Dodaj do ulubionych

Co byscie zrobily na moim miejscu?

14.04.07, 15:16
Dziewczyna rozwalila mi laptopa z zazdrosci, ze niby za czesto gram i siedze
w internecie i nie mam na nia czasu. Teraz juz jest ex. I bardzo obrazona, bo
przeciez "nic takiego nie zrobila". Czy powinienem wymoc na niej koszty
naprawy?
Obserwuj wątek
    • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Co byscie zrobily na moim miejscu? 14.04.07, 15:17
      no raczej! Chociaż przyznam się, że nia mam pojęcia jak...
      • seth.destructor Re: Co byscie zrobily na moim miejscu? 14.04.07, 15:23
        No ja tez, ona uwaza, ze jest niewinna, bo miala prawo.
        • eeela Re: Co byscie zrobily na moim miejscu? 14.04.07, 20:40
          Seth, jaja sobie z nas robisz chyba.
    • mikrusek2007 Re: Co byscie zrobily na moim miejscu? 14.04.07, 15:19
      To było tyle nie grać ;p
      Kup sobie drugi.
      • seth.destructor Re: Co byscie zrobily na moim miejscu? 14.04.07, 15:23
        Hehe.
        • tygrysio_misio Re: Co byscie zrobily na moim miejscu? 14.04.07, 15:25
          dokladnie tak...sprowokowales to masz za swoje..bylo trzeba odczytac sygnaly
          przed rozwalaniem...na pewno cos mowila..moze nawet plakala albo inaczej dawala
          wyraz furii...nie zareagowales to dostales to czego sam chciales..nie rozumiem
          czemu sie jej czepiasz
          • seth.destructor Re: Co byscie zrobily na moim miejscu? 14.04.07, 15:29
            A co ja jestem robot? Ma usta, to powinna gadac, a nie bawic sie w semafor.

            Meritum jest takie: jak wymoc na niej poniesienie kosztow naprawy laptopa?
            • tygrysio_misio Re: Co byscie zrobily na moim miejscu? 14.04.07, 15:46
              pewnie gadala ale nie sluchales....to ja frustrowalo..

              ja wczoraj tez mailam taka sytuacje..znaczy od dawna mam..wczoraj ktos przerwal
              mi przez telefon bo zawsze tak robi..a potem sie czepia,ze nie mowie nic..a ja
              mowie tylko on przerywa...jak mi przerwie 5 razy to potem juz nie dam rady
              powiedziec mu tego najbardziej osobistego...

              juz tak mnie to frustruje ze wczoraj chcialam rozpie..c swoja
              komorke...jeszcze raz mi przerwie i pobije go bo taka agresje to we mnie
              wzbudza..
    • iberia.pl Re: Co byscie zrobily na moim miejscu? 14.04.07, 15:26
      a teraz powiedz nam wszystkim, ze twoj pierwszy post o tylko zart :-)innej
      opcji nie biore pod uwage .
      • seth.destructor Re: Co byscie zrobily na moim miejscu? 14.04.07, 15:31
        Absolutnie nie zart: wgnieciona klawiatura, rozwalony LCD, nie wiem jakie sa
        wewnetrzne obrazenia.
        • seth.destructor No oczywiscie 14.04.07, 15:32
          Pisze z kafejki teraz.
          • tygrysek27 Re: No oczywiscie 14.04.07, 15:34
            no oczywiście! zamiast martwic sie strata kobiety ten o laptopie myśli! ;p

            p.s. miała laska jajca - bez urazy seth ;)
            • seth.destructor Re: No oczywiscie 14.04.07, 15:36
              Kobiety sa tansze niz laptop!
              • tygrysek27 Re: No oczywiscie 14.04.07, 15:38
                bożesz ty mój ...a gdzieżeś się takich glupot naczytał???
                hihi
                • seth.destructor Re: No oczywiscie 14.04.07, 15:39
                  Lata praktyki.
                  • tygrysek27 Re: No oczywiscie 14.04.07, 15:40
                    skoro praktykujesz z takimi kobietami jak wspomniana wyżej to nie dziwię się
                    przekonaniu co do tej teorii
                    • seth.destructor A sa inne? 14.04.07, 15:41
                      Nie spotkalem.
                      • nerri Re: A sa inne? 14.04.07, 15:42
                        Pewnie źle szukasz:D
                      • tygrysek27 Re: A sa inne? 14.04.07, 15:43
                        swój do swego ciągnie :)
            • silic Re: No oczywiscie 14.04.07, 15:36
              Stratą takiej jedzy ?
            • nerri Re: No oczywiscie 14.04.07, 15:41
              " p.s. miała laska jajca - bez urazy seth ;) "

              I tu muszę się zgodzić;)

              A koszty...ciężko będzie.Bo niby jak?

              Ps...Ja bym na jej miejscu celowała w Ciebie bo szkoda kompa;)
        • silic Re: Co byscie zrobily na moim miejscu? 14.04.07, 15:39
          Ciężko będzie ją przycisnąć, chyba że masz coś na czym jej zależy. Może jakiś
          szantażyk ? Nie wiem, zdjęcia ?
          W najgorszym razie rozwal jej coś cennego. Jeśli ma samochód to przerysuj gwoździem.
          Niech ma za swoje.
          • seth.destructor Dobre 14.04.07, 15:40
            Ale to nie moj styl.
        • iberia.pl Re: Co byscie zrobily na moim miejscu? 14.04.07, 16:40
          seth.destructor napisał:

          > Absolutnie nie zart: wgnieciona klawiatura, rozwalony LCD, nie wiem jakie sa
          > wewnetrzne obrazenia.

          jesli to naprawde nie jest zart to moze dobrze, ze tak sie stalo teraz a nie za
          pare lat...a panna to ile latek miala bo po zachowaniu to chyba jakas gaska?
          • seth.destructor Re: Co byscie zrobily na moim miejscu? 15.04.07, 14:44
            27
            • iberia.pl Re: Co byscie zrobily na moim miejscu? 15.04.07, 16:36
              seth.destructor napisał:

              > 27

              o kurcze a ja myslalam, ze 17.
        • maksior5 Re: Co byscie zrobily na moim miejscu? 15.04.07, 20:21
          Z rozwalonym LCD i jeszcze innymi "bajerami", to już sobie raczej daruj naprawę.
      • victoria1985 Re: Co byscie zrobily na moim miejscu? 15.04.07, 15:04
        a ile to ja razy miałam ochotę wpier..olic komputer przez okno jak mój facet
        siedział przy nim 24na dobe i grał w jakas grę i nie mogł sie od niej oderwac
        nawet po to żeby zjeść obiad zemną brawo dla tej dziewczyny !!!
    • dziewice Re: Co byscie zrobily na moim miejscu? 14.04.07, 15:43
      hehe niezla Kobieta :) a jak grasz to miala racje :)
    • i.nes hmmm... jakby to powiedzieć... 14.04.07, 15:51
      ... you're fucked, man ;)

      Nie wymusisz, nie ma możliwości. Chyba że był świadek tego zdarzenia lub masz
      nagranie. A tak - tylko odwołanie do poczucia winy. Zreperuj sprzęt, pokaż jej
      potem rachunek i powiedz, że oczekujesz zwrotu kosztów. A nóż-widelec? ;)

      --
      Life's a journey, not a destination.
      • nerri Re: hmmm... jakby to powiedzieć... 14.04.07, 15:53
        Taaa...ale musiałaby chcieć...a jeśli aż tak ją wqrzył - to bardzo
        wątpię...zwłaszcza,że zerwali z - jej zdaniem powodu który nie jest powodem;)
        • i.nes Re: hmmm... jakby to powiedzieć... 14.04.07, 15:54
          nerri napisała:
          > Taaa...ale musiałaby chcieć...a jeśli aż tak ją wqrzył - to bardzo
          > wątpię...zwłaszcza,że zerwali z - jej zdaniem powodu który nie jest powodem;)

          Stąd moja dość jednoznaczna ocena sytuacji ;PP

          --
          Life's a journey, not a destination.
          • wiesia821 Re: hmmm... jakby to powiedzieć... 14.04.07, 15:56
            Ja bym szybko pokryła koszty z nadzieją ,że nie przejdziesz pod moim oknem z
            inna dziewczyną:) pozdrawiam
            • i.nes Re: hmmm... jakby to powiedzieć... 14.04.07, 16:03
              Wiesia, ja nie mam dziewczyny ;PPP

              --
              Life's a journey, not a destination.
              • wiesia821 Re: hmmm... jakby to powiedzieć... 14.04.07, 16:06
                i.nes napisała:

                > Wiesia, ja nie mam dziewczyny ;PPP
                >
                > --
                > Life's a journey, not a destination.
                Ja pisałam do autora wątku :):) sorry:) Pozdrawiam
            • seth.destructor Re: hmmm... jakby to powiedzieć... 15.04.07, 14:45
              Az taki wredny to nie ejstem. Chodzi o konsekwencje, nie o zemste.
    • frying.pan Re: Co byscie zrobily na moim miejscu? 14.04.07, 16:46
      Związek, pretensje o brak zainteresowania nią - to jedno. A niszczenie cudzej
      wlasności - to drugie. Masz racje - jak miała coś do Ciebie, to mogła
      powiedzieć, ewentualnie odejść, a nie robić taki bajzel. Niszczenie mienia
      podchodzi pod jakiś paragraf - jeśli masz czas, pieniądze i świadków, mozesz
      iść z tym do sądu. Możesz też nagrać na dyktafon jakąś kłótnie, w której
      przyznaje sie do tego co zrobiła, a potem zagrozić, że jak Ci nie da kasy, to
      pojdziesz z tym na policje (boże, ale ja jestem wredna, że mi takie rzeczy do
      głowy przychodzą... :P).
      • seth.destructor Re: Co byscie zrobily na moim miejscu? 15.04.07, 14:46
        No raczej trudne, bo jak go rozwalila, to powiedzialem jej won. Juz sie nie
        klocimy wiec.
    • alpepe Re: Co byscie zrobily na moim miejscu? 14.04.07, 20:14
      prosta sprawa, pokryj koszty naprawy, skseruj rachunek, zrób laleczkę "wudu
      ;-)", sfotografuj laleczkę, wyślij dziewczynie ksero rachunku i zdjęcie laleczki
      z dopiskiem, czy masz zacząć wbijać szpileczki...
      Powodzenia :-)
      • seth.destructor Re: Co byscie zrobily na moim miejscu? 16.04.07, 19:06
        podoba mi sie
    • eeela Re: Co byscie zrobily na moim miejscu? 14.04.07, 20:42
      Brzmi absurdalnie, ale jesli grales po kilkanascie godzin na dobe w trybie
      regularnym, to mimo wszystko chyba bym zrozumiala.
      • seth.destructor Re: Co byscie zrobily na moim miejscu? 15.04.07, 14:46
        Dwie-trzy! Ja pracuje za dnia!
        • eeela Re: Co byscie zrobily na moim miejscu? 15.04.07, 16:08
          No przy 2-3 to rzeczywiscie lekka przesada :-D

          Jak ja naklonic do pokrycia kosztow naprawy - nie wiem. Mozesz jej po prostu
          zwyczajnie powiedziec, ze tego oczekujesz, ale jesli sie uprze, no to co
          zrobisz? Po sadac chyba ci sie nie chce lazic dla tysiaca zlotych? Ja rozumiem,
          ze na chodniku tej sumy sie nie znajduje i trzeba sie na nia napracowac, ale
          wiecej nerwow ci zje ta sprawa niz jest warta.
    • aquira Re: Co byscie zrobily na moim miejscu? 14.04.07, 20:45
      Jakby mi ktoś rozwalił komputer z powodu mojego uzależnienia od Internetu i gier
      (jak jakaś mnie wciągnie to nie ma zmiłuj:P), to bym była baaardzo zła.
      Dziewczyna chciała pokazać swoją złość dosadnie (może za dużo filmów się
      naoglądała), ale niestety zapomniała, że laptopy trochę kosztują. Moim zdaniem
      przekroczyła pewną granicę i dlatego powinna oddać Ci kasę za naprawę. 1500zł
      masz w plecy.
    • maretina pewnie, ze tak!/nt 14.04.07, 21:47

    • vandikia jako żona nałogowca komputerowego 14.04.07, 22:22
      powiem Ci jedno:
      bardzo dobrze zrobiła, a to że jest ex będzie tylko z korzyścią dla niej.
      na jej miejscu nie zapłaciłabym ani grosza, no ale małzeństwem ostatecznie nie
      byliście, wiec jak chcesz to sie z nią o ta naprawe wykłocaj. chociaz w tej
      sytuacji jesli tworzyliscie zwiazek, to moim zdaniem bez znaczenia jest to czy
      jest to malzenstwo, partnerstwo, zwiazek, konkubinat.. na pewno nie rozwalila
      Ci laptopa ot tak. tylko wczesniej prosila, grozila, plakala.. mysle, ze wiem
      co czula i naprawde nie miej do mnie urazy, ale wg mnie postapila bardzo
      dobrze - widocznei dla niej to byla ostatecznosc na zwrocenie uwago na problem.
      • victoria1985 Re: jako żona nałogowca komputerowego 15.04.07, 15:30
        tez jestem z informatykiem od 6lat i wiem co to znaczcy jak facet cie olewa bo
        musi sobie w gierke pograc która go tak pochłania ze nic poza ta gra nie istniej
        dla niego i potrafi tak robić całymi dniami tygodniami nawet jak bym naga
        okrakiem siadła przed monitorem tez by mnie nie zauważył wtedy kobieta czuje sie
        opuszczona porzucona dla jakiegoś wirtualnego świata może sie poczuc zdradzona
        zraniona wtedy płacze krzyczy i to nic nie pomaga bo nawet na nia nie spojrzy i
        niestety posunąłeś ja do ostateczności do ostatniego krzyku rozpaczy i to jest
        tylko i wyłacznie twoja winna !!! Strasznie zraniłeś ta dziewczynę doprowadziłeś
        ja do ostateczności

        • serendepity Re: jako żona nałogowca komputerowego 15.04.07, 15:40
          W takiej sytuacji odchodzi sie i zyje z kims innym. Jak Ci tak zle, to co
          jeszcze z nim robisz? A moze on dobrze zarabia?

          Jesli dziewczyna byla zraniona to mogla odejsc. A tak wykazala sie tylko glupota.
          • vandikia Re: jako żona nałogowca komputerowego 15.04.07, 15:48
            tak, to jest łatwe do napisania: jak coś nie pasi, to odejść. ale tak potrafią
            zrobic chyba tylko ludzie pozbawieni uczuć. ciezko sie pogodzic z tym, ze nic
            nie bedzie z czegos w co wlozylo sie tyle pracy, serca, emocji, kawalek
            wlasnego zycia.
            nalog ten jest problemem jak kazdy inny, ludzie nie rozumieja czemu tkwi sie w
            takich zwiazkach, przyczyn jest zapewne tyle ile wlasnie tych zwiazkow.
            zarzut, ze jest sie z kims, bo ktos dobrze zarabia to szukanie dziury w calym,
            ciezko zrozumiec niektorym, ze jest wiele wiele innych, bardziej wartosciowych
            rzeczy niz pieniadz....
            no i jak w takim razie zrozumiec kobiety, ktore tkwia przy totalnych dranaich,
            ktorzy piją i biją, a one nie odchodzą? w moim najblizszym otoczebiu jest
            dziewczyna, ktora dostawala regularne baty i nie odeszla.. bo kocha, bo ma
            dzieci, bo nei wyobraza sobie zycia bez tego sq..ela.. takie zycie.
            • serendepity Re: jako żona nałogowca komputerowego 15.04.07, 15:58
              Nie trzeba byc pozbawionym uczuc. Wystarczy, ze zdrowy rozsadek wygra. Jasne,
              mozna tkwic w takich zwiazkach, tylko po co w takim razie narzekac na forum. To
              moze lepiej walczyc z nalogiem drugiej polowy? Rozwalenie czyjegos komputera na
              pewno nie bedzie dobrym krokiem. Moze lepiej odciagnac kogos od komputera i
              pokazac mu, ze jest mnostwo innych ciekawych rzeczy do robienia.
              • victoria1985 Re: jako żona nałogowca komputerowego 15.04.07, 16:02
                dlatego moj luby gra jak mnie niema w domu i jak wracam bez zadnego gadania
                wyłącza komputer
              • vandikia Re: jako żona nałogowca komputerowego 15.04.07, 16:14
                serendepity napisała:

                > Moze lepiej odciagnac kogos od komputera i
                > pokazac mu, ze jest mnostwo innych ciekawych rzeczy do robienia.

                nie neguje calkowicie tego co piszesz, ale przykro mi..nie znasz problemu i
                dlatego nie mozesz miec pojecia na temat odciagania nalogowca od nalogu.
                :)
                albo sie ktos godzi na zycie takie, albo nie. tu nie ma mowy o użalaniu,
                chociaz pewnie kazdy partner nalogowca faze użalania przeszedł. mowa jest o
                zniszczeniu mienia przez dziewczyne, ktorej chlopak nie zwracal uwagi na jej
                prosby i widocznie przyszedl moment, w ktorym jedynym wg niej rozwiazaniem bylo
                takie zlikwidowanie zrodla. nie wiem czy to dobry pomysl czy nie, wiem ze na
                jej miejscu nie oddalabym pieniedzy, ale z czasem bylabym szczesliwa ze nie
                jestem juz z takim facetem. nie bede wyrokowac, bo nie znam zwiazku i zasad w
                nim panujacych, ale tak jak napisalam wyzej.. to ze para nie jest malzenstwem -
                czy to oznacza, ze po rozstaniu wystawiaja sobie wzajemnie rachunki za wspolny
                czas? za wyjscia do kina, za obiady, moze za uslugi seksualne?
                :)
                • serendepity Re: jako żona nałogowca komputerowego 15.04.07, 17:53
                  Hm.. jako informatyk znam problem. Wiem tez co tez jak wyglada zycie z graczem w
                  gry do poznej nocy. No, ale ja wiedzialam kiedy to przerwac.

                  Niszczenie czyjegos mienia to nie jest zniszczenie zrodla problemu. Nie widze
                  nic wspolnego pomiedzy zwrotem pieniedzy za cos co sie celowo i umyslnie
                  zniszczylo a wystawianiem rachunkow za wspolne zycie. A jakby celowo rozbila mu
                  samochod, tak na zlosc, to tez nalezaloby te sprawe odpuscic?
                  • vandikia Re: jako żona nałogowca komputerowego 15.04.07, 18:04
                    serendepity napisała:

                    > A jakby celowo rozbila mu samochod, tak na zlosc, to tez nalezaloby te sprawe
                    odpuscic?

                    pewnie :D szczególnie takiemu lalusiowi, któremu słabo się robi na myśl o
                    delikatniutkiej rysie na jego cacku ;-)
                • seth.destructor Re: jako żona nałogowca komputerowego 16.04.07, 19:10
                  mowa jest o
                  > zniszczeniu mienia przez dziewczyne, ktorej chlopak nie zwracal uwagi na jej
                  > prosby i widocznie przyszedl moment, w ktorym jedynym wg niej rozwiazaniem
                  bylo

                  Nie bylo prosb, ani grozb. Odbilo jej czy cos takiego.
                  >
                  > takie zlikwidowanie zrodla.

                  czy to oznacza, ze po rozstaniu wystawiaja sobie wzajemnie rachunki za wspolny
                  > czas? za wyjscia do kina, za obiady, moze za uslugi seksualne?


                  Nie, no taki malostlkowy to nie jestem. Ale wandalizm:<?
        • seth.destructor Re: jako żona nałogowca komputerowego 16.04.07, 19:09
          To mogla cos mowic, a nie, bach po kompie<
      • seth.destructor Re: jako żona nałogowca komputerowego 16.04.07, 19:08
        gdzie tam, niczego sie nie spodziewalem. Zreszta laczyl nas glownie seks, a nie
        jakies tam przytulanki.
        • vandikia Re: jako żona nałogowca komputerowego 16.04.07, 19:20
          to zmienia postac rzeczy :)
          i wlasciwie wczesniejsze wpisy traca aktualnosc, ale tak to jest jak sie nie
          zna sytuacji, tylko jej nakreślenie.
          jeszcze jakbys napisal, co ona na to popsucie, to juz w ogole nastalaby jasnosc.
    • exblond Re: Co byscie zrobily na moim miejscu? 14.04.07, 23:09
      oczywiscie ze tak.
    • qui_pro_quo Re: Co byscie zrobily na moim miejscu? 14.04.07, 23:49
      Nic. Jak sie ma wybuchową kobiete to trzeba przewidywac i ponosic konsekwencje.
    • yagiennka Jak zrozumiałam.. 15.04.07, 00:46
      jak była jeszcze twoją dziewczyna to to olałeś, a teraz jak jest ex to
      kombinujesz jak wymóc na niej koszty naprawy> No brawa dla tego pana :D
      • eeela Re: Jak zrozumiałam.. 15.04.07, 16:12
        Ja zrozumialam, ze dziewczyna Setha stala sie byla dziewczyna Setha wlasnie z
        tego powodu, ze spsula mu komputer, wiec nie rozumiem, czego sie czepiasz.
    • fiutek-maly Re: Co byscie zrobily na moim miejscu? 15.04.07, 15:04
      > Czy powinienem wymoc na niej koszty naprawy?

      oczywiśkcie. Najlepeij niech placi w naturze :)
    • serendepity Re: Co byscie zrobily na moim miejscu? 15.04.07, 15:42
      Wyslij jej rachunek po naprawie i powiedz, ze skierujesz sprawe do sadu. Jestes
      chyba w UK czy mi sie wydawalo?
      • seth.destructor Re: Co byscie zrobily na moim miejscu? 16.04.07, 19:12
        Tak, jestem w UK, ale swiadkow przy tym nie bylo to raz, a po drugie, zle mi
        sie kojarzy takie cos. ja bym wolal, by poniosla konsekwencje tego wandalizmu
        bez udzialu osob trzecich.

        Na razie w ogole nie chce rozmawiac (telefonicznie)
    • autsider Re: Co byscie zrobily na moim miejscu? 15.04.07, 19:23
      Zdecydowanie staraj sie jakos wymusic zeby Ci zaplacila za rozbitego laptopa,
      ktos pisal zeby pokazac jej rachunek i zagrozic zlozeniem sprawy do sadu, moze
      pomoze ;) jak nie, to mozesz rzeczywiscie sprobowac procesu, a nuż sie uda...

      Wypowiedzi niektorych osob popierajace Twoja ex brzmia troche jak 'ciesz sie ze
      nie poszla do kuchni po noz'. Kobitka chyba nie osiagnela jednak swojego celu,
      bo teraz ma u Ciebie calkowity ban.

      Jakby mi ktos kompa rozwalil, jeszcze twierdzil ze nic sie nie stalo nie
      chcialbym takiego kogos widziec do konca zycia. Ta.. faceci sie bardzo
      przywiazuja do rzeczy ;p
      • eeela Re: Co byscie zrobily na moim miejscu? 15.04.07, 20:24
        Czy ja wiem, czy tu nalezy przede wszystkim rzecza sie przejmowac? Seth powinien
        sie raczej cieszyc, ze (stosunkowo) niewielkim kosztem w pore odkryl, ze zwiazal
        sie z niezrownowazona furiatka, i w pore zapobiegl o wiele ciezszym przezyciom i
        kosztom w przyszlosci.
    • elsa2222 Re: DOBRZE CI TAK!!! 15.04.07, 22:01
    • elsa2222 Re: miala racje ze to zrobila! 15.04.07, 22:12
      ty jej wyrzadzales wieksza kszywde przez ten caly czas zlewajac ja i gapiac sie
      tepo w monitor! oddales jej przysluge zostawiajac ja bo niemusi byc juz z
      dzieciuchem dla ktorego wazniejsze sa gierki od kobiety! to nie jej wina tylko
      twoja! jestes smieszny mowiac ze chcez aby ci zaplacila za naprawe!!! ja bym cie
      wysmiala. dobrze ci tak!!!!
      • serendepity Re: miala racje ze to zrobila! 15.04.07, 23:16
        A co ona wlasnej woli nie miala, ze trzeba ja bylo zostawic? Ktos jej kazal byc
        z "dzieciuchem"?
        • seth.destructor Re: miala racje ze to zrobila! 16.04.07, 19:05
          o wlasnie.
    • julia0001 Re: Co byscie zrobily na moim miejscu? 16.04.07, 19:11
      Ktos tam napisal ze niszczenie mienia to co innego niz odejscie...zagdzam sie
      powinna ci dac w morde zamiast niszczyc to co cenniejsze komputer...
    • grogreg Re: Co byscie zrobily na moim miejscu? 16.04.07, 19:37
      Alez oczywiscie.
      Masz swiadkow, ktorzy potwierdza ten niewybaczalny atak na wlasnosc prywatna?
    • eliza_dm Re: Co byscie zrobily na moim miejscu? 16.04.07, 19:40
      Alez owszem powinienes

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka