enia17
25.05.08, 19:35
wczoraj bylam w knajpie,poznalam fajna dziewczyne...zaczelysmy gadac
okazalo sie ma 35 lat (dawalam jej 25)..byla rozesmiana i pelna
energii.
spotyka sie obenie z kims ale nie ma cisnienia na zeby wyszlo.
pracuje jako nauczycielka i bardzo lubi to co robi.
powiedziala mi ze ludzie czesto pedza do tego co wydaje im sie ze
jest wlasciwe-malezenstwa i dzieci,a potem zdaja sobie sprawe ze np.
to nie bylo to czego chieli lub ze to nie odpowiedni dla nich
partner.
kobiety za "zaprogramowane" na odnalezienie tego jedynego i
urodzenie dziecka,temu podporzadkowuja to czy sa szczesliwe czy
nie...jakby zycie bez tego bylo mniej wartosciowe..
ludzie w zwiazkach robia sobie cisnienie,ze ma byc tak i tak, sa
wysokie oczekiwania itp. a ilez z tej presji nie byloby gdyby
traktowali sie jak,popierwsze,przyjaciele?
na koniec zapytala dlaczego bylam taka zszokowna jej wiekiem
(myslalam ze jest duzo mlodsza). to dlatego ze tworzymy w glowie
obraz-35 lat..ma wygladac i zachowywac sie tak i tak..wiec tak
nprawde to w naszych glowach ustalamy ile lat to "staro" a ile
to "mlodo"
to wszystko takie oczywiste i jak to wszystko wiem..ale bylo super
uslyszec to od kogos kto jest chodzacym przykladem ze takie
podejscie tez daje szczescie.
wracalam o 3 rano, sama, taksowka,zazwczaj w takich syt. zalapuje
dola ale czulam sie zupelnie inaczej:)
dzieki G.