Dodaj do ulubionych

Życie po gwałcie

21.07.09, 09:10
W Anglii i Walii zaledwie 6,5 procent spraw o gwałt kończy się
wyrokiem skazującym, co jest jednym z najniższych tego rodzaju
wskaźników w Europie (w Szkocji ten wskaźnik jest jeszcze niższy i
wynosi 2,9 procent). Ocenia się, że od 75 do 95 proc. gwałtów wciąż
jest nie zgłaszanych.
zdrowie.onet.pl/1566218,2041,0,1,,zycie_po_gwalcie,psychologia.html

Nie zgłaszając - wiele kobiet ugruntowuje stereotyp.
Obserwuj wątek
    • twojabogini Re: Życie po gwałcie 21.07.09, 15:45
      sibeliuss napisał:

      > Ocenia się, że od 75 do 95 proc. gwałtów wciąż jest nie
      >zgłaszanych. Nie zgłaszając - wiele kobiet ugruntowuje stereotyp.

      Nie zgłaszając wiele kobiet ułatwia sobie życie. Procesy ciągną się
      latami i są wyniszczające dla psychiki. Gwałty zdarzają się niestety
      dość często. Na szczęście jest sporo kobiet, które nie dały sobie
      wmówic jak to bardzo je kala i upadla czyn kogoś innego. Co za
      różnica, czy ktoś mnie pobił, czy zgwałcił? Sku...s.n i tyle. Nie ma
      to nic wspólnego z moją samooceną.
      Rzeczywista trauma po gwałcie to poczucie zagrożenia, że coś takiego
      może się powtórzyć (po pobiciu jest identycznie), lęk przed ciążą i
      wynikami badań WR, HIV itp. Każda kobieta powinna wiedzieć, że jeśli
      zostanie zgwałcona, powinna zażyć postinor oraz dostać zastrzyk
      zmniejszajacy ryzyko zakażenia HIV (owszem istnieje taki, trudno go
      dostac, ale da się). Jesli gwałt był brutalny i z pobiciem występuja
      dodatowe traumy. To wszystko da się przepracować. Przy silnym
      charakterze i duzej samoswiadomosci samodzielnie, albo z
      psychologiem.
      Długotrwały proces powoduje zapętlenie się kobiety, naraża ją na
      negatywne i niesprawiedliwe oceny oraz wzmaga traumę. Kobieta
      zamiast zając się soba, zyje wtedy procesem. Przy obecnym stanie
      prawnym i społecznej ocenie zjawiska - odradzam.
      • asdfcxz Re: Życie po gwałcie 21.07.09, 16:12
        Hm, wszystko brzmi rozsądnie, ale dlaczego taki sku.wysyn ma sobie
        chodzić na wolności i gwałcić inne kobiety albo i dzieci? Jego
        miejsce jest w więzieniu między recydywistami, którzy go po swojemu
        nauczą moresu.
        • gobi05 gwałcić inne 21.07.09, 20:03
          > chodzić na wolności i gwałcić
          Przede wszystkim liczy się osoba zgwałcona,
          jej dobro. Dopiero później sprawiedliwość
          i dobro ewentualnych przyszłych ofiar.

          Ze swej strony dodam, że w Wielkiej Brytanii
          istnieje zwyczaj weekendowego picia na umór,
          więc wiele zgwałconych po prostu nie jest
          w stanie nic powiedzieć o całym zdarzeniu.
          Dodam też, że Angielki do pubów chodzą m.in.
          właśnie po to, by znaleźć przygodnego partnera
          do seksu.
          Nie chcę tu powiedzieć, że nie ma tam "prawdziwych"
          gwałtów, ale że część z nich wynika z pomyłki.
          • julyana Re: gwałcić inne 21.07.09, 20:50
            > Dodam też, że Angielki do pubów chodzą m.in. właśnie po to, by
            > znaleźć przygodnego partnera do seksu.

            No i?

            > Nie chcę tu powiedzieć, że nie ma tam "prawdziwych"
            > gwałtów, ale że część z nich wynika z pomyłki.

            Jak można zgwałcić przez pomyłkę, mądralo?
            • gobi05 Re: gwałcić inne 21.07.09, 20:55
              > > znaleźć przygodnego partnera do seksu.
              > No i?
              No i znajdują, bo nie ma brzydkich Angielek...
              Do koleżanki (Polki) dosiadł się młodzian,
              który zaproponował jej, żeby mu postawiła
              drinka. Poza tym, to za seks nic nie chciał.

              > Jak można zgwałcić przez pomyłkę, mądralo?
              Dziewczyna schyla się, bo wymiotuje, a chłopak
              podbiega od tyłu...
              • julyana Re: gwałcić inne 21.07.09, 21:11
                Zaje... zabawne.:/
                • bakejfii Re: gwałcić inne 21.07.09, 21:55
                  Ja pie... co za ch... zlamany.
              • princess_yoyo Re: gwałcić inne 22.07.09, 12:25
                hmm, edukacja rzeczywiscie nie jest w stanie wyrownac szans
                zwlaszcza w co ciezszych przypadkach...
          • mareczekk77 Re: gwałcić inne 21.07.09, 21:59
            Gobi05 - Ty pajacu, co to znaczy zgwałcić przez pomyłkę kobietę? ktoś kto tak
            robi powinien mieć obcięte jaja bo nie jest mężczyzną. Mężczyzna umie sobie seks
            załatwić bez potrzeby przemocy.
            • asdfcxz Re: gwałcić inne 22.07.09, 02:15
              Gobi05 chyba ma cos na sumieniu.
            • the_ukrainian Re: gwałcić inne 23.07.09, 20:00
              > Gobi05 - Ty pajacu, co to znaczy zgwałcić przez pomyłkę kobietę?

              W przypadku Angielek to jest jak najbardziej możliwe bo tam czy
              chłop czy baba to schlewa się jak świnia często nie będąc w stanie
              wyartykułować czego właściwie chce albo czego nie chce. Stąd też
              może być ten gwałt przez pomyłkę. Zresztą to i tak nie ma znaczenia
              bo jak niunia wytrzeźwieje to nie będzie pamiętała kto ile razy i w
              którą dziurkę. Jeżeli kobieta doprowadza się do takiego stanu że
              szcza i źyga gdzie popadnie, na nogach ustać nie może to jest to dno
              i rynsztok. W przypadku kogoś takiego nie ma pojęcia gwałt bo to tak
              samo jakbym używał pojęcia "kultura pracy silnika" w odniesieniu do
              starego ciągnika marki Vladimiriec albo poczciwego Żuka z dziurawą
              plandeką. Ja chociaż facetem jestem i teoretycznie mogę się schlać
              ja świnia bo kto by tam zwracał uwagę na nawalonego pijaczka to
              jednak tego nie robię bo moja godność mi na to nie pozwala. Jeśli
              kobiety się nie szanują i sprowadzają się do roli bańki na spermę
              dla przypadkowego kolesia to jest to tylko i wyłącznie ich problem.
              • julyana Re: gwałcić inne 24.07.09, 09:22
                Koleś, jesteś dnem.
                • the_ukrainian Re: gwałcić inne 24.07.09, 10:51
                  Dno to są te Angielki co się uchlewają co sobota w pubach i szukają
                  tam h-ja do dupy. Dla mnie to już nie jest dziewczyna. Ja bym takiej
                  nie dotnął bo bym się nachlanego zaszczanego zażyganego szmaciarza
                  brzydził. Obszczać bym takiej nie chciał. No ale pewnie, kobieta
                  wyzwolona, niezależna i prawo ma. Brawo feministki. Ale ja też mam
                  prawo myśleć i mówić o takich tak jak ja to widzę a widzę rynsztok,
                  dno i pięć metrów mułu a ci faceci też nie lepsi więc niech tam
                  razem chleją, szczają, żygają, pieprzą się tylko niech żadna nie
                  miauczy nic o gwałcie skoro nawet nie pamięta kim jest ten koleś co
                  leży obok niej we własnych żygach.
          • asdfcxz Re: gwałcić inne 22.07.09, 02:30
            > Przede wszystkim liczy się osoba zgwałcona,
            > jej dobro. Dopiero później sprawiedliwość
            > i dobro ewentualnych przyszłych ofiar.

            Zapobieganie kolejnym gwałtom tez się liczy. Za tak ciężkie
            przestępstwo, sprawca powinien siedzieć. Masz coś przeciwko...?
            • gobi05 Re: gwałcić inne 22.07.09, 06:19
              > > i dobro ewentualnych przyszłych ofiar.
              > Zapobieganie kolejnym gwałtom tez się liczy. Za tak ciężkie
              > przestępstwo, sprawca powinien siedzieć. Masz coś przeciwko...?

              1. Powinien być osądzony, a nie od razu posadzony.
              2. Byłem kiedyś okradziony, i powiem że nikomu nie życzę
              takiego potraktowania przez policję. Ofiara przestępstwa
              jest dla policji większym problemem, niż przestępca.
              Twojabogini już wyjaśniła co dzieje się w czasie procesu
              sądowego z ofiarą gwałtu.
              3. Nie mam nic na sumieniu, po prostu chciałem sprowokować
              nieco żywszą dyskusję, bo to ważny temat. Tyle, że wcale
              nie chodziło mi o tak "inteligentne" wypowiedzi jak bakejfi.
              Cóż...
      • kozamereza Re: Życie po gwałcie 22.07.09, 09:09
        Jako dziecko byłam wykorzystywana seksualnie, chociaż wówczas nie
        zdawałam sobie z tego sprawy (po prostu byłam zbyt młoda aby
        rozróżnić zabawę od nadużycia). Po ponad 6 latach dotarło do mnie co
        tak na prawdę się stało. Moje życie legło w gruzach. Na szczęście
        był to już okres wakacyjny, bo w przeciwnym wypadku musiałabym
        zrezygnować z chodzenia do szkoły. Kompletny dół z tym związany
        trwał dosyć długo. Mimo, iż minęło kolejnych 8 lat, zdarzają mi się
        jeszcze sny w których się pojawia on. Każdy biały opel combo wprawia
        mnie w bojaźń, że to może być akurat on.
        Nigdy nie złożyłam pozwu przeciwko niemu, bo na samą myśl o tym co
        się stało nie byłam w stanie o tym rozmawiać. Rodzice próbowali ode
        mnie wyciągnąć informacje, ale dużo zachowałam dla siebie. W
        przeciwnym razie pewnie jeszcze bym się procesowała i przeżywała
        spotkania z tym człowiekiem.
        Ci co nigdy tego nie przeżyli powinni wiedzieć, że ofiara zawsze
        obwinia siebie o zaistniałą sytuację, że to na pewno wyłącznie jej
        wina.
        Staram się do tych dni nie wracać, bo przecież nie cofnę czasu. Ale
        uraz psychiczny zostaje i w innych ludziach cały czas widzi się
        wrogów.
        • b1020 Re: Życie po gwałcie 22.07.09, 09:45
          miałam jakieś 10 lat gdy jakiś męzczyzna w lecie nad rzeką 150 m od domu
          rodzinnego usiłował mnie zgwałcić. Zaczęłam wrzeszczeć, wyrywać się i udało mi
          się uciec, nie powiedziałam o tym nikomu. był to dla mnie taki szok ze sama nie
          byłam już pewna czy to wydarzyło się naprawdę czy sobie uroiłam. przedstawił się
          jako "wujek" zdziwiony że go nie znam, wziął za rękę, miło rozmawiał, a potem
          zacząło się... Pamiętam tylko że z obrzydzeniem potem myłam się w tej rzece by
          zetrzeć z siebie jakikolwiek ślad czy cień jego zapachu na sobie. Długo
          szorowałam przedramią za które mnie trzymał.
          pierwszy raz wspomniałam o tym siostrze 25 lat później i to tuszując w formę
          żartu...
          • kozamereza Re: Życie po gwałcie 22.07.09, 10:08
            Dziecko ma to do siebie, że starsi mu nie wierzą, uważają że dziecku
            się to przewidziało, tak jak wspomniałaś, uroiło. Niestety, albo
            raczej stety dzieci są świetnymi obserwatorami i to so mówią jest w
            dużej mierze prawdziwe. Ale rodzice to olewają, a dziecku pamięć
            ulega zmianom, dziwnym przemianom, że później nie wiedzą co tak na
            prawdę miało miejsce a co nie.
            Ja w końcu sprzedaję przyczepę, w której kiedyś ten facet mnie
            pocałował. Do tej pory nie lubię tego gestu jakim jest całowanie
            się. Nie sprawia mi to przyjemności i jest raczej przymusem niż
            czymś fajnym.
            • b1020 Re: Życie po gwałcie 22.07.09, 10:31
              wyobrażam obie co by było gdy tamta sytuacja się nagłośniła, ja przy
              przesłuchiwaniu całkiem bym się zaplątała sama nie wierząc w to co się stało,
              jesli rodzice by mi uwierzyli i nie zbagatelizowali(wątpliwe) to może ojciec by
              znalazł tamtego faceta(choć to był jakiś przejezdny) i go pobił albo zabił(vide
              lincz we Włodowej), choć do tego by dużą wagę problemu w molestowaniu zauwazyć
              to musiałabym być "brutalnie zgwałcona i pobita"...jeśli sprawa by poszła do
              sądu to całe dzieciństwo tam spędzone byłabym napiętnowana jako ta od gwałtu i
              wytykana palcami.
              tfu tfu. nie chcę myśleć.
              niedaleko nas mieszka sąsiad-szanowany obywatel, żona się z nim rozwiodla bo ją
              zgwalcił po pijaku. i co? nic.

      • aardwolf Re: Życie po gwałcie 22.07.09, 14:50
        Jeden zastrzyk?
        Z tego co wiem, profilaktyka poekspozycyjna (post-exposure prophylaxis, PEP)
        polega na podawaniu leków przez cały miesiąc a nie jest to jeden zastrzyk.
        Nie jest też pewien czy tak trudno ją otrzymać, w najgorzym przypadku trzeba
        zapłacić (kilka tys. PLN).
        Skutecznoć około 96%.

        > Każda kobieta powinna wiedzieć, że jeśli
        > zostanie zgwałcona, powinna zażyć postinor oraz dostać zastrzyk
        > zmniejszajacy ryzyko zakażenia HIV (owszem istnieje taki, trudno go
        > dostac, ale da się).
    • menk.a Re: Życie po gwałcie 22.07.09, 10:01
      Otoczenie często też
      nie
      pomaga
      .
      • mareczekk77 Re: Życie po gwałcie 22.07.09, 10:13
        Dla mnie w ogóle mówienie że dziewczyna zanęciła ubraniem to jakaś porażka.
        Normalny człowiek widząc sexi kobietę nie rzuca się na nią i nie gwałci, ja nie
        mam przynajmniej takich odruchów. To tak jakby się tłumaczyć że komuś portfel
        wypychał kieszeń, więc tym mnie sprowokował do kradzieży. Nie ma wytłumaczenia
        dla gwałtu tak jak nie ma dla kradzieży, pobicia i szeregu innych zachowań.

        Ale - jest ale jak zwykle. Jeśli jest miejsce gdzie są ludzie z niskim morale
        albo podpici przy jakiejś knajpie, i tam jeśli dziewczyna chodzi w mini i
        szpilkach po chlupoczącym błocku, to kwestią czasu jest gwałt. Ja nie chodzę po
        mordowniach i dzięki temu nikt mnie nie bije. I idąc tam wiem że szansa na
        dostanie zwiększa się tysiąckrotnie.
        • rosa_de_vratislavia błędne założenie... 22.07.09, 10:18
          mareczekk77 napisał:

          >jeśli dziewczyna chodzi w mini i
          > szpilkach po chlupoczącym błocku, to kwestią czasu jest gwałt. Ja
          nie chodzę po
          > mordowniach i dzięki temu nikt mnie nie bije.

          Tyle,że większość gwałtów to gwałty
          a)przez osoby ZNANE OFIERZE (np. koledzy, którym ofiara ufa i nie
          mów,że kobieta powinna widzieć w każdym kumplu potencjalnego
          gwałciciela),
          b)gwałty w domu (mąż żonę, konkubent konkubinę etc)
          c) do Twojej teorii nie pasują gwałty popełniane na kobietach np.
          siedemdziesięcioletnich, które nie wydają się arakcyjne seksualnie i
          nie latają w szpilach na disco.
          • menk.a Re: błędne założenie... 22.07.09, 10:29
            To prawda. Gwałciciele to najczęściej osoby z otoczenia ofiary.
            • rosa_de_vratislavia Re: błędne założenie... 22.07.09, 10:32
              menk.a napisała:

              > To prawda. Gwałciciele to najczęściej osoby z otoczenia ofiary.

              A gwałt t forma agresji i przemocy po prostu.
              Badania dowodzą,że np. w więzieniach całkowicie heteroseksualni
              mżężcyźni gwałcą współwięźniów, by potwierdzić swoją pozycję,
              poniżyć, zdominować. Nie jest to forma rozładowania popędu
              seksualnego (do tego służy im onanizm).


              • menk.a Re: błędne założenie... 22.07.09, 10:39
                Zimbardo już dawno udowodnił, że w nienaturalnych warunkach w każdym może
                obudzić się kat lub ofiara, stąd m.in. te zachowania skazańców.

                Wracając do ofiar: to co one potem przechodzą często latami jest częstokroć
                powodem milczenia i tłamszenia wspomnień. Są tez zastraszone przez sprawców.
                Policjanci nie są przygotowani do rozmów z ofiarami gwałtów, rozprawy toczą się
                bez wyłączania jednej ze stron (tj. i ofiara, i sprawdza siedzą w jednej sali),
                gehenna wielokrotnych przesłuchań trwa tez na salach sadowych, sprawca nie jest
                odizolowany od ofiary, czasem zeznaje z wolnej stopy, łatwo może zdobyć dane
                adresowe ofiary...
                Nie dziwię się tym kobietom, że milczą. Chociaż oczywiście wolałabym, aby gwałty
                były ujawniane, sprawcy chwytani i skazywani, i napiętnowani.
                I oby wreszcie przestano mówić o kobietach, że się proszą o gwałty, że
                prowokują, bo spódniczka za krótka a dekolt za głęboki.
              • mareczekk77 Re: błędne założenie... 22.07.09, 12:47
                To prawda, w więzieniach cw...enie" jest by zdominowac ofiarę, zabrac jej
                godność, poniżyć, wyłądowac się wreszcie za swoje nieudane życie, poczuć się
                chociaż raz górą. Psycholodzy opisują też że gwałcicielcw...ący współwięźnia
                odwraca jakby sytuacje z przeszłości, kiedyś on był bity, a teraz on wyobraża
                sobie że to on tego kogoś niszczy.

                Gwałt to zawsze na pewno okazanie dominacji. I same te uczucia mogą prowokowac
                rozkosz seksualną.
            • biala.chmurka Re: błędne założenie... 22.07.09, 12:26
              > To prawda. Gwałciciele to najczęściej osoby z otoczenia ofiary.

              Właśnie... To dla mnie niepojęte. Często ma się wyobrażenie, że kobieta wraca np. z przystanku i jakiś obcy facet napada na nią itd. (przepraszam że tak trywializuję)
              Gwałt w wykonaniu znajomego albo kolegi - właściwie nie dziwię się, że kobiety nie chcą zeznawać, pewnie wydaje im się to tak samo nie-do-uwierzenia jak mnie...
              • menk.a Re: błędne założenie... 22.07.09, 12:57
                A dodajmy do tego, że do kobiety dotrą potem sygnały z otoczenia:
                Marek/Jarek/Józek? on? niemożliwe. Toż to dobry chłopak. Wymyśliła albo na pewno
                sprowokowała. Może się mści...

                Przerażające.
          • mareczekk77 Re: błędne założenie... 22.07.09, 12:43
            c) do Twojej teorii nie pasują gwałty popełniane na kobietach np.
            > siedemdziesięcioletnich, które nie wydają się arakcyjne seksualnie i
            > nie latają w szpilach na disco.


            A gdzie ja napisałem że wszystkie gwałty są w tej scenerii? czytałaś w ogóle co
            napisałem? część jest takich tylko.
    • moonshana Re: Życie po gwałcie 22.07.09, 10:11
      nie ma się co dziwić że gwałty nie są zgłaszane
      bliska dla mnie osoba została zgwałcona. ot, tak, po prostu. jak dotarła do domu, było już ciemno... rodzice obudzili sie w nocy, ona stała pod przysznicem. od kilku godzin szorowała swoje ciało. zapuchniętą od płaczu, czerwoną od gorącej wody zawieźli na policję.
      w skrócie. zostala op... ona za zmycie śladów ( pewnie że źle zrobiła, ale po prostu nie myślała...), została potraktowna tak uroczo, że następnego dnia chciała wycofać zgłoszenie. okazalo się że jeśli wycofa - grozi jej kara za składanie fałszywych zeznań ( nie wiem czy to prawda - fakt że ona się przestraszyła).
      gwałciciel jakimś "cudem" zdobył jej adres, jego rodzice nachodzili ją aby prośbami i groźbami skłonić do zmiany zeznań bo to "taki dobry chłopak". wyszło że zgwałcił jeszcze dwie inne dziewczyny ( tyle się zgłosiło na policję - ile ich było naprawdę nie wiadomo).
      dostał śmiesznie niski wyrok.
      gdy już mogła o tym mówić , opowiadała że gdyby wiedziała jak to będzie wyglądać - nigdy nie zgłosiłaby się na policję. czuła się jak ścierka od podłogi. rzecz działa się ponad 10 lat temu. ona do dziś nie doszła do siebie. a ten dobry chłopak zapewne ma się znakomicie.
      • biala.chmurka Re: Życie po gwałcie 22.07.09, 12:31
        > okazalo się że jeśli wycofa - grozi jej kara za składanie
        > fałszywych zeznań ( nie wiem czy to prawda - fakt że ona się przestraszyła).

        Również nie znam się na tym, ale czy to czasami nie jest tak, że gwałt nie jest ścigany "z urzędu" tylko musi być zgłoszony przez ofiarę i bez tego organy ścigania nic nie zrobią? Skoro tak, to wycofanie zeznań powinno być traktowane dosłowanie, jako wycofanie, a nie fałszywe zeznania...
    • 10iwonka10 Re: Życie po gwałcie 22.07.09, 12:58
      Mysle ze jak ktos napisal powyzej procesy ciagna csie latami i
      wyniszczaja psychicznie. Niektore kobiety staraja sie zapomniec i
      wymazac to z pamieci.

      Poza tym gwalt jest czasem trudno udowodnic. W UK byla jakis czas
      debata na ten temat. Jako ze istnieje tutaj kultura picia 'na umor
      on Saturday night' wiec kobieta np budzi sie rano a obok niej
      nieznany( lub znany) gosc. A ona nic nie pamieta z poprzedniej nocy?

      Czy byl to gwalt? Moze tak moze nie ale z pewnoscia pewna
      bezmyslnosc.

      • twojabogini Re: Życie po gwałcie 22.07.09, 14:21
        Z ciekawości zajrzałam do policyjnych statystyk zgwałceń.
        Wiedziałam, że "zwykłe zgwałcenia" nie są zgłaszane, ale nie że az
        tak nie są...

        www.policja.pl/portal/pol/23/501/Zgwalcenie_art_197.html
        Nie lubię tak pisać, ale tu działa mechanizm patrirchatu. Gdyby
        gwałty dotyczyły mężczyzn, wykrywalność byłaby wyższa. Wiecie o tym,
        że wiktymologia jako nauka o ofiarch przestępstw dopiero od niedawna
        zaczęła zajmować się również kobietami i jeszcze później dziećmi?

        Poza tym do tego działu kk już dawno nie zaglądałam, ale byłam
        pewna, że na fali zaostrzania kar również gwałt otrzymał dolną
        granicę trzech lat. Tymczasem drogie panie nadal jest to dwa lata:
        za zjebanie komuś życia, jego zdolnosci do relacji międzyludzkich,
        za cierpienie fizyczne i psychiczne. Ustawodawcy mają nas w dupie.
        Dla niezorientownych: przestępstwa "mniejszej wagi" to tzw.
        występki. Te poważniejsze to zbrodnie - te zagrożone są od trzech
        lat wzwyż. Ustawodawca traktuje zgwałcenie jako przypadek lżejszej
        wagi. To taka deklaracja ideologiczna systemu. No to nie dziwmy się,
        że nikt nie przygotowuje organów ścigania do kontaktu z kobietami
        znajdującymi się w stanie szoku, nikt nie zapewnia im dostępu do
        środków zapobiegających chorobom oraz ciąży po gwałcie. To taka tam
        sobie drobna przestępczość, kto by sobie głowe zawracał...


        www.policja.pl/portal/pol/23/501/Zgwalcenie_art_197.html
        • menk.a Re: Życie po gwałcie 22.07.09, 14:37
          Cudnie wręcz. Zbiorowy gwałt jest zagrożony kara od 3 lat więzienia.
          Gwałt to odebranie komuś życia, nie fizycznego, chociaż samobójstwa ofiar się
          zdarzają, ale psychicznego. Często na lata, a czasem na całe życie.
          • julyana Re: Życie po gwałcie 23.07.09, 08:43
            Prawie jak za trawkę.:/
            Poniżej 10 lat za gwałt nie powinno być, a za brutalny sporo więcej. Za
            przekręty finansowe dostaje się gigantyczne wyroki, a jak zrobisz komuś krzywdę,
            to szkodliwość społeczna jest mniejsza.:/
            I zgadzam się z opinią o patriarchacie, takich gliniarzy i sędziów powinno się
            wywalać z roboty.
        • biala.chmurka Re: Życie po gwałcie 22.07.09, 15:10
          A ja mam pytanie. Takie przestępstwa jak kradzież czy zabójstwo mogą wynikać z różnych przyczyn (choć może zabójstwo czasami jest wynikiem nazwijmy to wykolejenia psychicznego) to jednak bywają skutkiem chęci zysku czy zawłaszczenia dóbr itp.
          Co innego gwałt, gdy mamy do czynienia z zaspokajaniem popędu seskaualnego. Niewłaściwego zaspokajania, rzecz oczywista. Czy w związku z tym gwałciciele muszą być poddawani jakiejś terapii? Tak jak to by było w przypadku pedofili?
          • 10iwonka10 Re: Życie po gwałcie 22.07.09, 15:12
            Przypuszczam ze seryjni gwalciciele sa poddawani jakiejs terapii.
            Ale pojedynczy???
          • julyana Re: Życie po gwałcie 23.07.09, 08:44
            Imo zaspokajanie popędu to jeden aspekt, ale bardziej chodzi o poniżenie ofiary
            i dominację.
        • 10iwonka10 Re: Życie po gwałcie 22.07.09, 15:10
          >>>wiktymologia jako nauka o ofiarch przestępstw dopiero od niedawna
          zaczęła zajmować się również kobietami i jeszcze później dziećmi>>>

          Mysle ze mezczyzni szukali usprawiedliwien dla gwaltu, ze kobieta
          ich zachecala wygladem, zachowaniem......

          Natomiast przestepstwa w stosunku do dzieci- dawniej chyba wszytsko
          dizlo sie za zamknietymi drwiami.
    • piekna.i.wyrafinowana Re: Życie po gwałcie 23.07.09, 09:52
      ciezko jest zglosic gwalt, kobieta czesto obwinia siebie za niego, wine wlasna
      utwierdzaja media i ludzie- bo prowokowala wygladem, bo ubraniem, bo
      zachowaniem, w dodatku jesli nie jest "aniolkiem" nikt jej nie uwierzy...
      • aurelia_aux Re: Życie po gwałcie 23.07.09, 13:16
        Nie chodzi o to, że nikt jej nie uwierzy, ale przyznaj się przed rodziną i
        obcymi ludźmi, że np upiłaś się i pojechałaś z obcym kolesiem do jego domu,
        "dalej pić" i on Cię zgwałcił.
        Czasami lepiej milczeć.. a rany psychiczne goją się jeśli to my potrafimy je zagoić
        • piekna.i.wyrafinowana Re: Życie po gwałcie 24.07.09, 08:37
          te odczucia ktore zostaja po gwalcie sa przez opowiadajace wyolbrzymiane, w
          rzeczywistosci jest strach przed mezczyznami, jest ostroznosc, niekiedy gwalt
          zmienia zycie kobiety na lepsze jesli np do tej pory "szalal" nawet nie chodzi
          o mezczyzn, ale np narkotyki, alkohol. Po gwalcie jest strach, jest obrzydzenie,
          do siebie nieufnosc przez dlugie lata w stosunku do mezczyzn, ale nie ma
          totalnego zalamania, rzadko wystepuje rzeczywista depresja...

