Dodaj do ulubionych

zal mi siebie

06.10.08, 20:05
Pisze tutaj bo nie potrafilabym sie nikomu przyznac. Kilka lat temu jak mialam
20 lat przeprowadzilam sie na wies z bardzo duzego miasta. Komus moze wydac
sie to dziwne, ale zakochalam sie i myslalam, ze chwycilam pana boga za nogi.
Mijaly lata. Zylismy skromnie, bo narzeczony, a pozniejszy maz oszczedzal
pieniadze na wspolny dom. Nic nie mialam. Jedyne co zrobilam to skonczylam
szkole i zaczelam pracowac. Nie kupowalam sobie rzeczy bo ciagle nie bylo
kasy. Tak mijaly lata. Od miesiaca jestem po rozwodzie. Czuje pustke. Czuje
sie oszukana, zdradzona a przede wszystkim upokorzona. Dlaczego? To ze nam sie
nie ukladalo bylo oczywiste, ale nie chcialam sie rozchodzic, bo wciaz go
kochalam, byl dla mnie dobry. Jak wyjechalam na pol roku do domu rodzinnego by
pomoc mamie a potem wrocilam to maz stwierdzil ze juz mnie nie kocha.
Powiedzial, ze zawsze bedziemy przyjaciolmi, ze zawsze bedziemy mogli na
siebie liczyc ale ze chce rozwodu bo nie chce zyc w oszustwie. Wiele nocy
przeplakalam, probowalam ratowac nasze zycie, ale on tego nie chcial,
ignorowal moje proby. W koncu powiedzial, ze boi sie ze mnie znienawidzi za to
ze nie pozwalam mu zyc po swojemu. Zarzekal sie ze nikogo nie mial i nie ma.
Nic na to nie wskazywalo. Zgodzilam sie na rozwod zebysmy rozstali sie w
zgodzie. Wyszlo szydlo z worka dopiero gdy wyrok sie uprawomocnil. Wyprowadzil
sie z domu do niej. Ona jest starsza od mnie ale zadbana, ma kase na ciuchy,
fryzjera. Mi zawsze nie wolno bylo byc rozrzutna. Nigdzie nie jezdzilismy, a
oni caly czas wyjezdzaja na weekendy. Czuje sie oszykana. Wlasnie wrocilam ze
sklepu gdzie ja spotkalam, w pieknej sukni, ze zrobiona fryzura. Glowa
podniesiona do gory, a przeciez wszyscy w miescie wiemy, ze rozsypalo jej sie
malzenstwo i zostala sama z dzieckim, a jednak ma mezczyzne, mojego. Jest mi
smutno, czuje sie jak ostatnia kretynka. Szkoda mi lat ktore minely, lat
mlodosci, raz bylam na dyskotece, w szafie mam tylko jedna przyciasna
sukienke. Sama jestem sobie winna, ale to nie chodzi. Chodzi o to, ze ja nigdy
nie wyciagnelabym reki po cudzego meza. Wiem, ze czasy sie zmienily, ze ludzie
ciagle sie zdradzaja... ale ja nie musze byc taka jak inni. Leze teraz na
kanapie i łzy kapią mi z oczu. Jestem przegrana!!! To ja. Chociaz to oni mnie
oszukali a teraz buduja szczescie na mojej rozpaczy. Pomozcie mi powstac.
Prosze.
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Kochanie 06.10.08, 20:23
      bardzo trudno pozbierac sie po rozstaniu, zwlaszcza takim. Trzeba przepłakac,
      przesmucic swoje, żeby z czasem zobaczyc, ze zakonczenie zwiazku - nieudanego w
      końcu - to takze wyzwolenie.
      Zajrzyj na forum "okolorozwodowe":

      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24087
      Pisze tam wiele osób, ktore są albo były w takiej sytuacji, jak Ty teraz. Mozesz
      wkleic ten sam post - na pewno znajdziesz tam osoby, które Ci pomogą.
      Jest tam wiele kobiet, które po rozwodzie są szczęśliwsze niz przed - nawet
      jesli wciąż są same. Odkrywaja w sobie nowe możliwosci, ktorych w dawnych
      zwiazkach nigdy by sobie nie uswiadomiły, nie wykorzystały.
      A na początek - kup sobie jakiegos fajnego ciucha. Jesli nie masz kasy - Polska
      lumpeksami stoi;))
      Ściskam Cie z całych sił - zobaczysz, bedzie lepiej:))
    • ilkaana Re: zal mi siebie 06.10.08, 22:42
      Pewnie Ci to nie pomoże teraz, ale wiedz, że nie jesteś przegraną kobietą.
      Szanuję osoby o takich poglądach, przede wszystkim to, że nie rozbiłabyś
      czyjegoś małżeństwa, by zbudować na tym swoje szczęście. Przynajmniej o to
      jesteś lepsza od tamtej. Wiem, że efekt jest taki, że to Ty teraz jesteś sama,
      ale to się zmieni, wierzę w to, i Ty powinnaś. zajrzyj na forum, które poleciła
      Ci moja poprzedniczka. Potrzebujesz czasu, ale ułożysz sobie życie z kimś innym,
      kto doceni Twoje starania. Nie popełniaj tylko tych samych błędów, zawsze staraj
      się mieć choć troszkę pieniędzy do wydania tylko na siebie, to poprawi Ci
      samopoczucie. Trzymaj się!!!
      • adela38 Re: zal mi siebie 06.10.08, 23:33
        Mysle ze powinnas spojrzec na sprawe z innej strony.Ta kobieta nie rozwalila
        waszego malzenstwa.Wy razem niechcacy to zrobiliscie.Choc kazde w inny
        sposob.Teraz zas spojrz na ta pania i bierz z niej przyklad.Nie bys miala
        zadawac sie z zonatymi, ale naucz sie czerpac radosc z zycia.Ta radosc jest
        bardzo wazna w zyciu na codzien.To przez jej brak umarla milosc twojego malzonka
        do ciebie.Zwyczajnie nie czul sie szczesliwy przy tobie.Gdyby bylo inaczej,
        zadna pani nie rozbilaby waszego malzenstwa.
    • stedo Re: zal mi siebie 07.10.08, 00:04
      Dziewczyno, jeśli to 27 w nicku to Twój wiek to jesteś młoda, całe życie przed
      Tobą. Macie dzieci, chyba nie, bo byś napisała. Więc jesteś wolna, nie masz
      zobowiązań.Musisz jakiś czas odczekać, otrząsnąć się. Może pomyśl o powrocie do
      domu rodzinnego jeśli to możliwe żeby zmienić środowisko i nie widywać tamtych.
      Podzielcie to czego dorobiliście się. Może starczy na jakieś mieszkanie w
      mieście. Może wrócisz do nauki. Masz maturę, chyba tak, pomyśl o studiach. Teraz
      to co Ci napisałam może wydać Ci się nieosiągalne, ale to tylko pozory
      wynikające z twojego nastroju. Na prawdę masz teraz o wiele większe i lepsze
      perspektywy niż w tamtym układzie zwłaszcza gdy wam się nie układało. Jesteś
      teraz starsza, masz doświadczenie i wiesz jakie jest życie. Pokieruj teraz
      mądrzej nim. Zrób wszystko by zamknąć jak najszybciej tamtą kartę. To będzie dla
      Ciebie najlepsze i otworzy nowe możliwości.Podnoś szybko głowę i do
      przodu.Obierz sobie tylko jakiś cel wart zachodu i zmień swoje życie.
      • prawdziwy.optymista Re: zal mi siebie 07.10.08, 02:43
        Stedo, nie przesadzaj, nie próbuj sztucznie pocieszać. 27 lat to jednak sporo.
        Trzeba mieć świadomość tego. Co zrobić w takiej sytuacji? Próbować się
        dokształcać, zmienić pracę na lepszą, może wyjazd do Irlandii. Ciesz się, że nie
        macie dzieci. To byłaby tragedia, a tak dostałaś drugą szansę od losu, wyciągnij
        wnioski, zapisz się do Cafe-radki, umawiaj się na spotkania po prostu wyjdź z
        domu i żyj.

        ------------------------

        Czytam i popieram: kierowcatira.blox.pl
        • wacikowa Re: zal mi siebie 07.10.08, 08:25
          27 lat to sporo? Pieprzysz gościu.
          • 1.xxx12345 Re: zal mi siebie 07.10.08, 08:32
            wacikowa napisała:

            > 27 lat to sporo? Pieprzysz gościu.


            jak będzie miał 35 to już nie będzie miał prawa żyć (seksualnie) :))
            • wacikowa Re: zal mi siebie 07.10.08, 09:21
              On zapewne tak-nic mu nie stanie:)
    • littleblackdress3 Re: zal mi siebie 07.10.08, 08:13
      typowe. większość mężczyzn bez skrupółów zostawi swoje partnerki dla
      ładniejszej, bardziej zadbanej kobiety. Nieważne ile lat swojego
      życia poświęcisz i czego nie zrobisz, możesz być czuła, wrażliwa,
      kochająca blablabla i tak nie ma to żadnego znaczenia,
      najmniejszego.
      Nie dziwie sie że czujesz sie oszukana. Daj sobie spokój z facetami,
      zacznij wydawać na siebie, zainwestuj w fajne ciuchy, kosmetyczke,
      jakieś hobby i ciesz sie życiem, baw się. Zostań "hedonistycznym
      babochłopem". Nie warto tracić na nich czasu ani energii
      • 1.xxx12345 Re: zal mi siebie 07.10.08, 08:30
        littleblackdress3 napisała:

        > typowe. większość mężczyzn bez skrupółów zostawi swoje partnerki dla
        > ładniejszej, bardziej zadbanej kobiety. Nieważne ile lat swojego
        > życia poświęcisz i czego nie zrobisz, możesz być czuła, wrażliwa,
        > kochająca blablabla i tak nie ma to żadnego znaczenia,
        > najmniejszego.


        BZDURA!!!!!
        faceci bardzo dobrze potrafią oceniać i DOCENIAĆ kobiety. w końcu oglądają się za prawie każdą i PORÓWNUJĄ.
        odchodzą wówczas kiedy (w ich kategoriach) twój poziom jest zdecydowanie gorszy niż tej innej i nie widzą szansy abyś to nadrobiła. po prostu przegrywasz konkurs. ile ty włożyłaś w związek emocji, jest dla nich obojętne lub co najwyżej mało warte. emocje w ich kategoriach nie stoją na pierwszym miejscu.
        • sadosia75 Re: zal mi siebie 07.10.08, 09:56
          Nie demonizowalabym tak strasznie facetow. Ok dziewucha miala pecha, facet
          wybral inna. A co jak kobieta wybiera innego? odchodzi od meza?
          kobiety ( nie wszystkie na szczescie ) maja to do siebie, ze potrafia odrazu
          przyszyc latke facetowi jak odchodzi od kobiety. a jak kobieta odchodzi od
          faceta to na pewno byla zle traktowana itp.
          Jakos szczerze mowiac nie wierze w to, ze facet ponosi 100% winy za rozstanie.
          Zawsze tak bylo i zawsze tak bedzie, ze wina lezy po obu stronach. A my znamy
          historie tylko jednej strony. i ocenianie faceta ( facetow ) w negatywny sposob
          nic nie da.
        • littleblackdress3 Re: zal mi siebie 07.10.08, 17:18
          chachacha widzisz bo mi zawsze wydawało sie że chodzi o miłość, tak
          sie uczy małe dziewczynki w bajkach o księżniczkach a tu chodzi o
          KONKURS ale spokojnie, powoli wyrabiam sie :D
    • jakub_234 Re: zal mi siebie 07.10.08, 11:25
      ehhh...
      co czuje, ze jestes obrazona na facetow teraz. I pewnie jakiegos
      zranisz w przyszlosci za bledy swojego poprzednika...Ale jak sie nie
      potrafisz podniesc sama to dupa jestes!
      • ala0108 Re: zal mi siebie do jakuba 15.10.08, 13:03
        kolejne temat to samo zdanie o omlecie!!!hehe
    • tumacz Re: zal mi siebie 07.10.08, 11:38
      Wyciąganie reki po cudzego męża?? Jak go zostawiłaś na pół roku, to on sam
      wyciągnął, i zapewne ręka nie była jedynym wyciągniętym członkiem. A ta rozpacz
      to nie zlamane serce, tylko zazdrość i wściekłość o te fryzury i weekendy (to,
      muszę przyznać, jest absolutnie najzabawniejsze).

      >czuje sie jak ostatnia kretynka.

      słusznie.
    • weronika6616 Re: zal mi siebie 07.10.08, 13:07
      Kiedyś za kilka miesięcy albo kilka lat (oby jak najszybciej), to ty będziesz
      wychodzić od fryzjera i mieć fajne ciuchy. Będziesz szczęśliwa, bo czas leczy
      każde rany. Nawet może będziesz tej kobiecie wdzięczna,że wyrwała cię z takiego
      smutnego i nijakiego życia.
      Bo my kobiety potrafimy dużo przejść i jesteśmy bardzo silne. Korzystaj więc z
      życia, naucz się na nowo cieszyć z każdej chwili. Możesz wybrać się do kina, do
      teatru, wyjechać na weekend. I nie wykręcaj się, że to wszystko nie ma sensu, że
      nie masz kasy. Pamiętaj, że najważniejsze patrzeć w przyszłość i widzieć każdą
      szklankę w połowie pełną a nie odwrotnie.

      Powodzenia
    • joanna182-0 Re: zal mi siebie 07.10.08, 13:21
      Szkoda, ze to tak się skonczyło. Ja z narzeczonym zamierzamy się
      wyprowadzić na wieś, ale pracować w mieście. Do tego mój jest taki,
      że sobie nie kupi ubrań, a mnie kupi. Do teog nigdy mi nie
      wypomniał, że mam za dużo butów, ubrań, kosmetyków. Zobaczymy jak
      edzie po ślubie, ale on na szczęście jest przyzwyczajony, że kobieta
      musi iść do fryzjera, kosmetyczki i nigdy kobieta nie ma w co się
      ubrać.

      Musisz uwieżyć w siebie i pokazać mu, że doskonale radzisz sobie bez
      niego, że jesteś w stanie utrzymać siebie i dziecko, a to, że
      będziesz żyła swkromnie to nie żaden wstyd.

      Trzymaj się! Pozdrawiam
    • beata34 Daj, spokój, to nie koniec świata, naprawdę 07.10.08, 18:24
      Wcale nie jesteś przegrana, a wręcz przeciwnie. Masz jeszcze całe życie przed
      sobą i z pewnoscią poznasz bardziej wartosciowego faceta niż twój eks. Na
      miejscu jego następnej partnerki obawiałabym się, że postąpi z nią tak jak z
      tobą - a więc w kolejnym konkursie wygra jeszcze lepiej ubrana i lepiej zadbana
      kobieta. Skoro zrobił to raz, zrobi i drugi.

      • alessia27 Re: Daj, spokój, to nie koniec świata, naprawdę 07.10.08, 18:57
        Wstan z lozka lec na zakupy kup se kiecke
        idz do fryzjera zadbaj o siebie.
        Nic nie jest stracone jeszcze poznasz faceta !

        ♥ Macius 10.05.2002
        • stedo Re: Daj, spokój, to nie koniec świata, naprawdę 07.10.08, 19:20
          A co to, facet ma być szczytem marzeń? Z reguły, to niestety w praniu się
          okazuje że to dość kłopotliwy sprzęt w domu;)
    • saninka Re: zal mi siebie 14.10.08, 22:13
      Wstaniesz. Dasz radę. Wierzę w Ciebie, bo ja wstałam sama. Gnój przegra życie,
      bo nie buduje się szczęścia na czyimś nieszczęściu. Po czasie mu się zawali
      Wiem, przeżyłam. 3mam kciuki
    • ala0108 Re: zal mi siebie 15.10.08, 12:56

    • kadfael Re: zal mi siebie 15.10.08, 14:48
      Po pierwsze jesli 20 lat miałas "kilka lat temu", to młoda jestes i
      tak naparwdę zaczynasz życie.
      Po drugie nie ma sensu żebyś zostawała na tej wsi, gdzie wszyscy
      wszystkich znaja i narażona jestes na konfrontacje, głupie docinki,
      plotki. Wróć do swojego miasta-Tam masz jakieś perspektywy-nauki,
      pracy, poznania kogoś. Po trzecie jesli oszczędzaliście, to cos
      oszczędziliscie, prawda/ połowa tych pieniedzy, czy też tego majątku
      jest twoja. To jest jakis kapitał na nowy poczatek
      A przede wszystkim-nie użalaj sie nad soba, nie pogrążaj sie w swoim
      nieszczęściu, bo tylko wpedzisz sie w chorobę.
    • disa Re: zal mi siebie 15.10.08, 16:14
      27 to wiek?
      Jesteś 2 lata starsza niż ja...
      więc CAŁE ŻYCIE przed Tobą ;]

      Mam nadzieje, że podział majątku był korzystny i, że nie straciłaś
      na sowim oszczędzaniu.
      Ze związku wyniosłaś 1 fajną rzecz:
      OSZCZĘDZANIE ;] jeśli potrafisz rozsądnie gospodarować pieniędzmi to
      będziesz miała WSZYSTKO ;]
      Ładne ubrania (TAK są ładne tanie ubrania), fryzjera, szkoła przed
      Tobą -starsi zaocznie studiują....
      Czym Ty się martwisz?
      Nie jeden mężczyzna odpowiedni dla Ciebie po ziemi chodzi.
      Przeniosłaś się z miasta na wieś? Więc dasz rade ze wsi do miasta ;]
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka