Dodaj do ulubionych

co zrobić gdy on...

30.01.09, 16:24
sytuacja wygląda tak.
Zamieszkaliśmy razem. I jest ok.
jest ok do momentu.
jestem chwilowo niepełnosprawna - poruszam się o dwóch kulach z zakazem
obciążania jednej nogi którą jeszcze nie do końca zginam no i która boli przy
przeciążeniach - a co za tym idzie większości prac domowych nie mogę wykonywać.
Nie mogę umyć podłogi, okien, ciężko mi się myje naczynia, sprząta i tak dalej
i tak dalej.
Obiady robię ale też z trudnością [ważne, że wogóle moge gotować :P]
On przychodzi z pracy. rozkłada laptopa... i koniec.
Wspominam o podaniu obiadu - podaje. nie ma problemu. po jedzeniu dziękuje
całuje w czoło wkłada naczynia do zlewu i tam zostają...
i leżą. i leżą i leżą i nabierają mocy urzędowej. Dopóki nie mieliśmy małego
kota - naczynia myłam na drugi dzień. nieraz znajdowałam np kawałki chleba
rozmoczone w wodzie i tak dalej.. dostał reprymende. Teraz znajduje tylko
tytki z herbaty [kosz jest pod zlewem...] zdarza mi się czasem położyć na
brzegu zlewu śmieci. leżą tam dopóki sama ich nie wyrzucę - mimo że krząta sie
koło śmietnika.
butelki stoją równym rządkiem przy ścianie - mimo że wynosi śmieci regularnie
[tylko on chwilowo wychodzi z domu więc nie mogę ja ich wyrzucić]
"zrobisz kotu?" zaraz [nie robi albo robi po 4 poproszeniu]
"słuchaj wrzuć to do szafy bo ja nie dam rady" zaraz [okazało się że dałam
radę...ale co mnie to kosztowało to moje]
"powiesisz pranie?" zaraz [pranie leży kolejne 3 godziny w pralce]
przeprowadziliśmy się na początku stycznia.
nadal są nie pochowane rzeczy do szaf. to co jest schowane okupiłam
nadwyrężeniem nogi i spoceniem się od czoła po stopy.

Trochę mnie ta sytuacja drażni.
po pierwsze jestem w domu cały dzień i nic nie robię - wkurzona jestem na
siebie i cały świat że nie mogę tego ogarnąć a moje pole do popisu ogranicza
się jedynie do kuchni i gotowania.
po drugie wstyd mi jak ojciec czasem wpada a na podłodze syf [odkurzacz w
drodze - trzeba zamiatac na kolanach - ja nie jestem w stanie]
po trzecie - przewróciło się niech leży. jak ja nie podniosę on tego sam od
siebie nie zrobi
niby mogę to zrozumieć
pracuje [nie fizycznie co prawda ale zawsze] robi mi/nam zakupy [chociaż
czasem jest - nie chciało mi się tego szukać] opiekuje się mną [wsadza pod
prysznic przynosi herbatę rano w termosie]
ale podstawy leżą.
mam ochotę zastrajkować i nie robić nic i nie mówić nic poza tym co mogę zrobić
nie chcę w domu niewolnika który robi wszystko dla mnie. ale chciałabym żeby
mi jednak pomógł bardziej.
szczególnie że "wiedział co bierze" - wypadek miałam w pazdzierniku

nie wiem co robić. poradzicie?
Obserwuj wątek
    • zloty.strzal Re: co zrobić gdy on... 30.01.09, 16:41
      A tam gdzie mieszkał wcześniej robił w domu cokolwiek?
    • kobieta306 Re: co zrobić gdy on... 30.01.09, 17:00
      jeśli się z nim zwiążesz na stałe i pojawią się dzieci to się wykończysz
      fizycznie. To jest zwykły śmierdzący leń. Gnaj go do roboty i nie przyzwyczajaj
      teraz do dobrego, bo rady z nim później nie dasz. Nie odpuszczaj, bo życie sobie
      zmarnujesz. Mówię z doświadczenia. Gnaj śmierdzącego lenia do roboty.
    • kitek_maly Re: co zrobić gdy on... 30.01.09, 17:10

      Przykre to.
      Nie wiem co doradzić.
    • weekenda Re: co zrobić gdy on... 30.01.09, 17:18
      musisz go wszystkiego nauczyć...

      Najpierw z nim porozmawiaj o tej sytuacji. Spokojnie. Raz, drugi,
      trzeci. Może za 4 zaskoczy...

      Faceci w ogromnej większości tak mają. Trzeba ich uczyć. Oni widzą,
      że z kosza na śmieci się wysypuje i wiedzą, że trzeba wynieść ale
      nie kojarzą tych prostych faktów. Zwykle to jest: "trzeba
      zrobić" "się zrobi" itd. Masz kupe roboty przed sobą aby wychować
      takiego śmierdzącego lenia. Zamieszkałaś pod jednym dachem z typowym
      trutniem.
      A swoją drogą - nie sprawdziłaś przed podjęciem decyzji o wspólnym
      zamieszkaniu jak było w jego rodzinnym domciu? jakie były relacje
      mamunia - synuś? mamunia - tatuś? Mnie nie musisz odpowiadać - sama
      odpowiedz sobie.
    • marzeka1 Re: co zrobić gdy on... 30.01.09, 17:19
      Facet jest ewidentnie nie w porządku, wydaje się, że chyba pośpieszyłaś się ze
      wspólnym mieszkaniem, bo myślał,że zyskał służącą i pewnie taka właśnie wyobraża
      sobie swoją rolę. Jak wyobrażasz sobie dalsze życie z kimś, kto nie chce nawet
      pomagać w utrzymaniu porządku w domu?
    • happy_time Re: co zrobić gdy on... 30.01.09, 17:27
      Rozmawiałaś z nim na ten temat? Nie chodzi mi o upominanie go wyrzuć
      smieci, powieś pranie itp. Mam na myśli rozmowę, w której powiesz mu
      to co tu napisałaś. Może on jest tak po prostu przyzwyczajony, ze
      wszystko się "samo" sprząta, a może mu to po prostu nie przeszkadza.
      Na pewno nie możesz sprzątać sama kosztem swojego zdrowia. Okropny z
      niego leń skoro wie, że nie możesz nic robić,a mimo to Ci nie
      pomaga. Na pewno nie możesz tego tak zostawić bo później będzie
      coraz gorzej.
    • enith Re: co zrobić gdy on... 30.01.09, 17:34
      Dottek, co mnie uderzyło w twoim poście to ta twoja prosząca forma o zrobienie czegoś w domu: "zrobisz kotu?", "powiesisz pranie?", "zmyjesz naczynia?". Błąd błąd błąd. Ty nie proś, ty wymagaj. Zjedliście razem obiad, który pomimo połamanego kulasa ugotowałaś dla was obojga, on zanosi naczynia do zlewu i się zwija. Ty nie czekaj, aż twój pan się łaskawie domyśli. Powiedziałaś kiedyś: "ja ugotowałam, ty zmywasz"? "Wynieś śmieci TERAZ"? Czy tylko tak sobie cichutko prosisz, a facet cię kompletnie zbywa? Na jego odpowiedź "zaraz" walnęłabym, że jeśli chce jeść, to ma najpierw w kuchni posprzątać, bo ja w kuchni zawalonej garami gotować nie mam zamiaru. Dajesz sobie, za przeproszeniem, sr... na głowę i hodujesz na własnej piersi lenia, wokół którego już teraz latasz z połamaną nogą i go obsługujesz. Zastanów się nad swoim postępowaniem. Jeśli facet nie ma zamiaru ci pomagać, gotuj dla siebie, sprzątaj po sobie, pierz tylko dla siebie, a resztę chrzań.
      • jamesonwhiskey Re: co zrobić gdy on... 02.02.09, 12:24
        >Jeśli facet nie ma zamiaru ci pomagać, gotuj dla siebie, sprzątaj po >sobie,
        pierz tylko dla siebie, a resztę chrzań.

        po zakupy wtedy sobie pojdzie
        do wanny sama wejdzie

        zajebiste masz rady

        a gadka typu "Wynieś śmieci TERAZ" to wisz to jakiegos pajaca mozesz tak mowic
        a gdybys sie sadzila to worek ze smieciami na glowie by ci wyladowale
    • naina Re: co zrobić gdy on... 30.01.09, 17:46
      Hej,
      Wiesz,że jeśli nie powiesz wprost o co chodzi to on się raczej nie
      domyśli. Spotykałam się kiedyś z facetem,który po wspólnym posiłku
      wkładał naczynia do zlewu,ale zmywać nie miał ochoty i mógł to
      zrobić za 3 dni kiedy ta ochota nadeszła.
      Każdy ma inne poczucie porządku i jeśli jedna osoba ma większe to
      niestety cierpi.
      Pocieszę Cię,że moja siostra (26l.)zachowuje się jak niejeden facet,
      otóż:
      - mamy wspólną kuchnię,jej akcje w niej ograniczają się tylko do
      robienia sobie kawy, herbaty,tostów i wstawiania brudnych naczyń do
      zlewu. Nigdy nie pomyślała,żeby wytrzeć stół czy deskę do krojenia
      chleba,na której jest pełno okruchów, bo przecież ktoś to zrobi w
      końcu za nią
      - nie wie jak się obsługuje pralkę, rzeczy do prania zostawia na
      koszu na brudne rzeczy bo nie chce się jej wrzucić do środka.
      Gdy poplami sobie ciuch to biegnie z tym do mnie: "zrób coś z tym,
      to moja ulubiona bluzka/spodnie!"
      - jej sprzątanie w domu ogranicza się TYLKO do jej pokoju 2 razy do
      roku, ewentualnie 3(poważnie)
      - mamy kota i jeśli rozsypie żwirek wokół kuwety siostra po nim
      chodzi, bo nie poczuwa się po prostu do pozamiatania podłogi.
      Zwróciłam jej uwagę to odpowiedziała, uwaga : " ja chodzę do pracy,a
      poza tym mam alergię na tego kota"

      Zwrot "mam alergię" jest powszechnie przez nią wykorzystywany bo
      dostała wykaz alergenów parę lat temu przy badaniu i na tym bazuje
      jeśli coś jej nie pasuje.

      Ogólnie jeśli mężczyzna z którym bym mieszkała zachowywał by się tak
      jak ona nie wytrzymałabym z nim.
      Totalne olewactwo, nieszanowanie mojej pracy, jak jest posprzątne i
      czuć zapach płynu/mleczka do czyszczenia słyszę "co tak śmierdzi?!
      przecież mam alergię!"

      Mam nadzieję,że poprawiłam Tobie humor:)

      Pozdrawiam

      naina
    • jurek.powiatowy Re: co zrobić gdy on... 30.01.09, 17:54

      Rozumiem, ze on jest obecnie "jedynym żywicielem rodziny"? Czyli Ty nie pracujesz?
      Może więc więcej zrozumienia, On też musi mieć czas na odpoczynek. Czy nie można
      na czas Twojej niepełnosprawności, poprosić kogoś o pomoc? Może rodziców?
      Druga sprawa, że mężczyźnie nie mówi się: Możesz zrobić to i tamto, tylko Zrób
      to i tamto.
      Inna sprawa, czy macie w ogóle ustalone co kto robi w domu? Czy to jest tylko
      spontan?
    • jane-bond007 Re: co zrobić gdy on... 30.01.09, 19:28
      zrob wielka tabelka i powies w kiblu albo na lodowce - wyszystkie
      pomieszczenia i obowiazki, okresl dokladnie co oznacza praca w danym
      pomieszczeniu i kiedy ma byc wykonywana

      mozesz tez zrobic kolorowy wykres kołowy w ktorym 70% to kolor
      czerwony = Twoj czas poswiecony pracom domowym
      18% kolor zółty = czas poswiecony na prosby i zwracanie uwagi aby
      cos zrobil
      2% kolor niebieski = czas jaki Twoj facet poswieca na wlozenie
      naczyn do zmywary
      • durneip Re: co zrobić gdy on... 31.01.09, 07:40
        10% kolor pomarańczowy = czas, jaki poświęcasz na zrobienie wykresu i upewnienie
        się, że 70 + 18 + 2 = 100 :D
        • jane-bond007 Re: co zrobić gdy on... 01.02.09, 09:32
          hehe :D
    • kamyk-zielony Re: co zrobić gdy on... 31.01.09, 08:10
      Ale komunikujesz mu co chcesz aby wykonał w domu? Bo wiesz takie obrażanie się i
      czekanie, aż sam się domyśli co należy zrobić jest zwyczajnie głupie. Po prostu
      powiedz mu co należy zrobić w domu i już.
    • tamara33 Re: co zrobić gdy on... 31.01.09, 09:34
      Same stare panny Ci odpisały wiec wyluzuj.Co do gostka, powtarzaj długo i
      wyraźnie i egzekwuj.On nie postrzega rzeczywistości tak jak TY.
    • iberia.pl twoj facet to male dziecko 31.01.09, 10:07
      albo jest slepy i ograniczony, bo dorosly czlowiek tak sie nie
      zachowuje.
      Jedynym wyjsciem jest ROZMOWA, jesli nie poskutkuje to albo
      zaakceptujesz taki stan albo do widzenia.
      Obecna sytuacja pokazuje, ze w razie problemow on ma wszystko w
      nosie...nie chcialabym byc z kims takim.
      • stinefraexeter Re: twoj facet to male dziecko 31.01.09, 12:57
        Nic dodać nic ująć. Może poza tytułem.

        Czy wy kobiety kompletnie ocip...cie?
        Jakie inne postrzeganie rzeczywistości?
        Jaki prosty umysł, którego trzeba uczyć??

        Przecież to zwykły leń i egoista.
        Jak można "nie zauważyć", że dziewczyna nie może się ruszać i tym samym
        potrzebuje opieki i wyręczenia w większości prac domowych?

        Jakby on był chory, z pewnością leżałby jak pan na kanapie, a przed nim
        piętrzyło się pięć różnych ciast zrobionych rączkami troskliwej partnerki.
        • sellaronda Re: twoj facet to male dziecko 31.01.09, 13:31
          "jeśli się z nim zwiążesz na stałe i pojawią się dzieci to się
          wykończysz fizycznie. To jest zwykły śmierdzący leń. Gnaj go do
          roboty i nie przyzwyczajaj teraz do dobrego, bo rady z nim później
          nie dasz. Nie odpuszczaj, bo życie sobie zmarnujesz. Mówię z
          doświadczenia. Gnaj śmierdzącego lenia do roboty."

          PODPISUJE SIE OBIEMA REKAMI. ZWYKLY SMIERDZACY LEN. ALBO GO OGARNIJ,
          ALBO SPAKUJ I WYPROWADZ. I NIE WSZYSCY MEZCZYZNI TAK MAJA.
    • funfucjusz Re: co zrobić gdy on... 01.02.09, 00:19
      Eh, też miałam takiego trutnia. byliśmy razem cztery lata, zanim zamieszkaliśmy
      ze sobą, tak na pół etatu, ale wystarczyło. kiedy jeszcze nie mieszkaliśmy razem
      opowiadał mi, że umie gotować - okazało się, że on jedynie "podgrzewa" to, co
      mama przygotowuje, 0 5tej rano, zanim wyjdzie do pracy. nawet ziemniaki miał
      obrane i do garnka włożone...
      kiedy zamieszkaliśmy ze sobą, tak na 3-4 dni w tygodniu, to okazało się, że zlew
      stał pełny i czekał na mnie te dwa dni, zanim wrócę i pozmywam. podłogi w kuchni
      nigdy nie umył. wiecznie tylko narzekał, że jest nieposprzątane, ale nigdy nie
      sprzątał. cały czas czułam presję, że to ja jestem temu winna.
      dziwnie było. w sumie to okazało się, że miał wytyczone takie rewiry. to znaczy
      jego rzeczy były pedantycznie poukładane i w doskonałym porządku. ale cała
      reszta była zasyfiona na maksa. i to była już moja działka, żeby doprowadzić
      resztę do porządku.

      obecnie mieszkam z moim mężem. żadne z nas nie jest idealne. też mamy rewiry
      obowiązków, ale jakoś tak naturalniej wytyczone. jeśli go o coś poproszę, po
      prostu zrobi to, bez szemrania...nie musze juz czekac nie wiadomo ile na
      wyniesienie głupich smieci...
    • kol.3 Re: co zrobić gdy on... 01.02.09, 09:48
      Jestem za tym, żeby para zamieszkała razem ale w odpowiednim
      momencie, kiedy związek wkracza w fazę stałą i coś się może z tego
      wykluć. Natomiast kompletnie nie rozumiem kobiet, które zamieszkują
      z facetami po to bym im sprzątać, myć podłogi, prać ich gacie,
      słowe, robić z siebie pannę służącą z z masą obowiązków i zerem
      praw. W tym wypadku choroba jest sprawdzianem stanu uczuć i
      szacunku do chorej partnerki.
      • zawszezabulinka Re: co zrobić gdy on... 01.02.09, 11:59
        mnie jest przykro ze twoj facet nie widzi ze tobie jest ciezko cokolwiek zrobic
        w domu (nie tyle co dla faceta ale dla samej siebie)

        nic nie rob, przeciez nie bedziesz specjalnie sie przeciazac. niech zacznie sie
        potykac o wlasne skarpetki (przy biurku) ;p
        a pozatym jesli chcesz to wtedy sprzataj a nie dlatego ze trzeba :) przeciez
        mieszkanie razem to nie ma byc : sprzatanie-gotowanie-sprzatanie- czy
        praca-gotowanie-sprzatanie-praca itd :)

        ale jak ja bym byla na twoim miejscu i bylabym zla na niego o nic nie robienie
        to bym wybuchnela : mozesz sie k... ruszyc? nie widzisz ze nie moge? tak ci
        ciezko ? ty jestes sprawny a ja nie - na jakis czas

        podejrzewam ze odrazu by zamknal laptopa i by ruszyl pupinke ;p

        tu nie dokonca chodzi o lenistwo czy pracowitosc. on poprostu uwaza ze nic sie
        nie stanie jak pozmywa za 10 dni :) ja sama mam balagan w pokoju, ze potykam sie
        o kawalki papieru , ale jak dla mnie jest ok. posprzatam jak bede miec ochote,
        albo ktos do mnie przyjdzie :)
        autorka poprostu - moze lubi porzadek i uwaza ze trzeba odrazu pozmywac, czy
        zetrzec kurz :)
    • columbic A czego ty właściwie chcesz? 02.02.09, 14:11
      A czego ty właściwie chcesz?

      O n sie toba zajmuje, opiekuje się mną [wsadza pod
      > prysznic przynosi herbatę rano w termosie]

      a ty jeszcze wydziwiasz? Chciałabyć mieć robot kuchenny i wibrator w
      jednym? Nie ma tak dobrze.

      Poza tym , piszesz, że pracuje [nie fizycznie co prawda ale zawsze]


      A to co? Praca umysłowa to nie praca? On zarabia, przyjdzie do domu
      i ci pomaga, a ty sie czepiasz, że nie posprzątane, jak tatus
      przyjdzie? To sobie zaproś tatusia do restauracji, jak nie pasuje.

      > mam ochotę zastrajkować i nie robić nic i nie mówić nic poza tym
      co mogę zrobić

      przecież i tak pisałas, że nic nie możesz robić. Co to za strajki?
      Jak nie umiesz docenić tego co masz, to nie zdziwiłbym się jak w
      końcu on bedzie miał cie dosc.

      Jak chcesz mieć idealny porządek w domu, to weźcie sobie sprżataczkę
      na dochodne.

      > szczególnie że "wiedział co bierze" - wypadek miałam w pazdzierniku

      widziały gały co brały? Bezczelna jesteś. Chłop się zlitował ,
      przygarnął biedactwo, a ta mu z mordą wyskakuje, że ma sprzątać, bo
      tatus przyjedzie. Ludzie, ratunku !!!!!!!
    • july-july Re: co zrobić gdy on... 02.02.09, 14:24
      Ja p... W "normalnej" sytuacji nie zniosłabym lenia, który uważa, że
      mu podam pod nos, a wszystko sie samo zrobi... A gdybym jeszcze była
      nie do końca sprawna i miała dookoła niego skakać... Dziewczyno, czy
      Ty sie dobrze czujesz???
      • columbic Hola hola 02.02.09, 14:30
        july-july napisała:

        > Ja p... W "normalnej" sytuacji nie zniosłabym lenia, który uważa,
        że
        > mu podam pod nos, a wszystko sie samo zrobi... A gdybym jeszcze
        była
        > nie do końca sprawna i miała dookoła niego skakać... Dziewczyno,
        czy
        > Ty sie dobrze czujesz???

        Hola hola. z postu wynika, że on sie nia zajmuje, wraca z pracy i
        zamiatac nie chce. To nie ona skacze koło niego, tylko on koło niej.
        a jej się marzy, żeby skakał jeszcze bardziej, bo jak może byc nie
        pozamiatane jak jej tatuś przyjdzie w odwiedziny?
        • july-july Re: Hola hola 02.02.09, 14:33
          Tak, tak, czytałam twoją poprzednią wypowiedź, w dyskusję wdawać sie
          nie zamierzam.
        • columbic Re: Hola hola 02.02.09, 14:37
          Skoro jesteś pedantką porządku to znajdź sobie takiego , co będzie z
          tobą zmiatał kurz każdego dnia i układał kapcie od największego do
          najmniejszego. A jak nie znalazłas takiego, to nie znaczy ze
          obecnego możesz terroryzować swoim zboczeniem porządkowym. Jak
          talerze postoją kilka dni w zlewie, to nic się nie stanie
          strasznego. Jak na półce ułoży ubrania za tydzień, to też nie
          strasznie się straszna historia. Może on tez ma ciebie już dosć, jak
          tak się czepiasz i gdzieś na forum pisze: no już nie moge z ta babą.
          Nie może chodzić, po pracy nosze ją pod prysznic, robię zakupy,
          przed wyjściem podaję śniadanie, a ta mi jeszcze wyskakuje, ze mam
          pozamiatać, bo tatuś nadciąga. No w końcu jej coś powiem, ale
          wpadnie w depresję biedactwo, poczekam, jak z nogami wydobrzeje, to
          wtedy jej wygarnę.
    • dotttek dzieki za odpowiedzi 02.02.09, 16:32
      niestety nie jest tak jak niektorzy pisza
      nie skacze wokol mnie. nie wymagam tego od niego.
      i doceniam to co on robi w tym zakresie który robi
      ale chcialabym zeby mi pomogl w rzeczach z ktorymi nie daje rady
      i raczej to nie on się zlitował. jak by na to nie spojrzeć to była wspólna
      decyzja. szczególnie że związaliśmy się "po przejściach" z poprzednimi
      partnerami. większymi mniejszymi - nie ważne.
      i nie wyskakuję z mordą. tak na przyszłość. w moim domu się nie krzyczało jeżeli
      ktoś od kogoś czegoś wymagał tylko się o to prosiło albo sie sugerowało, więc
      nie nawykłam do wyskakiwania z "mordą" o coś na kogoś i tego nawyku akurat nie
      zamierzam zmienić.
      poza tym z postu wynika że zajmujemy się sobą nawzajem - ja tyle ile mogę, on
      tyle ile uważa za stosowne.

      nie zwykłam prosić o pomoc. tak mnie wychowano i to co sama potrafię zrobić robię.
      nie zalegam w łóżku nie proszę żeby mi kapcie i codzienną prasę do niego przynosił.

      mimo że jestem chwilowo na l4 nie on nas utrzymuje tylko lecimy z finansami z
      oszczędności/moich i jego/
      szczegolnie że to jego początki w nowej pracy i wypłaty jeszcze nie było

      z góry mówie ze nie jestem zwolennikiem sterylności i uważam że mieszkanie jest
      do życia a nie do sprzątania i też zdarzało mi się przewracać o papiery czy o
      ciuchy. ale jednak do pewnych granic.

      porozmawialiśmy.
      bo ja wracam z pracy do domu i jestem zmęczony i nie mam ochoty nic robić i chcę
      odpocząć. rozumiem. w pełni. tylko się zastanawiam co będzie jak oboje będziemy
      pracować. dom zarośnie?
      on nie widzi żadnego problemu w tym że naczynia nie są zmyte odrazu. ok. ja też
      nie widzę. ale wczoraj czy przedwczoraj przy zbieraniu się do spania wspomniałam
      że chwila tylko naczynia jeszcze umyje [okolice godziny 24] na co on "a to nie
      pomyte? :) to umyje jak sie umyje..." umył. to co w zlewie. blat sprzątnełam
      dzisiaj. w sumie żaden problem...ale jednak...
      o śmieciach też była mowa...
      wyniósł dziś te z kosza.. te z okolic kosza i te które sam pakował i odłożył w
      inne miejsce - nadal leżą
      jego wytłumaczenie "ja juz taki jestem"
      przez ponad pół roku mieszkał sam - mamusia mu nie sprzątała nie gotowała nie
      robiła mu prania - dwie rączki ma wie jak się mieszka. ma spowolniony czas
      reakcji na "sprzątanie" a i owszem. ja też. ale tak jak piszę są pewne granice.
      "obleciał" mieszkanie w sobotę na miotle. i miałam wyrzuty sumienia że go o od
      tego nie odwiodłam... miał "dość" na cały dzień.


      pojawił się jeszcze inny problem. okazało się w rozmowie że za mało uwagi mu
      poświęcam. i tak zastanawiam się jak bym miała mu więcej uwagi poświęcić...
      pytam co tam jak tam opowiada co zrobił, przeboje z klientami, gadamy rozmawiamy
      śmiejemy się. tańca na rurze mu nie urządze. zdarzy mu się przygotować w
      niedzielę śniadanie - jest dobre, smakuje mi - doceniam to na głos. co mam
      zrobić? dziękować mu za każdy przyniesiony produkt ze sklepu?

      do tego doszło wypominanie - ze poprosił mnie o jakąś rzecz a ja tego nie
      zrobiłam [rzecz którą sam mógł zrobić bo miał możliwości i czas - nie
      zabraniałam mu tego]
      on wypomina a ja nie umiem. nie chce odpowiadać mu tym samym. nie chce mówić że
      prosiłam o wyporządzenie pawlaczy i przeniesienie tam kilku rzeczy które leżą i
      zawadzają, nie chcę mówić że prosiłam o podklejenie wykładziny o którą co rusz
      zahaczam nogą, nie chcę mówić że szafę można opróżnić z tego co zostawili
      poprzedni lokatorzy i tam rzeczy powrzucać nie chcę mówić że prosiłam go o parę
      różnych rzeczy które umkneły w mrokach dziejów i rozwiązały się "same"

      plus nieszczęsne kocie - paromiesięczne z nastawieniem na spanie w dzień i
      zabawę w nocy, włażenie wszędzie gdzie popadnie łącznie z talerzem. ja kotam
      ściągam i mówię że nie wolno za 4-5tym razem skutkuje. on kota zrzuca łącznie z
      klapsem przez tyłek. kot się bawi w "atakuj co wisi" i mamy kolejny pokaz
      brutalności. do mnie ma pretensje ze ja z kotem za łagodnie postępuje. zwierze
      jest u nas od tygodnia. w ciągu 7 dni nie można nauczyć stworzenia zachowania.
      wychowałam jednego kota bez pomocy bicia i chodzi jak w zegarku.

      i szczerze - nie spodziewałam się tego po nim. przed zamieszkaniem -
      dogadywaliśmy się świetnie. podobne zainteresowania podobne hobby podobna praca.
      wiem że wszystko się zmienia przy wspólnym mieszkaniu ale tak się zastanawiam po
      czyjej stronie leży wina.
      z jego relacji wynika że po mojej. bo ja nic nie robie żeby poczuł się
      potrzebny, nie interesuje sie nim. a on jest tylko dodatkiem.
      powoli zaczynam sie zastanawiać czy ta wspólna decyzja nie była zbyt pochopna.
      bo może to że fajnie nam sie razem żyło niekoniecznie ma oznaczać że fajnie nam
      się będzie mieszkało...
      • columbic Re: dzieki za odpowiedzi 02.02.09, 18:11
        Z nicka wnosze, że lubisz kotki :). I tego kotka to tez ty chciałaś, a nie on,
        tak? No to jak chciałaś, to się nim zajmuj, a jak mu wlezie w talerz, to też bym
        nie wytrzymał i kot by poleciał.

        Mojej zonie zachciało się kwiatów. Ok, chcesz, rozumiem, ale nim,i się zajmuj.
        Zapominała podlewać, zakurzyły się, ale ozdoba jest :). Pojechała sobie do
        mamusi na miesiąc, przypomniała przez telefon żeby podlać kwiatki. Podlałem, to
        nie takie trudne. Tak się starałem, aż czesc zgniła, bo miała za mokro. Ale to
        niechcący :). Następnym razem pojechała do mamusi znów. Już nie byłem taki
        nadgorliwy. Kwiatki zwiędły. Przyjechała, pretensje że kwiatki uschły. Ja do
        niej mówię ze po pierwsze to zachciało ci się kwiatków, to dbaj o nie, po
        drugie, jak chciałaś żeby były podlane, to trzeba było powiedzieć przez telefon,
        po trzecie to nie chce miec już nic wspólnego z kwiatkiami, albo sama będziesz o
        nie dbać albo je zlikwiduj. Czesc sama uschła, cześc z czasem pooddawała. Nie
        rozumiem, dlaczego skoro chce mieć kwiatki, to przerzuca opieke nad nimi na
        mnie. Konsultowałas wzięcie tego kotka z nim? Też chciał go mieć?
      • columbic Re: dzieki za odpowiedzi 02.02.09, 18:14
        wiesz, co jak macie takie problemy ze zmywaniem to albo kupcie sobie zmywarkę
        (ale Bosch lub Siemens, inne to dziadostwo i źle myje) albo niech każde z was
        idzie swoją drogą. Nie zmył z blatu, to straszne. Jak wróci nie zapomnij mu w
        drzwiach na powitanie wyskoczyc, że talerze nie umyte. A marchewkę kupiłeś?
        Marchewkę, pytam czy kupiłeś?
        • columbic I jeszcze jedno 02.02.09, 18:21
          Tego kotka to on chciał tak samo jak ty, czy tyko przyparty do muru po twoich
          molestowaniach się zgodził? Stawiam na to drugie.

          To bardzo "rozsądne" brac kotka akurat w momencie kiedy ledwo chodzisz. Dobrze,
          że nie zachciało ci sie pieska, bys latała na spacerki, albo raczej jego
          wysyłała na spacerki, i jeszcze miła pretensje że nie pozmywał. Przecież
          siedział między spacerem z psem a odkurzaniem Mógł pozmywać, skoro nabrudził jak
          gotował :)

    • mathias_sammer Re: co zrobić gdy on... 02.02.09, 16:45
      a co masz z noga?
      m.s.
    • ten.typ.tak.ma Re: co zrobić gdy on... 02.02.09, 18:33
      wyzdrowieć i zacząć zajmować się domem. Dla kolesia kobieta jest od sprzątania,
      prania i gotowania.
    • natasza0202 Re: co zrobić gdy on... 02.02.09, 19:06
      Moja droga "dotttek" nie będę się tu zbytnio rozpisywać tylko napiszę Ci co ja
      bym zrobiła na twoim miejscu ...
      1) uważam że powinnaś z nim porozmawiać i to szczerze co o tym myślisz...
      2) Zostaw mu liścik że wyszłaś do koleżanka na kawkę i nie wiesz o której
      wrócisz ... Zawsze możesz odwiedzić rodzinę ;) Przy okazji zostaw mu listę zadań
      co ma zrobić oczywiście nie za dużo bo go to tylko stłamsi ...
      3) Uprzedź go w danym dniu że chcesz zrobić porządki i wręcz mu ścierkę lub co
      jakiś inny przyrząd przy okazji załóż mini do tego dekolt może to zadziała ;)
    • tarantinka Re: co zrobić gdy on... 02.02.09, 19:59
      no cóż On tego nie robi specjalnie, wiem bo jestem bałganiarą, mi na
      prawdę nie przeszkadzają garnki w zlewie, butelki sobie leżą i
      czekają nie wiem na co. Nie mam pojęcia jak to funkcjonuje w moim
      umyśle ale ja na pewno nie jetem leniem, mam jakieś takie priorytety
      w głowie i to w funcjonuje ale no własnie czesc rzeczy domowych lezy
      odłogiem. Jest na to jedna metoda. Musisz założyć że On nie robie
      tego tobie na zośc, nie jest leniem, ani innym pasożytem. Jedyną
      metodą na taki chaos jest systematyczność: czyli jak przyzwyczaję
      się ze sprzatam w piatek i mam w głowie co robię to po prostu nie
      mysle czy to ma sens (dla mnie to zawsze jest strata czasu:) )tylko
      robię. Podobnie z wkładaniem rzeczy do zmywarki już mam taki odruch
      ze wrzucam tam naczynia - uwierz męczy mnie to ale się
      przyzwyczaiłam. Pogadaj tak na luzie z twoim facetem, pożartuj z
      tego trochę. Ustalcie co chcesz zeby robił: ale na prawde tak punkt
      po punkcie dokładnie, bo tekst chciałabym zebys nie bałaganił to
      abstrakcja, tekst chciałabym zebys mył garnki od razu to już
      konkret. I spisz takie konkrety, jesli problem tkwi w jego naturze a
      zalezy mu na tobie to na prawde bedzie się starał, uwierz ja bardzo
      się staram bo wiem ze moje roztrzepanie moze irytowac. Mam za soba
      dwa długie związki - w kazdym miałam ten problem ale dzieki
      wyrozumiałosci partnera i mojemu staraniu to nigdy nie był problem
      numer jeden. Nieznosiłabym natomiast gdyby ktoś zarzucał mi lenistwo
      czy brak dobrej woli . powodzenia !!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka