Dodaj do ulubionych

praca asystentki a dziecko

02.10.09, 21:38
Witam. Mam 7 miesięcznego synka i zaczęłam prace jako asystentka dyrektora zarządzającego. Nie mam żadnego doświadczenia zawodowego w tej kwestii i dopiero uczę się o co w tym wszystkim chodzi. Pracuję po 7h, no i potem często praca w domu przed komputerem. Nie wiem jak sobie z tym wszystkim poradzić żeby nie zaniedbać bobaska. Może macie podobny problem i jakieś ciekawe rozwiązanie żeby to wszystko jakoś ze sobą grało. Dodam że za niedługo moja opiekuna - teściowa wyjeżdża i nie będę miała z kim zostawić maleństwa. Jak u Was wygląda sprawa opieki? (Na prywatną nianie mnie nie stać a żłobki są już przepełnione)
Obserwuj wątek
    • mika99 Re: praca asystentki a dziecko 02.10.09, 23:41
      Szczerze ja akurat asystentką nigdy nie byłam.........
      ale kręcę się w tym zawodzie i z tego co wiem to super trafiłaś po 7 godzin
      standard to 9 - 10, ewentualnie asystentka z długim stażem i kwalifikacjami może
      pozwolić sobie na wyjście z pracy punktualnie bo to ona wybiera w ofertach
      Co do dziecka ja tez je mam choć jak wspomniałam asystentka nie jestem
      proponuje
      wpisać dziecko na listę rezerwową do żłobka - nie zaszkodzi
      porozmawiać z szefem żeby większa ilość pracy brać do domu choć w przypadku
      asystentki to nie wiem dużo rzeczy dzieje się w firmie na bieżąco
      pyt nie masz zupełnie go z kim zostawić to sorka za pytanie po co poszłaś do
      pracy jak wiedziałaś że nie masz zorganizowanej opieki???
      • jakubowska100 weług mnie sajgon 12.10.09, 10:21
        zafundowałaś sobie bobaska i pracę, to tak jakby mieć ciastko i go
        nie mieć. będzie tak, że przygotowujesz sobie życiowy sajgon,
        dziecko odzwyczai się od Ciebie, przyzwyczai bardziej do niani
        tudzież babci, ciotki whateva. Wyrośnie Ci dość obojętny na Ciebie
        młody człowiek za te kilka lat, nad którym w ogóle nie zapanujesz.
        Wejdzie w życie ot tak, sam. Będziecie jak na rodzinę dość obcy.
        Według mnie taka praca nie jest do pogodzenia. Obowiązków (jeśli
        będziesz dobra w pracy, a pewnie będziesz, bo jesteś sumienna co
        czuć z notki w każdym zdaniu) będzie Ci przybywać i wariant 9 godzin
        to wariant optymistyczny, zacznie się powtarzać coraz częściej i
        stanie się normą. Dziecko pójdzie do przedszkola, będzie wracać koło
        16-17, Ty będziesz wracać o między 19-21, czas z nim spędzony
        spadnie do około godziny dziennie. Pozostaną weekendy, w które tez
        będziesz musiała w końcu zacząć pracować (będą to spady z
        niezrobionych rzeczy w tygodniu). Myślę, że piszesz się na coś
        bardzo trudnego do pogodzenia i będzie to ze szkodą dla Twojego
        dziecka. Ale jako że żyjemy w czasach gdzie taka postawa jest
        promowana to pewnie tego nie zauważycie. Dopiero mu to psychiatra
        wyciągnie jak dobije do trzydziestki.
        • gadziulinka Re: weług mnie sajgon 13.10.09, 13:44
          A według mnie Twoja postawa o sajgonie jest niedorzeczna. Przykro
          mi, że masz taka beznadziejna pracę, która przysłoniła Ci całe
          życie. Jednak nie każda z nas tak trafia. Są "normalni" szefowie,
          którzy wiedzą, że z niewolnika nie ma pracownika i rozdzielają życie
          na pracę i czas dla rodziny poza pracą. Mam nadzieję, że autorka
          tego postu trafiła właśnie na takiego "normalnego" szefa i nie
          będzie musiała rezygnować z pracy, żeby móc wychowywać własne
          dziecko.
        • he.ra Re: weług mnie sajgon 13.10.09, 15:08
          jakubowska100 napisała:

          > zafundowałaś sobie bobaska i pracę, to tak jakby mieć ciastko i go
          > nie mieć. będzie tak, że przygotowujesz sobie życiowy sajgon,
          > dziecko odzwyczai się od Ciebie, przyzwyczai bardziej do niani
          > tudzież babci, ciotki whateva. Wyrośnie Ci dość obojętny na Ciebie
          > młody człowiek za te kilka lat, nad którym w ogóle nie zapanujesz.
          > Wejdzie w życie ot tak, sam. Będziecie jak na rodzinę dość obcy.
          > Według mnie taka praca nie jest do pogodzenia. Obowiązków (jeśli
          > będziesz dobra w pracy, a pewnie będziesz, bo jesteś sumienna co
          > czuć z notki w każdym zdaniu) będzie Ci przybywać i wariant 9 godzin
          > to wariant optymistyczny, zacznie się powtarzać coraz częściej i
          > stanie się normą. Dziecko pójdzie do przedszkola, będzie wracać koło
          > 16-17, Ty będziesz wracać o między 19-21, czas z nim spędzony
          > spadnie do około godziny dziennie. Pozostaną weekendy, w które tez
          > będziesz musiała w końcu zacząć pracować (będą to spady z
          > niezrobionych rzeczy w tygodniu). Myślę, że piszesz się na coś
          > bardzo trudnego do pogodzenia i będzie to ze szkodą dla Twojego
          > dziecka. Ale jako że żyjemy w czasach gdzie taka postawa jest
          > promowana to pewnie tego nie zauważycie. Dopiero mu to psychiatra
          > wyciągnie jak dobije do trzydziestki.
          Kompletna bzdura...Ja nie uważam że moja rodzina jest sobie obca a tym bardziej
          ze moje dziecko się ode mnie odzwyczaiło....wyrabiam sie ze wszystkim i nie
          siedzie w pracy do ciemnej nocy wiec nie wiem skad pomysl ze taka praca wiąże
          sie z powrotami do domu w godzinach 19-21 czy zarywaniem czasu w weekend na
          rzeczy na ktore brakło czasu w tygodniu. Popoludnia, weekendy mam przeznaczone
          dla rodziny i praca nie zaprzata mi głowy - co najwyzej sprawdzam poczte w
          niedziele wieczorem bo lubię wiedziec że w poniedzialek rano nic mnie nie
          zaskoczy. Oczywiście zalezy to od tego jakiego ma się szefa, bo jak napisała
          nchyb - bywają szefowie z piekła rodem czy umiejetności organizacji czasu pracy.
          Ja pracuje jako asystentka juz dłuższy czas i wiem z własnego doswiadczenia jak
          i kolezanek ze da sie tą prace pogodzic z wychowaniem dziecka naprawdę bez
          większych poświęcen - zreszta tylko jedna moja kolezanka pracuje do 21:00 (może
          dodam że zaczyna pracę o 12:00)
    • montana22 Re: praca asystentki a dziecko 03.10.09, 23:12
      musiałam podjąć prace ponieważ zasiłek macierzyński się skończył a z jednej
      pensji nie dalibyśmy rady wyżyć niestety. Więc chcąc nie chcąc musiał iść do
      pracy. Opiekę miałam zorganizowaną, tylko w po drodze wystąpiły pewne
      komplikacje jak to często bywa przy planowaniu naprzód.
      • anna205 Re: praca asystentki a dziecko 04.10.09, 20:52
        zacznij się już rozglądać za jakąś opiekunką, często rencistki lub emerytki chcą
        sobie dorobić, i nie biorą drogo, można mieć opiekunkę za kilkaset złotych
        miesięcznie (no chyba że zarabiasz niedużo, ale jako asystentka przy zarządzie
        nie sądzę). po prostu popytaj wśród znajomych, a może jakaś koleżanka jest z
        dzieckiem w domu i chciałaby sobie dorobić, mogłaby się także Twoim zająć...
        Musisz po prostu przekalkulować co Ci się opłaca... Pozdrawiam i powodzenia;)
    • joalicja Re: praca asystentki a dziecko 05.10.09, 08:51
      @mika99: to że montana22 pracuje 7 godzin to nie żaden luksus. To
      jej prawo (vide Kodeks Pracy). Jeśli karmi piersią przysługują albo
      dwie przerwy po 45 (?) minut albo wyjście godzinę wcześniej. Nic
      specjalnego.
      [url]http://www.erodzina.com/index.php?id=33,417,0,0,1,0[/url]
      @ montana22: ja widzę następujące wyjścia:
      - praca częściowo z domu- mniej godzin w pracy, więcej czasu dla
      dziecka; w czasie kiedy pracujesz i nie możesz mieć oka na dziecko
      zatrudniasz opiekunkę,
      - elastyczny czas pracy- elastyczne przyjścia i wyjścia,
      - Ty i mąż jedziecie o różnych porach do pracy. To które jedzie
      później odstawia dziecko do żłobka, to które wcześniej wraca odbiera
      je.
      To tyle mojego teoretycznego wymądrzania się.
      To są rozwiązania, które sama chciałabym zastosować. Czas pokaże jak
      to wyjdzie w praktyce.

      Montana22, daj znać jak Ci się to udaje godzić,żywo mnie to
      interesuje!

      Nie zgadzam się też z twierdzeniem, jakoby asystentka musiała
      przesiadywać nie wiedzieć jak długo po godzinach.Zwłaszcza jak ma
      małe dziecko. Wszystko jest kwestią asertywności i dogadania się z
      szefem.
    • cafem Re: praca asystentki a dziecko 11.10.09, 14:37
      Jestem asystentka od niedawna. Pracuje sporo, czasem i 10-12 godzin
      dziennie (a czasem WCALE), ale wieksza czesc pracy wykonuje na lapku
      w domu i odsylam do szefa mailem.
      Maile od niego dostaje z czestotliwoscia 1-3 na 10 minut, wiec musze
      byc niezle zorganizowana:)
      Szef lubi pracowac sam, wiec jesli nie ma mnie w biurze, tym lepiej.

      Moze tez dasz rade tak sie ze swoim dogadac? Od czegos jest internet
      i telefony.

      Powodzenia!

      • anyaa77 Re: praca asystentki a dziecko 11.10.09, 15:34
        NIestety praca asystentki nie jest wymarzoną z punktu widzenia młodej mamy. Asystentka musi być dyspozycyjna, choć na ogół zależy to od stylu pracy szefa. Są dyrektorzy szanujący swój czas i pracujący 8 godzin dziennie, ale nie jest takich dużo. Musisz koniecznie zatrudnić opiekunkę, bez tego ani rusz. Rozumiem, że to spory wydatek, ale napewno zarabiasz 2 razy wiecej niż weźmie opiekunka (jeśli nie czym prędzej zmień pracę, bo to znaczy że jesteś wykorzystywana), więc trochę pieniędzy w budżecie domowym wam zostanie. Poza tym piszesz, że to początek kariery więc podwyzki przed Tobą. Powodzenia:)
          • nchyb Re: praca asystentki a dziecko 11.10.09, 16:48
            > wykonuje w domu, wiec moze i autorka watku da rade sie z szefem
            > dogadac:)
            to zależy, czy szef zatrudnił ją naprawdę jako asystentkę, czy też
            potrzebuje sekretarki na miejscu i tylko taka szmna nazwa. W tym
            drugim przypadku raczej wątpliwe, by mogła pracować domowo.
    • lisbeth25 Re: praca asystentki a dziecko 11.10.09, 16:55
      Sama sobie to dziecko zrobiłaś?

      > . Dodam że za niedługo moja opiekuna - teściowa wyje
      > żdża i nie będę miała z kim zostawić maleństwa. Jak u Was wygląda
      sprawa opieki
      > ? (Na prywatną nianie mnie nie stać a żłobki są już przepełnione)
    • he.ra Re: praca asystentki a dziecko 11.10.09, 19:02
      Montana22 - ja jestem asystentka 3 dyrektorów, przy czym jeden jest dyrektorem
      finansowym na spory kawalek Europy, więć jest sporo roboty. Mam synka, ktory ma
      2 latka i za 2,5 mca przybedzie nam 2 bobas. Jak przyjmowali mnie do pracy
      wiedzieli ze mam dziecko (wtedy 6 miesięczne). Nikt mi nie robił problemów jak
      musiałam czasem wyjść z pracy czy nie mogłam przyjśc. Do maja tego roku mielismy
      opiekunkę, teraz małym zajmuje się teściowa - żłobek w naszym przypadku nie
      wchodzil w gre bo na wstepie nam powiedzieli ze raz ze nie ma miejsc a dwa to
      musza udostepnic miejsce osobom ktorych nie stac na opiekunke...
      Myślę że wszystko jest kwestią dogadania sie z szefem - ja powiedzialam ze
      pracuje 9-17:30 i o ile sie nie pali to chce wychodzic punktualnie bądź konczyc
      prace wieczorem w domu. Do tej pory tylko raz zostalam dłuzej, czesto też moi
      szefowie mówią żebym wyszła wczesniej bo oni wychodza i nie ma sensu zebym
      siedziala...
      Także wszystko jest do załatwienia - no chyba ze Twoim szefem będzie ktoś dla
      którego nie ma znaczenia fakt że ktoś ma rodzinę....
      Życze powodzenia :))
      • nchyb Re: praca asystentki a dziecko 11.10.09, 20:28
        > Także wszystko jest do załatwienia - no chyba ze Twoim szefem
        będzie ktoś dla
        > którego nie ma znaczenia fakt że ktoś ma rodzinę....
        rodzina rodziną, praca pracą. Dogadać się można, ale jednak w pracy
        rodzina nie moze przesaniać zadań zawodowych.
        • he.ra Re: praca asystentki a dziecko 12.10.09, 10:16
          Zgadza się - jak jest sie w pracy to na tym nalezy sie skupic ale nie mozna
          sobie pozwolic (bez wzgledu czy jest sie asystentka, konsultantem czy kimkolwiek
          innym) zeby co chwila wymagano od Ciebie zostawania po pracy - u mnie np nikt
          nie płaci za nadgodziny wiec to że zostane to tylko moja dobra wola, co wiecej
          moi szefowie wychodza z zalozenia ze przeznaczone na prace 8h powinno wystarczyc
          na załatwienie wszystkiego a jezeli ktos sie nie wyrabia to albo zle organizuje
          sobie czas albo poprostu sie nie nadaje do tego co robi.
          • nchyb Re: praca asystentki a dziecko 13.10.09, 06:09
            > moi szefowie wychodza z zalozenia ze przeznaczone na prace 8h
            powinno wystarczy
            > c
            > na załatwienie wszystkiego a jezeli ktos sie nie wyrabia to albo
            zle organizuje
            > sobie czas albo poprostu sie nie nadaje do tego co robi.
            i często jest to właśnie prawda. Bo można (oczywiście nie zawsze - b
            bywają szeowie z piekła rodem) przeorganizować system pracy itp itd.
            Ale to wymaga m.in. doświadczenia :-)
      • gadziulinka Re: praca asystentki a dziecko 13.10.09, 13:47
        Ach jak miło, ze nawet sfrustrowani szowiniści mający problemy z
        erekcją próbują zabierać głos na tym forum. Jednak mógłbyś mieć
        łaskawie coś konkretnego do powiedzenia, a nie tylko odreagowujesz
        swoje niepowodzenia życiowe próbując kogoś obrazić. Może kup sobie
        fajne auto, to podpompujesz troche swoje małe JA
        • fakej Re: praca asystentki a dziecko 13.10.09, 15:05
          gadziulinka napisała:

          > Ach jak miło, ze nawet sfrustrowani szowiniści mający problemy z
          > erekcją próbują zabierać głos na tym forum. Jednak mógłbyś mieć
          > łaskawie coś konkretnego do powiedzenia, a nie tylko odreagowujesz
          > swoje niepowodzenia życiowe próbując kogoś obrazić. Może kup sobie
          > fajne auto, to podpompujesz troche swoje małe JA

          Najlepsze na jakie mnie stać to takie:
          lada.ru/carcolors.php?base_id=4935
          (to i tak jest wersja executive modelu 2105)
    • montana22 Re: praca asystentki a dziecko 14.10.09, 22:06
      Nie sądziłam że będzie taki odzew w mojej sprawie :) szefa mam fajnego, choć zawiodłam się trochę, ponieważ na początku obiecywał pracę w dużej części w domu. Dlatego też się zgodziłam. Praca jest bardzo ciekawa. Dużo się uczę i poznaję ciekawych i wpływowych ludzi. Co do mojego maleństwa to sprawy dalej nie rozwiązałam. Przygotowuje się cały czas do pracy domowej, może się uda w niedalekiej przyszłości. Ciężko jest wracać po pracy 7, czasem 8 godzinnej i mieć tak mało czasu dla bąbla :(
      Szukam jeszcze opiekunki po rodzinie. Może ktoś się znajdzie - nie tracę nadziei. Prawdziwym sprawdzianem całej tej sytuacji będzie wyjazd szefa na urlop. Wtedy fizycznie nie będę musiała siedzieć w biurze, ale z chcącym się non stop bawić urwisem ciężko pewnie będzie napisać konkretnego maila, czy wykonać 100 telefonów. Ale przynajmniej będę więcej w domciu z moim kochanym maleństwem. Zawsze zostaje czas drzemek, aby podgonić z robotą :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka