Dodaj do ulubionych

Wszyscy moi mężczyźni

31.08.03, 07:42
Pierwszego swojego faceta, z ktorym juz nie tylko trzymalam się za ręce,
miałam jako siedemnastolatka. Kilka lat starszy ode mnie, był jak mi sie
wowczas wydawało, miłością mojego zycia. Kilka lat wspolnego życia, wkrotce
pod jednym dachem, miłość, seks non stop, w koncu okropnie mnie skrzywdził.
Niemal znienawidziłam wowczas mężczyzn. Nawet swojego brata, bo to przeciez
takze mężczyzna. Poźniej byli inni - na przemian, kochałam ich albo jedynie
wykorzystywałam. Kilku, kilkunastomiesięczne związki, przedzielane
jednorazowym seksem na imprezach. W końcu poznałam człowieka, który ponownie
pokazał mi czym jest miłość. Dziś powoli zblizam sie do trzydziestki i chyba
znalazłam przy nim swoje miejsce w życiu. Nie jest może tak efektowny, jak
kilku z moich poprzednich mężczyzn, ale czuję sie przy nim prawdziwą kobietą,
bezpieczną, kochaną, zadowoloną, pogodną i wiem że chce spędzić z nim całą
reszte życia. Za kilka tygodni mamy się pobrać i wydawałoby sie, że powinnam
być juz tylko szczęśliwa. Tymczasem, cos nie daje mi spokoju. Bylam w różnych
związkach lub tylko uprawiałam seks z 11 mężczyznami, tymczasem moj mężczyzna
życia wie tylko o 4 - aby nie sprawiac mu przykrości. Czuje sie jednak jak
oszustka z tego powodu, bo chyba powinien wiedziec o mojej momentami
nienajlepszej przeszłości. Coś wewnątrz mówi mi, że akurat temu człowiekowi
powinnam powiedziec wszystko. Niestety, jestem pewna że zabolało by go to, a
za nic w świecie, nie chciałabym być przyczyną jego bólu. Z drugiej strony,
czuje się nie w porzadku wobec niego, nie mówiąc mu całej prawdy o mojej
pochlapanej historii. Dziś już chyba po prostu dojrzałam. Mam ogromnego kaca
moralnego, zwłaszcza że było ich az tylu. Okropnie żałuje dzis tych
wszystkich podwojnych romansów, seksu po pijanemu, pocałunków z byle kim na
dyskotekach i kilku innych rzeczy. Wszystko to powoduje, że chwilami chyba za
mało daje mu odczuć jak bardzo go kocham. Mam bowiem niekiedy wrażenie, że
przelanie na niego całej tej miłosci ktora żywię do niego w sobie, wobec tylu
tajemnic jakie utrzymuję miedzy nami, będzie fałszem, deptaniem tego co
czuje. Nigdy w przeszłości nie przypuszczałam, ze narobię sobie takich
kłopotów z sama sobą. Tak bardzo chciłabym cofnąc czas, aby to wszystko się
nie wydarzyło.
Obserwuj wątek
    • Gość: Ru Re: Wszyscy moi mężczyźni IP: *.chello.pl 31.08.03, 11:28
      No widzisz jaka jestes teraz Madra kobieta:-). Wydaje mi się, ze on nie musiał
      o tym wiedziec na początku Waszego związku, ale na tym etapie, chyba juz
      zasługuje na prawde, nieprawdaż? Mogę się mylić. Pozdrawiam
      • Gość: OLA NIE MÓW !!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.pl / 192.168.100.* 31.08.03, 21:55
        Nie mów !!!!!!! Facetowi nigdy nie pokazuje się całego tyłka!!!!!!!!!!!
    • pru-nella Re: Wszyscy moi mężczyźni 31.08.03, 11:55
      mam pytanie - a do czego ta wiedza jemu potrzebna??? jakos to wzbogaci wasz
      zwiazek?? nie sadze... przestan zyc przeszloscia i nie czysc swojego sumienia
      jego kosztem...

      kaska75 napisała:

      > Tymczasem, cos nie daje mi spokoju. Bylam w różnych
      > związkach lub tylko uprawiałam seks z 11 mężczyznami, tymczasem moj
      mężczyzna
      > życia wie tylko o 4 - aby nie sprawiac mu przykrości. Czuje sie jednak jak
      > oszustka z tego powodu, bo chyba powinien wiedziec o mojej momentami
      > nienajlepszej przeszłości.
    • Gość: obcy Re: nigdy i pod zadnym pozorem.. IP: *.dip.t-dialin.net 31.08.03, 12:14
      droga kasko,
      nie wiem na ile Twoja przeszlosc byla jak piszesz "glupia i zla" ale jest to
      Twoje zycie i tylko Twoje..
      Jako mezczyzna moge Ci poradzic tylko jedno: NIGY I POD ZADNYM POZOREM nie
      przyznawaj sie mezczyznie (kimkolwiek by on nie byl) ze mialas wielu partnerow
      seksualnych przed nim i ze byc moze masz znacznie wiecej doswiadczenia na tym
      "lozu" niz on.
      Nie rob tego nigdy, jak sie zapyta wprost to klam i wypieraj sie w zywe oczy..
      jak mu to raz powiesz to on Ci tego NIGDY NIE WYBACZY !!
      Zycze Ci spokoju udanego zwiazku.
      PS. jaki diabel siedzi w kobietach, ze usiluja tak czesto popsuc to co so tak
      dobrze zapowiada? Jak wy malo wiecie o mezczyznach..
      janusz
      • Gość: kryska Re: nigdy i pod zadnym pozorem.. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 31.08.03, 21:09
        Gość portalu: obcy napisał(a):

        > droga kasko,
        > nie wiem na ile Twoja przeszlosc byla jak piszesz "glupia i zla" ale jest to
        > Twoje zycie i tylko Twoje..
        > Jako mezczyzna moge Ci poradzic tylko jedno: NIGY I POD ZADNYM POZOREM nie
        > przyznawaj sie mezczyznie (kimkolwiek by on nie byl) ze mialas wielu partnerow
        > seksualnych przed nim i ze byc moze masz znacznie wiecej doswiadczenia na tym
        > "lozu" niz on.
        > Nie rob tego nigdy, jak sie zapyta wprost to klam i wypieraj sie w zywe oczy..
        > jak mu to raz powiesz to on Ci tego NIGDY NIE WYBACZY !!
        > Zycze Ci spokoju udanego zwiazku.

        > PS. jaki diabel siedzi w kobietach, ze usiluja tak czesto popsuc to co so tak
        > dobrze zapowiada? Jak wy malo wiecie o mezczyznach..
        > janusz
        Kobieto, Posluchaj Janusza!!!!! Wie co mowi!!!!!
        • chris1970 Re: nigdy i pod zadnym pozorem.. 01.09.03, 07:09
          Gość portalu: kryska napisał(a):

          > Gość portalu: obcy napisał(a):
          >
          > > droga kasko,
          > > nie wiem na ile Twoja przeszlosc byla jak piszesz "glupia i zla" ale jest
          > to
          > > Twoje zycie i tylko Twoje..
          > > Jako mezczyzna moge Ci poradzic tylko jedno: NIGY I POD ZADNYM POZOREM nie
          >
          > > przyznawaj sie mezczyznie (kimkolwiek by on nie byl) ze mialas wielu partn
          > erow
          > > seksualnych przed nim i ze byc moze masz znacznie wiecej doswiadczenia na
          > tym
          > > "lozu" niz on.
          > > Nie rob tego nigdy, jak sie zapyta wprost to klam i wypieraj sie w zywe oc
          > zy..
          > > jak mu to raz powiesz to on Ci tego NIGDY NIE WYBACZY !!
          > > Zycze Ci spokoju udanego zwiazku.
          >
          > > PS. jaki diabel siedzi w kobietach, ze usiluja tak czesto popsuc to co so
          > tak
          > > dobrze zapowiada? Jak wy malo wiecie o mezczyznach..
          > > janusz
          > Kobieto, Posluchaj Janusza!!!!! Wie co mowi!!!!!

          To co jest napisane przez poprzedników jest prawdą, Twój Mąż będzie się czuł
          gorzej, może się czuć nieswojo, porównywany i może mieć obawy, że jest gorszy
          od poprzedników. Dla jego dobra i Twojego, nie mów Mu. Zajmijcie się sobą.
          • kaska75 Tak 04.09.03, 16:40
            chris1970 napisał:


            > ... Zajmijcie się sobą.


            Właśnie przed chwilą się nim zajęłam :-)
      • pep5 Re: nigdy i pod zadnym pozorem.. 04.09.03, 12:31
        Nie chciałabym się dowiedzieć, że mój facet był kurwiarzem, a co dopiero gdybym
        ja takie rzeczy wyczyniała. Sądzę, że by zakończył znajomość.
    • Gość: kula Re: Wszyscy moi mężczyźni IP: *.gabo.pl 31.08.03, 12:26
      kaska75 napisała:

      > Pierwszego swojego faceta, z ktorym juz nie tylko trzymalam się za ręce,
      > miałam jako siedemnastolatka. Kilka lat starszy ode mnie, był jak mi sie
      > wowczas wydawało, miłością mojego zycia. Kilka lat wspolnego życia, wkrotce
      > pod jednym dachem, miłość, seks non stop, w koncu okropnie mnie skrzywdził.
      > Niemal znienawidziłam wowczas mężczyzn. Nawet swojego brata, bo to przeciez
      > takze mężczyzna. Poźniej byli inni - na przemian, kochałam ich albo jedynie
      > wykorzystywałam. Kilku, kilkunastomiesięczne związki, przedzielane
      > jednorazowym seksem na imprezach. W końcu poznałam człowieka, który ponownie
      > pokazał mi czym jest miłość. Dziś powoli zblizam sie do trzydziestki i chyba
      > znalazłam przy nim swoje miejsce w życiu. Nie jest może tak efektowny, jak
      > kilku z moich poprzednich mężczyzn, ale czuję sie przy nim prawdziwą kobietą,
      > bezpieczną, kochaną, zadowoloną, pogodną i wiem że chce spędzić z nim całą
      > reszte życia. Za kilka tygodni mamy się pobrać i wydawałoby sie, że powinnam
      > być juz tylko szczęśliwa. Tymczasem, cos nie daje mi spokoju. Bylam w różnych
      > związkach lub tylko uprawiałam seks z 11 mężczyznami, tymczasem moj mężczyzna
      > życia wie tylko o 4 - aby nie sprawiac mu przykrości. Czuje sie jednak jak
      > oszustka z tego powodu, bo chyba powinien wiedziec o mojej momentami
      > nienajlepszej przeszłości. Coś wewnątrz mówi mi, że akurat temu człowiekowi
      > powinnam powiedziec wszystko. Niestety, jestem pewna że zabolało by go to, a
      > za nic w świecie, nie chciałabym być przyczyną jego bólu. Z drugiej strony,
      > czuje się nie w porzadku wobec niego, nie mówiąc mu całej prawdy o mojej
      > pochlapanej historii. Dziś już chyba po prostu dojrzałam. Mam ogromnego kaca
      > moralnego, zwłaszcza że było ich az tylu. Okropnie żałuje dzis tych
      > wszystkich podwojnych romansów, seksu po pijanemu, pocałunków z byle kim na
      > dyskotekach i kilku innych rzeczy. Wszystko to powoduje, że chwilami chyba za
      > mało daje mu odczuć jak bardzo go kocham. Mam bowiem niekiedy wrażenie, że
      > przelanie na niego całej tej miłosci ktora żywię do niego w sobie, wobec tylu
      > tajemnic jakie utrzymuję miedzy nami, będzie fałszem, deptaniem tego co
      > czuje. Nigdy w przeszłości nie przypuszczałam, ze narobię sobie takich
      > kłopotów z sama sobą. Tak bardzo chciłabym cofnąc czas, aby to wszystko się
      > nie wydarzyło.



      taa..kazdy by tak chcial
      czasu nie cofniesz.
      Jak byłas sama moglas robic wszystko na co masz ochote! i naprawde nie musisz
      se z tego nikomu tlumaczyc.
      przeciez nie spałasz tymi 11-toma jak byłas z ówczsnym partnerem
      Nawet wczoraj czytałam wywiad z jakimś seksuologiem bodajże.
      Nawet on 'polecał' aby nie ujawniac wszystkiego jesli sami przeczuwamy ze
      mogloby to bardzo zabolec partnera.!
      Tak więc ja radziłabym nie mówic.
      "
      Spotykamy się, i niezależnie od tego, czy mamy lat 25, czy 40, każdy z nas ma
      za sobą jakieś przeżycia i nie możemy mieć pretensji do partnera, że ktoś był
      przed nami. Po prostu nie mieliśmy okazji się wcześniej spotkać. "-twój partner
      moze tego nie zrozumiec i napradwde moze go bolec twoja jak sama
      napisalas 'nienajlepsza'przeszłosc
      "Jeśli dziewczyna czy chłopak domaga się opowieści o byłych miłościach,
      porozmawiajmy, ale oszczędźmy sobie szczegółów ze sfery czysto seksualnej. W
      tej sprawie lepiej skoncentrujmy się na teraźniejszości, którą tu i teraz
      tworzymy we dwoje. "





    • oberver Odbiło Ci kompletnie???? 31.08.03, 13:06
      Nigdy przenigdy nie opowiadaj facetowi o przeszłości !!!
      Mówi Ci to doświadczona kobieta.
      Nawet jak wasza młość jest teraz silna, wspaniała, tylko ta, itd. pamiętaj, że
      w najlepszych związkach zdarzają się dołki, i wtedy się zaczyna, np.
      wypominanie.
      Ty chcesz coś zrobić w dobrej wierze, naiwnie wierząc, że po kimś to spłynie
      jak po kaczce, wybaczy, czy co, a tak niestety nie jest.
      Potem możesz usłyszeć od swojego kochanego, prosto w oczy, bez zająknięcia, że
      wziął sobie k...., która już tylu przeleciało.
      Jest to oczywista bzdura, bo on też może ma wiele na sumieniu, ale gdy emocje
      są silniejsze, niż zdrowy rozsądek, to nie wiadomo co się może wydarzyć.
      o.
    • betty-bt Re: Wszyscy moi mężczyźni 31.08.03, 13:19
      najglupszym co moglabys zrobic, to wyskoczyc teraz ze swoja szczeroscia!
      chyba sie nie ludzisz, ze ty wiesz o nim wszystko?? mezczyzni to w wiekszosci
      zwierzeta. niestety wiekszosc z nich ma problem z zdemaskowaniem sie.
      radze nie opowiadac przyszlemu mezowi o jego poprzednikach, ani nie probowac
      nawet prowadzic dochodzenia na temat jego przeszlosci. daruj sobie, kobieto!
      nawet gdyby ci sie udalo wyciagnac z niego cokolwiek o jego przezyciach (w co
      watpie!), to napewno w niczym to nie pomoze. wrecz przeciwnie-tego typu
      spowiedzi (i dziala to w obie strony) doprowadzaja zwiazek do ruiny.
      nie ma sensu reperowac czegos, co nie jest zepsute.
      uspij te wyrzuty sumienia, bo sa bezpodstawne.
      • Gość: Mar Re: Wszyscy moi mężczyźni IP: *.acn.pl 31.08.03, 13:37
        Myślisz, że w większości zwierzęta? ja bym z tym polemizował. Sam nie mógłbym
        okłamać swojej kobiety. Jest moją pierwszą kobietą, ja jej pierwszym facetem i
        ma to dla mnie naprawdę wielką wartość. Wątpisz w to, ze my potrafimy też być
        czuli i delikatni? Ja robię wszystko, zeby moja kobieta była ze mną szczęsliwa.
        Kocham ją i nie wyobrażam sobie nawet pocałunku z inną. Proszę, nie uogólniaj.
        • betty-bt ja o chlebie, ty o niebie! 31.08.03, 13:56
          Gość portalu: Mar napisał(a):

          > Myślisz, że w większości zwierzęta?

          tak, mysle, ze wiekszosc to knurki ;-)

          ja bym z tym polemizował. Sam nie mógłbym
          > okłamać swojej kobiety. Jest moją pierwszą kobietą, ja jej pierwszym facetem
          i
          > ma to dla mnie naprawdę wielką wartość.

          ha! pierwsza! ale my tu rozprawiamy o tym ostatnim (z zalozenia), nie o
          pierwszym partnerze. nie ma powodu ukrywac tego typu faktow (bo klamstwo to
          brzydkie slowo) przed pierwszym parnrtem.

          Wątpisz w to, ze my potrafimy też być
          > czuli i delikatni?

          nie watpie! oczywiscie ze potraficie. ale nie o tym mooooowaaa. mialam na mysli
          zezwierzecenie facetow pod wzgledem ilosci partnerek. moze powinnam
          dodac "dojrzalych facetow). w twoim przypadku to zupelnie inna sprawa.

          > Ja robię wszystko, zeby moja kobieta była ze mną szczęsliwa.

          i tak trzymaj! jestem za.


          >
          > Kocham ją i nie wyobrażam sobie nawet pocałunku z inną.

          oby nic sie nie zmienilo.

          > Proszę, nie uogólniaj.

          napisalam przeciez "wiekszosc" w nadzieji, iz nie zaboli to miejszosci
        • Gość: ewa Re: Wszyscy moi mężczyźni IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 31.08.03, 17:11
          chlopcze a ile masz lat? 20?
          napisz tutaj gdy bedziesz mial 45, wtedy dopiero dobrze poznasz siebie i swoje
          potzreby
          pierwsza milosc jest piekna i wydaje sie do konca zycia ale zycie plata figle a
          czlowiek niestety nie jest monogamiczny i dotyczy to zarowno mezczyzn jak i
          kobiet
          nie znam osobiscie ani jednego wiernego faceta, wystarczy tylko odpowiedni
          bajer a KAZDY ulegnie, oczywiscie nie w wieku 20 lat
          • betty-bt Re: Wszyscy moi mężczyźni 31.08.03, 18:05
            Gość portalu: ewa napisał(a):

            > nie znam osobiscie ani jednego wiernego faceta, wystarczy tylko odpowiedni
            > bajer a KAZDY ulegnie, oczywiscie nie w wieku 20 lat

            20-stolatki tez nie sa odporne na bajer ;)
          • Gość: MAR Re: Wszyscy moi mężczyźni IP: *.acn.pl 31.08.03, 18:19
            Miałaś chyba złe doświadczenia z facetami skoro piszesz, że każdy kiedyś
            zdradza. Zdradzają ci, w których się coś wypaliło. Z moją kobietą jestem od
            sześciu lat i kocham ją, ale ty chyba nie zrozumiesz tego. I mam więcej niż 20
            lat.
            • Gość: Kasia Re: Wszyscy moi mężczyźni IP: *.acn.pl 31.08.03, 18:22
              Poza tym doskonale znam swoje potrzeby i wiem czym jest miłość, a w miłości nie
              ma miejsca na zdradę. Jeśli uważasz, że każdy facet zdradza, to jesteś trochę
              ograniczona, albo nie wiesz jeszcze czym jest miłość. Co z tego, że ja i moja
              kobieta jesteśmy dla siebie pierwszymi? To nie jest żaden wyznacznik. Spełniamy
              swoje oczekiwania, widzimy jacy jesteśmy na co dzień. Pewnie będziesz mi
              wmawiać jakieś duperele, że ją zdradzę itd. Zdarzały się sytuacje, w których
              ktoś na mnie leciał, ale mnie to nie obchodzi. Tak trudno zrozumieć? niech
              dziewczyna sobie będzie atrakcyjna, ale ja nie mógłbym. To nie chodzi tylko o
              zasady, ale też i o to co czuję do swojej kobiety.
              • Gość: Mar Kasia IP: *.acn.pl 31.08.03, 18:24
                Sorry, zamiast tytułu wpisałem autora. Nigdy jej nie zdradzę, bo nikt inny mnie
                nie kręci.
                • betty-bt Re: Kasia 31.08.03, 18:29
                  Gość portalu: Mar napisał(a):


                  > Nigdy jej nie zdradzę, bo nikt inny mnie
                  > nie kręci.

                  ale chrzanisz... a niech cie :))) gowno wiesz o zyciu. przeciez ci napisala, ze
                  masz odczekac pare latek, podrosnac...
                  prawda jest taka, ze caly swiat kreci sie wokol dupy!
                  • Gość: MAR Re: Kasia IP: *.acn.pl 31.08.03, 18:33
                    Nie chrzanię!!! Mam już tyle lat, ze wiem co piszę!!!A ciągle ją tak kocham!
                    Być może ty też nie spotkałaś odpowiedniego faceta i się wyżywasz na innych.
                    Zresztą co się będę z Tobą kłócił:)Myślcie sobie wszystkie co chcecie na temat
                    facetów. Ja jestem najszczęsliwszy pod słońcem i choć w połowie, każdemu życzę
                    tego samego.
                    • Gość: MaR Re: Kasia IP: *.acn.pl 31.08.03, 18:33
                      Nie muszę podrastać. Ile ty masz tal betty, zeby tak pieprzyć OD RZECZY?
                      • betty-bt Re: Kasia 31.08.03, 18:39
                        Gość portalu: MaR napisał(a):

                        > Nie muszę podrastać. Ile ty masz tal betty, zeby tak pieprzyć OD RZECZY?

                        ale dlaczego ty tak krzyczysz? ;) nikt nie chce ci dokuczyc. drocze sie z
                        toba :) twoja chlopieca naiwnosc jest slodziutka. to dobrze, ze jestes oddany
                        swojej kobiecie. pytanie tylko jak dlugo jeszcze?
                        przeciez to niewazne ile mam. duzo w zyciu juz widzialam i tyle.
                        • Gość: MAR Re: Kasia IP: *.acn.pl 31.08.03, 18:42
                          Ja też dużo w życiu widziałem. Nie jestem słodki i naiwny. Jeśli to słodkie i
                          naiwne, ze kocham swoją kobietę i chcę być jej wierny, to niech każdy w moim
                          wieku taki będzie, a wcale nie będzie zdrad.
                          Nie lubię jak ktoś mi wmawia co będę robił w przyszłości. Ktoś, kto absolutnie
                          mnie nie zna. A ja znam życie aż zanadto dobrze. Zyczę Ci szczerze tak wielkiej
                          miłości jaką ja przezywam. Może wtedy zrozumiesz.
                        • Gość: Mar Re: Kasia IP: *.acn.pl 31.08.03, 18:44
                          6 lat to może mało dla Ciebie, ale iektórzy ludzie nie przezyli tylu rzeczy z
                          większym stażem. Dzięki tym wszystkim wydarzeniom każdy by zrozumiał czym jest
                          miłość. Mam nadzieję, że nigdy nie spotka Cię nic tak bolesnego, co my
                          przeżyliśmy.A takie rzeczy jeszcze zbliżają ludzi.
                          • betty-bt juz dobrze, dobrze... 31.08.03, 18:52
                            nie unos sie tak, chlopie :) wszystko bedzie dobrze. trzymam kciuki, zeby ci
                            sie udalo!
                            jak bedziesz pierwszy raz zdradzal, to zadedykuj mi ten numerek, prosze :)
                            • Gość: Mar Re: juz dobrze, dobrze... IP: *.acn.pl 31.08.03, 18:57
                              Nie będę dedykował. Wiesz, teraz przez to co pisałem, zrobiło mi się strasznie
                              źle:(Chyba nadwrażliwy jestem, ale wróciły do mnie te wspomnienia kiedy było
                              tak źle, kiedy tak cierpiałem. Mam nadzieję, że uda mi się znów o
                              tym "zapomnieć".Pozdrawiam. I uwierz w facetów. Jeśli chodzi o moich kumpli, to
                              widzisz, są tacy, którzy mogliby z każdą panienką, a są tacy, którzy nie. Nie
                              wiem dlaczego tak źle o nas myślicie. Czy to przez złe doświadczenia? Gdyby
                              każda kobieta myślała, że facet w końcu ją zdradzi, to żaden związek by się nie
                              udał, bo każda by o tym myślała? Kurczę, niepotrzebnie pisałem o tym wszystkim.
                              Teraz znów cierpię.
                              • betty-bt Re: juz dobrze, dobrze... 31.08.03, 19:03
                                nie becz, bo i mnie sie przykro robi ;) idz sie przytul do zony
                              • olek_m Re: moze statystyka 01.09.03, 13:48
                                Jezeli jeden "porzadny" facet zadowala statystycznie jedna kobiete ( w kazdym
                                razie w tym samym czasie) to 95% propozycji, ktore kobieta otrzymuje na targu
                                proznosci jest ze strony poligamistow. To dlatego kobiety maja zaburzona
                                statystyke.
              • olek_m Re: Wszyscy moi mężczyźni 01.09.03, 10:17
                Gość portalu: Kasia napisał(a):

                > Poza tym doskonale znam swoje potrzeby i wiem czym jest miłość, a w miłości
                nie
                >
                > ma miejsca na zdradę.
                IDIOTKA
          • Gość: MAR Re: Wszyscy moi mężczyźni IP: *.acn.pl 31.08.03, 18:27
            Na mnie nie znalazłabyś żadnego bajera. Tak się jakoś składa. Może jak w końcu
            kiedyś poznasz jakiegoś wiernego, to zrozumiesz. No ale jak możesz wierzyć, że
            ktoś może być wierny, skoro obracasz się tylko w towarzystwie niewiernych.
            Jakoś na mnie żaden bajer nie podziałał:)Bo to co czuję do niej zawsze siedzi
            głęboko. Poza tym sorry, może jestem jakiś dziwny, ale panny nawet atrakcyjne
            wcale nie działają na mnie. A im bardziej są prowokacyjne, tym gorzej. Bo to
            dla mnie jest śmieszne.
    • Gość: sylwik NIE MOW MU!!!!! IP: 81.21.197.* 31.08.03, 18:07
      nigdy go nie zdradzilas
      wiec kobieto nie mow mu
      pokochal cie taka jaka jestes
      wiec badz taka jaka jestes
      i poprostu go nie zdradzaj!!!
      to go bardziej uszczesliwi niz twoje czyste sumienie
    • Gość: punkgirl Re: Wszyscy moi mężczyźni IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 31.08.03, 19:38
      Dowiedziałam się od mojego mężczyzny (już ex) że przede mną miał 12 kobiet. Od
      tego czasu męczyły mnie czasem koszmary w postaci moich poprzedniczek,
      przynajmniej tych które znałam ze zdjęć. Nie pomogły jego przekonania że to
      przeszłość, że wtedy nie znał mnie, że najlepszy sex przeżywa ze mną, itd.
      Chyba wolałabym żyć w błogiej nieświadomości niż znać prawdę...
    • aise a nie wiesz 31.08.03, 19:38
      po co mu ta wiedza?

      zatanawiam się i nie moge znależć ani jednego dobrego powodu dla którego
      miałabyś sie wyzewnetrzniać z intymnych wspomnień, które jego nie dotycza...:-
      (((
    • Gość: MAR Re: Wszyscy moi mężczyźni IP: *.acn.pl 31.08.03, 21:19
      To jeszcze raz ja. Kliknij na linka:niusy.onet.pl/niusy.html?
      t=artykul&group=pl.soc.seks.moderowana&aid=26309877
      Może cię to przekona, że faceci niby są z antury poligamiczni, ale zdraa ma
      wiele czynników i są też tacy faceci, którzy jednak nie zdradzają:)
      • Gość: Mar Re: Wszyscy moi mężczyźni IP: *.acn.pl 31.08.03, 21:20
        niusy.onet.pl/niusy.htmlt=artykul&group=pl.soc.seks.moderowana&aid=26309877
        • Gość: Mar Re: Wszyscy moi mężczyźni IP: *.acn.pl 31.08.03, 21:20
          Coś nie działa z tym linkiem. Wejdź więc na pl.soc.seks.moderowana
          Tak znajdziesz
          • betty-bt loj, matko swieta... 31.08.03, 22:16
            az tak sie zdenerwowales? przykro mi, ale nie jestes w stanie przekonac mnie do
            swoich racji.
            ale to dobrze, ze istnieja wyjatki, takie jak ty. zawsze to mowie; wyjatek
            potwierdza regule ;)

            pozdrawiam i prosze, wyluzuj. jesli jestes tak bardzo przekonany, to badz soba!
            napewno na tym nie stracisz.
    • matrek Re: Wszyscy moi mężczyźni 01.09.03, 06:30
      Sadze, ze duzo zalezy przede wszystkim od tego, jaki jest Twoj chlopak. To
      oczywiste, ze informacje o Twoich bylych facetach nie beda mu obojetne - kazdy
      chcialby byc tym pierwszym :) Ale nie dajmy sie zwariowac. Przy odrobinie
      inteligencji tegoz czlowieka, w zaleznosci od tego w jaki sposob powiesz mu o
      tym, mysle ze istnieja szanse na to, ze poznawszy cala Twoja historie nie
      odwroci sie od Ciebie. Mysle ze istotne jest przy tym to, aby Twoje aktualne
      relacje z bylymi oraz uczucia ktore zywisz dzis do nich, nie powodowaly
      zachwiania jego poczucia bezpieczenstwa. Z drugiej strony, istnieje ryzyko - na
      ktore jakos nikt nie zwrocil do tej pory uwagi w tym watku - ze Twoj chlopak
      dowie sie nowych dla niego rzeczy o Tobie od innych niz Ty osob, co byloby
      najgorsza z mozliwych ewentualnosci.

      I najwazniejsza sprawa. Mysle ze Twoj chlopak nie poczuje sie wcale niedobrze z
      z posiadana wiedza, jesli bedzie wiedzial i - co wazniejsze - czul, ze jest
      dla Ciebie najwazniejszy i ze dla Ciebie ten zwiazek jest najwazniejszy z
      wszystkich zwiazkow w Twoim zyciu, a to co razem przezywacie we wszystkich
      sferach zycia, nie jest mniej atrakcyjne od zdarzen historycznych. Odwrotnoscia
      tej sytuacji natomiast, byloby jego poczucie, ze jakies sfery Twojego zycia,
      objete sa klauzula poufnosci, stanowia tabu.
      • aise matrek 01.09.03, 09:05
        Z drugiej strony, istnieje ryzyko - na ktore jakos nikt nie zwrocil do tej
        pory uwagi w tym watku - ze Twoj chlopak
        > dowie sie nowych dla niego rzeczy o Tobie od innych niz Ty osob, co byloby
        > najgorsza z mozliwych ewentualnosci.

        a jakich rzeczy ma sie dowiedzieć? że była jeszcze z kimś o kim nie
        powiedziała? a miała obowiązek powiedzieć? nie dajmy się zwariować! jej dawne
        życie intymne pozostaje JEJ zyciem i jego to nie dotyczy - chyba, że przespała
        sie z cała drużyną hokejową. nie rozumiem nadmiernej szczerośc w tej kwestii,
        nie rozumiem rozmów i zwierzeń kto z kim i dlaczego. może jeszcze powinna sie
        tłumaczyć???


        >Odwrotnoscia tej sytuacji natomiast, byloby jego poczucie, ze jakies sfery
        >Twojego zycia, objete sa klauzula poufnosci, stanowia tabu.

        oczywiscie, że jakies sfery jej zycia powinny stanowic dla niego tabu. albo
        jesli nie tabu to być nieco mgliste. z jakiegoś zycie intymne nazywa się
        własnie intymnym...
        bo dotyczy dwojga ludzi. tylko dwojga, rozumiesz?
        • matrek Re: aise 01.09.03, 16:05
          aise napisała:

          > Z drugiej strony, istnieje ryzyko - na ktore jakos nikt nie zwrocil do tej
          > pory uwagi w tym watku - ze Twoj chlopak
          > > dowie sie nowych dla niego rzeczy o Tobie od innych niz Ty osob, co byloby
          >
          > > najgorsza z mozliwych ewentualnosci.
          >
          > a jakich rzeczy ma sie dowiedzieć? że była jeszcze z kimś o kim nie
          > powiedziała? a miała obowiązek powiedzieć? nie dajmy się zwariować! jej dawne
          > życie intymne pozostaje JEJ zyciem i jego to nie dotyczy - chyba, że
          przespała
          > sie z cała drużyną hokejową. nie rozumiem nadmiernej szczerośc w tej kwestii,
          > nie rozumiem rozmów i zwierzeń kto z kim i dlaczego. może jeszcze powinna sie
          > tłumaczyć???
          >

          Mogloby byc przykro, gdyby dowiedzial sie, ze powiedziala mu o mniejszej ilosci
          facetow, niz faktycznie miala.


          > >Odwrotnoscia tej sytuacji natomiast, byloby jego poczucie, ze jakies sfery
          >
          > >Twojego zycia, objete sa klauzula poufnosci, stanowia tabu.
          >
          > oczywiscie, że jakies sfery jej zycia powinny stanowic dla niego tabu. albo
          > jesli nie tabu to być nieco mgliste. z jakiegoś zycie intymne nazywa się
          > własnie intymnym...
          > bo dotyczy dwojga ludzi. tylko dwojga, rozumiesz?


          Rozumiem, ale nie jestem przekonany o tym, czy w zwiazkach powinny istniec
          tematy tabu.
          • olek_m przykro, gdyby ...mu o mniejszej ilosci 01.09.03, 17:04
            matrek napisał:
            > Mogloby byc przykro, gdyby dowiedzial sie, ze powiedziala mu o mniejszej
            ilosci
            >
            > facetow, niz faktycznie miala.

            Nie powinna mowic o zadnek konkretnej liczbie.

            Jesli wiadomosc zyczliwego facet dostanie w fazie gdy jest bardzo zakochany,
            gdy wtedy gdy juz sa jakies problemy miedzy nimi, moze byc gorzej.

            Dlatego profilaktycznie musisz byc dla swojego faceta taka ZEBY NIE MIAL
            ZADNYCH WATPLIWOSCI.

            Pranie, prasowanie, sprzatanie, seks kiedy tylko zamarzy, przyjazna,
            akceptujaca, spolegliwa, wierna, rozumiejaca, wyrozumiala...

            (Jak chcialo sie poszalec, to trzeba teraz odcierpiec swoje...)
            • betty-bt Re: przykro, gdyby ...mu o mniejszej ilosci 01.09.03, 17:06
              olek_m napisał:

              > Dlatego profilaktycznie musisz byc dla swojego faceta taka ZEBY NIE MIAL
              > ZADNYCH WATPLIWOSCI.
              >
              > Pranie, prasowanie, sprzatanie, seks kiedy tylko zamarzy, przyjazna,
              > akceptujaca, spolegliwa, wierna, rozumiejaca, wyrozumiala...
              >
              > (Jak chcialo sie poszalec, to trzeba teraz odcierpiec swoje...)

              ha ha ha ha :))) powinna go tez po rekach calowac, za to, ze ja zechcial, tak?
            • matrek pleciesz /nt 01.09.03, 23:33

    • niuniek6 Czego oczy nie widza, tego sercu nie zal nt 01.09.03, 07:09
      • Gość: Spa Re: Czego oczy nie widza, tego sercu nie zal nt IP: *.acn.pl 01.09.03, 11:54
        Taaa... Oczywiście można coś przemilczeć, ale gdy zapyta?
        Kłamstwo jako jedna z lepszych podstaw związku.
        A swoją drogą... Czy Ty się zmieniłaś czy nadal jesteś taka?
        Bo może należałoby zaryzykować tezę, że... no, wiecie co?...
    • olek_m Re: Wszyscy moi mężczyźni 01.09.03, 12:49
      Kiedys byl bardzo dobry kawalek o typie Casanowy. Otoz biedny chlopak
      na koncu sie zakochal, wzial slub i nawrocil sie na katolicyzm i wtedy zaczelo
      go sumienie gryzc, jak duzo dziewczat "skrzywdzil" kochajac sie z nimi.
      Zeby odpokutowac swe winy chcial sie skontaktowac z kazda z paruset
      swoich "ofiar" i zadosc uczynic!
      Trzeba bylo mnostwo wysilku ze strony ksiedza, zeby temu zapobiec. Bo przeciez
      to taki rodzaj krzywdy, gdzie krzywdzona strona chce wylacznie kontynuacji
      krzywdy ;-)
      Na koncu wytlumaczyl mu, ze najlepiej zadoscuczyni bedac teraz przykladnym
      mezem i ojcem.

      Swoja droga mysle sobie, dlaczego teraz tak duzo myslisz o tych swoich bylych?
      Chcialabys zeby nadal byli twoimi kochankami? Zapomnij o nich i mysl tylko o
      swoim, bo inaczej niestety jestes na dobrej drodze by byc zwykla...

    • anahella Re: Wszyscy moi mężczyźni 01.09.03, 12:51
      kaska75 napisała:

      > Tymczasem, cos nie daje mi spokoju. Bylam w różnych
      > związkach lub tylko uprawiałam seks z 11 mężczyznami,
      > tymczasem moj mężczyzna
      > życia wie tylko o 4 - aby nie sprawiac mu przykrości.

      I po co w ogole o tym z nim rozmawiasz? Najlepiej
      powiedziec facetowi prosto w oczy ze twoja przeszlosc nie
      ma z nim nic wspolnego i zamknac temat raz na zawsze.



      > Czuje sie jednak jak
      > oszustka z tego powodu, bo chyba powinien wiedziec
      > o mojej momentami
      > nienajlepszej przeszłości.

      No i to sa wlasnie efekty mowienia naszym partnerom o ich
      poprzednikach.

      ON NIE MUSI NIC WIEDZIEC! Czy bylo ich 2, 6 czy 12 to jest
      TWOJA a nie JEGO sprawa. Wie, ze nie wzial Cie dziewica,
      i to mu powinno wystarczyc do szczescia.
      • matrek Re: Wszyscy moi mężczyźni 01.09.03, 16:15
        anahella napisała:

        > ... Wie, ze nie wzial Cie dziewica,
        > i to mu powinno wystarczyc do szczescia.
        >

        Tekst roku :-)
        • anahella Re: Wszyscy moi mężczyźni 01.09.03, 16:18
          matrek napisał:

          > Tekst roku :-)

          Wooooowww!!!!! No i weszlam pomiedzy klasyki, skoro sie
          mnie cytuje;)
    • Gość: jendza Kasia75 IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 01.09.03, 13:30
      Kasiu!
      Jestem sporo starsza od CIebie, znaczy metrykalnie, choc to chyba nie ma
      zadnego znaczenia:)!
      Moj maz jest pierwszym mezczyzna, z ktorym naprawde bylam.
      ZNaczy - jest JEDYNY:).
      Moj swiatopoglad jest dosc jednoznaczny i identyfikuje sie bardzo
      gleboko z katolicyzmem.

      Kiedy rozpoczynalismy wspolne bycie z mezem - opowiedzielismy sobie
      WSZYSTKO. Naprawde. I NIE MAMY do siebie pretensji o przeszlosc.
      On mi powiedzial wprost, ze gdybym byla z kims wczesniej - nie mialby
      o to do mnie pretensji... a ja NIE MAM powodow, by mu nie wierzyc.

      Znam historie, gdy 'czysta' zona dostala po twarzy od meza,
      bo nikt jej przedtem nie chcial...
      Znam historie, gdy dziewczyna uprawiala seks w trojkacie -
      z najlepsza przyjaciolka i z najlepszym przyjacielem (wszystkie
      trzy osoby byly wowczas wolne...). POtem ta dziewczyna
      wyszla za maz i nie poinformowala o tym fakcie meza,
      choc deklarowali sie, ze sobie powiedzieli 'wszystko'...
      Dowiedzial sie przypadkiem, od owej przyjaciolki.. Nawet bez
      jakichs zlych intencji... Po prostu - przypadkiem...
      Do rozwodu nie doszlo, ale malo brakowalo... Ale zadra jest
      i pozostanie...

      NIe wydaje mi sie, by warto bylo sluchac kogokolwiek
      z forumowiczow.
      Przeciez nikt z nas nie zna CIEbie, ani Twojej sytuacji,
      ani Twojego mezczyzny.
      CZy on chce kobiete 'nieskalana'? To moze wtedy nie trzeba mu mowic...
      A moze chce 'prawdziwa'? Wtedy - jesli nie powiesz - nie bedziesz prawdziwa...
      Albo chce CIEBIE po prostu - i NIE INTERESUJE go, co bylo wczesniej...
      To po co mowic?
      Albo chce CIEBIE - bez wzgledu na przeszlosc, ktora jednak chcialby znac -
      czemu zatem wowczas nie powiedziec?
      A Ty...?
      Chyba jednak WSTYDZISZ sie swojej przeszlosci, prawda?
      Pamietasz biblijna Magdalene? Przeciez to byla prostytutka...
      I zostala swieta... Czemu sie wstydzisz?
      Przeciez z jakichs powodow bylas, jaka bylas... DECYDOWALAS
      za kazdym razem... TO nie byly GWALTY... TO tez czesc CIEBIE...
      ZAAKCEPTUJ ja, co nie znaczy... idealizuj...
      Po co masz zyc w klamstwie?
      Zobacz siebie, jaka jestes, i dopiero wtedy masz szanse na
      PRAWDZIWE zycie, a nie istnienie w grze pozorow...

      Przeciez - poza wszystkim - po prostu moze sie wydac...
      jak mowi Matrek...
      A gdyby Twoj mezczywna byl taki, jak MAR -
      ukrywajac przed nim swoja historie automatycznie go stracisz...

      Zastanow sie zatem: kim jestes, kim jest Twoj mezczyzna,
      jak chcesz zyc, jak on chce zyc, co jest NAPRAWDE
      wazne - i zdecyduj: dla WAS - Was KONKRETNYCH...
      TO, co my tu wypisujemy, to STEREOTYPY, albo
      nasze indywidualne doswiadczenia... Ktore nie musza
      przystawac do Twojej historii

      NIe sluchaj przede wszystkim JAnusza. On ma racje tylko,
      jak chodzi o niego...

      Ja bym powiedziala. Mojemu konkretnemu mezczyznie.
      I wiem, ze ZROZUMIALBY.
      Tak mniej wiecej, jak Chrystus ZROZUMIAL Magdalene...
      Zrozumial, wiecej: rozumial, nawet nie 'wybaczyl'...
      'Wybaczyc' bowiem musisz sobie sama...

      TRZYMAJ SIE MOCNO!
      Pozdrawiam
      jendza
      • olek_m Re: Kasia75 01.09.03, 13:42
        Gość portalu: jendza napisał(a):

        > Kasiu!
        > Jestem sporo starsza od CIebie, znaczy metrykalnie, choc to chyba nie ma
        > zadnego znaczenia:)!
        > Moj maz jest pierwszym mezczyzna, z ktorym naprawde bylam.
        > ZNaczy - jest JEDYNY:).
        > Moj swiatopoglad jest dosc jednoznaczny i identyfikuje sie bardzo
        > gleboko z katolicyzmem.
        > Ja bym powiedziala. Mojemu konkretnemu mezczyznie.
        > I wiem, ze ZROZUMIALBY.
        > Tak mniej wiecej, jak Chrystus ZROZUMIAL Magdalene...
        > Zrozumial, wiecej: rozumial, nawet nie 'wybaczyl'...
        > 'Wybaczyc' bowiem musisz sobie sama...

        Zdajesz sobie sprawe, ze jestes w zupelnie innej pozycji, niz Ona?
        Nie radz jej, co zupelnie nie pasuje w jej sytuacji.
        • Gość: jendza Re: Kasia75 IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 01.09.03, 13:50
          olek_m napisał:

          >
          > Zdajesz sobie sprawe, ze jestes w zupelnie innej pozycji, niz Ona?
          > Nie radz jej, co zupelnie nie pasuje w jej sytuacji.

          Olku, wyciales duzy fragment mojej wypowiedzi, by uzyskac to,
          co TY chciales uzyskac, ale czego ja NIE NAPISALAM...

          Ja jej mowie, zeby rozpatrzyla SWOJA sytuacje...
          Ty bys nie powiedzial SWOJEJ kobiecie, jak rozumiem,
          ja powiedzialam...
          I nie ma tu ZNACZENIA, CO byloby trzeba powiedziec...

          DLA NIEJ jest wazna ocena JEJ sytuacji, a nie nasze
          'mow', albo 'nie mow'...

          Rozumiesz?

          A swoja droga, SKAD wiesz, JAKA jest 'jej' sytuacja???????

          Ech, wyglada na to, ze sobie cos UZURPUJESZ...

          pzdr
          j.
          • olek_m Re: Kasia75 01.09.03, 13:56
            Gość portalu: jendza napisał(a):

            > olek_m napisał:
            >
            > >
            > > Zdajesz sobie sprawe, ze jestes w zupelnie innej pozycji, niz Ona?
            > > Nie radz jej, co zupelnie nie pasuje w jej sytuacji.
            >
            > Olku, wyciales duzy fragment mojej wypowiedzi, by uzyskac to,
            > co TY chciales uzyskac, ale czego ja NIE NAPISALAM...
            >
            > Ja jej mowie, zeby rozpatrzyla SWOJA sytuacje...
            > Ty bys nie powiedzial SWOJEJ kobiecie, jak rozumiem,
            Oczywiscie, ze bym powiedzial, poniewaz z natury mowia za duzo a nie za malo i
            nie umiem dobrze klamac, wiec krecenie nie dobrze mi wychodzi ( Na szczescie
            moja kobieta nie chcialaby slyszec). I ja nic takiego nie powiedzialem w swoim
            poscie

            Co innego, gdy kobieta ma jednego partnera w zyciu, a co innego, gdy usiluje
            zmienic swoje ´zycie z 11 facetow do jednego.

            I powiedzenie mu, sluchaj jestes dla mnie nikim, numer 11 na mojej liscie ( co
            on uslyszy) jest BLEDEM! i klamstwem!

            >
            > Ech, wyglada na to, ze sobie cos UZURPUJESZ...

            To Ty.
            Ktos powiedzial: "Nikomu kto za mlody nie byl ani troche madry, wiek dojrzaly
            nie doda madrosci"
            • Gość: jendza Re: Kasia75 IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 01.09.03, 14:32
              olek_m napisał:

              >
              > Co innego, gdy kobieta ma jednego partnera w zyciu, a co innego, gdy usiluje
              > zmienic swoje ´zycie z 11 facetow do jednego.
              >
              Olku, nie ma dwoch identycznych zyciorysow. Sa ludzie, ktorzy bardzo
              intensywnie uprawiaja seks za mlodu, a potem sie 'statkuja', sa inni,
              ktorzy 'dojrzewaja' pozno i zachlystuja sie wtedy dopiero mozliwoscia
              wspolzycia z wieloma partnerami, sa tacy, ktorzy przez cale zycie
              'dokazuja' z rowna intensywnoscia...

              Kaska75 pisze, ze PRZEZ CALE ZYCIE miala kontakty seksualne z 11 partnerami...
              CO nie znaczy, ze to bylo 11 parnerow NA RAZ...


              > I powiedzenie mu, sluchaj jestes dla mnie nikim, numer 11 na mojej liscie (
              co
              > on uslyszy) jest BLEDEM! i klamstwem!

              Ja odnosze wrazenie, ze pisze jedno,
              a TY 'slyszysz' cos zupelnie innego...

              Dlatego mowie do Kasi, zeby sie zastanowila, DO KOGO
              bedzie sie zwracac... Jesli by miala do CIEBIE -
              rozumiem, ze powtorze, iz nie nalezaloby CI powiedziec
              prawdy, bo TY bys z tego wnioskowal, ze jako jej mezczyzna
              jestes 'numerem 11, 12, czy nie wiem jeszcze, ktorym...'.
              A inny czlowiek w tej sytuacji zrozumialby zupelnie co innego...
              SZKOPUL w tym, by wiedziec, CO zrozumialby mezczyzna KASI...

              > > Ech, wyglada na to, ze sobie cos UZURPUJESZ...
              >
              > To Ty.
              > Ktos powiedzial: "Nikomu kto za mlody nie byl ani troche madry, wiek dojrzaly
              > nie doda madrosci"

              A ja stwierdzam z uporem maniaka:
              nic nie determinuje do konca...

              pzdr
              j.
              • olek_m Re: Kasia75 01.09.03, 15:04
                No dobrze. To moze niech ona nic nie robi na sile.
                Jezeli facet bedzie chcial od niej wspomnien, to bedzie sie zastanawiac OK?

                PS. Nieznosne sa twoje kontynuowane wycieczki osobiste. Pytasz, czy chcialbym
                byc z kobieta co sie oddawala na imprezach po pijaku i czy chcialbym od niej
                uslyszec prawde o niej?
                Trudno mi sie ustosunkowac do tak hipotetycznego pytania. Mysle, ze nie
                chcialbym znac szczegolow, bo szczerze mowiac nie wiem co bym zrobim, gdyby mi
                je opowiedziala. Z drugiej strony, nie chcialbym byc oszukiwany przez szczwana
                latawice. Mysle, ze nalezaloby zrobic jakis formalny obrzed zakonczenia jej
                dotychczasowego trybu zycia i rozpoczecia nowego, przy czym jej uczynki, brak
                szacunku do wlasnego ciala musialyby byc w jakis symboliczny sposob zakonczone,
                ale jak mowie bez zadnych szczegolow!
            • kaska75 Olek 01.09.03, 23:47
              olek_m napisał:

              >
              > I powiedzenie mu, sluchaj jestes dla mnie nikim, numer 11 na mojej liscie (
              co
              > on uslyszy) jest BLEDEM! i klamstwem!
              >

              Niemal zatkało mnie, gdy przeczytałam to zdanie. On absolutnie nie jest dla
              mnie kolejnym w numeracji, kolejnym na liscie, ale masz racje ze tak własnie
              moze to odebrać, czego nie wybaczyłabym sobie. Kocham go jak chyba nikogo dotąt
              i bardzo pragnę, aby miał poczucie że jest dla mnie kims wyjatkowym, jedynym i
              najwazniejszym.
              • betty-bt Re: Olek 02.09.03, 00:24
                kaska75 napisała:


                > Niemal zatkało mnie, gdy przeczytałam to zdanie. On absolutnie nie jest dla
                > mnie kolejnym w numeracji, kolejnym na liscie, ale masz racje ze tak własnie
                > moze to odebrać, czego nie wybaczyłabym sobie. Kocham go jak chyba nikogo
                dotąt
                >
                > i bardzo pragnę, aby miał poczucie że jest dla mnie kims wyjatkowym, jedynym
                i
                > najwazniejszym.

                i to wszyscy chcielismy tobie przekazac :) nie mow mu, bo faceci tak to
                odbieraja.
      • betty-bt Re: Kasia75 01.09.03, 15:35
        wiesz, bardzo ladnie to napisalas i pieknych argumentow uzylas, ale wydaje mi
        sie, ze jestes wielka idealistka. bez obrazy- ale twoje porady sa po prostu
        niezyciowe.
        • anahella Ja bym to ujela inaczej 01.09.03, 16:21
          Nie kazdy mezczyzna umie przyjac fakt ze przed nim bylo X
          panow.
          • betty-bt Re: Ja bym to ujela inaczej 01.09.03, 16:49
            anahella napisała:

            > Nie kazdy mezczyzna umie przyjac fakt ze przed nim bylo X
            > panow.

            i wlasnie dlatego ryzyko jest zbyt duze. zauwaz, ze wiekszosc kobiet, odradza
            jej to, powolujac sie na wlasne doswiadczenia. nawet zyczliwi panowie sa tego
            samego zdania.
            >
      • kaska75 Owszem 02.09.03, 06:43
        Owszem jendzo, mam jakieś wyrzuty sumienia. Mam pretensje do siebie, że swojego
        czasu związałam sie z facetem, czy kolejnymi facetami, z ktorymi nie powinnam
        była się wiązać, mam żal do siebie, że z reguły wszystko o wiele za szybko
        szło, że zrobiłam kilka idiotycznych rzeczy, itd. Usiłuje tłumaczyć to sobie
        samej, ze byłam za młoda, za głupia, za pstro w głowie, że za lekko traktowałam
        życie, ale to wcale nie usprawiedliwia we własnych oczach i nie pomaga. Próbuje
        odciąć sie od tego wszystkiego mentalnie, lecz to siedzi gdzieś jeszcze
        głębiej. Co do mojego chłopaka natomiast - mój znajomy powiedział mi niedawno,
        że meżczyźni traktują swoje kobiety na zasadzie prawa własności, rozumianego
        jako prawo wyłaczności jej ciała i umysłu. W tym sensie, źle odbieraja fakt, że
        ktoś inny wcześniej "korzystał" z tego ciała. Moj chłopak wie o kilku byłych
        facetach i przyjął to nawet dosc spokojnie, przy czym wie nieco więcej, niż
        tylko tyle że istnieli, choć oczywiście nie wszystko. Tak czy inaczej, chyba
        raczej nigdy nie dowie sie o tych facetach, ktorzy zaistnieli w moim zyciu
        jedynie okazjonalnie, cały problem natomiast z tymi kilkoma pozostałymi
        jeszcze. Każdy z nich, mniej czy wiecej, ale jednak coś znaczył w moim życiu.
        Nie zdecydowałabym się chyba powiedzieć swojemu chłopakowi, np że na jakiejś
        firmowej imprezie poderwałam straszliwie nieprzystepnego, choc bardzo
        atrakcyjnego, żonatego faceta, tylko dlatego że założyłam się z koleżanką iż
        zaciągnę go do łóżka. Sama na siebie nie mogę dziś patrzeć w lustrze z tego
        powodu, a chyba spaliłabym się ze wstydu gdybym miała powiedzieć o tym swojemu
        chłopakowi. Czy jednak powiedzieć mu o facetach, z ktorymi łączyło mnie nie
        tylko łóżko, lecz takze jakieś uczucia ? Sprawi mu to przykrość, zwłaszcza że
        ujawnię tym samym, iż poprzednio kłamałam, gdy mówiłam o jedynie czterech. Z
        drugiej strony, nie chce budować swojego związku na kłamstwie.

        Ogólnie, jestem już chyba za bardzo przemęczona codzienną pracą przed kilkoma
        komputerami naraz i już sama nie wiem, co powinnam w tej sytuacji zrobić. Co
        dobre, a co złe.
        • betty-bt Kaska ! 02.09.03, 09:33
          kaska75 napisała:

          > Owszem jendzo, mam jakieś wyrzuty sumienia. Mam pretensje do siebie, że
          swojego
          >
          > czasu związałam sie z facetem, czy kolejnymi facetami, z ktorymi nie powinnam
          > była się wiązać, mam żal do siebie, że z reguły wszystko o wiele za szybko
          > szło, że zrobiłam kilka idiotycznych rzeczy, itd.

          daj spokuj, to nie jest powod zeby sie zadreczac! wszystko co w przeszlosci
          zrobilas lub nie, kazdy facet z ktorym spalas, kazdy krok, jaki postawilas itd.
          zrobil z ciebie kobiete, jaka jestes teraz. albo bynajmniej przyczynil sie do
          tego. a taka cie przeciez pokochal.
          nie obnazaj sie przed nim kompletnie! nic w zyciu nie dzieje sie bez powodu i
          niczego nie wolno zalowac (nie chodzi mi o przestepstwa). 11-stu facetow w
          twoim wieku to nie tragedia! nie mam moze 11-stu na swoim koncie, ale za to z
          tymi kilkoma, z ktorymi mialam do czynienia dopuszczalam sie rzeczy, o ktorych
          teraz nawet nie chce myslec!
          gdybym mojemu mezowi wyznala przed samym slubem co wyprawialam za mlodu,
          strzelilby mi tak z barana, ze do slubu by nie doszlo, bo zapewne bym sie nie
          ocknela do ceremoni :)))


          > ...Ogólnie, jestem już chyba za bardzo przemęczona codzienną pracą przed
          kilkoma
          > komputerami naraz i już sama nie wiem, co powinnam w tej sytuacji zrobić. Co
          > dobre, a co złe.

          ostatecznie decyzja nalezy do ciebie. ty znasz go najlepiej. ale poczytaj sobie
          wszystkie posty w twoim watku. wypowiadali sie tez panowie i mysle, ze warto to
          przeanalizowac pod tym katem.

          pozdrawiam.
    • jodis nie rób głupstw 01.09.03, 17:29
      facet z którym jestem jest jedynym z którym spałam, po jakims roku naszego
      związku zostawił mnie przez jakiś czas był w pracy za granicą(wtedy jeszcze
      byliśmy parą i czekałam na niego), nie bylismy parą koło 6 miesięcy, ale nie
      widzieliśmy sie cały rok w sumie, w tym czasie kiedy mnie zostawił zaczełam się
      spotykać z innymi, nie doszło do niczego poza pocałunkami i kiedy do mnie
      wrócił nie powiedziałam mu o tym, po co?? on mnie zostawił to nie jego sprawa!!
      i później jakiś następny rok ktoś z naszych znajomych powiedział mu że z kimś
      sie całowałam... spytał mnie potwierdziłam

      i to BYŁ BŁĄD!!!
      przed długi czas pokutowałam za to gdybym wtedy ucieła wszystkie dyskusje że to
      nie jego sprawa a ja go nie zdradzałam, albo gdybym skłamała!!!

      kłamstwo jest naprawde lepsze czasem
      czasem nawet po 4 latach jak mowię o jakimś kumplu którego nie zna osobiście, a
      jest na mnie zły to próbuje starych sztuczek w stylu "to ten z któym się
      całowałaś?"
      przez bardzo długi czas nie wiem czy nie przez kolejny rok nie potrafił mi
      uwierzyć że z nikim innym nie spałam

      a co to za różnica?? kiedy z nim nie byłam??! on przedemna miał 6 dziewczyn i
      co z tego??

      urażona męska duma to straszna rzecz nie rób tego sobie!!!!

      zakochana kobieta może wiele znosić, ale przecież cały czas to boli

      • jodis zostawił mnie to znaczy = zerwał 01.09.03, 17:35
        dowiedziałam się o tym że już nie jesteśmy parą listownie po 4 miesiącach
        wiernego czekania
    • olek_m Dowcip 01.09.03, 17:45
      Dziadek i Babka celebruja 50 rocznice slubu i nagle Dziadek zaczyna wrzeszczec:
      "Jak sobie pomysle, ze jak Ciebie bralem to juz dziewcica nie bylas..."
    • Gość: Aisza wybacz, ale to ..chore IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 01.09.03, 22:15
      te dylematy
      po jakie licho wplątujesz w teraźniejszość i przyszłość duchy z przeszłości?
      czy 11, 111 lub 1111 facetów z dawnych lat to dla ciebie kwestia ilości??!!
      a gdyby był tylko jeden? przez kilka lat? cudowny, wspaniały, jedyny? czy wtedy
      czułabyś się lepiej?
      wiesz, lepiej podziękuj swojej przeszłości, że uczyniła Cię kobietą potrafiącą
      docenić i zrozumieć MIŁOŚĆ,zamiast karać siebie jako 17-latkę, 20-latkę itd.

      W prawie jest zasada, że jak się kogoś o cos oskarża, to trzeba mu zapewnić
      możliwość obrony. A jak ma się bronic teraz skrzywdzona młoda dziewczyna,
      której na dodatek ...już nie ma?
      I na Boga!!! Po co tym wszystkim obciążać kogoś, kto nie miał wpływu na to co
      było - oczekujesz od niego rozgrzeszenia?
      Ważne jest kim jesteś, a nie kim byłaś... chyba, że jesteś poszukiwaną
      zbrodniarką ;-)
      Daj spokój sobie i jemu. A sobie po prostu wybacz...
      A
    • luiza-w-ogrodzie Nie mow 02.09.03, 02:39
      Po co chcesz mu to mowic? Zeby sama poczuc sie lepiej? Szlachetniej, bo taka
      jestes szczera? Tego typu zwierzenia moga tylko zaszkodzic Waszemu zwiazkowi.
      Koncentruj sie na tym, co macie, co tworzycie razem, a nie na wywlekaniu
      historii z przeszlosci, w ktorej nie byliscie razem.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
    • Gość: isteri Re: Wszyscy moi mężczyźni IP: *.netvigator.com 02.09.03, 07:42
      Wszystko, co dzisiaj powiesz moze jutro zostac uzyte przeciwko Tobie.
      Postaw gruba kreche nad przeszloscia, zarowno swoja jak i jego. Tylko wtedy
      mozna cos razem zbudowac:)
      P.S.
      Nie piszesz, ile Twoj wybranek mial przygod przed Toba.
      • kaska75 Re: Wszyscy moi mężczyźni 02.09.03, 07:51
        Przyznaje sie do 3 :)
        • Gość: isteri Re: Wszyscy moi mężczyźni IP: *.netvigator.com 02.09.03, 16:31
          kaska75 napisała:

          > Przyznaje sie do 3:)

          No wlasnie "przyznaje sie", Ty sie przyznalas do 4 i chwatit:)))))
    • Gość: jendza Podsumowanie? IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 02.09.03, 13:28
      Szanowni Forumowicze Plci Obojga:))
      Czytam sobie bardzo uwaznie watek Kasi75 (zawsze bardzo
      uwaznie czytam watki, w ktorych sie wypowiadam)
      i dochodze do paru bardzo interesujacych wnioskow.

      Otoz, wyglada na to, ze znakomita wiekszosc wypowiadajacych sie tu osob,
      a takze na calym FK, uwaza, co nastepuje:
      - maja prawo, niezaleznie od plci, do dowolnej zmiany
      partnerow seksualnych.
      - uwazaja to prawo za rzecz najnaturalniejsza pod sloncem,
      chlubiac sie do tego sukcesami na tym polu.
      - w momencie jednak, gdy znajduja tego jedynego/te jedyna,
      graja przed owymi jedynymi/wspanialymi/wybranymi na cale
      zycie...- istoty bez doswiadczen seksualnych...

      tym samym POTWIERDZAJAC, ze poprzedni styl bycia jednak
      nie byl taki wlasciwy/chlubny/chwalebny...

      Moze lepiej w zwiazku z powyzszym udac sie do lekarza
      i odtworzyc blony dziewicze, wzorem siostr wiadomego wyznania?

      Jak juz byc hipokryta, to na calego...!!!

      No bo co, najpierw sobie szalejemy, my, kobiety, a potem
      udajemy dziewice relegowane z klasztorow zenskich?
      A mezczyzni? Im wolno, prawda? A potem 'maja potrzebe'
      by ICH WYBRANA byla tylko ich, tak?
      A ja sie pytam, skad nabrac tyle tych czystych dziewic, co?
      I jak mezczyzni, ktorzy obracaja w swych ramionach
      dziesiatki kobiet, moga potem wierzyc, ze tej 'ICH'
      akurat to nikt nie obracal, he?

      Dlaczego namawiacie KAske do takiej hipokryzji?
      PRzeciez ja to klamstwo bedzie gryzlo do konca zycia...!
      NIE MOZNA BUDOWAC ZYCIA NA KLAMSTWIE!!!
      Ani wlasnego, ani tym bardziej - wspolnego.
      Bo za to potem odpowiedza wszyscy, wlacznie z dziecmi...

      Prawie wszyscy mowicie do niej o SOBIE -
      malo kto sie zastanowil, co jest dla NIEJ dobre w JEJ sytuacji:(!

      Kaska mowi, ze rozmawiali o LICZBIE poprzednich parnterow.
      Czyli to dla nich wazne.
      Czyli - jesli NAPRAWDE chca budowac na trwalych fundamentach,
      powinni sobie powiedziec PRAWDE.
      Oczywiscie jest tez inny wariant: powiedziec mu, ze bylo ich
      KILKU, a liczba jest NIEISTOTNA, bo NAJWAZNIEJSZY JEST ON.

      Ona nadal - skoro juz sklamala - moze mu powiedziec, ze bylo ich w istocie
      wiecej,
      niz pierwotnie mu podala, ze bala sie, iz go straci, i dlatego
      klamala, ale teraz chce, zeby on WIEDZIAL... natomiast szczegoly
      jej zwiazkow oraz ich liczba sa nieistotne...

      JEsli w istocie sa nieistotne...

      Moj maz wie o moich relacjach z innymi mezczyznami, relacjach NIESKONSUMOWANYCH,
      ale jednak dla mnie BARDZO WAZNYCH. I dzieki temu lepiej mnie rozumie...
      Ja o zyciu mego meza, kiedy nie byl jeszcze ze mna, tez wiem tyle, ile sie da
      przekazac...

      I wiecie co - CHORE - to jest namawianie kogokolwiek
      do zycia w klamstwie.

      Pozdrawiam
      j.
      • olek_m Re: Podsumowanie? 03.09.03, 16:37
        To co mowisz wynika z przewagi formy nad trescia.
        Prawda jest taka, ze w zyciu niewiele jest osob w 100% logicznych i to jest
        dobrze.

        Ludzie pozbawieni hipokryzji to nieszczesni fanatycy!
        • matrek Re: Podsumowanie? 03.09.03, 16:40
          olek_m napisał:

          > Ludzie pozbawieni hipokryzji to nieszczesni fanatycy!

          Dobrze ze niewielu tak uwaza.
          • olek_m Re: Podsumowanie? 03.09.03, 17:18
            matrek napisał:

            > olek_m napisał:
            >
            > > Ludzie pozbawieni hipokryzji to nieszczesni fanatycy!
            >
            > Dobrze ze niewielu tak uwaza.

            Rozumiem, ze nie zrozumiales o co mi chodzi.
            Po prostu jedna z najgorszych rzeczy, ktore czlowiek moze zrobic, jest robic w
            swoim zyciu wszystko w 100% konsekwentnie. To jest tzw. racjonalizacja wlasnego
            postepowania. Tak naprawde zycie nie jest w 100% konsekwentne i to dobrze.

            Ja rozumialem Jedze, ze ona namawia wszystkich, zeby wszystko bylo
            konsekwentne, zeby wszystko bylo racjonalne itd. Jej argumenty apeluja do tej
            strony ludzkiego umyslu i dlatego uwazam je za falszywe.

            Ja tych argumentow nie kupuje. I to chcialem powiedziec.
    • kaska75 Dziekuje 03.09.03, 04:28
      Dziekuję wszystkim, którzy zechcieli wyrazic swoją opinię na temat poruszony w
      moim w wątku. Przeczytam to wszystko jeszcze pewno z kilka razy i na pewno
      rozważe dokładnie to co napisaliscie.
      Jeszcze raz serdecznie dziękuję.
      • Gość: jendza Kasia - PS IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 03.09.03, 13:53
        Mam nadzieje, Kasiu, ze jeszcze to przeczytasz...:))
        Jakos tak duzo mi sie myslalo o Tobie i o Twojej
        sprawie, i chcialam jeszcze pare slow dodac...

        Otoz mysle, ze przede wszystkim trzeba, zebys sie
        uporala w sobie - ze soba.
        Zrobilas wiele rzeczy, ktorych z perspektywy czasu
        nie oceniasz najlepiej. Mozna tez pewno te rzeczy
        ocenic podobnie 'obiektywnie'. Jednak - w momencie,
        gdy to sie dzialo - jakies byly tego powody, prawda?
        Teraz trzeba zobaczyc siebie - w tamtym czasie,
        realiach, uwarunkowaniach - zrozumiec, wyciagnac
        wnioski na przyszlosc, ale zarazem ZAAKCEPTOWAC
        w pelni przeszlosc. BO przeciez PRZESZLOSCI
        nie da sie zmienic! Bylo, jak bylo. Kropka.
        Jesli chcesz, by teraz bylo LEPIEJ - zaczynaj
        od dzis. Po prostu. I - powtorze - WYBACZ SOBIE
        to, co bylo... nie tak... CO nie znaczy - usprawiedliwiaj
        swoje akty etc... Wrecz przeciwnie. To co bylo - to Twoje
        DOSWIADCZENIE. Mozesz je tez teraz - wykorzystac ku dobru...

        Powiedziec, czy nie powiedziec???
        To rzeczywiscie bardzo trudna sprawa.
        A jesli powiedziec - to jak? Co dokladnie?
        Sa ludzie,ktorzy z zasady NIE CHCA widziec prawdy.
        Zyja sobie zatem w oderwaniu od rzeczywistosci -
        przez lata... Czasem sie to konczy choroba psychiczna,
        czasem 'tylko' kompletna alienacja, ale czasem i bliscy
        tych osob podtrzymuja farse oraz gre pozorow - dla
        swietego spokoju...
        Ja wybralam u poczatku mego swiadomego zycia,
        czyli przed kilkudziesieciu laty,
        bolesne przedzieranie sie do prawdy.
        I tylko dzieki temu przetrwalam...
        Wiesz, jestesmy malzenstwem juz grubo ponad 5 lat.
        Na poczatku zalozylismy, ze bedziemy para, ktora
        nie tylko sobie 'wszystko mowi', ale tez ze soba
        rozmawia... Bo moj maz tez do prawdy stara sie
        docierac...

        Po paru miesiacach malzenstwa uswiadomilam sobie,
        ze mamy bardzo powazny problem z mama meza.
        Skala tego problemu zbila mnie z nog.
        Rozmawialam wtedy z paroma madrymi. NAPRAWDE
        autorytetami. I tez uslyszalam: NIE MOW.
        BO to jego PIERWSZA KOBIETA. A zatem swietosc.
        I niech tak zostanie. BYla tez opinia przeciwna,
        ale w mniejszosci...
        BALAM SIE STRASZNIE. WIedzialam, ze rzecz jest
        piramidalnie trudna. Zdecydowalam sie jednak
        pokazac mu ten wierzcholek gory lodowej, najpierw
        jednak zobaczyl, jak bardzo sie boje... BO tego
        nie ukrywalam...
        Kiedy juz wreszcie udalo mi sie, rozstrzesionej
        i przerazonej smiertelnie, wszystko wyluszczyc,
        moj maz... stwierdzil po prostu, ze nie potrzebnie
        sie tak denerwowalam, bo przeciez jestesmy RAZEM:))
        I na pewno jeszcze nie raz trzeba bedzie rozmawiac
        o rzeczach nielatwych... A teraz bedziemy sie sprawie
        przygladac... i radzic...

        WIem, ze wielu mezczyzn w takiej sytuacji zareagowaloby
        ZUPELNIE INACZEJ. Ja jednak wybralam wlasnie tego
        mezczyzne i wlasnie taki - a nie inny - model zycia...
        Dzis, po paru latach, jestesmy o wiele mocniejsi,
        niz bylismy wtedy. Teraz OBOJE, ramie w ramie,
        chronimy nasze malzenstwo i staramy sie znalezc
        taki modus vivendi, by jak najmniej to ranilo mame...
        I jest to sprawa zupelnie poboczna w naszym zyciu...
        Az strach pomyslec, co by bylo, gdybym mu nie powiedziala...
        Jak znam siebie - nie wytrzymalabym. Po prostu.
        Nie umialabym grzecznie wypelniac cudzego scenariusza,
        bedac w istocie zastepczym inkubatorem...
        Zapewne odeszlabym...

        Mysle, ze przede wszystkim musisz zadac sobie pytanie,
        jak TY chcesz zyc.
        I od odpowiedzi bedzie zalezec decyzja, czy mu powiesz,
        czy nie, a jezeli - to jak...
        Jestem gleboko przekonana, ze w pelni sie cieszyc zyciem
        mozna tylko - zyjac w prawdzie.
        Epoka, w ktorej zyjemy, nie pietnuje swobodnych zwiazkow
        miedzyludzkich. ZYlas tak, jak setki tysiecy Twoich rowiesnikow.
        Po prostu. Jesli teraz chcesz zyc inaczej - Twoje prawo, a innym,
        z Twoim mezczyzna wlacznie, wara od wypominania CI takich
        a nie innych faktow z przeszlosci. Co innego - je znac,
        a co innego - wykorzystywac przeciwko Tobie.
        Rozne rzeczy o sobie wiemy z moim mezem,
        ale mamy ZASADE - by nie czynic z nich
        tak haniebnego uzytku. I tej zasady przestrzegamy
        oboje.
        Nawet, gdybys zabila, masz prawo do dalszego
        zycia. I to, jakie bedzie to zycie, zalezy glownie od CIEBIE.
        NIc nie determinuje do konca. I nikt z nas swiety nie jest.
        A i jeszcze jedno, tez z mojego doswiadczenia:
        dazenie do prawdy w zyciu nie daje GWARANCJI szczesliwego
        pozycia malzenskiego chocby, ale daje choc szanse...
        Zycie w klamstwie odbiera natomiast wszelkiie szanse
        na sukces... w tym wymiarze...- a tak naprawde - w kazdym,
        moim zdaniem...
        Chyba, ze sie chce zyc OBOK - ot tak, zeby ludzie widzieli...,
        zeby bylo latwiej w sensie spolecznym...
        WYBOR nalezy do kazdego z nas, indywidualnie.

        Bardzo CIe serdecznie pozdrawiam!
        jendza

        • olek_m Re: Jendza 03.09.03, 16:34
          Aha, to jednak mialas wielu mezczyzn. A napisalas, ze maz byl jedny?
          • Gość: Olek :)) IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 03.09.03, 17:43
            olek_m napisał:

            > Aha, to jednak mialas wielu mezczyzn. A napisalas, ze maz byl jedny?

            Olku, a gdzie ja napisalam, ze 'mialam' wielu mezczyzn?
            Napisalam, ze nikt z nas nie jest swiety, ale pisalam
            o zyciu W OGOLE - co jasno wynika z kontekstu, oraz jest
            jasno sformulowane - a nie jedynie o relacjach damsko-meskich...
            CHOc te ostatnie sa nie do przecenienia, to jednak
            nie sa JEDYNYM mozliwym wymiarem zycia na tym lez padole...:))
            Moj maz JEST JEDYNY:)).

            A jak chodzi o te 'konsekwencje'...
            Jakby Ci to powiedziec...
            We Wszechswiecie rzadzi entropia, wszystko zmierza do skrajnego
            nieuporzadkowania...
            Czlowiek jest ZAPRZECZENIEM prawa entropii...
            Wyciagam logiczne wnioski, to fakt.
            Dopominam sie o prawde - to tez fakt.
            Zreszta miedzy prawda i logika zachodzi scisla koniunkcja.
            Rzeczywiscie istniec, w sposob spelniony, czlowiek
            moze tam, gdzie jest PORZADEK (w wymiarze mysli, ducha, idei,
            metafizyki; oczywiscie nie chodzi mi o lad na polce z majtkami
            i skarpetkami...).
            Zatem to rzecz ludzka, ow porzadek odnajdywac/respektowac.
            Zycie nie zawsze jest UPORZADKOWANE, LOGICZNE, to prawda.
            ALe wlasnie wtedy - BOLI.
            Po co zatem dokladac tego bolu sobie i innym?

            Pozdrawiam
            j.

          • Gość: jendza sorry!!!!!!!! :)) napisalam ja:)) IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 03.09.03, 17:52
            Aj, opsnela mi sie reka...
            Wybacz, Olku:))
            pzdr
            j.
        • kaska75 Re: 03.09.03, 19:01
          Gość portalu: jendza napisał(a):

          > nie oceniasz najlepiej. Mozna tez pewno te rzeczy
          > ocenic podobnie 'obiektywnie'. Jednak - w momencie,
          > gdy to sie dzialo - jakies byly tego powody, prawda?


          Tak jendzo, były powody - wydawało mi sie, że jestem taka atrakcyjna, wolna,
          niezależna, wyemancypowana, korowód adoratorów wokoł, a ja muszę korzystać z
          życia póki jestem młoda, zwłaszcza na złość pewnemu gościowi, który strasznie
          mnie swojego czasu zranił. Byłam jednak za głupia, aby zdawać sobie sprawe z
          tego, że przy okazji szkodzę sobie samej. Absolutnie też nie chcę szukać
          usprawiedliwienia dla siebie w tym, ze ktoś mnie kiedyś skrzywdził. To byłoby
          chore, choc tak cholernie poprawne.


          > BALAM SIE STRASZNIE. WIedzialam, ze rzecz jest
          > piramidalnie trudna. Zdecydowalam sie jednak
          > pokazac mu ten wierzcholek gory lodowej, najpierw
          > jednak zobaczyl, jak bardzo sie boje... BO tego
          > nie ukrywalam...
          > Kiedy juz wreszcie udalo mi sie, rozstrzesionej
          > i przerazonej smiertelnie, wszystko wyluszczyc,
          > moj maz... stwierdzil po prostu, ze nie potrzebnie
          > sie tak denerwowalam, bo przeciez jestesmy RAZEM:))


          Szalenie optymistyczne jest to co napisałaś i natchnęło mnie to jakąs nadzieją
          Dziekuję
          • matrek Wiesz co, kaska ? 03.09.03, 19:17
            Po tym co przeczytalem, wydaje mi sie ze Twoim problemem jest nie tylko to, czy
            powiedziec o wszystkim swojemu facetowi, ale takze jak w samej sobie uporac sie
            z wlasnymi upiorami z przeszlosci. Sadze, ze Ty sama jestes juz bardzo blisko
            rozwiazania tego drugiego problemu - fantastycznie potrafisz rozmawiac z sama
            soba, z wlasnym sumieniem, i stawiajac sie w pozycji Twojego faceta - "dalbym
            Ci chyba rozgrzeszenie" w tej sytuacji, zwłaszcza jesli on czuje Twoją miłosc i
            jesli - zakladam - sam Cie kocha.
            • kaska75 matrek 04.09.03, 07:48
              Wysłałam Ci maila, gdybys zechciał go przeczytać
    • Gość: Dosia Re: Wszyscy moi mężczyźni IP: 195.217.253.* 03.09.03, 14:50
      Droga Kasiu.

      Po pierwsze, nie zrobilas nic zlego. To ze mialas 11 partnerow, czy nawet 111
      to Twoja sprawa. Mialas ich, poniewaz WTEDY tak chcialas, takiego dokonalas
      wyboru WTEDY. To jest Twoja prywatna sprawa i mialas do tego prawo. To co, ze
      mozesz czuc teraz niesmak na wspomnienie seksu "po pijaku". Czy ty wiesz ilu
      ludzi chodzi ze soba do lozka na wszelkiego rodzaju imprezach? Ze niby seks
      poprzedzony randka, kulturalny i przez bibulke to jedyny prawidlowy i tylko
      takiego nie nalezy sie wstydzic? Zapomnij! :)

      Po drugie, po co mowic partnerowi? Czy kazdemu z tych jedenastu mowilas o
      wszystkich poprzednikach? A co to, jest jakis obowiazek spowiadania sie ze
      wszystkiego co sie w zyciu zrobilo? A czy wszyscy Twoi partnerzy przed
      notariuszem spowiadali sie ze wszystkich swoich partnerek?

      Wrzuc luz. Nie masz powodu czuc sie "nieczysta" bo cos tam kiedys zrobilas. To
      jest Twoja sprawa. Prywatna sprawa. I nikomu nic do tego. Nie masz obowiazku
      jakiejkolwiek spowiedzi na ten temat.
      • kaska75 Re: Wszyscy moi mężczyźni 04.09.03, 07:51
        Dzięki Dosia, czasami potrzebuję takich słów :)
    • kaska75 Moj punkt widzenia 03.09.03, 18:34
      jest taki, ze przede wszystkim czuję się jak idiotka, i taka "brudna", gdy
      pomyśle o swojej przeszłości. O pocałunkach z facetami przy pierwszym, czy
      drugim spotkaniu, o upijaniu sie na każdej imprezie, o zezwalaniu na
      błyskawiczne zmniejszanie dystansu przez dopiero co poznanych mężczyzn, o
      wykorzystywaniu - jak mi się wówczas wydawało - facetów (choc dzisiaj mam
      watpliwości, kto tu kogo wykorzystywał), czy w koncu o seksie pod wplywem
      alkoholu z facetami, z którymi nic mnie nie łączyło. W tym bardziej więc czuje
      się winna prawde o sobie swojemu aktualnemu facetowi, ktory - jak wszystko na
      to wskazuje - bedzie juz tym ostatnim. Czy moge mu to powiedzieć ? Informacje o
      tych mezczyznach, ktore przekazalam mu wczesniej, przyjął zupełnie spokojnie,
      nawet zartowaliśmy na ten temat. Jednakże teraz musiałby dowiedzieć się rzeczy,
      z ktorymi na pewno nie byłoby mu do śmiechu. Osobiście chciałabym mu powiedzieć
      o wszystkim, aby mieć to juz z głowy. To taka potrzeba samooczyszczenia, przez
      ujrzenie zrozumienia w jego oczach. To najważniejszy dla mnie człowiek w życiu
      i jeśli "otrzymam rozgrzeszenie" od niego, to dalej już chyba będe w stanie
      poradzić sobie sama z własna przeszłościa. Strasznie jednak boję się
      przekazania mu tych informacji, za nic nie chciałabym sprawić mu przykrości.
      Wiem, ze w chwili gdy się o tym dowie, zareaguje spokojnie - to kochany
      czlowiek, ale wiedząc co ja sama czuję na wspomnienie swej przeszłości, jaka
      byłam głupia, wyobrażam sobie co on będzie musiał poczuć. Czytam co piszesz
      jendzo i wydaje się to takie dobre, ale... Biorę pod uwage tą masę glosów, aby
      absolutnie nie mówić mu wszystkiego. Owszem, żaden z moich dotychczasowych
      facetow nie dostał ode mnie takiego serwisu informacyjnego, nawet nie
      odczuwałam takiej potrzeby, ten jednak mężczyzna jest kimś szczególnyn.
      Chyba potrzebuję jeszcze trochę czasu na zastanowienie się.
      • Gość: Odintsova Re: Moj punkt widzenia IP: *.in-addr.btopenworld.com 04.09.03, 09:08
        Kaska, nie rozumiem dlaczego robisz z tego az tak wielka awanture. Przeciez
        jestes czlowiekiem wolnym i masz prawo do swojej przeszlosci. To normalne ze
        szukalas wsrod wielu partnerow. Teraz znalazlas, a cel uswieca srodki.

        Nie zadreczaj sie tym czy mu powiedziec, czy nie, bo to po prostu nie ma
        sensu. Po slubie Twoje uniesienie romantyczno - idealistyczne minie i
        zapomnisz. A tak z buddyjskiego punktu widzenia - im mniej myslisz, tym
        lepiej. Sama sobie tworzysz te burze w glowie.
      • Gość: jendza Re: Moj punkt widzenia IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 04.09.03, 10:05
        Nie wiem,Kasiu, czy dobrze zrozumialalam...,
        ze uzalezniasz udzielenie sobie 'rozgrzeszenia'-
        od reakcji Twojego mezczyzny na prawde o TObie?
        Jesli tak jest - to z calego serca protestuje!!!
        Powod jest jeden, za to WYSTARCZAJACY
        (jesli jestes osoba niewierzaca, nic to, ja mowie o
        'moim' powodzie...) : Chrystus.
        Widzisz, kiedy rosnie dziecko - bez milosci - to nie
        ma sily, by czulo sie bezpiecznie, by sie psychicznie
        rozwijalo prawidlowo itd. Takie dzieci - generalnie
        rzecz ujmujac - zostaja albo przestepcami, poniewaz
        ich bronia staje sie agresja, skierowana na zewnatrz,
        albo tez masochistycznymi, zakompleksionymi
        nieudacznikami, poniewaz te agresje nakierowuja
        ku sobie. Najbardziej dramatycznie widac to u maluchow,
        ktore dokonuja samookaleczen, zeby... zwrocic na siebie
        uwage rodzicow, poruszyc ich... najczesciej bez efektu....
        BRRRRR:((((((((!
        Bardzo czesto, uprawiajac seks na potege, ludzie chca
        jakos zalatac w sobie glod emocjonalny - czyli po prostu
        brak milosci - mylac seks z ta ostatnia...
        A potem jest jeszcze gorzej...
        Mialam ogromnie wiele szczescia, bo zrozumialam te wszystkie,
        zarysowane tu tylko, mechanizmy ZANIM zaczelam sobie robic
        krzywde. A zrozumialam dzieki CHRYSTUSOWI. Kiedy jako
        osoba na cholernym glodzie emocjonalnym dopuszczalam do siebie
        kogos za blisko i ta osoba mnie po prostu krzywdzila - nie mialam
        sily bronic sie sama, zwlaszcza na przyklad przed rodzicami...
        WTEDY OPOKA JEDYNA BYL ON. Bo dzieki Chrystusowi moglam POJAC,
        co sie dzieje i dlaczego, mialam PUNKT ODNIESIENIA, przynajmniej TEORETYCZNIE
        wiedzialam, czym jest milosc, ze mi jej brak, i ze tego, co wlasnie
        ktos chce mi zrobic, NIE WOLNO ROBIC DRUGIEMU. BO czlowiek jest
        takim bytem, ze jedynym don odniesieniem jest milosc.
        Nawet jesli nie dane mi bylo zaznac tej milosci od innych,
        WIEDZIALAM, czym ona jest. Nie umialam jej generowac (to naturalne,
        najpierw ja trzeba dostac, zeby sie jej nauczyc i umiec oddawac...),
        ale przynajmniej wiedzialam, jak POWINNO BYC. I dlaczego tak nie jest.
        Dostalam tez - realnie, fizycznie - od Chrystusa sile, zeby to przetrzymac.
        Dlatego sie upieram, ze trzeba mowic PRAWDE, bo tylko ona wyzwala.
        Gdybym sobie jako dziecko nie zadala pytania, co sie naprawde dzieje
        i jak sie przed tym bronic - strach pomyslec, gdzie bym dzis byla...
        A gdyby nie religia milosci, ktora na szczescie byla w zasiegu, nie
        byloby to mozliwe.
        ZATEM: trzeba, zebys SAMA SOBIE WYBACZYLA, powtarzam z uporem maniaka.
        Jesli jestes religijna - powinna pomoc dobra spowiedz.
        Jesli nie - bedzie trudniej znalezc wewnetrzna rownowage, ale MUSISZ.
        NIE WOLNO CI sie zdawac na rozgrzeszenie Twojego mezczyzny, bo on CI go
        nie moze udzielic.
        Daj CI BOze, zeby on ZROZUMIAL.... choc moze sie rowniez okazac, ze nie
        zrozumie.
        I to jest maksimum, to zrozumienie, do jakiego on ma prawo.
        ROZGRZESZENIE jest poza zasiegiem kompetencji czlowieka.
        TO bylaby UZURPACJA.
        Dlatego mowie: WYBACZ sobie, spojrz sama na siebie z miloscia:)),
        przyznaj sobie prawo do BLEDU (Piotr sie zaparl, a sam Chrystus
        pod krzyzem przewrocil...), ale tez staraj sie bardzo nie popelniac
        nastepnych... Jesli odczuwasz potrzebe - pokaz sie CALA drugiemu
        czlowiekowi, z ufnoscia, ofiaruj sie kochanemu mezczyznie, ale NIE UZALEZNIAJ
        stosunku do siebie od oceny Twojej osoby, dokonanej przez innego...
        Bo bedziesz istniec tylko wowczas, gdy otrzymasz jego akceptacje.
        A to nieprawda.
        PRAWDA jest taka, ze ISTNIEJESZ AUTONOMICZNIE, NIEZALEZNIE.
        I JAKO TAKA - stanowisz WARTOSC NIEPOWTARZALNA.
        I dlatego takze - masz OGROMNIE DUZO do OFIAROWANIA.
        Jesli swoje spojrzenie na siebie, czyli wlasne istnienie, uzaleznisz
        od jego spojrzenia na CIebie, bedziesz tylko jego kreacja, a nie niezaleznym
        darem dla niego i swiata.
        Ludzka godnosc polega na tym wlasnie, ze wykreowal nas - analogicznie - PAN
        BOG:))). BEZINTERESOWNIE.
        I stworzyl nas do milosci....
        Pokochaj wiec siebie - a wowczas, nawet jesli on CI kiedys wypomni, ze bylo
        ich 11, bedziesz umiala zartobliwie i bez zalu powiedziec mu cokolwiek w
        kontrze, ot, chocby zeby uwazal, bo Ty tez mozesz cos znalezc, zeby mu
        wypomniec... Jak ktos chce uderzyc, zawsze kija znajdzie..

        I tym optymistycznym akcentem...:)
        SCISKAM CIE!
        jendza
        • Gość: Dosia Re: Moj punkt widzenia IP: 195.217.253.* 04.09.03, 12:03
          Jedzo. Przegielas! I to bardzo.

          A co ma sobie niby Kasia wybaczac? To, ze robila to, co prawie WSZYSCY w jej
          wieku robia???? Piszesz tak jakby sie miala kajac do konca zycia za to, ze
          poszla kiedys z paroma facetami do lozka, a teraz dorosla i juz nie podoba jej
          sie seks na imprezie. To jest takie straszne przestepstwo? Nie wiedzialam...

          Kasiu. Ja tez mam niemile wspomnienia z wieloma moimi facetami. Teraz sie pukam
          w czolo po cholere mi to bylo i po co ja z nimi szlam do lozka. Tez pamietam
          obcalowywanie sie z kolegami na obozach szkolnych i koloniach, czesto
          po "pijaku", jak to okreslasz. Czy z tego powodu tez mam sie czuc winna?
          Przeciez to wszystko sie dzieje w ramach NORMALNEGO psychofizycznego rozwoju
          czlowieka. Tak jest. Tak robi wiekszosc nalstolatkow, czy 20latkow. :)) W
          liceum imprezy robione byly po to, zeby pary mogly sie rozejsc do ciemnych
          katow mieszkania i obcalowywac sie na calego! Na studiach bylo jeszcze lepiej...

          Jezeli z jakiegos powodu pamiec wraca i przypominasz sobie pewne sytuacje,
          ktore teraz wywoluja wstyd i zazenowanie, powiedz sobie "cholera, Kaska, ale
          bylas aparatka" i idz do przodu. Smiej sie z tego. Jestes teraz starsza. To
          normalne, ze nie bawia Cie juz imprezki klasowe, czy studenckie, na ktorych
          wszystkie chwyty dozwolone. Ze teraz szukasz normalniejszego, trwalego zwiazku.
          Bo jestes starsza, a nie bardziej swieta. Ale wstydzac sie tego co robilas
          wstydzisz sie wlasnej mlodosci. A nie ma sie czego wstydzic.

          Na marginesie, czasem mysle, ze wolalabym byc teraz dziewica i czekac na
          swojego ukochanego. Ale z drugiej strony... :) Mam co wspominac.
          • Gość: jendza Dosiu IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 04.09.03, 13:42
            jestem juz zmeczona.
            Naprawde.
            Mam tylko prosbe:
            przeczytaj ponownie choc wypowiedzi Kaski z tego
            watku i wypowiedzi moje. WSZYSTKO ZE ZROZUMIENIEM.
            Zadaj sobie nastepnie pytanie, co KASKA o sobie mysli,
            i czego JEJ w tej chwili trzeba.

            I jak juz piszesz, to pisz do KOGOS, nie do SIEBIE,
            dobrze?

            pzdr
            j.
            Ps
            Czy - jak wszyscy kradna - automatycznie to znaczy,
            ze kradziez jest OK?
            • Gość: Dosia Re: Dosiu IP: 195.217.253.* 04.09.03, 17:25
              Gość portalu: jendza napisał(a):


              > Zadaj sobie nastepnie pytanie, co KASKA o sobie mysli,
              > i czego JEJ w tej chwili trzeba.

              Trzeba jej powiedziec, ze nie musi o sobie zle myslec, bo nic zlego nie
              zrobila. I to co zrobila miesci sie w normie spolecznej!

              > Ps
              > Czy - jak wszyscy kradna - automatycznie to znaczy,
              > ze kradziez jest OK?

              A co to ma do rzeczy? Przyrownujsz kradziez do aktywnosci seksualnej? Zdaje
              sie, ze dokonalas niezlego uproszczenia myslowego. Ja nie uwazam, zeby
              pocalunki z chlopakami na dyskotece byly zle, nie uwazam, ze liczba 11
              partnerow w 28/9 letnim zyciu to cos zdroznego.

              Boze, o czym my tu w ogole rozmawiamy. Dlaczego ja/Kaska/kazda z nas ma sie
              czuc zle bo spala kiedys z jakimis facetami? Glod emocjonalny? Moze i tak, ale
              co to ma do poczucia winy? Dlaczego uwazasz, ze powinnysmy taka wine czuc? Ja
              nie widze w zachowaniu Kaski nic zlego. Cholera jasna, co jest dziwnego w tym,
              ze sie ma roznych partnerow? Myslalam, ze kult dziewictwa to nie u nas i nie w
              tych czasach!
              • Gość: jendza Re: Dosiu IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 04.09.03, 18:34
                Gość portalu: Dosia napisał(a):

                > Trzeba jej powiedziec, ze nie musi o sobie zle myslec, bo nic zlego nie
                > zrobila. I to co zrobila miesci sie w normie spolecznej!

                Przeciez NIE WIEMY, co w istocie zrobila...
                Czlowiek jest tak skonstruowany, ze sam wie najlepiej,
                czy to, co robi, jest w porzadku, czy nie..

                >
                > A co to ma do rzeczy? Przyrownujsz kradziez do aktywnosci seksualnej? Zdaje
                > sie, ze dokonalas niezlego uproszczenia myslowego. Ja nie uwazam, zeby
                > pocalunki z chlopakami na dyskotece byly zle, nie uwazam, ze liczba 11
                > partnerow w 28/9 letnim zyciu to cos zdroznego.

                Ty nie uwazasz, ale Kaska, jak widac - tak. Scislej - tylko Kaska wie, co
                zrobila, z kim, dlaczego - i sama najlepiej to ocenia.
                TO Kaska ma poczucie winy, i o nim tu pisze.
                A ja sie staram wlasnie pokazac jej, jak MOZNA sobie z takim poczuciem winy
                poradzic, zeby nie bylo autodestruktywne.
                I wiesz, co jeszcze mnie zaciekawilo? ZE wszyscy nieomal, wypowiadajacy sie w
                tym watku, uwazaja, ze MA POWODY, by czuc sie winna, skoro jej doradzaja, by
                NIE MOWILA


                >
                > Boze, o czym my tu w ogole rozmawiamy. Dlaczego ja/Kaska/kazda z nas ma sie
                > czuc zle bo spala kiedys z jakimis facetami? Glod emocjonalny? Moze i tak,
                ale
                > co to ma do poczucia winy? Dlaczego uwazasz, ze powinnysmy taka wine czuc? Ja
                > nie widze w zachowaniu Kaski nic zlego. Cholera jasna, co jest dziwnego w
                tym,
                > ze sie ma roznych partnerow? Myslalam, ze kult dziewictwa to nie u nas i nie
                w
                > tych czasach!

                jak wyzej!
                Jesli to takie oczywiste i nic w tym zlego - czemu nie powiedziec?
                I chyba jednak cos w tym jest, skoro KASKA bezsprzecznie to poczucie winy ma,
                prawda?
                • olek_m Re: Dosiu 05.09.03, 11:21
                  Gość portalu: jendza napisał(a):

                  > Gość portalu: Dosia napisał(a):
                  >
                  > > Trzeba jej powiedziec, ze nie musi o sobie zle myslec, bo nic zlego nie
                  > > zrobila. I to co zrobila miesci sie w normie spolecznej!
                  >
                  > Przeciez NIE WIEMY, co w istocie zrobila...
                  > Czlowiek jest tak skonstruowany, ze sam wie najlepiej,
                  > czy to, co robi, jest w porzadku, czy nie..

                  Ale to jest jeszcze glupiej. Wtedy gdy tak robila, byla zadowolona i wszystko
                  bylo OK.
                  Ale teraz wchodzi w role kobiety-zony i kobiety-matki
                  i zmienia skore, tak jak waz. Teraz jej to przeszkadza...

                  Ja rozumiem, ze to jest konieczne. Musi zostac pozadna zona i matka, musi
                  potepic to co bylo, zeby zostac inna osoba.

                  Musi tez przejsc przez jakas spowiedz odpuszczenie i zmiane, zeby to bylo
                  skuteczne.

                  > I wiesz, co jeszcze mnie zaciekawilo? ZE wszyscy nieomal, wypowiadajacy sie w
                  > tym watku, uwazaja, ze MA POWODY, by czuc sie winna, skoro jej doradzaja, by
                  > NIE MOWILA

                  Coz powiedzmy, altywnosc seksualna kobiety nie jest tematem do chwalenia sie.

                  > I chyba jednak cos w tym jest, skoro KASKA bezsprzecznie to poczucie winy ma,
                  > prawda?

                  Zwlaszcza jak sie nie chce byc potraktowana jak tycj 11 ja traktowalo!
                  • Gość: Dosia Re: Dosiu IP: 195.217.253.* 05.09.03, 12:19
                    olek_m napisał:

                    > > Ale to jest jeszcze glupiej. Wtedy gdy tak robila, byla zadowolona i
                    wszystko
                    > bylo OK.
                    > Ale teraz wchodzi w role kobiety-zony i kobiety-matki
                    > i zmienia skore, tak jak waz. Teraz jej to przeszkadza...

                    I to jest glupie. Rola kobiety-zony nie oznacza, ze nalezy o przeszlosci myslec
                    zle. Mysle, ze kazda dziewczyna ma tego rodzaju rozterki. Trzeba jednak sobie
                    szybko uswiadomic, ze przeszlosc nie jest zla, ze bez przeszlosci bylibysmy
                    nudni, pusci i predzej czy pozniej zalowalibysmy, ze nie zrobilismy tego i
                    owego :) Zycie jest jedno, jest w nim miejsce i na wariactwa i na ustatkowanie
                    sie. Co to za zycie bez glupich wyskokow? :)


                    > >
                    > Coz powiedzmy, altywnosc seksualna kobiety nie jest tematem do chwalenia sie.


                    Tym bardziej powinna sobie darowac opowiadanie partnerowi. Facet czesto nie
                    rozumie, ze kobieta tez ma prawo do wczesniejszych milosci, a co za tym idzie i
                    seksu.
                • Gość: Dosia Re: Dosiu IP: 195.217.253.* 05.09.03, 12:11
                  Gość portalu: jendza napisał(a):

                  > Przeciez NIE WIEMY, co w istocie zrobila...
                  > Czlowiek jest tak skonstruowany, ze sam wie najlepiej,
                  > czy to, co robi, jest w porzadku, czy nie..
                  >

                  Nie powiedziala rowniez, ze kogos zabila. Powiedziala, o przygodach na jedna
                  noc. Ja w tym nie widze nic zlego.


                  >
                  > Ty nie uwazasz, ale Kaska, jak widac - tak.

                  Nie. Ona tak nie uwaza. Ona sie nas pyta, czy jej chlopak tak nie bedzie
                  uwazal. Nie moge sie pogodzic z tym, ze ocene siebie Kaska de facto UZALEZNIA
                  od tego co powie jej chlopak! Jezeli powie ok, nie ma sprawy, to ona tym samym
                  uzna, ze to co robila jest ok. Natomiast jezeli on nie daj BOze powie, o matko,
                  ale sie puszczalas, to ona jest sklonna przyznac, ze tak bylo. Ja jej mowie
                  tylko tyle, ze bez wzgledu co ON na ten temat sadzi to jest jej prywatna sprawa
                  i nikomu nic do tego. Ze nie moze kreowac opinii o sobie samej na podstawie
                  tego co powie jej chlopak. Opinie o sobie samej powinna miec od zawsze - i
                  zawsze pozytywna.


                  Scislej - tylko Kaska wie, co
                  > zrobila, z kim, dlaczego - i sama najlepiej to ocenia.
                  > TO Kaska ma poczucie winy, i o nim tu pisze.
                  > A ja sie staram wlasnie pokazac jej, jak MOZNA sobie z takim poczuciem winy
                  > poradzic, zeby nie bylo autodestruktywne.

                  A ja staram sie pokazac jej jak spojrzec na siebie swoimi wlasnymi oczami i nie
                  uzalezniac opinii o sobie samej od tego jak inni nas oceniaja. Tym bardziej, ze
                  ona tak naprawde nie zaluje, ze kiedys cos bylo - ona ma teraz poczucie winy,
                  ktore wynika z obawy, czy przypadkiem nie urazi swojego chlopaka... A tak nie
                  wolno.


                  > I wiesz, co jeszcze mnie zaciekawilo? ZE wszyscy nieomal, wypowiadajacy sie w
                  > tym watku, uwazaja, ze MA POWODY, by czuc sie winna, skoro jej doradzaja, by
                  > NIE MOWILA


                  Niestety to co mowisz nie jest logiczne. Dlaczego skoro inni jej doradzaja,
                  zeby nie mowila ma oznaczac automatycznie, ze widocznie ma powody? Dla mnie
                  oznacza to tylko tyle, ze wara innym od jej prywatnych spraw. Czlowiek nie ma
                  obowiazku spowiadania sie przed nikim z calego swojego zycia.

                  >
                  > jak wyzej!
                  > Jesli to takie oczywiste i nic w tym zlego - czemu nie powiedziec?


                  A po co? Dlaczego mam mowic? Bo gdzies jest zapisane, ze kazdy ma obowiazek
                  wiedziec o nas wszystko? Czy nie moge czegos trzymac w tajemnicy? Nie moge miec
                  prywatnosci? Jest jakis obowiazek powiedzenia wszystkiego o sobie kazdej
                  napotkanej osobie, chocby byla to moja mama, czy najblizsza przyjaciolka? Dla
                  mnie moi partnerzy seksualni, moje milosci, pewna czesc moich uczuc i wiele
                  wiele innych spraw to moja prywatna sprawa, ktora nie chce dzielic sie z
                  innymi, nawet ze swoim chlopakiem. To tak jak nie mowie mojemu chlopakowi ile
                  razy dzis robilam siku, albo co wklepuje sobie w twarz kazdego wieczora.
                  Czlowiek, a wiec takze i Kasia ma prawo do PRYWATNOSCI, do swoich przezyc i nie
                  ma obowiazku sie z nich spowiadac.

                  > I chyba jednak cos w tym jest, skoro KASKA bezsprzecznie to poczucie winy ma,
                  > prawda?

                  Nie. Ona nie ma poczucia winy. Skoro to robila to znaczy, ze tak chciala. Jej
                  obawa natomiast polega na tym, czy powinna mowic chlopakowi i co on sobie o
                  niej pomysli. Dlatego mowie, nie mowic!
                  • olek_m Re: Dosiu 05.09.03, 14:41
                    Gość portalu: Dosia napisał(a):


                    > Nie. Ona tak nie uwaza. Ona sie nas pyta, czy jej chlopak tak nie bedzie
                    > uwazal. Nie moge sie pogodzic z tym, ze ocene siebie Kaska de facto UZALEZNIA
                    > od tego co powie jej chlopak! Jezeli powie ok, nie ma sprawy, to ona tym
                    samym
                    > uzna, ze to co robila jest ok. Natomiast jezeli on nie daj BOze powie, o
                    matko, ale sie puszczalas, to ona jest sklonna przyznac, ze tak bylo.

                    To jest troche inaczej. Cale jej dotychczasowe zycie seksulane polegalo na tym,
                    ze szla do lozka z kims kto jej akurat wlozyl reke w majtki. Facet sobie ulzyl
                    i tyle.
                    Ale na stalego faceta wybrala kogos, kto uwaza, ze kobieta zasluguje na cos
                    wiecej niz krotkie pieszczoty, seks i koniec znajomosci. Ten ktos za bardzo
                    kobiety szanuje, zeby w ten sposob sie zachowywac. Co wiecej, powsciagal on
                    swoje naturalne ciagaty, zeby byc prawdziwym facetem, a nie dupkiem z imprezy.
                    Co jest naturalne, bo to jest ten typ mezczyzn, ktory sie nadaje na bycie ze
                    soba.
                    I teraz powstaje pytanie, jaki sens bylo isc do lozka po pijaku, bez szacunku,
                    z kims kto akurat mial na nia ochote? Jak to powiedziec facetowi: nalezalam do
                    tych dupkow kiedys, ale juz nigdy nie bede, bo teraz juz wiem, ze sa dupkami,
                    zatkajdziurami.

                    Ja jej mowie
                    > tylko tyle, ze bez wzgledu co ON na ten temat sadzi to jest jej prywatna
                    sprawa
                    >
                    > i nikomu nic do tego. Ze nie moze kreowac opinii o sobie samej na podstawie
                    > tego co powie jej chlopak. Opinie o sobie samej powinna miec od zawsze - i
                    > zawsze pozytywna.
                    Jest jeszcze pytanie, czy ona jest jego godna. Moze powinna nadal chodzic na
                    imprezki i nadziewac sie na kazdego, komu akurat stanal?

                    > A ja staram sie pokazac jej jak spojrzec na siebie swoimi wlasnymi oczami i
                    >nie uzalezniac opinii o sobie samej od tego jak inni nas oceniaja.
                    Tak moglaby uznac: bylam dziwka, jestem dziwka i bede dziwka.

                    >Tym bardziej, ze ona tak naprawde nie zaluje, ze kiedys cos bylo - ona ma
                    <teraz poczucie winy,
                    > ktore wynika z obawy, czy przypadkiem nie urazi swojego chlopaka... A tak nie
                    > wolno.
                    Chyba jej na nim zalezy, wiesz?
                    • Gość: Dosia Re: Dosiu IP: 195.217.253.* 05.09.03, 17:18
                      olek_m napisał:


                      E tam, olek. Fantazjujesz!


                      > To jest troche inaczej. Cale jej dotychczasowe zycie seksulane polegalo na
                      tym,
                      >
                      > ze szla do lozka z kims kto jej akurat wlozyl reke w majtki. Facet sobie
                      ulzyl
                      > i tyle.


                      A skad to wiesz? Przeciez tego nie powiedziala! Powiedziala, ze miala 11
                      partnerow (nawet nie wiemy, czy ze wszystkimi byla w lozku, choc to nie ma
                      znaczenia). 11 facetow to duzo? Powiem szczerze, ze nad liczba 2000 to moze bym
                      sie i zastanowila, ale w tym przypadku?


                      > Ale na stalego faceta wybrala kogos, kto uwaza, ze kobieta zasluguje na cos
                      > wiecej niz krotkie pieszczoty, seks i koniec znajomosci. Ten ktos za bardzo
                      > kobiety szanuje, zeby w ten sposob sie zachowywac. Co wiecej, powsciagal on
                      > swoje naturalne ciagaty, zeby byc prawdziwym facetem, a nie dupkiem z imprezy.


                      Sorki ten fragment tez przeoczylam. A moze ten 12 to nastepny po 11, ale przed
                      13? Skad wiesz, ze tak nie jest? Zawsze jest tak, ze kazdy nowy chlopak jest
                      aniolem w porownaniu do poprzednich.

                      > I teraz powstaje pytanie, jaki sens bylo isc do lozka po pijaku, bez
                      szacunku,
                      > z kims kto akurat mial na nia ochote?

                      Ale po cholere zadawac sobie to pytanie? Teraz jestem z moim chlopakiem. Jest
                      on moim 6 partnerem. Jest super, myslimy o slubie. Czesto po imprezie u
                      znajomych przychodzimy do domu i rzucamy sie na siebie - idziemy do lozka,
                      krotko mowiac. PO PIJAKU (sic!). Czy to jest bez szacunku??? Dlatego, ze nie
                      poszlismy do lozka zupelnie trzezwi po kolacji ze swiecami?

                      Czy jezeli zdarzy sie (odpukac), ze kiedys nie bedziemy razem, to czy temu 7
                      facetowi (ktory w tym momencie bedzie aniolem) mam powiedziec, ze bylam dziwka
                      bo sie puszczalam po pijaku z moich 6tym facetem? Przeciez to paranoja!


                      > Jest jeszcze pytanie, czy ona jest jego godna. Moze powinna nadal chodzic na
                      > imprezki i nadziewac sie na kazdego, komu akurat stanal?

                      No to juz przesadziles moj drogi. Chyba fantazja Cie poniosla. A dlaczego ona
                      ma byc go niegodna? Nawiasem mowiac nie wierze, ze facet jest prawiczkiem bez
                      skazy. Takich nie ma. Dlaczego wiec uwazasz, ze ona jest ta brudna, podczas gdy
                      on to niemal Bog, o laske ktorego Kasia musi zabiegac? Idiotyzm. A co do
                      imprezek itp. przywoluje ponownie przyklad mojego faceta i seksu "po pijaku".
                      Czy uwazasz, ze w zwiazku z tym co teraz z nim robie nigdy juz nie bede godna
                      zadnego faceta???

                      > Tak moglaby uznac: bylam dziwka, jestem dziwka i bede dziwka.

                      Mocno powiedziane. Kazda dziewczyna, ktore nie jest dziewica jest dziwka, tak?

                      >
                      > >Tym bardziej, ze ona tak naprawde nie zaluje, ze kiedys cos bylo - ona ma
                      > <teraz poczucie winy,
                      > > ktore wynika z obawy, czy przypadkiem nie urazi swojego chlopaka... A tak
                      > nie
                      > > wolno.
                      > Chyba jej na nim zalezy, wiesz?


                      Oczywiscie. SZacunek do siebie samej i potrzeba posiadania prywatnego zycia nie
                      wyklucza troski o inne osoby.
        • olek_m Re: Moj punkt widzenia 04.09.03, 17:03
          "Bardzo czesto, uprawiajac seks na potege, ludzie chca
          jakos zalatac w sobie glod emocjonalny - czyli po prostu
          brak milosci - mylac seks z ta ostatnia...
          A potem jest jeszcze gorzej..."

          Nie mow o ludziach, mow o kobietach. Mezczyzna nie odczuwa wyrzutow sumienia z
          powodu uprawiania seksu z wieloma kobietami. (Odczuwa, gdy nie uprawial z
          jakichs durnych powodow.)

          A swoja droga, jakie te kobiety sa dziwne. Chca seksu, sa latwe, oddaja sie za
          darmo, odczuwaja przyjemnosc, a potem zaluja....
          • mickey.mouse Re: Moj punkt widzenia 04.09.03, 17:13
            olek_m napisał:

            >
            > A swoja droga, jakie te kobiety sa dziwne. Chca seksu, sa latwe, oddaja sie
            za
            > darmo, odczuwaja przyjemnosc, a potem zaluja....


            Bo wszystko ma swoja cene. Kazda przyjemnosc, zwlaszcza zas przypadkowy seks.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka