Dodaj do ulubionych

Hmhm...nie wiem o co chodzi..?

13.02.07, 18:40
Byłam wczoraj u R. po płyty. Pierwszy raz po jego zerwaniu (bo nie wie,czemu
nie może się zaangażować,ale nadal mnie uznaje za wartościową osobę..bla bla)
mieliśmy okazję w 4 oczy, "na żywo" porozmawiać..
W sumie o zwykłych codziennych sprawach.. Niby..Prawie..
Zastanowiło mnie kilka rzeczy - znaczy, konkretnie - jego zachowanie, słowa
etc.
Zrobił herbatę, miał jakieś ciastka (stwierdził, że specjalnie dla
mnie..ehem..?).
Spytał o kolegę, z którym spotkałam się na piwie, a gdzie on też był i
widział nas - czy jest to jakiś mój facet.. No, nie jest, poza tym ma
dziewczynę (i tak mu odpowiedziałam)..
Po jakimś tam znów czasie ponownie zapytał czy mam kogoś na oku (coś w tym
stylu i w podczas jakiejś tam gadki..).. No, ale nie mam.
Pytał o sprawne działanie mojego kompa (wie, że musiałam kupić nowy dysk, a
teraz i tak mi broi..)-no to odp.,że nie bardzo działa jak należy..bla bla..
Zaoferował się (choć go nie prosiłam), że wpadnie w czwartek i zerknie do
niego..(?). Trochę sie zdziwiłam..Ale zgodziłam (czemu nie..).
Wspomniał coś, że narazie jego życie wygląda "praca-dom-praca.."..wraca do
pustego domu (coś w tym stylu)..
Chwalił się jakimiś pierdółkami - no,ale miło, że chce się pochwalić, więc
wysłuchałam, obejrzałam.. :-)
Kurcze...Sama nie wiem..Nie wiem, co o tym myśleć..A może nic takiego?
Bardzo mi na nim zależało (wiedział o tym)i jeszcze zależy..Wiem, że kiedyś
mu też zależało i też nie wiem, czemu to zakończył..
Starałam się dać mu "odetchnąć", choć ciężko było..
Rzadko się odzywałam pierwsza, żeby nie wyszło iż się narzucam.. Jak zdarzyło
mnie się pierwszej - to po prostu pytałam co słychać, o zdrowie, pracę itp.
Nie wiem...
Może ktoś z Was rozumietakie zachowanie? Był w podobnej sytuacji..?
Jesteśmy juz dorosłymi ludźmi, a czasem się czuję...bezradnie, nie wiem, co
robić, co myśleć.. :-/
W czwartek to chyba nerwy mnie zjedzą ;-) :-P
pozdrawiam Was i z góry dziękuję za jakieś przemyślenia
Obserwuj wątek
    • annna84 Re: Hmhm...nie wiem o co chodzi..? 13.02.07, 18:45
      Trudno zrozumieć facetów, wiem coś o tym. Moim zdaniem chyba mu na Tobie
      zależy:)
    • e1982 Re: Hmhm...nie wiem o co chodzi..? 13.02.07, 18:50
      nie ukrywam, że fajnie by było..ale wolę nie zapeszać..bo wtedy się sparzyć
      można..
      • dori2007 Re: Hmhm...nie wiem o co chodzi..? 13.02.07, 19:19
        A moja rada- olać, olać i jeszcze raz olać! i nie przejmowac sie nie zastanawiać
        sie nad zachowaniem niezdecydowanego faceta, zacząć zyć normalnie bez niego! Ja
        swego czasu też miałam nadzieje bo mója historia była identyczna do Twojej.
        Czekałam, czekałam, i czekałam tak przez ponad pół roku a facet zachowywał sie
        jak pies ogrodnika(i nadal sie zachowuje) sam nie weźmie bo jest niezedydowany i
        ciąle niepewny a iinym też nie chce dać. Nie ma sie co przejmować i szkoda
        czasu- zmarnowanych chwil nikt ci już nigdy nie zwróci. Powinnaś zacząć żyć
        normlanie i dopiero wtedy jak twój były zacznie coś robić w kierunku żeby znów
        być razem, zastanowić sie nad tym czy tego chcesz.
        • julcia_bleble Re: Hmhm...nie wiem o co chodzi..? 13.02.07, 19:35
          dori2007 pięknie to napisałaś a ja podpisuję się pod tym postem!! Byłam również
          w podobnej sytuacji..facet był niezdecydowany, ja się zastanawiałam i wiesz jak
          na tym wyszłam? Tak..że teraz jestem sama, on znalazł sobie dziewczyne ,z dnia
          na dzien przestal być psem ogrodnika ..wlasnie dla niej!Doszlam do wniosku ze
          facet mną się bawił, chciał chyba podniesc sobie ego.Analizowalam wszystko..i
          jego smski i wogole tlumaczylam jego zachowanie tak jak sama chcialabym je
          uslyszec.Cale szczescie wyleczylam sie z niego juz na dobre.
    • leni6 Re: Hmhm...nie wiem o co chodzi..? 13.02.07, 19:48
      Równie dobrze moze mu jeszcze troche zalezec jak i moze miec po prostu wyrzuty
      sumienia.
      Zastanow sie czy chcesz wracac do faceta ktory Cie zostawil, zwlaszcza jak to
      nie wyniknelo z klotni tylko z przemyslanej decyzji i braku uczucia. Takie cos
      jak brak zaangazowania ciezko zeby sie pojawilo nagle, a on mogl po prostu
      przestraszyc sie samotnosci.
    • frying.pan Re: Hmhm...nie wiem o co chodzi..? 13.02.07, 19:58
      Ja mojego byłego pytam o takie rzeczy z czystej ciekawosci, bo bym sie cieszyla
      jakby znalazl sobie fajną dziewczyne. A i kompa pomoglabym mu naprawic gdyby
      trzeba bylo - zawsze oferuje znajomym pomoc, chyba ze jestem bardzo, ale to
      bardzo zajeta. Takze mysle, ze nie należy poki co szukać ukrytego między
      wierszami przesłania;) Niechże facet przejdzie do konkretów, wtedy bedziesz
      miala pewnosc, a poki co nie zawracaj sobie zanadto glowy. Rozglądaj sie za
      innymi jak najczęściej:)
    • maretina Re: Hmhm...nie wiem o co chodzi..? 13.02.07, 21:30
      on ie wie czego chce.
      na Twoim miejscu nie tlumaczylabym mu z kim bylam na piwie i po co.
      dyby sie zapytal czy mam kogos na oku, powiedzilabym, ze nie chce o intymnych
      sprawach z nim rozmwiac.
    • floo77 kup pączki :-))) 14.02.07, 00:00
      eh.. mam nadzieję, że to nie jest jakiś taki.. niby niezdecydowany manipulacz..
      tylko nieśmiały chłopina który się zagubił i ubzurał, że niegodny Ciebie. w
      każdym razie, już za dzień TŁUSTY Czwartek Hurra :-)))))
    • e1982 Re: Hmhm...nie wiem o co chodzi..? 14.02.07, 10:45
      Dziekuję Wam za przemyślenia :-)
      Ja to nie tak, że siedzę i czekam na jego gest czy coś ;-) Żyję dalej,
      spotykam się innymi - czy to kumpelami, czy też kumplami :)
      Nie czekam na zbawienie ;-)
      Tylko dziwi mnie to wszystko - bo "wiekowo"to dorosły chłopaczyna (28)..No, ale
      wiek o niczym nie świadczy.. Mam kumpla (23) i chyba bardziej wie,czego chce od
      życia ;-)
      Wczoraj byłam w pubie na piwku z kuzynką..I też znów na R. trafiłam..Już
      kuzynka zwróciła mi uwagę, że co chwila się oglądał na nas (ja tam starałam się
      nie "gapić"),albo jego kumpel..Hmhh..śmiać mi sie zachciało...przypomniały mi
      się czasy liceum :-P Kiedy to też ukradkiem człowiek zerkał, prosił kumpelę o
      zerknięcie.. :-P
      A jutro tłusty czwartek i jutro "wizyta" :-)
      Pożyjemy - zobaczymy :)
      pozdrawiam Was i życzę wszystkiego naj z okazji Walentynek..choć mam nerwa
      małego na to święto ;-P
      • mamab26 znajdź rywala do Twojej ręki ;P 14.02.07, 12:16
        Najszybszy sposób ,żebyś się dowiedziała co on do Ciebie czuje ,to wzbudzić
        zazdość.
        Postaraj się ,aby dotarły do niego wieści ,że z kimś się
        spotykasz.Niekoniecznie od Ciebie i niekoniecznie musi to być zgodne z prawdą ;-
        P
        U mnie ta metoda odniosła skutek.Sytuacja była bardzo podobna do tej ,w której
        obecnie Ty jesteś.
        Szybko się rozwiały jego wątpliwości i w tym roku będziemy obchodzić 6-tą
        rocznicę ślubu.
    • e1982 Re: Hmhm...nie wiem o co chodzi..? 14.02.07, 21:17
      No, właśnie tak było.. Spotkałam się z kumplem i on za każdym razem nas
      widział..
      Jak do niego przyszłam po te moje pierdółki, to zapytał o niego (tego kumpla)-
      czy to coś więcej..bla bla..
      Za bardzo wymyślać nie mogłam, bo kumpel ma dziewczynę i znów R. mógłby
      widzieć ;-P
      Ale wiem, że intrygowało go to..
      Jakiś prawie miesiąc temu też na gg zapytał mnie czy mam kogoś na oku... :-)
      Nie wiem...
      • czerwonowlosa Re: Hmhm...nie wiem o co chodzi..? 14.02.07, 21:34
        jezeli nie jestescie razem,nic go nie uprawnia do zadawania intymnych pytan;
        wiec i ty nie masz z czego sie tlumaczyc!
        Woz albo przewoz! Takie naprawy kompa, widzenia sie ukradkiem w pubach do
        niczego nie prowadza, chyba tylko ty jeszcze bardziej bedziesz sie dreczyc...
        Lepiej odciac sie od niego na spory dystans,daj sobie z nim calkowity spokoj, a
        jezeli on cos do ciebie czuje, to bedzie wiedzial gdzie cie szukac.
        • mamab26 Re: Hmhm...nie wiem o co chodzi..? 14.02.07, 22:00
          Dokładnie!
          Ja miałam dość zabawy w ciuciu-babkę i dałam mu całkowity spokój.Nawiasem
          mówiąc zaczęłam się z kims spotykać (on znał tego chłopaka)
          Efekt był taki ,że przyleciał do mnie szybciej niż myślałam :P
          I wtedy dopiero miałam dylemat:wrócic do ex ,czy być dalej z nowym...
          Tym bardziej ,że w między czasie naprawdę zaczynało mi zależeć na nowej
          znajomości...
          Wybrałam ....
          ale to już inny temat :-)
        • e1982 Re: Hmhm...nie wiem o co chodzi..? 14.02.07, 22:01
          Wiesz..To nie tak, że ja go chcę "ukradkiem"spotykać.
          Mieszkamy w niedużym mieście, gdzie wiele klubów (w których fajnie jest
          przebywać) - nie ma..A nie zrezygnuję z wychodzenia z domu, bo mogę gdzieś go
          spotkać.. :-)
          Wychodzę, bo lubię i nie chcę przy okazji siedzieć w domu i się
          zadręczać..Właściwie śmiać mi się z tego chce, że ostatnio na siebie ciągle
          trafiamy :-)
          No, ale cóż = ja za nim biegać nie mam zamiaru..
          A co on myśli ? Nie wiem..Może się okaże..może nie..
          Póki co - jutro przychodzi
    • e1982 Re: Hmhm...nie wiem o co chodzi..? 14.02.07, 22:03
      No, właśnie - i się spotykam z innymi / innym :-)
      A czy "przyleci" - jego sprawa..
      A ja nie mam zamiaru siedzieć z założonymi rękami i czekać aż książę się
      zdecyduje ;-)
      Choc chcialabym wiedziec, co też w jego głowie się kłębi ;-) :-P
    • e1982 Re: Hmhm...nie wiem o co chodzi..? 14.02.07, 22:04
      A propos pączków (bo ktoś wyżej wspominał) - będę mieć, mama zrobiła :-P
    • qw994 Re: Hmhm...nie wiem o co chodzi..? 15.02.07, 07:19
      Tylko nie daj się wmanewrować w grę pt. "nie mam lepszego towaru na oku, więc
      miło będzie, jeśli będziesz czekała na mnie do usr.. śmierci".
      • e1982 Re: Hmhm...nie wiem o co chodzi..? 15.02.07, 09:29
        Zawsze staram się rozważnie podchodzić do facetów ;-)
        Oczywiście, serce nie sługa..i wtedy mogą pojawić się problemy..:-)
        Ale - jest niby dorosłym mężczyzną, musi wiedzieć, co robić (niby..) itp. Ja po
        prostu zobaczę..ale czekać do osr.. śmierci nie będę ;-)
        • feminasapiens Re: Hmhm...nie wiem o co chodzi..? 15.02.07, 10:46
          Napisz jak się zachowywał na dzisiejszym spotkaniu.
    • floo77 a może lepiej chruściki - chrupią tak zmysłowo ;)) 15.02.07, 10:49
      hihi, przedawkowałam cukier - życie jest piękne :)))
    • e1982 Re: Hmhm...nie wiem o co chodzi..? 15.02.07, 12:24
      Dam, dam znać ;-)
      Już mam nerwa..ale to też chyba dlatego, że do dentystki niedługo idę :-/ :-P
      • czerwonowlosa Re: Hmhm...nie wiem o co chodzi..? 15.02.07, 21:25
        no i co? przyszedl? naprawil kompa? czy jeszcze jestescie w trakcie "naprawy"?
    • e1982 Re: Hmhm...nie wiem o co chodzi..? 16.02.07, 08:37
      Miałam napisać, jak było, więc piszę.
      Przyszedł o umówionej godzinie, ze swoimi "szpargałami"potrzebnymi do naprawy
      (mhm) kompa.
      Nie chciał nic do picia, ani jedzenia (pączka nie zjadł drań jeden), bo niby
      był już pełen (tak, tak, niech się odchudza :-P)..
      Posiedział z godzinkę, porobił, co miał.
      W międzyczasie rozmawialiśmy o zwykłych, przyziemnych sprawach.
      Chciałam zapytać go o Walentynki (jak spędził itp.),ale wzięłam na
      wstrzymanie.. Za to - on to zrobił - pytał, co robiłam, jak minęły,czy cos
      tego. No,jak tego-dzień jak co dzień-było minęło :-) (nikt mnie nie kocha:-/ :P)
      Oczywiście była kontra z mojej strony-i stwierdził, że u niego tak samo, "nikt
      go nie kocha, nikt go nie lubi"(ahaha-ale śmieszne.. :-P).
      Jeszcze pochwalił się jakąś swoją stronką.. "Podziwiałam", a jakże :-P
      Na koniec zaproponowałam-w ramach "odwdzięczenia" kiedyś jakieś piwko
      (myślicie, że to dobrze?niedługo mam ur.,więc może przy okazji "urodzinowe"..?:)
      nie wiem) - nie wyraził sprzeciwu.
      W każdym razie było "normalnie", jeśli można tak to nazwać - tak mnie się
      zdaje..Bez jakichś "ochów-achów",ale też nie jakoś drętwo..
      Zobaczymy..
    • e1982 Re: Hmhm...nie wiem o co chodzi..? 16.02.07, 16:23
      P.S.: Ale faktycznie komputer lepiej działa ;-)
      • pararam Re: Hmhm...nie wiem o co chodzi..? 16.02.07, 16:42
        prawie jakbym czytała o mnie...
        prawie.
        zerwał. potem widywaliśmy się conajmniej raz w tygodniu. nasze cudowne rozmowy,
        nasze ulubione miejsca itd. itd. wyglądało na to, że znowu jesteśmy razem...
        ale nie jesteśmy. przecież zerwał. nie umiał się angażować.
        • e1982 Re: Hmhm...nie wiem o co chodzi..? 16.02.07, 17:08
          ja się z nim pierwszy raz w 4oczy, we dwoje widziałam wlasnie jak bylam po moje
          pierdółki, po miesiącu od zerwania..
          oczywiście mam okazje go widywac w tych samych pubach..ostatnio - 2, 3 razy w
          tyg. - tak przez 2 tygodnie..
          a czas pkiaze..albo i nie..:-)
          w kazdym badz razie jest weekend i nie mam zamiaru siedziec i sie użalać nad
          sobą ;-P tylko gdzieś wychodzę ze znajomymi :)
          • pararam Re: Hmhm...nie wiem o co chodzi..? 16.02.07, 17:10
            ja też.
            znowu będę piękna. znowu się upiję. znowu będę myśleć tylko o nim.

            jedna rada zanim coś... nie kochaj się z nim. to nie ma sensu po zerwaniu :(
            • e1982 Re: Hmhm...nie wiem o co chodzi..? 16.02.07, 17:12
              w życiu
              mam "żelazne"zasady, których się trzymam...:)
              a upijać aż tak się nie będę :-) muszę wejść pod schody ;-P
              a myśleć..no cóż..pamięci nie da się wymazać..
              ale jak poznam jaiegoś miłego chłopaczynę..można pogadać..poznać..:)
              nie zamykać się na jednego...
              pozdrawiam
    • e1982 Re: Hmhm...nie wiem o co chodzi..? 18.02.07, 15:06
      Wiecie, co..?
      Wczoraj późno dostaje esa od byłego,co porabiam (na imprezie byłam ze
      znajomymi).
      W żartach walnęłam, że ma wpaść i że piwo musimy wypić (bla bla..).
      Odpisał, że teraz już nie..ale, że gdyby wcześniej wiedział to na pewno by
      przyszedł..(??).
      Coś tam odpisałam mało znaczącego i wspomniałam o piwie. Odpisał, że z piwem
      nie ma problemu..(?)
      Zdziwiłam się trochę, bo długo od niego takiego / takich smsów nie dostałam..
      Wiem, że truję o tym..ale-zastanawiam się, czy nie zaproponać / zapytać go dziś
      o wyjście na piwo (chciałam mu postawić za pomoc, o czym już mu kiedyś
      wspomnialam)..
      Ale sama, kurcze nie wiem...:-)
      Wogóle ostatnio jakoś dziwnie jest.
      • qw994 Re: Hmhm...nie wiem o co chodzi..? 18.02.07, 15:57
        > Wiem, że truję o tym..ale-zastanawiam się, czy nie zaproponać / zapytać go
        dziś
        > o wyjście na piwo (chciałam mu postawić za pomoc, o czym już mu kiedyś
        > wspomnialam)..

        Nie, nie, nie i jeszcze raz NIE!
    • e._ Re: Hmhm...nie wiem o co chodzi..? 18.02.07, 15:16
      Możliwe, że chciałby czegos bliższego ale czai się ostrożnie.
      Jednak bywa i tak, że facet spotyka się z kimś innym ale wiele zrobi, by jego
      poprzednia nie widywała się z nikim tylko czekała na niego. Obserwowałam kiedyś
      to z bliska. Nie skończyło się dobrze dla tej, która czekała.
      Dlaczego chcesz sie z nim umówić w urodziny? Zadwoń, czy wyślij smsa, że jednak
      twoje urodziny odpadają (nie musisz sie tłumaczyć!), przykro ci ale juz
      nazajutrz - poroszę bardzo, piwo może być.
      Lepiej nie u ciebie w domu, zeby sobie nie pomyslał, tylko na neutralnym
      gruncie. Tam, gdzie on lubi. Bo wówczas mozesz skończyć spotkanie kiedy chcesz,
      on nie wyobraża sobie za wiele.
      Wiesz, jeśli mu zależy tylko nie umie wrócić, lepiej żeby poczekał na ciebie
      chwilę dłużej, niż chwilę krócej. Chyba, że ten powrót miałby być też... tylko
      na chwilę. Ale czy wtedy warto?! Sama wiesz najlepiej...
      • e1982 Re: Hmhm...nie wiem o co chodzi..? 18.02.07, 15:32
        Jest raczej mało prawdopodobne żeby się z kimś spotykał - jest to bardziej niż
        pewne (choć wykluczyć nie można).
        Nie mówię, że chciałabym się z nim spotkać w dzień moich urodzin- po prostu
        pomógł mi w czymś i w zamian za to chciałam mu postawić piwo (nie była to
        malusia pomoc;) )..
        A nie u mnie - po prostu w jakimś klubie, usiąść, wypić, porozmawiać i tyle :-)
        A po wczorajszych smsach i od kilku dni dziwnym zachowaniu (jego) - zastanawiam
        sie czy nie zaproponwać (dziś) wyjścia na piwo..
        Chodzi o to, że chciałabym "przekonać się",co do pewnych rzeczy - nie wypytywać
        go,ale po zachowaniu..:-)
        Ale nie wiem, czy powinnam...Nie chciałabymz kolei wyjść na taką co to biega za
        nim..(narazie na pewno tak nie było:) wręcz odwrotnie:) ).
        Dzięki za pomoc:)
        • e._ Re: Hmhm...nie wiem o co chodzi..? 18.02.07, 15:42
          Napisałaś: "Nie chciałabymz kolei wyjść na taką co to biega za nim".
          To niczego nie przyspieszaj nawet, jeśli jesteś baaardzo ciekawa.
          To mu lepiej zrobi.
        • i.nes Re: Hmhm...nie wiem o co chodzi..? 18.02.07, 15:46
          A czego TY tak naprawdę chcesz - od faceta, od związku, od siebie?
          Kochasz go, zależy Ci na nim, chcesz znów z nim być? To rób, co każe serce i pal
          sześć wszystko inne! Ale jeśli masz wątpliwości, jeśli rozum podpowiada, że to
          niewypał, że szkoda czasu, bo będzie tylko powtórka z rozrywki - to słuchaj
          instynktu. W dużej mierze w życiu mamy to, na co pozwalamy... ;)

          --
          Life's a journey, not a destination.
        • qw994 Re: Hmhm...nie wiem o co chodzi..? 18.02.07, 16:00
          > A po wczorajszych smsach i od kilku dni dziwnym zachowaniu (jego) -
          zastanawiam
          > sie czy nie zaproponwać (dziś) wyjścia na piwo..
          > Chodzi o to, że chciałabym "przekonać się",co do pewnych rzeczy - nie
          wypytywać
          >
          > go,ale po zachowaniu..:-)
          > Ale nie wiem, czy powinnam...Nie chciałabymz kolei wyjść na taką co to biega
          za
          >
          > nim..(narazie na pewno tak nie było:) wręcz odwrotnie:) ).

          Absolutnie niczego nie proponuj, to ma być jego inicjatywa, a jeśli takową
          wykarze, to też nie pokazuj zbytniego entuzjazmu! To on zerwał i to on ma teraz
          wokół ciebie skakać, a nie odwrotnie!

          Dzwoń, proponuj - będziesz żałować.
    • e1982 Re: Hmhm...nie wiem o co chodzi..? 18.02.07, 15:58
      Sęk w tym właśnie, że mi (stety lub nie)nadal na nim zależy..
      Z jednej strony chciałabym coś "dyskretnie" wydziałać..Ale z drugiej strony
      boję się, żeby nie narzucać się (choć wiem, że jak narazie pod tym wzgledem-jak
      wspomniałam-jest ok:) ).
      Też nie siedzę z założonymi rękami i czekam, aż on "wróci"..Bo zdaję sobie
      sprawę, że może tak nie być..:)
      • hugsie Re: Hmhm...nie wiem o co chodzi..? 18.02.07, 20:10
        ehh witaj w klubie ;)

        mam dokladnie taki sam problem..
        4 miesiace temu zerwalismy, a dokladniej 'inicjatywa' wyszla z jego strony :)
        od tego czasu przechodzilismy rozne stany a wlasciwie rozne moje stany. on nie
        chcial zrywac kontaktu. wiec od tego czasu w sumie caly czas jakis kontakt jest.
        a ostatnio nasze stosunki bardzo sie ocieplily i zintensyfikowaly ;D
        jednak od tego czasu nie widzielismy sie ani razu.. ja sie boje ;( nie wiem czy
        to dobry pomysl, czy skoczyc to definitywnie i zaczac zyc juz tylko swoim
        zyciem.. tak naprawde nie chce.. ale..
        i tez zastanawiam sie czy to, ze jest dla mnie taki milutki to jakas podpucha
        czy moze mysli o powrocie.
        czasami zachowuje sie wlasciwie tak jak bysmy byli razem :)
        niestety ja przyjmuje, ze takie zachowanie z jego strony jest obajwem:
        1. wspomnianego wczesniej syndromu psa ogrodnika,
        2. po prostu przyzwyczajenia.
        i tak samo jak Ty nie wiem co z tym zrobic ;( chcialabym a nie wiem czy to jest
        dobry pomysl.. w sumie nie mam jakiegos strasznego cisnienia, zebysmy byli znowu
        razem. czasem mysle, ze nadal go kocham, choc zranil mnie rozstaniem w momencie,
        w ktorym sie zupelnie nie spodziewalam.. eh.. a moze on jednak chce byc znow ze
        mna tylko unosi sie duma i czeka na moj krok?..
        na razie mam pare rzeczy przed soba, na ktore od dawna czekam (mieszkanie a
        potem wyjazd do kumpeli) i potem pewnie przyjdzie czas, zeby zdecydowac sie na
        cos.. bo w takim 'rozkroku' nie mozna zyc w nieskonczonosc :)

        e1982 widze, ze jestesmy w tym samym wieku :) jak dlugo byliscie ze soba?
        ja jak porzedniczki uwazam, ze lepiej zebys dala jemu jeszcze troszke poczekac i
        sie o Ciebie postarac :)

        pozdrawiam, hugsie.
        • e1982 Re: Hmhm...nie wiem o co chodzi..? 18.02.07, 20:29
          hugsie
          Witam w "klubie":)
          U mnie trochę inaczej to wygląda..W sumie jako para byliśmy razem coś ponad
          miesiąc..Znaliśmy się jednak trochę dłużej, bo ok.3miesiace wcześniej się
          poznaliśmy..Kontakt mieliśmy codziennie (głównie gg,ale mialam okazję poznać go
          myślę, że dobrze).
          Jego zerwanie też było nagłe..Powiedział, że nie wie co się stało,ale nie
          potrafi dalej się zaangażować; że być może to przez "doświadczenie"z innych
          zwiazków (przede mną miał kilka kobiet,z którymi był w raczej dłuższych
          związkach; w tym wiem,że z ostatnią to myślał tez o zareczynach...ale nie
          wyszło im-coś tam przez nią..)
          Mnie, kilka miesięcy przed poznaniem jego, zostawił też nagle chłopak po prawie
          2-ch latach bycia razem..I-co wydaje mnie się dziwne - po tamtym wcześniejszym
          tak nie "rozpaczałam", jak po tym..
          Po prostu czuję, że ten był inny i tyle..
          Od zerwania dopiero w tym tyg.mieliśmy okazję spotkać się w 4oczy i porozmawiać
          (co jest w tym wątku na początku:) ). I właśnie od tego momentu widzę, że jest
          coś jakby inaczej.. Jakby więcej "gestów"z jego strony..Może maciupcich, nie
          znaczących zbyt wiele...Ale jest inaczej..
          I właśnie to mnie zastanawia..o co chodzi :)
          pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka