pati_31
19.07.07, 15:46
i to na mojego męża. Po ślubie jesteśmy nie całe 2 lata. Przed ślubem mieliśmy
różne plany na przyszłość m.in. własne mieszkanko, dużo wspólnie spędzonego
czasu no i dzidzi z czasem rzecz jasna :))
No i klapa!! O spędzenie wolnego czasu muszę najczęściej się prosić. Własnego
mieszkania nie mamy, mieszkamy z męża rodzicami. Mąż ciągle czymś zajęty, po
pracy nie ma siły, więc o spacerze nawet krótkim mogę zapomnieć. W weekendy
jeździ na ryby, teraz jak zrobiło się ciepełko zostaje na nocki, zabiera
starszego kolegę i jadą we dwóch w sobotę i wraca w niedzielę rano umordowany
i zmęczony, więc rzecz jasna śpi niemalże całą niedzielę. W tygodniu znów
praca i znów wymówki a to go głowa boli, a to nie ma siły, a to zmęczony itd.
Przychodzi weekend ryby!! Ja zostaję sama w domu z teściami. Ostatnio go
spytałam kiedy będzie miał dla mnie czas, abyśmy razem spędzili weekend --
usłyszałam we wrześniu jak się noce ochłodzą to przestanie jeździć na ryby.
SZOK!! Tydzień temu w sobotę pojechał na nockę na ryby z kolegą, wrócił w
niedzielę, poszedł spać. Obiecał mi że w przyszły weekend pojedziemy pod
namioty nad zalew we dwójkę, tylko on i ja