hirara23
04.10.08, 15:04
jestem z facetem z ktorym na poczatku bylo super
moze nie blyszczal intelektem, ale w lozku genialny
poza lozkiem opiekunczy, cieply, troskliwy
no i uzaleznilam sie od tego ze jest
po tym jak bylo super kilka miesiecy, dowiedzialam sie o tym ze ma zone, ale
uwierzylam ze sie rozwodza
bo kurcze mieszkalismy z soba od kilku miesiecy, kiedy pytalam o jego
przeszlosc mowil ze nigdy zonaty ani nawet w powaznym zwiazku nie byl a tu
zona dzieci...
myslalam ze mnie szlak trafi ale to przelknelam, przyjaciel wspolny zaczal mi
tlumaczyc ze skoro chlopak znal moje poglady na temat trojkatow i reszty to
bal sie ze go splawie, a z zona go juz nic nie laczy dawno...
no ale pozniej zaczelo byc gorzej, zaczelam sluchac uwazniej i sprawdzac co mi
facet mowi i niestety czesto mija sie z prawda
chce sie rozstac, odejsc lub aby on sie wyprowadzil
znacie powody dlaczego ten zwiazek to totalna pomylka
ja wiem to najlepiej, ale wlasnie ja jestem problemem
nie potrafie doprowadzic do rozstaniam, nie umiem powiedziec to koniec
wiem ze powiennam i wiem ze faceta nie kocham ani nie szanuje, ale nie chce
teraz zostac sama...
jesli chodzi o finanse i zaradnosc zyciowa to jestem znacznie do przodu przed
tym facetem, mam lepsza prace, lepiej zarabiam i raczej zawsze tak bedzie
nie mam powodow by z nim zostac
JAK PRZYGOTOWAC SIE DO ODEJSCIA? nastawic swoja psyche do bycia samemu z soba?
nie chce sobie znajdowac innego wypelniacza do lozka bo moze skonczyc sie
podobnie jak z tym
wiem ze powinnam isc do psychiatry i pewnie jak nic nie wymysle przez pare
tygodni to pojde