gero1
13.10.03, 14:57
Wczoraj jedna z tv pokazała, film jak film, ale z jedną sceną, w kontekście
poniższej dyskusji o istocie małżeństwa bardzo aktualną. Scena na policji,
kiedy Ford mówi, że porwano mu żonę i widziano ją po raz ostatni wychodzącą z
jakiś arabem z hotelu, a na to policjant, że tamten to z pewnością jej
kochanek, dobrze się razem bawią a po tygodniu żona pewnie sama się
znajdzie. Na to krótka odpowiedz Forda: mówimy o MOJEJ żonie, a nie o twojej.
Wydaje mi się, ze tak należy się wyrażać o SWOJEJ żonie (partnerze/ce)