Dodaj do ulubionych

potrzebuję go do szczęścia

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.02, 11:03
Co zrobić, żeby oddzielić swoje życie od jego? żeby jego dobry humor nie był
moim dobrym humorem, a zły złym? Logika podpowiada aby sie czymś zająć. tak,
ale jeśli nawet gdzieś wyjdę, to potem powrót do martwego domu jest koszmarem.
On jest niby dobrym partnerem, zrobi śniadanie, zmyje gary, pogada ale nie ma w
tym serca.Od czasu kiedy okazało się,że nasze cele są inne. Ja potrzebuję domu,
jego obecności i uwagi skierowanej na mnie. On potrzebuje wolności, to znaczy
nie chce się rozwieść ale chce być wolny w swoim związku. Chciałabym to
zaakceptować ale potrzeba przebywania z nim jest silniejsza od jakiegokolwiek
rozsądnego myślenia. Jako dziecko nie byłam obsypywana pochwałami i
pieszczotami. A on mi to dawał przez 3 lata i byłam wtedy najszczęsliwsza.
Tyle, że po ślubie wszystko się zmieniło. On był dalej dla mnie wszystkim,
całym moim domem i rodziną, a ja dla niego kulą u nogi. I tak już 4 lata,
usiłujemy pogodzić te swoje wyobrażenia o wspólnym życiu. Czasem wychodzi i
jest wspaniale, ale częściej siedzimy po obu stronach barykady.Teraz własnie
jest stan wojenny. Każde robi co chce, jego nie ma w domu, bo realizuje swoją
wolność, a ja siedzę siedzę sama, płacze i czekam na niego. Bo pomimi tego, że
mnie krzywdzi jest dalej moim domem i rodziną.
Obserwuj wątek
    • Gość: facet Re: potrzebuję go do szczęścia IP: *.powertel.net.au 20.01.02, 07:03
      Gość portalu: Majka napisał(a):

      > Co zrobić, żeby oddzielić swoje życie od jego? żeby jego dobry humor nie był
      > moim dobrym humorem, a zły złym? Logika podpowiada aby sie czymś zająć. tak,
      > ale jeśli nawet gdzieś wyjdę, to potem powrót do martwego domu jest koszmarem.
      > On jest niby dobrym partnerem, zrobi śniadanie, zmyje gary, pogada ale nie ma w
      >
      > tym serca.Od czasu kiedy okazało się,że nasze cele są inne. Ja potrzebuję domu,
      >
      > jego obecności i uwagi skierowanej na mnie. On potrzebuje wolności, to znaczy
      > nie chce się rozwieść ale chce być wolny w swoim związku. Chciałabym to
      > zaakceptować ale potrzeba przebywania z nim jest silniejsza od jakiegokolwiek
      > rozsądnego myślenia. Jako dziecko nie byłam obsypywana pochwałami i
      > pieszczotami. A on mi to dawał przez 3 lata i byłam wtedy najszczęsliwsza.
      > Tyle, że po ślubie wszystko się zmieniło. On był dalej dla mnie wszystkim,
      > całym moim domem i rodziną, a ja dla niego kulą u nogi. I tak już 4 lata,
      > usiłujemy pogodzić te swoje wyobrażenia o wspólnym życiu. Czasem wychodzi i
      > jest wspaniale, ale częściej siedzimy po obu stronach barykady.Teraz własnie
      > jest stan wojenny. Każde robi co chce, jego nie ma w domu, bo realizuje swoją
      > wolność, a ja siedzę siedzę sama, płacze i czekam na niego. Bo pomimi tego, że
      > mnie krzywdzi jest dalej moim domem i rodziną.

      Gdy dwoch ludzi zejdzie sie w milosci,(reszte niestety musze napisac po
      angielsku, przepraszam)they weave a fabric of consciousness. If the fabric is
      strong, then both lovers have made it so; each loving thought and action is a
      thred added to the fabric. You and your beloved have priviledged moments in which
      you understand what love is. Musicie budowac milosc razem, on to tez musi
      zrozumiec w koncu.Porozmawiaj z nim.
      pozdrowienia

    • Gość: kobietka Re: potrzebuję go do szczęścia IP: *.*.*.* 20.01.02, 10:20
      wiesz przeczytałam twoj post i pierwsza rzecz jaka przyszla mi do glowy to jest
      to, ze ja moglabym napisac prawie to samo.Poznalam go jakies 2 lata temu,
      mezczyzna -w separacji z dwojka dzieci.Mamy niezgodne charaktery on byk ja
      skorpion.Ja go bardzo kocham.On chce byc wolny w zwiazku, a ja tak jak ty
      potrzebuje jego obecnosci, pochwal,uwagi.Ktos pomysli sobie, alez ona glupia
      przeciez on jest zonaty.W gwoli wyjasnienia odwiedza dzieci raz na tydzien lub
      na dwaitd A my coz mieszkalismy razem jakis rok albo dluzej i wiadomo jak w
      kazdym zwiazku bylo raz cudownie, czasem mniej.on dawal mi poczucie, ze
      tworzymy wspolny swiat wspolne zycie.Ostatnio on mieszkal u mnie u rodzicow,
      szukalismy razem mieszkania.Znalezlismy:ale on juz nie chce mieszkac i zyc
      razem ze mna!Wierzcie mi czas, ktory spedzilam razem z nim byl bardzo bardzo
      intensywny.Argumenty:wlasnie owa wspomniana potrzeba wolnosci.A ja coz nie
      wyobrazam sobie byc bez niego gdy nie ma go obok mnie tesknie, potrzebuje tak
      jak Ty obecnosci,uwagi , pochwal.Bardzo go kocham.Ale jest to samo co u ciebie
      rozne cele.Nie jest to identyczna sytuacja i opisalam ja tylko tak pokrotce,
      ale wspolczuje Ci wiem co czujesz i wiem jak to boli,ale staraj sie byc silna ,
      uwierz w siebie moze latwo mi sie mowi, przeciez to jest Twoj maz.zycze bys
      znalazla w sobie sile i jak napisal facet abyscie odnalezli milosc.Moze Tobie
      sie uda bo w moim zwiazku mnie brakuje sily i nie pozwala mi honor. mam
      nadzieje ze Twoj mezczyzna nie jest mizogonista jak moj.Serdecznie Cie
      pozdrawiam.
      • Gość: Es Re: potrzebuję go do szczęścia IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20.01.02, 15:35
        Kobietko i Majka , mam takiego samego meza. A co ciekawe, on tez jest spod
        znaku byka.Ale wiadomo, ze to nie o znak zodiaku chodzi. Jestesmy ze soba 5 lat
        i niedlugo sie rozwodzimy. Ja juz dojrzalam do tego. Mam juz dosyc wiecznego
        podtrzymywania ogniska domowego przez siebie sama. On chce byc wolny,rzadko sie
        odzywa itp.
        • Gość: Es Re: potrzebuję go do szczęścia- C.D IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20.01.02, 15:41
          Sorry, ale niedokonczylam. Zreszta co tu pisac,moglabym przepisac list Majki i
          wszystko by sie zgadzalo. Ale ja juz tak nie moge,mam dosc.Cale szczescie, ze
          nie mamy dzieci. Mam nadzieje, ze jeszcze uloze sobie zycie. A wam zycze
          szczescia .Pozdr.
          • Gość: moonlite Re: potrzebuję go do szczęścia- C.D IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.02, 17:40
            Moj maz tez byl spod znaku Byka, ale mam odwrotne wrazenia, ciagle bylo, ze za
            malo zwracam uwagi na niego, nie pozwalal mi wyjsc z kolezanka, byl obsesyjnie
            zazdrosny, w koncu mialam tego wszystkiego dosc i odeszlam. Potem bylam z
            facetem ktory przeciwnie - dawal mi duzo wolnosci, do tego stopnia, ze w ogole
            nie mialam poczucia, ze z nim jestem - bardziej pasowal do tego, o czym
            pisalyscie - mialam poczucie, ze ze mna sie nudzi, co bylo bardzo przykre, ale
            wiedzialam, ze to nie jest moja wina, bo inni ludzie nie nudzili sie ze mna (w
            koncu zaczelam spedzac wiecej czasu z innymi ludzmi, ktorzy mnie akceptowali
            itd.) Konkludujac: ani nadmiar wolnosci, ani niewola nie sa do zniesienia.
            Natomiast nie warto uzalezniac swojego szczescia od drugiej osoby, tego jestem
            pewna. Nie znosilam jak moj maz dopraszal sie uwagi, a potem znalazlam sie na
            jego miejscu, nie jest przyjemne wierzcie mi bycie ani "katem",
            ani "ofiara"...
      • Gość: Majka Re: potrzebuję go do szczęścia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.01.02, 09:22
        "Kobietko" i "Es", mam do was prośbę: podajcie , jeśli mozecie lub chcecie,
        swoje adresu e - mail. Będę bardzo wdzięczna, dziękuje za słowa otuchy. Miło
        jest gdy człowiek nie czuje się ze swoimi problemami jak ufoludek na ziemi.
        jeszcze raz gorąco proszę o kontakt, może macie założone gadu - gadu? Majka
    • Gość: Es Re: potrzebuję go do szczęścia IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 22.01.02, 21:25
      Przepraszam Cie Majka, ale nie bardzo moge to zrobic ,bo mamy jeden adres z
      moim (jeszcze) mezem. On moze to czytac. Narazie nie wiem, jak zalozyc sobie
      swoje konto. Pisz tutaj jak chcesz. Nie mam gadu-gadu, mieszkam za granica.
      Bardzo bym chciala ale nie bardzo moge. Sorry.
      • sync Re: potrzebuję go do szczęścia 23.01.02, 02:54
        Gość portalu: Es napisał(a):

        > Przepraszam Cie Majka, ale nie bardzo moge to zrobic ,bo mamy jeden adres z
        > moim (jeszcze) mezem. On moze to czytac. Narazie nie wiem, jak zalozyc sobie
        > swoje konto. Pisz tutaj jak chcesz. Nie mam gadu-gadu, mieszkam za granica.
        > Bardzo bym chciala ale nie bardzo moge. Sorry.

        przepraszam ze sie wtracam.Es zalozenie wlasnego ,darmowego ,osobnego ,prywatnego
        konta e-mail jest bardzo proste i jest sporo mozliwosci.jedno z najbardziej chyba
        popularnych jest hotmail (www.hotmail.com)inne to np. www.yahoo.com
        www.netscape.net email.com www.juno.com lycos.com itd. po zalozeniu takiego konta
        tylko Ty bedziesz mozliwosc zalogowania sie. no chyba ze maz "wywacha" Twoj
        password:-)
        oh przeciez tutaj tez mozesz zalozyc sobie konto .patrz wyzej "zaloz konto w
        gazeta.pl" :-)

        pozdrawiam i mam nadzieje ze to nie byl zart odnosnie tego ze nie wiesz jak sobie
        zalozyc inne konto:-)w innym przypadku wyjde przez Ciebie na durnia:-)
        • Gość: Es Re: potrzebuję go do szczęścia IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 23.01.02, 16:21
          Dziekuje Ci Sync ! To nie byl zart.
      • Gość: Majka Re: do Es IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.01.02, 12:54
        Dziękuje za odzew. Zawsze to lepiej jak człowiek wie, że nie jest ze swoim
        problemem sam.Es jedno mnie zastanawia, dlaczego to tylko my (kobiety, żony
        itd) tak walczymy o związek, dlaczego to tylko my tak przezywamy rozstania i
        dlaczego to my dajemy im ciagle kolejna szansę. U mnie nastąpiło pewne
        wyciszenie tzn. nie skaczemy juz sobie do oczu, ale problem jest nierozwiązany,
        bo jak on twierdzi: to mój problem i moja samotność. Może i tak, tylko że
        poprzez małżeństwo chciałam od niej uciec a wlazłam w nia po uszy. I pomimo, że
        tonę nie widzę rozwiązania problemu. Chyba się zapiszę do psychologa. na
        terapię małżeństw on na pewno się niezgodzi ale może uratuję samą siebie.
        jedyne co mnie trzyma w tym związku to nadzieja.
        Dzisiaj pogoda typowo wiosenna. Pierwsze od trzech tygodni słońce. Coż wzmaga
        to tylko tęsknotę za wspólnymi spacerami.
        Trzymaj się Es. Do usłyszenia.
    • Gość: Magda Re: Jak byc znowu szczesliwa. DO MAJKI IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 23.01.02, 02:20
      Przez 3 lata bylo dobrze i nagle po slubie jest zle, dlaczego???? Co sie
      zmienilo??? Jaki macie poglad na kwestie posiadania dzieci??? Dlaczego maz nie
      zabiera cie do znajomych??Napewno byloby dobrze zeby maz nie odczuwal takiej
      wielkiej za ciebie i twoje samopoczucie odpowiedzialnosci. Czy masz cos co
      sprawia ci przyjemnosc np. fotografia, malowanie, krzyzowki, dobra ksiazka??
      Czy jestes z siebie zadowolona?? Co moglabys zrobic dla siebie aby sie lepiej
      poczuc? (np. wizyta u fryzjera, zajecia joga lub karate, moze plywanie,
      gimnastyka).Twoj maz nie jest twoim domem i cala rodzina. Twoj maz jest twoim
      mezem. Nie obciazaj go za duzo psychicznie, a moze zobaczysz roznice na
      lepsze.Jesli chcesz sprobuj cos takiego: Dla odmiany rozluznij sie totalnie .
      Przestan plakac. Nikt nie chce kochac z litosci ani nikt nie chce byc kochanym
      z litosci, ty tez. Slusznie zauwazylas, ze potrzebujesz meza do szczesca, a nie
      ze jest calym twoim szczesciem, wiec postepuj tak aby i on potrzebowal cie do
      szczescia. Atmosfera musi byc niezla skoro tak ucieka z domu Zmien to.Jak wroci
      przywitaj go milym slowem i usmiechem, bez zbednego narzucania i bez zadnych
      wyrzutow. Zachowuj sie jakbys byla najszczesliwsza osoba na swiecie,
      rozluzniona, nie koncentruj sie na jego osobie , traktuj go przez jakis czas
      jak dobrego znajomego z ktorym mieszkasz pod jednym dachem. Musi zauwazyc
      roznice. Badz konsekwentna zadnych placzow, wyrzutow, rozluznienie i zmiana
      punktu ciezkosci. Wiem ze to nie bedzie dla ciebie latwe, ale gra warta
      swieczki. Mozesz po pewnym czasie zaproponowac mu gdzies wspolne wyjscie. Cos
      co bedzie w obrebie waszych wspolnych zainteresowan. Zastosuj metode malych
      krokow, ale we wlasciwym kierunku i duzo cierpliwosci. Powodzenia.
      • Gość: Majka Re: do Magdy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.01.02, 13:13
        Madziu, dziękuje za rady. Zgadzam się z Tobą w każdym calu. Tylko czasem
        poczucie własnej krzywdy jest silniejsze od logicznego myślenia.Widzisz mam
        pracę, ale nie satysfakcjonuje ona mnie zbytnio, ani finansowo ani rozwojowo.
        Nie moge jej na razie zmienić gdyż obowiązuje mnie pewna lojalność wobec mojego
        pracodawcy(W kwietniu , po 4 latach nieobecności, wróciłam spowrotem do
        Warszawy i za dwa dni miałam już pracę, co jak wiesz w chwili obecnej jest dość
        duzym fartem). Więć siedzę i spłacam "dług wdzięczności). Chodzę do szkoły
        zaocznie i z powodu zbliżającej się sesji nie mogę narzekać na brak zajęć. Od
        lutego idę na siłownię. Ale co z tego, kiedy nic nie cieszy jak się przebywa
        razem 2 godziny na dobe i to według ścisle wyznaczonego grafiku mojego męża.
        On mówi tylko o swojej wolności i chęci uczenia się nowych rzeczy(poznawania
        życia)i nigdy z tego nie zrezygnuje.A ja mam dosyć podstępów i udawania mądrej
        i wyrozumiałej kobiety a by go zatrzymać. ale nie chcę go stracic. I co tu
        robic????? Cięzko nawet o tym porozmawiać ze znajomymi bo jestem jedyna mężatka
        w ich gronie, a poza tym moja opowieść nie byłaby obiektywna. I tak pietrzę
        sobie problemy i już chce mi się płakać na myśl, że przede mną kolejny samotny
        wieczór. Zeby było fajniej, mój mąż wieczorami uczy się księgowości u swojego
        ojca,wychodzi o 18- tej a wraca o 1-szej w nocy. Dom teściów stoi 100m od
        naszego mieszkania.Więć ja ty sama, a on 100m dalej w otoczeniu mamusi i
        tatusia spędza wieczory.I tak od trzech tygodni. Czekam na Twój komentarz, bo
        nie ukrywam, że w tym rozmamłanym stanie czyjeś zdecydowane podejście bardzo mi
        pomaga. Chciałabym podjąc walkę ale czy naprawdę efekty będą takie jakich
        oczekuję? Tego się boję. Pozdrawiam i czekam na odpowiedź. Majka
        • Gość: Magda Re: do Majki IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 23.01.02, 18:46
          Majka czy te 4 lata poza Warszawa spedziliscie z mezem razem, czy zyliscie w
          rozlace? Co wedlug ciebie lezy u zrodel kryzysu? Jakie sa argumenty meza?
          Jesli mozesz napisz na ten temat.Pracy na razie nie zmieniaj. Przebywanie w
          domu rodzicow od 6 wieczorem do 1 w nocy w celu nauki to tylko pretekst. Nie
          mysle, ze tak sie caly czas pilnie uczy. Zaproponuj mu, ze wpadniesz do nich
          jak beda mieli przerwe w nauce. Kup kawalek ciasta, albo upiecz kurczaka i wal
          do tesciow. Nie na dlugo. Pol godziny wystarczy wpadnij z dobrym usmiechem i
          rob nawet dobra mine do zlej gry. Moze po pewnym czasie naprawde bedzie dobra
          atmosfera, jesli maz sie przekona ze nie jest to wynikiem kontroli lub
          pretensji z twojej strony. Moze pomysla sobie, ze to milo z twojej strony, ze
          pomyslalas o nich. Powodzenia.
    • Gość: JIHAD Re:Majka Majka Majka IP: *.focal-chi.corecomm.net 23.01.02, 22:11
      Gość portalu: Majka napisał(a):

      > Co zrobić, żeby oddzielić swoje życie od jego?
      . Każde robi co chce, jego nie ma w domu, bo realizuje swoją
      > wolność, a ja siedzę siedzę sama, płacze i czekam na niego. Bo pomimi tego, że
      > mnie krzywdzi jest dalej moim domem i rodziną.

      Dziewczyno nie siedz i nie placz . Zacznij wykorzystywac jego nieobecnosc!On
      realizujac swoja wolnosc daje Tobie wolnosc!
    • Gość: Loginek Re: potrzebuję go do szczęścia IP: *.ists.pl 26.01.02, 19:47
      A ja mialam problem wprost przeciwny. Zawsze byl przy mnie, zawsze mial jakies
      dobre slowo, zawsze po prostu byl. A mnie zaczal od tego szlag trafiac. Poszlam
      na piwko z kumplami - byl smutny, chociaz pytalam czy chce isc ze mna
      (odpowiedz oczywiscie negatywna), pogadalam z jego znajomym - byl smutny (bo on
      sie do mnie usmiechal), chcialam miec wieczor tylko dla siebie - byl smutny. A
      ze mnie jest cholerny ekstrawertyk - ja bez ludzi po prostu zyc nie moge !!!
      Usycham i wiedne ;) Ale tez mam momenty, ze jestem zla i wole sie do nikogo nie
      odzywac.
      Moj apel :
      Majka - docen go !!!! Nie reaguj histerycznie, kiedy sie nie odzywa, po prostu
      przeczekaj - ja to znam z autopsji i moge sie zalozyc, ze to jego milczenie
      ABSOLUTNIE nie jest wymierzone w Ciebie, tylko On ma po prostu chwilowo
      wszystkiego dosyc. Docen ta wolnosc, ktora masz - ze mozesz sobie jesc twarozek
      i ogladac Ally Mcbeal z maseczka na twarzy, malujac jednoczesnie paznokcie u
      stop i nikt ci nie jeczy, ze "ten lakier to ci smierdzi" :)) Bo przeciez On
      zawsze wraca - jakby nei kochal, toby nie wracal :) A Ty zajmij sie soba -
      zagospodaruj sobie ten wolny czas. I juz. A na Byki mi tu prosze nie sobaczyc,
      bo Byki sa kochane ;))))
    • Gość: Biala Re: potrzebuję go do szczęścia IP: *.qc.sympatico.ca 26.01.02, 20:34
      Nie masz zadnej pasji? Cos co kochasz robic, co czyni Cie szczesliwa. Czy on
      nie odsuwa sie od Ciebie bo oplatalas sie wolol niego jak powoj? Brak Ci
      wlasnego zycia, zyjesz tylko nim. To blad. On sie dusi. Kota tez mozna
      zaglaskac na smierc.
      Zacznij zyc tak jakby jego obok Ciebie nie bylo. Rob wszystko na co masz
      ochote. Niech to co robisz sprawia Ci przyjemnosc. Zobaczysz jaka wolnosc jest
      piekna. Nie bedziesz chciala z niej zrezygnowac. I zrozumiesz czego on
      potrzebowal
      • Gość: ewa Re: potrzebuję go do szczęścia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.01.02, 22:02
        Ja jestem skorpion, a on byk - brzmi znajomo?
        Wiesz poruszyl mnie ten fragment o niechwalonym i niepieszczonym dziecku.
        Ja nie mialam ojca i wyszlam za maz, aby go odnalezc - moj maz mial byc przede
        wszystkim moim tatusiem,idealnym tatusiem. Minelo sporo czasu, ktory glownie
        wypelnilam narzekaniem na niego, ze jest nie taki, jak powinien byc.On twardo
        twierdzil, ze jest to przede wszystkim moj problem - i okazalo sie ze mial
        racje.W koncu zobaczylam, ze pomieszalam role, ludzi, ze nie da sie cofnac
        czasu, ze to moj maz i ze to nie jest jego rola uszczesliwianie mnie, ze to
        moja sprawa, moj bol i moja odpowiedzialnosc.Ze moje szczescie zalezy tylko ode
        mnie i nikt mi go nie zalatwi.
        Gdy przestalam wymagac aby byl tatusiem, okazal sie calkiem fajnym mezem.Ale to
        nie bylo od razu, bo tak sobie wymyslilam i tak postanowilam, dla scislosci.
        To chyba nie jest zly pomysl z ta terapia malzenska. Mozna ja podjac i samemu ,
        a juz samo to, ze popracujesz nad soba, sprawi, ze wasze relacje tez sie
        zmienia.Mam nadzieje, ze wam sie uda, ze tobie sie uda.
        Wydaje mi sie, ze jestes strasznie glodna milosci i uwagi, bo nie dostalas jej
        jako dziecko. Problem w tym, co wydaje ci sie blizsze - zmienic meza na
        bardziej uwazajacego z ryzykiem, ze po paru latach tez padnie na posterunku czy
        popracowac nad soba, przezyc jeszcze raz swoj smutek i opuszczenie - moze sie
        od niego wtedy uwolnisz a moze znajdziesz inne sposoby radzenia sobie z tymi
        uczuciami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka