Dodaj do ulubionych

Gderająca baba - skutki uboczne

19.08.08, 19:42
Wróciłem dziś rano z nocnej zmiany, wpadłem do domu tylko na chwilę żeby
zawieźć starsze dziecko do przedszkola. W czasie, kiedy syn się ubierał,
usiadłem na moment na sofie rzucić okiem na wiadomości w internecie i
znienacka usłyszałem (znane mi od lat) zrzędzenie na temat tego, że ZNÓW nie
włożyłem butów do szafki tylko zostawiłem je na podłodze. Oczywiście strasznie
się wku..łem i wyszedłem poczekać przy aucie. W tym czasie młodsze dziecko
przeturlało się na łóżku i z niego spadło, oczywiście i na szczęście dzieci są
z gumy i nic mu się nie stało, ale rzecz jasna to MOJA wina, bo przecież moja
żona nie może WSZYSTKIEGO robić sama.

Efekt: cały dzień się do siebie nie odzywamy, przenoszę się na wspomnianą sofę
spać i nie widzę perspektyw na poprawę sytuacji - dzisiejsze zdarzenia
podziałały jedynie jak katalizator bo kryzys tego małżeństwa wisiał w
powietrzu od dawna (brak seksu, zalążki kryzysu wieku średniego itp. itd.)
Jesteśmy jako związek w tym samym miejscu co 3 lata temu, kiedy nieomal się
rozwiedliśmy - po prostu odtwarzamy ten sam scenariusz.

Tak więc, drogie panie, ugryźcie się czasem w język.
Obserwuj wątek
    • i.nes Re: Gderająca baba - skutki uboczne 19.08.08, 19:48
      alterego4 napisał:

      > Jesteśmy jako związek w tym samym miejscu co 3 lata temu, kiedy
      > nieomal się rozwiedliśmy - po prostu odtwarzamy ten sam scenariusz.

      I to jest clou. Długo tak jeszcze dacie radę? I Wy? I dzieci?
      • alterego4 Re: Gderająca baba - skutki uboczne 19.08.08, 19:57
        Nie wiem. Czas chyba na zmiany - takie czy inne; mam parę pomysłów. Przed
        rozstaniem (hipotetycznym) powstrzymuje mnie obawa, że będę miał utrudniony
        kontakt z dziećmi, z którymi (zwłaszcza ze starszym) jestem bardzo związany,
        młodsze ma pół roku więc w przypadku rozejścia się naszych dróg ciężko będzie mi
        w ogóle nawiązać tę więź. Nie tyle więc dla dobra dzieci tylko z nieco
        egoistycznych pobudek.
        • i.nes Re: Gderająca baba - skutki uboczne 19.08.08, 20:02
          Współczuję. Serio. To są bardzo trudne decyzje :(
          • bellasorella Re: Gderająca baba - skutki uboczne 19.08.08, 20:10
            Ja także wspólczuję, ale czy jest to od razu powód by obwiniać
            kobiety. Czy całe zło tego świata płynie od kobiet ? Wypadałoby się
            zatem zastanowić czy mężczyźni pozstają bez winy ? Bo nie wydaje mi
            się. Podobno wina zawsze lezy po środku, a bliższych szczegółów
            odnośnie Twojego małżeństa nie znamy. Dlatego ciężko cokolwiek w tej
            sprawie powiedzieć.
            • shine69 Re: Gderająca baba - skutki uboczne 19.08.08, 20:21
              napisał przecież, że wrócił z nocnej zmiany. Należała mu się chwila spokoju,
              nawet jak żona miała nastrój gderawczy. Pracowałem kiedyś na zmiany. Miałem raz
              3 nocki z rzędu, a we dnie między nimi przeprowadzkę. Więc 2.5 doby bez spania.
              Więc kiedy po tej trzeciej w końcu sie położyłem, to naprawdę myślałem, że
              trzepnę babsztyla w czoło, jak nie mogła zrozumieć, dlaczego nie chcę pójść z
              nią na ciuchowe zakupy...
              • bellasorella Re: Gderająca baba - skutki uboczne 19.08.08, 20:23
                To trzeba delikatnie wytłumaczyć "gderającej babie". Mężczyźni
                jednak od razu się oburzają i unoszą dumą, co idzie w parze
                z "cichymi dniami" itd. Trochę wyrozumiałości Panowie, a i my
                będziemy dla Was wyrozumiałe :P
                • shine69 Re: Gderająca baba - skutki uboczne 19.08.08, 20:50
                  tłumaczyłem. "Kochanie, jestem naprawdę potęznie zmęczony, usypiam na stojąco;
                  prześpię się do np 15 i pójdziemy". Dzie tam. Obraza.

                  Nie uogólniam, nie wszystkie takie są. Z moich - tylko ta jedna. Była.
                  • bellasorella Re: Gderająca baba - skutki uboczne 19.08.08, 21:02
                    Miałeś poprostu pecha :)
                    Ja zawsze tłumaczę swojemu mężowi, jesli Ty będziesz wyrozumiały dla
                    mnie i będziesz tolerował pewne moje zachowania i niedociągnięcia to
                    i ja się dostosuję a i ugryzę w język :) co by nie prowadzić do
                    kłótni i za wiele nie powiedzieć. (przyznam jednak, że dopiero od
                    niedawna mi tak dobrze idzie) :):) z tym szybkim zażeganiem spraw.
                • eeela Re: Gderająca baba - skutki uboczne 20.08.08, 14:09
                  > To trzeba delikatnie wytłumaczyć "gderającej babie".

                  Delikatnie tłumaczyć, że po 3 dobach bez snu potrzebuje się wypoczynku?
                  To baby jakieś bezmózgie się rodzą, że takie rzeczy trzeba im delikatnie tłumaczyć?
            • alterego4 Re: Gderająca baba - skutki uboczne 19.08.08, 20:37
              Nie wiem, jak powinienem bardziej naświetlic tło. ogólnie chodziło mi o to, jak takie bezsensowne gesty potrafią wywołać burzę. btw nie mam szczególnie ochoty znów być tym naprawiającym. nie chcę tak przez całe życie. PS Sorry za pisownię, piszę z telefonu
        • reseda przepraszam,że wtracam się w tok dyskusji,ale... 20.08.08, 10:13
          przeczytałam właśnie,że Twoje młodsze dziecko ma dopiero pół roku i
          zastanowiła mnie Twoja mysl o rozstaniu. Nie wolno Ci go zostawiać!
          Starszego też. Zony też. Oni Cię potrzebują. I Ty ich chyba też.
          Mogę się tylko domyślać....Czy żona jest na urlopie wychowawczym?
          Jesli tak, to Ty zapewne wtedy pracujesz "na okragło" i kiedy
          przychodzisz "padasz na twarz"?
          Ona cały dzień z dzieckiem? I w dodatku z zamiłowania i potrzeby
          perfekcjonistka? Znam kilka takich kobiet (w tym moja Mama).
          Być może ona ze swoją potrzebą porządkowania
          wszystkiego i perfekcji miota się czując się w tym samotna i
          zlekceważona. Problem butów na podłodze, brudnego od masła noża na
          środku obrusa, nie schowanego odkurzacza, marudzącego dziecka,
          złośliwie kipiacego makaronu itp. "głupot" urasta do pęknięcia tamy
          na zaporze. Burzy porządek i spokój. Wprawia ją w drgania i nawet
          piórko powoduje trzęsienie ziemi. To jest autentyczny strach,"ze nie
          da rady wszystkiemu,że czas ją goni a tyle jeszcze do zrobienia,że
          wszystko czeka tylko na nią i nikt jej nie pomoże" to stres i
          miotanie się. Ona potrzebuje Twojej mądrej pomocy a nie ucieczki i
          obrażania się.
          Pomocą może być nawet to,że powiesz ZOSTAWIAJĄC te nieszczęsne buty
          na podłodze : "zaraz wychodzę, więc nie chowam butów". Dajesz jej
          znak,że pamiętasz o tym,że "trzeba buty wkładać do półki" i
          pamiętasz,że ona lubi mieć porządek. Wiem,że ujadanie jest upiorne
          dla drugiej strony, ale tylko spokój i wykazanie się zrozumieniem
          zahamuje ten potok gderactwa. Ona jest jak drgający kamerton, Ty
          możesz zatrzymać te drgrania. Jesteście różni i macie różne potrzeby
          (choćby w sprawach porządku ;-)) ale może warto powalczyć?
          Powodzenia!
          • alterego4 Re: przepraszam,że wtracam się w tok dyskusji,ale 20.08.08, 11:32
            Bez wątpienia masz sporo racji, ale ja mam poczucie powtarzalności tego rodzaju
            kryzysów. Jasne, że się nawzajem potrzebujemy, tylko że (jak wspomniałem gdzie
            indziej) teraz to ja czekam na inicjatywę z Jej strony, ponieważ dotychczas to
            ja musiałem być inicjującym - to zdanie możesz sobie rozciągnąć na wiele różnych
            aspektów wspólnego życia, do wyboru, do koloru. Niekoniecznie odpowiada mi ta
            rola w życiu, może żeniąc się nie wiedziałem, że to jest ten element
            niezgodności charakterów którego nie jestem w stanie przeskoczyć? Nie wiem.

            Tak czy inaczej zapewne pójdę za Twoją radą (żaden sąd nie da mi rozwodu
            dlatego, że się wkurzyłem po uwadze o nieschowanych butach). I wrócę za czas
            jakiś na to albo inne forum z dokładnie tym samym problemem. Pytanie zatem brzmi
            - czy warto? Proszę o opinię, możemy sobie powierzchownie pojeździć po tym temacie.
            • reseda wierzę,że warto.... 20.08.08, 12:07
              bo czy (mówiąc górnolotnie) tzw. życie to nie jest powtarzalność
              wszystkiego? Oczywiście chciałoby się, aby powtarzalność dotyczyła
              bardziej( albo przynajmniej po połowie) chwil i rzeczy przyjemnych,
              miłych, szczęśliwych a nie uciążliwości, wredności i "kłód pod nogi".
              Znowu dyplomatyczne zabiegi, aby się nie pokłócić, znowu
              patrzeć "jaki humor ma dziś mąż/żona", znowu się zmuszać do działań,
              które są narzucone ("a już sprzatnę te cholerne brudne skatpety bo
              znów będzie gderać")znowu prać, gotować, zmywać, iść do pracy, umyć
              sedes, naprawić samochód,wymienić żarówki (co znowy spalona?),
              użerać się z dzieckiem, żona znów ma pretensje "niewiadomooco", mąż
              znów zapomniał o rocznicy ("a chciałam,żeby mnie choć przytulił").
              Zamiast miłych rozmów, dobrych uśmiechów, współdziałania, zgody we
              wszystkim. Marzymy o tym wszyscy, ale mało kto zdaje sobie
              sprawę ,jakiej to wymaga ciężkiej pracy na codzień, czasem wbrew
              sobie (tzn. swojej wygodzie, egoizmowi, swojemu "bo ja tak chcę i
              tak ma być" czy "bo ja tu rzadzę"). Część dorosłych przecież osób
              myśli,że dostanie to "coś" w prezencie np. w momencie ślubu. Być
              może czasem tak jest,że spotykają się te mityczne połówki i żadna
              siła tej jedności nie złamie. Ale cała reszta jest skazana na
              ciężką czasem pracę nad jakością swojego związku. To tak jak z
              ogrodem.
              Piszesz,że czekasz na inicjatywę drugiej strony, bo masz już dość
              wyciągania ręki. A może Twojej żonie trudno przychodzi przyznanie
              się do błędu, do przesady, poproszenie o pomoc? Jeszcze trudniej niż
              Tobie? Może czeka tylko na jakiś znak od Ciebie, bo sama się
              wstydzi/boi odrzucenia/waha ? Znowu można się tylko domyślać. Jeśli
              żona przyjmuje Twoją inicjatywę chętnie i nie odrzuca wyciągniętej
              ręki to na Twoim miejscu nie czekałabym i chowając męską dumę
              zadziałałabym niezwłocznie. A potem rozmowa i próba wyprostowania
              sytuacji. Wiem,że utarło się, że to głównie kobieta wyciąga
              rękę/przeprasza/ łasi się jak kotek/obraca w żart/karmi czymś
              pysznym i siada na kolanach (niepotrzebne skreślić). Ale są kobiety,
              które potrzebują, aby ciągle wychodzić im naprzeciw, bo to
              potwierdza,że są ważne/kochane/potrzebne/jedyne/szanowane.
              Niektórzy panowie lubią i umieją to robić, innym sprawia to wielki
              problem. Pozdrawiam.
              • alterego4 Re: wierzę,że warto.... 20.08.08, 12:14
                Ja nie potrafię naprawić samochodu, więc jak się zepsuje - jadę do mechanika
                samochodowego.
                Prawdopodobnie powinniśmy się zdecydować na terapię małżeńską, ale jak niedawno
                przy innej okazji (rozmowa o samoocenie) moja żona stwierdziła, że nie pójdzie
                do psychologa, bo to nie ma sensu i tylko się utwierdzi w przekonaniu, że jest
                do niczego.

                Jak zapewne widać z tego co piszę - ja nie mam problemów z samooceną (nie mylić
                z narcyzmem), choć przez wiele lat się z tym problemem borykałem. Czyli da się
                coś z tym zrobić trzeba tylko chcieć. Na siłę Jej nie zaciągnę, sam nie jestem w
                stanie Jej pomóc. Czekam na posty domorosłych psychologów (no offence!).
                • reseda no widzisz! 20.08.08, 12:36
                  Perfekcjonistka, która ma do siebie pretensję,że sobie nie radzi ze
                  wszystkim i nie prze do przodu jak Terminator. Ze przy okazji nie
                  jest piękna, seksowna, przebojowa,,zachwycająca. Ze Ty jesteś
                  niezadowolony i nieszczęśliwy. Dziewczyna z niską samooceną i bojąca
                  się potwierdzenia,że nie jest nadczłowiekiem. A może to jeszcze
                  depresja poporodowa? Jeśli nie chce iść do terapeuty zacznij sam
                  terapię domową - choćby po to,żeby dała się namówic na wizytę u
                  fachowca. Doceniaj i zauważaj jej wysiłek w domu, czy pracy ( bo na
                  pewno bardzo się stara), kiedy Ci się coś podoba- chwal bez
                  wahania,zamiast mysleć: "przecież to wie, bo już kiedys mówiłem,że
                  lubię, jak...", "skoro jem to znaczy,że mi smakuje". Jesli schudła -
                  zauważ. Jak dobrze sobie radzi z dziećmi - zauważ, skomplementuj.
                  Obróć ględzenie w żart (ale musi byc dobry!). Wiem, wiem...trudne.
                  Ale Ona musi uwierzyć,że NIE JEST DO NICZEGO. Bo to po prostu
                  nieprawda. Zacznij od dziś ;-)
                  • alterego4 Re: no widzisz! 20.08.08, 12:46
                    Zacząłem kilkanaście lat temu.

                    Przy okazji jest piękna, seksowna, zachwycająca, nie jest przebojowa a jednak
                    (jest prawnikiem) zaproponowano Jej awans jakiś czas temu na stanowisko kierownicze.
                    • reseda przypominaj jej o tym... 20.08.08, 13:12
                      że jest taka ,jak piszesz, bo widocznie zapomniała o tym lub nie
                      wierzy w to.
                      Pewnie nie wierzy w to,że jest taka oraz w to,że Ty tak myślisz.
                      Miło czytać, jak o Niej piszesz, mimo Waszych problemów. Powinna to
                      zobaczyć.
    • krakoma Re: Gderająca baba - skutki uboczne 19.08.08, 20:12
      to trzeba bylo schowac te buty do szafki i bylby spokoj
      • alterego4 Re: Gderająca baba - skutki uboczne 19.08.08, 20:23
        nie wiedziałem, że moja żona też czyta to forum. Pozdrawiam
        • sadecka Re: Gderająca baba - skutki uboczne 19.08.08, 20:29
          no ale naprawde nie dostrzegasz, ze to TWOJE postepowanie doprowadza jednak do
          konkfliktu??
          • alterego4 Re: Gderająca baba - skutki uboczne 19.08.08, 20:39
            nie dostrzegam. To są niewspółmierne sprawy.
        • michunia Re: Gderająca baba - skutki uboczne 19.08.08, 20:36
          jezeli zawsze Ci to powtarza i od lat nie zakumales, zeby buty po
          sobie posprzatac to sie dziwisz? to ze pracowales Cie nie
          usprawiedliwia, bo czynnosc ta zajmuje 20 sekund,
          zona jest Twoja sluzaca, ze kapcie ma po Tobie sprzatac?
          jak kochasz dzieci, to sie nimi zajmuj, a nie licz na to ze gumowe i
          nic sie nie stanie,
          latwiej sie rozwiesc niz spojrzec na siebie krytycznie,co
          • alterego4 Re: Gderająca baba - skutki uboczne 19.08.08, 20:40
          • alterego4 Re: Gderająca baba - skutki uboczne 19.08.08, 20:44
            A kto Ci powiedział, że ja zwykle tych butów nie chowam? zresztą jakie to ma znaczenie? podobnie: od nikogo nie oczekuje, że będzie robić cokolwiek za mnie.
            • michunia Re: Gderająca baba - skutki uboczne 19.08.08, 20:51
              po tym, ze Twoja zona powiedziala, ze znow nie chowasz butow do
              szafki,
              moze i nie oczekujesz, ale jesli po przyjsciu je zostawiasz,to
              wyglada na cos innego dla obiektywnego obserwatora,
              czyli wszystkiego zla w waszym zwiazku przyczyna jest malzonka?
              • alterego4 Re: Gderająca baba - skutki uboczne 19.08.08, 21:03
                A czy ja coś takiego napisałem?
              • very_berry Re: Gderająca baba - skutki uboczne 20.08.08, 02:58
                michunia, z tekstu wynikalo ze wpadl NA CHWILE do domu i zaraz znow wychodzil,
                wiec na hooj te buty chowac? i strzepic jezyk?
                strasznie mnie wkurza takie gderanie, a jestem kobieta.
    • funny_game Re: Gderająca baba - skutki uboczne 19.08.08, 20:43
      No tak...
      Szczerze? Czasem się człowiek w język ugryźć nie potrafi. To nie
      usprawiedliwienie, tylko fakt, prawda?
      Tak samo, jak czasem nie potrafi zapamiętać, że buty mają być w szafce, że 19
      wypadają urodziny kuzyna żony brata sąsiadki, itp.
      Ona nie potrafi olać tych głupich butów, Ty tych kilku głupich słów. Pewnie
      można nie zauważać jednego i drugiego w normalnych okolicznościach. W
      nienormalnych urastają do rangi przestępstw przeciwko rodzinie.

      Może się na początek zrelaksujcie, pogadajcie, weźcie trochę wolnego od
      wszystkiego i tylko dla siebie nawzajem? Może terapia?
      Nie szarpcie się, oczywiście, jeśli zobaczycie, że nic z tego. Ale spróbować
      można, prawda?

      Bo tak rzucić i sobie pójść to nic prostszego, a sam widzisz i wiesz, że
      negatywne skutki odczuje cała Wasza czwórka.
      • alterego4 Re: Gderająca baba - skutki uboczne 19.08.08, 20:49
        Dziękuje za rozsądne słowa, czekam w takim razie na inicjatywę żony ;-)
        • funny_game Re: Gderająca baba - skutki uboczne 19.08.08, 20:52
          Jak mniemam czekasz, bo Ty już się inicjatywą wykazałeś, tak? :)
          Najfajniejszy jest ten moment, kiedy dwoje ludzi jednocześnie wyciąga do siebie
          ręce.
          A ja tam czekać nie lubię, czasem też czegoś po prostu nie umiem zrobić.
          Od siebie nie wymagamy mądrości i umiejętności wszelakich i wszystkich, innym
          też dajmy do tego prawo :)

          A może Ty jednak kroczek do przodu?
          Czasem łatwiej tej zranionej stronie wyjść z inicjatywą, bo ta raniąca
          najzwyczajniej w świecie jest sparaliżowana strachem :(

          Jak tam chcesz zresztą.
          Powodzenia, bajo, szerokości :DDD
          • i.nes Re: Gderająca baba - skutki uboczne 19.08.08, 20:56
            Funny, przerażasz mię, gdy tak serio mówisz ;P
            Ale dobrze gadasz. Najfajniej, gdy chcą oboje. Dobrze, gdy żadne nie chce, wtedy
            baj! Ale najgorzej, gdy ciągnie tylko jedna i ma nadzieję, że coś się zmieni... :(
            • funny_game Re: Gderająca baba - skutki uboczne 19.08.08, 21:07
              Niestety :(
              Przy braku tej podstawowej symetrii (taka robocza nazwa) przepychanki murowane i
              zaraz mam w głowie "Wojnę państwa Rose"...


              Ja naprawdę czasem potrafię serio i poważnie, tylko nie na siłę i rzadko na
              forum, ok? ;)
          • alterego4 Re: Gderająca baba - skutki uboczne 19.08.08, 21:04
            No akurat problem z moją żoną jest taki, że postrzegam Ją jako osobę stawiającą
            wysoko poprzeczkę i sobie, i innym. Ja jestem takim tam zwykłym śmiertelnikiem,
            czasem popełniam błędy.
            • bellasorella Re: Gderająca baba - skutki uboczne 19.08.08, 21:07
              Mi zawsze mówią: WIDZIAŁY GAŁY CO BRAŁY :)
              więc jeśli mogę mieć pretensje to mam- ale do siebie !!!
              • alterego4 Re: Gderająca baba - skutki uboczne 19.08.08, 21:12
                Przed kilkunastu laty znałem zamiłowanie mojej żony do porządku, Ona znała mój
                pęd do chaosu.
                Problem w tym, że (nie wierząc rzecz jasna naiwnie w to, że KTOKOLWIEK zmienia
                się po ślubie) kilkanaście lat wspólnego życia to moim zdaniem dość czasu żeby
                się w końcu nauczyć, jakich błędów nie popełniać bo grożą nieprzewidywanymi
                konsekwencjami. Ten poranny incydent uznaję za nielogiczny, irracjonalny, głupi
                i niepotrzebny (choć nad tym ostatnim bym się jednak jeszcze zastanowił).
                • kitek_maly Re: Gderająca baba - skutki uboczne 20.08.08, 11:48

                  Ten poranny incydent uznaję za nielogiczny, irracjonalny, głupi
                  > i niepotrzebny (choć nad tym ostatnim bym się jednak jeszcze zastanowił).

                  A uważasz, że w żaden sposób się do tego incydentu nie przyczyniłeś?
            • funny_game Re: Gderająca baba - skutki uboczne 19.08.08, 21:11
              Hm, Ty Ją tak postrzegasz, a jaka Ona JEST naprawdę? :)
              Błędy to tu chyba słowo klucz. Ty je popełniasz i trudno, kto nie? Ona też i Ty
              je widzisz być może wyraźniej, niż Ona sama.
              Grunt to jednak nie uczynić ich punktem wyjścia. Punktem wyjścia jest to, co
              dobre. A przecież jest coś dobrego, lub przynajmniej było, prawda? :)

              Wiesz, ja tu na Tobie ani jakiejś pseud-psychoanalizy nie przeprowadzam, ani
              jedynie słusznych rad nie daję.
              Wolę pytać (tu, uwaga, problem, bo czasem moje serie pytań odbierane są jako
              agresywne, a ja po prostu mam taką myślową kaskadę) i drążyć, no i czasem
              wyśmiać lub wkurzyć. Jakoś mi to daje efekty w życiu. Zobaczymy jak tu ;)
              • alterego4 Re: Gderająca baba - skutki uboczne 19.08.08, 21:13
                A skąd ja mogę wiedzieć, jaka moja żona (czy ktokolwiek i cokolwiek innego) jest
                naprawdę?
                • funny_game Re: Gderająca baba - skutki uboczne 19.08.08, 21:18
                  A zapytać, wysłuchać, otworzyć się na Nią tak niecodziennie, tylko specjalnie,
                  przynajmniej ad hoc - mając na względzie to, że JEST CO RATOWAĆ?
                  Może Ona odpowie tym samym? Na pewno zauważy, że coś robisz.
                  Jeszcze raz zaznaczam: walczyć, szarpać się nie ma sensu. Oj, ale dobrze wiesz,
                  co trza :)
                  • bellasorella Re: Gderająca baba - skutki uboczne 19.08.08, 21:24
                    Na pewno wie co trza robić....tylko się chłop na chwilę zatrzymał,
                    stanął w martwym punkcie i nie wie co robić.... Bidaczek. Czasem
                    trzeba długiej drogi, żeby wszystko było ok. Najważniejesze jest
                    jednak chcieć i nie poddawać się !!! Jesli Ci zależy to walcz, jeśli
                    nie to sam będziesz wiedział co robić. Funny_game ma rację, nie ma
                    potrzeby się szarpać. Nalezy załatwiac pewne sprawy jak dorośli,
                    dojrzali ludzie - spokojnie i z korzyścią dla dwojga. Powodzonka
                    życzę w podejmowaniu właściwych decyzji.
                    • funny_game Re: Gderająca baba - skutki uboczne 19.08.08, 21:28
                      O, to! :)
                  • alterego4 Re: Gderająca baba - skutki uboczne 19.08.08, 21:24
                    Moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak "naprawdę", ale to nie jest forum o
                    epistemologii.
                    Wiem, kim jest, zapewne nadal potrafi mnie zaskoczyć (ja Ją zapewne również).

                    Aczkolwiek nadal jestem w nastroju nieprzysiadalnym, więc ten szczwany plan
                    będzie musiał poczekać, niemniej dzięki za radę. A co powinna zrobić moja żona?
                    Wyślę Jej smsa może ;)
                    • bellasorella Re: Gderająca baba - skutki uboczne 19.08.08, 21:28
                      Omijać szerokim łukiem gdy jesteś w złym nastroju :)
                      Mniej sprzeczek i cichych dni będzie. Polecam. Znam to z autopsji :D
                    • funny_game Re: Gderająca baba - skutki uboczne 19.08.08, 21:31
                      :D

                      Co do "naprawdę" - zgoda. Ale to faktycznie nie to forum.
                      Co do "powinna" - nie cierpię tego słowa, nie ma dla mnie czegoś takiego. Nawet
                      jak używam słowa "powinność" to baaaardzo umownie, z braku lepszego.

                      Wiem, że nie wszystko da się zrobić spontanicznie, zwłaszcza jak się coś wali.
                      Powinno ;) się przygotować, żeby nie pogorszyć, nie skrewić, itp. Ale to nie ja
                      wiem, co Ona powinna. To wiecie Wy lub specjalista.

                      Powodzenia i ślij tego smsa, a co tam :)))
            • kitek_maly Re: Gderająca baba - skutki uboczne 20.08.08, 11:38

              > No akurat problem z moją żoną jest taki, że postrzegam Ją jako osobę stawiającą
              > wysoko poprzeczkę i sobie, i innym.

              Eeee no chyba schowanie butów do szafki to nie jest zbyt wysokie wymaganie dla
              Ciebie, co? :-)
              • alterego4 Re: Gderająca baba - skutki uboczne 20.08.08, 11:40
                To są dla mnie tak błahe sprawy że nie zwracam na nie uwagi.
                • kitek_maly Re: Gderająca baba - skutki uboczne 20.08.08, 11:47

                  Więc ona nie zwraca uwagi na to, że jesteś zmęczony po pracy a Ty olewasz to co
                  jest dla niej w jakiś sposób ważne. Jeśli nie zrozumiesz tego, że i Ty musisz
                  coś z siebie dać, to nie wiem z jaką inicjatywą żona by wyszła - i tak nic z
                  tego nie będzie.
                  • bellasorella Re: Gderająca baba - skutki uboczne 20.08.08, 11:48
                    Jak wygląda dziś sytuacja z "gderającą babą"? Dziś też gdera, czy
                    dała sobie spokój ? :D
                    • alterego4 Re: Gderająca baba - skutki uboczne 20.08.08, 11:56
                      Nadal nie gadamy, ale spaliśmy w jednym łóżku -oszczędziłem sobie szopki z
                      przenosinami na sofę.
                      Teraz wzięła młodsze dziecko, wsadziła w samochód i gdzieś pojechała (co zresztą
                      powinna robić częściej zamiast gnić w domu) - wychodzi tak a rebours że w takim
                      nastroju przynajmniej robi to, na co ma ochotę, tyle że mnie w tych planach nie
                      uwzględnia.
                      • kitek_maly Re: Gderająca baba - skutki uboczne 20.08.08, 12:05

                        > Teraz wzięła młodsze dziecko, wsadziła w samochód i gdzieś pojechała (co zreszt
                        > ą
                        > powinna robić częściej zamiast gnić w domu)

                        Tak, na pewno strasznie to odprężające chodzenie wszędzie z maleńkim dzieckiem.
                        Co to za różnica czy w domy czy gdzieś na zewnątrz. Chyba, że chodzi o to, że Ty
                        wtedy masz trochę spokoju w domu. :-|
                        • alterego4 Re: Gderająca baba - skutki uboczne 20.08.08, 12:08
                          Też zaraz wychodzę, jestem w domu od spraw techniczno-administracyjnych.
                          • kitek_maly Re: Gderająca baba - skutki uboczne 20.08.08, 12:11

                            A może czasem zaproponuj, że zostaniesz SAM (nic Ci sie nie stanie, uwierz) z
                            dzieckiem a żona niech pójdzie chociaż na krótki spacer.
                            • alterego4 Re: Gderająca baba - skutki uboczne 20.08.08, 12:15
                              Proponowałem, wiele razy.
                  • alterego4 Re: Gderająca baba - skutki uboczne 20.08.08, 11:53
                    To też zwykle wykonuję te czynności w taki sposób, w jaki się ode mnie oczekuje.
                    Zwykle przechodzi to niezauważenie (rzecz jasna nie oczekuję podziękowań za
                    schowanie butów do szafki), a od czasu do czasu dostaję taki zastrzyk negatywnej
                    motywacji. A potem trzydziestoparoletnie atrakcyjne mężatki się dziwią, że mąż
                    woli bzyknąć jakąś flądrę, która ani ładna, ani mądra, ani nawet młodsza ale za
                    to potrafi docenić (nie piszę o sobie, nie zdradzam żony) - a to taki prosty
                    mechanizm.

                    • kitek_maly Re: Gderająca baba - skutki uboczne 20.08.08, 12:03

                      > To też zwykle wykonuję te czynności w taki sposób, w jaki się ode mnie oczekuje
                      > .

                      A to jak zwykle wykonujesz, to ok. Wcześniej wywnioskowałam, że notorycznie tego
                      nie robisz. ;-)

                      Wiesz, jak widać z tego co piszesz - decyzję już podjąłeś. Hmm są kobiety, które
                      lubią ciągle gderać. Nawet jedną znam - moją mamę. Jednak zwykle to gderanie
                      chyba nie jest wynikiem potrzeby ciągłego mówienia (a taką potrzebę przejawia
                      chyba większość kobiet) a raczej symbolizuje pewne problemy w związku. Zwyczajny
                      brak komunikacji.

                      Związek to sztuka kompromisów - kto tego nie rozumie, nie stworzy zgodnego i
                      satysfakcjonującego związku. 'Ok, mogę pamiętać, żeby chować te buty do szafki
                      (choć kompletnie mi obojętne gdzie one będą stały i nie rozumiem dlaczego tak Ci
                      na tym zależy), ale Ty zrozum, że ja potrzebuję... [tu wstawić odpowiednią
                      potrzebę ;-)]'.

                      Ehh no tak to już jest. Wina zwykle leży po środku. Sądzę, że oboje coś
                      przegapiliście. I tylko Wy sami wiecie, czy jest sens cokolwiek jeszcze łatać.
                      • kitek_maly Re: Gderająca baba - skutki uboczne 20.08.08, 12:07

                        > Wiesz, jak widać z tego co piszesz - decyzję już podjąłeś. Hmm są kobiety, któr
                        > e
                        > lubią ciągle gderać. Nawet jedną znam - moją mamę.

                        A tylko dodam, że 'dzięki temu' ja taka nie jestem.
                        Widzę błędy mamy. Ale powiem, że ojciec nie jest bez winy. I to bardzo dużą winę
                        w tym ponosi, że jest jak jest...
    • operator1234 Re: Gderająca baba - skutki uboczne 20.08.08, 11:49
      po co sie denerwować ja od dawna nie reaguje na zaczepki żony
      (wiadomo wieczne napiecie przed...). Rozwód to zła żecz szczególnie
      dla dzieci.
      Często gdy wchodzę do domu (przychodzę z pracy) słyszę: buty na
      miejsce wrrrr, piłeś w pracy wrrrr (raz na 2 miesiace mozna chyba z
      kumplami 4 kieliszki wysaczyć), widze wzrok bazyliszka i jakieś
      steki i jeki skierowane w moja strone. Ale mam na to wszystko
      metodę, niech ropucha skrzeczy przez 10 min potem juz nie ma siły na
      nic i moge się cieszyć żoną przez kolejna dobę do momentu az wróce z
      pracy nastepnego dnia.
      Niestety takie sa wszyskie babska.
      • kitek_maly Re: Gderająca baba - skutki uboczne 20.08.08, 11:52

        Współczuję Wam chłopaki. :-)))

        Ale tak to już jest jak się zbyt pochopnie decyduje na dorosłe życie. ;-P

        > Niestety takie sa wszyskie babska.

        Znoooowu jednak wszystkie? Chyba, że mówisz o BABSKACH. Ten termin mnie nie
        dotyczy więc muszę się zgodzić. A jeśli chodzi o wszystkie kobiety - żyłeś ze
        wszystkimi, że tak łatwo generalizujesz? :-)
        • operator1234 Re: Gderająca baba - skutki uboczne 20.08.08, 12:08
          mam najfajniejszą żonę na świecie więc spadaj !!!
          a że trochę pomarudzi co z tego.
          Ale ja widzę inny problem Twój problem. a mianowicie taki że
          kreujesz się na wesołą i pogodną dziewczynę ale to tylko pozory bo
          jak wyłączysz kompa dopada Cię rzeczywistość i mażesz zasmarkanym
          nosem po okiennej szybie trzymając w ręku coca colę light. Wiem bo
          wczoraj widziałem :)
          • kitek_maly Re: Gderająca baba - skutki uboczne 20.08.08, 12:16

            > mam najfajniejszą żonę na świecie więc spadaj !!!

            Hmmm więc po co te wszystkie posty o tych paskudnych babach, bez których życie
            byłoby takie piękne? :-)

            > Ale ja widzę inny problem Twój problem. a mianowicie taki że
            > kreujesz się na wesołą i pogodną dziewczynę ale to tylko pozory bo
            > jak wyłączysz kompa dopada Cię rzeczywistość i mażesz zasmarkanym
            > nosem po okiennej szybie trzymając w ręku coca colę light. Wiem bo
            > wczoraj widziałem :)

            Nie piję coca coli light, bo w ogóle nie piję gazowanych napojów. :-) Więc to
            nie mogłam być ja. ;-P I ja oceniam Cię wyłącznie na podstawie tego co piszesz,
            nie dopowiadaj więc sobie co robię 'po godzinach'. :-) A w życiu też jestem
            pogodna, choć nie do końca szczęśliwa.
            • operator1234 Re: Gderająca baba - skutki uboczne 20.08.08, 12:29
              nigdy nie napisałem że zycie bez kobiet było by łatwiejsze i lepsze.

              A wypowiedzi o gmerajacych babach sa fajne bo zawsze Jakaś się
              obruszy i żyłki wyjdą jej na skronie. Nie ma nic fajniejszego niż
              widok wkurzonej baby :)

              i dobrze że nie pijesz gazowanych bo po nich kobietki maja na pupie
              granulki.

              • kitek_maly Re: Gderająca baba - skutki uboczne 20.08.08, 12:46

                > nigdy nie napisałem że zycie bez kobiet było by łatwiejsze i lepsze.

                No ale tak można wywnioskować z tego co piszesz, z tego marudzenia i narzekania
                i gderania na kobiety. :-PP A ja tylko na postawie Twoich postów wnioskuję.

                > A wypowiedzi o gmerajacych babach sa fajne bo zawsze Jakaś się
                > obruszy i żyłki wyjdą jej na skronie. Nie ma nic fajniejszego niż
                > widok wkurzonej baby :)

                :-))
                Ahh to już rozumiĘ.

                > i dobrze że nie pijesz gazowanych bo po nich kobietki maja na pupie
                > granulki.

                Tylko kobiety? A męskie tyłki to niby są uodpornione na te efekty uboczne? :-PP
                A tak poważnie - to hmm nie wiem, nie zauważyłam. A nie pijam gazowanych, bo
                staram się wykluczać niezdrowe nawyki żywieniowe. :-)

                A tak jeszcze pomyślałam o tym co wcześniej napisałeś - nie jesteś pierwszą
                osobą tutaj, którą kole w oczy mój optymizm. :-) No taka już jestem i nic na to
                nie poradzę. ;-P Nie sądzę, że osoba zgorzkniała jest w stanie w taki sposób się
                wykreować, natomiast w drugą stronę da się to zrobić bez problemu. Tylko po co?
                Jasne, mam gorsze dni. Czasem jest ich więcej, tych gorszych. :-) Ale to chyba
                ludzkie, co?
      • alterego4 Re: Gderająca baba - skutki uboczne 20.08.08, 11:57
        To przygnębiająca perspektywa, musiałbym chyba zostać gejem.
        • kitek_maly Re: Gderająca baba - skutki uboczne 20.08.08, 12:06

          Pytanie tylko skąd Operator to wie. :-)
    • dzikoozka Re: Gderająca baba - skutki uboczne 20.08.08, 12:06
      A pewnie. rozwiedz sie, taj najłątwiej.
      Myslisz, że następna bedzie lepsza?
      Bedziesz miał dzieciaka z drugą, alimenty na dwojke poprzednik, a
      nowa zamieni sie w gderacza jakies pol roku po slubie ;))))
      Drogi alterego, całej tej sytuacji można uniknąć NAWET gdyby buty
      zostały na podłodze, nie w szafce. Bo to nie o buty chodzi.

      Piszesz, kryzys, od 3 lat?
      To zacznijcie od początku, od tego kryzysu, zastanów się, o co tak
      naprawdę najczęściej sie kłócicie. O co jej naprawde chodzi, a o co
      Tobie? Ty masz za mało seksu. Ona pewnie tez. Pytanie, z jakiego
      powodu nie macie seksu? Czy jej nie psauje to co ty robisz, a Tobie
      nie pasuje jej figura?
      Zacznijcie od zmiany pod tym wzgledem, to glupie ale seks bywa
      dobrym lepiszczem związku. Potem inne sprawy, jestes za mało czuły?
      nie pomagasz jej? Małe dziecko to urwanie łba i czasami opadanie
      rąk. Zrozum to, nawet jak wracasz z nocnej zmiany..
      Ja nie gderałabym mojemu staremu, gdyby był bardziej czułym męzem. a
      ze nie jest to sie frustruje i gderanie jest wyrazem mojej
      frustracji ;)))
    • eevita Re: Gderająca baba - skutki uboczne 20.08.08, 12:35
      czy ja dobrze przeczytałam??? po pracy do domu i od razu do
      komputera?? nalezało ci się od razu w ucho, jak nic:) a żonę czule
      przywitac? no, ładnie... jej widocznie głupio było powiedziec np
      chodx i daj mi całusa to tymi butami chciała uwagę na siebie
      zwrócić, i tyle...

      • agaoki Re: Gderająca baba - skutki uboczne 20.08.08, 15:47
        jak twój dzieciak ma pół roku, to chyba jednak seks był? to po pierwsze.

        po drugie - ona gdera, a ty jesteś pan obrażalski. zaraz sie nie odzywasz i na
        sofę sie wynosisz.
        przydałoby się wam obojgu trochę dystansu i poczucia humoru. to bardzo ułatwia
        życie.
        • alterego4 Re: Gderająca baba - skutki uboczne 20.08.08, 15:55
          Napisałem, że przechodzimy przez to samo co 3 lata temu, a nie że od 3 lat się
          nie bzykamy.

          Ja jestem zdystansowany jak jasna cholera, aż za bardzo.
          • agaoki Re: Gderająca baba - skutki uboczne 20.08.08, 18:24
            alterego4 napisał:

            > Napisałem, że przechodzimy przez to samo co 3 lata temu, a nie że od 3 lat się
            > nie bzykamy.

            rzeczywiście. sorry:)

            a ile lat ma starsze dziecko? może to jakiś kryzys związany z niedawnym
            pojawieniem się dziecka? wiadomo - taki maluch to nieprzespane noce, płacz,
            krzyk, dużo roboty... może sobie z tym nie radzicie?
            tak sobie tylko kombinuję... no bo przecież nie wiem, ile ten starszy ma lat.
    • 10iwonka10 Re: Gderająca baba - skutki uboczne 20.08.08, 18:27
      No to ja sie jej tak bardzo nie dziwie - od razu do komputera!!!
      Moj maz czesto robi to samo prosto z pracy prawie biegiem do
      komputera- i tez gderam bo mnie to irytuje.
    • kochanica-francuza Chłop rzucający buty byle gdzie - skutki uboczne 20.08.08, 23:58
      Można to i tak ująć.
    • mgla_1 Re: Gderająca baba - skutki uboczne 21.08.08, 00:36
      alterego4 napisał:
      W czasie, kiedy syn się łem (znane mi od lat) zrzędzenie na temat tego, że ZNÓW nie
      > włożyłem butów do szafki tylko zostawiłem je na podłodze. Oczywiście strasznie
      > się wku..łem i wyszedłem poczekać przy aucie.

      a jak żona musiała się wnerwić ?


      > Efekt: cały dzień się do siebie nie odzywamy, przenoszę się na wspomnianą sofę
      > spać i nie widzę perspektyw na poprawę sytuacji

      biedna kobieta....
    • 10iwonka10 Re: Gderająca baba - skutki uboczne 21.08.08, 13:57
      Dlaczego tych butow nie wlozyles do szafki?
    • dezel Odpowiedz: " Wiem, ja tez Cie Kocham...." +uśmiech 22.08.08, 19:25
      tudzież przytulenie...
      Opatentowane i wykorzystywane przez moja 11-letnia córkę. Nie ma na to silnych -
      każdy musi sie uśmiechnąć i przestać wściekać. Tylko nie wykorzystuj za często,
      bo się zdewaluuje...:-)
      Powodzenia...
      • amuga Re: Odpowiedz: " Wiem, ja tez Cie Kocham...." +uś 22.08.08, 19:45
        dezel napisał:

        > tudzież przytulenie...
        > Opatentowane i wykorzystywane przez moja 11-letnia córkę. Nie ma
        na to silnych
        > -
        > każdy musi sie uśmiechnąć i przestać wściekać. Tylko nie
        wykorzystuj za często,
        > bo się zdewaluuje...:-)
        > Powodzenia...


        Takie proste rozwiazanie i dlaczego dopiero teraz?
        Popieram, tylko niektorzy moga sie obawiac ze im przy okazji korona
        spadnie z glowy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka