e1982
13.02.07, 18:40
Byłam wczoraj u R. po płyty. Pierwszy raz po jego zerwaniu (bo nie wie,czemu
nie może się zaangażować,ale nadal mnie uznaje za wartościową osobę..bla bla)
mieliśmy okazję w 4 oczy, "na żywo" porozmawiać..
W sumie o zwykłych codziennych sprawach.. Niby..Prawie..
Zastanowiło mnie kilka rzeczy - znaczy, konkretnie - jego zachowanie, słowa
etc.
Zrobił herbatę, miał jakieś ciastka (stwierdził, że specjalnie dla
mnie..ehem..?).
Spytał o kolegę, z którym spotkałam się na piwie, a gdzie on też był i
widział nas - czy jest to jakiś mój facet.. No, nie jest, poza tym ma
dziewczynę (i tak mu odpowiedziałam)..
Po jakimś tam znów czasie ponownie zapytał czy mam kogoś na oku (coś w tym
stylu i w podczas jakiejś tam gadki..).. No, ale nie mam.
Pytał o sprawne działanie mojego kompa (wie, że musiałam kupić nowy dysk, a
teraz i tak mi broi..)-no to odp.,że nie bardzo działa jak należy..bla bla..
Zaoferował się (choć go nie prosiłam), że wpadnie w czwartek i zerknie do
niego..(?). Trochę sie zdziwiłam..Ale zgodziłam (czemu nie..).
Wspomniał coś, że narazie jego życie wygląda "praca-dom-praca.."..wraca do
pustego domu (coś w tym stylu)..
Chwalił się jakimiś pierdółkami - no,ale miło, że chce się pochwalić, więc
wysłuchałam, obejrzałam.. :-)
Kurcze...Sama nie wiem..Nie wiem, co o tym myśleć..A może nic takiego?
Bardzo mi na nim zależało (wiedział o tym)i jeszcze zależy..Wiem, że kiedyś
mu też zależało i też nie wiem, czemu to zakończył..
Starałam się dać mu "odetchnąć", choć ciężko było..
Rzadko się odzywałam pierwsza, żeby nie wyszło iż się narzucam.. Jak zdarzyło
mnie się pierwszej - to po prostu pytałam co słychać, o zdrowie, pracę itp.
Nie wiem...
Może ktoś z Was rozumietakie zachowanie? Był w podobnej sytuacji..?
Jesteśmy juz dorosłymi ludźmi, a czasem się czuję...bezradnie, nie wiem, co
robić, co myśleć.. :-/
W czwartek to chyba nerwy mnie zjedzą ;-) :-P
pozdrawiam Was i z góry dziękuję za jakieś przemyślenia