baler_inca
28.03.07, 18:14
Właśnie leci na TVN Drzyzga o młodych wdowach i ich późniejszych związkach.
Aż mi się łezka zakręciła... Może to głupie, ale ja od pewnego czasu drżę na
samą myśl, że TŻ mógłby umrzeć... Jak jedzie autem gdzies dalej (np. do
innego miasta - na szczęście rzadko) to histeryzuję, że może mieć wypadek,
nawet jak się tylko spóźnia do domu to od razu widzę w swojej głupiej
wyobraźni rozwalony samochód... Teraz jeszcze posłuchałam u Drzyzgi, jak
młodym kobietom giną męzowie i padam z nerwów :/
Tak sobie myśle, od kiedy mam tę przypadłość... Chyba od momentu, gdy
dowiedziałam się, że obecna żona mojego wujka została wdową w wieku 25 lat...
I to w koszmarny sposób... trudno chyba o koszmarniejszy... jak z horroru...
Poryczłam się wtedy, a teraz ciągle o tym myślę... Ani o mamę, ani o brata
tak się nie boję, tylko o tego biednego TŻ-ta... :/
Macie podobnie...? Czy tylko ja taka nienormalna jestem?