veela
11.01.02, 11:42
a wlasciwie, kocham go za bardzo i nie potrafie od niego odejsc, mimo, ze czuje
sie z nim strasznie przez wiekszosc czasu. Na poczatku myslalam, ze sie zmieni,
jak zobaczy, ze sprawia mi przykrosc swoim zachowaniem, teraz juz wiem, ze to
nieprawda, ale nigdy chyba nie bede w stanie go zostawic, chyba, ze on zostawi
mnie. On zreszta od roku mowi, ze mnie zostawi, ale dotychczas tego nie zrobil.
Ciagle sie klocimy o drobiazgi. Ostatnia klotnia, ktora trwa juz 3 dni, zaczela
sie od tego, ze poprosilam go, zeby wlozyl swoje brudne slipki do kosza na
bielizne, a nie rzucal na podloge. Za to uslyszalam polgodzinny monolog, ze
jestem kurwa, swinia, nie potrafie byc szczesliwa, jestem psychicznie chora i
on powie o tym mojemu szefowi, bo takie osoby nie moga pracowac. Nie klocimy
sie tylko wtedy, kiedy ja sie do niego nie odzywam oprocz odpowiadania tego co
on chce na jego pytania, robie mu jedzenie i kocham sie z nim kiedy on chce
(seks z nim sprawia mi wielka przyjemnosc, ale nie moge sie z nim kochac wtedy,
kiedy ja chce, bo on wybiera odpowiedni moment, ostatnio jednak trudno mi sie z
nim kochac, bo nie moge przestac myslec o tym, jak on mnie traktuje). Moglabym
napisac wiecej szczegolow, poczekam jednak na czyjas reakcje. Pierwszy raz to
sformulowalam, bo nie mam zadnych znajomych (mam zabronione chodzenie
gdziekolwiek, wracamy do domu razem, on dzwoni do mnie do pracy, zeby
sprawdzic, czy naprawde tam jestem itd, nie moge z nikim korespondowac ani
nawet pisac pamietnika, bo wedlug niego pamietnik oznacza, ze mam jakies mysli,
o ktorach on nie wie, a tak nie moze byc w zwiazku).