Gość: Majka
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
19.01.02, 11:03
Co zrobić, żeby oddzielić swoje życie od jego? żeby jego dobry humor nie był
moim dobrym humorem, a zły złym? Logika podpowiada aby sie czymś zająć. tak,
ale jeśli nawet gdzieś wyjdę, to potem powrót do martwego domu jest koszmarem.
On jest niby dobrym partnerem, zrobi śniadanie, zmyje gary, pogada ale nie ma w
tym serca.Od czasu kiedy okazało się,że nasze cele są inne. Ja potrzebuję domu,
jego obecności i uwagi skierowanej na mnie. On potrzebuje wolności, to znaczy
nie chce się rozwieść ale chce być wolny w swoim związku. Chciałabym to
zaakceptować ale potrzeba przebywania z nim jest silniejsza od jakiegokolwiek
rozsądnego myślenia. Jako dziecko nie byłam obsypywana pochwałami i
pieszczotami. A on mi to dawał przez 3 lata i byłam wtedy najszczęsliwsza.
Tyle, że po ślubie wszystko się zmieniło. On był dalej dla mnie wszystkim,
całym moim domem i rodziną, a ja dla niego kulą u nogi. I tak już 4 lata,
usiłujemy pogodzić te swoje wyobrażenia o wspólnym życiu. Czasem wychodzi i
jest wspaniale, ale częściej siedzimy po obu stronach barykady.Teraz własnie
jest stan wojenny. Każde robi co chce, jego nie ma w domu, bo realizuje swoją
wolność, a ja siedzę siedzę sama, płacze i czekam na niego. Bo pomimi tego, że
mnie krzywdzi jest dalej moim domem i rodziną.