          a zalezy to od osobowosci, od tego w jakim tempie dana osoba potraf sie
          pozbierac... jedna pozbiera sie szybko, a o tym ze zostala zgwalcona nie powie
          nigdy nikomu, albo nie wspomi o tym przez najblizszych kilkanascie lat, druga ta
          wydawaloby sie odwazniejsza- powie o gwalcie, bo musi, bo sobie nie radzi...
          • menk.a Re: Życie po gwałcie 24.07.09, 08:40
            Komu gwałt wyszedł na zdrowie? Polecisz komuś taką terapię??
            Kilka słowników mam dookoła, a słów znaleźć nie mogę, by skomentować.:|
          • julyana Re: Życie po gwałcie 24.07.09, 09:25
            Jeny, osłabiają mnie niektóre rzeczy, które tu czytam. Chyba czas zrobić sobie
            odwyk od forów wszelakich.
          • 10iwonka10 Re: Życie po gwałcie 24.07.09, 09:44
            >>>niekiedy gwalt zmienia zycie kobiety>>>
            Z pewnoscia zmienia ale niekoniecznie na lepsze.
            Wydaje mi sie ze zwykly gwalt powoduje u kobiety uraz na cale zycie.

            Natomiast pamietam czytalam kiedys artykul wypowiedz pewnej
            dziewczyny ( w Anglii) wiekszosc sobot spedzala w pubach i piciu na
            umor. Pewnego ranka obudzila sie w obcym mieszkaniu z 2 meczyznami
            spiacymi obok niej. Troche pamietala poprzedni wieczor ale tak przez
            mgle. Spotkala jednego goscia, spodobal jej sie wiec poszla z nim do
            jego mieszkania... ale nie byla przygotowana ze bedzie rowniez
            drugi. Wlasciwie niewiele pamietala z poprzedniego wieczoru raczej
            szokiem byl dla niej ranek i swiadomosc calej sytuacji.

            Ciezko pisac ze jej to wyszlo na dobre ale byl to z pewnoscia punkt
            zwrotny w jej zyciu.
            • lima Re: Życie po gwałcie 24.07.09, 09:57
              tak jak punktem zwrotnym w życiu będzie gdy z głupoty spowodujesz wypadek
              samochodowy i kogoś zabijesz, gdy skoczysz w lecie na główkę do rzeki i
              zlamiesz sobie kręgoslup, gdy dowiesz się że jesteś chory na raka itd
              podkreślanie przykładow "dobrej roli gwałtu" jest tak samo podłe jak "dobra
              pedofilia" promowana przez zboczeńców
          • twojabogini Re: Życie po gwałcie 24.07.09, 11:01
            piekna.i.wyrafinowana napisała:

            > te odczucia ktore zostaja po gwalcie sa przez opowiadajace >wyolbrzymiane,

            Jasne, kobiety po gwałtach histeryzują i przesadzają. Taka ich skłonność do
            zawracania dupy byle czym. Taka Patty Diphusa jak ją zgwałcili w parku, to
            wkurzyła się tylko na to, że gwałciciele nie raczyli jej odwieźć na wernisaż.
            Dodajmy tylko jeszcze, że jest to postać fikcyjna.

            >w rzeczywistosci jest strach przed mezczyznami, jest ostroznosc,

            Jasne, wszystkie kobiety mają identyczną konstrukcję psychiczną i na gwałt
            reagują identycznie. Robią się suki ostrożniejsze i przechodzi im śmiałość do
            chłopów.

            >niekiedy gwalt zmienia zycie kobiety na lepsze

            Np. kobieta może wreszcie nacieszyć się macierzyństwem, przestaje mieć grzeszne
            myśli i czyny i może dzięki temu regularnie przyjmować komunię świętą, przestaje
            pić alkohol, bo cierpi na WZW B, może testować na sobie nowe leki na HIV i
            wszyscy będą ją podziwiać, za ofiarność i poświęcenie na rzecz przyszłych
            pokoleń chorych...

            >jesli np do tej pory "szalal" nawet nie chodzi
            > o mezczyzn, ale np narkotyki, alkohol.

            A gdyby taki gwałciciel jej nie otrzeźwił, to dalej by tańczyła po dyskotekach i
            popijała drinki, zamiast bawić potomstwo.

            >Po gwalcie jest strach, jest obrzydzenie, do siebie nieufnosc przez >dlugie
            lata w stosunku do mezczyzn, ale nie ma totalnego zalamania, >rzadko wystepuje
            rzeczywista depresja...

            Już mi się nie chce komentować...
            • piekna.i.wyrafinowana Re: Życie po gwałcie 24.07.09, 19:36

              zle to wszytko ujelam, pisalam na swoim przykladzie, a wlasciwie odwrotnie do
              wlasnego...
              zostalam zgwalcona w wieku 17 lat przez dwoch chlopakow na imprezie byl to moj
              "pierwszy raz" hehehehehe (jeden z tych chlopcow to moj wówczas 25 letni były
              facet, moja pierwsza milosc, ktora rzucilam bo chcial zaciagnac mnie do
              lózka...:)))zabawne...) , nie zglosilam gwaltu i do tej pory o tym wiedza dwie
              osoby. Powiedzialam o tym po dluuugim czasie, a nie zglosilam bo bylam pijana,
              byc moze nie tylko pijana, sama wyszlam z imprezy z jednym z chlopakow, bylam
              ubrana dosyc skąpo, a w dodatku znana z prowokacyjnego zachowania, "bawienia sie
              chlopakami" itd... poza tym moi dobrze sytuowani, wysoko postawieni rodzice nie
              wiedzieli, ze ich córeczka zadaje sie z takim towarzystwem w dodatku pije, pali
              i Bog wie co jeszcze...

              po- nie zalamalam sie tzn zalamalam sie na pewien sposob, nie odcielam sie od
              pozostalej czesci towarzystwa, nie rzucilam szkoly, nie zachowywalam sie
              inaczej, zaczelam powiedzmy uprawiac seks stosunkowo czesto, czyli reakcja
              zupelnie "wyjatkowa", nie potrafilam zaufac facetom, wydaje sie ze sama zaczelam
              ich wykorzystywac....

              po gwalcie zupelnie rozsadnie poszlam na badania, a wszytsko przemilczalam,
              dopiero po 5 latach na studiach spotkalam sie calkiem przypadkiem z dziewczynami
              (same przezyly gwalt), ktore udzielaly pomocy kobietom zgwalconym, im takze sie
              nie przyznalam, ale one opowiadaly mi o reakcjach kobiet na gwalt i to wlasnie
              one powiedzialy, ze kobieta zgwalcona do czasu gwaltu zyjaca "rozwiąźle"
              najczesciej zaczyna patrzec rozsadnie na zycie- mezczyzn...



              • menk.a Re: Życie po gwałcie 24.07.09, 22:16
                O maj got. Jednak ten gwałt zbiorowy był niejako wybawieniem dla Ciebie. Dzięki
                temu gwałtowi możliwe, że wyszłaś na ludzi.
                Ty nadal nie doszłaś do siebie. Tarcza na ścianę i baranek... Szybko. :|

                Dodatkowo doczytaj o reakcjach na gwałt.
                Bo szkoda czyjejkolwiek tu śliny.
                • piekna.i.wyrafinowana Re: Życie po gwałcie 25.07.09, 08:17

                  wlasnie przez takie typiary jak ty balam sie zmienic login i opisac na forum to
                  co mi sie przydazylo, choc juz jakis czas temu odkrylam ze forum ma w pewnym
                  sensie terapeutyczny wplyw,a nie tylko zabawowy i prowokacyjny.

                  Dzięki
                  > temu gwałtowi możliwe, że wyszłaś na ludzi.

                  nie zycze ci zeby ci sie przytrafilo to co mnie, z prostej przyczyny gdyz
                  najgorszej łajzie tego nie życzę, ale życzyłabym byś swój płyciutki umysł
                  otworzyła choc troszeczke na innych i życze ci rowniez odrobiny pokory i choc
                  ździebka empatii

                  > Ty nadal nie doszłaś do siebie. Tarcza na ścianę i baranek... Szybko. :|

                  tak, sama zauważam wiele nastepstw do dnia dzisiejszego, ale nie tobie to
                  wiadomo, ani nie tobie to oceniac, a twe rady dotyczace "uleczenia" stosuj z
                  identycznym skutkiem ( czyli nieublagalnie pogarszającym twoj stan "rozumku")jak
                  dotychczas na sobie.

                  > Dodatkowo doczytaj o reakcjach na gwałt.

                  wiesz internet to nie jedyne zrodlo wiedzy, hehe, a pani rzekomo dokształcona
                  niech może sięgnie do książeczek i generalnie do literatury omawianego tematu, a
                  byc moze poszerzy wówczas swe horyzonty myslowe, bo "bejbe" widzisz o
                  nastepstwach gwaltu, samym gwalcie, psychice kobiety naczytalam sie o stokroć
                  wiecej niz ty, a powiem na dodatek, ze literatura czesto do rzeczywistosci ma
                  sie na opak, podobnie jest w sprawie chociazby narkotyków, chodzi o badania
                  społeczne- dające zaklamany obraz problemu, a w przypadku gwaltu o
                  przeksztalcony, zatarty i wyolbrzymiony obraz wrażen kobiety,

                  ja o gwalcie pisze punktu widzenia wlasnego, a takze z relacji zgwalconych
                  kobiet- relacji bezpośredniej i rzeczywistej, o ktorej tobie nic nie wiadomo.
                  • mamba8 Re: Życie po gwałcie 25.07.09, 11:23
                    Wiesz co? Prowokujesz słowami, że to niektórym na dobre wychodzi.
                    Atakujesz innych, bo nie dają wiary w twoją reakcję obronną. Zrozum
                    ty wrzucilas sobie taka akcje do glowy i święcie w nią wierzysz, bo
                    tak chcesz.

                    Gwałt to straszna krzywda jak już wiesz i przeczytałaś, mówienie o
                    tym, że może komuś na dobre wyjść jest bardzo niewłaściwe i
                    nieprawdziwe.
                    • piekna.i.wyrafinowana Re: Życie po gwałcie 25.07.09, 15:50
                      w ogóle tak nie mysle, pisalm wtedy szybko bo moj facet wchodzil na gore i nie
                      wiedzialam jako to ujac, ze zdarza sie aspekt pozytywny w negatywnym wypadku,
                      teraz tez nie wiem, a za cholere nie chcialabym by odkryl moj login tym bardziej
                      ze wczesniej opisalam czastke naszego zycia i wywleklam moje brudy...

                      zle to ujelam, bardzo zle... od wczoraj ponownie zaczelam rozmyslac o tym co mi
                      sie przytrafilo i przyznam sie szczerze ze dol mi powrocil, szczegolnie ze moj
                      facet nic o tym nie wie, nie wiem czy mu powiedziec, w koncu mamy byc ze soba na
                      zawsze...
                      • mamba8 Re: Życie po gwałcie 27.07.09, 01:57
                        To zalezy od stopnia bliskości między wami. Ja bym nie mówiła akurat
                        swojemu facetowi, ale innym bliskim zaufanym ludziom i to właśnie
                        najbardziej wtedy, kiedy łapiesz dół. No tak, pozytywny aspekt
                        zawsze jest- racja:) -człowiek jest mądrzejszy o doświadczenie oraz
                        wie, że jest wiele nieciekawych, złych ludzi na tym świecie.
                        • piekna.i.wyrafinowana Re: Życie po gwałcie 27.07.09, 11:36
                          teraz w tej sytuacji bylabym madrzejsza, policji bym nie zglosila ale w inny
                          sposob wyegzekwowałabym sprawiedliwosc...

                          nie mam zadnego czlowieka, ktoremu ufam do konca oprócz mojego narzeczonego, mam
                          dwie przyjaciolki, ale one mysla ze ja jestem silna i twarda babka, ze nie
                          placze i zawsze znajde rozwiazanie z danej sytuacji, mysle, ze zbyt bym sie
                          odkryla gdybym wyjawila tak skrzętnie skrywana tajemnice. Rodzinie tez nie ufam
                          oni uwazaja ze ich zaiodlam na calej linii... w ich mniemaniu urodzilam sie by
                          spelniac okreslona funkcje wyznaczona przez nich, a ja mam inne upodobania i
                          pasje...
                          reasumujac nie mam nikogo komu moglabym sie zwierzyć, no najwyzej jakiej obcej
                          osobie, lub moiemu facetowi, ale nie chce by on mi współczuł...
                      • twojabogini Re: Życie po gwałcie 27.07.09, 09:44
                        Umiejętność wydobycia pozytywnych aspektów z traumatycznej sytuacji to przydatna
                        cecha. Pozwala się nie załamać. Niepotrzebnie tak na ciebie naskoczyłam. Po
                        prostu odebrałam twoją wypowiedź zupełnie inaczej.
                        Przykro mi, że załapałaś dołka. Jeśli po latach nadal tak silnie to przeżywasz,
                        to znaczy, że może nie przepracowałaś ze sobą jeszcze wszystkiego i nadal jest w
                        tobie wiele emocji. Może dobrze by było pomyśleć o jakiejś terapii? Takie
                        "schowane" emocje potrafią ujawniać się w różnych sytuacjach życiowych, często
                        trudnych, albo tych, w których normalnie kobieta czuła się szczęśliwa, np. w
                        okresie przed ślubem. Z pewnością zaś wszystkie ukryte i schowane głęboko traumy
                        wychodzą przy okazji macierzyństwa, to wiem z własnego doświadczenia. Aby móc
                        być dobrą i kochającą mamą, musiałam uporać się z całkiem sporym bagażem emocji
                        i zdarzeń z przeszłości, "przepracować je" i "oswoić". To bardzo uwalniające
                        doświadczenie.
                        Co do dzielenia się przeszłością z twoim mężczyzną - może odczekaj, aż wyciszysz
                        emocje i wtedy podejmiesz racjonalną decyzję. Jeśli on jest człowiekiem, który
                        zrozumie, że mówiąc o tym dajesz ujście starym złym emocjom i wesprze cię i
                        pozwoli ci je przeżyć, to okej. Na pewno boisz się też, że on mógłby traktować
                        cię inaczej - tak czasem się zdarza, weź to pod uwagę.
                        Jeśli czujesz, że to nie jest odpowiedni czas w twoim związku - poszukaj innej
                        osoby, takiej która cię wysłucha. Postaraj się podjąć terapię.
                        Pozdrawiam cię i nie martw się.
                        • piekna.i.wyrafinowana Re: Życie po gwałcie 27.07.09, 12:01
                          ta wiadomosc brzmiała tak jak Ty ja odebralas, wiec nie dziwie sie, ze na mnie
                          naskoczylas, sama bym naskoczyła na kogos kto głosi takie brednie:)

                          zastanawiam sie nad terapia, jak juz pisalam w poprzednim posci nie mam wsrod
                          bliskich nikogo przed kim moglabym sie otworzyc, przed kazdym ogrywam jakas role...
                          zna mnie tylko moj facet, ale jemu nie powiem bo by mi współczuł, właśnie przez
                          to mam dola, ze nie zna mojej tajemnicy, czyli czegos co zmnienilo moje zycie!

                          co do "schowanych emocji" masz całkowita racje, przez dlugi okres czasu nie
                          moglam zbudowac "zdrowych" relacji z mezczyznami, uciekalam przed
                          odpowiedzialnoscia, z facetem ktorym jestem dzis niegdys zerwalam bo on chcial
                          byc "na serio" ze mna, on zdążył sobie mniej wiecej ulozyc zycie, a ja błądziłam...
                          nagle ponownie pojawilam sie w jego zyciu i zburzyłam jego porządek.
                          dziś jesteśmy bardzo szczęsliwi i zastanawiamy sie jak mogliśmy bez siebie żyć,
                          ja sie zmienilam na lepsze -w oczach innych, on odrzył w oczach bliskich (o czym
                          ostatnio powiedzial mi jego brat, a co również zauważył każdy znający go człowiek)
                          mimo, że wiem, że chce z nim być na zawsze, bałam się przyjąć oświadczyny, a
                          nawet rozważałam by ich nie przyjąć, okropne emocje mną targały... ale kiedy już
                          podjęłam decyzje, czyli od czasu gdy jestem oficjalną narzeczoną, a data ślubu
                          jest wyznaczona jest mi z tym dobrze, a nawet czuje sie bardziej bezpieczna.
                          Dzieci i macierzyństwa nadal strasznie sie boje, ale moze jak juz "bede w" to
                          jakos to bedzie...
                          każdy człowiek musi dojrzec do pewnych decyzji, mi to idzie wyjatkowo opornie...
                          a być może, że gdyby los nie postawił mnie przed "kategorycznym wyborem" nigdy
                          do ów decyzji bym nie dojrzała... gdyby nie on to nikt inny, głupie ale zawsze
                          wiedziałam, że jest tym moim jedynym ukochanym...
                          kiedys mu sie zwierzę ale jeszcze nie dzis...

                          a Tobie dziekuje za to co napisalas, szczegolnie o tych "ukrywanych emocjach",
                          ktore rzeczywiscie sprawiaja mi klopoty... a z rady dotyczacej pójścia na
                          terapie skorzystam
                          pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka