scandia
01.02.07, 01:11
Normalnie rozsadza mnie, jak ktoś tak moze sie zachowac? Jak? Nie rozumiem
nic... po 16 miesiach rzucila mnie z dnia na dzien, nie dajac zadnych znakow
wczesniej, ze cos nie gra, ze cos nie tak... dobra, przezylem, meczylem sie, 3
tygodnie, stanalem na nogi... a tu nagle, sie okazuje, ze ona z NIM jest, z
tym jej tzw. "symaptia"..... ciekawe. Tak nagle? PO 16 miesiecznym zwiazku?
NAgle zakochala sie w nim i jest z nim?: Musiala mnie zdradzac, oszukiwac... a
ja glupi plakalem za nią, a ja sie staralem, a ja wierzylem... w milosc... w
to wszystko... czego nie bylo nigdy! Nie wierze w nic juz, dla mnie jest
zwykla..... i kazdy sobie moze dopisac cokolwiek, ale napewno nie jest to
slowo pozytywne. Tak sie nikt nie zachowuje, nawet wobec najgorszego wroga.
Zagrac na czyis uczuciach, zostawc, bez slowa = odejdz, zapomnij... jest mi
zle, jestem tak zly.. tyle juz wycierpialem, juz stanalem prawie na nogi... a
ona tak sie zachowala... ja jej nic nie zrobilem. nic... nic nie rozumiem...