Dodaj do ulubionych

terapia PTSD

17.01.08, 22:15
Mam pytanie, czy prowadzi się terapię dla ofiar przemocy cierpiących na PTSD?

Wszędzie oferowana jest terapia dla ofiar przemocy, ale jakby w połączeniu,
dla współuzależnionych, dla kobiet w związkach, DDA, ew. w połączeniu z
rozwojem osobistym. Natomiast nie mogę znaleźć nawet informacji, że gdzieś
byłaby prowadzona terapia, która zajmowała by się głównie i przede wszystkim
skutkami przemocy.
Obserwuj wątek
    • pawel.drozdziak Re: terapia PTSD 21.01.08, 00:10
      PTSD, czyli zespol stresu pourazowego to kategoria kliniczna ktora
      diagnozuje specjalista. Jesli ma Pani taka diagnoze, najsensowniej
      zwrocic sie z pytaniem o terapie do tej samej osoby ktora ja
      postawila.
      • nome-ol-vides Re: terapia PTSD 21.01.08, 21:27
        a może ktoś z czytających to forum miał do czynienia z terapią PTSD i może coś
        na ten temat powiedzieć, bardzo to dla mnie ważne
        • pawel.drozdziak Re: terapia PTSD 22.01.08, 08:45
          Domyslam sie, ze moja odpowiedz Pani nie pomogla. Zastanawiam sie,
          czy moglbym zrobic cos wiecej. Moze gdybym mial wiecej informacji
          byloby mi latwiej. Czy ma Pani zdiagnozowany zespol stresu
          pourazowego? Kto go zdiagnozowal? Czy osoba, ktora to zrobila nie
          zaproponowala Pani zadnej terapii?
          • nome-ol-vides Re: terapia PTSD 26.01.08, 20:17
            dziękuję za odpowiedz, ale ja w tej chwili nie szukam pomocy, tylko informacji

            pozdrawiam
            • pawel.drozdziak Re: terapia PTSD 27.01.08, 10:09
              Rozumiem. Prawdopodobnie w wiekszosci osrodkow pomocy
              psychologicznej beda w stanie podjac sie terapii poznawczej, lub
              innej, o ile zdiagnozuja zespol stresu pourazowego u pacjenta. Mozna
              sprobowac na przyklad w CBT - www.cbt.pl.
              Przed napisaniem pierwszej odpowiedzi w tym watku pozwolilem sobie
              jednak przejrzec Pani poprzednie posty z tego forum i upewnilem sie,
              ze pisala Pani wczesniej, ze wypadla z terapii grupowej zwiazanej z
              przemoca w jakims osrodku pomocowym. W tym momencie pisze Pani, ze
              poszukuje terapii PTSD ale bez poruszania tematow zwiazanych z
              przemoca. Zastanawiam sie wiec, czy przypadkiem nie jest tak, ze
              Pani otrzymala w tamtym osrodku diagnoze, ale nie chce wrocic tam na
              terapie. No i teraz pytanie moje jest takie - czy jesli terapia byla
              zla, to moze i diagnoza takze? Zastanawiam sie, co sie takiego
              dzieje, ze w tamtym osrodku nie skierowano Pani w inne miejsce,
              skoro to Pani nie odpowiadalo. Jesli diagnoze postawil psychiatra,
              powinien podac kontakt do osoby, ktora zajmuje sie terapia. Kolejne
              pytanie, ktore mi sie nasuwa, to czy Pani rzeczywiscie cierpi na
              zespol stresu pourazowego, czy moze problem ma inna nature. I znow
              to samo pytanie - kto to zdiagnozowal i czemu tak dziwnie, ze po
              stwierdzeniu PTSD przez fachowca (?) Pani szuka pomocy dla siebie
              dalszej pomocy na forum internetowym. Albo, jesli diagnozy nie ma,
              to co sie takiego dzieje, ze juz nie tylko na terapie nie moze Pani
              wrocic, ale i sam temat przemocy wydaje sie juz Pani do terapii
              nieodpowiedni i decyduje sie Pani szukac czegos takiego jak "szeroko
              rozumiana" terapia zespolu stresu pourazowego.
              Pani oczywiscie nie uprawnila mnie do stawiania takich pytan,
              niemniej w mojej glowie one sie pojawily i pomyslalem, ze nie
              zaszkodzi sie nimi podzielic.
              • nome-ol-vides Re: terapia PTSD 05.02.08, 15:33
                dziękuję za linka, przejrzałam sobie

                co zaś do pytań, które się Panu nasunęły, to ja nie będę ich omawiać

                szukam w tej chwili przede wszystkim informacji, czytałam sporo na temat
                przemocy, natomiast odnośnie terapii nie wiem nic, albo prawie nic... nie wiem
                czy w ogóle zdecyduję się na terapię, zastanawiam się nad tym... decyzja o
                podjęciu terapii to jednak ważna decyzja i uważam, że każdy ma prawo podjąć ją
                samodzielnie, a przedtem tak jak w każdej sytuacji wymagającej decyzji, zebrać
                informację

                co zaś do poprzedniej terapii to ja nie wiem, czy ona była zła, nie jestem w
                stanie tego ocenić... wiem tylko, że decyzja o rezygnacji z tej terapii była
                dobra dla mnie

                pozdrawiam
                • nome-ol-vides Re: terapia PTSD 05.02.08, 17:53
                  może dodam coś jeszcze odnośnie pytań jakie mi Pan zadawał... byłyby one jak
                  najbardziej uzasadnione, gdybym była Pana pacjentką, a Pan moim terapeutą, ale
                  ponieważ tak nie jest, to i te pytania są zbędne

                  pozdrawiam
                  • pawel.drozdziak Re: terapia PTSD 07.02.08, 14:24
                    Coz, taki ekspert na forum to mozna powiedziec "operator google +
                    cos jeszcze". Odpowiedz na pytanie czym ma byc to "cos jeszcze" jest
                    miejscami nielatwa.
                    • nome-ol-vides Re: terapia PTSD 29.02.08, 02:03
                      wciąż dręczy mnie pytanie, czemu nie ma pomocy dla ofiar przemocy, ale nie
                      będących partnerkami mężczyzn stosujących przemoc, to jakiś koszmarny stereotyp,
                      że ofiarami są tylko żony, czy partnerki

                      jeśli kobieta mówi, że jest ofiarą przemocy, to jakby z góry się zakłada, że
                      jest ofiarą swojego partnera

                      ja jestem ofiarą swojej rodziny, a na grupie umieszczono mnie razem z kobietami,
                      z którymi tak naprawdę nie miałam nic wspólnego,

                      ofiary przemocy w tym przemocy seksualnej i molestowania, to przede wszystkim
                      nie są tylko kobiety, i ich problemy różnią się zasadniczo od problemów, które
                      mają kobiety ze swoimi partnerami, a ja mam wrażenie, że nikt tego nie widzi...

                      wiem, że to moje pytanie to jest tak sobie, a muzom, ale jakoś chciałam wyrazić
                      swój żal
                      • brzozasyberyjska Re: terapia PTSD 01.03.08, 19:03
                        witaj Nome, z tego co obiło mi się o uszy to często na takich
                        grupach są zarówno ofiary partnerów jak i rodzin, ale jeśli w Twojej
                        grupie jako jedyna byłaś ofiarą rodziny, to rzeczywiście mogło Ci
                        być z tym trudno. Mam nadzieję, że jednak uda Ci się znaleźć
                        odpowiednią dla siebie grupę. czy możesz mi napisać, bo mnie to
                        ciekawi, co oznacza Twój nick? wybacz ciekawość. :) pozdrawiam.
                        • nome-ol-vides Re: terapia PTSD 01.03.08, 20:11
                          właśnie o to chodzi, że łączy się takie osoby, a problemy są zupełnie inne, ja na takiej grupie byłam całkowicie wyobcowana... poza tym miałam też inne zastrzeżenia, ale to już odnosiło się do tej mojej konkretnej terapii... teraz próbowałam sobie znaleźć w internecie jakąś grupę, ale nie ma

                          jest kilka grup DDK, ale ja już nie chcę chodzić na grupy przykościelne, bo ja jestem ateistką, poza tym jednak ideologia tych grup mi całkowicie nie odpowiada, choć dużo mi dały spotkania z nimi, ale jednak są ważniejsze rzeczy

                          a mój nick to imię-niegdyś-widziane, Nomeolvides - po polsku niezapominajka, co jak wiesz oznacza pamięć, bo pamięć jest dla ofiar bardzo trudna, ale bardzo ważna, bez pamiętania o tym, co je spotkało przestają istnieć jako ludzie

                          pozdrawiam serdecznie
                          • brzozasyberyjska Re: terapia PTSD 01.03.08, 20:33
                            Nick bardzo fajny. szkoda, że nie możesz znaleźć... a nie myślałaś o
                            indywidualnej? tak mi też przyszło do głowy, że Twój indywidualny
                            terapeuta, czy terapeutka mogliby Ci dodatkowo pomóc w znalezieniu
                            odpowiedniej grupy. Co o tym myślisz? pozdrawiam serdecznie.
                            • nome-ol-vides Re: terapia PTSD 01.03.08, 23:17
                              ja nie chcę terapii indywidualnej, mnie jest potrzebna grupa, potrzebuję nie
                              czuć się jak dziwoląg, potrzebuję wsparcia, zrozumienia, potrzebuję zobaczyć
                              siebie w innych, potrzebuję kontaktu z takimi samymi ludźmi jak ja
                              • nome-ol-vides Re: terapia PTSD 01.03.08, 23:22
                                oki, kończę ten temat, bo teraz już drążę niepotrzebnie
                              • brzozasyberyjska Re: terapia PTSD 02.03.08, 07:36
                                Witaj. Masz racje, że kobieta bita przez męża to nie to samo, co
                                molestowane dziecko, nie wiem, czy jesteś z Warszawy, ale udało mi
                                się znaleźć coś takiego:
                                Koniec Milczenia Stowarzyszenie Pomocy Dorosłym Ofiarom Nadużyć
                                Seksualnych w Dzieciństwie
                                ul. Balladyny, Warszawa
                                tel. 507707689 / 501588484
                                e-mail: koniecmilczenia@o2.pl
                                web: www.koniecmilczenia.ngo.org.pl
                                Stowarzyszenie oferuje pomoc terapeutyczną osobom dotkniętym
                                nadużyciami seksualnymi w dzieciństwie:Bezpłatna pierwsza porada, po
                                wcześniejszym telefonicznym umówieniu się pod numerami tel.: 501 588
                                484 lub 507 707 689 lub 22 845 37 01;Płatna pomoc terapeutyczna:
                                tel.: 507 707 689 lub 22 845 37 01 (w godz. 8-10, od poniedziałku do
                                soboty);Udział w samopomocowej grupie wsparcia dla ofiar
                                nadużyć.Warsztaty terapeutyczne, 3-dniowe, raz w miesiącu.
                                Trzymaj się, pozdrawiam.
                                • nome-ol-vides Re: terapia PTSD 02.03.08, 15:45
                                  Witaj Brzózko!

                                  Miałam kontakt ze Stowarzyszeniem, szczęśliwie nie poniosłam większych strat, nie korzystałam ani z warsztatów, ani z pomocy psychologicznej, oferowanej przez Prezes Stowarzyszenia, Panią M.Z.

                                  Nie znam się na prawie, nie wiem w którym momencie moja niepochlebna wypowiedź o nich może na mnie ściągnąć groźby pozwania do sądu. Więc już nic więcej nie będę tu pisać.

                                  Na tym forum jest na ich temat co nieco.

                                  forumhumanitas.ipbhost.com/index.php?showtopic=543
                                  pozdrawiam serdecznie
                                • nome-ol-vides Re: terapia PTSD 02.03.08, 16:08
                                  www.survivors.pl/forum/read.php?2,10382
                                  • brzozasyberyjska Re: terapia PTSD 02.03.08, 17:53
                                    kurcze, rzeczywiście to beznadziejnie, że ludzie, którzy już i tak
                                    są bardzo poranieni, poszukując pomocy natykaja się na osoby
                                    niekompetentne, które jeszcze dodatkowo ich okaleczaja i nadużywają
                                    zaufania. ale teraz to już zupełnie nie wiem, co Ci poradzić... Może
                                    zasięgnąć informacji w PTP? a może Pan Paweł coś podpowie?
                                    pozdrawiam.
                                    • nome-ol-vides Re: terapia PTSD 02.03.08, 22:18
                                      Brzósko, nie musisz mi nic radzić, dla mnie ważne jest zrozumienie i za to ci
                                      bardzo dziękuję.

                                      pozdrawiam cieplutko
                                      • brzozasyberyjska Re: terapia PTSD 03.03.08, 16:36
                                        Nie ma za co, tyle mogę Ci zaoferować. :) pozdrawiam i życzę
                                        powodzenia w poszukiwaniach mimo wszystko.
                          • pawel.drozdziak Re: terapia PTSD 03.03.08, 22:24
                            Mysle, ze latwiej by mi bylo odpowiedziec, gdybym mial jasnosc co do
                            nastepujacych spraw:

                            - z jakiego rodzaju terapii i gdzie Pani korzystala
                            - kto skierowal Pania do tej a nie innej terapii
                            - czy zostala przez jakiegos specjaliste sformulowana diagnoza i czy
                            Pani ją zna
                            - w jakiej miejscowosci poszukuje Pani pomocy
                            - czy jest Pani w stanie oplacac swoja terapie samodzielnie

                            Zasada jest taka, ze do terapii grupowej kieruje sie osoby po
                            konsultacji indywidualnej. Zwykle jest to od jednej do trzech
                            indywidualnych rozmow konsultacyjnych z psychologiem i czasem takze
                            dodatkowo jedna konsultacja psychiatryczna, ewentualnie do tego
                            dodaje sie skierowanie do jakiegos lekarza innej specjalnosci, np.
                            endokrynologa lub neurologa jesli istnieje podejrzenie problemow o
                            charakterze organicznym. Celem rozmowy konsultacyjnej jest
                            okreslenie:
                            - jak sformulowany jest Pani problem
                            - jakie sa Pani cele
                            - jakie sa Pani mozliwosci korzystania z terapii (czas, pieniadze
                            itp.)
                            - czy mozna przeformulowac problem w taki sposob, ktory pozwoli
                            zrozumiec go lepiej
                            - jakiego rodzaju terapia jest w tym momencie dla Pani odpowiednia -
                            indywidualna, grupowa, krotkoterminowa, dlugoterminowa,
                            farmakoterapia, leczenie przez lekarza innej specjalnosci itp.

                            Niemozliwe jest zalatwienie tego przez internet. Jest tez malo
                            prawdopodobne, by Pani samej udalo sie wynalezc dla siebie
                            odpowiednia forme pomocy bez skorzystania z konsultacji
                            specjalistycznej.
                            Jesli chodzi o Warszawe, moge polecic dwa miejsca platne i jedno
                            bezplatne, gdzie taka rozmowe konsultacyjna mozna odbyc i gdzie
                            pozniej mozna skorzystac z roznych form terapii grupowej, albo
                            otrzymac sensowne skierowanie gdzies indziej.

                            Miejsca platne:

                            Osrodek Psychoterapii Rasztów
                            www.rasztow.pl
                            Centrum Terapii Poznawczo Behawioralnej CBT
                            www.cbt.pl
                            Jesli chodzi o miejsca bezplatne, to o ile odnajduje Pani u siebie
                            watek przemocy (rozumiem, ze tak jest) moze Pani sprobowac
                            skontaktowac sie z Poradnia Psychoterapii Przeciwdzialania Przemocy
                            w Rodzinie przy ul. Belgijskiej 4
                            www.przemocdomowa.pl
                            W osrodkach platnych zwykle czeka sie duzo krocej, ale jesli chodzi
                            o spotkania konsultacyjne, nie o terapie, na Belgijskiej w tej
                            chwili kolejka nie jest bardzo dluga i mozna otrzymac konsultacje w
                            ciagu 2, 3 tygodni.
                            • nome-ol-vides Re: terapia PTSD 28.03.08, 14:13
                              Na kidprotect.pl ukazało się ogłoszenie o grupie wsparcia dla dla dorosłych
                              ofiar molestowania, jest to coś co przywraca wiarę, że jednak ofiary nie będą
                              pozostawione same sobie.

                              "Grupa dla dorosłych ofiar molestowania w Krakowie

                              Z inicjatywy osób wykorzystywanych seksualnie powstaje grupa samopomocowa z
                              elementami grupy terapeutycznej ze wsparciem terapeutki w Krakowie.

                              Spotkanie inauguracyjne grypy DDS ( Dorosłe Dzieci Skrzywdzone) odbędzie się 31
                              marca 2008 o godz. 18.30 w Krakowie przy ul. Bonarka 18 (przy rondzie Mateczny)
                              w przychodni ERGOMED, tel. 12 266 84 82 wew. 107 (pon-pt 10- 19). Osoby
                              organizujące: Jan Szymula (tel. jak wyżej e-mail: szymulajan.art@gazeta.pl ),
                              Anna Kulerz (tel. 500 629 181 e-mail: floverka1@wp.pl po godz.17)

                              Zapewnione pełne zaplecze organizacyjne, czyli współpraca z: MOPS, GOPS,
                              prokuraturą, policją, ośrodkiem interwencji kryzysowej, terapeutką kliniczną,
                              psychologiem, psychiatrą. Będzie to grupa zamknięta, nie dostępna dla nikogo z
                              zewnątrz. Częstotliwość spotkań oraz inne sprawy organizacyjne będą omawiane na
                              inauguracji. Udział w spotkania grupy jest nieodpłatny. "
        • anonim_ka Re: terapia PTSD 22.01.08, 13:21
          Witaj:))
          Od 3 lat odrabiam radosna terapie po PTSD.
          Jestem na etapie prasowania falbanek ,, aby pieknie wygladac .
          Widze ze tutaj nie pogadamy .
          Jesli potrzebujesz sluze swoim doswiadczeniem ,,
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24028
          Forum zamkniete..Przemoc w rodzinie
          lub wyslij majla anonim_ka@gazeta.pl
          Pozdrawiam B.
          • nome-ol-vides Re: terapia PTSD 26.01.08, 20:24
            dziękuję Anonim_ko, ja czasem zaglądam na forum Przemoc w rodzinie

            pozdrawiam serdecznie
            • anonim_ka Re: terapia PTSD 28.01.08, 22:14
              primum non nocere...byl taki gosciu Hipokrates:))
              B.
    • iris2008 czy to ptsd??? 20.03.08, 00:47
      W przeszlości byłam ofiarą przemocy ze strony najbliższych. Chodziłam potem na
      terapię i pani psycholog bardzo mi pomogła - wspólnie uznałyśmy, że jest to już
      rozdział zamkniety w moim życiu - pozwoliła płakać, złościć się, zrozumieć.
      Potem przez 3 lata wszystko bylo dobrze, a teraz nagle... :(
      Nie wiem co się ze mną dzieje. Wspomnienia wracają jak bumerang, płaczę, podobno
      krzyczę przez sen, w ogole źle śpię. W ciągu dnia jestem wciąż zmęczona, niczym
      nie moge sie zająć, na niczym skupić - wciąż myślę o tym, co się kiedyś
      zdarzyło. Czuję, że wariuję. Zaniedbuję swoje sprawy i mam coraz większą
      deprechę. Znowu czuję się bezbronna i wystraszona, znowu pojawia mi się ten sam
      strach, który kiedyś odczuwałam. Nie mam siły tak dłużej - jestem wykonczona.
      Nie mam już wiary, że kiedyś będzie dobrze, nie chcę się dłużej
      męczyć.Próbowałam coś czytać na temat przemocy, ale od tego jest mi tylko gorzej
      - mam potworne koszmary. A niczym innym nie potrafię się zająć, zaniedbuję przez
      to pracę. Trwa to już ze dwa miesiące i nie wiem co robić.

      Czy ofiarom przemocy zostaje tak do końca życia? ;(

      Na terapii byłam, a mimo to to wróciło, czy są jakieś leki na ptsd? czy to w
      ogóle jest ptsd?

      J.
      • nome-ol-vides Re: czy to ptsd??? 20.03.08, 01:27
        ja nie wiem, jak to jest, u mnie minęło kilka lat, też myślałam, że mam to już
        za sobą, a tymczasem wróciło... nie radzę sobie, też mam wrażenie, że jest coraz
        gorzej, prześladują mnie potworne sny, wszystko się w nich rozpada, śnią mi się
        rozpadające się domy, schody po których idę rozpadają się, albo kończą nagle i
        nie mogę iść dalej, śnią mi się puste ulice, bo wszyscy ludzie umarli... łykam
        magnez i mam nadzieję, że sny nie będą takie potworne... jakoś wierzę, że to się
        kiedyś skończy, kiedyś musi
        • nome-ol-vides Re: czy to ptsd??? 20.03.08, 01:40
          myślę sobie, że skoro przeżyłam, skoro udało mi się, to przecież już nic
          gorszego mnie nie może spotkać, bo to już tylko wspomnienia, nic więcej
        • anikasia Re: czy to ptsd??? 20.03.08, 05:17
          > gorzej, prześladują mnie potworne sny, wszystko się w nich rozpada, śnią mi się
          > rozpadające się domy, schody po których idę rozpadają się, albo kończą nagle i
          > nie mogę iść dalej, śnią mi się puste ulice, bo wszyscy ludzie umarli...

          Takie sny nie śnią się wyłącznie ludziom po ciężkich przeżyciach.
          Takie sny poprzedzają gruntowne psychiczne zmiany, ponieważ wskazują na wyczerpanie się dotychczasowych źródeł inspiracji i oparcia.
        • brzozasyberyjska Re: czy to ptsd??? 20.03.08, 11:04
          mam podobne sny, też śnią mi się rozpadające się domy, popękane
          ściany prawie zawsze się pojawiają w koszmarach. często też śnią mi
          się domy, w których nie ma wewnętrznych stropów, lub są w
          szczątkach, tak, że będąc w środku widzi się jednocześnie piwnicę i
          dach. śnią mi się też ludzie, których twarze nagle się zmieniają w
          jakiś straszny sposób. i nigdy w snach nie mogę wydobyć z siebie
          głosu, a czasem nie mogę się nawet ruszyć, jestem jak zamieniona w
          słup soli. jestem na mojej pierwszej terapii, nie wiem czy to pomoże
          raz na zawsze ale słyszałam gdzieś o tym, ze często na terapię się
          wraca po kilka razy nawet.
          • nome-ol-vides Re: czy to ptsd??? 20.03.08, 13:32
            wiem, że to egoistyczne, ale pocieszające jest to, że nie tylko mnie prześladują
            takie sny... dziś jest już lepiej, wczoraj chyba było źle

            myślę, że u mnie problem się powtarza, bo tak naprawdę zagrożenie do końca nie
            minęło, nadal, choć to mało prawdopodobne, oprawca może mieć do mnie dostęp
            poprzez moją rodzinę... a ja nie mam do nich zaufania, dla nich to tak naprawdę
            nic się nie stało, wręcz jakby nie rozumieli, że ja się boję...

            wydawało mi się, że jakoś ułożyłam sobie z nimi stosunki w miarę sensownie, ale
            teraz ze względu na podział majątku, okazało się znowu, że jestem ich
            przeciwnikiem... no i zaczynam się bać... chyba tak naprawdę nie chcę się
            pogodzić z faktem, że dla nich zawsze byłam niczym, a ja w jakiś sposób nadal
            ich potrzebuję, potrzebuję rodziny, jak każdy normalny człowiek... tylko moja
            rodzina nie jest normalna... albo ja za dużo od nich wymagam... chyba muszę się
            pogodzić z pewnymi rzeczami, których nawet nie potrafię zrozumieć
            • brzozasyberyjska Re: czy to ptsd??? 20.03.08, 17:30
              Witaj, Nome

              nome-ol-vides napisała:

              > wiem, że to egoistyczne, ale pocieszające jest to, że nie tylko
              mnie prześladują takie sny...

              nie mam Ci tego za złe :) wiem jakie przytłaczające może być
              uczucie, że się jest innym od całej reszty, też to przeżywałam,
              chociaż teraz już w dużej mierze mi przeszło.

              Jeśli chodzi o rodzinę, to jest to bardzo przykre ale wydaje mi się,
              że bardzo często się zdarza, że jeżeli ktoś, komu przez wiele lat
              działa się krzywda w rodzinie (i to wtedy kiedy był zależnym od
              innych dzieckiem) po latach chce zmienić swoją sutuację, zaczyna się
              buntować, brać pod uwagę swoje uczucia, wyłamywać się z tego
              krzywdzącego "systemu", to niestety nie może liczyć na żadne
              wsparcie reszty rodziny a często wręcz staje się obiektem ataków.
              Tak jest również w moim przypadku. czasem zastanawiałam się skąd się
              bierze taka niesprawiedliwość w ich podejściu i dochodzę do wniosku,
              że w dużej mierze niestety z przyzwyczajenia. to takie prozaiczne,
              że aż trochę śmieszne. ale kiedy ludzie przez lata obserwują czyjąś
              krzywdę to poprostu się do niej przyzwyczajają.
              myślę też, że innym powodem jest to, że gdzieś mają świadomość
              swoich zaniedbań, tego, że nie staneli na wysokości zadania, nie
              wspierali dziecka, nie obronili, nie ujeli się za nim i teraz boją
              się, że ktoś mógłby ich o coś oskarżyć, coś im zarzucić, dlatego
              wolą wszystko "przyklepać", umniejszyć krzywdę, twierdzą wręcz że
              ofiara ma nie po kolei w głowie, zmyśla, wyolbrzymia, no i czołowy
              zarzut: że jest niewdzięczna.
              myślę też, że kiedy ofiara wkońcu upomina się o swoje prawa to jest
              to dla otoczenia niemałe zaskoczenie i rewolucja, burzy ich dobrze
              znany, ustabilizowany "systemik rodzinny".
              niestety efekt jest taki, że rodzinka zaprzecza uczuciom ofiary, jej
              krzywdzie a czasem wręcz faktom, w takiej atmosferze naprawdę można
              się wykończyć psychicznie, ja miałam takie poczucie, jakby ktoś miał
              schizofrenię, albo ja albo oni. dlatego dla mnie jedynym wyjściem
              było odizolowanie się od nich. jest to bardzo trudne, bo wiąże się z
              rezygnacją z nadziei, że kiedyś uda się ich zmienić. trudno się z
              tym pogodzić.

              chyba tak naprawdę nie chcę się
              > pogodzić z faktem, że dla nich zawsze byłam niczym

              mnie też trudno się pogodzić, ale trzeba z czegoś zrezygnować,
              chociaż boli, żeby zacząć żyć normalnie, swoim życiem. ja to
              zrobiłam nie tylko dla siebie ale i dla swoich przyszłych dzieci.
              nie chcę, żeby razem ze mną tkwiły w tym "systemiku". nie chcę też,
              żeby same kiedyś były ofiarami mojej rodziny, no i ja sama chcę być
              dla nich dobrą, szczęśliwą, silną i wspierającą matką a nie
              znerwicowanym wrakiem człowieka. masz rację, że człowiek potrzebuje
              rodziny, ale ja myślę, że potrzebuje takiej rodziny, w której każdy
              jest jednakowo ważny, a nie takiej, w której kogoś się "poświęca",
              żeby reszta nie musiała się konfrontować z problemem. myślę, że
              warto myśleć o swojej przyszłej rodzinie, w nią inwestować a nie
              tkwić w chorych układach.
              pozdrawiam serdecznie. trzymaj się i pamiętaj, że Ty najlepiej
              wiesz, co czujesz.
              • nome-ol-vides Re: czy to ptsd??? 20.03.08, 20:49
                masz rację Brzósko, że najlepiej wyrwać się z tych rodzinnych układów, tylko to
                nie jest takie proste, ja nie mogę im tak wprost powiedzieć, że mam ich dosyć,
                bo by mnie zniszczyli, ja to już raz przerabiałam, omal nie straciłam życia...
                oni to nie są takie niewinne istoty, mają bardzo dużo na sumieniu, ja nie jestem
                jedyną ofiarą swoich rodziców... fakt, że dałam się omotać i chciałam wierzyć,
                że "teraz już wszystko będzie dobrze", choć nie miałam żadnych podstaw do tego,
                ale ja naprawdę nie potrafiłam zobaczyć tego, co się wokół mnie działo... nawet
                teraz tego nie potrafię, bo to za bardzo boli
                • nome-ol-vides Re: czy to ptsd??? 20.03.08, 21:18
                  poza tym, ja myślę, że sobie dam radę.. i tak powoli uczę ich, że nie mogą się
                  na mnie wyżywać i manipulować mną jak do tej pory, wściekają się, ale jest
                  odrobinę lepiej... i chyba ważne jest, żebym ja nauczyła się radzić sobie z ich
                  atakami... teraz zaplanowałam, że nie spędzę z nimi świąt, wściekną się, ale ja
                  to wytrzymam :0)
                • brzozasyberyjska Re: czy to ptsd??? 20.03.08, 21:37
                  Witaj, Nome
                  chciałabym Ci odpisać konkretnie, ale przyznam, że Twój ostatni post
                  zabrzmiał dla mnie dość tajemniczo. czy mogłabyś napisać co masz na
                  myśli, kiedy piszesz, że by Cię zniszczyli i że omal nie straciłaś
                  życia? czy masz na myśli to, że stosowali wobec Ciebie tak dużą
                  przemoc psychiczną, że myślałaś o samobójstwie, czy może masz na
                  myśli to, że oni chcieli wyrządzić Ci "fizyczną" krzywdę? I czy oni
                  obawiają się, że obciążysz ich przed sądem?
                  • nome-ol-vides Re: czy to ptsd??? 20.03.08, 21:52
                    nie, moja kochana rodzinka zastosowała przemoc jak najbardziej fizyczną, nie
                    mogłam ich obciążyć, bo nie miałam dowodów, nie było świadków, sama obdukcja na
                    niewiele się zdała... to znaczy świadkowie owszem byli, moja kochana rodzinka
                    wspólnie zaprzeczyła moim słowom... nie mam sił o tym pisać, bo pisząc
                    uświadamiam sobie, to czego nie chcę... cały czas nie potrafię przyjąć do
                    wiadomości, że oni tak postąpili... a przemoc psychiczna owszem, też była, ale
                    mnie przed samobójstwem powstrzymała chęć zemsty... pomyślałam sobie, że jak mam
                    się zabić, to oni za to najpierw zapłacą... jak widać jestem nieodrodnym
                    dzieckiem mojej rodziny :(

                    potem też nie było ciekawe, bo byłam w tak złym stanie po tym wszystkim, że
                    przyjęłam pomoc mojej matki, choć właściwie, to ona była inspiratorką tego
                    wszystkiego... czuję się jak śmieć, bo nie dałam sobie sama rady, a ona
                    wygrała... to taka opowieść o człowieku, który najpierw postrzelił z procy
                    ptaszka, a potem go wyleczył... tylko mnie nikt nie wypuścił na wolność
                    • brzozasyberyjska Re: czy to ptsd??? 20.03.08, 22:43
                      nie, moja kochana rodzinka zastosowała przemoc jak najbardziej
                      fizyczną, nie
                      > mogłam ich obciążyć, bo nie miałam dowodów, nie było świadków,
                      sama obdukcja na
                      > niewiele się zdała... to znaczy świadkowie owszem byli, moja
                      kochana rodzinka
                      > wspólnie zaprzeczyła moim słowom... nie mam sił o tym pisać, bo
                      pisząc
                      > uświadamiam sobie, to czego nie chcę... cały czas nie potrafię
                      przyjąć do
                      > wiadomości, że oni tak postąpili...

                      bardzo mi przykro... próbuję jakoś posklejać wszystkie kawałki
                      Twojej historii, wielu rzeczy mogę się tylko domyślać, zgadywać, ale
                      nie chcę Cię przymuszać, żebyś pisała o czymś na co nie masz siły...


                      >mnie przed samobójstwem powstrzymała chęć zemsty... pomyślałam
                      >sobie, że jak mam się zabić, to oni za to najpierw zapłacą... jak
                      >widać jestem nieodrodnym dzieckiem mojej rodziny :(

                      chęć zemsty to o często takie uczucie, którego wolelibyśmy nie znać,
                      ale ja myślę, że czasami jest bardzo pożyteczne, bo dodaje nam sił
                      do dalszego życia i do walki i to że tak czułaś jest jak najbardziej
                      naturalne. poza tym gniew jest bardzo potrzebny, bez niego trudno o
                      ubieganie się o sprawiedliwość i walkę o siebie, myślę, że gniew
                      często jest tą siłą, która zmienia świat na lepsze.

                      potem też nie było ciekawe, bo byłam w tak złym stanie po tym
                      wszystkim, że
                      > przyjęłam pomoc mojej matki, choć właściwie, to ona była
                      inspiratorką tego
                      > wszystkiego... czuję się jak śmieć, bo nie dałam sobie sama rady,
                      a ona
                      > wygrała... to taka opowieść o człowieku, który najpierw postrzelił
                      z procy
                      > ptaszka, a potem go wyleczył... tylko mnie nikt nie wypuścił na
                      wolność

                      wiesz, przez wiele, wiele lat moja matka wyprawiała ze mną co tylko
                      chciała i byłoby tak z pewnością nadal gdybym nie znalazła wsparcia
                      z zewnątrz, spoza rodziny, gdybym nie była na terapii. rodzina ma to
                      do siebie, a w szczególności matka, że jest z dzieckiem od początku,
                      jej zadaniem jest zaspokić wszystkie potrzeby dziecka, fizyczne i
                      emocjonalne, dlatego ma tak wielką władzę nad dzieckiem. a niestety
                      jak na ironię, jeżeli matka nie dała dziecku troski i miłości to
                      dziecko nie odchodzi ale może czekać jeszcze wiele lat na to czego
                      nie dostało a co jest mu tak potrzebne. A matka rozdziela łaskę bądź
                      niełaskę jak pani życia i śmierci. ja nie uważam Cię za śmiecia,
                      tylko za osobę krzywdzoną przez rodzinę.
                      • nome-ol-vides Re: czy to ptsd??? 20.03.08, 23:10
                        wiesz, ja mam problemy z posklejaniem z kawałków mojego życia jakiejś historii,
                        nie bardzo mi to wychodzi, nie umiem nawet sobie uświadomić tego, co się
                        wydarzyło, dlaczego stało się tak, a nie inaczej... nie bardzo rozumiem tego co
                        się działo w mojej rodzinie... wszystko pamiętam, ale nie rozumiem... albo
                        pewnie nie chcę przyjąć do wiadomości

                        ja tu i tak bardzo dużo napisałam, jak byłam na terapii, to nie powiedziałam
                        nawet jednej dziesiątej tego... więc chyba jakiś postęp, choć to faktycznie
                        trochę niemądre opisywać swoją historię w internecie
                        • brzozasyberyjska Re: czy to ptsd??? 20.03.08, 23:50
                          wiesz myślę, że dobre jest wszystko co pomaga. życie to nie tylko
                          terapia i zdrowienie nie tylko tam się odbywa, myślę, że za każdym
                          razem, kiedy zdecydujemy się obdarzyć kogoś zaufaniem, opowiedzieć
                          coś o sobie to jest to jakiś krok do przodu. ja naprawdę przez wiele
                          lat żyłam tak, że praktycznie nikt o mnie nie wiedział tego co dla
                          mnie było najważniejsze i o czym nie mogłam przestać myśleć, czułam
                          się przez to strasznie wyobcowana, inna od wszystkich i nie
                          wierzyłam, że ktoś mnie może zrozumieć. teraz to moje podejście do
                          ludzi jakoś "normalnieje", nie chodzi też, moim zdaniem, o to, żeby
                          każdemu opowiadać o sobie, bo prawda jest taka, że nie każdy potrafi
                          to przyjąć, może jeszcze poranić, ale jeżeli ktoś ma być bliską
                          osobą to powinien wiedzieć o tym co dla nas ważne. ale myślę też, że
                          niestety nawet bardzo bliska i współczująca osoba nie zastąpi
                          specjalisty, bo przekonałam się, że to jest dla ludzi bardzo trudne,
                          żeby wogóle zrozumieć to co usiłuje im się wytłumaczyć, nie mówiąc
                          już o zrozumieniu czegoś więcej niż ja sama wiem. a taka jest chyba
                          rola terapeuty, żeby zauważyć coś więcej, pomóc zrozumieć samego
                          siebie i stanąć na nogi.
                          • nome-ol-vides Re: czy to ptsd??? 21.03.08, 16:04
                            wiesz Brzósko, mnie z terapią to nie bardzo wychodzi, najpierw szukałam sobie
                            indywidualnej, to pierwsza pani od razu powiedziała, że ona nie specjalizuje się
                            w takich problemach, druga, ta była najmilsza, wysłuchiwała mnie przez całą
                            godzinę, potem tydzień myślała, a po tygodniu na spotkaniu, powiedziała, że nie
                            podejmie się mojej terapii, ale może ktoś tam, dała jakieś namiary, żeby się
                            pytać... odpuściłam sobie... po jakimś czasie znowu spróbowałam, pani słuchała
                            mnie z kamienną twarzą przez dwa spotkania, a jak od niej wyszłam po drugim
                            spotkaniu, to zadzwoniła na komórkę po pięciu minutach, że nie może prowadzić
                            mojej terapii... jakoś to ładnie uzasadniła... no to poszukałam sobie grupowej,
                            ale jakoś tak wyszło, że po tej terapii, to czułam się, że potrzebuję terapii...

                            słyszę często, że ludzie sobie chwalą terapię, cieszę się, że komuś pomaga, nie
                            wiem, czemu mi nie wychodzi, może trudno mnie znieść jako pacjenta... na razie
                            dużo czytam, bardzo mi to pomaga, wiele rzeczy zrozumiałam, jest naprawdę dużo
                            lepiej niż było, nawet rok temu :0)
                            • nome-ol-vides Re: czy to ptsd??? 21.03.08, 16:30
                              tak sobie też myślę, że ja chyba nie koniecznie chcę terapii, wiem, że wszyscy
                              lansują pogląd, że tylko terapia może pomóc, jednak wydaje mi się, że ja sobie
                              sama pomagam całkiem nieźle... zastanawiam się nad terapię, ale im więcej wiem
                              na ten temat, tym mam większe wątpliwości
                              • brzozasyberyjska Re: czy to ptsd??? 21.03.08, 16:52
                                zastanawiam się nad terapię, ale im więcej wiem
                                > na ten temat, tym mam większe wątpliwości

                                a czy oprócz niepowodzeń w poszukiwaniach jest coś jeszcze co Cię
                                zniechęca do terapii?
                            • brzozasyberyjska Re: czy to ptsd??? 21.03.08, 17:10
                              wiesz, chociaż to na pewno było trudne dla Ciebie, to jednak myślę,
                              że jeżeli te osoby czuły że nie mogą Ci pomóc, to jednak dobrze, że
                              uczciwie się do tego przyznały,

                              zadzwoniła na komórkę po pięciu minutach, że nie może prowadzić
                              > mojej terapii... jakoś to ładnie uzasadniła...

                              mnie właśnie zastanawia jaki właściwie był powód, czy nie czuła się
                              kompetentna, czy coś innego?
                              • nome-ol-vides Re: czy to ptsd??? 21.03.08, 20:07
                                nie pamiętam dokładnie tego co powiedziała, ale to było bardzo mądre

                                mnie bardziej zastanawia jej kamienna twarz, może cierpiała na jakąś chorobę
                                psychosomatyczną?...
                                • brzozasyberyjska Re: czy to ptsd??? 21.03.08, 20:21
                                  mnie bardziej zastanawia jej kamienna twarz, może cierpiała na jakąś
                                  chorobę
                                  > psychosomatyczną?...
                                  :)))))

                                  nie wiem jak to z nią było ale dawno dawno temu obiło mi się o uszy
                                  (nie chcę palnąć jakiegoś głupstwa), że jeśli chodzi o to jak ma się
                                  zachować terapeuta w stosunku do pacjenta, to są dwie ( co najmniej)
                                  szkoły, z których jedna zaleca właśnie takie podejście, bez
                                  okazywania emocji, nie wiem czy to nie psychoanalitycy, ale możliwe
                                  że mogłam całkiem coś pokręcić.
                            • brzozasyberyjska Re: czy to ptsd??? 21.03.08, 17:52
                              zastanawia mnie też czy wogóle masz kogoś spoza rodziny, kto daje Ci
                              wsparcie, moim zdaniem jest bardzo ciężko jeżeli człowiek ma do
                              czynienia tylko z punktem widzenia osoby, która krzywdzi, taka osoba
                              wmawia zwykle zupełnie absurdalne rzeczy. tak jak Ci pisałam
                              wcześniej, ja miałam poczucie jakby ktoś miał schizofrenię, moim
                              zdaniem można to też przyrównać do przebywania w sekcie, oprócz
                              robienia wody z mózgu, zniewalania, podobieństwo do sekty widzę też
                              w tym, że bardzo utrudniają odejście. myślę, że dobrze robisz, że
                              nie spędzasz z nimi świąt chociaż wierzę, że się wściekną...
                        • brzozasyberyjska Re: czy to ptsd??? 21.03.08, 08:42
                          ja tu i tak bardzo dużo napisałam, jak byłam na terapii, to nie
                          powiedziałam
                          > nawet jednej dziesiątej tego...

                          wiesz, myślę, że jest coś tragicznego w tym, że im bardziej krzywdzą
                          ci "najbliżsi" to jednocześnie sprawiają, że tym trudniej komuś
                          zaufać i skorzystać z czyjegoś wsparcia i pomocy.
            • iris2008 Re: czy to ptsd??? 21.03.08, 13:12
              A mi się śni własna śmierć, niemal co noc. Ktoś mnie bije, szarpie, wali moją
              głową o krawężnik, zęby lecą na chodnik, wszędzie pełno krwi. Wykrwawiam, w
              pobliżu są ludzie - nikt nie reaguje. Albo, że biegam cała pociąta zakrwawiona,
              zaczepiam innych (w tym moich znajomych) błagam o pomoc, o to by mnie ratowali,
              a oni mnie nie widzą. Albo dopada mnie zgraja, nie mogę się uszyć, nie potrafię
              krzyknąć, kopią mnie i katują na śmierć, a ja nic nie mogę zrobić, zaczynam
              jęczeć - budzi mnie jęk. Albo, że skaczę z wierzowca, mocne uderzenie o ziemię i
              widzę porozwalane kawałki mojego ciała na chodniku. Zeszłej nocy zostałam
              zadźgana nożem, w pokoju był znajomy i nie zrobił nic. Obudziłam się z wrzaskiem.
              Boję się zasypiać...
              Po takiej nocy nie chce się ani wstawać i we własnym łóżku strach zostać.
              • brzozasyberyjska Re: czy to ptsd??? 21.03.08, 13:47
                witaj Iris,
                z tego co piszesz wnioskuję, że jest Ci bardzo ciężko.
                wygląda na to, że kiedy działa Ci się wielka krzywda nikt Ci nie
                pomógł. czy tak było? wiesz ja tak czasem mam, że kiedy kogoś
                poznaję to się zastanawiam jak on by się zachował jako świadek
                przemocy. to dopiero skrzywienie...
                • iris2008 Re: czy to ptsd??? 21.03.08, 14:02
                  To prawda.
                  Nikt nie pomógł, nawet nie pozwolono mi czuć się źle.
                  Więc się nauczyłam, że jeśli z czymkoliwiek mi źle, to nie mogę o tym mówić.
                  dopiero parę lat temu zaczęłam się z tym przełamywać. Ale to nie jest łatwe.
                  Czasem myślę, że wolałabym się zabić niż pokazywać swoje słabości, pokazywać, że
                  coś mnie boli - to takie upokarzające nie być w stanie wznieść się ponad to
                  wszystko. Do szału doprowadza mnie ta sytuacja. Nienawidzę czuć się słaba,
                  wystraszona i bezradna.

                  Może lepiej by było gdybym sie w ogóle nie urodziła, niż żyć to życie, ktore mam
                  ze wszystkimi jego "urokami", których nawet dobre chwile nie potrafią osłodzić
                  na długo.
                  • brzozasyberyjska Re: czy to ptsd??? 21.03.08, 14:36
                    mam bardzo podobnie, ja nigdy nie pokazuję strachu, a nawet jest
                    tak, że ja sama już nie mam ze swoim strachem kontaktu, kiedy np
                    opowiadam o czymś strasznym to wogóle nie czuję grozy
                    sytuacji "głową", ale cała się trzęsę, czyli ciało sobie - psychika
                    sobie. też tak mam, że okazanie strachu kojarzy mi się z
                    upokorzeniem, myślę że bierze się to po części stąd, że byłoby to w
                    moim odczuciu przyznaniem zwycięstwa temu, kto się znęcał, byłaby to
                    ostateczna przegrana. myślę, że taki proces zachodzi kiedy człowiek
                    jest zupełnie bezradny, chce odnieść chociaż zwycięstwo moralne,
                    chociażby przez nieokazanie strachu. ale to jest ciągle myślenie
                    według nieaktualnych schematów, efekt jest taki, że przeszłość nadal
                    ma władzę, staram się sobie tłumaczyć, że teraz aktem odwagi będzie
                    zmierzenie się z tym wszystkim i też zobaczenie siebie taką jaka
                    jestem, razem za swoim strachem. myślę też sobie o dzieciach, one są
                    dla mnie jakimś wzorem "prawdziwego człowieka", bez żadnego fałszu
                    ani pozy, i normalnie jest tak, że dzieci nie wstydzą się tego, że
                    się boją, to jest dla nich zupełnie naturalne, a jednak wogóle nie
                    tracą przez to w moich oczach.

                    Może lepiej by było gdybym sie w ogóle nie urodziła, niż żyć to
                    życie, ktore ma
                    > m
                    > ze wszystkimi jego "urokami", których nawet dobre chwile nie
                    potrafią osłodzić
                    > na długo.

                    też mnie czasem nachodzą takie myśli, ale myślę, że życie może nas
                    jeszcze bardzo pozytywnie zaskoczyć, może się jeszcze okazać
                    fascynujące. - nie przeklinaj dnia przed zachodem słońca. :)
                  • brzozasyberyjska Re: czy to ptsd??? 21.03.08, 14:44
                    wklejam Wam, dziewczyny wiersz, który bardzo lubię, z okazji świąt.

                    nie bój się chodzenia po morzu
                    nieudanego życia
                    wszystkiego najlepszego
                    dokładnej sumy niedokładnych danych
                    miłości nie dla ciebie
                    czekania na nikogo

                    przytul w ten czas nieludzki
                    swe ucho do poduszki

                    bo to co nas spotyka
                    przychodzi spoza nas


                    Jan Twardowski
                    • brzozasyberyjska Re: czy to ptsd??? 21.03.08, 14:56
                      tytuł brzmi: wiersz z banałem w środku
                      • artea13 Re: czy to ptsd??? 28.05.08, 16:01
                        dziewczyny, zacznijcie kochać i akceptować siebie. to podstawa. ale chodzi o
                        akceptowanie tzw. wad. lęków. nałogów. wszystkiego. trzeba się porządnie
                        napełnić miłością do siebie. kochać cellulit i wszystko inne. wyjść z syndromu
                        ofiary, nie przyciągać katów, sami odejdą. jeśli psychoterapia nie pomaga, to
                        może książki o rozwoju osobowości? poznawać siebie, znać swoje słabe i mocne
                        strony, szanować siebie za jedne i drugie. wszyscy równo jesteśmy przejawem boga
                        na ziemi (nie mówię o bogu jakiejkolwiek religii, religie wzbudzają poczucie
                        winy i inne niskie uczucia względem siebie, to tylko walka o kasę i władzę)
        • brzozasyberyjska Re: czy to ptsd??? 21.03.08, 09:04
          śnią mi się puste ulice, bo wszyscy ludzie umarli...

          czy to nie mówi o Twojej samotności? mnie to się kojarzy z sytuacją,
          kiedy stała się jakaś wielka katastrofa, po której wszystko się
          zmieniło i po której zostałaś zupełnie sama.
      • pawel.drozdziak Re: czy to ptsd??? 20.03.08, 08:48
        Witam,

        Zespol Stresu Pourazowego, tzw. PTSD wystepuje po silnych urazowych
        przezyciach. Artykulow na jego temat jest w internecie sporo.
        Wystarczy spojrzec tutaj:
        www.google.pl/search?hl=pl&q=ptsd&btnG=Szukaj&lr=lang_pl
        To co wystepuje u Pani moze byc objawem PTSD, ale moze tez byc
        wynikiem pewnych zmian w Pani zyciu, w wyniku ktorych Pani wraca do
        dawnych przezyc i nadaje im jakies nowe znaczenia. Lub z jakiegos
        powodu widzi aktualna sytuacje w kontekscie tej dawnej. Niemozliwe
        jest ocenienie tego przez internet. Jesli sprawa jest uciazliwa,
        sugerowalbym skontaktowanie sie z psychologiem. Byc moze z ta osoba,
        ktora wczesniej Pania prowadzila, byc moze z jakas inna osoba
        legitymujaca sie odpowiednimi uprawnieniami.
    • rejmen Re: terapia PTSD 28.05.13, 18:59
      Witam. Czy jest ktoś tutaj kto pokonał traumę i jej skutki?!
      Piszcie na maila- rejmen@gazeta.pl
      • anonim_ka Re: terapia PTSD 20.06.13, 09:34
        << pokonał traumę i jej skutki?>>
        Termin ten kojarzy mi sie z walka.A ona wymaga straty energii
        Mnie bliższe sa ...niwelowanie złagodzenie oswojenie, zaakceptowanie.
        To takie mentalne aikido

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka