ciasteczkowy_diabelek
28.02.09, 22:15
Witam,
nie wiem już co mam ze sobą zrobic, stąd ten temat.
Jestem chyba na skraju załamania. W ubiegłym roku zmarły 3 bliskie mi osoby,
kolega, przyjaciółka i mój Tato (w grudniu). Do tego zostawił mnie chłopak po
kilku latach związku i wspolnego mieszkania. Obecnie nadal mieszkamy razem,
mimo, że mineło już kilka miesięcy od rozstania. Niestety nie mogę sie
wyprowadzic, bo mnie na to nie stac (mamy bardzo korzystne warunki, powinnam
placic przynajmniej 2 razy tyle niż dotychczas).
Wpadłam w wir pracy, nauki (studiuję dziennie). W tygodniu wracam późno do
domu, na nic nie mam czasu. Chodzę na basen i aerobik. Byleby tylko zapchac
dziurę czasową i nie myślec.
Nie radzę sobie, codziennie płaczę, odmawiam jakichkolwiek kontaktów z
mężczyznami, mimo, że strasznie ich potrzebuję. Chcialabym móc wrócic do domu
i zostac wysłuchaną, przytulona i dopieszczoną. To samo chciałabym ofiarowac
tez tej drugiej osobie.
Myslałam nad pójściem do psychologa, ale z doświadczenia to nie jest dobry
pomysł (3-4 lata temu leczyłam się z anoreksji i właściwie nadal boję się
nawrotu choroby przez całą sytuację).
Nie wiem co powinnam zrobic. Proszę, niech ktoś poradzi, bo chyba się pogubiłam :(