margulinka
02.08.09, 18:33
No dobra, nie doslownie. Sytuacja byla taka: bylam na miescie, na
zakupach. Nagle dostaje smsa od chlopa ze wpadnie jego kolega z
laska i zebym nie wracala narazie i przeczekala u siostry. I wzial
mnie lekki wkur.w ;) z tych powodow: bardzo nie lubie, jak ktos
zjawia sie niezapowiedziany, z nienacka. Dwa, w mieszkaniu istny
syf, chlop wyjezdza i pakuje sie na raty, wywalone ciuchy, nieumyte
gary, kurz, czekam z generalnym porzadkiem jak on wyjedzie. Nie chce
aby ktokolwiek widzial mieszkanie w takim stanie szczegolnie, ze te
osoby jeszcze u nas nie byly. Nic ciekawego w lodowce, nie ma czym
poczestowac. No i nie wiem co to mialo znaczyc, ze nie moge
normalnie wrocic do domu tylko mam sie gdzies chowac (?!). Napisalam
mu niecenzuralnego smsa co o tym mysle i jak wrocilam, nikogo nie
bylo, jedynie 2 szklanki na stoliku po wodzie - mam nadzieje, ze
jego, bo jesli pokazal im mieszkanie w takim stanie to chyba zabije.
Lubie jak tos zapowiada sie np dzien wczesniej, ja posprzatam, kupie
troche łakoci. Uwazam, ze niestety ale jesli ktos zapowiada sie na
godzine przed to niestety ale powinien zostac splawiony, no chyba,
ze to rodzina albo ktos naprawde bliski. Tylko teraz mnie gryzie to
ze moglam zareagowac inaczej a nie tak po chamsku i nie wiem, co on
powiedzial gosciom - ze dlaczego nie wejda do srodka albo dlaczego
musieli isc na spacer zamiast siedziec ;) co sadzicie o tego typu
sytuacjach?