Dodaj do ulubionych

związki na odległość?

    • walczakowa3 Re: związki na odległość? 07.03.07, 20:30
      Z moim obecnym mężem żylismy na odległosc(400km)przez pół roku.Było cholernie
      cięzko. Efekt naszej znajomości był taki że zostawiłam moje rodzinne miasto,
      rodzine, znajomych, uczelnie i...przeprowadziłam sie do lubego. A teraz?
      jesteśmy ze sobą już 5 lat, w tym 1,5 roku po ślubie i ...mamy 3 miesięczną
      śliczną córe:)jestem szczęsliwa zona i mamą:)życze wielu parom żyjącym na
      odległośc takiego happy endU!
      • asia2511 Re: związki na odległość? 07.03.07, 20:56
        Ja właśnie jestem na takim etapie od 1,5 miesiąca.To niezbyt wiele.Wcześniej
        byliśmy ciągle razem. Ja też nikomu nie polecam. To nie jest normalne
        zycie.Tęsknota jest straszna.Wszystko spada na mnie, zastanawiam się jak radzą
        sobie kobietki które mają dzieci i tak żyją.My w przyszłym roku bierzemy ślub i
        myślę ze do tej pory bedziemy razem.On jest silniejszy ode mnie ale czuje w
        głosie że mu też cięzko.Ja trochę jeszcze sobie z tym nie radze ale mam
        nadzieje ze bedzie lepiej. Odliczam dzni do spotkania i zyje swoim życiem bo o
        wspólnym to nie bardzo teraz możena powiedzieć.Pozdrawiam wszystkich i nikomu
        nie życzę znosić takich odległości bo jest cholernie ciężko.
        • alienxxx Re: związki na odległość? 07.03.07, 21:53
          kompletnie nie ma tu znaczenia odleglosc - no chyba ze mowimy o 10km
          moim zdaniem jest za to kila innych waznych spraw, ktore trzeba wziac pod uwage:

          - jak dlugi to byl zwiazek zanim zdecydujesz sie na rozstanie - jesli krotki -
          zapomnij o nim
          - na jakim etapie w zwiazku jestescie
          - jak dlugie to bedzie rozstanie - jesli nie wiadomo kiedy sie skonczy -
          zapomnij o zwiazku

          poza tym trzeba duzo determinacji i wewnetrznej sily, a przede wszystkim milosci
          (takiej prawdziwej)

          tylko z drugiej strony - po co takie rozstanie?
          • styga.gdy Re: związki na odległość? 07.03.07, 22:24
            Głupie pytanie!!!!!!!!!!!! No chyba zazwyczaj to sytuacja nas do tego zmusza.
            Chyba nie myślisz sobie,że mąż wstaje rano z łóżka i mówi : "WIESZ KOCHANIE,
            TAK SOBIE WŁAŚNIE PRZED CHWILKĄ POMYŚLAŁEM,ŻE WYJADĘ SOBIE NA JAKIEŚ TRZY LATKA"
            • ar.pl Re: związki na odległość? 07.03.07, 22:39
              Nie jest latwo, ale to doskonaly test dla zwiazku. Przez poltora roku
              mieszkalismy tysiac kilometrow od siebie, widzielismy sie w tym czasie moze 5
              razy. To bylo kilka lat temu - nie bylo nas wtedy stac na internet czy czeste
              telefony, ale dalismy rade. Za to po tej 'przymusowej' separacji
              postanowilismy, ze juz zawsze bedziemy razem.
              • chanel15 Re: związki na odległość? 07.03.07, 23:06
                Mają szansę, choć wymagają poświęcenia, dojrzałości, zaufania i prawdziwego
                uczucia. Nasz związek trwa równo 2 lata i jest coraz lepszy. To fakt, że
                widujemy się stanowczo za rzadko (ale tego nie da się przeskoczyć), za to razem
                spędzamy urlopy, prowadzimy codziennie długie rozmowy telefoniczne, czasem kilka
                dziennie, są sms-y, maile, skype... nie ma sporów ani kłótni. Po prostu
                trafiliśmy na swoją połówkę, szkoda tylko, że tak późno...
            • milou8 Re: związki na odległość? 08.03.07, 08:59
              Nie zawsze zmusza nas sytuacja. Znam pary, które zmusiła do tego chciwość. Żyć
              w Polsce za 6 tys. miesięcznie? skoro na zachodzie można zarobić kilka razy
              tyle... Ale pieniądze to nie wszystko. Czy buduje się lepszą przyszłość dla
              dzieci dając im domy i samochody, czy będąc z nimi i wzmacniając ich poczucie
              bezpieczeństwa i własnej wartości? Co bardziej procentuje w dorosłym życiu?
          • frying.pan Re: związki na odległość? 07.03.07, 23:28
            > - jak dlugi to byl zwiazek zanim zdecydujesz sie na rozstanie - jesli krotki -
            > zapomnij o nim

            Nasz zwiazek przed moim wyjazdem trwał 4 miesiace (króciuchny).

            > - jak dlugie to bedzie rozstanie - jesli nie wiadomo kiedy sie skonczy -
            > zapomnij o zwiazku

            Wyjechałam niejako na 5 lat, bo tyle trwają studia-a to kawał czasu.
            I ciesze się, że to nie Ty dawałaś mi rady kiedy byłam na pierwszym roku:) Bo
            te 5 lat już prawie minelo i ciagle jestesmy razem, żadne z nas nie zamierzalo
            zapomniec o związku. Oczywiście zgodze się, że nie wszystkim chcialoby się
            przez 5 lat przemierzac co chwile pół Polski w tę i z powrotem, wiec może to
            tylko dla tych co mają zamilowanie do prowadzenia koczowniczego trybu życia :P
            • esmeralda_pl Re: związki na odległość? 08.03.07, 09:02
              my w ogóle poznaliśmy się "na wyjeździe", a potem ja wróciłam do Polski ;)
    • poledownunder Re: związki na odległość? 08.03.07, 04:28
      Pewnie ze maja sens. My bylismy razem 9 miesiecy, potem poltora roku osobno
      (30 tys kilometrow osobno, widzielismy sie w tym czasie 2 razy) a teraz juz od
      6 lat jestesmy razem, mamy dwoje dzieci i nie pamietam nawet jak ciezko bylo.
      Ale pamietam, ze bylo ciezko. Juz na poczatku rozstania ustalismy
      orientacyjnie kiedy bedziemy ponownie razem i ten punkt na horyzoncie dawal nam
      sile, zeby w chwilach tesknoty i zwatpienia trwac. Powodzenia.
    • mash_k Re: związki na odległość? 08.03.07, 08:45

      ktoras?niejedna
      i dla niejednej to juz tylko wspomnienie;)
      no chyba ze predzej czy pozniej (Z naciskiem na predzej) sie zetkniecie
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29963
      • mash_k Re: związki na odległość? 08.03.07, 08:48
        no i jak kolezanki pisza.
        nie nalezy zapominac o doliczaniu!
        timeanddate.com/counters/customcount.html
    • menk.a Re: związki na odległość? 08.03.07, 09:18
      Nie wierzę.
      Ja potrzebuję obecnosci fizycznej. Nie tylko telefonów czy maili i zdjeć.

      Jednak niektórzy psychologowie twierdzą, ze zwiazki n aodległość mogą z
      powodzeniem trwać. Zależy to od kilku czynników. Oprócz od samych
      zainteresowanych wpływ na to ma staz zwiazku i czas rozstania.
      Związek porównuja do dziecka. Kiedy jt małe i bezbronne potrzebuje mnóstwo
      uwagi, ciepła, bliskości i czułości. Z czasem staje sie coraz samodzielniejsze
      i odpowiedzialniejsze. Wówczas można zostawiać je samo. Ale nie na długo.
      Zawsze powinno wiedzieć, kiedy znów będzie z kimś.
      Zatem na początku związku nie powinno dochodzić do rozstań. Związek, więź jt
      zbyt słaba. Dopiero z czasem nabiera siły i pewności, jt trwalszy.
      Natomiast samo rozstanie. Zawsze powinien być określony czas. By wiedzieć, ile
      będzie się czekać.
      • kiotano_woman Re: związki na odległość? 08.03.07, 09:42
        W przypadku związku na odleglość czesto wystepuje jeden problem... kochamy,
        tesknimy, czekamy na osobę ktorą sobie w pewnym stopniu
        wymyslilismy/wyobrazilismy :-)
        Odleglosc idealizuje partnera, stawia go w roli "rzadkiego" dobra. Czasem moze
        sie okazac, ze kochamy nie realna fizyczna postac, tylko swoja fizje. Taka
        konfrontacja bywa przykra.
        I jeszcze jedno, wszelkie podejrzenia urastaja do rozmiarow wieeelkich potworow.
        Mi sie niestety nie udalo. Odradzam zwiazki na odleglosc. Jesli chce sie
        stworzyc silna wiez z drugim czlowiekiem, ludzie musza byc obok siebie. Poza tym
        obecnosc drugiej osoby dziala jak katalizator wszelkich decyzji - na tak i...na
        nie :-)Moze sie okazac, ze szkoda czasu zwyczajnie :-)
        • menk.a Re: związki na odległość? 08.03.07, 09:47
          Owszem. Nieobecność rodzi wizje. Tak pozytywne jak negatywne.
          Ja nie wierzę w związki na odległość. Nie chciałabym się na to decydować na
          żadnym z jego etapów. Chcę być, czuć, widzieć, dotykać,..;)
    • karo24 Re: związki na odległość? 08.03.07, 09:55
      Rozne sa zwiazki na odleglosc i rozni sa ludzie, ktorzy te zwiazki tworza.

      Moj zwiazek to prawie 8 mcy zycia na odleglosc. Od samego poczatku. Dzieli nas
      300 km, widujemy sie w kazdy weekend- jezdzimy na zmiane. Od kwietnia mialam
      wrocic do mojego rodzinnego miasta, w ktorym on wlasnie mieszka. Ale na razie
      to niemozliwe. Wroce dopiero po wakacjach.

      Czasami jest ciezko, bo nie ma ukochanego zawsze wtedy, gdy go potrzebuje.
      Ale oboje jestemy dobrej mysli- bo jest swiatelko w tunelu.

      Nie wyobrazam sobie takiego zwiazku na dluzsza mete- chodzi mi o sytuacje, w
      ktorej zadna ze stron nie moze/ nie chce zmienic miejsca zamieszkania.
    • grace1982 Re: związki na odległość? 08.03.07, 10:12
      Mi się udało, znaliśmy się trzy miesiące następnie każde z nas wyjeżdżało
      zagranicę, ja do Stanów a potem do Portugalii, on do Belgii. Do kraju oboje
      wróciliśmy po ponad roku. Były momenty ciężkie, ale jeżeli wiecie że będziecie w
      końcu w jednym miejscu razem to naprawdę jest szansa że się uda. W żadnym
      związku nie masz gwarancji że się uda, jeżeli Ci bardzo zależy to próbuj, jak
      nie spróbujesz to będziesz żałować i do końca życia myśleć "a co by było gdyby.."
    • anofi Re: związki na odległość? 08.03.07, 10:17
      Mogą się zdarzyć, a od nas zależy czy bedą trwały. Moje doświadczenie -
      odległość ponad 400 km, wakacyjna znajomość ( bez komórek, neta itd. - bo to
      dawno było), obrzydliwe dworce, listy, rzadkie spotkania (szkoła, studia, kasa-
      trwało to 6 lat) i .... jesteśmy razem ponad 20 lat, stworzyliśmy rodzinę i
      wierzymy, że na zawsze . Więc nie ma reguł, jesteśmy jacy jesteśmy i mamy różne
      związki, ale to nie odległość jest przeszkodą tylko my sami...pozdrawiam
    • magda7410 Re: związki na odległość? 08.03.07, 10:38
      Jesteśmy małżeństwem od 7 lat, mam męża marynarza, ktorego nie ma w domu ok 8-9 miesięcy w roku, co oznacza Święta bez niego, urodziny i inne uroczystości. Jednak w obecnej dobie mamy telefony, skype gg, z czego stramy się z mężem w czas rozłąki korzystać namiętnie. Ostatecznie mogę wsiąść w samolot do Stanów pofrunąć tam na parę dni.
      Myślę, że dojrzała miłość jest w stanie uporać się z odległością( ok 8000 km), mieliśmy parę zakrętów w naszym związku,ale to nie z powodu "odległości" , a raczej nieumiejętności komunikowania własnych potrzeb. Teraz jesteśmy szczęśliwi, wiem, że mąż nie zmieni zawodu i wcale nie oczekuję tego,nawet nie wypbrażam sobie ego- bo nie chcę w domu faceta, który wraca o 17 i czeka na obiadek:(
      Plusem takiej miłości jest jej świeżość i nie znudzenie seksem, chociaż myślę, że nuda i rutyna w tej sferze też mogą wynikać z lenistwa. W takim związku na odległość być może trzeba o siebie bardziej dbać, ale to zaliczam do atutów. Plusem zawodu jest przyzwoita pensja, więc nie martwię się, czy będę miała za co jeść i nie muszę jeździć starym autem. Na pewno jest mi o tyle ciężej, że większość spraw jest na mojej głowie- zmiana opon, fachowcy do remontu domu,płacenie rachunków, w przyszłośc pomoc niani przy dziecku.Ale tak bardzo kocham mojego męża, że nie wyobrażam sobie kogoś innego u swego boku i choć jest to miłość tęskniąca, to nie żałuję.
    • judka_1 Re: związki na odległość? 08.03.07, 10:55
      Mi też się udało. Dzieliło nas 500 km, po pół roku zamieszkaliśmy razem.Jest to
      oczywiscie trudne ale tu trzeba wykazac sie przede wszystkim dojrzałością.
      Mieszkamy razem juz póltora roku i jest naprawde dobrze. Pozdrawiam wszystkich
      którym sie powiodło:)
    • irini Re: związki na odległość? 08.03.07, 11:23
      Nigdy więcej się nie aangażuję w żaden związek, na odległość czy nie.
      • aaa11110 Re: związki na odległość? 08.03.07, 12:29
        zwiazek na odległość ... jak dla mnie prawdziwy związek zaczyna sie dopiero
        gdzy dwie osoby zamieszkaja razem i przezywaja razem, codziennie wzloty i
        upadki ... życie na odległość jest bardzo cięzkim kawałkiem chleba i tylko
        perspektywa ,że w końcu będzie sie razem pomaga jakoś przetrwać ... po za tym
        niestety często powiedzenie " co z oczu to i z serca" może jest bardzo
        prawdziwe; łatwo ulec pokusie...
        z własnego doświadczenia wiem , ze jest bardzo trudno, często potrzebowałam
        choćby przytulic sie na chwilę a tu kuku!: ) luby tysiące kilometrów stąd
        życzę powodzenia wszystkim parom na odległość i szybkiego bycia razem :)
    • anoresk Re: związki na odległość? 08.03.07, 12:51
      Jestem teraz w takim związku.
      Poznałąm go w GB , ja wróciłam , żeby skończyć studia , on ma tam ułożone już
      życie. Spotykamy się co 3 miesiące. Jest żle...Samotnie przede wszystkim, brak
      tej więzi, która rośnie gdy para jest blisko i w dobrych i tych mniej fajnych
      chwilach. Walczę , po kocham , ale coraz bardziej zdaję sobie sprawę , że to
      nie przetrwa. Ja nie dam rady po prostu - będę musiała odejść dla własnego
      dobra...Żeby już nie cierpieć tak mocno i żeby dać sobie szansę na spotkanie
      kogoś na miejscu...
      • olenska Anoresk, nie poddawaj sie 08.03.07, 13:15
        Anoresk, mam na imie Ola. Od 8 miesiecy jestem z chlopakiem, ktorego uwazam, ze
        milosc swojego zycia. na poczatku sielanka, a on po 4 miesiacach wyjechal na
        studia i teraz widujemy sie tylko co drugi weekend plus wszystkie jego przerwy,
        ferie itp.
        Jest cholernie ciezko, ale jesli warto-zacisnij zeby i walcz. Jesli wiesz, ze
        to nie ma sensu i sie meczysz-odejdz. Sama mam czesto takie mysli, ale jak On
        przyjezdza to mi przechodzi:)
        Od maja do pazdziernika bedzie ze mna mieszkal i wiem, ze to bedzie dla nas
        duzo sprawdzian. Jak go zdamy, musze wytrzymac jeszcze 3 lata, ale bede
        wiedziala, ze warto. Poza tym nasze nastawienie zalezy od tego czego szukamy.
        Zwiazek na odleglosc ma swoje plusy, ciesze sie swoja mlodoscia(24lata) brakiem
        zobowiazan, mam czas dla siebie, przyjaciol, ksiazki i silownie.
        Nie wiem, ktory bol jest wiekszy- samotnosc w zwiazku na odleglosc, czy
        podjecie decyzji, ze to koniec. Moze musimy do tego dojrzec albo przyzwyczaic
        sie do tej mysli?
        Jesli chcesz z kims o tym pogadac: olenska@gazeta.pl

        Poza tym czytajac wszystkie wypowiedzi doszlam do wniosku, ze ludzie sie bardzo
        sceptycznie odnosza do tego typu zwiazkow. Ja jednak przystaje przy tym, ze jak
        ktos ma byc razem to bedzie. To, ze druga polowka jest na miejscu nie
        gwarantuje szczescia.
    • sapa2000 miłość na odległość jest mozliwa ... 08.03.07, 13:16
      pod jednym warunkiem, ze odległosc jest mniejsza od długości :)
    • neilyoung Re: związki na odległość? 08.03.07, 13:53
      nie mają szans. Żyliśmy na odległość 300 km przez ponad rok, spotkani w
      weekendy dwa razy w miesiącu, codzienne telefony, smsy...związek nie wytrzymał
      odległości,Związek z założenia to coś o co dba się codziennie
      • olenska Re: związki na odległość? 08.03.07, 14:23
        Neil- Inaczej nie znaczy gorzej. Wy nie daliscie rady, ale sa tysiace ludzi,
        ktorzy daja. KOniec kropka. To, ze Wam nie wyszlo, nie oznacza, ze nie wyjdzie
        nam czy innej parze.
        Bo co ma piernik do wiatraka?
        Pozdrawiam
        • jo.anna22 Re: związki na odległość? 08.03.07, 15:01
          Nam tez nie wyszlo, ale prawda jest ze juz wczesniej (tj. przed jego wyjazdem)
          nie ukladalo sie.
    • popka5 Re: związki na odległość? 08.03.07, 15:02
      wiem, ze ja bym nie mogla byc w zwiazku na odleglosc, za duzy pieszczoch ze
      mnie :)
      • katarina21 Re: związki na odległość? 08.03.07, 15:31
        hej opowiem Wam cośomoich doświadczeniach.byłam w 2 takich związkach i nie
        popieram.
        1. Ja pojechałam na studia a on został w rodzinnym mieście ,po 2 latach rozłąki
        zaczęły się spiny ,onobiecywał że sie przeprowadzi alenic nie robił w tej
        sprawie. Ja coraz bardziej wkręcałam się w nowe miejsce i nowych
        znajomych ,których on nie znał. Jego wyjazd do Angli wszystko pogorszył ,
        widzieliśmy sie 2 razy w ciągu półroku ,rzadko dzwoniliśmy bo koszty.Coraz
        barzdiej potrzebowałam czyjejs bliskosci której z czasem zaczęłam szukaću
        innych.Nie mówię ,że go zdradzałam fizycznie, ale na pewno mentalnie. W końcu
        odeszłam i poczułam ulgę.
        2. chociaż po tamtym związku przysiegałam sobie ,że nigdy więcej zakochałam sie
        znowu w facecie z innego miasta ( jedyne 300 km )co robić. Przez pół roku
        krazyłam spędzjąc pół zycia w pociągach. Po wakacjach powiedziałam
        koniec ,spakowałam manatki i przeniosłam się do niego.Przetrwałam batalię z
        rodzicami i pomyślnie przebrnełam kolejny semestr studiów na odległość. Nie
        mówię, że jest sielankowo ,czasem się prawie mordujemy , ale wiem że gdybym się
        nie przeprowadziła to by się rozpadło pewnie szybciej niz poprzednio .no i
        sprawdzamy się w codzienności związkowej. Jego ramiona codziennie dodaja mi
        sił...
        • missmary Re: związki na odległość? 08.03.07, 15:41
          hejka, ja z moim M. poznałąm się na czacie GW, on z Warszawy , ja studiowałam
          w Bdg, rodzina w Koninie...
          nie powiem, takie związek na odległość to wyzwanie..wiele wyrzeczeń i cierpień
          gdy oczekujesz, że JESZCZE $4 tygodnie do spotkania..tak wychodziło bo sesje i
          takie tam..
          staraliśmy się jak najbardziej żyć NASZYm wspólnym życiem..codziennie wieczorem
          urządzaliśmy sesje telefoniczne( nasz rekord ro 6 h przy słuchawce)
          do dworców PKP mam uraz, tak źle się kojarzą..
          ale nasza historia ma swój happy end, od września jesteśmy szczęśliwym
          małżeństwem, przeprowadziłam się do warszawy, teraz kupiliśmy nasze
          mieszkanko...
          i już tak od 3 lat powtarzamy sobie, że warto.. warto ponad wszytko:)

        • cruellaa1 Re: związki na odległość? 08.03.07, 15:42
          Jednym się udaje, drugim nie. To zależy od nas samych. Czy tego tak naprawdę
          chcemy, czy tez nie. Taki związek wymaga napewno o wiele więcej cierpliwości,
          poświęcenia, zaufania.
          Sama jestem w takim związku 3 lata. I wiem, że jak ktoś chce to się uda napewno.
          A my po trzech latach już nie długo obieramy klucze do naszego wspólnego mieszkanka.

          Pozdrawiam wszystkich kochających na odległość
          • donella Re: związki na odległość? 08.03.07, 16:50
            Należę do tych, którym związek "na odległość" zaszkodził na tyle, aby przestał
            istnieć. Po 10 latach małżeństwa syt. służbowa męża spowodowała , iż
            oddaliliśmy sie od siebie ponad 400km. 20 lat temu była to duża odległość.
            On jej nie zniósł- zjawił się dużo nowszy model. Nawet kilkuletnie dziecko nie
            miało dużego znaczenia.
            Umierałam cztery lata z: tęsknoty, rozpaczy, bólu psychicznego, zdrady i
            upokorzenia. Cierpiało też nasz dziecko.
            Ale, jak pisze Cruella, jednym sie udaje, innym nie.
            Miejcie nadzieję-kochające na odległość-że Wam się uda i będzie tak, jak sobie
            wymarzyłyście.Tego i ja Wam życzę. donella
    • edytka1210 A mój narzeczony jest marynarzem i................ 08.03.07, 18:28
      ... jak na razie Nasze rozstania nie maja wpływu na Nasz związek:)) Jest
      cudownie! Na początku, fakt- bałam sie takiego związku... Wszystkie koleżanki
      pukały się w czoło i mówiły "co Ty Edyta robisz?", ale ja byłam uparta...
      Postanowiłam dać Nam szansę miłości... i udało się... :)) Jesteśmy razem już 4
      lata, przeżyliśmy do tej pory 5 rozstań na 4msc... i jest dalej cudownie, tak
      jak na początku. Jakby mi ktoś, kiedyś powiedział, że taki związek mam
      szanse...nie uwierzyłabym pewnie(?!)... ale teraz wiem że ma... Jesteśmy
      baaardzo szczęsliwi i zakochani... Związek na odległość, fakt jest
      trudniejszy....ale czy życie jest łatwe? My chyba po prostu dobrze się
      dobraliśmy... Taki zwiżek na pewno(!) zależy od człowieka... Ja tam wolę
      potęsknić... niż męczyć się z nieodpowiednim czowiekiem... Praca, jaką ma mój
      ukochany na pewno nie jest powodem, by nie dać szansy miłości:) Teraz... po
      tych 4-ech latach ludzie którzy Nas otaczają życzą szczęścia i są zdumieni...
      że te rozstania nic u nas nie psują... Ci sami ludzie... którzy na początku
      odradzali mi "męża marynarza". Najważniejsze w życiu- to wiedzieć czego się
      chce,... nie patrzyć na innych i kierować się swoim wewnętrznym instynktem...
      Gdybym słuchała się "życzliwych" to na pewno nie byłabym tak szczęśliwa jak
      teraz... Mój związek na odległość się udał- może to nie zasada...tylko wyjątek
      od reguły?! Nie wiem... wiem tylko że jestem w końcu szczęśliwa...
      • rose01 Re: A mój narzeczony jest marynarzem i........... 09.03.07, 20:08
        moj facet siedzi 2 lata za granica echh,ogolnie sporo juz przezylismy bylo
        kilka rozstan to bardzo trudne poznaje kogos bo mi go brak i tyle...ale wracam
        jak bumerang do Niego w tych waznych zyciowych decyzjach mogl mnie wspierac
        tylko telefonicznie,gdy konczylam studia,gdy podjełam 1 prace itd smutne to ale
        fizycznie go nie było a te chwile nigdy nie wroca i dalej brne przez zycie
        SAMA
        moze dlatego musialam odnalezc w sobie sile na wszystko i uwierzyc ze jesli
        sobie cos zaloze napewno sie uda i udało sie dostalam niedawno awans mam super
        prace ktora mnie w pelni satysfakcjonuje ja mam ją tu on tam daleko stad,
        wszystkie siły i uwge wlozylam w prace i dlatego odnioslam sukces,ale przyjdzie
        weekend jak ten np pt i znow mi smutno,cierpi moja dusza i ciało bo Jego by
        chciało,
    • peter.steele zyje w nim 08.03.07, 21:28
      zareczyliśmy się i juz ustalamy date ślubu, kiedys przezywałem cos tkiego i
      powiedziałem sobie, ze juz nigdy więcej ale dałem sobie druga szanse, jest
      ciezko odpowiednio utrzymujemy PKP o Orlen, ale nie ma problemu z zazdrością i
      takimi sprawami.
      Widac trzeba trafic jk ja chyba to jest tzw złoty strzał.
    • edka-schizofredka nie maja, nie przetrwaja 09.03.07, 11:45
    • wojtas321 Re: związki na odległość? 09.03.07, 12:59
      chociaż jestem facetem, to zabiorę głos:-). Tym bardziej, że temat rozłąki
      przeżywają obydwie strony. Byłem przez 2 lata w związku na odległość i wiem, że
      przez dłuższy czas może to funkcjonować, warunkiem jest – jak pisze część z
      Was – prawdziwe zaufanie i głębokie uczucie. Jednak zawsze, prędzej czy później
      przyjdzie moment w którym to przestaje mieć sens, bo człowiek żyjąc w ten
      sposób, staje się w pewien sposób rozdarty... Mój związek ostatecznie nie
      przetrwał, ale bynajmniej nie dlatego że dzieliło na 5000 kilometrów, tylko z
      całkiem innych powodów.
      Generalnie związki na odległość są możliwe, ale bywają sytuacje kryzysowe i
      zamiast cieszyć się życie i sobą, często trzeba rozwiązywać kryzysy, których
      normalnie by nie było
      • roza1986 Re: związki na odległość? 09.03.07, 14:26
        witaj,moj chlopak mieszka w francji,jestesmy z soba 7 miesiecy narazie jest ok
        ufamy sobie,kochamy sie on przyjezdza do mnie na dwa dni w miesiacu,oboje
        jestesmy tego samego zdania ze milosc na odleglosc moze przetrwac....ale jezeli
        chodzi o mnie to tkwi w moim sercu ta odrobina niepewnosci:-(
        dzieki takim ludziom jak ty nie trace glowy ze nic z tego nie bedzie.
      • brombotrombo Re: związki na odległość? 10.03.07, 18:36
        Taki związek na odległość to świetna okazja do skoków w bok dla obu stron. W weekendy - szczęśliwa para a w tygodniu... zaczyna się szał. On może się spotykać z kim chce, ona spalać nadmiar kalorii z kolejnymi "instruktorami"...

        Same zalety... A jak jest w waszych związkach na odległość?
        • zonaoficera Re: związki na odległość? 30.03.07, 07:45
          mam nadzieję, że inaczej niż w Twojej wizji... Oczywiście, nie wiem, co On
          robi, ale wiem, co ja robię. Tracę kalorie trenując rzut telefonem o ścianę ze
          złości, że po raz kolejny jestem sama, że następny problem musimy rozwiązywać
          na odległość, że on nie ma czasu na rozmowę. Z drugiej strony czy nie można
          zdradzać będąc blisko siebie? Jak będzie to robił to chyba niezależnie od
          odległości, jaka nas dzieli.
    • glonik Re: związki na odległość? 09.03.07, 18:48
      ewa3311 napisała:

      > co o nich myślicie mają jakąś szanse? czy któras z was cos takiego przeżyła..
      > pozdrawiam

      Ano jestem w takim. Ponad 4 lata. Prawie półtora roku po ślubie. Odległość
      ponad 400 km.
      Wszystko jest możliwe. Wystarczy tylko: ufać, być uczciwym, nie marudzić, nie
      idealizować, kłócić się - jeśli zajdzie taka potrzeba, a nie udawać, że jest
      ok, bo tak rzadko się widujemy, mieć wspólne zainteresowania (można przy
      telefonie obejrzeć "razem" film, przeczytać fragment książki, a nawet całą -
      powieść w wydaniu dźwiękowym), umieć mówić wprost, szanować się, no i...
      kochać - co chyba oczywiste.
      Wszystkich "oddalonych" serdecznie pozdrawiam.
      • kasiaxxx4 Re: nie przetrwaja 09.03.07, 22:15
    • rzmija Re: związki na odległość? 10.03.07, 01:42
      OD 4 miesięcy żyję w takim związku. Dzieli nas 1400 km, łączy chęć bycia razem.
      Bywa cieżko bo smutno zasypiać bez niego, ale rozmowa na gg odpędza czarne
      myśli. Sił dodaje świadomość, że 1/3 rozłąki za nami. Oby do jesieni:)
    • klymenystra Re: związki na odległość? 10.03.07, 17:34
      u mnie nie przetrwalo to roku, chociaz widzielismy sie co 2-3 tygodnie +
      wszystkie ferie.
      a teraz sie szykuje kolejnym, z widzeniem raz na 2-3 miesiace, przez caly rok :(
    • deodyma Re: związki na odległość? 11.03.07, 21:53
      oczywiscie, ze ma szanse. jednak obie strony musza chciec go utrzymac. ja sama
      bylam w takim zwiazku na ogleglosc przez 5 lat. dzis jestesmy malzenstwem.
    • blueant Re: związki na odległość? 13.03.07, 00:01
      A mnie sie udało. Ale za drugim razem:):) Pierwszy zwiazek : 10 lat razem i
      2000km miedzy nami.
      Drugi zwiazek krotszy i odleglosc mniejsza: tylko 1400km. Za cztery miesiace
      bierzemy ślub......:):)
    • ewagerman Re: związki na odległość? 13.03.07, 10:58
      ja uważam, że nic dobrego z takiego związku nie ma
    • ona2331 Re: związki na odległość? 13.03.07, 15:07
      maja szanse....moj maz od 3 lat jest w usa.wciaz mnie kocha ja jego tez...i
      smiem twierdzic ze to rozstanie wyszlo nam na dobre.na odleglosc tez mozna
      pielegnowac uczucie a sex to sprawa psychiki...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka