kredka_kredka_kredka
03.08.08, 01:16
Kiedy słyszę to pytanie od dawno niewidzianej osoby, po prostu mną trzęsie i mam ochotę uciekać najdalej jak tylko się da.
Nieraz, dla zgrywy, odpowiadam słynne "dobrze" czekając na jakiś dalszy przebieg konwersacji;)
Stosuję to zwłaszcza z kimś z kim tak naprawdę nie mam ochoty rozmawiać. I co się okazuje? Nadawca tego jakżesz ambitnego, wyszukanego i barrrdzo szczerego pytania nie wie co powiedzieć i robi się dziwnie niemrawo;) Zapada niezręczna cisza i...znacie to?
Moim zdaniem zwrot ten powininno się z użycia powszechnego zlikwidować. A jeśli ktoś naprawdę ma ochotę zapytać się szczerze co u mnie słychać:D niech wysili się jakoś bardziej bo uznam go za lekceważącego rzeczywistość abnegata;)
Sama tego zwrotu nie używam raczej nigdy, a jeśli już staje się on wprowadzeniem do szczegółowszej, dalszej pogawędki a nie a'la zachodnim wyśeichtanym frazesem "how are you".