Dodaj do ulubionych

Nieproszeni goście.

28.04.03, 19:11
W dobie, kiedy prawie każdy ( a ja już na pewno) posiada telefon, chyba
wypadałoby przed wdepnięciem do znajomych najpierw zadzwonić. Dlatego dziś
drzwi nie otworzyłam. Mam tego dosyć. Akurat jadłam obiad. Nie mam na cztery
kolejne porcje dla gości. Nie mam też zamiaru czekać z posiłkiem do
dziewiątej, kiedy oni sobie łaskawie pójdą.
Jak nauczyć moich znajomych, by umawiali się ze mną na spotkanie ?????
Obserwuj wątek
    • Gość: Sonia Re: Nieproszeni goście. IP: *.abo.wanadoo.fr 28.04.03, 19:13
      Moi znajomi juz wiedza, ze jak przyjda niezapowiedziani, to im nie otworze.
      Uprzedzam wprost. Grzecznie, ale stanowczo!
      Pozdr. Sonia
    • ydorius No patrz... 28.04.03, 19:13

      ja dziś zmęczony wróciłem do domu i ledwiem sie rozebrał - dzwonek do drzwi. W
      pierwszym odruchu: kogo do cholery przyniosło. W drugim: nie ide otworzyć, won.
      W trzecim: poszedłem.
      A tam dzielnicowy.
      Jakby mnie piorun strzelił.
      No - w rzeczy samej. Prędzej Świętego Mikołaja bym się spodziewał...

      m,
      .y.

      ----------------------------------
      What is home without Plumtree's Potted Meat?
      Incomplete.
      • lyche1 Re: Ydoriusie 28.04.03, 19:20
        Ja nawet z policją umawiam się na spotkanie. A przede wszystkim, nie rozmawiam
        bez nakazu.
        W dodatku jeden z szefów dziś "zorganizował mi" pracujący 1. maja. Jestem zła
        jak pieron.
        • ydorius Re: Ydoriusie 28.04.03, 19:26
          Ja tam młody jestem i idealistyczny. Jak widzę - władza, to otwieram. Na
          szczęście tym razem nie do mnie (bo niby czemu mialby do mnie?) tylko do
          sąsiadów z zepsutym dzwonkiem...

          A tak w ogóle to mam dość wąskie grono znajomych... większości nawet do głowy
          by nie wpadło, ze może mnie odwiedzić... A reszta się umawia grzecznie :-)))
          A i owszem bywało i tak, że nie otwierałem (jak się później okazywao)
          nieumówionym rodzicom (kamień obrazy, swoją drogą :-P)

          m,
          .y.

          ----------------------------------
          What is home without Plumtree's Potted Meat?
          Incomplete.
          • lyche1 Re: Daj spokój 28.04.03, 19:30
            I tak wiem, że nie otworzyłam drzwi moim nachalnym znajomym z dwójką dzieci..
            Ostatnio byli w wielki czwartek - jak myłam okna. Wcale im to nie
            przeszkadzało. Bo i dlaczego miało by im przeszkadzać ?
            Wszyscy pozostali "normalni" znajomi dzwonią i sie pytają czy mogą przyjść.
          • drzazga1 Re: Ydoriusie 29.04.03, 12:01
            ydorius napisał:

            > Ja tam młody jestem i idealistyczny. Jak widzę - władza, to otwieram. Na
            > szczęście tym razem nie do mnie (bo niby czemu mialby do mnie?)

            A czemu nie? ;-)

            tylko do
            > sąsiadów z zepsutym dzwonkiem...
            >
            > A tak w ogóle to mam dość wąskie grono znajomych... większości nawet do głowy
            > by nie wpadło, ze może mnie odwiedzić... A reszta się umawia grzecznie :-)))
            > A i owszem bywało i tak, że nie otwierałem (jak się później okazywao)
            > nieumówionym rodzicom (kamień obrazy, swoją drogą :-P)

            :-)))Rodzice powinni umawiać sie bezwzględnie wcześniej... dla własnego dobra;-)
    • Gość: Aisza Re: Nieproszeni goście. IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 28.04.03, 19:32
      Pierwsza bariera to domofon. Najlepiej trwale uszkodzony - drzwi sie zamykają,
      ale "komunikacja" nie działa.
      Miałam tak przez kilka miesięcy. Do domu docierali tylko wybrani, posiadacze
      komórkowych telefonów. Po zmianie numeru telefonu stacjonarnego, mogli dzwonic
      tylko na komórkowe. Więc zawsze było wyjście: "Właśnie dojeżdżam do Ustrzyk
      Górnych! A co u Was?"
      A teraz...naprawiono domowfon, ale znajomi utrwalili sobie pozyteczne nawyki.
      Czuję się w domu dość "bezpiecznie"
      • lyche1 Re: Dzięki Aisza 28.04.03, 19:40
        Zaraz poproszę tatę by mi rozmontował domofon. To są jedyni znajomi - którzy
        się nie umawiają.
        Wyobraźcie sobie, że przez nich mam "takiego szmergla" iż od pół roku nie mogę
        się wybrać do koleżanki po sąsiedzku. ( zgubiłam do niej telefon)
        Mnie osobiście chyba się jeszcze nie przytrafiło, bym do kogoś poszła bez
        wcześniejszego umówienia się.
    • anahella Re: Nieproszeni goście. 28.04.03, 19:33
      Naprawde trzeba im powiedziec wprost: "Prosze zebyscie o
      swoich wizytach uprzedzali mnie telefonicznie, bo nie
      zawsze jak przychodzicie to mam czas i ochote was goscic"
      Zgadzam sie z yodem ze trzeba grzecznie i stanowczo.
      • Gość: beza Re: Nieproszeni goście. IP: 156.24.231.* 29.04.03, 12:17
        mialam kolezanke, ktora ze swoim (wtedy jeszcze chlopakiem) przychodzila prawie
        codziennie w porze kolacji - no i wez sie nie podziel...lecialam po talerzyki i
        dokladalam papu na stol... a to chciala herbatki, a to soku..wody... z tymi
        kolacjami przegiela jak zrobili oboje kwasna mine, bo jakiegos wieczoru
        jedlismy sledziki w occccie...mniam..mniam...no i wogole rybnie bylo... a oni
        wyobrazcie sobie - NIE LUBIA sledzi...a to pech... jedli chleb z maslem..
        powiedzialam, ze nie mam nic innego! oni natomiast (juz po slubie) nigdy nie
        poczestowali nawet herbata u siebie w domu... az ktoregos dnia wpadlismy (to
        byly czasy,ze jeszcze wpadalo sie bez zapowiedzi do bliskiej kumpeli) a tam:
        talerzyki, slatki, wedliny i miesa...bo: maja wpasc znajomi...
        no tak...popatrzylismy po sobie i odwiedzamy sie teraz raz na rok...

        druga byla taka...mowila: wpadne wieczorkiem do ciebie...posiedzimy, pogadamy..
        przenocuje u ciebie to rano bede miala blizej..gdziestam... pot, ciarki -
        szczescie, ze mozna bylo sie wylgac - nie znosze jak ludzie nocuja u mnie.. no
        coz taka juz jestem... niebo dla ludzi, ale nie spanie... co innego jak ktos
        daleko mieszka... ale 15 min autob lub samoch? no nie...

        mozna nie otwierac...
        jak lezalam w wannie i nie otwieralam z premedytacja...bo sie nikogo nie
        spodziewalam... to dzwonili tak, jakby sie palilo, naciskali dzwonek i trzymali
        tak z piec minut!! ale dalam ludziom objazd jak juz otworzylam te drzwi
        wyciagnieta ze spokojnej kapieli w wannie...
        ze wspolnoty byli, swiatlo widzieli...a potem mowili, ze pomysleli, ze cos sie
        stalo....

        mam w pracy znajomych mlode malzen - specjalnie sie nie kryja mowiac, ze lataja
        po znajomych (maja dziecko 3l) na obiadki...kolacyjki...oni sie z tego smieja..
        wspolczuje, tym ktorzy ich goszcza...sa meczacy..i jeszcze to rozkapryszone
        dzieciaczysko....(bez przesady, naprawde demoluje wszystko...)
        nakrecilam sie tylko, jak sobie to wszystko przypomnialam....
        Boze chron przed takimi...
    • czarna_mandarynka Re: Nieproszeni goście. 29.04.03, 12:32
      Serdecznie wpółczuję, macie fatalnych znajomych! Moi sie wytresowali i jadac do
      mnie bez zapowiedzi wiedzą, że mogą narazić się na niegościnność i pustą
      lodówkę.
      Ostatnio dialog telefoniczny:
      - Cześć Asica, bede u ciebie za jakieś 15 minut wiesz? Kupilam ser i pomidory,
      jakie wino?
      - białe. Ale wiesz, ja myje okna, nie mam czasu na ploty.
      - O, to kupie sciereczke do mycia pomoge ci i pogadamy.

      A inni niech się wypchają:P
    • doroszka Re: Nieproszeni goście. 29.04.03, 12:46
      Nie no - ok. Jeśli do kogoś wpadam bez zapowiedzi, to znaczy, że naprawdę nie
      mogłam z jakichś powodów zadzwonić i zawsze na wstęwpie pytam, czy nie
      przeszkadzam. Najbardziej lubię bardzo asertywnych znajomych, którzy nie cykaja
      się, żeby mi na progu powiedzieć "a wiesz, teraz jesteśmy bardzo
      zajęci/wychodzimy/nie możemy cię zaprosić do środka, umówmy się na jutro". I to
      jest fair. I ja się nie obrażam, bo i o co? A jeśli mnie wpuszczają, to wiem,
      że szczerze. Ale na szczęście telefony mi się rzadko psują i to sie prawie nie
      zdarza.
      Trzeba ! się umawiać na odwiedziny. :)
    • czarna_mandarynka Re: Nieproszeni goście. 29.04.03, 12:55
      A wiecie, ja to nawet lubie takie odwiedziny bez zapowiedzi. Jesli ktoś sie ze
      mną umawia telefonicznie wczesniej to zawsze mam wrazenie, ze sie musze do tej
      wizyty przygotować. Jesli ktoś wpada ot tak, bo za mna zatesknil albo akurat ma
      po drodze to miło. Częstuję herbatą (jeśli mam:) a jeśli nie mam czasu to mówie
      wprost. Starzy sprawdzeni znajomi to rozumieją a inni? A niech się wypchaja
      oczywiście:)
      • doroszka Re: Nieproszeni goście. 29.04.03, 13:13
        czarna_mandarynka napisała:

        > A wiecie, ja to nawet lubie takie odwiedziny bez zapowiedzi. Jesli ktoś sie
        ze
        > mną umawia telefonicznie wczesniej to zawsze mam wrazenie, ze sie musze do
        tej
        > wizyty przygotować. Jesli ktoś wpada ot tak, bo za mna zatesknil albo akurat
        ma
        >
        > po drodze to miło. Częstuję herbatą (jeśli mam:) a jeśli nie mam czasu to
        mówie
        >
        > wprost. Starzy sprawdzeni znajomi to rozumieją a inni? A niech się wypchaja
        > oczywiście:)

        No i o to chodzi :)
    • Gość: renia Re: Nieproszeni goście. IP: *.athens.access.acn.gr 29.04.03, 13:04
      Nie znosze miec nieproszonych gosci. To jest stres, brrrrr. Czesto mi sie to
      niestety zdarze. Raczej zawsze otwieram, ale nie cierpie tego :((((((
    • Gość: rycerz Hydraulik PRZYBYWAM!! klang! klang! IP: 168.143.113.* 29.04.03, 13:17
      lyche1 napisała:

      > Jak nauczyć moich znajomych, by umawiali się ze mną na
      spotkanie ?????

      O Nie! Dulcynea maa! obiad juz zjadłaaa?
      ech spotkanie... taka praca!


      klang! klang!

      PS. a coś do picia?
    • Gość: bas Re: Nieproszeni goście. IP: 157.25.119.* 29.04.03, 13:42
      a co powiecie o takim natretnym gosciu w osobie tesciowej, ktora wpada do mnie
      co jakis czas bez uprzedzenia i jej wizyta przeciaga sie na 2 tygodnie. ale
      koniec tego pomyslalam sobie przy jakiejs tam kolejnej wizyce i powiedzialam
      babie co mysle, i ... teraz jestem wyrodna synowa, ale pieprze to przynajmniej
      na jakis czas mam spok.papa pozdrawiam i radze pwoeidzcie swoim natretnym
      gosciom, ze macie ich dosyc nie mozna tlumic emocji to zle wplywa na
      psychike. :)
      • lyche1 Re: Wzsystko OK 29.04.03, 17:31
        ale nie jest dla mnie problrmem wizyta dwojga dorosłych ludzi - tylko to iż
        ciągną ze sobą dzieci. Mówiłam im wielokrotnie - że jak chcą mnie odwiedzać -
        to bez dzieci. A oni mają zawsze wytłumaczenie - nie mieliśmy z kim zostawić.
        Więc ja ostatnio się postawiłam i powiedziałam- że jeśli ona ma sprawę - może
        wejść na górę sama. Mam dość latania za ich bachorkami i wyrywania im z rączek
        moich kosmetyków, nożyczek, kalkulatora. A rodzice wcale się nie przejmują co
        ich pociechy wyprawiają :(
        • Gość: hydraulik już zjadła. IP: 168.143.123.* 29.04.03, 17:34
          a smacznego to co?
          • lyche1 Re: Dziś jeszcze nie jadłam :)) 29.04.03, 17:40
            Właśnie się zastanawiam co ugotować ?? Może czarną polewkę :)
            • Gość: hydraulik Re: Dziś jeszcze nie jadłam :)) IP: 130.94.107.* 29.04.03, 17:46
              czarne polewki, czarne to ... i ... owo , czarne sciany,

              czy mogę zapalić światło bez wołania elektryka??
    • ukochana Re: Nieproszeni goście. 29.04.03, 18:35

      A do mnie to sie chciala rodzina na sile sprowadzic
      i to do tego jeszcze na swoich warunkach. Maja tupet, co ?
      • Gość: hydraulik o nooowaaa lokatorkaaa IP: 209.234.166.* 29.04.03, 18:40
        hydraulik jezdem!
        • ukochana Re: o nooowaaa wlascicilka.... 29.04.03, 18:55

          ....jakby kto sie pytal. Krany w porzadku. Ale milo mi, milo.
      • lyche1 Re: Mają :) 29.04.03, 19:10
        I jak sobie poradziłaś ??
        • ukochana Re: Nie...Nie...Nie 29.04.03, 19:20
          lyche1 napisała:

          > I jak sobie poradziłaś ??

          Zanim skonczyli wyliczac mi SWOJE WARUNKI uslyszeli
          moje glosne NIE. Wiesz, warunki to ja moge postawic,
          ale nikt mnie pod MOIM dachem.
    • Gość: raszefka Re: Nieproszeni goście. IP: OSET:* / 192.168.0.* 29.04.03, 21:48
      Dla mnie gość nieproszony, to również gość 15 minut przed umówionym czasem.
      Jeśli przychodzi w porze m-o-j-e-g-o posiłku, to sadzany jest w moim pokoju i
      cierpliwie czeka, albo w kuchni koło mnie i cierpliwie patrzy, jak jem :)
      Są też oczywiście tacy goście, którzy mogą mnie spokojnie zastać w piżamce i
      konwersujemy, kiedy się maluję do pracy.
    • melinek Re: Nieproszeni goście. 30.04.03, 00:28
      Do glowy by mi nie przyszlo, by przyjsc do kogos bez
      wczesniejszego umowienia wlasnie z obawy, ze zastane
      zamkniete drzwi, bo mi nie beda chcieli otworzyc.
      • Gość: .................. Re: Nieproszeni goście. IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 30.04.03, 03:22
        A co niby mieli zrobic. Dodzwaniali sie, dodzwaniali i nicie z
        tego dzwonienia, wiec wzieli i przyszli, tylko po to zebys ich
        dobrego obyczaju nauczyla. Ja tam bym Tobie zawsze drzwi
        otworzyl. Moglabys zostac nie tylko do 9-tej, ale na cala dluga
        (ops, wtedy bylaby krotka) noc.
        • melinek Re: Nieproszeni goście. 30.04.03, 09:03
          Gość portalu: .................. napisał(a):

          > Ja tam bym Tobie zawsze drzwi otworzyl.


          Wielokroku, :)) wiem, ze na ciebie mozna zawsze liczyc. ;))
          Jestes szczegolny facet :)) i zadnej okazji nie przepuscisz.

          Tym ludziom widac bylo taniej przyjsc niz wydac kilka groszy na telefon.
          • Gość: .................. Re: Nieproszeni goście. IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 30.04.03, 19:48
            melinek napisał:

            >
            > Wielokroku, :)) wiem, ze na ciebie mozna zawsze liczyc. ;))
            > Jestes szczegolny facet :)) i zadnej okazji nie przepuscisz.
            >
            > Tym ludziom widac bylo taniej przyjsc niz wydac kilka groszy na telefon.
            >
            Okazji to ja czesto sam szukam, a te ktore same przychodza,
            przepuszczac nie wolno, bo sie je straci. Dziekuje, ze na Ciebie
            jest nadzieja by liczyc. Ty jednak nie zawiedziesz w potrzebie
            goscinnej, to sie ceni. Wazne zeby zawsze byc mile widzianym
            gosciem, a telefony.........coz, skoro je lubisz, grosz na nie znajde.
    • czort Re: Nieproszeni goście. 30.04.03, 09:03
      jesli niezakoniecznie oczekiwani - nie ma innego wyjscia - mowic trzeba "oj,
      jaka szkoda, ja wlasnie wychodze" (nawet w nocy!!!)i wychodzic razem z
      goscmi!!! kolejnym razem zadzwonia i sie zapowiedza.
      milych niezapowiedzianych zas przyjmowac serdecznie!!!
      • sisters Re: Nieproszeni goście. 30.04.03, 09:32
        A co zrobić z siąsiadami z jednej klatki schodowej. Przychodzą bez zapowiedzi
        co drugi, trzeci dzień. Wczoraj mieliśmy sprzątać mieszkanie, ale nawet nie
        zdążyliśmy zjeść kolacji, a już byli. Jakoś nie może mi przejść przez gardło,
        żeby zwrócić im uwagę, że istnieje coś takiego jak telefon (pewnie uważają, że
        to głupi dzwonić do sąsiada, który na innym piętrze). My do nich chodzimy
        sporadycznie. Poza tym przy tak częstych wizytach już nie mamy z nimi o czy
        rozmawiać. Więc gapią się w TV, a my mamy wieczór zmarnowany.
        • kwik Re: Nieproszeni goście. 30.04.03, 09:33
          pozbyc sie telewizora, moze swoj maja popsuty od pol roku :P
          • sisters Re: Nieproszeni goście. 30.04.03, 11:36
            kwik napisała:

            > pozbyc sie telewizora, moze swoj maja popsuty od pol roku :P

            To byłoby zbyt proste. TV mają i nawet działa.
            • kwik Re: Nieproszeni goście. 30.04.03, 12:03
              w takim razie kup im program tv :P
            • anahella Re: Nieproszeni goście. 30.04.03, 12:10
              sisters napisała:
              > To byłoby zbyt proste. TV mają i nawet działa.

              Ale moze wasz jest lepszy? Idzcie do nich i zachwycajcie
              sie ich telewizorem, jaki ladny, nowoczesny, a ze wasz
              jest taki cienki... I idz w zaparte nawet jezeli wy byscie
              mieli kino domowe, a oni Rubina
              • kwik Re: Nieproszeni goście. 30.04.03, 12:15
                taktak. anahella ma racje. w koncu ona ma najlepszego game boy'a :P
                dostala od ojca chrzestnego hehe.
                • anahella Re: Nieproszeni goście. 30.04.03, 13:18
                  Sie wie - gejmboj gejmbojem a gdzie gry do niego? Mam
                  czekac na nie do biezmowania?;)
                  • kwik Re: Nieproszeni goście. 30.04.03, 13:20
                    eeee, mial byc gejmboj - no i jest. jaka ta mlodziez rozpuszczona...
                    na gry przyjdzie pora...gdy dorosniesz, corko :P
                    • aise_ Rkwik - nie wymiguj sie:P (nt) 30.04.03, 13:23

                      • kwik prosze mnie tu nie kantowac, to ze ojciec jest 30.04.03, 13:27
                        stary, nie znaczy ze jest takze gluchy.

                        obietnica wypelniona (kontrola na komunie bla? byla! z kolorowym wyswietlaczem?
                        z kolorowym! no to dajcie ojcu spokoj bo mu reszta wlosow wypadnie ze
                        zmartwienia :P
        • Gość: .................. Re: Nieproszeni goście. IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 30.04.03, 19:38
          sisters napisała:

          > A co zrobić z siąsiadami z jednej klatki schodowej. Przychodzą bez zapowiedzi
          > co drugi, trzeci dzień. Wczoraj mieliśmy sprzątać mieszkanie, ale nawet nie
          > zdążyliśmy zjeść kolacji, a już byli. Jakoś nie może mi przejść przez gardło,
          > żeby zwrócić im uwagę, że istnieje coś takiego jak telefon (pewnie uważają,
          że
          > to głupi dzwonić do sąsiada, który na innym piętrze). My do nich chodzimy
          > sporadycznie. Poza tym przy tak częstych wizytach już nie mamy z nimi o czy
          > rozmawiać. Więc gapią się w TV, a my mamy wieczór zmarnowany.
          Konieczny jest drugi telewizor.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka