało się zmienia,
                                                    musze zacząć porównywać cm ...
                                                    Wczoraj jazdy nie było bo wystraszyły nas kłębiące sie chmury i
                                                    wiatr...pojechaliśmy autkiem do Ogrodu Botanicznego...
                                                    Ale za to poszło 600 kalorii na steperku...i 40 brzuszków..
                                                    Śniadanie sałatka z tuńczyka z kalafiorem i brokułami, na obiad jest jeszcze
                                                    wczorajsze leczo, w miedzy czasie jabłka, i pewnie jajka na kolacje...
                                                    To plan na dzis...
                                                    Pozdrawiam...
                                                  • francin_i_okolice Re: 1 tydzień 1 fazy :) 04.09.06, 10:54
                                                    ech... też się muszę do ćwiczeń zmusić.
                                                    tak, jak mówisz, napewno w mięśniach ten ciężar jest. one ważą więcej, mimo, że
                                                    "objętościowo" mniej ich na kilogram przypada, niż tłuszczu.
                                                    dobrze, że się ruszasz - skóra Ci nie będzie wisiała, szybciej się dopasuje do
                                                    nowych rozmiarów. no i samopoczucie lepsze.
                                                    jaki się człowiek zmęczy, to wie, że żyje!

                                                    trzymaj się dzielnie.

                                                    Pe.Es.

                                                    to tylko my dwie na bieżącą chwilę się płuczemy?

                                                    też się mu
                                                  • malgaska 9 dzień... :( 05.09.06, 12:10
                                                    Dziś mam spadek formy...wczoraj wieczorem nie zrobiłam nic aby spalić
                                                    tłuszczyk ;) mało tego wczoraj wieczorem zrobiłam sobie dietetyczne klopsiki
                                                    czyli obiadek miał być na dwa dni a nawet na trzy by wyszło ...tylko że już
                                                    wczoraj na noc cześc zjadłam...moja wina ze takie pyszne mi wyszły ;)z tego
                                                    powodu jestem na siebie zła...więc nie mam sie czym dziś pochwalić...
                                                    Mam nadzieję ze Wam idzie znacznie lepiej...
                                                    Napisze jak będę miała lepszy nastrój i zwyzkę formy...co nastąpi niedługo ;)
                                                  • malgaska Re: 9 dzień... :) 05.09.06, 22:07
                                                    Już się naprawiłam...a tu co za cisza u innych??? człowiekowi na chwile noga
                                                    sie powinie a tu proszę nikt też się nie kwapił aby coś napisać... :)
                                                    jutro do raportu...;)
                                                    na obiad już się pilnowałam i przydzieliłam sobie mniejsza porcję klopsików i
                                                    cały talerz surówki z kapusty pekińsiej...na kolacje jajecznica na wodzie z
                                                    pieczrkami...czyli według planu :)))
                                                    Wieczorkiem godzinka steperka i 515 kalorii :)
                                                    Ale już wiem czemu nie mam takiego spadku wagi jakiego by oczekiwać...jestem
                                                    przed...a że nigdy nie wiem kiedy nadejdą te dni...czyli normalne zatrzymanie
                                                    wody następuje... i tak dobrze ze coś schudłam ;)
    • olanc Re: malgaska 04.09.06, 12:29
      Małgosiu, ależ Ty masz krzepę :). Ja jakoś tak obawiam się jeździć z moim Małym
      na rowerze dłuzej niż godzinę, bo mam wrazenie, że w takim foteliku jest mu
      niewygodnie. Ale skoro Twoje Dziewczyny nie protestują...U mnie kończyło się na
      spacerach, ze względu na stan zdrowia, czuję się ogólnie słabo i nic mi się nie
      chce. Wygląda na to, że jeszcze pochoruję, ale będę się starać układać menu jak
      najbliższe planowi. Prawie już mnie masz, spróbuję trochę odskoczyć, zobaczymy
      co z tego wyjdzie. Pozdrawiam :)
      • malgaska Re: malgaska 05.09.06, 12:02
        dzieki Olenko za uznanie ;) ponad trzy godziny rzeczywistej jazdy nie oznacza
        że jezdzimy non stop bez zatrzymywania...tak po 10 km staramy się im robić
        przerwe...nieraz ta przerwa znowu jest za chwile bo jakiś fajny plac zabaw
        znowu mijamy... ;)
        no siedzenie w takim foleliku to może i nie luksus ale nie odnoszę wrażenia że
        moim dziewczynom jest nie wygodnie...sądząc po ich minkach wydają sie na
        zadowolone.. :) a przynajmniej nie protestują...problemem jest tylko spanie w
        trakcie jazdy najmłodszej...wtedy rzeczywiście troszkę mi jej szkoda...ale
        znalezliśmy już sposób że przynajmniej w trakcie jazdy główka jej nie lata i
        nie opada w dół - bo wyglądało to i mogłoby być niebezpieczne......ostatnio na
        tej najdłuższej wycieczce nawet nie usnęła...choć powinna bo jej pora a cały
        czas jeszcze mi spi w dzień po dwie godzinki :)...tylko cały czas ciekawie się
        rozglądała...no i obowiązkowo dziewczyny jezdzą w kaskach...
        Pozdrawiam i życze powrotu do formy... :)
        • malgaska dietowanie trwa :) 06.09.06, 13:37
          10 dzień i niestety przerwa z utratą wagi...bo dziś przyszedł ten dzien;) i
          oprócz zatrzymania wody w organiżmie w pierwszy dzień mam zawsze bolesne
          pobolewania...w związku z tym też i nie najlepsze samopoczucie....
          No może nie najlepszy moment na rozpoczęcie 1 fazy... ale to
          nic...przetrzymamy...za to mam nadzieję ze jak wszystko wróci do normy będę
          mogła ostro ruszyć z kopyta ;) drżyjcie...
          śniadanie wyjatkowo nie przepisowe... ale na obiadek i kolacje będę juz
          grzeczna...tym bardziej że klopsiki i surówka czeka w lodówce...
          będzie dobrze...mówię Wam...pa pa
          • francin_i_okolice Re: dietowanie trwa :) 08.09.06, 09:08
            a jak to jest, że tu dziesiąty dzień, a tu chcesz znowu zaczynać pierwszą fazę...

            ja też TO mam od wczoraj. ale coś tam spada...
            trzymaj się. i wracaj na łono diety, bo Cię dogonię! nie tylko entuzjazmem!
            buźka!
            • malgaska dietowanie trwa :) 08.09.06, 11:57
              Dziś 72,9 !!! czyli wszystko wraca do normy - przeciez mówiłam że bedzie
              dobrze... ;)

              Dietkę trzymam mimo wszystko...tak, że nie mam do czego wracać ;) bo na niej
              jestem... :)) no może rzeczywiście nieprecyzyjnie wyraziłam swoje myśli - że to
              nie najlepszy moment na rozpoczęcie 1 fazy - chodziło mi tylko ze wypadło to
              przed okresem a nie po ;)) ale tak jak napisałam trzeba przetwać te trudni dni
              i dalej do celu... w koncu każdy organizm reaguje nico inaczej...

              Francin jestem pod wrażeniem Twojego pierwszego tygodnia...gratulacje...
              goń goń...to zawsze jakaś dodatkowa motywacja dla obu stron ;) bużka...

              Też mam tak samo - radość z utraty kilogramów miesza się ze wstydem...
              szczególnie jak jakieś kumpeli w rozmowie wyznaję ze schudłam już 16 ( teraz
              juz 17 kilogramów!!) ona jest pod wrażeniem a mi tak naprawde jest tez po
              prostu wstyd ze dopuściłam do takiego stanu... ze muszę te 16 i więcej teraz
              się pozbywać...no ale radośc też jest!!!!...złoty środek ...robić swoje brnać
              dalej do celu...nie zachłysnąc sie za bardzo sukcesem...i nie dopuścić do
              poprzedniej sytuacji nigdy wiecej...:))))
              • francin_i_okolice Re: dietowanie trwa :) 08.09.06, 13:34
                dziękuję za gratulacje.
                oczywiście będę z Wami. do końca, że się tak wyrażę. do mety.
                tak, jak mówisz: zachłyśnięcie się sukcesem grozi do powrotu sytuacji sprzed
                odchudzania. pisanie tutaj, pomoc we wpadkach (na którą w razie wpadki liczę)
                może zapobiec powtórnemu tyciu. bardzo mi odpowiada to forum. mimo, że jest
                otwarte, jest tutaj życzliwa, miła atmosfera. zapisałam się na jeszcze jedno -
                zamknięte, gdzie dziewczyny mają swoje odchudzaniowe wątki, ale nie zaglądam tam
                zbyt często. jakoś nie pasuje mi klimat. mam wrażenie, że nie ma tam
                autentycznego wsłuchania się w drugiego człowieka, a mnożone są takie posty jak:
                "dasz radę" z siedemnastoma wykrzyknikami. albo "uda się!!!!!".
                działa mi to na nerwy, a nerwy sprzyjają tyciu. (przynajmniej u mnie).

                jesteśmy teraz w dość kameralnym gronie, może to to sprawia, że tak tutaj jest
                miło i że jedna na drugą "uważa"?

                cieszę się, że tu trafiłam, naprawdę.

                ja tak mam, że jak usłyszę dwa komplementy komentujące chudnięcie, to się czuję,
                jakbym pana boga za pięty chwyciła. i tu pizza, tu ciacho. a po odchudzeniu tyje
                się błyskawicznie. dlatego wysoko sobie poprzeczkę ustaliłam tym razem i
                zachłystywać się będę sukcesem dopiero jak te 59 będzie.
                cieszę się, że obudziłam się z marazmu. że coś dla siebie robię. w tej sytuacji
                żaden ptyś, żadna pizza nie mają u mnie szans. i po raz kolejny odsłania się
                przede mną prawda: odchudzanie zaczyna się w głowie. nigdzie indziej.
                dopiero współpraca myślenia, nastawienia, wiary i działania może przynieść sukces.
                mam nadzieję, że wytrwam tym razem. i że nigdy już się tak nie zapuszczę.
                czego I Tobie i wszystkim Wam życzę.

                (tak cichą nadzieję mam, że po okresie jeszcze mnie waga zadziwi. zobaczymy).