mizoginizm

28.05.09, 19:39
Jak się ustosunkowujecie do mizoginistycznych tekstów?
Mam takie zboczenie, że sprawia mi satysfakcję wyczytywanie męskich żalów na
forach. Szczególnie tych pseudonaukowych w stylu, dlaczego to baba głupsza od
chłopa jest. Że naukowcy, matematycy, geniusze ble ble...., a uone to tylko
drobne prace biurowe, malowanie się i podcieranie pupy dzieciom. Pełno tego w
sieci. Skąd oni się biorą?
    • justysialek Re: mizoginizm 28.05.09, 20:09
      Z kompleksów lub frustracji seksualnej.
      • corgan1 a skąd się bierze mizoandryzm? 29.05.09, 08:22
        Może też z kompleksów i frustracji seksualnej? :)))
        • jan_hus_na_stosie Re: a skąd się bierze mizoandryzm? 29.05.09, 08:23
          kurde, aż musiałem sprawdzić co oznacza to słowo ;)
        • justysialek Re: a skąd się bierze mizoandryzm? 29.05.09, 08:49
          A czemu nie? ;)
        • justysialek Re: a skąd się bierze mizoandryzm? 29.05.09, 08:51
          No i jeszcze z ogólnie pojętych zaburzeń psychicznych (chodzi mi o
          oba zjawiska ;)
    • julyana Re: mizoginizm 29.05.09, 08:00
      No właśnie, w zyciu baaardzo sporadycznie stykam sie z takimi
      mądrosciami. A w necie co chwila jacys fani socjobiogogii (za to
      nieświadomi wplywu kultury i życia spolecznego na ludzi) piszą o
      tym, że za czasów jaskiniowych facet polował i zapładniał, kobieta
      opiekowała sie potomstwem, i tak juz jest świat skonstruowany i nic
      tego nie zmieni. Ok, może poziom rozwoju intelektualno-emocjonalnego
      niektórych ludzi zatrzymał sie na etapie tych jaskiń, ale w necie
      jest tego multum. Mam nadzieje, ze to zgrywa lub jakieś niziny
      społeczne, bo jak sobie pomyslę, ze wielu normalnych facetów tez tak
      myśli, tylko w realu boja sie uwjawniac, to chyba na kobiety sie
      przerzucę.
      • jan_hus_na_stosie Re: mizoginizm 29.05.09, 08:18
        julyana napisała:

        > Mam nadzieje, ze to zgrywa lub jakieś niziny
        > społeczne, bo jak sobie pomyslę, ze wielu normalnych facetów tez tak
        > myśli, tylko w realu boja sie uwjawniac, to chyba na kobiety sie
        > przerzucę.

        Zdziwiłabyś się gdybyś wiedziała jak ogromna liczba facetów to męscy szowiniści.
        Kiedyś pamiętam była taka sonda na wp lub onecie gdzie pytanie brzmiało: "czy to
        dobrze, że kobiety uzyskały prawo wyborcze?". W sondzie wzięło udział
        kilkadziesiąt tysięcy internautów.

        Z odpowiedzi wynikało, że ok. 40% głosujących to skrajni szowiniści gdyż
        odpowiedzieli, że "nie".

        Biorąc pod uwagę, że sonda była ogólnodostępna, że około połowy internautów to
        kobiety oraz, że raczej mało prawdopodobne aby kobiety głosowały na "nie",
        wynika że w przybliżeniu 80% facetów którzy głosowali w tej sondzie to skrajni
        męscy szowiniści.

        Oczywiście żaden facet w realu Ci się nie przyzna, że jest szowinistą czy uważa
        kobiety za mniej inteligentne od mężczyzn a już tym bardziej jeśli jest Twoim
        facetem, ale faktem jest że takie poglądy ma wielu mężczyzn.
        • justysialek Re: mizoginizm 29.05.09, 08:53
          Jan, weź jeszcze pod uwagę, że część internautów się zgrywała, bo
          pytanie specyficzne. Mnie też by korciło, żeby w takim pytaniu
          wpisać odp NIE ;))
          • menk.a Re: mizoginizm 29.05.09, 09:20
            Oprócz tego, że wiadomo, iż niemal połowa internautów to kobiety, to
            skąd wiadomo, że taki sam stosunek kobiet i mężczyzn brał udział w
            jakiejś sondzie?;)
            Poza tym sondaże internetowe są średnio wiarygodne. W sieci można
            wszystko. Ja np. w sieci jestem Wojtkiem, lat 12 i pół.;)
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: mizoginizm 29.05.09, 09:23
          > Biorąc pod uwagę, że sonda była ogólnodostępna, że około połowy internautów to
          > kobiety oraz, że raczej mało prawdopodobne aby kobiety głosowały na "nie",
          > wynika że w przybliżeniu 80% facetów którzy głosowali w tej sondzie to skrajni
          > męscy szowiniści.

          Założenie że kobiety nie mogą mieć własnego zdania na temat praw wyborczych i
          nie głosowały w tym wypadku na "NIE" jest typowym przejawem szowinizmu.
        • mamba8 Re: mizoginizm 29.05.09, 17:34
          No tak, ale czy masz jakas teze bedac sam mezczyzna (chyba nieszowenistycznym)
          skad to sie bierze?

          Z domu? Z braku powodzenia u niektorych kobiet? No bo jak mozna uogolniac i
          wsadzac wszystkie do jednego worka?
      • alfa74 Re: mizoginizm 29.05.09, 11:42
        "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu
        idiotów" /Stanislaw Lem :]
    • sommernachtstraum Re: mizoginizm 29.05.09, 09:48
      > Mam takie zboczenie, że sprawia mi satysfakcję wyczytywanie męskich żalów

      nie mam takiego zboczenia. podobnie jak satysfakcji nie daje mi czytanie rasistowskich komentarzy, ale te na szczęście zdarzają się rzadziej.

      tacy faceci to zera są. zwykle też zera, które nic w życiu nie osiągnęły, bo niestety osiągnięcie sukcesu wymaga umiejętności współżycia z ludźmi i nie można tej 51% ludzkości z określenia ludzie wyrzucić... więc zapluwają internet.

      problemem jest też sporo kobiet, które same są mizoginkami.
      • sommernachtstraum Re: mizoginizm 29.05.09, 09:49
        a "ustosunkowuję" się tak, że klikam kosz. nie komentuję takich wpisów.
      • bugmenot2008_2 Re: mizoginizm 29.05.09, 09:55
        > problemem jest też sporo kobiet, które same są mizoginkami.

        o, a to ciekawe... moglabys podac przyklad sytuacji lub poruszanego tematu przy
        okazji ktorych spotkalas sie z taka postawa?
        • sommernachtstraum Re: mizoginizm 29.05.09, 10:06
          jeśli kobieta pisze: "nie mam przyjaciółek, bo baby są wredne i głupie, faceci są lepsi, łatwiejsi, bardziej szczerzy", nie sposób mizoginizmem tego nie nazwać.
          • julyana Re: mizoginizm 29.05.09, 10:17
            No i jeszcze podwójne standardy, baaardzo głęboko zakorzenione i nie
            wiem czy do wyplenienia. Kobieta się puszcza, kobieta rozbija
            rodzine (jako zdradzajaca, ale i jako kochanka - a jakoś kochanek
            nigdy rodziny nie rozbija), dla kobiety dziewictwo to "skarb" i
            jakos tam stanowi o jej wartosci, a kobieta, która jest matką jest
            prawie wyłącznie matką. Nawet w mediach są seksistowskie artykuly i
            reportaże typu "pijana matka" i wyraz ubolewania na twarzy
            prezentera (bo do pijanych ojców juz sie przyzwyczailismy i nie
            zauważamy, czy to mniejsze zło?) albo alarm, że "kobiety piją coraz
            wiecej, prawie tyle co mężczyźni" tonem, że tragedia się dzieje.
            • bugmenot2008_2 Re: mizoginizm 29.05.09, 10:43
              > reportaże typu "pijana matka" i wyraz ubolewania na twarzy

              w polsce nadal pokutuje kult kobiety-matki, "swieta" i nierozerwalna wiez matki
              z dzieckiem, wyroki sadow rodzinnych na niekorzysc ojcow "bo matka zawsze bedzie
              lepsza cokolwiek by nie robila" - z jednej strony chcecie zachowania status quo
              a z drugiej zeby uchodzilo na sucho to wszystko co robia z zalozenia zli i
              niedobrzy mezczyzni - tak sie nie da, albo schodzisz z piedestalu i jestes
              traktowana jak reszta albo zostajesz i trzymasz standardy
              • jan_hus_na_stosie no właśnie 29.05.09, 10:48
                bugmenot2008_2 napisał:

                > z jednej strony chcecie zachowania status quo
                > a z drugiej zeby uchodzilo na sucho to wszystko co robia z zalozenia zli i
                > niedobrzy mezczyzni

                Dokładnie. Swego czasu bardzo trafnie tą sprawę ujął Jan Nepomucen Kamiński pisząc:

                "Emancypowana kobieta pozbywa się cnót swej płci, aby przyswoić sobie wady płci
                męskiej."
                • mamba8 Re: no właśnie 29.05.09, 17:36
                  Rozumiem, ze feministka w twoich oczach to nie kobieta :/
              • julyana Re: mizoginizm 29.05.09, 10:51
                > albo schodzisz z piedestalu i jestes traktowana jak reszta

                Jestem za, wole byc traktowana jak człowiek, a nie jak inkubator i
                gosposia (bo tak jest traktowana Matka Polka).

                > wyroki sadow rodzinnych na niekorzysc ojcow

                Ach, te mityczne niesprawiedliwe wyroki sądów. A ja słyszałam, ze
                około 7% ojców występuje o opieke nad dzieckiem (wyłączna lub taka,
                że dziecko mieszka z nimi, a matka jest rodzicem "dochodzącym"),
                więc jakie maja być te wyroki sądów? Oczywiscie nie twierdzę, że nie
                zdarzaja sie przypadki gdy orzeczenie sądu jest niesprawiedliwe, ale
                imo sa to przypadki marginalne (chociaż gdyby wszyscy ojcowie
                bardziej garneli sie do opieki nad dzieckiem mogłoby być inaczej -
                ale sie nie garną i tu kółko sie zamyka).

                No niestety, obie płcie zyja pod cieżarem stereotypów - ojcowie z
                definicji są "gorszymi" rodzicami niz matki, poza tym chłopaki nie
                płaczą, faceci muszą byc zaradni, twardzi, dobrze zarabiać, etc.
                Ale to kobiety dyskryminacja i stereotypy dotykają w znacznie
                większym stopniu.
                • julyana Re: mizoginizm 29.05.09, 10:55
                  A co do status quo - wiesz, jeśli np. w necie ktos wyjeżdża mi z
                  argumentem "skoro chcecie byc takie wyemancypowane, to nie liczcie,
                  że ktos Wam kwiatek kupi lub drzwi otworzy" to dla mnie jest to
                  śmieszne - to, że mój facet gotuje, moja babka zyskała prawa
                  wyborcze, a ja nie muszę pytać ojca o zgodę gdy chcę wyjsć za maż
                  jest równoznaczne z tym, ze jakiś chłoptaś obrazi sie z powodu
                  utraty dominującej pozycji samca i nie kupi kwiatka.:)
                  • bugmenot2008_2 Re: mizoginizm 29.05.09, 11:30
                    > utraty dominującej pozycji samca i nie kupi kwiatka.:)

                    moge odpowiadac tylko za siebie i przykro ze trafilas akurat na takie groteskowe
                    przypadki

                    z drugiej strony zauwaz ze sporo kobiet nadal oczekuje kwiatka, prezentu,
                    pierscionka i innych takich z takiej czy innej okazji a jesli tego przykladowego
                    kwiatka nie ma to zaczyna sie problem i jazdy, domysly, zale i szukanie dziury w
                    calym - wlasnie te oczekiwanie pewnych rzeczy jest dla mnie niekonsekwentne -
                    wyjasniam: nie jest dla mnie problemem kupienie/sprawienie przyjemnosci
                    dziewczynie ale kobieca postawa roszczeniowa rujnuje urok takiego gestu -
                    zamiast brac od zycia i partnera co daje i cieszyc sie tym oczekujecie i
                    wymagacie (oczywiscie nie wszystkie ale taki jest ogolny obraz)

                    za rownouprawnieniem w sferze prawa nie idzie rownouprawnienie kulturowe,
                    nastepuje dysonans i dezorientacja - czesc ludzi zyje wg starych wzorcow i nie
                    akceptuje nowego podejscia, pokolenie przejscia czesc czerpie ze starego a czesc
                    z nowego - dokad to zmierza?

                    nowoczesna kobieta chce zarabiac jak facet, robic to wszystko co facet a
                    jednoczesnie miec gdzie sie chowac jak jej zle lub cos nie wyjdzie, wtulic sie w
                    czyjes ramiona - niestety, wraz z rownouprawnieniem i ustepowaniem dominacji
                    mezczyzn maleja ich mozliwosci zapewnienia tej ochrony, uklad staje sie bardziej
                    wywazony i partnerski - nadal jednak kobieta oczekuje ze facet bedzie utrzymywal
                    rodzine i nie wyobraza sobie ze moze byc odwrotnie. powiem ci ze w dobie co raz
                    bardziej popularnego promowania kobiet we wszystkich sferach zycia wspolczesny
                    mlody lub dorastajacy mezczyzna ma rowniez nie lada problem - nikt nie zajmuje
                    sie jego problemami i nie ma skad czerpac wzorcow - ojciec starej daty to tyran
                    "klepiacy" matke i zlopiacy piwo, nie liczacy sie z jej potrzebami wiec stary
                    model jest niedobry. metro z kolei nie jest wystarczajaco meski itede itepe. co
                    zostaje??
                    • jan_hus_na_stosie Naprawdę ciekawa wypowiedź :) 29.05.09, 11:40


                    • julyana Re: mizoginizm 29.05.09, 13:01
                      Troche masz racje, a troche generalizujesz i wydziwiasz.:)

                      Po pierwsze, samo sformułowanie "nowoczesna kobieta chce zarabiac
                      jak facet" jest nieco szowinistyczne - czy wysokie zarobki to cos
                      przynależne facetom ze wzgledu na ich płeć? Nie, wiec owa nowoczesna
                      kobieta chce po prostu nie byc dyskryminowana.

                      "jednoczesnie miec gdzie sie chowac jak jej zle lub cos nie wyjdzie,
                      wtulic sie w czyjes ramiona" - a tu mamy stereotyp kobiety, która
                      niby jest twardą i zaradną "kobietą biznesu", ale tak naprawdę, jak
                      to kobieta, to dziewczynka, która potrzebuje wtulic sie w męskie
                      ramiona. Poza tym - czy to wtulanie sie w ramiona i równe prawa sie
                      wykluczaja? Jeśli tak, to ze względu na słabe przystosowanie
                      meżczyzn do obecnych realiów, o których poniżej.

                      Wiesz w czym jest problem? W postawie cos za cos - skoro
                      równouprawnienie, to nie ma tego przysłowiowego kwiatka. Jeśli
                      chodzi o oczekiwanie i jazdy, to mogę odpowiadać jedynie za siebie i
                      przykro mi, że trafiłeś akurat na tak groteskowe przypadki.:)
                      Problem w tym, że większosć kobiet traktuje taki prezent jak miły
                      gest, którego rzeczywiscie oczekują (no ale chyba nie fanatycznie),
                      bo jest on miły, nie wymaga wysiłku, a faceci zaczynaja do tego
                      dorabiać ideologie, tak jak Ty.:) A późnij są wątki typu "jesteśmy 2
                      lata razem i ani razu nie kupił mi kwiatka" - ok, to nie jest jakis
                      megaproblem, ale jeśli faceta nie stać nawet na taka drobnostke,
                      żeby sprawić kobiecie przyjemność... Wiesz, dla mnie to to samo co
                      kupienie kwiatka mamie czy zaproszenie koleżanki na kawę, a wielu
                      facetów traktuje to jakoś inaczej, sama nie wiem jak.

                      Aha - "wraz z rownouprawnieniem i ustepowaniem dominacji mezczyzn
                      maleja ich mozliwosci zapewnienia tej ochrony" - no niestety,
                      meżczyźni o wiele gorzej odnajduja sie w nowych rolach spolecznych
                      niz kobiety, które potrafią byc pracownicami, matkami, żonami,
                      koleżankami i kim tam jeszcze, a facetom wyjscie poza role "mena"
                      wychodzi cieżko.

                      > nadal jednak kobieta oczekuje ze facet bedzie utrzymywal
                      > rodzine i nie wyobraza sobie ze moze byc odwrotnie.

                      Generalizujesz. Ale są takie kobiety. Tylko, że w ich wypadku pewnie
                      chodzi o partnerstwo w codziennym życiu, czyli zachowywanie sie w
                      stosunku do siebie jak cywilizowani ludzie, gdzie tu problem? Czy
                      szacunek do parterki i zarabianie na dom sie wykluczają? Podkreślam,
                      ja nie jestem fanką modelu gdzie jedna strona utrzymuje cały dom.

                      Co do wzorców, to obie płcie maja z tym problemy. Moze kobiety tych
                      wzorców maja wiecej, ale nie znaczy to, że sa to wzorce mądre.
                      • jan_hus_na_stosie Re: mizoginizm 29.05.09, 13:07
                        julyana napisała:

                        > no niestety,
                        > meżczyźni o wiele gorzej odnajduja sie w nowych rolach spolecznych
                        > niz kobiety, które potrafią byc pracownicami, matkami, żonami,
                        > koleżankami i kim tam jeszcze, a facetom wyjscie poza role "mena"
                        > wychodzi cieżko.

                        zarzucasz innym szowinizm a jak inaczej nazwać to co sama napisałaś?
                        • julyana Re: mizoginizm 29.05.09, 13:41
                          Spostrzeżenie?
                          • jan_hus_na_stosie Re: mizoginizm 29.05.09, 13:48
                            julyana napisała:

                            > Spostrzeżenie?

                            Szkoda, że gdy facet coś napisze w podobnym tonie to wrzucasz go do worka z
                            napisem "szowinista" natomiast w stosunku do siebie samej jesteś dużo bardziej
                            wyrozumiała. Coś takiego nazywa się - hipokryzja.
                            • julyana Re: mizoginizm 29.05.09, 13:54
                              Ło jeny, juz w jednym wątku napisałam Ci EOT i tego powinnam sie
                              trzymać, szkoda piątku na jałowe dyskusje w stylu "tak mi się nudzi
                              że porobie cos bez sensu".
                              • jan_hus_na_stosie Re: mizoginizm 29.05.09, 13:58
                                julyana napisała:

                                > Ło jeny, juz w jednym wątku napisałam Ci EOT

                                Jestem starej daty, nie wiem co znaczy EOT.

                                > tego powinnam sie
                                > trzymać,

                                to się trzymaj a nie ciągle marudzisz

                                > szkoda piątku na jałowe dyskusje w stylu "tak mi się nudzi
                                > że porobie cos bez sensu".

                                Nie rozumiem, żalisz się czy co? Nie odpisuj na moje posty i problem z głowy.
                      • bugmenot2008_2 Re: mizoginizm 29.05.09, 14:30
                        przyznaje, polecialem nieco po lebkach i napisalem w zasadzie na kolanie :) co
                        nie oznacza ze sie myle, opisalem jedynie czesc tego co zauwazam i jestem ciekaw
                        czy postrzegacie to podobnie

                        > jak facet" jest nieco szowinistyczne - czy wysokie zarobki to cos

                        zeby bylo jasne, oczywiscie ze nie jest to nic przynaleznego facetom, jestem za
                        tym zeby kazdemu placic tyle ile wypracowal - to jest bardzo trudny temat
                        poruszany wielokrotnie, nie chcialbym sie nad nim rozwodzic bo zejdziemy na
                        manowce - nie ma jedynie slusznej odpowiedzi czy rozwiazania tego zagadnienia,
                        jestesmy rozni i rozne ryzyko wiaze sie z zatrudnieniem kobiety lub mezczyzny

                        > niby jest twardą i zaradną "kobietą biznesu", ale tak naprawdę,

                        bez zartow, dzisiejszy biznes jest ciagle meska domena wiec jesli wchodzisz
                        miedzy wrony... jesli chcesz grac twardo to graj twardo albo sie za to wcale nie
                        zabieraj - tu nie ma taryfy ulgowej, to jest ta sama dzungla jaka byla 20000 lat
                        temu tylko wyglada inaczej - przejmujesz role meska to graj jak mezczyzna, badz
                        konsekwentna i nie domagaj sie taryfy ulgowej albo zostaw to facetowi, on
                        powinien to miec we krwi

                        > Problem w tym, że większosć kobiet traktuje taki prezent jak miły
                        > gest, którego rzeczywiscie oczekują (no ale chyba nie fanatycznie),

                        coz, jedynie potwierdzilas to co napisalem, nie jest dla mnie problemem
                        obdarowanie ukochanej ale denerwuje mnie ze skoro to ma byc bezinteresowny mily
                        gest to dlaczego go oczekujesz? i dlaczego zloscisz sie kiedy go nie dostaniesz?
                        wowczas nie jest on juz bezinteresowny, tworza sie schematy i reguly: "ok, skoro
                        ja zrobilam to i to, to on teraz powinien zrobic/dac mi to i to", czy tego nie
                        dostrzegasz? ja tu nie dorabiam zadnej ideologii i nie wiem gdzie to znalazlas -
                        nigdy nie mialem tego typu problemow wiec to jest jedynie moja obserwacja innych

                        > meżczyźni o wiele gorzej odnajduja sie w nowych rolach spolecznych

                        oczywiscie bo i skad maja wiedziec? nikt nie dyskutuje o ich problemach, obecnie
                        duza czesc uwagi spolecznej/medialnej skupiona jest na kobietach i ich
                        problemach odstawiajac na bok tym samym problemy wspolczesnych mezczyzn wobec
                        ktorych wysuwane sa sprzeczne zadania: badz mily, badz twardy, badz delikatny,
                        badz meski, daj mi wiecej swobody, zwiaz i wykorzystaj mnie jak suke - jak
                        spoleczenstwo ma funkcjonowac poprawnie skoro ignoruje sie problemy jego drugiej
                        polowy?

                        > Generalizujesz. Ale są takie kobiety. Tylko, że w ich wypadku pewnie

                        oh, do I really? kobiety ZAWSZE swiadomie lub podswiadomie poszukuja w
                        mezczyznach poczucia bezpieczenstwa, kogos "potezniejszego", dominujacego,
                        slabszy model to troki od kaleson - dzisiaj jednym z jego sybstytutow sa
                        pieniadze i wladza (to nie ocena, po prostu tak jest, kropka) - zeby kobieta
                        siegnela po wladze i pieniadze mezczyzna musi jej czesc oddac wiec: "wraz z
                        rownouprawnieniem i ustepowaniem dominacji mezczyzn maleja ich mozliwosci
                        zapewnienia tej ochrony"

                        > Co do wzorców, to obie płcie maja z tym problemy. Moze kobiety tych
                        > wzorców maja wiecej, ale nie znaczy to, że sa to wzorce mądre.

                        bingo! skad sie czesciowo bierze opinia ze kobiety "nie wiedza czego chca"?
                        powiem wiecej, LUDZIE nie wiedza czego chca! po czesci dlatego ze wlasnie nie
                        maja wzorcow do nasladowania ani autorytetow ale o ile w przypadku kobiet jest
                        wybor (zly lub dobry ale wspierany przez media i polityke przez moze sie wydawac
                        slusznym) dla mezczyzn nie ma ZADNYCH bo wszystkie sa "niedobre" albo nie
                        przystaja do zmienionych realiow - nie wiem jakie jest rozwiazanie tej sytuacji
                        ale dostrzegam to jako powazny problem spoleczny odpowiadajacy przynajmniej w
                        czesci za mizoginizm po stronie meskiej - brak edukacji i wzorcow, czesc jest
                        zwyczajnie glupia a czesc pogubila sie i jest niezle skolowana
                        • julyana Re: mizoginizm 29.05.09, 14:53
                          > bez zartow, dzisiejszy biznes jest ciagle meska domena

                          Ok, to zamień na kobieta sukcesu, kobieta pracująca, kobieta robiaca
                          karierę.

                          > konsekwentna i nie domagaj sie taryfy ulgowej

                          A kto sie domaga? Chyba źle zrozumiałeś moją wypowiedź.

                          > ale denerwuje mnie ze skoro to ma byc bezinteresowny mily
                          > gest to dlaczego go oczekujesz?

                          Wiesz, to tak samo jak oczekuję, że gdy minę sie z sąsiadem to powie
                          mi on "dzień dobry" (albo ja jemu) lub, że w moje urodziny nabliżsi
                          ludzie o nich nie zapomna i złożą mi życzenia czy sprezentuja cos
                          fajnego. Czy jest w tym cos niewłaściwego, chyba nie?

                          > oczywiscie bo i skad maja wiedziec?

                          Zgadzam sie z całym akapitem, który po tym następuje. Ale w
                          przypadku kobiet jest to samo. Masz byc piekna, sexy, dobrą matką,
                          fajna kumpelą, boginia seksu, nie mieć cellulitu, jednocześnie
                          dźiwka i świetą itp. A że o kobiecych problemach, w przeciwienstwie
                          do męskich, sie dyskutuje nie znaczy, ze coś z tego wynika.

                          > kobiety ZAWSZE swiadomie lub podswiadomie poszukuja w
                          > mezczyznach poczucia bezpieczenstwa, kogos "potezniejszego",
                          > dominujacego

                          Wiesz, jeśli ktoś odnosnie zachowań spolecznych lub indywidualnych
                          uzywa określenia "zawsze" to jest to megageneralizowanie.:)

                          > powiem wiecej, LUDZIE nie wiedza czego chca! po czesci dlatego ze
                          > wlasnie nie maja wzorcow do nasladowania ani autorytetow

                          Zgadzam sie. Natomiast nie zgadzma sie, że płcie jakos drastycznie
                          różnia się w tym zakresie - moze przejawy są inne, też przez różnice
                          w postrzeganiu plci, ale mianownik wspólny. Może kobieta, która "nie
                          wie czego chce" spotka się z większą tolerancja, ale będzie to
                          dyskryminacja jednej i drugiej płci - kobiet, bo "jak wiadomo baby
                          nie wiedzą czego chcą" i meżczyzn bo nie maja w tym temacie taryfy
                          ulgowej.
                          • bugmenot2008_2 Re: mizoginizm 29.05.09, 15:42
                            > Wiesz, to tak samo jak oczekuję, że gdy minę sie z sąsiadem to powie
                            > mi on "dzień dobry" (albo ja jemu) lub, że w moje urodziny nabliżsi
                            > ludzie o nich nie zapomna i złożą mi życzenia czy sprezentuja cos
                            > fajnego. Czy jest w tym cos niewłaściwego, chyba nie?

                            nie przyrownywalbym relacji sasiedzko-przyjacielskich do relacji miedzy
                            zakochana kobieta i mezczyzna. w urodziny nie oczekuje na zyczenia lub prezenty
                            i jest mi tym bardziej milo jesli takowe dostaje - to jest to o czym pisalem
                            wczesniej: oczekujesz zamiast cieszyc sie z tego co daje ci zycie lub partner a
                            skoro oczekujesz to powinnas sie liczyc z mozliwoscia zawodu. jesli czytalas
                            nieco literatury o milosci to pewnie wiesz ze polega ona na bezinteresownym
                            dawaniu i trosce o kogos a nie oczekiwaniu czegos w zamian!

                            > do męskich, sie dyskutuje nie znaczy, ze coś z tego wynika.

                            wstepem do znalezienia rozwiazania jest rozmowa - o problemach panow nie
                            dyskutuje nikt - to jest zasadnicza roznica ktorej nie nalezy pomijac

                            > uzywa określenia "zawsze" to jest to megageneralizowanie.:)

                            mea culpa, ciagle staram sie tego oduczyc, jakkolwiek fakt poszukiwania
                            bezpieczenstwa nadwyraz czesto przewija sie w literaturze naukowej - a twoj
                            komentarz... niespecjalnie rozumiem jak sie ma do meritum tego co napisalem

                            > Zgadzam sie. Natomiast nie zgadzma sie, że płcie jakos drastycznie

                            masz racje, plcie nie maja tu nic do rzeczy - mianownik pozostaje bez zmian
                            • julyana Re: mizoginizm 01.06.09, 11:40
                              > nie przyrownywalbym relacji sasiedzko-przyjacielskich do relacji
                              > miedzy zakochana kobieta i mezczyzna. w urodziny nie oczekuje na
                              > zyczenia lub prezenty i jest mi tym bardziej milo jesli takowe
                              dostaje

                              No to ja mam inaczej - ja oczekuje określonych zachowań od bliskich
                              mi osób (faceta, rodziny, przyjaciół - wsparcia, życzliwości,
                              interesowania się mną i moimi sprawami, pamietania o urodzinach,
                              oczywiscie z zachowaniem zasady vice versa:) i jest to dla mnie jak
                              najbardziej normalne. I to nie musi byc oczekiwanie czegos W ZAMIAN -
                              w sensie, że ja Tobie to, a Ty mi tamto.

                              > wstepem do znalezienia rozwiazania jest rozmowa - o problemach
                              > panow nie dyskutuje nikt - to jest zasadnicza roznica ktorej nie
                              > nalezy pomijac

                              Zgadzam sie. Ale nie zgadzam się, że tylko to jest przyczyną
                              nieodnajdywania sie facetów w nowych rolach. Wielu z nich po prostu
                              nie potrafi/nie chce przeskoczyc pewnych rzeczy. Oczywiscie
                              analogiczną postawę u kobiet tez sie spotyka, ale my jednak radzimy
                              sobie z tym lepiej, przynajmniej take mam obserwacje.

                              > komentarz... niespecjalnie rozumiem jak sie ma do meritum tego co
                              napisalem

                              Nawet jeżeli wiekszosć kobiet chce żeby facet zapewniał im poczucie
                              bezpieczeństwa (bo tak pewnie jest), to imo Twoja opinia o kobietach
                              podświadomie szukajacych dominacji meżczyzny jest przesadzona.:)
                              Zaradna kobieta szuka partnera, który potrafi być wsparciem, ale nie
                              szuka dominacji ze strony faceta.
                    • figgin1 Re: mizoginizm 30.05.09, 14:07
                      bugmenot2008_2 napisał:
                      >
                      > z drugiej strony zauwaz ze sporo kobiet nadal oczekuje kwiatka, prezentu,
                      > pierscionka i innych takich z takiej czy innej okazji

                      Oczywiście, ze oczekuję prezentów z takiej czy innej okazji. Na gwiazdkę,
                      urodziny i tak dalej. Nie wiem co to ma do równouprawnienia, prezenty dostają
                      nie tylko kobiety o ole mi wiadomo.
          • bugmenot2008_2 Re: mizoginizm 29.05.09, 10:31
            > jeśli kobieta pisze: "nie mam przyjaciółek, bo baby są wredne i głupie, faceci

            jesli ty to nazywasz mizoginizmem to pomyslalbym raczej ze jestes naiwna albo
            przewrazliwiona - ilez to razy na forum ktos pisze "nienawidze wszystkich
            kobiet/facetow/swiata" bo akurat cos nie wyszlo ale wystarczy troche czasu,
            poznanie kogos i okazuje sie ze juz nie caly swiat a poszczegolne osoby sa niedobre
            • sommernachtstraum Re: mizoginizm 29.05.09, 10:51
              nie piszę o wyrażeniu swojej frustracji spowodowanej niepowodzeniem.

              ilu znasz facetów, którzy powtarzają w stanie trzeźwym coś a la "uważam, że
              faceci to przygłupy, niemające własnych zainteresowań z inteligencją społeczną
              na poziomie kanarka, potrafię się przyjaźnić tylko z kobietami"?

              zapewniam cię, że kobiet, które się deprecjonują jest mnóstwo.
              • julyana Re: mizoginizm 29.05.09, 11:01
                > zapewniam cię, że kobiet, które się deprecjonują jest mnóstwo.

                Niestety masz racje.

                Chociaz z drugiej strony - ostatnio rozmawiałam z koleżanką i zaczął
                sie wątek zdrad. No i typowy forumowy pogląd "po co ta dziewczyna
                uwodzi zajetego faceta" etc. No to ja wtedy "ale czy ci faceci nie
                maja mozgu, są jacys upośledzeni, nie umieja za siebie decydować, że
                czepiasz sie tej trzeciej". Na to usłyszałam "tak, uważam, że oni są
                z lekka uposledzeni, dlatego za wiele nie mozna od nich wymagać" -
                wiec moze czasami cos co odbieramy jako deprecjonowanie kobiet przez
                kobiety jest w istocie przejawem skrajnego feminizmu?:)
    • sundry Re: mizoginizm 29.05.09, 10:00
      Biorę poprawkę na to, co czytam na forach. "Mizogini" o których
      piszesz,to zazwyczaj zwykłe trolle. W realu jeszcze takiego
      prawdziwego nie spotkałam.
      • kora3 A to miałas szczescie :) 29.05.09, 10:45
        sundry napisała:

        > Biorę poprawkę na to, co czytam na forach. "Mizogini" o których
        > piszesz,to zazwyczaj zwykłe trolle. W realu jeszcze takiego
        > prawdziwego nie spotkałam.

        Bo ja tak :) i na studiach i w pracy. W realu takie typy rzadziej
        sie do takiej postawy przyznają, z oczywistych przyczyn. ale
        spotkałam takich factów, którzy opowiadali ploty o kobietach,
        intrygowali i wyrzali sie z najwyższa pogardą o kobietach, gdy czuli
        się od nich po prostu gorsi. Najbardziej takiego typa boli, gdy
        kobieta jest lepsza odeń w zawodzie czy czynnosci uznawanych za
        domenę faceców. Uwaza to za osobistą porazke :)
        Co ciekawe, faceci z jajami, majacy olej w głowie ipewni siebie nie
        maja takich jazd, wrecz otwarcie potrafią mówić o tym, ze kobieta w
        takim zawodzie, czy czynnosci jest od nich lepsza.
    • kora3 Re: mizoginizm 29.05.09, 10:06
      z moich obserwacji swiata w realu wynika, ze taka postawa bierze się
      na ogół z kompleksów i niepewnosci własnej pozycji.
    • anaisanais Re: mizoginizm 29.05.09, 11:20
      moim zdaniem to wynika z kompleksow, sa ludzie ktorzy lepiej sie
      czuja jak wiedza ze sa inni "gorsi". to swiadczy tylko o nich,
      niestety
      nasmieszniejsze jest ze ci mezczyzni pewnie maja wlasnie takie
      kobiety ktore wlasnie sa skoncentrowane na malowaniu, ciuchach i
      podcieraniu pup, i ktorymi prawdopodobnie pogardzaja ale ktore
      potwierdzaja te regule. wiec kolo sie zamyka.
      taki gosc nie ma szans na madra partnerke wiec wybiera glupia koze i
      przez to ugruntowuje swoje przekonania. smutne tylko ze to swiadczy
      tez o nich, bo partner mowi nam duzo o nas samych
    • masher Re: mizoginizm 30.05.09, 14:21
      a z tymi matematykami to z czym masz problem? ze w swiecie nauki matematyczek
      ktore cos znaczyly i wykazaly sie wlasna praca bylo moze 4 sztuki co stanowi
      nawet nie promil tego swiata? chcesz sie kopac z koniem, wolna droga :]
      • masher ps. 30.05.09, 14:28
        w pewnych obszarach nauki kobiety sa lepsze, w pewnych gorsze. w pewnych
        dziedzinach i zawodach takze jedna plec ma wieksze szanse na powodzenie inna nie
        przetrwa nawet dnia np baba na przodku w kopalni, choc bylby to pewnie ciekawy
        widok :] jest to zupelnie normalne ze tak jest. oczywistym jest ze sa wyjatki,
        ale regula pozostaje regula :]
        czasem mam takie wrazenie ze przez to slepe parcie w feminizm kobiety chca
        podwazac nawet prawa natury, grawitacje itp. gdzies w tym jest przesada i spora
        czesc kobiet tej granicy nie dostrzega.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja