reniatoja
07.11.03, 11:49
Corka mojej kolezanki szla na lodowisko, zarzucila sobie przez ramie na
plecy lyzwe tak nieszczesliwie, ze przebila sobie rdzen kregowy i zmarla na
miejscu. Wlasnie sie o tym dowiedzialam. No ja nie wiem co powiedziec.
Kiedys znajoma dziewczynke (10 lat) przygniotl do sciany fiat cinqecento,
ktory stal zaparkowany na zboczu pagorka i nagle zaczal zjezczac w dol,
przygniatajac wlasnie to dziecko, na oczach ojca, na niedzielnym spacerku.
Smierc tez na miejscu. Ojciec popelnil samobojstwo kilka miesiecy pozniej.
Na kolezanke mojej mamy spadla rampa na przejezdzie kolejowym , ale to bylo
dawno i tamtej kolezanki nie znalam. Czemu dzieci gina tak bez uprzedzenia,
bez sensu?