Dodaj do ulubionych

Ja nigdy nie powiem

26.10.03, 16:06
Jestem w podobnej sytuacji jak Ty. Z tym, że ja sama nie wiem, kto jest
ojcem mojego dziecka. Nie, proszę, nie myślcie, ze "cieszę sie, ze synek nie
szczeka". Po prostu zdarzyło mi się raz mieć romans. Jednak wiedziałam, że w
dniu, w którym kochałam się z tamtym meżczyzną, mogę zajść w ciążę. Dlatego
tego samego wieczora kochałam się również z mężem. Zresztą z każdym z nich
kochałam sie wtedy prawie co drugi dzień. ż jednym w pracy (akurat bardzo
ułatwione mieliśmy warunki do romansowania), a z drugim w sypialni. Po
każdym seksie z moim kochankiem miałam takie wyrzuty sumienia, ze jakoś
podświadomie chciałam mężowi wynagrodzić to co robię i kochałam się z mężem
bardzo często. W końcu faktycznie okazało się, ze jestem w ciąży, ale
naprawdę nie wiem z kim - każdy z nich może być ojcem mojego dziecka.
Próbuję dostrzec podobieństwo do któregoś z nich, ale w ogóle nie widze w
synu podobieństwa do nikogo poza moim bratem. Znajomi czasem mówią, ze
podobny do męża, inni, że do mnie, wszyscy jednak zgodnie twierdzą, ze moj
synek to wykapany wuj (czyli włąśnie mój brat.) W dodatku zarówno moj maż
jak i tamten męzczyzna mają bardzo podobny typ urody, ta sama karnacja,
podobna budowa ciała, duże usta, mój typ mężczyzny w końcu ;-) I tak żyję
już od kilku lat. Bywają dni, że przeżywam koszmar z powodu tego, ze sama
nie wiem, kto jest ojcem mojego dziecka, że być może ten, kto myśli że nim
jest wychouwje nie swoje dziecko, a drugi nawet nie wie, ze ma syna. Nigdy
nie będę jednak dociekać prawdy. Uważam, ze wszystko by to zepsuło, a tak,
jak jest teraz jest bardzo dobrze. Moje życie jest momentami straszne, ale
gdyby prawda wyszła na jaw, nawet sam fakt, ze istnieją jakiekolwiek
watpliwości, a co dopiero, gdyby okazało się, ze mój mąż to nie ojciec,
wówczas straszne stałoby się nie tylko moje życie, ale również życie mojego
meza, syna i pewnie jeszcze kilku osób. Dlatego uważam, ze trzeba to zabrać
ze sobą do grobu.
Obserwuj wątek
    • Gość: lola Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.03, 17:17
      Kiedy takie cos czytam, wstydze sie ze jestem kobieta.
      • Gość: Triss Merigold Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.acn.waw.pl 26.10.03, 17:28
        Zaczynam rozumieć mężczyzn: zazdrosnych, podejrzliwych i chcących nawet w
        tajemnicy przed żoną sprawdzić czy faktycznie potomstwo, które wychowują
        pochodzi od nich. Czy ta .... nie chcę się wyrażać sądzi, że ma prawo narzucać
        mężowi obowiązek kochania, utrzymywania i troszczenia się o bękarta
        (zakładając, że syn został poczęty z kochankiem)?
        • izia_kwiatkowska Re: Ja nigdy nie powiem 26.10.03, 17:35
          Jakim prawem idiotko nazywasz moje dziecko bękartem? Nikomu nic nie narzucam,
          nie znasz mnie więc nie sugeruj że jestem kimś gorszym od ciebie, nie wiesz
          nic o mnie i wierz mi, moze przytrafić ci się to samo. A jak nie to samo to
          coś innego, co w oczach innych sprawi, ze będą mówić o tobie ta... nie będę
          sie wyrażac podczas gdy ty będziesz wiedziała, że to wszystko było "zupełnie
          inaczej". Nie zamierzam ci sie jednak tłumaczyc dlatego żegnam ozięble.
          • izia_kwiatkowska Re: Ja nigdy nie powiem 26.10.03, 17:45
            Jeszcze tylko chciałam dodać, ze na szczęście nikt o mnie tak nie muwi, bo
            nikt o tym nie wie i właśnie choćby dlatego żeby mój syn nie był przez żadnego
            debila takiego jak ty, przez nikogo nazywany bękartem, ani żeby nikt nie
            powiedział nigdy , że jego matka to ta... nie będę sie wyrażac. Nie zrozumie
            nikt tego co ja czuję, ani tego dlaczego tak się stało, a najłatwiej jest po
            prsotu powiedziec bękart i ta... A to nie miał być osobny wątek tylko
            odpowiedź dla dziewczyny, która ma podobną sytuację jak ja. Przez takie osoby
            jak ty właśnie nie wolno takiej rzeczy nigdy wyjawić na swiatło dzienne. A
            mojemu mężowi nie dzieje się żadna krzywda, kocha nasze dziecko i pamiętaj, że
            nie ten jest ojcem kto dał plemnika tylko ten, kto kocha i wychował. Ale i tak
            tego nie pojmiesz.
            • j_u Re: Ja nigdy nie powiem 26.10.03, 17:48
              E, no, nie przejmuj sie.
              Nieladnie co prawda wobec meza postepujesz, ale to twoja sprawa. Masz racje, ze
              ojcem jest ten, ktory kocha i wychowuje, a nazywanie dziecka bekartem w
              pogardliwym tego slowa rozumieniu jest dowodem glupoty, braku wyobrazni i
              zasciankowosci. No, sie nie martw tym i nie przejmuj ludzka glupota.
              A teraz ostrzej: przejmij sie swoja wlasna: niedobrze jest byc tak nieuczciwym
              wobec kogos, kto cie kocha.
              • Gość: lola Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.03, 18:00
                Bardzo jestes wyrozumiała.Tylko ze to nie jest wyłacznie sprawa jej- dotyczy
                takze dziecka i meza.
                A takie pierdoły, ze ojcem jest ten co wychowuje, to tylko i wyłacznie
                usprawiedliwianie sie.Dobre tam gdzie czlowiek z pełna swiadomoscia
                wychowuje "nie swoje" dziecko, a nie w sytuacji gdy jest okłamywany.
                • j_u Re: Ja nigdy nie powiem 26.10.03, 18:05
                  Nie jestem wyrozumiala. Bardzo mi sie nie podoba takie postepowanie i owszem,
                  uwazam, ze maz powinien byc o takiej watpliwosci (a przy okazji o paru innych
                  rzeczach) powiadomiony. Ale wscieklam sie na pogardliwe odnoszenie sie do
                  bachora, ktory niczemu nie winien.
                  • Gość: lola Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.03, 18:27
                    "Bachor" - to okreslenie nie jest obraźliwe? Bo wg mnie tak.
                    Triss walneła z grubej rury, ale prawda jest taka, ze to matka zafundowała
                    dziecku to okreslenie.Teraz nikt nic nie wie, wiec ona uwaza ze wszystko jest
                    ok i kazdy traktuje ich normalnie, ale prawda moze wyjsc na jaw nawet bez jej
                    woli.To dziecko bedzie czuło sie jak bękart nawet gdy nikt na głos tak go nie
                    nazwie.
                    • j_u Re: Ja nigdy nie powiem 26.10.03, 19:10
                      "Bachor" jest dla mnie wyrazem bardzo pieszczotliwym... ;)
                      Mowie tak do mojej malej siostrzyczki.
                      • Gość: lola Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.03, 20:17
                        Musze zweryfikowac swoje poglady. Juz druga osoba na FK twierdzi, ze "bachor"
                        to nic złego.A ja wsciekam sie jak ktos tak okresla dzieci.Kochanica_
                        francuza bedzie usatysfakcjonowana.
                        • Gość: Lucy Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 09.12.03, 14:59
                          ja się zgadzam w stu procentach, mówię do męża np.: to co, kiedy robimy bachora?
            • soczewica Re: Ja nigdy nie powiem 26.10.03, 17:50
              izia_kwiatkowska napisała:

              > nie ten jest ojcem kto dał plemnika tylko ten, kto kocha i wychował

              swoją drogą to mądre hasło, ale nie wydaje mi się, żeby było użyte właściwie w
              tej sytuacji. to nie ma służyć usprawiedliwianiu wiarołomnej żony, ale -
              ewentualnie - wyjaśnić kiedyś tam wątpliwości syna.
            • Gość: Ru Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.chello.pl 26.10.03, 17:56
              "Ojcem jest nie ten kto dał plemnika" dobre! To super usprawiedliwienie super
              k...wstwa. Tym sposobem moze od razu przyzwoilic na puszcanie sie kobiet poza
              wiedza ich mezow? Racje ma Lola ze sama zafundowalas swojemu synowi
              okreslenie jakiego uzyła Triss. Usprawiedliwiasz wlasne sk..stwo i brak
              lojalnosci. I totalny brak przyzwoitosci wobec czlowieka ktory Cie kocha. Tak
              postepuja dziwki.
            • Gość: lola Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.03, 17:56
              Wiesz, gdybys była taka ok, to zrobiłabys dziecku badania od razu po porodzie
              i postawiła sprawe jasno, dziecko wiedziałoby kto jest jego ojcem.Ale to
              wymagałoby odwagi.Lepiej i wygodniej wrabiac w dziecko meza prawda? I jeszcze
              sie oburzac, ze ktos nazywa rzecz po imieniu.Nic cie nie usprawiedliwia.Szkoda
              mi tylko dziecka, przykre gdy kiedys sie dowie ze matka nie wiedziała z kim go
              spłodziła.
              • Gość: Klara Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.pl 26.10.03, 18:01
                Kurczę każdy popełnia błędy i chyba każdy wie, że nei jest łatwą sprawą
                przyznanie się do nich... Jesteśmy tylko ludzmi, niestety...To trudna
                sytuacja, nie wiadomo co zrobić, bo każde wyjście niesie ze sobą poważne
                konsekwencje.
                • Gość: melmire Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 26.10.03, 18:05
                  Teki przypadek to juz kumulacja "bledow" - przydarzyl jej sie kochanek na
                  dluzsza mete , przydarzyla ciaza (a na plaster nam antykoncepcja), przydarzylo
                  jej sie klamac przez 13 lat..........
                • Gość: Mirna Re: Ja nigdy nie powiem IP: 64.187.48.* 07.12.03, 09:42
                  Klara,o czym ty piszesz?bledy?/ Jakie bledy? to wszystko bylorobione z
                  premedytacja.Za swoje bledy kazdy powinien odpowiadac.Jak ta szmata czula sie
                  gdy sie pierdolila ze swoim mezem?czy patrzyla mu w oczy?Z miloscia?Jak ona ma
                  wogole czelnosc jeszcze z nim mieszkac pod jednym dachem po tym co mu zrobila?
                  nie ma zadnych zasad?sumienia?Godzina po godzinie ,dzien po dniu? Zyje z nim w
                  klamstwie,obludzie.Czy ona go kocha? napewno nie, jakby go kochala to by mu
                  tego nie zrobila.A jak zrobila to powinna odejsc. Tak postapila by kobieta
                  honoru.Ale o czym my dyskutujemy.To jest zwykla szmata.
            • Gość: Marta Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.* 27.10.03, 13:59
              To trzeba było się nie jebać po kątach.
            • Gość: Mirna Re: Ja nigdy nie powiem IP: 64.187.48.* 07.12.03, 09:31
              Izia.Nie chcialabym ci ublizac, ale to co robisz jest podle. Jak mozesz
              oszukiwac tak swojego meza...jaka wyrachowana kobieta jestes ze nie dosyc ze go
              zdradzasz to byc moze wychowuje on nieswoje dziecko.Modl sie zeby prawda nigdy
              nie wyszla na swiatlo dzienne .Jak ja bym byla na jego miejscu to bym cie chyba
              zabila.Naprawde.Nie mam na to slow. Jedno okreslenie przychodzi mi na mysl SUKA.
          • soczewica Re: Ja nigdy nie powiem 26.10.03, 17:46
            izia_kwiatkowska napisała:

            > Jakim prawem idiotko (itd...)
            no to po jasną cholerę wypowiadasz się publicznie na taki temat? pochwalić się
            chciałaś?
            triss wypowiada się takim prawem, jakim i ty. jest forum, ma prawo wyrazić
            swoją opinię, a że się malowniczo podkładasz i aż prosisz o komentarz, to się
            nie dziw.
            dziecko jak dziecko, bękartem bym go nie nazwała ale nad kondycją umysłową
            mamusi bym się zastanwiała.
          • Gość: lola Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.03, 17:51
            Bardzo sie uniosłas, ale przeciez robiłas to wszystko swiadomie, to sie "nie
            stało", tylko ty do tego doprowadziłas.Z łozka kochanka do łozka meza- nie ma
            nic bardziej obrzydliwego.I co to znaczy ze moze sie" przytrafic"? takie
            s..synstwo przytrafia sie tylko tym którzy tego chca, chyba nie działałas
            bezwolnie?
            Bekart jest okresleniem dziecka z nieprawego łoza.Sama zafundowałas dziecku.

            • izia_kwiatkowska Re: Ja nigdy nie powiem 26.10.03, 18:07
              Bękart jest przede wszystkim określeniem pogardliwym i poniżającym i nikt nie
              ma prawa tak nazywać mojego dziecka, tym bardziej, że wcale nie wiadomo czyje
              to właściwie jest dziecko. I dlatego nigdy nikt się o tym nie dowie, żeby go
              nigdy nikt tak nie nazwał. Co do mojej postawy, wcale się nie usprawiedliwiam,
              to mój grzech, mój problem, wiem, ze zrobiłam bardzo źle. Nie będę marnowała
              jednak z tego powodu życia mojemu dziecku, sama za to odpowiem przed Bogiem
              jeśli jest Bóg i nie ma powodu, żeby mój zły czyn miał zniszczyć życie mojemu
              synowi. Moze jestem ...rwą i szmatą, ale dopóki nie zrozumiesz, że w życiu
              jest różnie, a zdrada małżeńska nie wynika z wielkisgo szczęścia tylko raczej
              właśnie braku miłóści, braku satysfakcji i szczęścia, dotąd będziesz miec
              skłonność, żeby osądzać innych. Nie chcę o tym dyskutować. I nie dlatego
              napisałam to, zeby dyskutować tylko miała to być odpowiedź moja dla dziewczyny
              z innego wątku - pomyliłam sie i założyłam nowy watek niepotrzebnie.
              • Gość: lola Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.03, 18:39
                Myslisz, ze jak sie czegos "nie nazywa" to to nie istnieje?
              • Gość: zwykła kobieta Re: Ja nigdy nie powiem IP: 62.233.176.* 26.10.03, 22:05
                czytam te wszystkie posty i zastanawiam się jak się teraz czujesz??? sądzę, że
                jest Ci przykro i przede wszystkim głupio.
                Ja nie będę osądzać Twojego postępowania, bo nie mam takiego prawa tym bardziej
                że sama święta nie jestem ale uważam, że powinnaś zrobić dziecku badania- dla
                samej siebie, żeby wiedzieć.
                A poza tym zastanów się gdybyb Twoje dziecko (czego nie życzę) było poważnie
                chore i potrzebny byłby np. przeszczep to co zrobisz???? czy wtedy będziesz
                miała siłę na poszukiwanie ojca jeśli okaże się, ze nie jest nim Twój mąż???
                No i w końcu postaw się w sytuacji dziecka - jeśli to kiedyś wyjdzie na jaw (w
                jakiś badaniach) to jak ono będzie się czuło wiedząc, że całe życie było
                oszukiwane?
            • Gość: Triss Merigold Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.acn.waw.pl 26.10.03, 18:12
              Używając określenia bękart postawiłam się w sytuacji męża, który bez własnej
              wiedzy i woli wychowuje być może cudze dziecko. Dziecko nie jest absolutnie
              niczemu winne. Nie piętnuję broń Boże dziecka tylko wyrachowanie i podłość jego
              matki.
              Zafundowanie sobie świadomie podwójnych stosunków z mężem i kochankiem na
              wypadek ewentualnej ciąży jest kurewstewm i fakt, że nic o Tobie nie wiem nie
              zmienia mojej opinii. Z Twoich słów wynika, że nie było to jednorazowe
              zapomnienie, wypadek z pękniętą gumką tylko świadome działanie.
              Mężczyzna może - i często to czyni - wychowywać cudze dziecko z miłością ale
              powinien mieć prawo wyboru i decyzji czy tego chce. Ty tego wyboru mężowi nie
              dałaś dlatego zrozumiałabym gdyby po usłyszeniu prawdy odrzucił zarówno Ciebie
              jak i dziecko.
              • izia_kwiatkowska Re: Ja nigdy nie powiem 26.10.03, 18:19
                A mnie nie interesuje twoje zdanie czy nie możesz tego pojąć? Zajmij się
                swoimi problemami i zrozum wreszcie co piszę: pomyłkowo założyłam watek nie
                życzę sobie dyskusji na ten temat.
              • Gość: .... Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.waw.pdi.net / *.waw-smy.leased.ids.pl 09.12.03, 12:25
                Kurestwem, Triss, nie kurewstwem. Jak rzucasz mięskiem, to przynajmnie z głową
                i znajomością ojczystego języka
          • Gość: anka Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.zgora.dialog.net.pl 26.10.03, 19:06
            izia_kwiatkowska napisała:

            > Jakim prawem idiotko nazywasz moje dziecko bękartem? Nikomu nic nie
            narzucam,
            > nie znasz mnie więc nie sugeruj że jestem kimś gorszym od ciebie, nie wiesz
            > nic o mnie i wierz mi, moze przytrafić ci się to samo. A jak nie to samo to
            > coś innego, co w oczach innych sprawi, ze będą mówić o tobie ta... nie będę
            > sie wyrażac podczas gdy ty będziesz wiedziała, że to wszystko było "zupełnie
            > inaczej". Nie zamierzam ci sie jednak tłumaczyc dlatego żegnam ozięble.

            pewnie jestes katoliczką, ślub koscielny, chrzciny dziecka w kosciele i te
            wszystkie ceremonie?
    • Gość: Kajtek Jesteście pewne że nie jesteście bękartami? n/txt IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 26.10.03, 18:04
      • Gość: lola Re: Jesteście pewne że nie jesteście bękartami? n IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.03, 18:41
        Jestem pewna.Ale nawet gdybym była to mało by mnie to obeszło, bo nie mam
        super relacji z ojcem.
    • izia_kwiatkowska do loli i Ru 26.10.03, 18:17
      Czy ja was prosiłam o rady? Ja nie mam najmniejszych wątpliwości co mam robić
      i jak mam życ. To moja sprawa. Pomyłkowo założyłam ten wątek który miał być
      tylko moją odpowiedzią na post innej osoby, a nie dyskusją i sądem nade mną.
      odwalcie się ode mnie bo was nie pytam o zdanie na mój temat, załóżcie sobie
      własny wątek i osądzajcie się wzajemnie, najlepiej jacy to jesteście
      kryształowi i cudowni a ode mnie wara bo to nie wasze życie, nie wasza sprawa
      nie wasz problem i nie proszę was o żadne rady ani oceny.
      • j_u Re: do loli i Ru 26.10.03, 18:21
        To nie zakladaj watku na publicznym forum... omylkowo;)
        Jak zdrada wynika z braku milosci i problemow z mezem, to jak mozna?????? Jak
        mozna sie z nim codziennie kochac???? Ja nie rozumiem, do mnie to nie dociera.
        • izia_kwiatkowska Re: do loli i Ru 26.10.03, 18:24
          Gdy zamkniesz oczy, zaciśniesz zęby i uruchomisz wyobraźnię to można.
          • Gość: lola Re: do loli i Ru IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.03, 18:45
            Przyspawana do tego meza jestes czy jak? A moze go pokochałas jak w ciaze
            zaszłas? Ciezko wychowywac dziecko samotnie...
      • Gość: lola Re: do loli i Ru IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.03, 18:36
        Na drugi raz nie opisuj wiec swojej sytuacji na forum publicznym.Nawet gdyby
        nie był to osobny watek, to i tak mam prawo napisac na temat, który sie ukazał.
        Nie jestem bez skazy, ale czegos takiego nie popełnie NIGDY.Bo mi mój honor
        nie pozwala.A takie przypadki jak twoje znam i wiem jak to wyglada, rzygac sie
        chce- facet ostatnio mało samobójstwa nie popełnił, bo okazało sie ze druga
        córeczka nie jest jego.A ta podła suka przez cała ciaze czule wpatrywała sie
        mu w oczy i krew ja zalała ze prawda wyszła na jaw.
        Zdrada nie jest zbrodnia, ale nie wiedziec kto jest ojcem dziecka i nie
        próbowac ustalic to skur..two i tyle.
        I lepiej nie dawaj takich rad innym, bo to chore.
        • anahella Re: do loli i Ru 26.10.03, 19:57
          Gość portalu: lola napisał(a):

          > Nie jestem bez skazy, ale czegos takiego nie popełnie NIGDY.

          Czego Ci szczerze zycze. Widze, ze slowo NIGDY wypuszczasz z siebie rownie
          latwo jak oceny innych. Mozesz powiedziec skad w Tobie prawo do oceniania
          innych, i publicznego pouczania?

          Autoka watku jest sam na sam ze swoim problemem. Wcale sie nie dziwie ze forum
          potraktowala jak wentyl bezpieczenstwa. To przeciez takie ludzkie. Kiedys
          ludzie zyjacy z ciezkimi sekretami wykrzykiwali je do studni. Dzis o studnie
          ciezko, zwlaszcza jak sie zyje w duzym miescie. Wez to pod uwage, bo zycie
          plata rozne figle i rozne tajemnice bedziesz w sobie nosic.

          Ja nie powiem, ze nigdy czegos takiego nie zrobie. Raczej powiem, ze nigdy nie
          chcialabym czegos takiego przezywac.
          • Gość: lola Re: do loli i Ru IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.03, 20:37
            > Czego Ci szczerze zycze. Widze, ze slowo NIGDY wypuszczasz z siebie rownie
            > latwo jak oceny innych. Mozesz powiedziec skad w Tobie prawo do oceniania
            > innych, i publicznego pouczania?

            Ja nikogo nie pouczam,wyartykułowałam tylko swoje zdanie, moge?

            Owo "nigdy"smiało moge tu napisac, tez swoje przezyłam , miałam powody by
            zdradzac, ale tego nie zrobiłam i nie zrobie, a napewno nie tak jak autorka-
            bo uwazam to za obrzydliwosc.Tak po prostu, sa rzeczy których nie zrobie
            dobrowolnie, a tu mamy takie zachowania na mysli.Gdyby przyłozone mi pistolet
            do głowy to mogłoby sie zdarzyc, ale to co innego. W innych kwestiach nie
            jestem juz taka pewna swoich zachowan, ale tu jak najbardziej.
            Ja nie potepiam zdrady, nawet rozumiem, ale to jak ona zaszła w tą ciaze- az
            mnie mdli.I dlaczego dopiero teraz ma wyrzuty sumienia? A wtedy to co?Liczyła
            sie z tym i celowo robiła tak, by nie wiedziec z kim zaszła.To nie zaden
            przypadek , bład, tylko swiadome, wyrachowane działanie.
    • lalka74 Re: Ja nigdy nie powiem 26.10.03, 18:26
      i oczywiśie, że nigdy nie mów. A tak w ogóle to bardzo Ci współczuję, wyobrażam
      sobie jak ciężko jest żyć z tak wielką tajemnicą. Trzymaj się i spróbuj
      obdarzyć swojego męża i syna miłością i ciepłem.
      • izia_kwiatkowska Re: Ja nigdy nie powiem 26.10.03, 18:33
        Dzięki Lalka, kocham mojego męża i syna jak nic i nikogo na świecie. Naprawdę
        dziękuje Ci, że potrafisz się powstrzymac od ocen. Jesleś osobą z wielką
        klasą. I nie dlatego, to piszę, ze akurat mnie nie zmieszałaś z błotem, tylko
        dlatego, ze chyba jako jedyna rozumiesz, ze każdy człowiek sam jest
        odpowiedzialny za swoje życie, za to jak je sobie ułoży i za swoje sumienie i
        naprawdę oceny moralizatorów są do tego niepotrzebne. Na codzień jestem
        normalną osobą, ale wewnątrz przeżywam rzeczy, o których osobom z kryształowa
        przeszłością i odwagą kamikadze, nigdy się nawet nie przyśni. Tylko nieliczni
        ludzie na świecie potrafią stanąć trochę wyżej niż motłoch i ogarnąć obrazek z
        innej perspektywy niż żaba. Lalka pozdrawiam Cię. :)
        • lalka74 Re: Ja nigdy nie powiem 26.10.03, 18:36
          dzięki:) wiesz, jest takie powiedzenie - "nie poznasz człowieka póki nie
          pochodzisz w jego sandałach". Nie przejmuj się radykalnymi ocenami innych bo to
          Twoje życie i Twoje sprawy. Pozdrawiam :)
        • Gość: lola Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.03, 18:49
          Tak, ten motłoch akurat wie z kim sypia i z kim ma dziecko, nie gzi sie z
          kochankami, nie włazi potem do łózka mezowi.Zaiste, klase to ty masz.Porzygac
          sie mozna.
          Motłoch.

          • izia_kwiatkowska Re: Ja nigdy nie powiem 26.10.03, 18:52
            Lola daruj sobie, bo jesteś śmieszna. uraziłam Cię czymś? Jeśli masz poczucie
            własnej wartosci i wiesz czym jesteś, to żadne słowo takiej ...rwy jak ja nie
            powinno Cie dotknąć.
            • Gość: lola Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.03, 18:58
              Nie dotyka mnie ani troche.
              Wrecz przeciwnie, szczesliwa jestem ze los nie pokarał mnie
              taką...osobowoscia jak twoja.I "klasa".

        • anulex Re: Ja nigdy nie powiem 07.12.03, 10:16
          A piszac, ze ktos jest motlochem, nie oceniasz? Ludzie wchodza i czytaja o tym
          co zrobilas - wqrza ich to i trudno sie dziwic. Byc moze nie powinni oceniac
          Ciebie jako osoby, a samo zachowanie.
    • joasia1 Re: Ja nigdy nie powiem 26.10.03, 18:42
      A jak to jest z waszymi grupami krwi?
      Dziecko ma Twoja?
      Maz i kochanek maja ta sama?

      • izia_kwiatkowska Re: Ja nigdy nie powiem 26.10.03, 18:44
        Mąż A+, ja A1B+, dziecko B+. Nie wiem jaką grupę krwi ma mój były amant.
        • Gość: renia Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.ath.spark.net.gr 26.10.03, 18:47
          Jesli jednak kiedykolwiek bedzie potrzebny przeszczep, np szpiku, czy nerki,
          to moze sie okazac konieczne zasiegniecie takiej informacji, pomyslalas o tym?
          Czy udasz glupa i nawet nie sprobujesz uratowac dziecka? (gdyby oczywiscie cos
          takaiego nastapilo kiedykolwiek, czego rzecz jasna nie zycze nikomu, zwlaszcza
          Tobie).
          • lalka74 Re: Ja nigdy nie powiem 26.10.03, 18:52
            cześć Renia, no tu faktycznie wytoczyłaś ciężkie armaty. W takiej sytuacji
            chyba trzeba zweryfikować wszelkie poglądy.
          • izia_kwiatkowska Re: Ja nigdy nie powiem 26.10.03, 18:54
            Na pewno zrobię wszystko, żeby uratować moje dziecko, co do tego nie ma cienia
            wątpliwości. Póki co mam nadzieję, że nigdy nie trzeba będzie.
            • Gość: Klara Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.pl 26.10.03, 18:56
              a myślałaś o tym, co zrobisz, gdy (odpukac!!!!!) bedizesz musiala je ratowac???
        • Gość: Lukrecja Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 09.12.03, 15:09
          A wiesz, jaką grupę mają rodzice męża? To może wiele wyjaśnić. Bo ty musiałaś
          przekazać dziecku B ze swojej, więc mąż - jeśli miałby być ojcem musiał
          przekazać recesywne 0. To możliwe, ale jest to jedyne rozwiązanie.
    • klaudia01 hmm... 26.10.03, 18:46
      Żyjesz w niepewności, podświadomie myśląc, że to jednak nie dziecko męża.. czy
      słusznie ? Może zrób potrzebne badania w tajemnicy przed mężem dla własnego
      spokju! Przecież jeżeli okaże się, że to dzieko kochanka.. przecież i tak Ci
      się tak wydaje.. :/ a jeżeli to dzieko Twoje i męża to poczujesz ulge !
      Wiadomości z badań jeżeli będą złe i tak możesz zachować dla siebie (chociaż
      ja bym powiedziała prawde) ale lepiej wiedzieć na czym się stoi !
      • izia_kwiatkowska Re: hmm... 26.10.03, 18:50
        Klaudia, dziękuję Tobie tak samo jak Lalce. Pomyślę o tym co piszesz.
      • lalka74 A w ogóle 26.10.03, 18:55
        to ponoć 10 procent dzieci urodzonych w związkach małżeńskich zostało poczętych
        poza małżeńskim łożem.
        PS. Klaudia - masz rację.
      • matrek Re: hmm... 28.10.03, 16:15
        Niestety, to sa badania porownacze, nie da sie wiec zrobic ich bez wiedzy
        wszystkich "zainteresowanych", albo co najmniej jednego z nich najlepszym
        przypadku - nie liczac samego dziecka oczywiscie.
    • Gość: cinka Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.03, 18:54
      jesli naprawde pewne rzeczy chcesz zachowac dla siebie nie rozpisuj sie o tym
      na forum...
    • tapati Lola!! Zejdz już z niej!!! 26.10.03, 19:00
      • Gość: lola Re: Lola!! Zejdz już z niej!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.03, 19:02
        Prawda boli, co?
        • tapati Re: Lola!! Zejdz już z niej!!! 26.10.03, 19:04
          Słuchaj! żadem człowiek nie ma prawdatak chamsko oceniać innych. Myślisz, że
          ona żyje sobie i się wielce cieszy z tego co zrobiła?? Według mnei to co
          przeżywa, wyrzuty sumienia i poczucie winy na pewno nei umila jej życia. I
          niech to bedzie jej kara, a nie oceny ludzi, które opierają się głównie na
          wyzwiskach. a Ty zachowujesz sie jak wygłodniały pies, który dorwał się do
          kości.
          • Gość: lola Re: Lola!! Zejdz już z niej!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.03, 19:19
            Tapati, ocknij sie.Przeczytaj jeszcze raz dokładnie wątek autorki i wyobraź
            sobie, tak powoli, jak ona postepowała.Potrafiłabys tak? Znajdujesz gdzies
            usprawiedliwienie dla osoby która rano uprawia seks, a potem to samo robi z
            mezem zeby w razie ciazy nie miał watpliwosci? Kurestwo jest tylko kurestwem i
            mam odwage tak napisac.
            Ja nie mam prawa oceniac, podłosci nazwac podłoscia?A moze mam tu lukrowac, ze
            rozumiem, moze sie zdarzyc, itd. itp.? Otóz nie, z premedytacja doprowadziła
            do sytuacji w której sie znalazła jej rodzina.
            • tapati Re: Lola!! Zejdz już z niej!!! 26.10.03, 19:23
              Aby kogoś wyzywac i przezywać nie trzeba odwagi. Ja nie usprawiedliwiam jej,
              ona sama siebie również. Ja ni umiałabym zrobić taka jak ona,nawet mając
              problemy małżeńskie, o których napsała, ale to był jej wybór. Każdy z nas jest
              inny i każdy ma swoje zasady. Zauważ, że jest tera ze swoim mężem, mimo, że
              było źle..Tera zmoże jest między nmi dobrze i trzeba była takiej drogi a nie
              innej, a by do tego dojść. To, że tego ja nei pochwalam, a ni Ty nie upoważnia
              nas to chamstwa.
              • Gość: lola Re: Lola!! Zejdz już z niej!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.03, 19:40
                Chamstwa? Znasz jakies nie chamskie słowo, podaj prosze, odpowiednie do
                sytuacji.Kiedy podkładasz sie mezowi po stosunku z kochankiem na ewentualnosc
                ciązy.
                • tapati Re: Lola!! Zejdz już z niej!!! 26.10.03, 19:45
                  Widzę nei rozumiesz o co mi chodzi. Nie szkodzi, nie musisz.
                  • Gość: lola Re: Lola!! Zejdz już z niej!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.03, 20:06
                    Nie znalazłas widze.No własnie.Rozumiem az za nadto.
                    • tapati Re: Lola!! Zejdz już z niej!!! 26.10.03, 20:21
                      Nie, nei znalazłam, bo nie starałam sie szukać. Chyba każdy człowiek zna inne
                      słowa niż tylko przekleństwa.
                      • Gość: lola Re: Lola!! Zejdz już z niej!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.03, 20:51
                        Nic mi nie przychodzi do głowy, naprawde.Wolałabym napisac o tym elegancko,
                        ale skoro sama sytuacja elegancka nie jest, to jak?
                        Moze ktos podrzuci zamiennik "kurestwa", bede wdzieczna i przestane
                        przeklinac, bo naprawde nie było moim zamiarem rzucanie miesem, tylko nazwanie
                        rzeczy po imieniu.
                        • Gość: zlewozmywak Re: Lola!! Zejdz już z niej!!! IP: 213.134.136.* 27.10.03, 15:32
                          Na kurestwo zamiennika nie zmam, ale dziecko ,zamiast bękart czy bachor, bo
                          brzmi rzeczywiście obrzydliwie i dotyka niewinnego, nazwałbym " kotek
                          Schrodingera".
                          Przepraszam za złośliwość dotknietych, ale tak sie ciesze że mnie cos takiego
                          niedotyczy, że aż chichoczę.
                        • Gość: ... Re: Lola!! Zejdz już z niej!!! IP: *.waw.pdi.net / *.waw-smy.leased.ids.pl 09.12.03, 12:38
                          Wystarczyłaby niewierność... To też słowo
              • anulex Re: Lola!! Zejdz już z niej!!! 07.12.03, 10:27
                Jesli uwaza, ze nalezy jej sie wspolczucie i zrozumienie, to chyba znaczy, ze
                w jakis sposob siebie usprawiedliwia, nie? Pisze, ze nie jestesmy w stanie
                zrozumiec okolicznosc w jakich zaszla sytuacja, tego ze ludzie zdradzaja, bo
                jest im zle, tego ze postepuje tak dla dobra dziecka - to nie jest
                usprawiedliwianie?
          • soczewica Re: Lola!! Zejdz już z niej!!! 26.10.03, 19:20
            tapati napisała:

            > a Ty zachowujesz sie jak wygłodniały pies, który dorwał się do
            > kości.
            teraz z kolei ty masz obraźliwe intencje...
            forum to jak już tu podkreślano, miejsce publiczne, i wypadałoby się nauczyć
            odpowiedzialności za słowo.
            forum daje anonimowość ale nie chroni przed opiniami - więc teoretycznie albo
            trzeba zniknąć, albo załozyć że pojawi się ktoś kto odpowie w sposób jaki
            niekoniecznie musi odpowiadać.
            • soczewica Re: Lola!! Zejdz już z niej!!! 26.10.03, 19:24
              soczewica napisała:


              > niekoniecznie musi odpowiadać.

              założycielowi wątku znaczy ;-)
            • tapati Re: Lola!! Zejdz już z niej!!! 26.10.03, 19:28
              Zdanie pzrez Ciebei zacytowane nie miało być obraźliwe. To tylko metafora,
              która akurat przyszła mi do głowy. i Zgadzam się, że można oceniać, wydawać
              opinie itd...ale jednak krytykując kogoś za to jakim jest
              człowiekiem,jednocześnie obrażając go, jest wg mnie hipoktyzją.
              • j_u Re: Lola!! Zejdz już z niej!!! 26.10.03, 19:37
                tapati napisała:

                > Zdanie pzrez Ciebei zacytowane nie miało być obraźliwe. To tylko metafora,
                > która akurat przyszła mi do głowy. i Zgadzam się, że można oceniać, wydawać
                > opinie itd...ale jednak krytykując kogoś za to jakim jest
                > człowiekiem,jednocześnie obrażając go, jest wg mnie hipoktyzją.

                To nie jest hipokryzja. Hipokryzja jest wtedy, kiedy sie krytykuje u kogos te
                cechy czy sposob postepowania, ktory toleruje sie u siebie albo w innych
                przypadkach (rodzina, przyjaciele).
                W zwiazku z poruszonym tematem o odpowiedzialnosci za swoje wypowiedzi na
                forum, usilnie prosze o sprawdzanie znaczenia wyrazow w slowniku.
                • tapati Re: Lola!! Zejdz już z niej!!! 26.10.03, 19:44
                  Ja wiem co to hipokryzja. Może nie do końca mnei zrozumiałaś, albo ja nei
                  napisałam jasno. Hipokryzją w tym wypadku jest fakt, że Lola oceniając czyjeś
                  człwieczeństwo, wcale nie pokazała, że jej jest wporządku. Wręcz pzreciwnie.
                  Wmoim mniemaniu oczywiście.
                  • j_u Re: Lola!! Zejdz już z niej!!! 26.10.03, 20:10
                    Nie oceniala czlowieczenstwa tylko postawe moralna, to nie jest to samo.
                    To, ze ocenia czyjas postawe moralna, nie daje zadnych podstaw do podejrzen, ze
                    jej moralnosc jest zachwiana i watpliwa w tej kwestii, ktora skrytykowala.
                    Zatem dopatrywanie sie tu hipokryzji jest naduzyciem z czysto logicznego punktu
                    widzenia.
                    • tapati Re: Lola!! Zejdz już z niej!!! 26.10.03, 20:18
                      Na człowieczeńsywo składa się wiele, wiele czynników, między innymi
                      moralność.Fakt, że ocenia nie powoduje, ze jej moralnosć jest zachwiana, ale
                      sposób w jaki to robi jest. Wg mnie, podkreślam.
                      • j_u Re: Lola!! Zejdz już z niej!!! 26.10.03, 20:33
                        Z twojej wypowiedzi wynika, ze zachwiany jest sposob, w jaki Lola ocenia czyjas
                        moralnosc.
                        Boze drogi, co za metlik semantyczny. Najpierw trzeba sie zastanowic, a potem
                        wypowiadac, zwlaszcza publicznie. Co to wg ciebie znaczy: zachwiany sposob
                        oceniania?
                        Moralnosc jak najbardziej jest czescia skladowa czlowieczenstwa, co nie
                        uprawnia do zabiegow stylistycznych w rodzaju rozumienia pars pro toto, czyli
                        utozsamiania w prezentowanym rozumowaniu/opinii czesci skladowej (moralnosci) z
                        caloscia (czlowieczenstwem).
                        • tapati Re: Lola!! Zejdz już z niej!!! 26.10.03, 20:36
                          Nie musi byc od razu utożsamiana, ale może świadczyć o.
                          • j_u Re: Lola!! Zejdz już z niej!!! 26.10.03, 20:50
                            Krotko, niekonkretnie oraz bezpodstawnie.
                            Ach, te kobiety... dobrze, ze mam za duzo testosteronu;)
              • Gość: lola Re: Lola!! Zejdz już z niej!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.03, 19:46
                Ja tego zwrotu nie odebrałam jako obraźliwego, nawet mi sie spodobał.
                Natomiast nie moge pisac w dobrym tonie,bo mnie cos takiego po prostu wzburza,
                łagodnie mówiac.Autorka sama sie obraziła, zniewazyła itd. swoim
                postepowaniem, wiec moje słowa nie powinny jej ranic.Nazywam rzecz po imieniu
                i tyle.
                • Gość: Triss Merigold Nazywajmy rzeczy po imieniu! IP: *.acn.waw.pl 26.10.03, 20:06
                  Lola wiesz, że podzielam Twoje zdanie. Nazywajmy rzeczy po imieniu. To
                  nie "chwila zapomnienia" tylko dłuższy i intensywny romans; nie "błąd" tylko
                  wieloletnie oszukiwanie w jednej z najważniejszych życiowych spraw bliskiej
                  osoby.Podłość jest podłością i przestańcie opowiadać o prawie do błędu,
                  zrozumieniu itd.
                  Cholera wyobrażam sobie ją jak sypia z tym mężem po wyjściu z łóżka gacha,
                  patrzy na radość męża oczekiwania na dziecko, wspólnie się nim zajmują itd.
                  Wzburzył mnie jej post tym bardziej, że ostatnio słyszałam od kumpeli o
                  podobnym przypadku (Młoda mężatka starając się o dziecko z mężem jednocześnie
                  sypiała bez zabepieczenia z kochankiem i zaszła w ciążę nie wiedząc kto jest
                  ojcem.Wpadła w panikę, chciała w tajemnicy usunąć ciążę ale doszło do
                  poronienia samoistnego i teraz rodzina i mąż jej współczują, biedna taka
                  dzidziusia straciła).
                  • Gość: lola Re: Nazywajmy rzeczy po imieniu! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.03, 20:14
                    Ale to takie niepopularne.Lepiej udawac ze sie rozumie, pochylac głowe nad
                    tymi co zbladzili, przytaknac, nie zranic, współczuc, ze mają nielekko.Na
                    własne zyczenie.Inaczej by piali, gdyby dotyczyło to ich samych lub osób im
                    znanych.Wtedy nie byłoby miejsca na zrozumienie.
                    • Gość: Triss Merigold Re: Nazywajmy rzeczy po imieniu! IP: *.acn.waw.pl 26.10.03, 20:22
                      Dwojgu bohaterom tej historii należy się współczucie: mężowi (być może
                      inwestuje nieświadomie swoje uczucia, czas, pieniądze, troskę w cudze dziecko)
                      i dziecku, które być może nie zna biologicznego ojca i jeśli w przyszłości
                      prawda wyjdzie na jaw - przeżyje szok. Jeśli autorką postu miotają wątpliwości
                      (bardziej podejrzewam zwykły strach przed utratą stabilizacji i rozpadem
                      rodziny, taka altruistka żeby mieć wyrzuty sumienia to ona nie jest) i
                      zafundowała je sobie na własne życzenie. Taka akcja jest dla mnie nie do
                      wybaczenia i nic jej nie usprawiedliwia (gdyby chociaż mając romans nie rżnęła
                      się równocześnie regularnie z mężem).
                      • Gość: lola Re: Nazywajmy rzeczy po imieniu! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.03, 20:58
                        Rżnęła? Triss, jak mozesz byc tak wulgarna? Nie godzi sie.He,he.
                        • Gość: Triss Merigold Re: Nazywajmy rzeczy po imieniu! IP: *.acn.waw.pl 26.10.03, 21:05
                          Taak. Ciekawe jak powinnam napisać żeby było poprawnie politycznie: oddawała
                          się zaciskając zęby? kochała z tych wyrzutów sumienia? uprawiała seks małżeński?
                          Bywam wulgarna jak mnie coś doprowadzi do pasji a autorce znakomicie się to
                          udało. No tak ale ja czy Ty zaliczamy się do motłochu, który wie z kim sypia i
                          kto jest/będzie w moim przypadku ojcem dzieci.
      • izia_kwiatkowska Właśnie Lola! Zejdź już ze mnie!! 26.10.03, 19:05
        Poznałam (niechcący) opinie szanownej publicznosci na temat mojej oosby i
        mojego dziecka, dowiedziałam się jak powinnam się zwracać (w oficjalnych
        wystąpieniach) do swojego syna, zrozumiałam swój błąd, pomogła mi w tym bardzo
        Lola i Tris Merisilver i teraz już możecie ze mnie zejść. Idę powiedzieć o
        wszystkim synowi i mężowi.
    • Gość: Renata Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.10.03, 19:05
      Wiesz ja nie będę oceniać bo jak mówią kto bez winy niech pierwszy rzuci
      kamieniem. Ja tylko nie rozumiem . Jeśli kochałaś męża to jak mogłaś pójść z
      innym? I jeszcze z taką częstotliwością i wyrzutami sumienia? Rozumiem raz
      skok w bok ale to co opisałaś to mnie zdziwiło? Może żle zrozumiałam.
      • izia_kwiatkowska Re: Ja nigdy nie powiem 26.10.03, 19:11
        Renata, kocham i kochałam swojego męża, nie czułam się jednak kochana przez
        niego, wiem, że tez mnie zdradzał, a już na pewno nie miałam i nie mam żadnej
        satysfakcji z seksu. Gdy zaszłam w ciąze ułożyliśmy nasze życie na nowo. Nie
        zdradzam go juz od kilku lat, ale nie wiem czy nie zrobiłabym tego, gdybym
        poznała takiego czarodzieja jak mój były kochanek. Ale nie szukam, chcę jakoś
        wytrzymac i pogodzić się z tym że moje życie jest takie jakie jest, wyrzuty
        sumienia są zabijające kiedy prowadzi się podwójne życie. Z drugiej strony,
        chociaż może to dziwne, kocham mojego męża jak nikogo na świecie i uważam za
        najlepszą sprawę jaką w życiu dostałam (poza synem).
        • charlie_x Re: Ja nigdy nie powiem 26.10.03, 20:44
          ...witam, wspolczuje Ci Izio.Prawde mowiac sama sie juz ukaralas..i nic
          przynajmniej teraz wiecej nie mow.Trudno sie dziwic takim reakcjom pań..a ja
          sprobuje pisac palcem po piasku.pozdr. 8)
        • Gość: fra_mauro Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.10.03, 21:07
          Izia, wspolczuje Ci z calego serca. Traflas do piekla jeszcze za zycia, a to
          jest najwieksza kara, jaka mogla Cie spotkac. Doskonale wiesz, ze zle
          postepowalas ale nic nie mozesz zmienic ani cofnac.Poniewaz na przeszlosc nie
          masz wplywu, zrob wiec wszystko, aby Twoja terazniejszosc i przyszlosc byly
          dobre (cokolwek rozumiesz pod tym pojeciem).Boje sie jednak, sadzac z Twej
          ostatniej wypowiedzi,ze nadal trwasz w uczuciowej pustce, a Twe zycie
          emocjonalne to jeden chaos. Wydaje mi sie,ze maz jest dla Ciebie smutna
          koniecznoscia. Tkwisz w tym zwiazku z wielkim poczuciem winy i udajesz sama
          przed soba, ze go kochasz.Myslisz,ze nalezy mu sie to, chcesz wynagrodzic...
          Ale przede wszystkim Tobie i jemu nalezy sie uczciwe zycie. Nie namawiam Cie do
          gwaltowych zwrotow, bardzo malo ludzi stac na to, aby poniesc wszystkie
          konsekwencje swych bledow.Moze jednak przestan oszukiwac dluzej sama siebie.
          Jestes w ciezkim polozeniu, a Niepewnosc i Strach beda przesladowac Cie juz do
          konca. Gdyby takie lole czy merigoldy to wiedzialy, moze oszczedzilyby Ci tylu
          strasznych epitetow...

          • j_u Re: Ja nigdy nie powiem 26.10.03, 21:12
            Tak, nalezy politowac sie nad biedna cierpiaca kobieta, ktorej cierpien
            przysparza niechciany maz.
            Co za jakas psychoanaliza od siedmiu bolesci. Litowanie sie do niczego nie
            prowadzi. Jak ktos ma problemy sam ze soba, to mu sie kop nalezy, zeby sie
            opamietal...
            Na wlasnej skorze to wiem.
          • Gość: szarak1 I tu sie mylisz ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.10.03, 10:11
            Gość portalu: fra_mauro napisał(a):

            > Izia, wspolczuje Ci z calego serca. Traflas do piekla jeszcze za zycia, a to
            > jest najwieksza kara, jaka mogla Cie spotkac. Doskonale wiesz, ze zle
            > postepowalas ale nic nie mozesz zmienic ani cofnac.Poniewaz na przeszlosc
            nie
            > masz wplywu, zrob wiec wszystko, aby Twoja terazniejszosc i przyszlosc byly
            > dobre (cokolwek rozumiesz pod tym pojeciem).Boje sie jednak, sadzac z Twej
            > ostatniej wypowiedzi,ze nadal trwasz w uczuciowej pustce, a Twe zycie
            > emocjonalne to jeden chaos. Wydaje mi sie,ze maz jest dla Ciebie smutna
            > koniecznoscia. Tkwisz w tym zwiazku z wielkim poczuciem winy i udajesz sama
            > przed soba, ze go kochasz.Myslisz,ze nalezy mu sie to, chcesz wynagrodzic...
            > Ale przede wszystkim Tobie i jemu nalezy sie uczciwe zycie. Nie namawiam Cie
            do
            >
            > gwaltowych zwrotow, bardzo malo ludzi stac na to, aby poniesc wszystkie
            > konsekwencje swych bledow.Moze jednak przestan oszukiwac dluzej sama siebie.
            > Jestes w ciezkim polozeniu, a Niepewnosc i Strach beda przesladowac Cie juz
            do
            > konca. Gdyby takie lole czy merigoldy to wiedzialy, moze oszczedzilyby Ci
            tylu
            > strasznych epitetow...
            >
            Iza nie przeżywa tego ,że zdradziłą męża.Ona sie martwi co będzie jak sie
            wszyscy dowiedzą .Dulszczyzna w czystej formie .
    • kardiolog Re: Ja nigdy nie powiem 26.10.03, 21:09
      Iziu-Kwiatowska

      caly ten watek z Toba wlacznie zasluguje na wspolczucie- jesli wiesz co chce
      powiedziec...


      kardiolog
    • Gość: Lena Re: Ja nigdy nie powiem IP: 80.48.96.* 26.10.03, 21:13
      Sama nigdy nie byłam w takiej sytuacji ale widziałam już niejedno i życie
      nauczyło mnie nigdy nie mówić nigdy. Wielkie uczucia łamią wielkie zasady,
      niskie uczucia pobudzają do niskich zachowań. Nie byłoby w literaturze wielkich
      dramatów a i one często - w odczuciu przeżywających - nie dorównują życiu.
      Nam najłatwiej jest radzić i pouczać, a /jak pokazuje życie/ każdy postępując w
      taki sam sposób uważa, że jego sytuacja jest jedyna i wyjątkowa. Nikt z nas nie
      wie na pewno jak postąpiłby i czy na pewno tak jak teraz myśli. Może dobrze, że
      życie nie doświadcza nas tak bardzo ...
      Mysle, że człowiek który próbuje publicznie rozdrapywać własne rany może
      otrzymać taką "pomoc", że wykrwawi się na śmierć.
      • Gość: Triss Merigold Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.acn.waw.pl 26.10.03, 21:19
        Halo czy zrozumieliście wypowiedzi tej Izy? Jakie wielkie uczucie? Gdyby
        kochanka darzyła ogromnym uczuciem to zrezygnowałaby z wygodnego małżeństwa i
        od nowa układała sobie życie. Współczucie należy się nie jej tylko DZIECKU i
        oszukiwanemu MĘŻOWI. Współczuć to można komuś kto nie z własnej winy znalazł
        się w trudnej czy wręcz tragicznej sytuacji. Biedactwo żyje w chaosie
        emocjonalnym a gdzie elementarna uczciwość, lojalność w stosunku do osób które
        rzekomo kocha.
        • Gość: fra_mauro Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.10.03, 21:39
          Tak, nawet jej trzeba wspolczuc... Czy zauwazylas,szanowna autorko poprzedniego
          postu,ze cokolwiek teraz nie zrobilaby, bedzie zle? Czego wlasciwie
          oczekiwalabys od niej ?... Ze co, rzucic sie ma pod pociag niczym Anna
          Karenina, aby zaspokoic moralizatorki roznej masci i pokroju? Jej zycie bylo
          podłe, prawda, ale moze w takim razie powiesz, co moglaby/powinna uczynic
          teraz, aby je odmienic ?
          • Gość: Triss Merigold Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.acn.waw.pl 26.10.03, 21:44
            Nie moralizuję - jednoznacznie potępiam jej wyrachowanie. Ona nie chce niczego
            w swoim życiu zmieniać więc po diabła dawać jej jakiekolwiek rady.
          • Gość: Lena Re: Ja nigdy nie powiem IP: 80.48.96.* 26.10.03, 21:48
            Nic nie powiem. Iza wcale nie chce ani moich ani Twoich ani niczyich rad. Sama
            żyje z tym co zrobiła i nie jest jej z tym lekko.
        • Gość: Lena Re: Ja nigdy nie powiem IP: 80.48.96.* 26.10.03, 21:40
          Nie znamy jej życia z czasów gdy miała romans. Nie wiemy nic o niej i jej mężu.
          Nie wiemy nic o jej kochanku. Może to dziecko właśnie scaliło małżeństwo na
          którym zależało Izie /nie wiemy czy jej mężowi wtedy też/. Nic nie wiemy poza
          tym negatywnym, co o sobie napisała Iza. Ona nawet nie usprawiedliwia się, nie
          opisuje swoich uczuć z tamtych czasów, nie pisze nic, co mogłoby ją wybielić.
          To jest jej krzyż. Może jej mąz nie jest tej sytuacji mniej winien i może też
          swój krzyż nosi i nie wyjawia.
          Nie jestem zwolennikiem grzebania w cudzych sumieniach. Nie oceniam ludzi
          szybko. Wiem, że za własne błędy płacą oni sami. Czy mamy prawo dorzucać kamień
          obelgi do czyjejś nielekkiej duszy ?
          • ainer1 zgadzam sie z Lena 26.10.03, 21:46
            Latwo jest oceniac, obrzucac itp.
            "Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci."

            A poza tym - co dobrego przyniesie sytuacja gdyby powiedziala?
            Halo? No co dobrego?
            Sadze, ze to ze to ejst jej tajemnica to juz wystarczajaco ja wyniszcza.

            Renik
          • Gość: Triss Merigold Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.acn.waw.pl 26.10.03, 21:48
            Owszem, usprawiedliwia się pisząc o kryzysie małżeńskim i o tym, że jej mąż
            żyje szczęśliwy kochając dziecko. Dla mnie jej podwójne świadome współżycie
            jest naganne moralnie, szukanie wyjaśnień i usprawiedliwień to relatywizm
            moralny.
    • Gość: facet Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.acn.waw.pl 26.10.03, 21:59
      To dlatego wlasnie zdrada meska i kobieca nie sa traktowane na rowni.
      Doprowadzilas do tego, ze facet inwestuje uczucia i pieniadze, pracuje pol
      zycia na dziecko o ktorym jest przekonany, ze nosi jego geny, ze jest jego
      potomkiem. Tymczasem jest to dziecko jego zony k..wy i jakiegos goscia o niej z
      pracy z ktorym "zdarzylo sie" jej puscic.

      Teoretycznie, gdybys byla uczciwa kobieta moglas jeszcze dowiedziec sie zaraz
      po porodzie kto jest prawdziwym ojcem. Moglas dac mezowi wybor. Ale szczerze
      mowiac to nie sadze, zeby tak uczciwa kobieta w ogole stapala po tej planecie.
      Instynkt kobiety kaze jej znalezc najlepszego dawce genow i najlepszego
      sponsora dla potomstwa. Moralnosc mowi, ze ma to byc ta sama osoba, instynkt co
      innego. Jesli sponsor (jelen, maz) nic nie podejrzewa z punktu widzenia kobiety
      wszystko jest w porzadku, bo ma i geny i finansowanie.
      • Gość: zwykła kobieta Re: Ja nigdy nie powiem IP: 62.233.176.* 26.10.03, 22:12
        czytam te wszystkie posty i zastanawiam się jak się teraz czujesz??? sądzę, że
        jest Ci przykro i przede wszystkim głupio.
        Ja nie będę osądzać Twojego postępowania, bo nie mam takiego prawa tym bardziej
        że sama święta nie jestem ale uważam, że powinnaś zrobić dziecku badania- dla
        samej siebie, żeby wiedzieć.
        A poza tym zastanów się gdybyb Twoje dziecko (czego nie życzę) było poważnie
        chore i potrzebny byłby np. przeszczep to co zrobisz???? czy wtedy będziesz
        miała siłę na poszukiwanie ojca jeśli okaże się, ze nie jest nim Twój mąż???
        No i w końcu postaw się w sytuacji dziecka - jeśli to kiedyś wyjdzie na jaw (w
        jakiś badaniach) to jak ono będzie się czuło wiedząc, że całe życie było
        oszukiwane?


      • Gość: lola Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.03, 22:20
        Facetem nie jestem, ale w zupełnosci cie popieram,za co mi sie obrywa.Ze
        chamska jestem, wulgarna i motłoch.Wspólczuc nie umiem.I gdzie ta solidarnosc
        jajników?
    • Gość: efka IZIA Jesteś ścierką, bez zasad. Lepiej żeby.... IP: *.lanet.wroc.pl 27.10.03, 00:33
      dziecko nie dowiedziało sie jaką ma matke. Ono jest niczemu nie winne.
    • Gość: ja nie czytałam wszystkich wpisów IP: *.kalisz.cvx.ppp.tpnet.pl 27.10.03, 00:51
      ale dla mnie takie postępowanie to puszczalstwo
      a dziecko pozamałżeńskie to bękart
      i już
    • betty-bt przeczytalam caly ten watek 27.10.03, 01:09
      od samego poczatku jedna tylko mysl mi sie nasuwa, ale to napisala juz
      anahella. "NIGDY NIE MOW NIGDY".
      w zyciu kazdego czlowieka moga nastapic nieoczekiwane zmiany, na ktore czasem
      mamy wplyw, czasem nie. a wtedy zdarzyc sie moze, ze wszystko staje do gory
      nogami. z dnia na dzien moga zmienic sie priorytety i poglady. chocbysmy nie
      wiem jak pewni samych siebie byli.
      zeby nie bylo nieporozumien- ani nie popieram postawy izy, ani nie gardze jej
      postepowaniem. to tylko taka skromna refleksja po lekturze watku.
      • Gość: lola Re: do betty- be IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.03, 10:23
        Aby tak postapic jak iza trzeba miec ku temu skłonnosci.Co takiego
        niesłychanego spotkało ja,ze tak postąpiła?Ze maz zdradzał i czuła sie nie
        kochana? Przeciez to spotyka bardzo wiele kobiet, czy one wszystkie tak
        postepuja?Rano odbywaja stosunek z kochankiem a potem podkładaja sie mezowi,
        zeby w razie czego nie miał jakis wątpliwosci co do dziecka? A nie mogła w tym
        czasie stosowac antykoncepcji zeby nie dopuscic do sytuacji w której nie
        wiadomo kto jest ojcem? Tu brak jest zdrowego rozsądku.
        Tylko te osoby które sa zdolne do oszustw i kretactw, moga tak postepowac,te
        pozostałe tak sie nie zachowaja chocby miały i wieksze powody.Dlatego ze kazdy
        ma swoje zasady, oczywiscie człowiek sie zmienia, itd., ale pewnych rzeczy po
        prostu nie zrobi, bo ma do nich całkowity negatywny stosunek, nie jest do tego
        zdolny.Dlatego cała ta sytuacja daje obraz jakim człowiekiem jest iza.
        • betty-bt lola 27.10.03, 14:15
          przyjmuje, ze "betty-be" to tylko literowka,a nie zlosliwa przerobka mojego
          nicka?
          napisalam, ze nie chce dyskutowac o sytuacji izy. jakos nie czuje potrzeby
          wypowiadania sie na temat jej moralnosci. nie dlatego, ze osobiscie dotyczy
          mnie ten temat, ale dlatego, ze sama o sobie moge powiedziec rzeczy, z ktorych
          dzis bynajmniej dumna nie jestem.
          nikt nie jest swiety. dla ciebie szczytem bezczelnosci jest to, ze nie ma
          zamiaru powiedziec mezowi o zdradzie i prawdopodobienstwie iz nie jest ojcem
          dziecka. dla innych najwiekszym sQrwysynstwem jest to, ze kopnelas pieska na
          ulicy. nawet jesli zrobilas to niechcacy.
          "Aby tak postapic jak iza trzeba miec ku temu skłonnosci"- moim zdaniem to
          bzdura. zycie wystawia ludzi na rozne proby i dopoki sama na wlasnej skorze sie
          nie przekonasz, nie wiesz do czego jestes sklonna, nie wiesz jak zareagujesz i
          jak zdecydujesz sie ponosic konsekwencje.
          nie kazdy zabojca (moze lepiej czlowiek, ktory zabil) zdawal sobie sprawe z
          tego, ze bylby w stanie to zrobic. jestem pewna, ze zrobilby to prawie kazdy
          czlowiek. mozesz teraz wstac i krzyczec, ze NIGDY w zyciu nie zabilabys
          czlowieka, nie pociagnela za spust. prawda jest taka, ze kiedys byc moze
          znajdziesz sie w sytuacji (czego ci nie zycze), ze dostaniesz do reki pistolet
          i bedziesz chocby dzialac w obronie wlasnej, lub czyjejs (np. wlasnego dziecka)
          pociagniesz za cyngiel bez wahania. opowiesz o tym na forum, a ludzie bede
          pisac; jestes morderca! bez wzgledu na to, jakie mialas powody do tego-jestes
          morderca! zabilas czlowieka!
          to akurat bardzo drastyczny przyklad i nie ma oczywiscie nic wspolnego z
          przypadkiem izy. odnosze sie do twojej wypowiedzi o sklonnosciach ludzi. NIDGY
          NIE MOW NIGDY.
          bardziej subtelny przyklad:
          przedwczoraj widzialam w tv wywiad z pewna znana moderatorka, ktora na samym
          poczatku swojej kariery, wiele lat temu powiedziala "NIGDY nie dam sie wciagnac
          w ta cala komerche, nie sprzedam sie w ten sposob i nie bede niczego
          reklamowac". dzis zaluje, ze kiedys takie zdanie wyszlo z jej ust. wtedy byla
          temu przeciwna, a obecnie gra w kilku reklamach telewizyjnych. zmienila
          poglady, bo sytuacja zyciowa ja do tego zmusila. a dziennikarze od m-cy nie
          daja jej spokoju i w kolko machaja jej przed nosem tamtym starym wywiadem i dra
          na niej szmaty. gorzko sie kobieta tlumaczy i apeluje do ludzi: NIGDY NIE
          MOWCIE NIGDY! NIE ZNACIE JUTRA!
          • Gość: lola Re: lola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.03, 16:19
            > przyjmuje, ze "betty-be" to tylko literowka,a nie zlosliwa przerobka mojego
            > nicka?

            Naprawde, złosliwosc nie jest moją domeną, zorientowalam sie po
            wysłaniu.Przepraszam.

            > "Aby tak postapic jak iza trzeba miec ku temu skłonnosci"- moim zdaniem to
            > bzdura. zycie wystawia ludzi na rozne proby i dopoki sama na wlasnej skorze
            sie
            >
            > nie przekonasz, nie wiesz do czego jestes sklonna, nie wiesz jak zareagujesz
            i
            > jak zdecydujesz sie ponosic konsekwencje.

            Otóz wiem jak postapie, bo miałam okazje sprawdzic, równiez te banały, typu on
            mnie nie kocha, on mnie zdradza, ja to przezyłam.Dlatego pozwalam sobie na
            stwierdzenie ze w takiej sytuacji nie szukałabym kochanka, nie sypiałabym z
            jednym i drugim, i wreszcie nigdy nie pozwoliłabym sobie na sytuacje, w której
            nie wiedzialabym z kim mam dziecko.Miałam tysiac powodów by w akcie zemsty
            dorabiac rogi,szukac pocieszenia u innego, ale nie zrobiłam tego, bo mam
            moralne hamulce, bo nie mam skłonnosci do takich zachowan.
            Naprawde, nie o zdrade mi chodzi, ale co moze tłumaczyc kobiete która idzie do
            łozka z mezem zeby w razie czego miec alibi na wypadek ciazy? O to chodzi mi
            najbardziej.To nie zadne uczucia, emocje, cos nad czym nie panujemy, to czysta
            kalkulacja.I do tego własnie trzeba byc zdolnym.Jedni uwazaja to za spryt
            zyciowy, inni za podłosc.
    • Gość: szarak1 Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.10.03, 09:32
      Okropna z Ciebie kurwa i oszustka.Mam nadzeję że przy następnej zdradzie
      złapiesz kiłę i mąż dowie się o twojej zdradliwej i kurewskiej naturze.
      Nie pozdrawiam Sz1
      • Gość: elka Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.10.03, 09:51
        kiłe to ona może złapać ale od męża jak dalej będzie ją zdradzał a ona poprostu
        ODWDZIĘCZYŁA mu sie ,
        czytajcie dokładnie
        elka
        • Gość: lola Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.03, 10:07
          Tylko ze on nie podrzucił jej dziecka, czyjegos byc moze, na wychowanie.O to
          tu chodzi a nie o zdrade.
          • elve Re: Ja nigdy nie powiem 07.12.03, 14:52
            Gość portalu: lola napisał(a):

            > Tylko ze on nie podrzucił jej dziecka, czyjegos byc moze, na wychowanie.O to
            > tu chodzi a nie o zdrade.


            ale może podrzucił komuś innemu. nie przyszło Ci to do głowy?
            czyżby podwójne standardy moralności w rozkwicie?
            • lola211 Re: Ja nigdy nie powiem 07.12.03, 18:30
              A czy to wynika z watku? Nie zauwazyłam.
              Jakie podwójne standardy?
              Gdyby chodziło o sytuacje jaka sugerujesz to zmieszałabym z błotem tak samo
              tego faceta.Do tej pory takiego watku nie miałam okazji komentowac.
    • pajdeczka Moje życie jest też momentami straszne.... 27.10.03, 10:08
      ..ale się nie kurwię z tego powodu, tak, jak to robisz ty.
      • inusia0 Re: co za teksty....? 27.10.03, 10:14
        pajdeczka napisała:

        > ..ale się nie kurwię z tego powodu, tak, jak to robisz ty.

        Taka święta jesteś,że piszesz takie teksty??
        Jak nie masz nic do powiedzenia w temacie,to może byś tak nie zabierała głosu??
        • pajdeczka Re: co za teksty....? 27.10.03, 10:26
          inusia0 napisała:

          > pajdeczka napisała:
          >
          > > ..ale się nie kurwię z tego powodu, tak, jak to robisz ty.
          >
          > Taka święta jesteś,że piszesz takie teksty??
          > Jak nie masz nic do powiedzenia w temacie,to może byś tak nie zabierała
          głosu??

          Tak, jak czytam, co wyrabiają ze swoim życiem niektóre panienki to mogę się z z
          czystym sumieniem nazwać świętą? Drażni Cię to?
          • inusia0 Re: co za teksty....? 27.10.03, 12:07
            pajdeczka napisała:

            > Tak, jak czytam, co wyrabiają ze swoim życiem niektóre panienki to mogę się z
            z czystym sumieniem nazwać świętą? Drażni Cię to?


            Drażni mnie to,ze wypisujesz obraźliwe słowa pod czyimś adresem nie znając ani
            osoby,ani sytuacji.
            • Gość: lola Re: co za teksty....? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.03, 12:15
              Sytuacja zostala nakreslona i mozna sobie wyrobic zdanie.Co jeszcze jest
              potrzebne?A osoba ta sama obraziła siebie swoim zachowaniem wiec raczej słowa
              jej nie zrania.
              • inusia0 Re: co za teksty....? 27.10.03, 12:52
                Gość portalu: lola napisał(a):

                > Sytuacja zostala nakreslona i mozna sobie wyrobic zdanie.Co jeszcze jest
                > potrzebne?A osoba ta sama obraziła siebie swoim zachowaniem wiec raczej słowa
                > jej nie zrania.

                Ja uważam jednak,że kazdy człowiek popełnia w życiu szereg błędów,to jest
                właśnie życie.
                • Gość: lola Re: co za teksty....? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.03, 13:01
                  Oczywiscie. Tylko ze nastepstwem owych błedów sa konsekwencje.Jedna z nich
                  jest społeczne potepienie.Wiec jezeli ktos postepuje niegodziwie, niech nie
                  oburza sie ze zostanie potepiony.I oceniony negatywnie przez tych którzy takie
                  zachowanie uwazaja za podłe.
                  Gdyby wypowiedziała sie na forum dzieciobójczyni na przykład, to równiez z
                  pewnoscia znalazłyby sie osoby odmawiajace innym prawa do oceny- popełniła
                  błąd, takie zycie, miała pewnie powody, itd.W ten sposób dojdziemy do tego, ze
                  kazde zachowanie mozna usprawiedliwic prawem do błędów.
                  Iza wypowiedziała sie na forum ,omyłkowo jako nowy watek, ale skoro trafiło to
                  do netu, zostało upublicznione, to musi liczyc sie z reakcja innych.
                  • Gość: renia do Loli IP: *.ath.spark.net.gr 27.10.03, 13:13
                    Lola, ja Cie tylko chcialabym zapytac - czy wg Ciebie istnieje jeszcze
                    jakakolwiek szansa rehabilitacji dla tej Izi, czy uwazasz, ze juz jedyne,
                    czego jest warta to nabicie na pal i postawienie na rynku miasta z odpowiednia
                    adnotacja? Tak po niej jezdzisz, jakby co najmniej zamordowala w torturach
                    kogos i byla z tego dumna. Daj jej zyc, nie uwazasz, ze wszystko juz
                    powiedzialas i dalej nie ma sensu wylewac swojego swiet(ojebliw)ego oburzenia?


                    Inna sytuacja - kobieta ma meza, dzieci. Udane malzenstwo. Spotyka jednak (po
                    kilkunastu latach tegoz malzenstwa) mezczyzne, ktory calkowicie przeslonil jej
                    swiat. Pierwszy raz w zyciu tak kocha, pierwszy raz w zyciu przezywa takie
                    emocje, taka namietnosc. Nie moga jednak byc razem i nie pytaj mnie dlaczego.
                    Milosc kaze jej jednak rozmnozyc sie wlasnie z nim, czwarte dziecko (ktorego
                    nie planowala nigdy) bedzie wlasnie jego - to ta czastka niego w niej i te
                    sprawy; czy to tez babka, ktora powinnismy spalic na stosie? tez qrwa i
                    szmata? Znam taka sytuacje i potrafie zrozumiec. Szalona milosc przeslania
                    czasem zdrowe myslenie. Daj juz spokoj. I bardzo prosze odpowiedz na moje
                    pytanie z pierwszego zdania.
                    • Gość: lola Re: do Loli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.03, 13:26
                      Nie zamierzam nabijac jej na pal.Jak niby jezdze? Poczytaj co niektóre posty,
                      tylko epitety, ja staram sie delikatnie.Oburzona jestem jak najbardziej i nie
                      kryje tego.Swietojebliwa nie jestem.
                      Rehabilitacja? Według mnie nie, bo ona zakłada ze byc moze powtórzy swój numer.
                      Wniosków nie wyciagnela.

                      Opisywana przez ciebie pani moze jak najbardziej miec dzieciątko z kim
                      chce.Jeden warunek- powiadamia o tym meza, rodzine oraz pana z którym je ma.A
                      w przyszłosci dziecko, zeby miało szanse znac wlasnego ojca.
                      Proste.
                      • Gość: szarak1 Re: do Loli IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.10.03, 13:39
                        >
                        > Opisywana przez ciebie pani moze jak najbardziej miec dzieciątko z kim
                        > chce.Jeden warunek- powiadamia o tym meza, rodzine oraz pana z którym je ma.A
                        > w przyszłosci dziecko, zeby miało szanse znac wlasnego ojca.
                        > Proste.
                        Tak ,Lolu ,nie ma prostszej drogi.Naszkicowana przez Ciebie kolejność uczuć
                        jest dużo prostsza niż dwanie dupy.Na boku.
                        • Gość: lola Re: do Loli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.03, 13:43
                          Uznałabym, ze raczej dawanie d..y jest o wiele prostsze, nawet na boku.
                          • Gość: yaga Re: do Loli IP: *.proxy.aol.com 27.10.03, 18:42
                            Swieta oburzona lolu.
                            Prezentujesz szlachetne zasady moralne.Czytam Twoje wypowiedzi od jakiegos
                            czasu i zastanawiam sie co taka szlachetna osoba robi przez dwa dni na forum.
                            Czy Ty swieta istoto nie masz wlasnych dzieci ani meza, ktoremu nalezy sie
                            milosc szacunek i domowy obiad? Wiele goryczy, zalu i moralnych przeslan tu
                            padlo. Szkoda,ze nikt nie mowi o swoich doswiadczeniach w pokonywaniu trudnych
                            sutuacji zamiast ferowania wyrokow.
                            Z wyrazami szacunku
                            yaga
                            • Gość: lola Re: do yagi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.03, 18:56
                              A widzisz, siedze sobie chorutka przy tym kompie, mam duzo czasu, bo dziecko u
                              babci.A póki nie wyzdrowieje, bede sobie na tym forum podejrzewam i dzien cały.
                              A meza tydzien nie ma.Komu mam gotowac, powiedz?
                            • j_u Re: do Loli 27.10.03, 19:06
                              Biedna lola. A nawet gdyby nie gotowala swojemu mezowi i nie bawila sie przez 2
                              dni w koci koci lapci ze swoim dzieckiem (bachorem;)), to czy jest to choc
                              odrobine porownywalne do tego, co wyprawiala autorka watku? No miejze kobieto
                              litosc.
                              • Gość: lola Re: do Loli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.03, 19:39
                                Tak, teraz zostane forumową Matka Polką obronczynia moralnych
                                wartosci.Przyjdzie mi zmienic nick, bo za frywolny dla takiej pruderyjnej baby
                                jak ja.Moze podrzucicie jakies propozycje?

                              • Gość: yaga Re: do Loli IP: *.proxy.aol.com 28.10.03, 11:19
                                masz racje j_u
                                odrobine porownywalne to nie jest. Dziecko do babci, meza do robory i juz mozna
                                napawac sie wlasna nieskalana moralnoscia. To przeciez takie budujace kiedy
                                mozna wytkonac innym ich niepeprawnosc przeciwstawiajac tym samym wlasna
                                nieomylnosc. Loli zreszta samo wyrazenie opinii nie wystarcza, dopiero
                                zwielokrotnienie wyrazenia poparte uporem w podtrzymywaniu tematu zaspokaja
                                potrzebe napietnowania moralnego. Podziwiam u loli ten wlasnie upor, a nie
                                system wartosci. Nie ma przeciez nic lepszego niz zabijenie nudy podgladaniem i
                                ocenianiem innych.
                                Zachowania autorki watku nie oceniam. Brak mi takiej pewnosci i nieomylnosci
                                jaka prezentuja lola.
                                pozdrawiam
                                • Gość: lola Re: do yagi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.03, 12:46
                                  > masz racje j_u
                                  > odrobine porownywalne to nie jest. Dziecko do babci, meza do robory i juz
                                  mozna
                                  > napawac sie wlasna nieskalana moralnoscia.

                                  Rozumiem ze uwazasz to za karygodne? Ze maz pracuje, dziecko jest odizolowane
                                  od zarazków a ja mam czelnosc pochorowac sobie?

                                  Ja sie nie napawam, wierz mi, nie uwazam sie za swieta,bo nia nie jestem,
                                  chociaz jakby sie zastanowic to na tle takich przypadków jak ten watek wypadam
                                  prawie jak swieta, ale nie przejde obojetnie wobec tak postawionej sprawy, mam
                                  prawo.

                                  To przeciez takie budujace kiedy
                                  > mozna wytkonac innym ich niepeprawnosc przeciwstawiajac tym samym wlasna
                                  > nieomylnosc.

                                  Budujące? Mnie podłamuje swiadomosc ze ludzie potrafią robic takie swinstwa.

                                  Loli zreszta samo wyrazenie opinii nie wystarcza, dopiero
                                  > zwielokrotnienie wyrazenia poparte uporem w podtrzymywaniu tematu zaspokaja
                                  > potrzebe napietnowania moralnego. Podziwiam u loli ten wlasnie upor, a nie
                                  > system wartosci.

                                  Liczba moich postów wynika tylko z tego, iz prowadziłam dyskusje z innymi
                                  forumowiczami, jak ktos odpisywał na mój post, to dlaczego miałam nie
                                  dyskutowac? Poczytaj inne wątki powyzej 100 to zobaczysz ze nie jestem
                                  odosobniona w "uporze". Zapewne ten post równiez zostanie potraktowany jako
                                  chec ciagniecia dyskusji?

                                  Nie ma przeciez nic lepszego niz zabijenie nudy podgladaniem i
                                  >
                                  > ocenianiem innych.

                                  Sposobów na nude jest kilka, jednym z nich czynny udział na forum.Jezeli
                                  wszyscy zaczna byc tak oszczedni w słowach jak bys sobie zyczyła, to forum by
                                  umarło smiercia naturalna.
                                  > Zachowania autorki watku nie oceniam. Brak mi takiej pewnosci i nieomylnosci
                                  > jaka prezentuja lola.
                                  W tym konkretnym przypadku tej pewnosci mi nie brak, dlatego mam tak stanowcze
                                  zdanie na temat takich zachowan.Jak pisałam wczesniej w innych sprawach juz
                                  nie wypowiedałabym sie tak kategorycznie.

                                  Pzdr.
                          • Gość: szarak1 Re: do Loli IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.10.03, 15:53
                            Gość portalu: lola napisał(a):

                            > Uznałabym, ze raczej dawanie d..y jest o wiele prostsze, nawet na boku.
                            I tutaj po raz pierwszy sie mylisz .Dawanie dupy na boku ,to bardzo
                            skomplikowana operacja.Tyle się trzeba nakombinować żeby oszukać
                            współmałżonka.. A przecież o wiele łatwiej odejśc od slubnego(-nej) i już nie
                            dawać dupy ,tylko po prostu kochać sie jak pani bozia przykazała .Prostsze
                            to ,nieprawdaż?
                            • Gość: lola Re: do szaraka1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.03, 19:05
                              > > Uznałabym, ze raczej dawanie d..y jest o wiele prostsze, nawet na boku.

                              > I tutaj po raz pierwszy sie mylisz .Dawanie dupy na boku ,to bardzo
                              > skomplikowana operacja.Tyle się trzeba nakombinować żeby oszukać
                              > współmałżonka.. A przecież o wiele łatwiej odejśc od slubnego(-nej) i już
                              nie
                              > dawać dupy ,tylko po prostu kochać sie jak pani bozia przykazała .Prostsze
                              > to ,nieprawdaż?

                              Hmm, to był z mojej strony taki zart, chodziło mi o "dawanie" w dosłownym tego
                              słowa znaczeniu, w pozycji bocznej...
                              Tak jak ty to napisałas(łes) rzeczywiscie jest to czynnosc trudniejsza.
                              Pzdr.
                            • kredo0 Re: do Loli 28.10.03, 22:11
                              ja sie nei moge nadziwic ze tylko ten watek dostal kosza.
                              Ile razy ktos naprawde potrzebowal pomocy, a ludzie typu pajda i inni szczuli
                              na autora/autorke, ktora znikala z watku. CZesto padaly slowa ze ta osoba nie
                              ma wyjscia tylko sie zabic. Ale te szczujace osoby byly bezwzgledne/

                              Pajdo i inni - czemu temu watkowi przepusciliscie, a szczuliscie na inne???
                              Zycie to dla was zabawa? radosc z cierpienia innych???
                  • pajdeczka No a ...... 27.10.03, 13:17
                    Gość portalu: lola napisał(a):

                    >wypowiedziała sie na forum dzieciobójczyni na przykład, to równiez z
                    > pewnoscia znalazłyby sie osoby odmawiajace innym prawa do oceny- popełniła
                    > błąd, takie zycie, miała pewnie powody, itd.

                    ...gdyby Pajdeczka napisała: "wczoraj zabiłam męża" to też znalazłyby się głosu
                    pochwalające mój czyn, w stylu: "miała ciężkie życie", "taka wspaniała kobieta,
                    a on ją do tego doprowadził", itp.:))
        • Gość: KLuB Iziu IP: 212.14.58.* 27.10.03, 10:29
          Iziu
          - nie moge napisac, ze Cie popieram; nie moge tez napisac, ze nigdy nie
          zachowalabym sie w taki sposob... nie dlatego, ze mam nature puszczalskiej ale
          dlatego, ze nie wiem co mnie w zyciu moze spotkac...

          Iziu - zycze Ci, zeby dziecko okazalo sie meza. Ale prosze - zrob badania
          teraz!!! Od tego w przyszlosci moze wiele zalezec! Nie wiem czy ktos wie o
          Twoich rozterkach - ale taka osoba powinna znac wynik tych badan. Dlatego - ze
          Tobie takze moze cos sie stac i co wtedy??? kto mialby szukac ewentualnego
          dawcy krwi, szpiku, nerki - czy czegokolwiek?

          Pozdrawiam.
          K.
    • maas Re: Ja nigdy nie powiem 27.10.03, 17:39
      Szanowni,
      watek niewatpliwie ciekawy, ale wszystko wskazuje na to, ze zalozyla go jedna z
      forumowiczek w celach sobie tylko znanych (prowokacja? sensacja?). Pomyslelismy,
      ze moze chcielibyscie to wiedziec. Zalozycielko - upomnienie. To nie pierwszy
      raz. Polecamy lekture
      forum.gazeta.pl/forum/1,47474,1617503.html
      a potem
      forum.gazeta.pl/forum/1,47474,1617538.html
      • Gość: Maasa Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.10.03, 19:34
        Ale z ciebie maas jest służbistka! Cos chłop cie chyba nie dopieszcza to
        wyżywasz się na innych...
      • pajdeczka O co chodzi Maas? 28.10.03, 09:31
        Jak ja zakładam wątki prowokujące to nikt się mnie nie czepia. To
        niesprawiedliwe!
        Poproszę się do mnie doczepić w przyszłości!
        • aguszak Re: O co chodzi Maas? 28.10.03, 13:09
          pajdeczka napisała:

          > Jak ja zakładam wątki prowokujące to nikt się mnie nie czepia. To
          > niesprawiedliwe!
          > Poproszę się do mnie doczepić w przyszłości!

          Widocznie Twoje "prowokacje" są zgodne z netykietą. Musisz się bardziej
          postarać, Paj.
          :)))
          • pajdeczka Re: O co chodzi Maas? 28.10.03, 14:20
            aguszak napisała:

            >> Widocznie Twoje "prowokacje" są zgodne z netykietą. Musisz się bardziej
            > postarać, Paj.
            > :)))
            >
            Do d..y z taką robotą! To ja tutaj się męczę odpierając zarzuty, że naruszam
            regulamin i netykietę, a okazuje się , że wg admina jestem w porządku.
      • aguszak Do Mass :) 28.10.03, 13:13
        Szkoda, że dopiero ostrzegasz nas przy 120... którymś poście.
        Acha! I miło, że wogóle obserwujecie, co się tu dzieje, bo czasem mam wrażenie,
        że tak, jakby Was to nie interesuje. Tak więc... miło :)
        • zdzichu-nr1 Re: Do Mass :) 28.10.03, 14:05
          Ho ho ho Dlaczego najsmakowitsze rzeczy okazują się być ekstraktem, sztucznie
          wypreparowanym i podanym przez jakąś chytrą osóbkę? Czytało się to świetnie, a
          jaka plejada ludzkich typów się objawiła... Czekam jednak na coś autentycznego
          w tym stylu
        • trueblue Re: Do Mass :) 28.10.03, 14:17
          mysle ze Maas ma nick wlasnie Maas a nie Mass
          ;-)
          w sumie mala niby rzecz ale chyba niekt nie lubi jak jego imie/nazwisko/nick
          sie przekreca
          pozdr.
          • aguszak Do Trueblue ;) 28.10.03, 14:58
            trueblue napisał:

            > mysle ze Maas ma nick wlasnie Maas a nie Mass
            > ;-)
            > w sumie mala niby rzecz ale chyba niekt nie lubi jak jego imie/nazwisko/nick
            > sie przekreca
            > pozdr.

            Dziękuję za zwrócenie uwagi. Nie zrobiłam tego celowo...
            Pozdrawiam
            • trueblue Re: Do Trueblue ;) 28.10.03, 17:38
              aguszak napisała:


              > Dziękuję za zwrócenie uwagi. Nie zrobiłam tego celowo...

              wiem:-)
              przepraszam jak troche niegrzecznie moja uwaga zabrzmiala:-)))))))
              pozdr.
      • trueblue Re: Ja nigdy nie powiem 28.10.03, 14:15
        w sumie doobrze wiedziec:-)

        ale tez takie sytuacje sie zdarzaja, wiec cala ta dyskusja jednak nie do konca
        pozbawiona sensu byla
      • trueblue Re: Ja nigdy nie powiem 28.10.03, 17:41
        mozna spokojnie ten watek kontynuowac, bowiem z wpisow dzisiejszych(wiekszosci)
        jasno wynika, ze malo kto czytal caly watek;-)))))
      • Gość: obserwatorka Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.z163-94-67.customer.algx.net 22.06.04, 19:16
        Maas czy to znaczy, ze zakladanie prowokacyjnych watkow jest niezgodne z
        netykieta lub regulaminem? Czy wszystko, co tu piszemy musi byc prawda?
        Sprawdzacie te historie, skad pewnosc, ze autorka to wymyslila, a nie
        zaczerpnela tej historii z doswiadczen wlasnych lub swoich bliskich?
    • ha-jo Re: izia i jej mezulek 28.10.03, 15:29

      ciekawy "przypadkowy" watek.izia popelnila blad, zycie toczy sie dalej.mnie
      natomiast ciekawi jej relacja z mezem.gdzies w powyzszym poscie izia pisze, ze
      synka i meza kocha bardzo mocno, tak samo jak w innym powyzszym poscie, ze
      kiedy sie z nim kocha, to zwykle z zamknietymi oczyma, zacisnietymi zebami, i
      mocno uruchomiona wyobraznia.interesuje mnie, jak izia kocha sie z nim
      dzisiaj.czy fakt, iz on wychowuje jej dziecko sprawil, ze nagle facet odzyl w
      jej oczach, i juz nie musi zamykac oczu, innymi slowy panienka zrozumiala, ze
      popelnila blad, i tym samym jej milosc do meza niejako dojrzala, nabrala znowu
      rozpedu.czy tez jest z nim tylko dlatego, bo przeciez synek musi miec
      tatusia.przy pierwszej alternatywie poklepalbym mimo wszystko izie po
      ramieniu, przy drugiej dalbym jej kopa w dupe.
      • ha-jo Re: izia i jej mezulek 28.10.03, 15:36

        oj, dopiero teraz pzeczytalem post maas, czy massa, sam ju nie wiem.ale jesli
        nawet to prowokacja.hahahaha, a jakie to znaczenie?zyciowa sytuacja, i tyle,
        pewnie nie raz ani nie dwa sie juz cos takiego wydarzylo.samo zycie to
        prowokacja.ale autorce watku, izi, wilkie uznanie, ma babka pomysly.
        • ha-jo Re: izia i jej mezulek 28.10.03, 15:37

          a jak sie bronila....
    • Gość: M. Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.03, 15:57
      Taka jest kara za kurestwo.
    • matrek Re: Ja nigdy nie powiem 28.10.03, 16:16
      Na miesjcu Twojego meza wolalbym wiedziec. Od Ciebie samej. Nie wybaczylbym,
      gdyby wyszlo to kiedys przypadkiem.
    • Gość: Ergo Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 28.10.03, 17:19
      Wiecie ... jestem raczej mlodym tutaj forumowiczem ( 21 ) i patrze na
      dzisiejsze kobiety... i sie slabo mi robi... juz pomijam fakt ze chce sie
      koniecznie wplatac w toksyczny zwiazek znow z kobieta ktora na mnie nie bedzie
      zaslugiwac ( tak wiem ze zaraz zostane ukamieniowany ) , ale zdarzylo mi sie
      juz raz zostac zdradzonym przez niedoszla narzeczona. I wiem ze ta sytacja
      odbila sie bardzo nie tylko na mnie ale tez na calej winowajczyni. Ale o tym
      tez nie chce mowic... chcialbym sie zapytac raczej dlaczego WY... tak Wy
      kobiety.... wymagacie od nas tak wiele ?? chcecie miec swoja wymarzona wolnosc,
      a robicie rzeczy jakie robicie, izia_kwiatkowska to nie jest nic wyjatkowego w
      sumie, jedna z wielu sytacji jakie sie przytrafiaja ludziom z powodu braku
      wyobrazni. to smieszne ale zauwazylem ze kobiety najczesciej wlasna zdrade
      usprawiedliwiaja tak cholernie infantylnie, "bo byl za slaby w lozku" , "bo nie
      czulam ze on mnie kocha", moglbym to wymieniac jeszcze bardzo dlugo. Czy
      naprawde do kurwy nedzy tak trudno jest zakonczyc jeden zwiazek i rozpoczac
      nowy ?? nie wiem po co oszukiwac partnera... jestem w stanie zrozumiec
      zdrade... znaczy sie .... jeden wypadek...... ale tez doswiadczenie nauczylo
      mnie ze po pierwszym przyjdzie czas na nastepny... dla mnie to jest w tym
      momencie juz wygodnictwo i czerpanie korzysci materialnych z tego ze facet
      kocha cie droga kobieto... taka jest niesety smutna prawda .... ja wiem ze to
      my faceci w durzej mierze tez doprowadzilismy do takiej sytacji ale na litosc
      boska... swiat coraz bardziej staje na glowie.... PS: moje gg: 2540685 :P
    • kasiaka3 Re: Ja nigdy nie powiem 28.10.03, 17:32
      Ja też nigdy nie powiem mojemu dziecku prawdy... Musialam opuścić
      biologicznego ojca, nie zatrzymywal nas.... Teraz mieszkam z innym meżczyzną
      który wie że to nie jego dziecko i chociaż jeszcze sie nie narodzilo to bardzo
      je kocha.
      Potepiać jest latwo. Nie zwracaj uwagi na niektóre opinie. Życie lubi platać
      straszne niespodzianki. Najważniesze jest dobro dziecka jego spokuj i
      wewnętrzne bezpeczenstwo.
      Pozdrawiam
      Kasia
    • Gość: XYZ Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.03, 08:26
      Zrób sama z tym pożądek, zrób po kryjomu badania genetyczne DNA.Po 2 tygodniach
      będziesz miała wynik. Dowiesz sie kto jest ojcem biologicznym. Jeśli ojcem
      biologicznym będzie ojciec który wychowuje dzieciaka, masz prawo przemilczeć o
      twojej przeszłośći (ale tylko dla dobra innych a nie swojego). Natomiast gdy
      badania powiedzą inaczej, miej odwagę i sie przyznaj oraz ponieś wszystkie
      konsekwencje tego co zrobiłaś, pokaż że chociaż troszeczkę jest w tobie
      człowieka a nie strusia. Dla mnie z tym co robiłaś i twoim wyrachwaniem jesteś
      śmieciem.
      • Gość: renia Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.ath.spark.net.gr 29.10.03, 08:36
        XYZ ja Cie zapytam - skad w Tobie taki rozkazujacy ton? Zrob to, zrob tamto,
        masz takie prawo jesli, nie masz tego prawa jesci cos innego...? PRzeciez
        dziewczyna wyraznie pisze ze ne interesuja ja dobre rady, czy sadzisz zatem,
        ze bedzie sluchac rozkazow jakiegos XYZa? Zebys chociaz napisal "uwazam ze
        powinnas zrobic" Kim ty jestes? I wierzysz, ze ona pobiegnie robic badania DNA
        bo ty jej kazales?

        Nie badzcie smieszni ludzie. Skoro jest to osoba bez skrupulow i nie liczy sie
        z wlasnym mezem i dzieckiem to na pewno nie zmienicie jej postawy Wy, ludzie,
        ktorych nawet nie widziala na oczy.
        • trueblue Re: Ja nigdy nie powiem 29.10.03, 08:40
          a moze by tak przeczytac CALY watek i wyciagnac odpowiednie wnioski..?
          • Gość: renia Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.ath.spark.net.gr 29.10.03, 08:46
            Ja przeczytalam caly ten watek. Jakie mylne wnioski, Twoim zdaniem,
            wyciagnelam?

            P.S. Ładny masz nick, juz Ci to chyba kiedys mowila, ale powtorze jeszcze
            raz :)
            • trueblue Re: Ja nigdy nie powiem 29.10.03, 08:57
              dzieki:-)))

              napisala Maas, zeby spojrzec na ten watek(post Izy) jak na prowokacje..ale
              potrafie zrozumiec ze wygodniej jest wszystkim odpowiadac nadal w ten sposob
              jakby izia.kwiatkowska byla postacia prwadziwa;-))))

              oczywiscie ja rozumiem, ze opisany przez te osobe problem nie jest nierealny..
          • Gość: XYZ Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.03, 08:48
            Ludzie, kogo wy bronicie? a może zaraz powiecie że zrobiła dobrze, że szkoda
            kobiety, że ona taka biedna i tak sie boryka ze swoim problemem tyle lat.
            Dla mne sprawa jest prosta po przeczytaniu jej listu.
            • Gość: renia Re: Ja nigdy nie powiem IP: *.ath.spark.net.gr 29.10.03, 09:03
              Gość portalu: XYZ napisał(a):

              > Ludzie, kogo wy bronicie? a może zaraz powiecie że zrobiła dobrze, że szkoda
              > kobiety, że ona taka biedna i tak sie boryka ze swoim problemem tyle lat.
              > Dla mne sprawa jest prosta po przeczytaniu jej listu.


              XYZ czy rozumiesz co ja pisze? Nikogo nie bronie. Pytam Ciebie tylko kim ty
              jestes, ze mowisz jej co MA robic i jakie MA w tej kwestii prawa, a jakich nie
              ma. Tylko o to Cie pytam, o nic wiecej . Jeszcze, jak to sie ma do tego, ze
              babka napisala o swojej syt., ale napisala tez wyraznie, ze nie oczekuje
              zadnych rad. Czy nie uwazasz, ze to co robisz to uszczesliwianie jej na sile?
              W dodatku robisz to z pozycji autorytarnej, piszesz co ma robic , a nie co wg
              Ciebie dobrze byloby, gdyby zrobila, czy ew. co Ty bys zrobil.

              Dla Twojej wiadomosci - od jakiegos czasu stalo sie jasne, ze to wszystko to
              prowokacja, wiec tym bardziej nie ma sensu mowic co ma robic komus, kogo nie
              ma.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka