Dodaj do ulubionych

dylemat, nie mam pojęcia co zrobić. help!

11.05.08, 19:47
witam, kwestia dotyczy wyjazdu 5 miesięcznego na wymianę studencką.To było
marzenie mojego faceta, to konkretne miejsce, a ja nie chciałam się z nim
rozstawać, więc postanowiliśmy spróbować razem.On odpadł, ja mam szansę
pojechać. Jutro jest ostateczny termin wysłania papierów.Nie wiem co robić,
rodzice gorąco namawiają mnie na wyjazd, ale każdy w rezultacie mówi: rób jak
uważasz.A ja właśnie nie wiem! Gdyby nie mój facet nigdy bym nie myślała o
takim wyjeździe, a teraz..Obiecaliśmy sobie wcześniej, że jeśli tylko jedno z
nas się dostanie, nie jedziemy, jednak on wczoraj stwierdził, że może powinnam
jechać bez niego..A ja szczerze mówiąc boję się jechać bez niego, może to
głupie, ale to prawda.Nie należę do osób śmiałych, rozumiem możliwości i
korzyści płynące z wyjazdu, szkoda marnować taką szansę, ale ja naprawdę nie
jestem przekonana..Co byście zrobiły na moim miejscu?5 miesięcy to może
niewielu dla niektórych, ale ja już wyobrażam sobie, jak tęsknię za Nim..help
Obserwuj wątek
    • forumowicz_pospolity Re: dylemat, nie mam pojęcia co zrobić. help! 11.05.08, 19:48
      jedź!
    • malange Re: dylemat, nie mam pojęcia co zrobić. help! 11.05.08, 19:49
      Jedź
    • avital84 Re: dylemat, nie mam pojęcia co zrobić. help! 11.05.08, 19:49
      Ja bym powiedziała jedź, ale też licz się z tym, że to może być koniec związku.
      • mahadeva Re: dylemat, nie mam pojęcia co zrobić. help! 11.05.08, 20:57
        moj byly byl na wymianie a potem na praktykach i nic sie nie stalo!
        milosc to milosc :)
    • hotally JEDź!! 11.05.08, 19:50
      Baw się dobrze! Na pewno nie będziesz zalowac!
      Pochwal się gdzie?:)
    • ginder7 Re: dylemat, nie mam pojęcia co zrobić. help! 11.05.08, 19:52
      wymiana studencka to super przeżycie, ale jak powiedziałam jedna Niemka - jadąc
      na wymianę lepiej nie mieć chłopaka :]
      • piratkaa Re: dylemat, nie mam pojęcia co zrobić. help! 11.05.08, 19:59
        heh, jaka zgodność odpowiedzi..Mam (nie) jechać do Finlandii..
        • ginder7 Re: dylemat, nie mam pojęcia co zrobić. help! 11.05.08, 20:11
          no właśnie, jaka zgodność? ;)
          Posłuchaj, do jutra, to Ty masz wysłać papiery, tak? Czyli wyjazd będzie od
          października, nawet nie wiesz, czy do tego czasu będziecie razem!
          Tylko zauważ, że umówiliście się, że jeśli jedno z was się dostanie, to żaden
          nie jedzie, jeśli pojedziesz, to będzie to brak lojalności!
          Mi zawsze chłopak mówił, że nigdzie mam nie wyjeżdżać, ani do pracy, ani na
          stypendium. Gdy zaczęło się psuć złożyłam aplikację do zagranicznej uczelni, tak
          z ciekawości, czy mnie wezmą. Wzięli. On był przeciwny, później zmienił zdanie
          mówiąc, że to życiowa szansa, no i że mam jechać. Nie pojechałam. Zostałam.
          Zaczęło się psuć jeszcze bardziej. Ja chodziłam wściekła z powodu tego, że nawet
          się nie widujemy, więc po co zostałam, Jeszcze raz złożyłam aplikację.Dostałam
          się. Nie powiedziałam mu, że się dostałam. Zerwał ze mną z zupełnie innego
          powodu, a ja pojechałam i miałam swój najlepszy życiowy okres na tym stypendium
          (bez podtekstów).
          Moje zdanie - złóż papiery, a zastanawiać się będziesz we wrześniu ;)
    • milleniusz Re: dylemat, nie mam pojęcia co zrobić. help! 11.05.08, 19:59
      Sprawa jest prosta jak konstrukcja cepa. Zdecydowałaś się na ten wyjazd, aby być
      z nim, bo on chciał jechać. Jeśli teraz on nie jedzie o Ty pojedziesz sama, to
      właściwie na tym związku postawisz krzyżyk. Czy warto - sama musisz to rozważyć.
      • milleniusz Jaka zgodność...? 11.05.08, 20:00
        Ja jestem, jak zwykle, przeciw. :]
        • piratkaa Re: Jaka zgodność...? 11.05.08, 20:03
          zgodność wcześniej wypowiadających się osób.Ale dlaczego krzyżyk?On jest dla
          mnie tysiąc razy ważniejszy niż ewentualny wyjazd, nie należę do osób
          zmieniających facetów jak rękawiczki, on naprawdę długo się o mnie starał.Byłam
          pewna, że w tej sytuacji kwestia wyjazdu jest prosta, ale gdy on mówi, że może
          powinnam jechać, zaczynam się wahać.
          • milleniusz Re: Jaka zgodność...? 11.05.08, 20:09
            piratkaa napisała:

            > zgodność wcześniej wypowiadających się osób.

            Wiem, wiem. Tutaj zwykle doradza się zrywanie związków. Takie hobby. Albo
            urawniłowka. ;)

            > Ale dlaczego krzyżyk?

            Dlatego, że - jak rozumiem - planowałaś ten wyjazd tylko po to, aby być z nim.
            Teraz sytuacja się odwraca o 180 stopni. Byłoby smutnym paradoksem, gdybyś Ty -
            nie chcąc - pojechała, a on - chcąc jechać - został i na dodatek nie bylibyście
            razem. Nie widzisz tego?

            A facet mówi, że być może powinnaś jechać, bo pewnie chce Twojego dobra. Taki
            wyjazd pewnie pomoże w karierze. Ja też bym tak powiedział.

            Ale wybrać musisz Ty. Moim zdaniem, jeśli pojedziesz, to wszystko może się
            popsuć. I prawdopodbnie się popsuje. Pytanie jest tylko jedno - co jest dla
            Ciebie ważniejsze: kariera, czy ten związek.

            Proste. Znaczy trudne.

            Życzę dobrego wyboru. :)
            • pol.ewa Re: Jaka zgodność...? 11.05.08, 20:18
              milleniusz napisał:

              > Ale wybrać musisz Ty. Moim zdaniem, jeśli pojedziesz, to wszystko
              może się popsuć.

              w kiepskim związku może.

              I prawdopodbnie się popsuje.

              To już jest krakanie.

              Pytanie jest tylko jedno - co jest dla Ciebie ważniejsze: kariera,
              czy ten związek.

              Kompletnie nie rozumiem takiego rozumowania. Cóż to jest 5 m-cy
              rozstania? A gdyby to było 5 lat? Prawda jest taka, że rozłąka
              cementuje dobry związek, a rozwala zły. A owe 5 m-cy można spokojnie
              dzielić na mniejsze odcinki i skrócić.
              • milleniusz To, że kompletnie nie rozumiesz, to widać... :) 11.05.08, 20:24

                > Kompletnie nie rozumiem takiego rozumowania. Cóż to jest 5 m-cy
                > rozstania? A gdyby to było 5 lat?

                Jak w temacie. Nie chodzi o samą rozłąkę, tylko o przyczyny rozłąki. Dziewczyna
                nie chciała tam jechać, a zdecydowała się na złożenie papierów po to, aby być
                blisko chłopaka. Jeśli teraz pojedzie sama, to chyba nie trzeba być Szerlokiem,
                aby odczytać sygnał jaki to przekazuje.

                > Prawda jest taka, że rozłąka cementuje dobry związek,

                Być może. Ale nie o sam wyjazd tu chodzi, tylko o jego powody.
            • ginder7 Re: Jaka zgodność...? 11.05.08, 20:33
              milleniusz napisał:


              > Dlatego, że - jak rozumiem - planowałaś ten wyjazd tylko po to, aby być z nim.
              > Teraz sytuacja się odwraca o 180 stopni. Byłoby smutnym paradoksem, gdybyś Ty -
              > nie chcąc - pojechała, a on - chcąc jechać - został i na dodatek nie bylibyście
              > razem. Nie widzisz tego?
              >
              > A facet mówi, że być może powinnaś jechać, bo pewnie chce Twojego dobra. Taki
              > wyjazd pewnie pomoże w karierze. Ja też bym tak powiedział.
              >
              > Ale wybrać musisz Ty. Moim zdaniem, jeśli pojedziesz, to wszystko może się
              > popsuć. I prawdopodbnie się popsuje. Pytanie jest tylko jedno - co jest dla
              > Ciebie ważniejsze: kariera, czy ten związek.

              Ale Ty jesteś jednak mądry, Milleniusz. I nawet jak się zagłębisz, to świetnie
              rozumiesz słowo pisane :P
              • milleniusz Re: Jaka zgodność...? 11.05.08, 20:35

                > Ale Ty jesteś jednak mądry, Milleniusz. I nawet jak się zagłębisz,
                > to świetnie rozumiesz słowo pisane :P

                Ja tylko tak sobie udaję. A Ty mnie teraz obrażasz, czy się przymilasz, bo nie
                wiem, jaką przyjąć strategię? :D
                • ginder7 Re: Jaka zgodność...? 11.05.08, 20:39
                  milleniusz napisał:


                  > Ja tylko tak sobie udaję. A Ty mnie teraz obrażasz, czy się przymilasz, bo nie
                  > wiem, jaką przyjąć strategię? :D

                  :D czyli mówiąc krótko jesteś skołowany ;)
                  Muszę to przemyśleć. ;) Powiedzmy, że doceniam mądrość życiową próbując Ci
                  jednocześnie dogryźć. Z przymilaniem to ma mało wspólnego :]
                  • milleniusz Re: Jaka zgodność...? 11.05.08, 20:51

                    > Muszę to przemyśleć. ;) Powiedzmy, że doceniam mądrość
                    > życiową próbując Ci jednocześnie dogryźć.

                    A, no dobra. To miałem rację, nic nie rozumiejąc. :P To zróbmy tak - tutaj doceń
                    mądrość, a przykopać mi możesz w wątku o seksie i pieniądzach. Ona się akurat w
                    sam raz do tego nadaje. :D
                    • ginder7 Re: Jaka zgodność...? 11.05.08, 21:15
                      Nie potrafię się kłócić z uśmiechem na twarzy, więc nici z tego ;P
                      • milleniusz Re: Jaka zgodność...? 11.05.08, 21:34
                        ginder7 napisała:

                        > Nie potrafię się kłócić z uśmiechem na twarzy, więc nici z tego ;P

                        No trudno. Posprzeczamy się kiedy indziej. :]
                        • ginder7 Re: Jaka zgodność...? 11.05.08, 21:38
                          milleniusz napisał:

                          > No trudno. Posprzeczamy się kiedy indziej. :]

                          W to akurat nie wątpię. Jeszcze nie czuję satysfakcji z odgryzienia się. Za
                          wszystko :D
                          • milleniusz Re: Jaka zgodność...? 11.05.08, 21:41

                            > W to akurat nie wątpię. Jeszcze nie czuję satysfakcji
                            > z odgryzienia się. Za wszystko :D

                            Te, te. :P

                            Nie bądź małostkowa. Za to co przesadziłem, to przeprosiłem, a reszta mieści się
                            w konwencji forumowej. Co prawda nie czytałem żadnej konwencji, ale sądzę, że
                            się mieści. :]
                            • ginder7 Re: Jaka zgodność...? 11.05.08, 21:53
                              milleniusz napisał:

                              > Nie bądź małostkowa. Za to co przesadziłem, to przeprosiłem, a reszta mieści si
                              > ę
                              > w konwencji forumowej. Co prawda nie czytałem żadnej konwencji, ale sądzę, że
                              > się mieści. :]

                              o! i nawet małostkowa jestem :) a ja głupia taki problem mam zawsze z
                              wymienieniem wad. Teraz już wiem, płyta, małostkowa itd ;)
                              Czuję, że jeszcze wiele się o sobie dowiem ;)
    • pol.ewa JEDŹ!! Nie rozumiem wahań 11.05.08, 20:00
    • funny_game Re: dylemat, nie mam pojęcia co zrobić. help! 11.05.08, 20:01
      Jedź tym bardziej, że - jak piszesz - jesteś osobą nieśmiałą.
    • bertrada Re: dylemat, nie mam pojęcia co zrobić. help! 11.05.08, 20:01
      A jakby to on się dostał a ty nie, to też miałabyś wątpliwości czy
      powinien jechać czy nie? I czy w momencie jakby pojechał, to nie
      założyłabyś tutaj wątku w stylu: "Czy on mnie jeszcze kocha,
      pojechał na wymianę, wróci za 5 miesięcy, czy to juz koniec naszego
      związku, jak on mi mógł to zrobić?" ;P
      • piratkaa Re: dylemat, nie mam pojęcia co zrobić. help! 11.05.08, 20:05
        heh, nie sądzę.Pogadam z nim o tym dzisiaj, a zapytam o odwrotną sytuację:)
    • avital84 Jedź!!! n/t 11.05.08, 20:02
    • mahadeva Re: dylemat, nie mam pojęcia co zrobić. help! 11.05.08, 20:05
      moim zdaniem taki wyjazd to strata czasu, owszem firmy na to patrza
      przy rekrutacji, ale to nie znaczy, ze ludzie bez sie nie dostaja tam

      ja poswiecilam ten czas na bardzo ciekawe praktyki w kraju i nie
      zaluje, zamiast pic przez pol roku, zobaczylam fajne rzeczy w brnazy
      • piratkaa Re: dylemat, nie mam pojęcia co zrobić. help! 11.05.08, 20:09
        "pić przez pół roku"? owszem, słyszałam takie opinie o wyjazdach, jednak ja nie
        jestem na pierwszym roku studiów, to właściwie ostatnia szansa dla mnie na
        wyjazd i raczej nie jechałabym w miejsce znane z oziębłych i zamkniętych w sobie
        ludzi, by pić.
        • milleniusz Eee, a co robią Finowie? 11.05.08, 20:12
          piratkaa napisała:

          > raczej nie jechałabym w miejsce znane z oziębłych i zamkniętych
          > w sobie ludzi, by pić.

          Finowie akurat za kołnierz nie wylewają. Poza tym, tam _jest_ zimno. :D
      • piratkaa Re: dylemat, nie mam pojęcia co zrobić. help! 11.05.08, 20:10
        kurde, byłam już nastawiona na olanie sprawy, teraz znowu dylemat powrócił..A
        ktoś z was był na takim wyjeździe?
        • madleyn1 Re: dylemat, nie mam pojęcia co zrobić. help! 11.05.08, 20:12
          bylam....wroclam......zwiazek tego nie przetrzymal....sytuacja byla
          inna, bo moj (wtedy)chlopka nie mial szansy wyjazdu ze mna, ale mimo
          wszystko...
      • ginder7 Re: dylemat, nie mam pojęcia co zrobić. help! 11.05.08, 20:20
        skoro nie byłaś na takim wyjeździe, to chyba nie masz porównania ;)
      • simply_z Re: dylemat, nie mam pojęcia co zrobić. help! 11.05.08, 20:57
        ja poswiecilam ten czas na bardzo ciekawe praktyki w kraju i nie
        > zaluje, zamiast pic przez pol roku, zobaczylam fajne rzeczy w
        brnazy
        a ja wole zobaczyć coś ,pozwiedzac ,podsjzolic jezyk niż siedziec w
        jakiejs firmie i odrabiac staż brrr.mam cale zycie na to ,a taka
        szansa sie juz nie powtorzy ,jedź! ,poza tym co to jest 5 miesiecy?
    • znowuwzyciuminiewyszlo Re: dylemat, nie mam pojęcia co zrobić. help! 11.05.08, 20:11
      uu, wymiana studencka - niezla ru.awka! kazdy z kazdym poprostu!
      • ginder7 Re: dylemat, nie mam pojęcia co zrobić. help! 11.05.08, 20:20
        a Ty komu dałaś du.py? :D
        • znowuwzyciuminiewyszlo Re: dylemat, nie mam pojęcia co zrobić. help! 11.05.08, 20:24
          a co cie to?
          • ginder7 Re: dylemat, nie mam pojęcia co zrobić. help! 11.05.08, 20:31
            ciekawi mnie czy znasz to z autopsjii, czy te teorie są wynikiem zazdrości :P
            • znowuwzyciuminiewyszlo Re: dylemat, nie mam pojęcia co zrobić. help! 12.05.08, 11:24
              co druga osoba na tym forum byla na wymianie studenckiej, nie robmy z tego nie
              wiadomo jakiego luksusu. bylam 2 razy na wymianie - jednej w irl. pln, jednej na
              dalekim wschodzie i nie mam czego nikomu zazdroscic.
    • skorpionica11 Re: dylemat, nie mam pojęcia co zrobić. help! 11.05.08, 20:24
      jedz i sie nie zastanawiaj ,pozniej bedziesz załowała ze nie
      skorzystałas z takiej szansy ,która zaowocuje w przyszlosci
      młodziutka jestes wiec cale zycie przed toba i na facetów tez
      przyjdzie pora
      • panna.w.paski Re: dylemat, nie mam pojęcia co zrobić. help! 11.05.08, 20:40
        Ja jadę w tym roku do Tybingi na pół roku.Mój chłopak mi kibicuje, trzyma za
        mnie kciuki i nie wyobrażam sobie, żeby kazał mi wybierać między wyjazdem a
        naszym związkiem.Wie jakie to dla mnie ważne i życzy mi jak najlepiej.Jesteśmy w
        o tyle "dobrej" sytuacji - paradoksalnie, że jesteśmy w związku na odległość i
        to już od 3 lat. W związku z tym takie rozstanie na dłuższy czas nie będzie dla
        nas szokiem.
        On mi ufa i wie,że nie dostanę małpiego rozumu,nie zachłysnę różnie rozumianą
        wolnością i nie będę ucieleśnieniem hasła erasmus-orgasmus ;]
        Myślę,że jeśli wyjazd jest dobrze zaplanowany i nie zmarnuje się czasu na ciągłe
        imprezy i leczenie kaca, to można na nim skorzystać -poznać inny od polskiego
        system edukacyjny, poznać ludzi,nauczyć się samodzielności,pozwiedzać..Jest dużo
        możliwości. Potraktuj to jako inwestycję w siebie.Twój chłopak może być dla
        Ciebie najważniejszy (dla mnie mój facet jest),ale w dobrym związku nie powinnaś
        się czuć ograniczana i podejmować tylko decyzje, które on uzna za właściwe.
        Pozdrawiam serdecznie :)
        • piratkaa Re: dylemat, nie mam pojęcia co zrobić. help! 11.05.08, 20:44
          :) ja wcale nie czuję się ograniczona przez moje kochanie, mamy inne sytuacje
          trochę, ponieważ dla Ciebie wyjazd jest bardzo ważny, a ja znalazłam się w tej
          sytuacji "przypadkiem".
          "erasmus-orgasmus" heh, nie słyszałam tego..
          • panna.w.paski Re: dylemat, nie mam pojęcia co zrobić. help! 11.05.08, 20:58
            Rozumiem Cię piratkoo,ja ten wyjazd planowałam, łączy się ściśle z moimi studiami i poniekąd też z tym, co chciałabym robić w przyszłości.Ale jeśli mówisz,że znalazłaś się na liście przyjętych "przypadkiem" - może warto wykorzystać ten przypadek?
            Pomyśl,może Ktoś z góry daje Ci taką szansę nie bez powodu, może tam spotka Cię coś dobrego?Nie dowiesz się, jeśli nie spróbujesz..
            A skoro boicie się rozstania - może Twój chłopak wziąłby dziekankę na pół roku i pojechał z Tobą?
          • stedo Re: dylemat, nie mam pojęcia co zrobić. help! 11.05.08, 21:48
            Bezwarunkowo powinnaś jechać.Chyba że jesteś taką kobietką-bluszczem co to lubi
            chodzić pół kroku za swoim facetem,trzymać się jego spodni, bez własnych ambicji
            i dążeń.Zapewniam Cię że gdyby była odwrotna sytuacja i to on by się dostał to
            mimo obietnic nie zrezygnowałby z tego wyjazdu a i Ty nie śmiałabyś tego od
            niego wymagać wiedząc jak mu na tym zależało.A gdyby mimo tego z jakiś względów
            z powodu Ciebie zrezygnował to z pewnością miałby do Ciebie żal i kiedyś by Ci
            to wypomniał i to mogłoby poważnie zaważyć na Waszym związku.Teraz oczywiście
            się do tego nie przyzna i będzie bajerował.W przyszłości może się okazać że to
            Ty będziesz miała większe szanse na lepszą, ciekawszą pracę,bo może okażesz się
            zdolniejsza, bardziej zaradna, bardziej pracowita.I co, też będziesz rezygnowała
            by "iść pół kroku za nim"?A co to jest 5mc rozłąki.To próba dla waszego związku.
            Jeśli nie przetrwa to nie był wart zachodu aby rezygnować z takiej szansy. A
            poza tym to możecie się nie widzieć w realu/bo przez net to możecie na co
            dzień,napiszę niżej/tylko 3 mc.bo na święta to zwykle "erazmusy" rozjeżdżają się
            do domów, no chyba że ktoś z drugiej półkuli i podróż za droga.A teraz napiszę
            jak to bywa na takich wyjazdach.Wiem bo moja siostrzenica była cały rok w Paryżu
            a teraz jest siostrzeniec w Niemczech.Erazmusy z reguły trzymają się razem i z
            tubylcami raczej życia towarzyskiego nie ma.Na takich wyjazdach spotykają się
            ludzie z całego świata.Jest możliwość poznania innych zwyczajów, podejścia do
            świata,innego zachowania, mentalności.Naukowo to w dużej mierze zależy od Ciebie
            ile zajęć sobie wybierzesz,czy będziesz chciała skupić się na nauce i wybrać
            program max czy będziesz wolała poznawanie ludzi i zwiedzanie i ograniczysz się
            do programu min.W akademikach jest hot spot i można z netu korzystać za
            niewielką opłatą. Wystarczy więc mieć swojego laptopa z kamerką i
            mikrofonem,skype`a i twój chłopak to samo tu, aby mieć kontakt wizualny i słowny
            w każdej chwili.Atmosfera jest super,możliwość sprawdzenia się w samodzielnym
            życiu, w innym środowisku,wśród różnych ludzi.To procentuje.Nie strać tego przez
            własne fałszywe sentymenty i obiekcje.Powodzenia.
        • bluemartini Re: dylemat, nie mam pojęcia co zrobić. help! 11.05.08, 20:44
          jedz dziewczyno taka szansa moze sie nie powtorzyc
    • mala_mee Re: dylemat, nie mam pojęcia co zrobić. help! 12.05.08, 11:30
      Jechać!!!
      Zmranowanie takiej szansy tylko przez faceta to najgłupsza rzecz
      jaka można zrobić.
      ja nie pojechalam i strasznie żałuje.
    • tiuia Re: dylemat, nie mam pojęcia co zrobić. help! 12.05.08, 16:08
      Zdrowy rozsądek nakazuje jechać. Takie szense nie zdarzają się za często. Jeśli Wasze uczucie jest silne, to przetrwa (i nawet wzmocni związek:). Jeśli nie - nie ma co żałować, że skończy się tym wyjazdem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka