Dodaj do ulubionych

gościnność a ściaganie butów :/

    • nieugiety_luke Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 16:04
      Oczywiste jest, ze kazdy jest Panem w swoim domu i jesli kaze zdjac buty to
      goscie przewaznie zdejmuja. Mamy w Polsce wolnosc i kazdy wybiera czy chce byc
      postrzegany za buraka czy nie. Tak samo nikt nikomu nie broni nosic skarpet do
      sandalowm, czy myc sie pod pachami. Kazdy ma wybor : chcesz byc uwazany za
      buraka, albo nie chcesz byc. To tak jak z bekaniem przy jedzeniu, niektorzy
      mowia, ze to z szacunku dla kucharza/ kucharki. Ci niektorzy to buraki - rzadko
      sie takim ludziom zwraca uwage, taka juz nasza natura, ze ciezko jest powiedziec
      cos niemilego prosto w twarz. Jesli nie przeszkadza ci wiec, co sobie o tobie
      mysla inni ( czesto twoi dobrzy znajomi, osoby na ktorych opinii ci zalezy )i
      to, ze czesto tymi przemysleniami dziela sie z innymi za twoimi plecami (
      kolejna zla ludzka cecha ) to smialo mozesz kazac zdejmowac buty swoim gosciom.
      Problem brudnych podlog zniknie.
      • niesforna.blondynka Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 17:13
        Ludzie, czy do Was naprawdę nie dociera, że sugerowanie zdjęcie
        butów gościom obojętnie o jakiej porze roku jest zwyczajnie
        nieeleganckie i świadczy o nielada buractwie ? Już naprawde lepiej
        nie zapraszajcie nikogo do domu, skoro bulwersujecie się, że Wam
        podłogę zabrudzą.
        • tygrysio_misio Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 17:27
          nie rozumiesz,ze roznoszenie brudu w cudzym domu jest nie tyle nieeleganckie co
          zwyczajnie chamskie...
          • mar-rok Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 17:38
            Nieelegancka i chamska jest koniecznośc zdejmowania butów u kogoś w
            domu. O tym pisze każdy podręcznik savoir vivre. Brud można
            posprzątać, a niesmaku spowodowanego brakiem kultury gospodarza się
            raczej nie zatrze. Ja mam w domu białą podłogę i nie wyobrażam
            sobie, abym miała kazać gościom zdejmować buty. Wielka filozofia
            posprzątać po nich.
            • tygrysio_misio Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 17:40
              sprobuj w butach przejsc sie po jasnym dywanie...a potem zobatrz jak bedzie
              wygladal po tygodniu...

              savoir vivre mowi tez,ze kiedy mezczyzni rozmawiaja o finansach albo polityce to
              kobieta ma wyjsc z pokoju... tego tez sie trzymasz?
              • nieugiety_luke Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 18:06
                heh podawajecie caly czas jeden glupi przyklad. Wiec odpowiem nie kobieta nie
                musi wyjsc z pokoju bo czasy sie zmienily kobieta jest w dzisiejszych czasach
                partnerem i ma takie same prawo rozmawiac o polityce co facet.
                Jednak stosunek do przymusu sciagania butow pozostal niezmieniony - BURACTWO.
                Buractwem jest oczywiscie takze nieumiejetnosc uzywania wycieraczki.
                Podsumowujac - jezeli kazesz zdejmowac u siebie buty miej chociaz swiadomosc, ze
                niektorzy pomysla sobie o tobie jako o "wiochmenie"

                • sadosia75 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 18:13
                  Widze, ze Savoir Vivre jest dla Ciebie rzecza swieta. Jednak chyba sie
                  delikatnie zagalopowales udajac wielkiego Pana bo nazywanie kogos burakiem,
                  wyzywanie go oraz upadlanie NIE jest glowna zasada SV. Skoro tak bardzo wymagasz
                  stosowania SV od innych to proponuje zapoznac sie z KAZDA zasada SV. poki co
                  wiekszym burakiem jestes Ty. Nie ma nic smieszniejszego niz wielki Pan i sloma w
                  butach :) Lepiej byc wg Ciebie burakiem niz udawac kogos kim sie nie jest.
                  • tygrysio_misio Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 18:15
                    mysle,ze sloma w butach to jest wystarczajacy powod,aby nie zdejmowac butow;]
                    • sadosia75 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 18:17
                      Najwazniejszy powod :) Kulturka obuwnicza jest :) Kultura wypowiedzi wymarla
                      wraz z dinozaurami.
                  • drugi.dwukropek Re: gościnność a ściaganie butów :/ 08.12.08, 12:04
                    sadosia75 napisała:
                    > Widze, ze Savoir Vivre jest dla Ciebie rzecza swieta.(...)
                    Nic dodać, nic ująć :D
                • tygrysio_misio Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 18:14
                  sa miejsca na swiecie gdzie za niezdjecie butow inni byliby gotowi Cie pobic...
                  i to tez w ramach savoir vivre...

                  i co Ty na to?

                  poza tym... to nie jest glupi przyklad.. ale przyklad na to,ze zasady spisane w
                  ksiazkach sa nieaktualne...a swieta sie zmienil i juz przybyszow nie traktuje
                  sie tak jak kiedys...

                  przejdz sie pozna jesienia po ulicy...a potem wytrzyj buty wycieraczka... a
                  nastepnie przeprowadzimy probe czystosci biala chusteczka... jak zabrudzi sie to
                  wejdziesz pod stol i bedziesz szczekal, ok??

                  albo inaczej.... przejdziesz sie zima (jak bedzie padal snieg) po ulicy...a
                  potem sprobujesz wytrzec wycieraczka buty do sucha...a potem ten sam eksperymant
                  z chusteczka


                  a pozatym... co savior vivre mowi o uzywaniu słowa "buratctwo" i
                  "wiochmen"..czy kultura wypowiedzi juz nie obowiazuje??

                  pozatym co kultura wypowiedzi i wyslawiania sie mowi o zwrotach "heh"??

                  Podsumowujac... trzymanie sie zasad ksiazkowych w jednej sytuacji...a
                  nietrzymanie w innej.. jest zwyczajna hipokryzja
                  • nieugiety_luke Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 18:34
                    Dobra ciocie-klocie postepujcie tak jak Wam wygodnie. Nie bojcie sie, ze ktos
                    Was nazwie burakami na glos, ale w myslach pewnie tak :) Czlowiek jak pisalem
                    jest taka istota, ze rzadko mowi straszna prawde prosto w oczy, ja takze nie
                    powiem do znajomej ze jest pieprzona dziwka, ale czasami patrzac na jej
                    zachowania tak sobie mysle. Tak mam, w szczegolnosci w stosunku do kobiet, nie
                    powiem dziewczynie, ze jest za gruba, brzydka, ze mi sie nie podoba, a raczej,
                    ze do siebie nie pasujemy. Nie lubie krzywdzic ludzi, ale w podswiadomosci,
                    szczegolnie jak jestem na kogos takiego zly pojawia sie wieloryb. To sa odruchy
                    bezwarunkowe i nad tym sie nie da zapanowac.
                    Gdybysmy sie znali i ty zaprosilabys mnie na kawe to poslusznie bym zdjal buty,
                    ale pomyslalbym sobie OMG ale wiocha, nie przestalbym cie lubiec, ale spotykac
                    wolalbym sie na miescie.

                    I prosze nie przywolujcie tutaj jakis smiesznych przykladow, ze w jakiejs
                    swiatyni Huang- Ho Chinczycy zdejmuja buty bo to jest wielki LOL.
                    Spojrzcie na ilosc wpisow co najmniej 1/2 ( zapewne wiecej ) wyraznie mowi nakaz
                    zdejmowania butow to buractwo, nie probojcie przekonywac, ze tak nie jest, bo to
                    sie poprostu nie uda, kiedy kogos potrace w tramwaju mowie przepraszam i to taka
                    sama "oczywista oczywistosc" jak to, ze nigdy nie powiem komus zeby zdjal buty
                    przed wejsciem do pokoju.

                    Inna sprawa jest zdejmowanie papci u np. kochanki, narzeczonej - tutaj
                    dopuszczam zdejmowanie butow, spodni a nawet gatek i latanie po chacie jak Pan
                    Bog nas stworzyl.

                    Pozdrawiam
              • grassant Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 18:37
                tygrysio_misio napisała:

                > sprobuj w butach przejsc sie po jasnym dywanie...a potem zobatrz
                jak bedzie
                > wygladal po tygodniu...
                >
                sprzęty, które mogą zniszczyć goście chowaj głęboko. Zresztą goście
                nie szwendają się po całym domu.
                • tygrysio_misio Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 19:14
                  skoro uwazasz,ze mas zczuc sie jak intruz u siebie w domu..bo moga przyjsc
                  goscie... i nawet dywany trzeba zwijac...

                  sam w domu tez chodzisz w butach?

                  bo wiesz... ja nie wyobrazam sobie,zeby ktokolwiek chodzil w butach po tej samej
                  podlodze po ktorej ja chodze boso... to jest kwestia kultury wlasnie...

                  pozatym: jak idziesz do szpitala to tez zakladasz papucie ochronne,zeby nie
                  nabrudzic i nie przyniesc czegos do szpitala...
                  • grassant Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 19:34
                    tygrysio_misio napisała:

                    > skoro uwazasz,ze mas zczuc sie jak intruz u siebie w domu..bo moga
                    przyjsc
                    > goscie... i nawet dywany trzeba zwijac...

                    Bo mogą? Gości raczej zaprasza się. Jeżeli bez zapowiedzi, to są
                    takie miejsca, gdzie mogą krążyć. Czy tacy goście z ulicy ładują Ci
                    sie od razu np. do sypialni, czy łazienki, gdzie masz np. białe
                    dywaniki?
                    Czy zapraszając gości zaznaczasz: "obowiązuje zdejmowanie butów"
                    A jeżeli gościowi w międzyczasie przetrze się skarpeta? Ma chodzić
                    boso?

                    > sam w domu tez chodzisz w butach?

                    nie wchodzę u siebie w butach do pewnych pomieszczeń. Znam
                    mieszkania, gdzie chodzi się w butach po całym mieszkaniu.
                    Przypominam, że temat dotyczy gości nie domowników.
                    >
                    > bo wiesz... ja nie wyobrazam sobie,zeby ktokolwiek chodzil w
                    butach po tej samej podlodze po ktorej ja chodze boso... to jest
                    kwestia kultury wlasnie...

                    to kwestia Twojej wyobraźni.
                    >
                    > pozatym: jak idziesz do szpitala to tez zakladasz papucie
                    ochronne,zeby nie
                    > nabrudzic i nie przyniesc czegos do szpitala...

                    skoro Ci tak bardzo zależy na wizerunku, przygotuj takie papucie.
                    • drugi.dwukropek Re: gościnność a ściaganie butów :/ 08.12.08, 12:23
                      grassant napisał:
                      > Bo mogą? Gości raczej zaprasza się.
                      Raczej... Niektórzy zjawiają się nieproszeni.

                      >Jeżeli bez zapowiedzi, to są
                      > takie miejsca, gdzie mogą krążyć. Czy tacy goście z ulicy ładują
                      Ci sie od razu np. do sypialni, czy łazienki, gdzie masz np. białe
                      > dywaniki?
                      Jeśli "gość" poczuje potrzebę, to nie pyta czy mam białe dywaniki w
                      łazience. Po drugie przy kilku kompletów dywaników, on/ona nie wie
                      kiedy akurat są białe ;P
                • drugi.dwukropek Re: gościnność a ściaganie butów :/ 08.12.08, 12:16
                  grassant napisał:
                  > sprzęty, które mogą zniszczyć goście chowaj głęboko.
                  Dobry pomysł ;P


                  > Zresztą goście
                  > nie szwendają się po całym domu.
                  Niestety znam takich "gości". Trzeba byłoby pozamykać wszystko na
                  klucz, żeby nie mogli dostać się wszędzie. A i tak nie do końca może
                  się udać, bo przecież nie zamknę dzieciaków na klucz w ich pokojach.
                  A pretekst do wlezienia tam (oczywiście w buciorkach) zawsze się
                  znajdzie. Nie mam ochoty aby moje dzieci bawiły się na podłodze, po
                  której chodziło się w butach. One nie poczekają, aż goście sobie
                  pójdą, a ja posprzątam. Nie mam też zamiaru latać za każdym gościem
                  po całym domu, żeby go pilnować "bo gdzieś wlezie".
          • grassant Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 18:35
            tygrysio_misio napisała:

            > nie rozumiesz,ze roznoszenie brudu w cudzym domu jest nie tyle
            nieeleganckie co
            > zwyczajnie chamskie...
            >
            propozycje zdjęcia butów jest BURACTWEM. Siedzenie w towarzystwie
            buraczanych śmierdzących stóp jest nie do zniesienia dla człowieka
            kulturalnego!!
            • tygrysio_misio Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 19:04
              przede wszytskim..czlowiek kulturalny nie uzywa slowo "buractwo"..tylko
              hipokryta pozorujacy sie na deme.gentelmena ;]

              to ciekawe jest,ze wsrod powolujacych sie na SV tak ciezko znalezc kulturalna
              odpowiedz w zakresie tegoz SV;]
              • nieugiety_luke Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 19:20
                Dla mnie zabawne jest, ze nie docieraja do ciebie zadne argumenty. Nikt z nas
                tutaj nie robi sie na druga Jolke Kwasniewska i wielu zapewne nie wie jak
                poprawnie jest bezy ?
                Uwierz mi, ze dla wiekszosci ludzi polecenie zdjecia butow jest jakby to
                powiedziec ograniczaniem ich swobod, w wielu przypadkach bardzo krepujace i po
                prostu dziwne, rzadko spotykane.
                Ja nie kreuje siebie na jakiegos guru dobrego wychowania bo nie jestem grzecznym
                chlopakiem, w meskim gronie przeklinam ( przy dziewczynach sie hamuje ), czasami
                za duzo wypije itp.
                Jednak ten nakaz zdejmowania butow to dla mnie buraczany zwyczaj i juz.
                Przyjmij wiec do wiadomosci, ze wielu twoich gosci poczuje lekkie zazenowanie na
                polecenie zdjecia butow, a zakladanie jakis uzywanych laczkow to juz w ogole masakra
                • e.szczudlo Re: gościnność a ściaganie butów :/ 06.12.08, 20:58
                  100% racji. proba znalezienia odpowiedzi, skad sie wzial ten polski
                  fenomen:

                  www.mariuszszczygiel.com.pl/386,teksty/tajemnice-polskie

          • poranna_kawa Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 00:56
            > nie rozumiesz,ze roznoszenie brudu w cudzym domu jest nie tyle nieeleganckie co
            > zwyczajnie chamskie...

            jesli przeszkadzaja Ci buty Twoich gosci - nie zapraszaj gosci. proste.
    • mary_an Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 19:39
      Moim zdaniem to jest dowod braku kultury osobistej, jak sie wchodzi do kogos kto
      ma piekny bialy perski dywan grubosci 10cm w brudnych buciorach. Bo w ten sposob
      go po prostu zniszczy. Nawet jak nie jest piekny i nie jest bialy i nie
      kosztowal 15000 zl to i tak wlazenie w brudnych buciorach na dywan nie jest
      zbytnim dowodem kultury moim skromnym zdaniem. Brudnych - mam na mysli, jesli
      ktos jedzie autobusem albo idzie na piechote przez bloto i kaluze - jak wsiada
      do samochodu pod swoim domem a wysiada pod moim w miare suchy dzien to co innego.

      Mowicie, ze to jest typowo polski zwyczaj, ze sciaga sie buty. Tak sie sklada,
      ze gdziekolwiek na swiecie nie bylam, to ludzie maja w domu po prostu kafelki
      albo panele i im zwisa, czy wlezie sie z blotem czy nie. Ja tez mieszkam teraz
      poza Polska i caly dom jest wykafelkowany - moze to praktycznie, ale niezbyt
      przyjemnie. Sama chodze po domu w butach, czesto nie sciagam ich przez caly
      dzien, bo mi zimno. Te kafelki sa takie lodowate, ze tylko w zimowych butach
      jest mi w domu cieplo. Ale jest to dom wynajmowany i to na krotko - u siebie w
      domu bardzo chce miec kiedys dywan. I to taki porzadny. Wiem tez, ile takie cos
      kosztuje i jak ktos mi na niego bedzie chcial wlezc w zabloconych butach to
      chyba delikwenta utluke...

      Moim zdaniem masz pelne prawo powiedziec, ze wydalas na dywan i panele fortune i
      nie zyczys sobie, zeby je niszczyc. Goscie troche ponarzekaja, ale jakos
      przezyja. Przeciez nie owijasz mebli folia (znalam tez takich ludzi), tylko
      ladnie prosisz, zeby ludzie szanowali panujace u ciebie zasady, ktore polegaja
      na nie niszczeniu nowiusienkich podlog.
      • teklana Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 19:44
        >mary_an

        > Moim zdaniem masz pelne prawo powiedziec, ze wydalas na dywan i
        panele fortune
        > i
        > nie zyczys sobie, zeby je niszczyc. Goscie troche ponarzekaja, ale
        jakos
        > przezyja. Przeciez nie owijasz mebli folia (znalam tez takich
        ludzi), tylko
        > ladnie prosisz, zeby ludzie szanowali panujace u ciebie zasady,
        ktore polegaja
        > na nie niszczeniu nowiusienkich podlog.
        teraz to przegiełas ;-)
        • mary_an Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 19:59
          Moi rodzice ostatnio zmieniali podloge, na ktora zbierali przez dwa lata, wiec
          wiem, jaki to bol, jak potem pojawi sie jakies zarysowanie. Tzn. na poczatku, bo
          po tym, jak nasz pies troche sobie pojezdzil po tej podlodze pazurami to juz
          jest lepiej.

          Ale wyobraz sobie, ze wydajesz na podloge 10000zl czy wiecej i wlazi na nia ktos
          w zabloconych butach, ktore rysuja lakier. Mozna sie wkurzyc. Tak sobie to
          wyobrazam - porownuje to do sytuacji, jakby ktos zarysowal lakier w moim nowym
          samochodzie i az mnie skreca na sama mysl...
      • grassant Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 19:53
        mary_an napisała:

        Sama chodze po domu w butach, czesto nie sciagam ich przez caly
        > dzien, bo mi zimno. Te kafelki sa takie lodowate, ze tylko w
        zimowych butach jest mi w domu cieplo.

        Na taki chłód jest sposób: ogrzewanie podłogowe, lub puszczenie rur
        z ogrzewaniem i ciepłą wodą pod kafelkami. To wielka przyjemność
        biegać boso, czy robić co innego, na cieplutkich kafelkach.
        • mary_an Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 20:02
          Moze i tak, ale ja mieszkam w wynajmowanym domu, gdzie mam na sobie dwa swetry i
          zimowe buty i i tak mi zimno. Nie moge na to wplynac. Ale ja np. lubie siedziec
          na podlodze, albo lezec na dywanie i ogladac TV - na kafelkach juz tego raczej
          nie zrobie. Oczywiscie, kafelki w kuchni albo w lazience sa praktyczne, ale w
          sypialni albo salonie jak dla mnie juz nie.
          • grassant Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 20:18
            mary_an napisała:

            > Moze i tak, ale ja mieszkam w wynajmowanym domu, gdzie mam na
            sobie dwa swetry
            > i
            > zimowe buty i i tak mi zimno. Nie moge na to wplynac. Ale ja np.
            lubie siedziec
            > na podlodze, albo lezec na dywanie i ogladac TV - na kafelkach juz
            tego raczej
            > nie zrobie. Oczywiscie, kafelki w kuchni albo w lazience sa
            praktyczne, ale w
            > sypialni albo salonie jak dla mnie juz nie.

            moja uwaga dotyczyła tego wymarzonego, przyszłościowego domu.
            Naturalnie na kafelki można rzucić dywan, czy koc.
    • jan65536 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 06.12.08, 19:23
      Widze, ze lata komunizmu zrobily swoje i plebs zaczal uwazac swoje proletariacke zwyczaje za standard dobrych manier.

      Wyjasniam wiec: zdejmowanie butow (a tym bardziej naklanianie gosci do ich zdejmowania) jest przejawem braku dobrego wychowania.

      Podobnie jest zreszta z dziwacznym obyczajem mowienia "smacznego" przed jedzeniem. Jest to przejaw skrajnego wiesniactwa (zwlaszcza w obecnosci kucharza).
      • damianbsc Re: gościnność a ściaganie butów :/ 06.12.08, 19:56
        Dla mnie szczytem chamstwa jest wlazenie w butach do czyjegos domu. W butach z
        moczu i go.wien psich,ktorym depcze sie po chodnikach , gdzie mlodziez pluje a
        emeryt smarka.
      • kpaxxx Janie mam w dupie Twoje maniery ... 06.12.08, 20:32
        Jeśli przychodzę do czyjegoś domu to po prostu szanuję zwyczaje tam panujące i
        zdejmowania butów w żadnym przypadku nie traktuję jako przejaw złego wychowania.
        No ale w zasadzie to moje zdanie się nie liczy bo należę do plebsu i w progach
        tak zacnego domostwa jak Twoje nigdy mi nie będzie dane bywać ....
      • jasiu1999 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 01:30
        Zabawne... ostatnio jedząc obiad z pewnym Francuzem usłyszałem bon
        appetit. Francuz po jakiejś Sorbonie, pewnie cham i prostak, tam po
        tej rewolucji to nigdy nie dało się porządku zaprowadzić.
    • misiak_spasiony Re: gościnność a ściaganie butów :/ 06.12.08, 20:36
      Wyobraź sobie nastepującą sytuację: mężczyzna w eleganckim
      garniturze i w samych skarpetkach, bez butów.
      Obciach na 150.

      Nie wymagam sciągania obuwia przez gości u mnie w domku, jak również
      nie praktykuję tego zwyczaju podczas pobytu u innych.

      Zainteresowanych odsyłam do wypowiedzi pana Bogusława Kaczyńskiego w
      tym temacie.
      • kpaxxx Re: gościnność a ściaganie butów :/ 06.12.08, 20:43
        > Wyobraź sobie nastepującą sytuację: mężczyzna w eleganckim
        > garniturze i w samych skarpetkach, bez butów.
        > Obciach na 150.

        O Boże ta na prawdę straszne ... taki wstyd, co ludzie powiedzą ??
    • kpaxxx Nie rozumiem wogóle problemu ... 06.12.08, 20:42
      Czy nie można po prostu poprosić rodziny czy znajomych o zdjęcie butów ?? Jeśli
      się z tego powodu obrażą to znaczy że nie warto ich zapraszać ... U siebie w
      domu mogą nawet nasr..ać sobie do kominka, ale gdy są u kogoś z wizytą powinni
      przestrzegać zasad tam panujących.

      Nie rozumiem tej poprawności na siłę... Ludzie nauczcie się mówić pewne rzeczy
      wprost to unikniecie nieporozumień !!! Przychodzę nieraz do kogoś i na prawdę
      nie wiem czy mówiąc żebym nie zdejmował butów, mówi tak tylko z grzeczności czy
      na prawdę u to nie przeszkadza ...
      • des4 problem jest 06.12.08, 21:31
        kiedyś na imprezce kolega wystąpił w wypastowanych
        butach...zwolennikom butów polecam czyszczenie parkietu ze smug po
        paście...

        latem, kiedy jest ciepło i sucho niech będzie, ale teraz nie trzeba
        mieszkać na wsi bo nawet w centrum metropolii na mokrych chodnikach
        jest mnóstwo brudu...a na wycieraczce przed drzwiami i tak brudu się
        nie pozbędzie, zawsze coś zostanie...

        zresztą jak ktoś wyżej napisał - są rozne okazje - jeśli to nie jest
        oficjalna ipreza a znajomi to rodzina czy blisscy przyjaciele, to
        zdejmowanie butów jest jak najbardziej naturalne...ja przynajmniej
        tak robię jak jestem u kogoś - stopy mi nie capią, skarpety ma
        czyste i bez dziur...wiem że gospodarzowi jest bardziej na rękę że
        nie wparowuję mu do salonu z grudniowym osadem na butach...

        ktoś tam pisze, że można wyczyścić...owszem, tylko pranie dywanu co
        dwa tygodnie nie jest zbyt zachęcająca perpektywą
    • marrysienka Re: gościnność a ściaganie butów :/ 06.12.08, 21:39
      Najlepiej kupić kilka par dyżurnych kapci i przy wejściu powiedzieć: "Proszę, tu
      są kapcie, które możecie założyć". To się sprawdza, chyba nie jest niegrzeczne.
      A jednak zmusza do zdjęcia butów ;)
      • celtpoznan1 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 06.12.08, 23:59
        włos się na głowie jeży. NIE WOLNO PROSIĆ GOŚCI O ŚCIĄGANIE BUTÓW. Bo zniszczą
        podłogę?? To po co kupować podłogę, która się niszczy od chodzenia? Poza tym
        trzeba mieć priosytety. Ludzie ważniejsi, czy przedmioty. Jasny dywan do salonu
        to delikatnie mówiąć - nie najmądrzejszy pomysł. A wsciskanie gości w kapcie to
        nietakt. Dla mnie autorytetem pod tym względem jest pan Bogusław Kaczyński.
        Kiedyś opowiadał, że był poproszony przez pewnych gospodarzy przyjęcia o zdjęcie
        butów. I co zrobił? Pożegnał się i wyszedł. ja bym zrobił to samo. Nie zdejmuję
        butów - chyba, że u bardzo dobrych znajomych i to też wyjątkowo. Poza tym nie
        przesadzajmy z tym błotem. Kiedy ono jest?
        KOlejna sprawa. TO nie jest wiejski zwyczaj. Mieszkałem 19 lat na wsi, a zwyczaj
        zdejmowania butów poznałem dopiero w wielkim miescie - gdy byłem na studiach. I
        powiedzieli mi o tym znajomi z innych miast.
        • kpaxxx Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 01:10
          > Dla mnie autorytetem pod tym względem jest pan Bogusław Kaczyński.
          > Kiedyś opowiadał, że był poproszony przez pewnych gospodarzy przyjęcia o zdjęcie
          > butów. I co zrobił? Pożegnał się i wyszedł. ja bym zrobił to samo.

          Trzeba być zadufanym w sobie pacanem żeby tak postąpić....

          > trzeba mieć priosytety. Ludzie ważniejsi, czy przedmioty.

          No właśnie co jest ważniejsze ? Buty czy ludzie, u których jesteśmy gośćmi ?
    • nessie-jp Re: gościnność a ściaganie butów :/ 06.12.08, 22:01
      Masz trzy wyjścia:

      - poprosić jasno i wyraźnie o zdjęcie butów, bo goście niszczą ci podłogę (i
      liczyć się z tym, że się obrażą)

      - zakupić porcję plastikowych ochraniaczy na buty, takich jak w szpitalu czy
      żłobku
    • perotin Po mieście chodzę w takich, że... 06.12.08, 22:20
      ... wycieraczka wystarczy. Oczywiście wystarczy na błoto. Wysoka podeszwa może być gładka, tylko na lodzie, zanim posypią, jest problem. Poza tym parkiet czasem trzeba umyć, a dywan wyprać, a najlepiej w ogóle go nie używać - i tyle. Albo nie zapraszać gości.
    • starucha_izergiel Re: gościnność a ściaganie butów :/ 06.12.08, 22:58
      Wszystko zależy od miejsca czasu.. the moment, the music...

      Mieszkamy w Londynie. W poprzednim domu goście zdejmowali buty bo
      mieliśmy (znienawidzoną) wykładzinę. Teraz zdejmują bo jest za ciepło
      w mieszkaniu albo bo po prostu tak im wygodniej - mamy płyki i
      drewno.

      Mój facet jest hiszpanem, pochodzi z Andaluzji. Tam się butów nie
      ściąga nigdy - z małymi wyjątkami np kiedy goście wracają z plaży
      albo basenu mile widziane jest kiedy przed wejściem do domu wytrą
      dobrze stopy ręcznikiem a buty ściągną (jeśli są zapiaszczone albo
      mokre).

      Myślę że buty powinno się ściągnąć zawsze wtedy gdy są po prostu
      brudne albo mokre żeby nie pobrudzić podłogi i tyle. W pozostałych
      przypadkach raczej nie.
    • fields1 Nie rób wiochy 06.12.08, 23:48
      Dywan, rzecz nabyta, kupi się nowy (w obecnych czasach to żaden wydatek).
      Parkiet można raz na parę lat wycyklinować i będzie gites.

      Natomiast chodzenie w garniturze i skarpetkach to wiocha. Wiocha niewybaczalna.
      Ja nawet po własnym domu z reguły chodzę w butach bo w kapciach czuję się
      upupiony. No chyba, że bardzo późnym wieczorem, albo po kąpieli albo kiedy już
      nie mam zamiaru nigdzie wychodzić. Wtedy wkładam kapcie.
      • kpaxxx Re: Nie rób wiochy 07.12.08, 01:13
        > Natomiast chodzenie w garniturze i skarpetkach to wiocha. Wiocha niewybaczalna.

        Owszem chodzenie w garniturze to wiocha ...
      • zi69 Skąd u jaśnie pana taka znajomość wiejskich 07.12.08, 12:10
        zwyczajów. Nie wiedziałem, ze na wsi teraz wszyscy w garniturach chodzą. Pewnie
        od tych dopłat w głowach im się poprzewracało. A pomyśleć, że jeszcze nie tak
        dawno podłóg w chałupach nie mieli, boso w pole chodzili.
        • fields1 No dobra 07.12.08, 16:27
          wylaliście trochę kompleksów więc możemy wracać do tematu :)
    • sherman-doberman Re: gościnność a ściaganie butów :/ 06.12.08, 23:55
      1.ściąganie butów w gościnie jest stosowane w bardzo wielu krajach
      europejskich i pozaeuropejskich, zwłaszcza obdarzonych takim
      klimatem jak Polska - nie ma co gadać o buractwie
      2, Proszenie gości (z wyjątkiem rodziny i bliskich przyjaciół) o
      ściągnięcie butów jest nietaktem,
      3, Włażenie w butach - zwłaszcza zimowych i brudnych do mieszkania o
      pięknych podłogach, dywanach itd, gdzie EWIDENTNIE wszyscy chodzą w
      kapciach jest też nietaktem. Takiej osoby po prostu drugi raz się
      nie zaprasza.
      4. Podsuwanie kapci jest niezbyt higieniczne, bo to osobisty element
      garderoby (uwaga na grzyby), lepiej mieć sukna, jeżeli już trzeba
      5.Panie są łatwiejszej sytuacji- za nic w świcie nie wytrzymałabym
      siedzenia paru godzin w zimowych butach w ciepłych mieszkaniu.
      Zawsze noszę ze sobą pantofle i po przyjściu w gościnę, ściągam
      buciory i zakładam lekkie pantofle,
      Robiłam tak nawet w pracy - dla zdrowia i dobrego samopoczucia
      W sumie całość Twoich podług zależy od dobrej woli i inteligencji
      Twoich gości: Miałam kiedyś białe długowłose dywany rzucone na
      parkiet. Większość gości w mokre dni zaglądała do pokoju. oglądała
      dywany i czym prędzej wycofywała się do przedpokoju, aby zdjąć buty.
      We Francji, gdzie obecnie mieszkam, butów zasadniczo się nie
      zdejmuje, ale też większość powierzchni publicznych wykładana jest
      kafelkami i klimat jest łagodniejszy, piechotą nikt nie chodzi -
      mieszkam na wsi- a garaż pod domem. Jednakże ostatnio robotnicy,
      którzy mieli coś naprawić w łazience (osobnicy, którzy nawet w
      najpiękniejszą pogodę mają potwornie brudne buciory), którzy nigdy
      butów nie zdejmują, bo nie w gości przychodzą, zajrzeli do
      biblioteki i sypialni, przez które mieli przejść i spontanicznie
      zdecydowali się zdjąć buty!! Głupio pracować w łazience na bosaka,
      Wyłożyłam piękne podłogi plastikową płachtą, aby im tego oszczędzić
      a oni i tak buty zdjęli. Francuskie buraki???
      • tygrysio_misio Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 01:11
        mysle,ze najwiekszym buractwem na swiecie jest to,ze gejsze chodza w skarpetkach
        zakladanych do JAPONEK!!

        heloł...
    • poranna_kawa Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 01:02
      znam-sie napisał:

      > NAJPRAWDZIWSZA PRAWDA JEST TAKA ŻE CI KTORZY PISZA O TYM ŻEBY BUTÓW NIE ŚCIAGAĆ
      > PO PROSTU NIC W ŻYCIU NIE MAJA (NO MOZE MAJA, CITROENA ALBO FIATA) A JAK MAJĄ T
      > O
      > NIE OSIAGNELI TEGO SAMEMU (RODZICE!) ...
      >
      > BUTY SIE SCIAGA I TEGO NIKT NIE ZMIENI , A U MNIE W DOMU NAPEWNO NIE BEDA ŁAZIĆ
      > JAKIES PRYMITYWY I Z TEGO MAM TAKA RADOSC JAKIEJ JESZCZE ZYCIU NIE MIALEM PO
      > PRZECZYTANIU TEGO WSZYSTKIEGO


      gratulujemy, ze dorobiłes się wykładziny i nie mieszkasz na klepisku. nie pisz 'prymitywy' o ludziach znajacych zasady SV. nie krzycz. Buziaki, P.
    • poranna_kawa Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 01:17
      znam-sie napisał:

      > A TY SIE NICZEGO NIE DOROBILES TO CO ZE MNA PISZESZ NIEUDACZNIKU?

      powiedz mi - skad masz takie informacje?

      po 2. jestem kobietą, pisz do mnie w rodzaju żeńskim stp :)
      JAKIE TY ZNAS
      > Z
      > ZASADY? TY CZLOWIEKU MASZ ZASADY TYPU "TATA ZAPLACI"?

      znów jestem zmuszona poprosić o źrodło tych onformacji.


      >ZASADY SV? ZASADY SV
      > OZNACZAJA TO ZE WCHODZI SIE DO KOGOS W BUTACH,

      mylisz się.

      >WYTLUMACZ TO KOMUKOLWIEK W JAPON
      > I
      > TO CIE MIECZEM SAMURAJSKIM POTNĄ

      w Japoni.... Japonia to kraj bardzo odlegly kulturowo od Polski. Jersteśmy w Polsce, rozmawiamy o zasadach tutaj panujacych.
    • poranna_kawa Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 01:28
      znam-sie napisał:

      > ZASADA JEST TAKA, ROBISZ TAK JAK TO SOBIE ŻYCZY GOSPODARZ.

      tak, alenjesli gospodarz zachowuje się w taki sposów (wymaga zdjęcia butów), to poprostu rezygnuję z dalszej znajomości, to logiczne.

      gdyby gospodarz wymagał od Ciebie chodzenia nago, to też byś przystał?

      >JESLI TOBIE TO
      > ODPOWIADA ŻEBY WPUSZCZAĆ LUDZI Z BUTAMI I PIACHEM DO DOMU TO TWOJA SPRAWA ALE
      > NIE PISZ ZE JEST TO W RAMACH JAKIEGOS DOBREGO WYCHOWANIA BO LOGICZNIE RZECZ
      > BIORĄC, NIE JEST

      jest
      zmuszanie kogoś do pozbycia się częsci stroju, marzniecia, beigania w skarpetkach i garniturze (czyli narazania się na śmieszność)- nie jest.
      • jasiu1999 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 02:07
        Jeżeli gospodarz wymagałby chodzenia nago, to:

        1. Chodziłabym/chodziłbym nago
        2. Nie przychodziłbym/przychodziłabym do takiego gospodarza.
        3. Zastanowiłabym/zastanowiłbym się dlaczego wymagałby tego, może
        jest racjonalna przyczyna?

        Jeżeli ktoś cię, królewno, zaprasza do sauny - to nie po to, abyś
        tam była w kożuszku i kozaczkach białych... Trzeba naprawdę mieć
        nieludzkie kompleksy aby wstydzić się zdjąć buty. Nawet szósty palec
        nie tłumaczy.
      • tygrysio_misio Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 02:24
        plaszcza tez nie zdejmujesz?
        • grassant Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 21:47
          tygrysio_misio napisała:

          > plaszcza tez nie zdejmujesz?
          >
          www.mariuszszczygiel.com.pl/386,teksty/tajemnice-polskie
    • jasiu1999 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 01:51
      Cóż, jak widzę poglądy masz podobne do moich. A ja nie jestem tobą.
      Więc już jest nas dwóje. A jeszcze ktośtam - też był za NORMALNYM -
      czyli wynikającym z rozsądku i odruchu - zachowaniem. Choć ileśtam
      osób maskuje swoje buractwo/śmierdzące nogi - jakimś mistycznym SV
      nakazującym nieściąganie butów. Ciekawe, że nie powołują się na
      źródła - czyli konkretny podręcznik SV - pewnie żadnego nie
      czytali... pewnie lokalny zwyczaj i to co łojce im powiedzieli -
      biorą za zasadę ogólną i fundamentalną.

      Czyli w sporze ściągać-nie ściągać osiągamy co następuje: część i to
      niemała uważa że ściągać - niezależnie czy to buractwo czy nie - to
      wtedy należy albo ściągać albo być megaburakiem i nie ściągać
      (megaburakiem bo samo utrzymywanie bliższych stosunków z burakiem to
      według Boziewicza megaburactwo - oczywiście w okropnym skrócie to
      przedstawiam i jeszcze nieco transformując do współczesności).

      Dalej - za nieściągnięcie można dostać w mordę czyli ryj. Albo serię
      z kałacha - gdy przypadkiem jest się w kraju islamu. Albo po prostu
      doprowadzić gospodarzy do puku - bo nie mogą wyprosić, ale z drugiej
      strony nie mogą żyć w hańbie (Japonia). Albo można skończyć jako
      naturysta w butach w fińskiej łaźni - no, wtedy to nie jest się
      burakiem - lecz raczej łosiem czy reniferem.

      Dalej - niemal każda ziuta się zgadza że choć butów absolutnie-nie-
      ściąga (nota bene, czy to nie wynika z tła seksualnego - czyli nic
      nie zdejmować - bo zacznie się od butów - a nie wiadomo na czym
      skończy?) - to jednak ściąga je, jak jest małe dziecko. I że w wielu
      krajach siąga się buty np. pływając w basenie.

      Czyli reasumując - plwać na takich, co wyżej cenią sobie buty swoje
      niż nasze dywany! No i bez przesady - czym innym jest wchodzenie do
      czyjejś sypialni - a czymś innym wchodzenie do czyjejś obory. Ergo -
      jeżeli ktoś przyjmuje gości w tzw. chlewie (psie kupy na podłodze) -
      to niech się nie dziwi, że nikt butów nie zdejmuje.

      Ale - jak wiele osób zauważyło - niezwykle przyjemnie (i seksi) jest
      zdjąć buty i zupełnie boso konteplować dywan o grubości więcej niż
      10 cm, oczywiście z ogrzewaniem podłogowym (nie polecam, niezdrowe,
      istna pompa dyfuzyjna dla bakterii, ale w końcu wiele rzeczy
      niezdrowych nas cieszy). Ze swojej strony dodam że zdecydowanie wolę
      ładną i niemarudzącą blondynkę (brunetkę, rudą, ok, kolor włosów
      zależy wyłącznie od farby i nie ma nic wspólnego z inteligencją) bez
      butów - niż jej teściową w butach. Dlatego generalna zasada jest
      taka - pracę, kłopoty i teściów - zostawiamy na zewnątrz wchodząc do
      mieszkania.

      I jeszcze na zakończenie. W czasie treningu techniki nożne - na
      bosaka. Ale nie żądajcie abym najpierw zdejmował buty nim komuś
      przykopię w full contact zaskoczony w ciemnej uliczce.
    • kpt_kloss Zdejmowanie butow to jest osobisty wybor 07.12.08, 02:51
      Wbrew wielu postom na tym forum zdejmowanie butow nie ma to nic
      wspolnego w wiochowatoscia, czy tez nie. Po prostu niektorzy wola
      zeby u nich zdejmowac buty, a inni nie. Zawsze nalezy uszanowac
      wole gospodarza.

      A poza tym, co jest zlego z wiochowatoscia ? Zapewne 90 procent
      wspolczesnej populacji Polski ma korzenie na wsi, i szczerze
      powiedziawszy nie za bardzo rozumiem skad u wszystkich nagle takie
      wielkopanskie zapedy. Przeciez wiekszosc Polakow to z urodzenia
      CHAMY ! A nawet i byla polska szlachta to, nie oszukujmy sie,
      takze byli, z dzisiejszego punktu widzenia, bardzo prowincjonalni i
      wiochowaci ludzie.

      Zdejmowanie butow, z moich doswiadczen, nie jest takze zjawiskiem
      wylacznie polskim, muzulmanskim, czy japonskim. Jest to zjawisko
      dosc rozpowszechnione w zachodnim swiecie takze np w USA, skad mam
      wieloletnie doswiadczenia. Wiem, wiem, ze zaraz wszyscy sie rzuca
      na mnie mowiac ze na amerykanskich filmach wszyscy wchodza w
      butach. No tak, ale tak jest w filmach. W rzeczywistosci,
      zwlaszcza jesli w mieszkaniu, czy domu jest dywan (zwlaszcza taki
      od sciany do sciany), pyta sie albo mowi czy zdjac buty. Na
      filmach ! Na filmach kazdy jest milionerem !

      Zasady SV mozna sobie wsadzic, wiecie gdzie. Ja tez moge napisac
      ksiazke z SV jesli sobie tego zyczycie.

      Wszyscy ci ktorzy utrzymuja ze zdejmowanie butow to zwyczaj
      wiochowaty, sami najwyrazniej maja kompleksy wiochy. Bo jak
      wytlumaczyc ze ktos wwala sie z zewnatrz w ubloconych buciorach na
      twoje dywany czy podloge, ktora po nim potem musisz szorowac a brud
      roznosi sie po calym mieszkaniu ?
      • grassant Re: Zdejmowanie butow to jest osobisty wybor 07.12.08, 03:49
        kpt_kloss napisał:

        Przeciez wiekszosc Polakow to z urodzenia CHAMY ! A nawet i byla
        polska szlachta to, nie oszukujmy sie, takze byli, z dzisiejszego
        punktu widzenia, bardzo prowincjonalni i > wiochowaci ludzie.

        więc kto zdejmował buty? szlachta, czy chamy? Może ani ci,ani ci?

        Bo jak wytlumaczyc ze ktos wwala sie z zewnatrz w ubloconych
        buciorach na twoje dywany czy podloge, ktora po nim potem musisz
        szorowac a brud roznosi sie po calym mieszkaniu ?

        Skąd sie wziąłeś skoro u ciebie występują tylko "ubłocone buciory"
        • jasiu1999 Re: Zdejmowanie butow to jest osobisty wybor 07.12.08, 21:35
          Piszesz że większość Polaków to z urodzenia chamy. Niezupełnie.
          Szlachty było do 10%, ale jak to się potem pokomplikowało, sam
          diabeł wie - geny "szlacheckie" pewnie są niemal w każdym Polaku
          (Polce). Choć tych "chamskich" jest tak 10x tyle. :) Kto słuchał jak
          Kaczmarski śpiewał o swoim pochodzeniu - ten zrozumie. :)

          Z drugiej strony szlachta to w większości "ludzie ze wsi" - a
          dokładniej "włościanie". W miastach to byli "mieszczanie" - ani
          chłopi to byli ani arystokracja - podpadali pod prawo miejskie. Do
          tego było trochę ludzi wolnych - ani szlachty ani chamów - ale o tym
          to już się zupełnie zapomina. I księża - stan ten był odrębny! Co
          ciekawe do pewnego momentu to oni nawet się rozmnażali oficjalnie.
          Potem też.

          Zdumiewa mnie że obecnie "elyty" chcą być jednocześnie "włościanami"
          i "mieszczanami" - choć w tym jest sprzeczność! Więcej - samo
          pochodzenie nie-z-miasta jest uważane za uwłaczające - choć właśnie
          magnat czy szlachcic był nie z miasta - ale ze-swoich-dóbr. Ba!
          Zasada równości szlacheckiej określała, że szaraczek który sam
          uprawiał ziemię był równy magnatowi - tak samo mógł zostać posłem,
          tak samo stawiał kreskę.

          Więcej - w tym wszystkim zaniknięci są jakoś Kozacy. Czy Kozak był
          chamem - skoro nie odrabiał pańszczyzny i był Kozakiem rejestrowym?

          I co robić, gdy ma się część rodziny z tej części świata gdzie
          jeszcze niedawno jedzono misjonarzy?

          Moim zdaniem prawdziwie szlachetny jest ten, co potrafi uszanować
          cudzy dom. Każdy inny jest nie tyle chamem - co wrogiem. A wroga to
          czasem trzeba nawet i zabić - "jeżeli przyjdą nocą, kolbami w drzwi
          załomocą" (i oczywiście butów nie będą zdejmować!)

          Więc jako właśnie człowiek szlachetny nie wolno nikomu urągać że
          pochodzi ze wsi, że jest czarny, że jest Żydem lub kobietą, albo że
          jeździ na rowerze lub zdejmuje/nie-zdejmuje butów u siebie w domu.

          Ale jeżeli ktoś włazi z butami tam gdzie nie wolno - to nie jest
          czymś niegodziwym najpierw zwrócić mu uwagę a potem zastosować inne
          środki, aby przywrócić porządek tam, gdzie za porządek jesteśmy
          odpowiedzialni.
      • poranna_kawa Re: Zdejmowanie butow to jest osobisty wybor 07.12.08, 08:23
        > Wszyscy ci ktorzy utrzymuja ze zdejmowanie butow to zwyczaj
        > wiochowaty, sami najwyrazniej maja kompleksy wiochy. Bo jak
        > wytlumaczyc ze ktos wwala sie z zewnatrz w ubloconych buciorach na
        > twoje dywany czy podloge, ktora po nim potem musisz szorowac a brud
        > roznosi sie po calym mieszkaniu ?

        gratuluję znajomych. nie znasz nikogom kto nie chodzi w brudnych, ubłoconych buciorach? wszyscy w walonkach uwalanych gnojem i błotem?
      • zi69 Jaśniepaństwo lubi uczyć chamów kultury 07.12.08, 12:57
        Masz rację, ale nasze jaśniepaństwo wychowane na "Dynastii" i oczytane w
        zasadach SV ciągle ma problem z uszanowaniem zwyczajów, które z jakiegoś powodu
        uważa za wieśniackie, nawet jeśli ze wsią nie mają nic wspólnego.
        Pewnie to taki łatwy sposób na wywyższenie się w swoich oczach, pokazanie się
        jako człowiek światowy co nie znaczy światły, bo to już wymaga trochę wysiłku.
    • cantatrice_chauve Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 10:17
      ja starsznie nie lubię jak gospodarze każą mi ściągać buty. nie po
      to idę z wizytą w stroju pełnym, wyjściowym, którego buty są b.
      ważnym dopełnieniem, aby mi ktoś potem kazał szurać na boso po
      mieszkaniu albo bron Boże zakładać cudze kapcie, które niejedne
      stopy nosiły- fuuuu. nigdy swoim gościom nie każę ściągać butów i
      wręcz im na to nie pozwalam, chyba że ktoś się mocno uprze bo tak
      woli. nie jest dla mnie problemem zamieść po gościach czy przetrzeć
      podłogę po ich wyjściu. też mamy parkiet, ale moje znajome nie
      paradują już w takich cienkich metalowych szpileczkach żywcem z lat
      90':)) Moja mam mi zawsze mówiła, że jest to meganieeleganckie jak
      gospodarze każą ściągać buty i np. na imieninach wszyscy goście są w
      eleganckich spódniczkach, rajstopkach i rozciapcianych kapciach:)
      szczyt elegancji po prostu!!
      • damianbsc Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 11:38
        @cantatrice_chauve

        Nie szata zdobi czlowieka.
        Chyba,ze nie masz swoja osoba nic do zaoferowania.
        • grassant Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 12:06
          damianbsc napisał:

          > @cantatrice_chauve
          >
          > Nie szata zdobi czlowieka.
          > Chyba,ze nie masz swoja osoba nic do zaoferowania.

          Ty oferujez worek bose stopy i worek pokutny?
      • drugi.dwukropek Re: gościnność a ściaganie butów :/ 08.12.08, 11:42
        cantatrice_chauve napisała:
        > idę z wizytą w stroju pełnym, wyjściowym, którego buty są b.
        > ważnym dopełnieniem, aby mi ktoś potem kazał szurać na boso po
        > mieszkaniu

        Zawsze odwiedzasz kogoś "z wizytą", "w stroju pełnym, wyjściowym"???
        Hmm, będąc w stroju codziennym nigdy nie odwiedzasz nikogo?
        Co wy z tymi imieninami (i innymi "okazjami")? Przecież nie o tym
        pisała autorka wątku.
    • lopi1 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 10:43
      Nie krzycz, grzecznie proszę.
      • drugi.dwukropek Re: gościnność a ściaganie butów :/ 08.12.08, 11:28
        lopi1 napisała:
        > Nie krzycz, grzecznie proszę.

        Musi się jakoś wyróżnić, żeby nie pomylono go z jasiem :PP
    • yngvar Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 11:29
      Osobiscie za zloty srodek w tej sytuacji uwazam grzeczne poproszenie o
      przyniesienie butow na zmiane. Kazdy dobierze sobie do stroju i bedzie OK.
      Kapciom absolutne nie, sam nie zgodzilbym sie na zalozenie cudzych, uwazam ze
      jest to niehigieniczne.
      Sam mieszkam w Holandii, tutaj butow idac w gosci sie na ogol nie zdejmuje.
      Pisze na ogol, bo w momencie kiedy wpada do mnie dobry kumpel na piwo, albo
      serdeczna przyjaciolka na herbate, to buty zdejmuja, ale nie dlatego, ze im kaze
      :) tylko zeby na przyklad moc wygodnie wyciagnac sie na tapczanie albo usiasc z
      nogami na stole (do wszystkich potencjalnych krytykantow: sam tez tak czasami
      siedze, bo lubie, a stolik po takim uzyciu oczywiscie myje :))
      Kiedy zapraszam wieksza ilosc gosci, nie przychodzi mi do glowy prosic
      kogokolwiek o sciaganie butow. Dywanow nie mam (bo nie lubie), a przetarcie
      paneli mopem po wizycie to kwestia kwadransa.
      • damianbsc Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 11:37
        OK. Pojde na chodnik i wdepne w smarki emeryta, w pluniecie jakiegos dresa, w
        kilka kup psich i w kaluze moczu zula a nastepniewejde do Twojego salonu- ok?
        • grassant Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 12:08
          damianbsc napisał:

          > OK. Pojde na chodnik i wdepne w smarki emeryta, w pluniecie
          jakiegos dresa, w
          > kilka kup psich i w kaluze moczu zula a nastepniewejde do Twojego
          salonu- ok?

          Skoro to jest jedyne co możesz wnieść, to wnoś to do swojej
          slamsowej nory.
          • niesforna.blondynka Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 16:32
            No jakby mnie ktoś poprosił o przyniesienie ze sobą w gości kapci,
            parsknęłabym mu śmiechem w twarz i oczywiście nie przyszła. Zresztą
            nie tak dawno, bylismy z narzeczonym u jego kuzynki. Już w
            przedpokoju rzuciła się na nas abyśmy ściągali buty i zaczęła
            podsuwać kapcie. Odpowiedź była krótka- " Butów nie zdejmiemy, jak
            dla Ciebie ważniejszy parkiet to nie zapraszaj gości".
            Albo porozkładaj gazety w całym domu:P
            • jasiu1999 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 19:09
              > nie tak dawno, bylismy z narzeczonym u jego kuzynki. Już w
              > przedpokoju rzuciła się na nas abyśmy ściągali buty i zaczęła
              > podsuwać kapcie. Odpowiedź była krótka- " Butów nie zdejmiemy, jak
              > dla Ciebie ważniejszy parkiet to nie zapraszaj gości".

              Gdybyś, blondi, przyszła do mnie, to być może usłyszałabyś bardzo
              krótkie: "wyjdź". I aby nie było wątpliwości - nigdy nie byłabyś
              powtórnie zaproszona.

              A teraz krótkie wyjaśnienie dlaczego: bo w moim własnym domu to ja
              jestem panem - i musisz zachowywać się tak, jak ja chcę - lub wyjść.
              Co więcej - gdyby ci się zapomniało gdzie są drzwi - to możliwe jest
              też zastosowanie bardzo drastycznych środków aby to ci przypomnieć.

              I jeszcze drobiazg - nie chodzi tylko o buty. To może być cokolwiek.
              Jesteś gościem - musisz szanować gospodarza. Nie podoba się? To won!
              I ciesz się jeżeli psami nie poszczują.
              • niesforna.blondynka Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 19:22
                Hihi, do takiego chama na pewno bym nie przyszła, a jesli już butów
                bym nie zdjęła chocbyś miał mnie rotwaillerem poszczuć:D
                EOT.
                • jasiu1999 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 20:53
                  Cóż, blondi, pewnie bym cię nie wpuścił. To że jesteś blondynką to
                  nie oznacza że każdy od razu musi cię wpuszczać do łóżka w butach -
                  przerost mniemania o sobie masz niesamowity. A moje mieszkanie to
                  moja twierdza - podobnie jest moje jak moje łóżko czy moje życie. I
                  choć to nie zgodne z dawnymi zasadami - albo byś wyszła dobrowolnie,
                  albo zastosowałbym stosowne środki - w tym takie, które zmusiłyby
                  ciebie do opuszczenia mojej posesji. I nie rozśmieszaj, że
                  zaparłabyś się o futrynę czy coś równie głupiego zrobiła - ostatni
                  który czegoś takiego próbował sam sobie ubranie rozdarł a potem to
                  już tylko uciekał. Ja nie goniłem :)

                  W moim życiu nie ma miejsca na zarozumiałe pannice nie potrafiące
                  objąć swoim umysłem iż zasady jakie wyniosły z własnego domu
                  niekoniecznie muszą wszędzie być stosowane. Dam ci jednak dobrą
                  radę - nie opuszczaj Polski - bo możesz się przykro rozczarować i to
                  nie tylko w Japonii.
                  • oldbay Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 21:13
                    Nie dogryzaj dziewczynie. Ona ma po prostu krogulcze pazury i się
                    wstydzi a jej chłopak chodzi w śmierdzących skarpetach.
                    -
                    oldbay
                  • nangaparbat3 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 21:18
                    jasiu1999 napisał:

                    > Cóż, blondi, pewnie bym cię nie wpuścił. To że jesteś blondynką to
                    > nie oznacza że każdy od razu musi cię wpuszczać do łóżka w butach -
                    Cóż, netowe blondynki w realu często okazuja się rude, ciemnowłose lub zgoła
                    siwe - za to jak ktoś w necie jest chamem, bedzie nim i zwykłym zyciu.
            • drugi.dwukropek Re: gościnność a ściaganie butów :/ 08.12.08, 11:51
              niesforna.blondynka napisała:
              Odpowiedź była krótka- " Butów nie zdejmiemy, jak
              > dla Ciebie ważniejszy parkiet to nie zapraszaj gości".
              > Albo porozkładaj gazety w całym domu:P

              Zachowanie nad wyraz niekulturalne. Nawet jeśli nie akceptujesz
              zdejmowania butów u kogoś, wypadało tym razem zdjąć, skoro gospodyni
              nalegała. Co najwyżej nie skorzystać w przyszłości z zaproszenia do
              tej osoby.
        • jasiu1999 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 21:10
          > kilka kup psich [...]

          Masz świętą rację - ale jeszcze dodam - w gumofilcach przejść przez
          cmentarz, po drodze wdepnąć w nawóz naturalny i nienaturalne
          herbicydy, potem wdepnąć w skórkę po bananie, potem jeszcze odchody
          szczura, potem jakieś gnijące liście i trawa z motylicą...
          możliwości jest wiele. Charch z gruźlicą albo z AIDS, niedopałek...
          ba! nawet można wdepnąć w jakże obrzydliwe, fuj, ślady czyichś
          bosych stóp!

          A tym co są potomkami arystokratów (bo jakiś galicyjski hrabia miał
          słabość do pomywaczek) - przypominam - trzewiki na salony to nie to
          samo co buty do końskiej jazdy - nigdy nie człapiemy po dywanie w
          zabłoconych kaloszach itd. itp.

          Więc jak komuś się marzy bycie nie-chamem - to kupić sobie kalosze,
          ubrać kalosze na trzewiki, grzecznie zdjąć trzewiki w przedpokojach,
          a to po to aby bucik błyszczał elegancją a nie śmierdział
          rynsztokiem. Nie doradzałbym lektyk ludziom młodszym, bo sprawia to
          wrażenie złe. Ale osoby dojrzałe... i z takiego rozwiązania problemu
          skorzystają. Oczywiście wysiadać należy na rozwinięty wcześniej
          dywan, niekoniecznie czerwony (bo to takie banalne!)

          ROTFL
          • grassant Podsumowanie? 07.12.08, 21:50
            www.mariuszszczygiel.com.pl/386,teksty/tajemnice-polskie
            • nangaparbat3 Re: Podsumowanie? 07.12.08, 23:50
              A la wykształciuchy?
              A kto by tam ich słuchał.
          • jarotka.net Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 21:59
            Butów się nie zdejmuje w gościach! To gdzie Ty mieszkasz i co za
            ludzie do ciebie przychodzą, że Ci wnoszą gnój, smarki, charki i
            błoto. W oborze ?
            • grassant Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 22:31
              moi goście wsiadają do auta w garażu i wysiadają w garażu, po czym
              wjeżdżają windą. Co będe tłumaczył zresztą
    • gunik2000 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 22:38
      Był już przecież taki wątek? Ba swego czasu trafił na pierwszą stronę w GW i był
      cały wątek na temat tego wątku :-)
      Były chyba nawet do tego komentarze rozmaitych socjologów, psychologów itp
      (poprawcie mnie jeśli się mylę, ale chyba nie najlepiej traktujące zwolenników
      ochrony parkietów przed gośćmi).
      pozdrawiam
      • nangaparbat3 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 23:54
        Byuło juz wiele takich watkow, liczba watków i wpisow w rownac sie chyba tylko
        moze wątkom o publicznym karmieniu piersią.
        Ciekawe by bylo sprawdzic jakos, czy zwolennicy ściagania obuwia są za czy
        przeciw wystawianiu biustów na widok, no i co z tym u preferujacych gosci w
        lakierkach i szpilkach (niszczacych parkiety - "nasze, wyłączne' zapracowane").
        • gunik2000 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 08.12.08, 00:09
          Dobre, naprawdę dobre :-))))
          Idę o zakład, że są przeciwko "wystawianiu" biustów. Nie wiem, co na to badania
          socjologiczne :-)
          Mnie zawsze jak słyszę o kwestii obuwia i dbałości o cenne parkiety przypomina
          się obrazek z przed paru lat. Obrazek polegał na dywanach przykrytych folią. U
          gospodarzy a bodaj sylwestrowej imprezy... Nie pamiętam, czy chronili podobnie
          także meble...
          Pozdrawiam

          nangaparbat3 napisała:

          > Byuło juz wiele takich watkow, liczba watków i wpisow w rownac sie chyba tylko
          > moze wątkom o publicznym karmieniu piersią.
          > Ciekawe by bylo sprawdzic jakos, czy zwolennicy ściagania obuwia są za czy
          > przeciw wystawianiu biustów na widok, no i co z tym u preferujacych gosci w
          > lakierkach i szpilkach (niszczacych parkiety - "nasze, wyłączne' zapracowane").
        • drugi.dwukropek Re: gościnność a ściaganie butów :/ 08.12.08, 10:26
          nangaparbat3 napisała:
          > są za czy przeciw wystawianiu biustów na widok

          O, to jest dobry pomysł na nowy wątek :D
    • drugi.dwukropek Re: gościnność a ściaganie butów :/ 08.12.08, 11:28
      znam-sie napisał:
      > PRZYJEMNIE ŻE W POLSCE SA JESZCZE LUDZIE NORMALNI

      Przyjemnie samemu ze sobą pogadać :D
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka