Dodaj do ulubionych

co mam robic dalej ze swoim zyciem?

IP: *.zgora.dialog.net.pl 25.06.03, 17:51
od trzech lat jestem (a moze raczej bylam?) w zwiazku z facetem, ktorego
uwazalam za tego jedynego. niestety ostatnio ocknelam sie... w ciagu tych
trzech lat nie zdarzylo sie ani razu abym mogla byc 100% zabezpieczona w
sensie materialnym. facet uwaza, ze zycie od 1-go do 1-go jest ok. a musze
wspomniec ze zarabia dosc dosc.. jest native speakerem, uczy angielskiego a
takim jest latwo o prace w polsce.. niestety, albo splacenie dlugow, albo
przesadna rozrzutnosc powodowaly, ze gotowki brak..
nadmienie, ze caly czas mi obiecywal, ze 'bedzie lepiej', ze nie mam czym sie
przejmowac. i faktycznie juz mialo byc dobrze, ale moj furiat po tym jak sie
poprztykalismy i wyprowadzilam sie na raptem dwa dni.. rzucil prace, bo
stwierdzil, ze nie ma nic do stracenia.
ja wrocilam... ale i tak w naszym zwiazku nie bylo rozowo.
wiem, ze jest super facetem.. mamy podobne poczucie humoru, lubimy te same
rzeczy ale.. potrzebuje pewnej stabilizacji, chce czuc ze jesli cos sie
stanie to przynajmniej mam za co pojsc do lekarza, jak sie utrzymac.
ja pracuje, zarabiam niezle, ale nie chce zeby wszyskto bylo na mojej glowie.
on jest starszy ode mnie o 9 lat, ja jestem w polowie lat 20-tych..
nie wiem co robic. kiedy sie wkurzy jest agresywny werbalnie i nie tylko..
rzuca rzeczami. wtedy sie powaznie sie jego boje..
wydaje mi sie ze poradze sobie bez niego tylko nie wiem czy chce tego... z
drugiej strony nie chce tkwic w jednym martwym punkcie...
co zrobic, moi drodzy? jestem calkowicie rozbita.
dzis z nim rozmawialam i rozmowa przeszla od wyzwisk pod moim adresem do
placzu z jego strony 'co mu takiego robie?'..
czy ktos moze mi pomoc? napisac, cokolwiek... czuje sie w potrzasku. pomozcie.
Obserwuj wątek
    • Gość: marta Re: co mam robic dalej ze swoim zyciem? IP: *.waw.cdp.pl, / 192.168.7.* 25.06.03, 18:00
      wiem, ze moze nie jest to najlepsza rada, ale jesli go kochasz i mimo
      wszystko nie chcesz odchodzic (chociaz te ataki agresji wygladaja groznie...)
      moze sposobem bylo by posiadanie osobnej kasy - ty zarabiasz wiec zaloz sobie
      swoje konto, a on niech martwi sie swoimi problemami finansowymi. nie wiem
      moze to jest sposob na to zeby sie ocknal. nie rozumiem tego, ze czujesz sie
      niepewnie skoro sama zarabiasz...
    • Gość: kobieta dojrzala Re: co mam robic dalej ze swoim zyciem? IP: *.acn.pl 25.06.03, 18:03
      cos mi sie wydaje ze Ty sama nie wiesz czego tak naprawde chcesz, faceta czy
      pieniedzy? tego faceta czy moze innego, dasz sobie rade sama ale nie wiesz czy
      tego chcesz. Wiec moze najpierw Ty sama sie zdecyduj czego chces a potem daz do
      swojego idealu. Stara prawda ale chyba dosc powszechnie o niej zapominamy, nie
      da sie zmienic drugiego czlowieka, mozemy tylko zmienic siebie. Jak ci facet
      nie odpowiada to daj sobie spokoj, jak ci odpowiada to dojdzcie do jakiegos
      porozumienia. Inna rzecz to sprawy materialne a inna to milosc. Cos o milosci w
      swoim wywodzie nic nie wspominasz, jezeli go nie kochasz to o co tak naprawde
      chodzi?? o to ze wiazac sie z cudzoziemcem liczylas ze dziki niemu osiagniesz
      lepsza pozycje materialna?
      W innych krajach ludzie nie sciubia pieniedzy tak jak w Polsce, jak maja to
      wydaja jak nie maja to pozyczaja. Jezli twoje wyobrazenia nie pokrywaja sie z
      rzeczywistoscia to poprostu szukaj dalej, tego ktory zapewni ci kase. Na
      pojscie do lekarza sama sobie zarobisz.
      • Gość: dziki Re: co mam robic dalej ze swoim zyciem? IP: *.dyn.optonline.net 26.06.03, 04:33
        Gość portalu: kobieta dojrzala napisał(a):

        > cos mi sie wydaje ze Ty sama nie wiesz czego tak naprawde chcesz, faceta czy
        > pieniedzy? tego faceta czy moze innego, dasz sobie rade sama ale nie wiesz
        czy
        > tego chcesz. Wiec moze najpierw Ty sama sie zdecyduj czego chces a potem daz
        do
        >
        > swojego idealu. Stara prawda ale chyba dosc powszechnie o niej zapominamy,
        nie
        > da sie zmienic drugiego czlowieka, mozemy tylko zmienic siebie. Jak ci facet
        > nie odpowiada to daj sobie spokoj, jak ci odpowiada to dojdzcie do jakiegos
        > porozumienia. Inna rzecz to sprawy materialne a inna to milosc. Cos o milosci
        w
        >
        > swoim wywodzie nic nie wspominasz, jezeli go nie kochasz to o co tak naprawde
        > chodzi?? o to ze wiazac sie z cudzoziemcem liczylas ze dziki niemu osiagniesz
        > lepsza pozycje materialna?
        > W innych krajach ludzie nie sciubia pieniedzy tak jak w Polsce, jak maja to
        > wydaja jak nie maja to pozyczaja. Jezli twoje wyobrazenia nie pokrywaja sie z
        > rzeczywistoscia to poprostu szukaj dalej, tego ktory zapewni ci kase. Na
        > pojscie do lekarza sama sobie zarobisz.

        Cieszy mnie,ze znalazl sie tu ktos,kto wreszcie zauwazyl na czym polega
        problem autorki tego watku.
        Takich problemow pewnie jest bez liku u kaprysnych dziewczat,a zatem ten
        watek jest poprostu nie wart zadnej odpowiedzi.

        pozdrowienia,

        dziki,:))))

    • lyche1 Re: Mój Tato jest furiatem :))) 25.06.03, 18:09
      Tylko na odwrót, przy okazji straszny sknerus :))) Można z tym żyć. Zwłaszcza
      w dzisiejszych czasach :)) Wysłałyśmy go z mamą do psychologa :)) ( ostatnio)
      Dużo same tłumaczymy, no i staramy się nie włazić na odciski :)) Jeśli się
      jest niezależnym finansowo ( Mama przez większość swojego życia zarabiała
      więcej od Taty - co też było niestety przyczyną nieporozumień) i kocha się
      daną osobę - można z nią żyć. Pozdrawiam :)) I zycze dużo optymizmu i
      wyrozumiałości :))
    • smartassgurl Re: co mam robic dalej ze swoim zyciem? 25.06.03, 18:20
      Hej
      Bylam w bardzo podobnej sytuacji - ja chcialam stabilizacji a on ptak
      niebieski tez zyl od wyplaty do wyplaty bez zadnych konkretnych planow na
      przyszlosc. Jedyna rada jaka moge Ci dac to zastanow sie czego chcesz TY i
      czy rzeczywiscie chcesz byc z takim czlowiekiem...bo on sie nie zmieni.
      Jezeli jest mu latwo wszystko rzucic to obawiam sie ze zrobi to predzej czy
      pozniej; pracy dla niego jest pelno na calym swiecie (a w Azji placa o wiele
      lepiej niz w POlsce)
      Czy rozmawialiscie na temat np. gzdzie on widzi wasz zwiazek w
      przyszlosci? ...Poza tym boje sie zeby ta werbalna agresywnosc nie
      przerodzila sie w fizyczna...
      Pozdr.
    • Gość: energiczna Re: co mam robic dalej ze swoim zyciem? IP: *.zgora.dialog.net.pl 25.06.03, 19:54
      przede wszystkim musisz się zdecydować, czy życie z takim człowiekiem jet tym
      czego tak naprawdę chcesz. Coś mi się zdaje,że jesteś z nim bardziej dla
      prestiżu (z tego co piszesz wynika,że jest obcokrajowcem) i kasy niż z miłości.
      Zastanów się, czy fak, że jest obcokrajowcem faktycznie dodaje mu (a przede
      wszystkim tobie prestiżu). Facet przybył tu z innego świata innej kultury i
      może nigdy nie zrozumiec twoich potrzeb, fakt że jest starszy o 9 lat, to
      dodatkowy element przemawjajacy na niekorzyść tzn. skoro masz 20 lat z groszmi
      to znaczy, że on ma 30 z groszami i jeżeli nadal jest taki beztroski to nie
      licz na to że jakimś cudem się zmieni i stanie się dla ciebie oparciem. Coś mi
      się zdaje ze potrzebujesz silnego faceta, który będzie takim oparciem. Radzę ci
      już dziś zacząć kogoś takiego szukać.
      Życzę szczęścia
      energiczna
      • ja_nek Re: co mam robic dalej ze swoim zyciem? 25.06.03, 21:52
        Rozumiem, że skromnie zarabiający mogą mieć problemy ze stworzeniem wizji i
        snuciem dalekosiężnych planów. Rozumiem, że dojście do czegoś zajmuje im wiele
        czasu.
        Ale nie rozumiem dobrze zarabiających ludzi, którzy są beztroscy, którzy mają
        długi, są przesadnie rozrzutni i nie mają NIC. W pewnym wieku się dorasta,
        myśli się o własnym kącie, czterech kółkach, zabezpieczeniu się na gorsze
        chwile itp.
        Do tego facet nie szanuje pracy.
        Facet jest niepoważny i dziwię się, że zajęło Ci aż 3 lata, aby to ujrzeć. Ale
        widać dotychczasowe lekkie i przyjemne życie Ci odpowiadało.... Cóż piękn
        afasada często skrywa nieciekawe podwórko.

        A tak swoją drogą: ten wątek bardzo dobry przykład na to, ze starszy nie
        znaczy dojrzały.

        Pozdrawiam
        janek
    • sharon_s Uwazaj na Anglikow 25.06.03, 22:01

      > trzech lat nie zdarzylo sie ani razu abym mogla byc 100% zabezpieczona w
      > sensie materialnym. facet uwaza, ze zycie od 1-go do 1-go jest ok. a musze
      > wspomniec ze zarabia dosc dosc.. jest native speakerem, uczy angielskiego a
      > takim jest latwo o prace w polsce.. niestety, albo splacenie dlugow, albo
      > przesadna rozrzutnosc powodowaly, ze gotowki brak..

      naprawde, bo w odpowiednim momencie facet moze sie po prostu wyprowadzic.
      zastanow sie czy on rzeczywiscie w swoim zyciu duzo zrobil i czy przypadkiem
      troche nie jest zyciowym spadem stamtad i kasiarzem tutaj.
      z moich doswiadczen- anglicy sa swietnymi manipulatorami, bo juz w szkole ucza
      sie negocjacji.
      jak bedziesz chciala od niego odejsc to moze Ci mowic, ze sobie nie poradzisz.
      bedzie plakac, wpadac w depresje itd. jesli jest agresywny teraz to bym jednak
      uwazala.
      poza tym czy nie pije za duzo, to tez jest wazne.
    • sharon_s Re: co mam robic dalej ze swoim zyciem? 25.06.03, 22:08
      i faktycznie juz mialo byc dobrze, ale moj furiat po tym jak sie
      > poprztykalismy i wyprowadzilam sie na raptem dwa dni.. rzucil prace, bo
      > stwierdzil, ze nie ma nic do stracenia.

      no i czy to jjest odpowiedzialny facet??
    • Gość: Baśka co mam robic dalej ze swoim zyciem?Uporządkować je IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.03, 23:51
      Twój przypadek jest podobny do mojego.
      Facet na początku miał kasę, dużo wydawał, szybko popadł w długi, bo kupił
      drogie meble, wynajmował willę za wiele tysięcy złotych. Tak samo za każdym
      razem mówił, że będzie lepiej. Długi ciągną się już latami, wcale lepiej nie
      jest, facet jest w ciągłym napięciu, reaguje nerwowo na próby podjęcia tematu
      finansowego.

      Najgorsze jest to, że później jest dziecko, a kobieta wtedy szczególnie
      potrzebuje stabilizacji i bezpieczeństwa. Jakiegoś oparcia, którego oczekuje od
      męża. A zamiast oparcia są niezapłacone rachunki, komornik dobijający się do
      drzwi i po zmroku zakaz palenia światła i udawanie, że nikogo nie ma.
      I podobnie facet reaguje jak twój. Płacz, groźby że nie ma nic do stracenia. To
      fikcja. Później będzie gorzej. Serio. Tak się zaczyna dla ciebie męczarnia.
      Będziesz miała dziecko, stracisz pracę, on nic ci nie da. Może cię nawet
      dręczyć i wywyższać, gdyż to on będzie zarabiał. I zawsze będziesz miała ten
      psychiczny dyskomfort.

      Przemyśl sobie wszystko. I na marginesie - życie z cudzoziemcem to najgorsza
      rzecz, jaką człowiek może zrobić. Jesteśmy z innej epoki. Nigdy się do końca
      nie zrozumiecie. Mam wieloletnie doświadczenie. Jest tylu fajnych polskich
      chłopaków :)

      Pozdrówka

      PS. Przeżyłam wiele lat z takim człowiekiem. Teraz nie mam zupełnie nic, ani
      pracy, ani złotówki. Odrobić stracone lata będzie trudno, ale wszystko jest do
      zrobienia. Facet, już po czterdziestce nadal "musi" (taki wygodny) mieszkać w
      wynajętej willi za tysiące miesięcznie, komornik przychodzi co jakiś czas,
      rachunki zalegają, a ja boję się wyjść z domu z dzieckiem w obawie przed
      wierzycielami.
      • Gość: Carpzow FURIATOM-NIE! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.03, 02:43
        Nie wiem jak bardzo jesteś zaangażowana i czy masz siłę, aby odejść.Skupię się
        więc na innym wątku. Znam paru furiatów i życie ich kobiet bynajmniej nie jest
        sielanką. Nie mówię tylko o tym, co przeżywasz obecnie, ale o dalszym pożyciu.
        Nic dobrego ze związków z takim ludźmi nie wynikło. I nigdy nie możesz być
        pewna co przyjdzie furiatowi do głowy-im większy jego stres (spowodowany
        częstokroć przez własną nieodpowiedzialność i NIEDOJRZAŁOŚĆ) tym większe
        prawdopodobieństwo, iż pewnego dnia zareaguje zbyt nerwowo (czego Ci,
        oczywiscie, nie życzę). A co będzie jak pojawią się dzieci? Czy na nie też
        będzie nerwowo reagował ?

        pozdrawiam i życzę podjęcia właściwej decyzji

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka