czy to zdrada?

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.01.02, 20:49
jestesm mezatka niedoceniona zaniedbana przez meza ...moze i juz nie kochana
czuje sie samotna ...i tak zagladajac na net poznalam faceta flirtujemy ze soba
sa listy telefony slodkie sms .....to jest takie mile czuje cieplutko na sercu
ze ktos o mnie pamieta ...czy to rowniez forma zdrady??co o tym sadzicie?
    • Gość: roseanne Re: czy to zdrada? IP: *.sympatico.ca 21.01.02, 20:56
      jakos tak niepewnie.
      zdrada nie musi byc tylko fizyczna.
      jezeli przenosisz na inna osobe cale zainteresowanie i poczucie przywiazania to
      jest dla mnie rodzaj zdrady
      flirtowanie nie jest zdrada - to taka odskocznia od codziennosci
      pozdr
      • Gość: Eska Re: czy to zdrada? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 21.01.02, 21:14
        Moim zdaniem jest to zdrada, ale w pelni uzasadniona. Mysle, ze powinnas cos
        postanowic w kwesti twojego malzenstwa. A potem poznawac innych facetow. A ci z
        sieci moga okazac sie zupelnie kim innym w rzeczywistosci.
    • Gość: Magda Re: TAK TO ZDRADA I GLUPOTA. IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 22.01.02, 00:37
      Slyszalam ostatnio dyskusje na ten temat. Wiekszosc uwaza to za zdrade, ja tez
      tak mysle. Zamiast koncentrowac sie na nieznajomym, ktory tak dobrze z daleka
      wyglada zajmij sie rozmowa z mezem. Uczyn gest w jego strone, drobny ale taki
      od serca. Moze za pierwszym razem nie zauwazy, ale za drugim... Warto walczyc o
      malzenstwo. Nikt ci szczescia w zwiazku nie zapewni jesli sama nie podejmiesz
      dzialania. To maz i zona tworza udany , badz nieudany zwiazek. Malzenstwo jest
      jak ogrodek jesli w nim nie pracujesz systematycznie i z sercem to zarosnie
      chwastami.
      • Gość: Kobieta Re: TAK TO ZDRADA I GLUPOTA. IP: 194.139.172.* 22.01.02, 08:56
        Dopisuję się do wypowiedzi Magdy.
        O małżeństwo trzeba zadbać, bo gdy zaczyna się nieukładać, to w większości
        przypadków wina leży po obu stronach. Więc proponuję rozmowę z mężem! Szczerą,
        w której powiesz czego oczekujesz i nie zapomnij o mężu , on też ma jakieś
        potrzeby i oczekiwania. Zdrada boli i to cholernie, wiem z autopsji...
        Pozdrawiam
        • Gość: Gucwa Re: Buuuachacha IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 22.01.02, 09:12
          widać Kobietko zaniedbałaś swój ogródek, i Ty śmiesz tutaj doradzać????
          Dziwne.....
          • Gość: Magda Re: Buuuachacha IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 23.01.02, 01:29
            Gucwa Kobieta ma pelne prawo udzielac tu rad. Ona zna te problemy lepiej niz
            niejeden z nas. Co najwazniejsze wyciagnela ze swojej sytuacji wnioski. Zwroc
            uwage, ze ona nie obciaza tylko jednej strony, a to swiadczy, ze wiele rozumie
            i duzo sie nauczyla. Dlaczego wiec nie wolno jej dzielic sie swoim
            doswiadczeniem?
    • Gość: ........ Re: czy to zdrada? IP: *.sympatico.ca 22.01.02, 09:20
      Jestem facetem. Cieplutko tez mi sie robi od cieplych spojrzen,
      urzekan, chciwosci i pozadania slicznych kobiet, co sie zdarza ,
      i jest to raczej codziennie. Nie moge sie od tego
      powstrzymac. Zdradzam zone w myslach kilka razy na dzien ( mysle
      ze wiecej niz kilka) ale to ode mnie nie zalezy. Jestem
      czesciowo niewolnikiem swojego stanu ( niewolnikiem kobiety) choc
      trzymam sie lini wlasciwej ( tej ktora mnie zadawala jak tez i
      meczy).
      • Gość: tazoo Re: czy to zdrada? IP: *.talnet.pl 22.01.02, 10:08
        Tak, to jest zdrada. Ale jeżeli nie masz już o czym rozmawiać ze swoim mężem,
        bo wszystko już sobie powiedzieliście lub słowa odbijają się, jak piłka od
        ściany i wracają do ciebie, to szukasz kogoś, kto może chociaż częściowo cię
        zrozumie.
        Pięknie tu Panie mówicie o ogródku. No i radzicie, żeby Ania pierwsza zaczęła
        rozmawiać z mężem. A ja się pytam: dlaczego w tym ogródku ma być tylko jeden
        ogrodnik (a właściwie ogrodniczka) i dlaczego znowu kobieta ma zaczynać
        pierwsza rozmowę? Obarczacie tę kobietę winą za taką sytuację dając jej takie
        rady.
        • Gość: ........ Re: czy to zdrada? IP: *.sympatico.ca 22.01.02, 10:21
          Kobieta jest kwiatem, ozdoba ogrodu. Mezczyzna jest jego ziemia,
          ostoja. Bez ziemi kwiat zwiednie. Wmiast kwiatu, niedopatrzenie,
          ziemia cierniem zarosnie.
          • Gość: Kim Re: czy to zdrada? IP: 213.77.91.* 22.01.02, 10:51
            Mam wrażenie, że z dużą łatwością szafuje się tu frazesami, że wina leży po obu
            stronach. Każdy popełnia błędy, ale nie zawsze "kara" (opuszczenie, rozstanie)
            jest zasłużona.
            • Gość: Angel Re: czy to zdrada? IP: 212.244.106.* 22.01.02, 11:16
              Nie , to nie jest zdrada. Wiem o tym bo sama aktualnie( od pół roku) bawię się
              w coś takiego. Facet jest miły a cieplutki mailik z samego rana poprawia mi
              humor na cały dzień. Ciesz sie całą sytuacją.
              • Gość: Helena Re: czy to zdrada? IP: *.waw.cdp.pl 22.01.02, 11:39
                Gość portalu: Angel napisał(a):
                > Ciesz sie całą sytuacją.

                ... dopoki maz nie znajdzie zachowanego dla sentymentu i niezwyklej slodkosci
                SMSa :-)))))
                Pozdrawiam
                H.

                • Gość: Angel Re: czy to zdrada? IP: 212.244.106.* 22.01.02, 12:13
                  Gość portalu: Helena napisał(a):

                  > Gość portalu: Angel napisał(a):
                  > > Ciesz sie całą sytuacją.
                  >
                  > ... dopoki maz nie znajdzie zachowanego dla sentymentu i niezwyklej slodkosci
                  > SMSa :-)))))
                  > Pozdrawiam


                  Heleno , dobrze wychowany mąz nie grzebie w komórce żony tak jak nie czyta jej
                  listów i nie przeglada torebki.Tylko że najpierw trzeba go wychować - mnie se
                  udało.
                  Pozdrawiam.
                  > H.
                  >

                  • Gość: Kobieta Re: czy to zdrada? IP: 194.139.172.* 22.01.02, 12:33
                    Może i zaniedbałam , a może i nie. Wina jest po obu stronach.Mąż chciał mnie ,
                    zdradzic i zdradził. Tak się stało a nie inaczej. Ale po tym wszystkim
                    doszlismy do wniosku, ze musimy ze soba rozmawiać i w pełni sobie ufać. Bez
                    żadnych skoków w bok. I jeśli kochasz męża porozmawiaj z Nim. Warty!
                    Kobieta
                  • Gość: Kim Re: czy to zdrada? IP: 213.77.91.* 22.01.02, 12:52
                    Wychowywać to można dziecko... Chciałabyś, żeby Ciebie mąż wychowywał??
                  • Gość: Helena Re: czy to zdrada? IP: *.waw.cdp.pl 22.01.02, 12:55
                    Angel, moj dobrze wychowany maz za moim pozwoleniem szuka np. swojej karty
                    kredytowej w mojej torebce po stwerdzeniu "jest w tej czerwonej" i wysyla od
                    mnie SMS jak jemu sie rozladuje telefon, przeglada moja ksiazke telefoniczna w
                    poszukiwaniu numeru do informacji PKP i tak dalej. Nie ma w tym nic dziwnego.
                    Aha... radzialbym pamietac na przyszlosc, zebys taka pewna swego zbawiennego
                    wplywu na meza nie byla. Nie ma na swiecie rzeczy, ktorych mozna byc pewnym a
                    ciekawosc jest czasem silniejsza od nawet najlepszego wychowania.
                    Pozdrawiam
                    H.
                    • Gość: Ptasia Re: czy to zdrada? IP: *.wcp.pl 22.01.02, 13:36
                      Helena ma rację. A sytuacja w której żona gorączkowo zamyka pocztę lub wyłącza
                      telefon, gdy mąż stoi jej za plecami mnie by się wydawała conajmniej
                      podejrzana. Mój facet i ja np. korzystamy z jednej skrzynki odbiorczej, mamy
                      tylko osobne foldery.
                      • Gość: Angel Re: czy to zdrada? IP: 212.244.106.* 22.01.02, 14:04
                        Długo pracowałam nad wytworzeniem sytuacji , kiedy mój mąz zrozumie że nie jest
                        całym moim życiem ,że mam swoje sprawy , swoich znajomych, że moja torebka ,
                        organizer i komórka są tylko moje. Skutek jest taki ze mój mąz potrzebując
                        czegos z mojej torebki przynosi mi ją abym wyjeła to czego chce, że nie odbiera
                        mojej dzwoniacej komórki ( no chyba że wyswietla sie ze dzwonijego lub moja
                        mama), nie sprawdza wydruków z mojej karty i bilingu z telefonu. To działa
                        oczywiście w obie strony. Kiedy mój mąz idzie na firmową imprezke życzę mu
                        dobrej zabawy, kiedy ja wychodze ze znajomymi pyta tylko jak wróce do domu i
                        czy po mnie nie przyjechać. Dla mnie to dośc proste - jestesmy ze soba ale nie
                        jestesmy swoja własnoscią.
                        • Gość: edek Re: czy to zdrada? IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 23.01.02, 05:41
                          maz i tak cie zdradza-zapamietaj o tym-glupiutka jestes!
                          • Gość: edek Re: czy to zdrada? IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 23.01.02, 05:44
                            to do angel; jestem psychologiem!
                            • Gość: Angel Re: czy to zdrada? IP: 212.244.106.* 23.01.02, 12:29
                              Ale co to ma do rzeczy?Mój mąz jest atrakcyjnym facetem a ja nie jestem mała
                              dziewczynką i nie mam złudzeń . Dlatego nie szukam bo ... nie chcę znależć(
                              przypuszczam że on robi dkoładnie tak samo).
                          • Gość: iupp Re: czy to zdrada? IP: 195.117.174.* 23.01.02, 12:38
                            Gość portalu: edek napisał(a):

                            > maz i tak cie zdradza-zapamietaj o tym-glupiutka jestes!

                            a ty skąd to wiesz? Żałosny palanciku!
                  • Gość: Dike Re: Angel upadly IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 22.01.02, 16:13
                    Wycowalas meza a sama jestes do tylu !!!
              • Gość: jarek Re: czy to zdrada? IP: *.*.*.* 25.01.02, 20:09
                Gość portalu: Angel napisał(a):

                > Nie , to nie jest zdrada.

                Rozumiem w zwiazku z tym ze nie mialabys NIC przeciw
                temu zeby Twoj facet zabawial sie podobnie...

                > Wiem o tym bo sama aktualnie( od pół roku) bawię się
                > w coś takiego. Facet jest miły a cieplutki mailik z samego rana poprawia mi
                > humor na cały dzień. Ciesz sie całą sytuacją.


                jarek

        • upi Re: czy to zdrada? 22.01.02, 13:03
          Gość portalu: tazoo napisał(a):

          > Tak, to jest zdrada. Ale jeżeli nie masz już o czym rozmawiać ze swoim mężem,
          > bo wszystko już sobie powiedzieliście lub słowa odbijają się, jak piłka od
          > ściany i wracają do ciebie, to szukasz kogoś, kto może chociaż częściowo cię
          > zrozumie.

          Popieram, jest to zdrada, może nie tak drażliwa jak fizyczna, ale jednak jest.
          Jeżeli oczywiście mówimy o flircie.

          Gość portalu: tazoo napisał(a):

          > Pięknie tu Panie mówicie o ogródku. No i radzicie, żeby Ania pierwsza zaczęła
          > rozmawiać z mężem. A ja się pytam: dlaczego w tym ogródku ma być tylko jeden
          > ogrodnik (a właściwie ogrodniczka) i dlaczego znowu kobieta ma zaczynać
          > pierwsza rozmowę? Obarczacie tę kobietę winą za taką sytuację dając jej takie
          > rady.

          Powód? Ot choćby to, że z postu może wynikać, że mąż być może nie jest świadomy
          tego, że coś jest nie tak. Jemu może być dobrze, może nie zdaje sobie sprawy z
          tego. A tak naprawdę to czy istotne jest to, kto ma zacząć rozmowę? Najważniejsze
          jest to, żeby dojść do porozumienia, wyjaśnić sobie pewne rzeczy, które bolą.
          Rozmowa bardzo pomaga... bez dialogu nie może być mowy o trwałym związku.
          Tłumienie w sobie różnych spraw nie jest zdrowe.

          Pozdr.
    • Gość: ania Re: czy to zdrada? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.01.02, 20:41
      och jak pieknie sie czyta wasze slowa pielegnowac uczucia rozmawaic kochac
      rozumiec pomagac ........hmm mysle ze wyprobowalam wszystkich metod byly
      kolacje przy swiecach ..nie dziala mile slowa kocham cie i potrzebuje.....nie
      dziala...dlaczego tak nam teraz trudno sie rozmawia szukalam przyczyny w sobie
      w nim....daj spokoj ..och nie dotykaj mnie...daj spokoj czy mam wiecej mnozyc
      przykladow?chyba wystarczy wszystko sie wypalilo..ale moze ktorys z panow mi
      pomoze zrozumiec jedna rzecz jezeli juz nie kcohacie /maz twierdzi ze mnie
      kocha/ watpie to skad w was tyle zazdrosci zaborczosci ???ja mam zakaz
      wychodzenia z domu chyba ze z nim zero spotkan ze znajomymi ...zapytacie sie
      dlaczego na to pozwalam?? inaczej mam piekielna awanture ....wiec wole glowe
      sposcic i ...tak tak mysle o rozwodzie ale jeszce moze troche wytrzymam ze
      wzgledu na dziecko /on naprawde uwielbia kocha swego syna nie chce go
      pozbawiac tego wszystkiego
      wiec te slodkie lisciki czy smm to taka mala odskocznia.... no coz ocencie
      teraz sami....
      • Gość: Magda Re: DO ANI IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 23.01.02, 01:20
        Oj Aniu, jak sama piszesz masz z tym nieznajomym ciagly kontakt e mail,
        telefon, SMS. Czy sadzisz, ze mozna to wszystko ukryc ? Jak dlugo? Byc moze
        twoj maz juz cos zauwazyl. A juz napewno zauwazyl zmiane w twoim zachowaniu.
        Byc moze dlatego nie chce abys wychodzila bez niego. Czy zawsze taki byl? Czy
        dawalas mu powody do zazdrosci? Napisz cos wiecej o tym. Kolacje przy swiecach
        to bardzo mile, ale moze sprobuj cos o mniejszym natezeniu. Nie mow rowniez o
        kochaniu i potrzebowaniu, bo mysle, ze na was obydwoje to dziala w tej chwili
        jak czerwona plachta na byka. Na to przyjdzie czas pozniej jak sie juz troche
        zblizycie do siebie. Sprobuj od drobiazgow mile spojrzenie, chwilka rozmowy na
        interesujacy temat, zapytanie o samopoczucie. Takie male kroczki, ktore moga
        rozladowac sytuacje miedzy wami. Zapomnij chwilowo o calym tym bagazu
        problemow, nie rob mu wyrzutow, nie oczekuj slow milosci. Postaraj sie go
        traktowac przez jakis czas jak wspanialego przyjaciela, nie meza, nie kochanka.
        Napewno zauwazy zmiane. Taki psychiczny relaks, zdjecie ciazacego napiecia moze
        podzialac na was jak balsam. Przerwij te kontakty z nieznajomym. Skoncentruj
        sie na tym co najwazniejsze : na ratowaniu i odbudowie waszego zwiazku.
        Sprobuj, napewno warto. Zrob to dla was i dla syna. Czy nie byloby to pieknie
        gdybyscie obydwoje z mezem poczuli sie znowu ze soba szczesliwi???
        • Gość: A27 Re: DO ANI IP: *.proxy.aol.com 23.01.02, 01:29
          Zdrada to jescze nie nastapila. Ale coraz do niej blizesz. Teraz albo clopa
          zadrdzisz, albo bedziesz zyla w tym swiecie mazren z tym swoim wyimagiwanym
          ciepelkiem od nieznajomego. W sumie Ci nie zazdroszcze. A jesli nieznajomy to
          seryjny morderca?
      • Gość: Magda Re: DO ANI IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 23.01.02, 01:32
        Oj Aniu, jak sama piszesz masz z tym nieznajomym ciagly kontakt e mail,
        telefon, SMS. Czy sadzisz, ze mozna to wszystko ukryc ? Jak dlugo? Byc moze
        twoj maz juz cos zauwazyl. A juz napewno zauwazyl zmiane w twoim zachowaniu.
        Byc moze dlatego nie chce abys wychodzila bez niego. Czy zawsze taki byl? Czy
        dawalas mu powody do zazdrosci? Napisz cos wiecej o tym. Kolacje przy swiecach
        to bardzo mile, ale moze sprobuj cos o mniejszym natezeniu. Nie mow rowniez o
        kochaniu i potrzebowaniu, bo mysle, ze na was obydwoje to dziala w tej chwili
        jak czerwona plachta na byka. Na to przyjdzie czas pozniej jak sie juz troche
        zblizycie do siebie. Sprobuj od drobiazgow mile spojrzenie, chwilka rozmowy na
        interesujacy temat, zapytanie o samopoczucie. Takie male kroczki, ktore moga
        rozladowac sytuacje miedzy wami. Zapomnij chwilowo o calym tym bagazu
        problemow, nie rob mu wyrzutow, nie oczekuj slow milosci. Postaraj sie go
        traktowac przez jakis czas jak wspanialego przyjaciela, nie meza, nie kochanka.
        Napewno zauwazy zmiane. Taki psychiczny relaks, zdjecie ciazacego napiecia moze
        podzialac na was jak balsam. Przerwij te kontakty z nieznajomym. Skoncentruj
        sie na tym co najwazniejsze : na ratowaniu i odbudowie waszego zwiazku.
        Sprobuj, napewno warto. Zrob to dla was i dla syna. Czy nie byloby to pieknie
        gdybyscie obydwoje z mezem poczuli sie znowu ze soba szczesliwi???
      • upi Re: czy to zdrada? 23.01.02, 08:32
        Gość portalu: ania napisał(a):

        > och jak pieknie sie czyta wasze slowa pielegnowac uczucia rozmawaic kochac
        > rozumiec pomagac ........hmm mysle ze wyprobowalam wszystkich metod byly
        > kolacje przy swiecach ..nie dziala mile slowa kocham cie i potrzebuje.....nie
        > dziala...dlaczego tak nam teraz trudno sie rozmawia szukalam przyczyny w sobie
        > w nim....daj spokoj ..och nie dotykaj mnie...daj spokoj czy mam wiecej mnozyc
        > przykladow?chyba wystarczy wszystko sie wypalilo..ale moze ktorys z panow mi
        > pomoze zrozumiec jedna rzecz jezeli juz nie kcohacie /maz twierdzi ze mnie
        > kocha/ watpie to skad w was tyle zazdrosci zaborczosci ???ja mam zakaz
        > wychodzenia z domu chyba ze z nim zero spotkan ze znajomymi ...zapytacie sie
        > dlaczego na to pozwalam?? inaczej mam piekielna awanture ....wiec wole glowe
        > sposcic i ...tak tak mysle o rozwodzie ale jeszce moze troche wytrzymam ze
        > wzgledu na dziecko /on naprawde uwielbia kocha swego syna nie chce go
        > pozbawiac tego wszystkiego
        > wiec te slodkie lisciki czy smm to taka mala odskocznia.... no coz ocencie
        > teraz sami....


        Pytałaś forumowiczów, czy to zdrada... większość odpowiedziała, że tak. Takie
        mamy zdanie. Wiem, że masz sytuację nie do pozazdroszczenia. Nie znamy punktu
        widzenia drugiej strony, a bez tego nie da się obiektywnie postawić tezy. Jedno
        jest pewne: musisz zrobić krok w przód lub w tył. Albo zrobisz wszystko, żeby
        doszło do poprawy sytuacji, albo... powinnaś mężowi powiedziec prawdę. Bo jeśli
        będziesz stać w miejscu to będziesz pogrążać się i bić sie z myślami.

        Pytasz jezeli juz nie kcohacie /maz twierdzi ze mnie
        > kocha/ watpie to skad w was tyle zazdrosci zaborczosci ???
        Hmmm... to bardzo skomplikowane (myślisz, że tylko Wy kobiety jesteście
        skomplikowane? :-)) ) Najogólniej wydaje mi się, że powodem takiego stanu
        rzeczy jest to, że uważamy swoje kobiety za pewnego rodzaju własność, która tylko
        nam należy się (przypominam tez że podobna praktyka jest znana u kobiet) Wiem, że
        to głupie, ale często tak bywa... pies ogrodnika...
        Po drugie niestety niektórzy faceci odgrywają się w ten sposób, jakby chcieli
        zemścić się.
        Niemniej jednak ważnym aspektem jest równiez to, że zaborczość i zazdrość wynika
        z tego, że naprawdę jednak kochają swoje kobiety, pomimo tego, że nie okazują
        tego. Tak,tak... Pewnie większkość z Was doświadczyła tego. Po prostu nie
        jesteśmy tak wylewni w uczuciach jak Wy. Często zamiast powiedziec jakiś
        komplement kobiecie milczymy lub mówimy go w myślach, co niestety jest błędem.

        Poza tym myślę, że Twój mąż dostrzegł jakies zmiany w sposobie zachowania się
        odkąd poznałaś tego drugiego faceta. My faceci tez takie rzeczy zauważamy. Jedni
        z nas robia wtedy piekielne awantury, a drudzy zamykają się w sobie i milczą
        dusząc w sobie to co ich gryzie.

        pozdr.
        • Gość: Kobieta Re: czy to zdrada? IP: 194.139.172.* 23.01.02, 09:43
          Aniu.
          Miałam bardzo podobną sutuację do Twojej. Również czułam się zaniedbywana,
          niedoceniana przez męża. Zaczęłam prowadzić rozmowy z gościem poznanym na
          jakimś czacie. Były maile, telefony i miłe rozmowy. Było to swego rodzaju
          odskocznią. Jednak doszło to do takiego momentu, do jakiego dojść nie powinno.
          Na szczęście w porę się otrząsnęłam z zauroczenia i zerwałam wszelkie kontakty.
          On chciał sie ze mną spotkać , lecz nie miałam na to odwagi. Byłam nim
          zafascynowana. Lecz to nie było to. Ta fascynacja trwała około dwóch miesięcy.
          Wprawiłam się doskonale w kłamaniu i udawaniu przed mężem , że jest wszystko
          OK. Były też sytuacje , że rozmawiałam jednocześnie z obydwoma (mąż i on na
          lini telefonu) a jeszcze ,żeby było śmieszniej szybciej pozbywałam się męża niż
          jego. W pewnym momencie zrozumiałam ,że nie tędy droga.Przemyślałam na
          spokojnie wszystkie za i przeciw. Czy warto poświęcać dziecko dla jakiegoś
          faceta którego tak naprawdę nie znam? Czy warto przekreślić miłość wielu lat
          dla jakiegoś tam gościa? Wierz mi nie!!.
          Mnie mąż również nigdzie nie pozwalał wychodzić, zawsze razem ze mną. Miałam w
          pewnym momencie tego dość, dlatego zaczęłam korespondować z innym. Lecz
          przemyślenia, potem zdrada ze strony męża i cały ten ból który po tym przeżyłam
          doprowadził że zrozumiałam , że to czas zakończyć. Powiedziałam mężowi o
          wszystkim, był rozczarowany , ale wiedział, że on popełnił gorszy błąd. Na
          szczęście obydwoje doszliśmy do takich wniosków, że jesteśmy ze sobą bo się
          kochamy, że nie potrafimy bez siebie żyć. Że nasza miłość jest silniejsza niż
          nam się wydawało. My dostaliśmy kopa od życia , ale czy Wam jest taki kop
          potrzebny? Razem z mężem doszliśmy do wniosku, że tego czego nam zabrakło w
          naszym małżeństwie był brak rozmowy!! I jednym z głównych postanowień było to,
          że musimy ze sobą rozmawiać i nic nie ukrywać. Wiesz jak mi teraz lekko na
          sercu, że mogę z nim o wszystkim pogadać. Jest moim przyjacielem!! Nie muszę
          się martwić , że cokolwiek wyjdzie na jaw!
          Zaczęłam pisać SMS do męża, wysyłać maile, takie słodkie jak do tego gościa
          poznanego na czacie! A najmilsze z tego wszystkiego jest to , że mąż wreszcie
          mnie docenia i również mi o tym często mówi i pisze w SMS-ach.

          I tu podzielam po raz kolejny słowa Magdy. Spróbuj tych drobiazgów, może warto
          napisać SMS do męża.? A i oczywiście zaprzestać kontaktów z tym gościem,
          bynajmniej na jakiś czas (aby się upewnić). I jeszcze jedną dobrą i sprawdzoną
          dam Ci radę - wyjedź gdzieś na weekend z mężem i z synkiem, będziecie mieli
          czas tylko dla siebie! Skutkuje i zbliża... Pomyśl o tym.
          Pozdrawiam
          Kobieta
          • upi Re: do Kobiety 23.01.02, 10:01

            Super...

            aż się wzruszyłem... tak trzymać :-)

            Pozdrawiam
          • Gość: moona Re: czy to zdrada? IP: 195.117.174.* 23.01.02, 10:29
            Gość portalu: Kobieta napisał(a):

            > Aniu.
            > Miałam bardzo podobną sutuację do Twojej. Również czułam się zaniedbywana,
            > niedoceniana przez męża. Zaczęłam prowadzić rozmowy z gościem poznanym na
            > jakimś czacie. Były maile, telefony i miłe rozmowy. Było to swego rodzaju
            > odskocznią. Jednak doszło to do takiego momentu, do jakiego dojść nie powinno.
            > Na szczęście w porę się otrząsnęłam z zauroczenia i zerwałam wszelkie kontakty.
            >
            > On chciał sie ze mną spotkać , lecz nie miałam na to odwagi. Byłam nim
            > zafascynowana. Lecz to nie było to. Ta fascynacja trwała około dwóch miesięcy.
            > Wprawiłam się doskonale w kłamaniu i udawaniu przed mężem , że jest wszystko
            > OK. Były też sytuacje , że rozmawiałam jednocześnie z obydwoma (mąż i on na
            > lini telefonu) a jeszcze ,żeby było śmieszniej szybciej pozbywałam się męża niż
            >
            > jego. W pewnym momencie zrozumiałam ,że nie tędy droga.Przemyślałam na
            > spokojnie wszystkie za i przeciw. Czy warto poświęcać dziecko dla jakiegoś
            > faceta którego tak naprawdę nie znam? Czy warto przekreślić miłość wielu lat
            > dla jakiegoś tam gościa? Wierz mi nie!!.
            > Mnie mąż również nigdzie nie pozwalał wychodzić, zawsze razem ze mną. Miałam w
            > pewnym momencie tego dość, dlatego zaczęłam korespondować z innym. Lecz
            > przemyślenia, potem zdrada ze strony męża i cały ten ból który po tym przeżyłam
            >
            > doprowadził że zrozumiałam , że to czas zakończyć. Powiedziałam mężowi o
            > wszystkim, był rozczarowany , ale wiedział, że on popełnił gorszy błąd. Na
            > szczęście obydwoje doszliśmy do takich wniosków, że jesteśmy ze sobą bo się
            > kochamy, że nie potrafimy bez siebie żyć. Że nasza miłość jest silniejsza niż
            > nam się wydawało. My dostaliśmy kopa od życia , ale czy Wam jest taki kop
            > potrzebny? Razem z mężem doszliśmy do wniosku, że tego czego nam zabrakło w
            > naszym małżeństwie był brak rozmowy!!




            no nie, kobieto, przestań pieprzyć! Brak rozmowy spowodował, że twój mąż cię
            zdradził i miał sprawę o ojcostwo, jak to nam relacjonowałaś na gorąco jakiś czas
            temu? Jeśliby tak było, to by cię nie zdradził tylko pogadał z panienką! Coś mi
            się jednak wydje, że mu chodziło o coś całkiem innego niż rozmowa...A może się
            mylę?


            I jednym z głównych postanowień było to,
            > że musimy ze sobą rozmawiać i nic nie ukrywać. Wiesz jak mi teraz lekko na
            > sercu, że mogę z nim o wszystkim pogadać. Jest moim przyjacielem!! Nie muszę
            > się martwić , że cokolwiek wyjdzie na jaw!

            A przedtem nie był? To po co w ogóle za niego wychodziłaś, jeśli nie był twoim
            przyjacielem?

            > Zaczęłam pisać SMS do męża, wysyłać maile, takie słodkie jak do tego gościa
            > poznanego na czacie! A najmilsze z tego wszystkiego jest to , że mąż wreszcie
            > mnie docenia i również mi o tym często mówi i pisze w SMS-ach.

            Boże, jeśli musi cię w smsach zapewniać cię o tym, a ty bez nich nie wiedziałabyś
            o jego uczuciu- współczuję. Podobnego infantylizmu dawno nie widziałam!

            >
            > I tu podzielam po raz kolejny słowa Magdy. Spróbuj tych drobiazgów, może warto
            > napisać SMS do męża.? A i oczywiście zaprzestać kontaktów z tym gościem,
            > bynajmniej na jakiś czas (aby się upewnić). I jeszcze jedną dobrą i sprawdzoną
            > dam Ci radę - wyjedź gdzieś na weekend z mężem i z synkiem, będziecie mieli
            > czas tylko dla siebie! Skutkuje i zbliża... Pomyśl o tym.
            > Pozdrawiam
            > Kobieta

            • Gość: Kobieta Do moona IP: 194.139.172.* 23.01.02, 11:57
              Mąż mnie zdradził , bo tego chciał, a powodów było wiele (które to
              relacjonowałam jak napisałaś(eś) wcześniej). Ale nie zmienia to faktu, że ja
              też nie dokońca byłam ok w stosunku do Niego. I patrząc na to wszystko po
              pewnym czasie dochodzę do wniosku (i to pewnie wyda Ci sie śmieszne) ale
              dobrze , że tak się stało . Bynajmniej uświadomiliśmy sobie pewne rzeczy.
              A jeśli chodzi o przyjaźń to przyjacielem moim był zawsze.
              A takie SMS-y poprawiajają mi humor w monotonnej pracy...
              Miłego dnia
              • Gość: moona Re: Do moony IP: 195.117.174.* 23.01.02, 12:44
                Gość portalu: Kobieta napisał(a):

                > Mąż mnie zdradził , bo tego chciał,

                i to był jedyny powód!Inne to tylko usprawiedliwiuenia



                a powodów było wiele (które to
                > relacjonowałam jak napisałaś(eś) wcześniej). Ale nie zmienia to faktu, że ja
                > też nie dokońca byłam ok w stosunku do Niego. I patrząc na to wszystko po
                > pewnym czasie dochodzę do wniosku (i to pewnie wyda Ci sie śmieszne) ale
                > dobrze , że tak się stało .

                nie wydaje mi sie to śmieszne- raczej smutne. masz skłonności masochistyczne?(
                chodzi mi o psychiczny masochizm)

                Bynajmniej uświadomiliśmy sobie pewne rzeczy.
                > A jeśli chodzi o przyjaźń to przyjacielem moim był zawsze.
                > A takie SMS-y poprawiajają mi humor w monotonnej pracy...
                > Miłego dnia

                Ja dla popprawy humoru słucham muzyki

      • Gość: Angel Re: czy to zdrada?do Ani IP: 212.244.106.* 23.01.02, 12:34
        Ale dlaczego mu na to pozwalasz? CZy jesteś od niego uzalezniona w jakikolwiek
        sposób( nie tylko materialny ale takze emocjonalny)? Awantury o których
        piszesz...jakbym widziała własny związek dwa - trzy lata temu. Teraz nie
        dochodzi do takcih scen bo ... ja nie reaguje na jakiekolwiek zaczepki a mój
        mąz nauczył sie ze w ten sposób niczego nie osiągnie. Pamietaj że masz prawo do
        swojego zycia.
        Trzymaj się.
    • Gość: tazoo Re: Aniu... IP: *.talnet.pl 23.01.02, 09:05
      Twoja sytuacja podobna jest do mojej, z tym, że mój mąż daje mi tyle wolności,
      ile sam chciałby otrzymywać. Ale ja jestem domatorką i nie potrzebuję wychodzić
      z domu aby się dobrze czuć. Mój syn też bardzo go kocha. Jestem dwanaście lat
      po ślubie. Też już wszystko przerabiałam. Czuję się wypalona.
      Osobiście nie szukam romansu, ale przyjaznej duszy. I Tobie też radziłabym się
      nie angażować w tą sytuację, o której pisałaś, bo wyjdzie na to, że to Ty
      zdradziłaś. Zresztą nie lubię nikomu radzić, bo sama nie lubię porad.
      Życzę powodzenia
      • Gość: MM Re: Aniu... IP: *.chello.pl 23.01.02, 11:22
        Gość portalu: tazoo napisał(a):

        > I Tobie też radziłabym się
        > nie angażować w tą sytuację, o której pisałaś, bo wyjdzie na to, że to Ty
        > zdradziłaś. Zresztą nie lubię nikomu radzić, bo sama nie lubię porad.
        kto jak kto, ale ty tazoo nie lubisz radzić?
        A jednak zabierasz głos w (prawie) każdym wątku...
        • Gość: tazoo Re: Aniu... IP: *.talnet.pl 24.01.02, 08:25
          Gość portalu: MM napisał(a):

          > Gość portalu: tazoo napisał(a):
          >
          > > I Tobie też radziłabym się
          > > nie angażować w tą sytuację, o której pisałaś, bo wyjdzie na to, że to Ty
          > > zdradziłaś. Zresztą nie lubię nikomu radzić, bo sama nie lubię porad.
          > kto jak kto, ale ty tazoo nie lubisz radzić?
          > A jednak zabierasz głos w (prawie) każdym wątku...

          No właśnie - w prawie każdym, a nie w każdym . Biorąc pod uwagę ilość
          powstających tu wątków to tych, w ktorych możesz mnie znaleźć, jest niewiele.
          I gdybyś dokładnie czytało (piszę w rodzaju nijakim, bo nie wiem kto zacz), to
          byś stwierdziło, że nie są to porady, ale rozważania, bądź po prostu,
          przedstawianie swojego punktu widzenia.
          Z poważaniem
    • Gość: tazoo Re: Upi IP: *.talnet.pl 23.01.02, 09:06
      Pamiętam o Tobie.
      • upi Re: tazoo 23.01.02, 09:09
        Gość portalu: tazoo napisał(a):

        > Pamiętam o Tobie.


        Mam nadzieję :-)

        • aanniiaa Re: .... 23.01.02, 12:52
          jeśli myśli błądzą przy kolacji, w metrze, prz sprzątaniu, praniu, myciu,
          ubieraniu się, makijażu i setkach codziennych czynności przy TYM WYJĄTKOWYM
          FACECIE Z CZATU to jest to forma zdrady...

          i nie prowadzi do nieczego dobrego

          poznałam tak kogoś, wymienialiśmy myśli, spostrzeżenia, byly miłe słowa i
          uslyszałam że jestem taka wyjątkowa, wspaniala...
          więc może spotkanie?
          czemu nie... w sumie ja niczego złego nie robię, tylko spotkanie, rozmowa...

          biegłam jak szalona!
          jak na najważniejszą w świecie randkę!
          zaczęłam organizować czas

          i wtedy przyszło otrzeźwienie

          bo gdzie tu miejsce na męża? rodzinę? czy to do końca jest prawda że czułam się
          osamotniona z winy męża?
          sama wprawilam się w taki stan
          ale musiałam znaleźć czas by stanąć uczciwie przed sobą i odpowiedzieć sobie na
          parę pytań!

          te odpowiedzi mnie zawstydziły, niektóre zdziwiły, zapaliły mi się uszy ale mi
          przeszło

          a facet okazał się zwykłym dupkiem, który w wieku 35 lat zaczął szukać kochanki
          co łatwo wyszło na jaw! gdyż zakończył pisanie milych listów gdy jasno
          wyraziłam zdanie że nie będziemy się kochać!

          a ja zostałam z cudnym człowiekiem i od tamtej pory zawsze mu mówię że znowu
          poznałam w internecie kogoś kto docenił dziś moją radę, poczucie humoru, sposób
          myślenia

          wtedy zawsze słyszę jak to dobrze że mam taką cudowną żonę!
          i wiem że jestem kochana

          pozdrawiam ania
          • Gość: Kobieta Re: .... IP: 194.139.172.* 23.01.02, 13:16
            Tak jak napisałam wyżej, wina leży po obu stronach. A słowa Ani tego dowodzą.
            Należy również poszukać win w sobie, tak jak to zrobiła Ania i ja.
            A jeśli chodzi o mnie to masochistką nie jestem, po prostu umiem przyznawać się
            do błedów.
            A muzyka poprawia humor, ale czasami za mało. Wtedy wiem że mogę liczyć na męża
            i przyjaciela.
            • Gość: moona Re: .... IP: 195.117.174.* 23.01.02, 13:40
              Gość portalu: Kobieta napisał(a):

              > Tak jak napisałam wyżej, wina leży po obu stronach.

              Nie zawsze, kobieto, nie zawsze...Czasem winna jest tylko jedna osoba. Co wtedy
              ta niewinna ma robić? Czasem może dojść do konkluzji, że związała się z
              niewłaściwą osobą, z kimś, kogo zupełnie inaczej sobie wyobrażała...

              A słowa Ani tego dowodzą.
              > Należy również poszukać win w sobie, tak jak to zrobiła Ania i ja.
              > A jeśli chodzi o mnie to masochistką nie jestem, po prostu umiem przyznawać się
              >
              > do błedów.

              Ja równiez potrafię się przyznać do błędów, jeśłi je popełniam, jeśli zaś nie,
              nie dam sobie wmówić winy.

              > A muzyka poprawia humor, ale czasami za mało. Wtedy wiem że mogę liczyć na męża
              >
              > i przyjaciela.

              Ale w pracy? Poza tym sms to za mało, mnie potrzeban jest fizyczna obecność
              męża.A nie pracujemy razem.

              • Gość: Kobieta Re: .... IP: 194.139.172.* 23.01.02, 14:15
                Mi również brakuje jego fizycznej obecności, ale niestety tak jak Ty nie
                pracujemy razem. Bardzo nad tym ubolewam. A jeśli chodzi o te winy to ja
                również czuję się winna , że tak się stało a nie inaczej w naszym związku.
                Zaniedbałam męża, jego potrzeby a przede wszystkim swoje. Teraz już nie robię
                tego typu błędów, wszystko na co mam ochotę i na co on ma ochotę staramy się
                wykonywać wspólnie. A co najważniejsze staramy się spędzać jak najwięcej czasu
                ze sobą.
                Pozdr.
                • Gość: Magda Re: DO KOBIETY I NIE TYLKO IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 23.01.02, 18:13
                  I tak trzymaj Kobieto. Widac,ze sie wiele w zyciu nauczylas, umiesz wyciagac
                  wnioski ze swoich bledow, znasz sztuke kompromisu. Pracujesz rowniez nad tym
                  aby dobrze sie dzialo w waszym malzenstwie i rodzinie. Zawsze mowie, ze
                  male ,drobne gesty z jednej strony pociagaja za soba dobre, mile gesty z
                  drugiej.Te SMSy to swietny pomysl. To, ze wasze malzenstwo odzylo i kwitnie to
                  naprawde sukces i efekt dojrzalosci z dwoch stron, twojej i meza. Kryzys w
                  malzenstwie to rzecz naturalna i przypada mniej wiecej dla wszystkich po
                  pewnych okresach wspolnego zycia.Jest wiec kryzys 1 roku kiedy ludzie sie
                  docieraja, siodmego okres pewnego znuzenia... itp. Nie mowie, ze zawsze musi
                  wystapic zdrada, ale dobrze jest wiedziec, ze nie tylko my mamy kryzysy
                  malzenskie. Roznica polega tylko na natezeniu problemow jakie powstaly oraz na
                  umiejetnosci i checi ich pokonania.
                  • nell26 Re: DO KOBIETY 23.01.02, 18:22
                    Zainstaluj sobie gadugadu i czatujcie erotycznie, gdy jestescie w pracy... , podsycajcie swa
                    namietnosc...

                    ps. sprawdzone:)
    • Gość: Anna Re: czy to zdrada? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.01.02, 18:47
      aniu, ja ci odpowiem w bardzo prosty sposób...zadaj sobie pytanie, jak ty bys
      sie czuła przyłapując męża na tego typu zabawach? Czy czułabyś się zdradzona? :)
      • Gość: ania Re: czy to zdrada? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.01.02, 19:40
        magda !o swiecach o gestach o czulosciach mowilam w kontekscie przezytych lat
        lapalam sie wszelkich sposobow zeby nasze uczucie kwitlo niestety nic nie
        pomoglo.. pytalas sie od kiedy maz mnie tak kontroluje .....od 12
        lat.....prawie od poczatku malzenstwa.
        moje wszelkie gesty byly poprostu odrzucane a to boli bardzo boli...
        czy wieceie jak czuje sie odrzucona kobieta bo aj wiem...
        maz skutecznie wpedzil ,mnie w kompleksu......zapomnia;am juz ze jestesm
        interesujaca kobieta ladna ...tak teraz chodze ze podniesiona glowa i widze ze
        jednak moge sie jeszcze podobac komus odzyskalam wiare w siebie.......
        nastepna sprawa czy bylo by mi milo gdyby maz zabawail sie a taki sposob?
        mysle ze nie...ale czy jest mi milo jak sypiamy w osobnych pokaojach /dlugi
        czas/ jak wszelkeigo rodzaju moej gesty sa odrzucane..
        jak slysze daj mi spokoj nie dotykaj mnie
        jak kazdego wieczoru zasypiam wtulona w zimna poduszke....
        • Gość: ........ Re: czy to zdrada? IP: *.sympatico.ca 23.01.02, 23:29
          To Ty powiedz to wszystko dla niego jak sie czujesz i
          czego potrzebujesz. On powinien zrozumiec i przytulic ( ja bym
          tak zrobil). Jezeli nie, no to masz raczej wiekszy problem
          dziewczyno. Pozdrawiam
    • Gość: Magda Re: czy to zdrada? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 24.01.02, 00:21
      Aniu od kiedy sypiacie w oddzielnych pokojach i z czyjej inicjatywy?? Kto tego
      pierwszy chcial?? Sluchaj ja tu widze naprawde powazny problem. Nie wiem kiedy
      on ci mowi ze cie kocha,jesli sypiacie osobno i tak malo miedzy wami czulosci.
      To bardzo niezdrowy uklad. Jestescie mlodzi i to nie jest normalne.Mysle , ze
      powinniscie udac sie do jakiegos specjalisty od kryzysow malzenskich, ktory
      porozmawialby z kazdym z was osobno, oraz razem. Dlaczego maz nie odczuwa
      pociagu, czy ma kogos innego? Jesli zalezy mu na tobie i na waszym malzenstwie
      powinien sie zgodzic na tego specjaliste. Masz pelne prawo do niegodzenia sie
      na tego typu warunki.Zycze ci sily i wytrwalosci w walce o lepsza przyszlosc
      dla was wszystkich.I trzymaj nadal glowe do gory.Powodzenia.
    • Gość: Maruda A czy seks bez slubu to grzech? IP: *.nyc.rr.com 24.01.02, 04:17
      Tez mozna by sie spierac.
      Jak mawia stare porzekadlo - punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia...
      • Gość: Kobieta Aniu IP: 194.139.172.* 24.01.02, 08:38
        Rozumiem twój gniew i rozgoryczenie, bo sama się czułam podobnie. Ale zawsze
        wychodziłam z założenia , że muszę coś zrobić aby między mną a mężem zaczęło
        wszystko się układać, aby tych "cichych dni" było jak naj mniej.
        Kryzysy małżeńskie są normą i rzadko się zdażają idealne małżeństwa (bez
        skazy). Ja uważałam , że moje było idealne bo wszystko nam się układało,
        dorabialiśmy się wspólnie. Jednak czegoś zabrakło! Świadomości , że nie
        potrafimy funkcjonować bez siebie, że się kochamy (ja to zrozumiałam!).Zdrada
        męża dopiero mi to uświadomiła.
        Ale ja potrafiłam wybaczyć ,podjąć kroki, żeby przetrwać. Jestem pewna ,że mój
        mąż takich działań nie podjął by się (męska duma).
        Jak mówiła moja babcia "mąż jest głową, a żona szyją rodziny. Jak uważasz co
        jest ważniejsze głowa czy szyja? Szyja!, bo bez niej głowa się nie trzyma".
        Jeśli więc wasze małżeństwo ma się utrzymać ,wszystko leży niestety ale w
        Twojej gestji. I jeśli naprawdę chcesz ,aby Twoje małżeństwo i Twoje szczęście
        trwało dalej podejmiesz takie kroki. Jeśli natomiast nie masz już tej siły
        walki, to wydaje mi się , że nie kochasz już męża tak jak kochałaś 12 lat temu.
        A bez miłości???...
        Samo przywiązanie nie wystarczy.
        Przytoczę tu kolejny fakt z mojego życia. Po zdradzie męża wiele osób mi
        mówiło "zostaw go, zdradził raz zdradzi jeszcze, po co Ci on, rzuć go w
        cholerę..., jesteś młoda ułożysz sobie życie z kimś innym". Ale oni wszyscy nie
        byli mną , oni nie znali mnie tak dobrze jak ja znałam siebie. Po
        przemyśłeniach, nocach przepłakanych odpowiadałam , że ja go kocham mimo tego
        świństwa i chcę być z nim nie z żadnym innym. I Tobie proponuję zrobić sobie
        tego rodzaju rachunek sumienia i zapytać siebie samą , czy jeszcze go kochasz i
        czy chcesz z nim być?..
        Pozdr.
    • Gość: skubcio skubcio wie lepiej IP: *.westln01.mi.comcast.net 25.01.02, 03:38
      Aniu, zadna tam zdrada, to jest tkie komunistyczne myslenie. On tez kogos tam
      obraca on-line. Przeciez ma dostep do kompa.

      Uzywaj jak sie da i zaproscie sie na kawe do hotelu. Ubierz sie na czarno tu i
      tam. Nie zwlekaj bo konkurencja na necie jest wieksza niz na zewnatrz. Ktos ci
      go poderwie i bedziesz zalowala.

      Pochwal sie mezowi i powiedz, ze bylas z faciem na KAWIE i nic sie nie stalo...

      Idz w zaparte. Od razu sie w tobie zakocha i moze ci nawet da KWIATY! A co
      uzylas, to twoje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja