rybka.dziubka
13.12.08, 16:26
jestem mama 8msc dziewczynki nikolki. przed slubem bylo wszystko ok. moj maz
zapatrzony we mnie i w nasza ciaze. podobalo mi sie to. to uczucie jakim sie
dzielilismy. po ciazy jakby sie zmienil o 360stopni.... zaczela sie nasza
historia z dzidziusiem tzn. moja..... robilam wszystko... to ja na spacery w
domu i kapanie... ja wstaje w nocy.... klucimy sie codziennie o to jak ja sie
zajmuje mala.... ze sie znecam bo nie kaze robic rzeczy takich jak serwetka na
lawie itd. od kiedy mala sie urodzila przestal sie interesowac mna i mala. nie
chodzi do pracy... nawt do lekarza na kontrol poporodowa mnie nie zawiozl. a
ja ciagle placze. mam juz dosc wszystkiego, ciagle siedze w domu nawet nie mam
znajomych nikogo komu moglabym sie zwierzyc wyplakac a najgorsze jest to ze
kiedys powiedzial ze powinnam sie leczyc... to mowie zeby mnie zawiozl do
lekarza a on ze to dobrze bo nagrzebia mi w papierach i ze mala mi zabiora bo
niby jak pojde do lekarza to co mu powiem?ze chce jakies tabletki? ma racje a
ja nadal czuje sie zle. bralam magnez ale nie pomaga. blagam o pomoc... jak tu
na leb nie dostac..