izia_kwiatkowska
26.10.03, 16:06
Jestem w podobnej sytuacji jak Ty. Z tym, że ja sama nie wiem, kto jest
ojcem mojego dziecka. Nie, proszę, nie myślcie, ze "cieszę sie, ze synek nie
szczeka". Po prostu zdarzyło mi się raz mieć romans. Jednak wiedziałam, że w
dniu, w którym kochałam się z tamtym meżczyzną, mogę zajść w ciążę. Dlatego
tego samego wieczora kochałam się również z mężem. Zresztą z każdym z nich
kochałam sie wtedy prawie co drugi dzień. ż jednym w pracy (akurat bardzo
ułatwione mieliśmy warunki do romansowania), a z drugim w sypialni. Po
każdym seksie z moim kochankiem miałam takie wyrzuty sumienia, ze jakoś
podświadomie chciałam mężowi wynagrodzić to co robię i kochałam się z mężem
bardzo często. W końcu faktycznie okazało się, ze jestem w ciąży, ale
naprawdę nie wiem z kim - każdy z nich może być ojcem mojego dziecka.
Próbuję dostrzec podobieństwo do któregoś z nich, ale w ogóle nie widze w
synu podobieństwa do nikogo poza moim bratem. Znajomi czasem mówią, ze
podobny do męża, inni, że do mnie, wszyscy jednak zgodnie twierdzą, ze moj
synek to wykapany wuj (czyli włąśnie mój brat.) W dodatku zarówno moj maż
jak i tamten męzczyzna mają bardzo podobny typ urody, ta sama karnacja,
podobna budowa ciała, duże usta, mój typ mężczyzny w końcu ;-) I tak żyję
już od kilku lat. Bywają dni, że przeżywam koszmar z powodu tego, ze sama
nie wiem, kto jest ojcem mojego dziecka, że być może ten, kto myśli że nim
jest wychouwje nie swoje dziecko, a drugi nawet nie wie, ze ma syna. Nigdy
nie będę jednak dociekać prawdy. Uważam, ze wszystko by to zepsuło, a tak,
jak jest teraz jest bardzo dobrze. Moje życie jest momentami straszne, ale
gdyby prawda wyszła na jaw, nawet sam fakt, ze istnieją jakiekolwiek
watpliwości, a co dopiero, gdyby okazało się, ze mój mąż to nie ojciec,
wówczas straszne stałoby się nie tylko moje życie, ale również życie mojego
meza, syna i pewnie jeszcze kilku osób. Dlatego uważam, ze trzeba to zabrać
ze sobą do grobu.