lelabo
29.01.08, 01:00
Znamy sie od pol roku. Od samego poczatku to byla znajomosc na
odleglosc i to dosc spora, ponad 1000 km, inne kraje. On przez
dluzszy czas nie mogl wyjechac (czyt.: przyjechac do mnie), wiec to
ja jezdzilam do niego. Najpierw raz na miesiac, potem co dwa
tygodnie, a ostatnio wiecej jestem u niego niz u siebie. Pracuje,
kombinuje jak moge, zeby praca nie kolidowala mi ze spotkaniami,
wlasciwie to nawet zeby byc z nim zaczelam zaniedbywac prace. Niby
szef sie nie czepia, bo pracuje zadaniowo, wiec jak sie uwine z
zadaniem, a chwilowo nie ma nic na oku, po prostu daje mi kilka dni
wolnego. W Polsce zaniedbalam swoich znajomych i rodzine, tzn.
spotykam sie z nimi jak tylko przyjade, ale to jest ledwie kilka
dni.
Teraz jestem u niego juz kolejny tydzien. Nie znam tutaj nikogo, bo
kiedy wychodzilismy razem to zawsze z jego znajomymi, zreszta zanim
go poznalam nie znalam w tym miescie nikogo, wiec nie bylo
mozliwosci inaczej. No i wlasnie. Na poczatku jak przyjezdzalam, on
sie ode mnie nie mogl oderwac. Wszystko razem, wszedzie razem.
A dzisiaj zadzwonil jego kolega, z ktorym bylismy w piatek i w
sobote na imprezie i moj stwierdzil, ze idzie z tym kolega na piwo.
Na moje pytanie co ze mna, uslyszalam, ze mnie oglada codziennie i
chce raz wyjsc z kumplem sam na sam. Stwierdzilam, ze takim razie ja
tez ide na miasto, na co on, ze mi nie wolno (sic!), bo nikogo tu
nie znam. Trudno, zeby bylo inaczej, skoro to nie moje miasto i
przyjedzam tu tylko z jego powodu.
Fakt, dzisiaj sie troche posprzeczalismy z jego winy. Ale sie
dogadalismy i bylo ok. Nie wiem, moze chcial pogadac o tym ze swoim
kumplem, tutaj faceci sa naprawde inni niz w Polsce i potrafia sie
zalic jeden drugiemu jak baba. Tylko mnie jest tako jakos strasznie
k***wsko smutno, bo ja przyjechalam specjalnie do niego, zeby z nim
byc, w sumie na dwa tygodnie przyjechalam, a on mi wyskakuje z
tekstem, ze mnie oglada codziennie!
Prosze o jakis porzadny kubel zimnej wody na glowe.
Aha. Na miasto nie poszlam, bo mi tak spier**** humor, ze jakos mi
sie odechcialo wychodzic.
I jeszcze. On pracuje kiedy ja przyjezdzam, wiec calymi dniami go
nie ma w domu, a ja siedze i sie nudze.