kitty_walker
19.02.09, 15:05
Taki ot dylemacik właśnie mam, czy kiedy jest się w związku, to
powinniśmy mówić partnerowi absolutnie o wszystkim?
Czy dozwolone jest posiadanie jakichś swoich własnych sekretów?
A może właśnie czasem lepiej, żeby nie wiedział, bo jeszcze przez
nas osiwieje?
Bo ja właśnie chyba zrobiłam coś głupiego. I złego.
Nie, bez obawy, nie zdradziłam go, ani nic z tych rzeczy, ale
zrobiłam coś, co można podciągnąć pod nielojalność.
No po prostu musiałam:( Taka głupia czasem jestem.
Wkładam z premedytacją rękę do ognia, a później płaczę, że się
sparzyłam:(
Jeżeli się dowie, to myślę, że może poczuć się zraniony.
I reakcje mogą być bardzo różne. Od najłagodniejszej - że mnie
zrozumie, po pośrednią - że dostanę zasłużony wpier.dol;), aż po
najbardziej skrajną - że nabierze do mnie odrazy.
A jednocześnie my znamy się tak dobrze, że wyczuje, iż coś jest nie
tak. Zauważy, że coś mnie gryzie, i będzie szukał przyczyny.
Wolałabym ukryć przed nim tą sprawę, bo chcę go w ten sposób
chronić, ale jednocześnie przez skórę czuję, że musimy to
przepracować.
Zwłaszcza, że tak bardzo potrzebuję teraz jego wsparcia.
No więc? Postawić na szczerość? Nawet jeżeli będzie bolało?