Dodaj do ulubionych

martwię się...

12.11.07, 20:53
...o mojego ciotecznego brata. kiedyś był bardzo aktywnym młodym człowiekiem -
grał na gitarze w kapeli, jeździł na rowerze, chodził po górach, podróżował,
miał bardzo dużo znajomych, itp.itd.
niedawno założył własną firmę i ta praca pochłonęła go bez reszty. dzisiaj mi
napisał, że oprócz pracy nie dzieje się u niego właściwie nic. na pytanie, czy
to nie pracoholizm, napisał mi, że "to na pewno pracoholizm".
w dodatku strasznie się roztył. nie ma lekkiej nadwagi, tylko jest po prostu
grubasem. nie czuje się z tym dobrze, ale nie ma żadnej motywacji, żeby to
zmienić.
dodam jeszcze, że odizolował się od rodziny. kiedyś bardzo często odwiedzał
babcię, teraz wpada do niej raz do roku. o kontaktach z resztą rodziny to już
w ogóle szkoda gadać. a telefonów najczęściej w ogóle nie obiera.
może on jest zadowolony z takiego życia, ale moim zdaniem tak nie można żyć.
najgorsza ta tusza - to jest wręcz groźne dla zdrowia.
jak mam z nim rozmawiać? co powiedzieć, żeby dać mu do myślenia? jak mu
wytłumaczyć, że nie można spędzić życia przed komputerem?
a może nie powinnam się przejmować i wtrącać, i niech sobie żyje jak chce?

Obserwuj wątek
    • miszpat Re: martwię się... 12.11.07, 21:09
      A co chcesz osiągnąć rozmawiając z nim? Widać że wszystko co robi robi z pasją i
      na maksa. Czy jest to jazda na rowerze czy robienie pieniędzy. Zastanawiać się
      można co najwyżej co może leżeć u podstaw takich skrajności. Trochę dziwi mnie
      że ktoś kto przykładał istotną rolę do np. rozwoju swojego ciała pozwala sobie
      na tak nagły odwrót od tych zasad. Ale to mnie się wydaje dziwne.
      • beau13 Re: martwię się... 12.11.07, 23:36
        zależy na jakim etapie tworzenia własnej działalności znajduje się Twój kuzyn,
        ja przerabiałam to samo z moim chłopakiem i o ile rozumiałam jego poświęcenie na
        początku rozkręcania biznesu, potem mimo, iż nie było to konieczne zatracał się
        w pracy, bez sensu, poważna rozmowa i pokazanie na przykładach, że świat sie nie
        zawali jak od czasu do czasu zadba o coś więcej aniżeli komputer było żmudne,
        aczkolwiek zadziałało,

        po pewnym czasie sam przyznał, że miałam rację i że nie zdawał sobie sprawy co
        się z nim działo:> przestał to kontrolować

        uważam, ze powinnaś z nim porozmawiać poważnie i wytłumaczyć, że życie nie
        kończy się na pracy ( chociaż wiadomo, że jest bardzo ważna w życiu każdego
        człowieka, ale we wszystkim trzeba mieć umiar )

        fakt, ze sporo przytył ( nadmierny stres ) i olewa wszystkich wcale nie świadczy
        o tym, że robi to z pasją,
    • minasz Re: martwię się... 12.11.07, 23:50
      załatw mu dobra prace to sie zmieni

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka