Dodaj do ulubionych

Moja historia.

02.05.07, 11:57
Cieszę niezmiernie, że w końcu znalazłam forum, na którym ludzie mają
identyczne problemy, jak ja. Czuję, że nie jestem sama i że inni przeżywają
(lub przeżywali) to samo co ja. Mam 24 lata, mój mężczyzna natomiast 45
lata.Jesteśmy ze soba prawie od roku i prawie od takiego czasu mieszkamy
razem.Nie ma ani żony, ani nie jest po rozwodzie, dzieci też nie posiada.
Wydawałoby się, że w takim razie nie ma zadnych problemów z byciem razem.
Niestety jest duży problem...Wy borykacie się najczęściej z rozwodami waszych
partnerów, ja natomiast borykam się z jego mamą. NIe akceptuje mnie ona
wcale. Jest osobą schorowaną, która wymaga opieki.No i właśnie... Tu
zaczynaja się schody...
Wróciłam do Polski (mieszkamy zagranicą) na święta. Mój mężczyzna niestety
nie mógł ze mną jechać,choćby bardzo chciał, bo nie był w stanie zostawić
mamy, która ma 80 lat. Będąc w Polsce moi rodzice dowiedzieli sie
przypadkiem, że jestem z nim. Byli i sa nadal w szoku. Znają go, bo to mojego
ojca bardzo dobry kolega (choc mój M. jest młodszy od nich o 10 lat). Mama
wybłagała mnie, aby przemyślała sens tego związku i abym nie wyjeżdzała
odrazu z Polski (mam powychodzić ze znajomymi, pobawić się i zobaczyć, że
nietylko M. jest na świecie). Zresztą oznajmiła mi, że jak tam wyjadą z
poworotem to będzie oznaczało, że chcemy (i mamy !!!) sie pobrać. Ojciec
powiedział, że nie ma juz kolegi...
Zdecydowałam, że muszę czas miec na zastanowienie się, bo to będzie BARDZO
poważna decyzja. Rodzice, czy M.... Jest jeszcze jeden problem. Co z naszymi
planami na przyszłość? Jest jego mama, która mnie NIGDY nie zaakceptuje (na
święta powiedziała mi, że nie ma tu dla mnie miejsca), poza tym w za granicą
nie będa mogła pracowac w swoim zawodzie. Przez ten rok bycia razem nie
pracowałam, uczyłam sie tylko. Nie chce być przez całe swoje zycie uwiązana
do domu. Wiem, że jego stac jest na to,aby mnie i nasze przyszłe dziecko
(gdyby sie kiedys pojawiło) utrzymać. Jednakże jestem kobietą niezależną i
bym sie w końcu udosiła. Sa plany, aby to on przyjechał do Polski, ale
dopiero po śmierci jego mamy. Wszystko jest odkładane na potem. Przeraża mnie
to, bowiem jest między nami bardzo duża różnica wieku, a nie wiemy ile
będziemy musieli odkładać wszystkie nasze plany na ,,jutro"... Obecnie wiem,
że gdbym tam przyjechał to najprwdopodobniej ja mieszkałabym u niego w domu,
a on u swojej mamy, która wymga opieki. M. daje mi wolna rękę, nie naciska.
To ja mam zdecydowac, co chcę i będzie dla mnie najlepsze. Podobno
zaakceptruje każdą moją decyzję. Wiem niestety, że nie zostawi teraz swojej
mamy, bo nie ma ona nikogo, oprócz jego...
NIe wiem, co zrobić. Może wy macie, jakiś pomysł??? Wiem, co to kochac i byc
kochaną. Zdaję sobie sprawę z różnicy wieku. Obawiam się tego, ale jak to
mówi M. nigdy nie wiadomo co jest pisane, może to ty pierwsza umrzesz?Zawsze
jest jakieś ryzyko, obojetnie, czy jest sie z rówieśnikiem, czy z partnerem
starszym. Mój M. jest moi partnerem do zycia. Nie czuję, aby zachowywał się
jak mój ojciec. Nie ma tak, ze on wie lepiej. To często ja wiem lepiej :P
Obserwuj wątek
    • kraxa polowko 21.05.07, 16:22
      Problemy z "tesciami" maja ludzie niezalenie od roznicy wieku miedzy nimi, czy
      stazu zwiazku. Szczegolnie w Waszym przypdku, kiedy jest to stara schorowana
      kobieta, ktora oczekuje ( moze i slusznie), ze j syn bedzie nianczyl, bo cale
      zycie miala go dl siebie. Niechze wiec sie opiekuje nia, ale nie pozwolcie,
      zeby ona tasowla karty w waszym ukldzie. Czesto jest tak, ze na takie sprawy
      najlepszy jest czas- moze zabrzmi to cynicznie- ale albo Cie zacznie tolerowac,
      albo po prostu odejdzie- wiele jej raczej nie zostalo. Wy natomiast macie prwo
      zyc, i nie byc zmuszani do slubu. Jesli masz jakiekolwiek watpliwosci nie daj
      sie zmnipulowac rodzicom, bo jestes jeszcze mloda, i pewnie oni podswiadomie
      sie boja, ze zbyt pochopnie podejlas decyzje o byciu z Twoim Stsrszym, a z
      drugiej strony popychj Cie do slubu, przedziwne...Mysle, ze powinniscie
      zamieszkc razem- niech to bedzie nawet ta "zagranica", to nie takie straszne-
      sama jestem w tej sytuacji ( moj niemaz jest Anglikiem). Jesli wiesz,ze to
      czlwoiek dla Ciebie to sprobuj bliskich do niego przekonac- mama i tato pewnie
      boja sie, ze im znajomy "poderwal core" i jak sie znudzi to rzuci a T bedziesz
      miala zlmane serce. Moze to on powinien pogadac z Twoim tata po starej
      znajomosci, przekonac go, ze to nie kaprys. w kazdym razie pamietaj, ze roznica
      wieku to nie jest jakis straszny problem, i ciesz sie czsem we dwoje, ktory Wam
      dano- bo faktycznie nie widomo, ktore z Was pierwsze... Trzymam kciuki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka