Dodaj do ulubionych

hm, artykuł...

10.08.10, 15:13
virtualtrener.wordpress.com/2010/07/19/dieta-proteinowa-dukana-spojrzenie-naukowe/
Obserwuj wątek
    • nostress.ka21 Re: hm, artykuł... 10.08.10, 16:49
      Jakbym miała się przejmować każdą krytyką to nie mogłabym nic zjeść, przecież
      wszystko szkodzi, wszystko jest złe, od wszystkiego można umrzeć. Z domu nie
      będę wychodzić bo mi dachówka na głowę spadnie, w domu nie wiem jak się ukryć bo
      jeszcze się utopię w wannie, może prąd odłączę, żeby zwarcia nie było? <gazu nie
      mam>, no i wodę odetnę i nie wiem co jeszcze...
      No może popadam w skrajności, ale skrytykować można wszystko, są rzeczy ważne i
      ważniejsze, tak jak i punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...
      Życie to reakcja łańcuchowa, cofnąć się nie da, ale można dołożyć lub odjąć
      jakieś ogniwo, ja stosuję Dukana, rok się zabierałam za dietę, jestem zadowolona
      i nie mam zamiaru przestawać.
      Bilans nigdy nie będzie równy zero, a trzeba wybierać
      echhhh

      P.S.: tak mam cholernego PMSa ;(
      • nostress.ka21 Re: hm, artykuł... 10.08.10, 16:52
        I jeszcze jedno: w czasie tej diety nie są zjadane nasze mięśnie! CO za bzdura!
        Tak się dzieje, gdy w normalnym żywieniu nie dostarcza się odpowiedniej ilości
        białka, przypominam, że wskazanie to 1gram na kilogram masy ciała. A mogę się
        założyć, ze my zjadamy tego białka o wiele więcej!
          • nostress.ka21 Re: hm, artykuł... 10.08.10, 17:28
            Jego ilość w diecie odchudzającej powinna wynosić od 0,8 do 1 g/ kilogram
            masy ciała, co odpowiada zaleceniom dla ludzi zdrowych, nie odchudzających się.
            Białko powinno dostarczać 20-25% całkowitej energii z pożywienia (przy
            założeniu, że 1g białka dostarcz 4 kcal).

            Źródło

            Odszukane szybko, ale z tego co się orientuję to właśnie gram, jako dzieciak
            miałam bzika na punkcie zdrowego odżywiania, dietowania i odchudzania :D Ta
            wiedza zostanie we mnie do końca życia...
      • grubahela Re: hm, artykuł... 10.08.10, 17:20
        Nie oszukujmy sie, kazda dieta powoduje jakies efekty uboczne. Najwazniejsze to
        zdawac sobie z nich sprawe i je niwelowac.

        Poza tym za diety to sie biora osoby, ktore z zdrowym i zbilansowanym zywieniem
        sa na bakier. Wiec co ostatecznie bardziej zagraza mojemu organizmowi, nadwaga i
        fast foody, czy dieta?

        Fajnie jest pisac o skutkach negatywnych diety osobie, ktora pewno nigdy w zyciu
        nie zmagala sie z dodatkowymi kilogramami.

        Ja chce na dukanie byc najwyzej pare tygodi, potem przejde na wlasnie super
        zdrowa i zarazem latwa diete sonji bakker. Jedyny problem z sonja, ze na niej
        ciezko cos stracic, za to swietnie mozna na niej wage utrzymac, a poniewaz jest
        fenomenalnie zestawiona, mozna ja stosowac przez wiele lat, bez szkody dla
        organizmu.

        Dukanem chce przegnac zbedne kg, ale litosci, nie zamierzam na serku wiejskim
        spedzic reszty zycia!
    • elrosa Re: hm, artykuł... 10.08.10, 17:31
      Tja, naukowy ten artykuł. Szkoda, że wewnętrznie sprzeczny.

      Rozpoczyna się bzdurą o liczeniu kęsów przez protalowe koleżanki
      normalnie jedzącej klientki - na litość boską, ja wciągam w granicach
      1500-2000 kalorii dziennie! I właśnie dlatego nie chodzę głodna, a
      nie dlatego, że mój organizm przyzwyczaił się do głodu i wystarcza mu
      jeden mały kubełek serka wiejskiego dziennie.

      Podana definicja ketozy ("stan, w którym organizm jako źródła energii
      używa wyłącznie własnych tłuszczów zapasowych") i informacja, że
      dieta w nią wprowadza są dla mnie sprzeczne. A pożywienie, które
      zjadam, to co, pies?

      Z moją sprawnością intelektualnie też w porządku. Ba, mam wrażenie,
      że obecna sesja egzaminacyjna poszła mi lepiej w porównaniu z
      poprzednimi, podczas których zażerałam się czekoladą z orzechami.
      Euforii specjalnie nie odczuwam, chyba, że przymierzam zbyt małe
      ciuszki, które teraz okazują się zbyt duże ;-)

      "Mówiąc prościej: człowiek staje się lżejszy nie dzięki utracie
      tłuszczu ale wody!"
      "Mówiąc prościej: tłuszcz waży mniej niż mięśnie! Po takiej diecie
      mamy mniej mięśni a więcej tłuszczu, taki szkielecik powleczony
      tłuszczem"
      No to CO w końcu tracimy? Bo skoro dieta doprowadza do ketozy, to
      tłuszcz. A może jednak wodę? A może mięśnie? A może nic zgoła i coraz
      niższe odczyty wagi to projekcje niedocukrzonej wyobraźni...?

      Opinię o tym, jakoby dieta działała błyskawicznie, można sobie tego,
      no. W butki włożyć.

      Z jednym się mogę zgodzić, że dieta idealna nie jest i może mieć
      skutki uboczne. No, ale nadwaga i kompulsywne obżarstwo to może nie
      mają?
      • sci-slo Re: hm, artykuł... 10.08.10, 17:59
        Byłam dziś u dermatologa w związku ze stanem skóry, zapytałam Panią Doktor jako internistę co myśli na temat tej diety.
        Powiedziała, że straszenie ludzi problemami z nerkami jest nieuzasadnione, że u zdrowej a tym bardziej młodej osoby ( przestrzegającej diety!) dieta jest zupełnie bezpieczna. Jakiekolwiek zagrożenie MOŻE być przy długiej 1 fazie gdy jemy tylko białko! Potwierdziła też fakt, że trzymanie diety do końca życia jest zapewnieniem braku jojo. Jeżeli chodzi o dermatologie to powiedziała, że u jej pacjentów widać dużo poprawę wynikającą z samej diety.
        Wole wierzyć osobie z przedrostkiem "dr. nauk medycznych" niż samozwańczym specjalistą, którzy pewnie pracują dla dietetyków! W końcu to ich portfele chudną przez Dukana :D


        [url=http://straznik.dieta.pl/][img]https://straznik.dieta.pl/zobacz/straznik/?pokaz=60934c6043bb01967.png[/img][/url]
        • dorcia1234 Re: hm, artykuł... 10.08.10, 18:06
          skoro tracimy tylko wodę, tzn że miałam jej o 12 kg/litrów za dużo :-)
          jakoś mi się nie chce w to wierzyć
          A artykuł napisany tendencyjnie. Jak się chce to można taki na każdy temat
          napisać. Czyżby lobby dietetyków którym klienci uciekają?
    • la_pink Re: hm, artykuł... 10.08.10, 17:41
      Przeczytałam. Byłam świadoma tego, że pewnie nie jest tak idealnie,
      że coś tam się pewnie zacznie dziać bo jakimś dłuższym stosowaniu,
      ale nie musi. Wsłuchuję się przecież w swój organizm i gdy wyłapie
      jakiś sygnał, źle się poczuję to pomaszeruję do lekarza i sprawdzę
      czy to aby na pewno na skutek odchudzania i dopiero później
      zadecyduję co dalej. Narazie jest ok więc odchudzam sie ile wlezie i
      myślę, że jest to o niebo lepsze niż żarcie chipsów, kfc,
      mcdonald'sa czy słodyczy. Każdy ma prawo wyboru. A swoja drogą laska
      albo jest gruba i w to wbija jedząć "normalnie" albo nigdy nie miała
      grama nadwagi. Pozdrawiam.
    • guga181 Re: hm, artykuł... 10.08.10, 18:14
      Mówiąc prościej: tłuszcz waży mniej niż mięśnie!
      zaiste naukowe, rozumiem, że kilogram mięśni waży więcej niż kilogram tłuszczu:)
      btw jakoś nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek rozumny zaczynał dietę na hurra,
      bez zapoznania się z wszystkimi za i przeciw i na ogół wie jakich skutków
      ubocznych może się ewentualnie spodziewać.
    • mess8385 Re: hm, artykuł... 10.08.10, 19:47
      dokładnie, mój lekarz tez powiedział że dieta jest ok, a (oczywiście
      jeśli się jest zdrowym ogólnie) powinno się zrobić badania kontrolne
      (krew, mocz) po tym jak się straci 10%wagi wyjściowej, więc nic
      tylko w odpowiednim czasie kontrola w razie czego i już. Jeśli
      wyniki w normie to dążyć do celu dalej:):) żaden sposób żywienia nie
      jest idealny chyba w dzisiejszych czasach:) a nie sądzę żeby lepiej
      było mieć nadwagę, podwyższony cholesterol i zagrożenie cukrzycy itd
      itp niż wprowadzić dietę i zdrowsze nawyki żywieniowe :)moje skromne
      zdanie- dukanujmy jeśli zdrowie pozwala i chęci i juz:)
    • ven.to Re: kubełek wody dla zaniepokojonych 10.08.10, 21:24
      1. to nie artykuł tylko blog. Skierowanych do sportowców (patrz całe
      podsumowanie) - dla nich ta dieta to rzeczywiście ostra jazda po której nie
      jeden wylądował w szpitalu. Ludzie o przeciętnej aktywności fizycznej to nie
      sportowcy. Tyle nas tu jest - czy któraś wylądowała w szpitalu? Bo przecież
      każda po takiej akcji na pewno by tu napisała.
      2. żaden czynny sportowiec nie pochwali diety bez wyrzeczeń (chociaż niektórzy w
      zaciszu domowym sami dukanią ukrywając się przed światem - znam to dobrze z
      autopsji) i bez regularnych wysiłków. Dla nich sama dieta to bezsens a dobre
      nawyki regularnego cwiczenia to podstawa.
      3. dukan jest baaardzo krytykowany przez sportowców w ogóle ponieważ
      rzeczywiście działa źle na mięśnie jeżeli intensywnie się trenuje ale o tym
      później. Mają swoją rację w tej krytyce ponieważ ideą powinien byc zdrowy tryb
      życia a nie bycie na diecie. Tylko nie każdy chce prowadzic określony tryb życia.
      3. żeby skomentowac ten dośc kontrowersyjny teks, musisz się zalogowac do
      serwisu - Ty, osoba z dużym prawdopodobieństwem odchudzajaca się, z problemami z
      wagą, a już trener wie jak zachęcic do planu virtual treiner - nie jeden taki
      chłit martetindodi obmyślaliśmy w pracy (też mamy net-ofertę i my akurat
      jechaliśmy krytyką kopenhadzkiej :) wtedy najmodniejszej)
      4. mam wrażenie że babka wcale nie przeczytała książki tylko przewertowała w
      poszukiwaniu zdań do których mogłaby się przypiąc. Dlaczego? A proszę, odniosę
      się do "zarzutów". Dla przejrzystości:
      to co pisała pani - pismo pogrubione
      cytowane przez nią cytaty dukana - kurysywa
      ven.to - wersja normal :)
      Ad.1 - Dla prawidłowej pracy mózgu musimy zapewnić mu minimalną ilość
      glukozy, która wynosi 130 g na dzień
      my tą ilośc spokojnie dostarczamy, ona
      również podlega zapasom - grunt to słuchac dukana i jesc dużo zróżnicowanych
      warzyw w dni PW.
      Mówiąc prościej: dieta ta powoduje u ludzi takie same reakcje jak zjedzenie
      czekolady lub wysiłek fizyczny, po prostu są szczęśliwsi.
      - to chyba klue 1.
      części jej wypowiedzi i ja nie rozumiem co w tym złego?

      Ad.2 pani zacytowała dukana:odżywanie oparte na proteinach można nazwać
      raczej „hydrofobowym”, ponieważ białka ułatwiają wydalanie moczu i osuszenie
      tkanek organizmu często zbyt napełnionych wodą, zwłaszcza przed miesiączką czy w
      okresie premenopauzy”.


      Prawda, duża ilość białek działa odwadniająco, ale…

      Na własną rękę nie wolno się odwadniać!!!
      - i wyrwała cytat z kontekstu i
      nie poczytała (albo nie chciała poczytac) dalej - po to właśnie zalecenia dukana
      min. 2 litrów wody żeby się nie odwodnic - my się przecież nie odwadniamy :):):)
      Po tym cytacie pani dalej nam tłumaczy skutki odwodnienia :) również te
      długofalowe z wielu lat :)

      Ad.3 - tu pan mnie rozłożyła na obie łopatki - Białko spożyte w ilości
      przekraczającej nasze zapotrzebowanie nie jest wbudowywane w mięśnie, ale ulega
      utlenianiu, tak samo jak tłuszcze czy węglowodany


      jak wiemy to jest właśnie podstawa naszej diety - jemy to co się nie jest
      zamieniane w tłuszcz tylko nadmiar zostaje wydalony

      Badania wykazują, że dieta wysokobiałkowa nasila utlenianie leucyny, jednego
      z najważniejszych aminokwasów występujących w mięśniach. Czyli zamiast
      magazynować aminokwasy w postaci masy mięśniowej, zaczynamy je intensywniej
      spalać


      -oczywiście, dlatego potrzebujemy więcej energii i paradoksalnie dużo jedząc
      tworzymy bilans kaloryczny ujemny co prowadzi do spalania zapasów tkanki
      tłuszczowej. To bez sensu jeżeli je się białko chcąc tworzyc masę mięśniową (jak
      u sportowców). Ale my jemy żeby się odchudzic a nie tworzyc nowe mięśnie.

      Należy tu zwrócić również uwagę na fakt, iż białko jest kiepskim „paliwem
      energetycznym”. Co to oznacza? Energia dostarczona z pożywieniem (kalorie) może
      być wykorzystana na nasze potrzeby, tj. regenerację, rozwój tkanki mięśniowej,
      wszelkiego rodzaju aktywność – jest to tzw. energia użyteczna. Ilość takiej
      energii, jaką uzyskujemy z węglowodanów, wynosi 60%, z tłuszczów 70%, a z białek
      zaledwie 20%. A więc mówiąc prościej – jedząc zbyt duże ilości białka, zamiast
      wykorzystywać energię na cele użyteczne, marnujemy ją na „ogrzewanie”

      i czyż to nie piękne? :) jesz a do tego chudniesz :) to nie zarzut tylko
      podstawa tej diety :) ale jeżeli chce się trenowac na masę mięśniową oczywiście
      jest to bardzo nie pożądany efekt :)
      Dodatkowo ćwicząc przy takiej diecie, powoduje się, że organizm czerpie
      białka z własnych mięśni, „zjadając sam siebie”.
      tak - to prawda. Przy
      bardzo niskiej podaży węgli, podstawowego paliwa dla oddychania mięśnia, i przy
      intensywnym treningu dochodzi do "spalania" mięśni. Poza tym słabiej regenerują
      się bez cukru. Właśnie dlatego intensywne treningi są na dukanie zabronione. To
      nie jest dieta dla kogoś kto czynnie uprawia sport i chyba w sumie tu jest pies
      pogrzebany. Ten "artykuł" jest adresowany do sportowców a dla nich ta dieta jest
      nieodpowiednia.

      Ad 4. aspartamu nie komentuję bo każdy musi sam się zdecydowac komu wierzyc w
      tej kwestii. Jedno jest pewne - można na dukanie obyc się bez słodzików tak jak
      w normalnej diecie bez słodyczy i zwykłej coli

      Ad. 5. no i na końcu pani odwołuje się do picia wody ale nie łaczy tego z
      zarzutem nr jeden czyli z odwodnieniem. Założę się że jednak książki nie
      przecyztała:)

      Koniec

      Dobra, kto mnie przeczytał dokońca?
      kto mnie zrozumiał? bo te wszystkie cytaty pani wypowiedzi cytującej dukana i
      moje komentarze... nie wiem czy to zrozumiałe :)
      co to będzie jak ktoś będzie chciał zacytowac mnie :D
    • wadera3 Re: hm, artykuł... 10.08.10, 22:37
      Właściwie stek bzdur - resztę już napisałyście.
      Dziwnym trafem, po schudnięciu 12 kg, nie wiszą mi falbanki na ramionach, więc
      nie miałam tam sadła, tylko pojemniczki z wodą?
    • pszczolaasia Re: hm, artykuł... 11.08.10, 08:44
      Bozzzzeeeee... fajnie nareszcie wydalilm z siebie 20 kilo wody. fajnie.
      nareszcie!!! a przedtem glupia z rozwianym wlosem latalam po lesie usilujac
      uprawiac dżogging na basenie 2 razy w tygodniu i schudlam tylko 2 kilo tak mi
      sie metabolizm skiepscil. o Boze! oddajcie moja wode z poworotemmmmm!!!!!
      a juz ten asparam... fakt moze tak i byc ale musialbysmy wpieprzac tylko ten
      aspram i nic wiecej. zreszta ja tam akurat pije najwiecej wody. bo tak lubie.
      howgh!
      powiedzialabym stop histerii! z jednym sie zgodze jednak z autorka/rem... to
      jest chyba jednak w sumie dieta dla ludzi po prostu grubszych ktorzy nie moga
      schudnac. naparwde nie rozumiem dlaczego ktos kto ma bmi zblizone do 20 chce
      stosowac ta diete. tu wystarczylyby naprawde cwiczenia...imho. ale to juz moj
      wtyk taki.
      pozdraiwa byly mors:P:P:P
    • surita Mnie tylko jedna rzecz intryguje... 11.08.10, 12:03
      w kwestii aspartamu. Pani napisała, że:

      Wszystkie napoje light w swoim składzie mają bardzo niebezpieczny związek chemiczny o nazwie ASPARTAM, który powoduje:
      bóle głowy/migreny, zawroty głowy, napady epilepsji, nudności, drętwienia, skurcze mięśni, przybieranie na wadze, wysypki, depresje, zmęczenie, drażliwość, częstoskurcz serca, bezsenność, problemy z widzeniem, utratę słuchu, palpitacje serca, trudności z oddychaniem, ataki niepokoju, niewyraźną wymowę, utratę smaku, szum w uszach, zawroty głowy, utratę pamięci i bóle stawów.


      Pierwszego dnia, ale tylko pierwszego dopadło mnie drętwienie kończyn i twarzy postępujące w tempie błyskawicznym oraz zaburzenia mowy. I to nawet nie "niewyraźna wymowa", ale akurat rozmawiałam z rodzicielką przez telefon, i co ona przeżywała po drugiej stronie słuchawki to jej. Chciałam powiedzieć "grzebień". Wiedziałam, o co mi chodzi, do czego to służy i jak wygląda, ale za Chiny ludowe nie pamiętałam jak się to nazywa. Potem kilkakrotnie usiłowałam wymówić śniadanie.. przy siódmej próbie się poddałam. Dosłownie tak, jakby ktoś mi po kolei robił jakiś shutdown w mózgu, masakra... Nie potrafię tego tak dobrze opisać..
      Przeszło po jakiejś pół godzinie, ale nie było to za fajne.
      I dopiero po przeczytaniu tego artykułu zaczęłam to łączyć z aspartamem. Tyle że.. po dwóch tabletkach słodzika w kawie i dwóch szklankach coli light..? Nie za mało?
      Może doznałam jakiegoś "szoku aspartamowego"? Cholera wie, ven.to, ty mądra jesteś to pomyśl :) O ile oczywiście myślami jesteś jeszcze tu, a nie TAM (rany, nawet nie pytaj, jak Ci zazdroszczę).
    • fit4life Re: hm, artykuł... 12.08.10, 12:10
      Czytając te Państwa wypowiedzi (zresztą wszyscy z jednego portalu)chciałam coś
      napisać w odpowiedzi na komentarz, który pojawił się na blogu virtualtrener. Być
      może nasz artykuł nie jest mile widziany na portalu diety. pl ale my na czarne
      nie mówimy białe.


      Stan ketozy to nic innego jak odżywianie się mózgu ciałami ketonowymi , które
      powstają podczas każdego głodzenia się i niezrównoważonej diety. Mówiąc prościej
      tacy ludzi popadają w stan euforii tak jakby byli na narkotykach. Nie wydaje się
      Pani dziwne, że ludzie na drakońskich dietach (np. dieta kopenhaska, dukana)
      wytrzymują 2 tygodnie, miesiąc a czasami i dłużej, natomiast nie potrafią jeść
      normalnych zbilansowanych posiłków i uprawiać systematyczną aktywność fizyczną.
      Mózg do prawidłowej pracy potrzebuje około 130 g glukozy na dzień a przy diecie
      Dukana to góra 60 g. <strong>Tego typu diety stosowano w szpitalach
      psychiatrycznych już w latach 20 w Stanach Zjednoczonych ale po licznych
      protestach uznano że jest to nie humanitarne.</strong>. Już nie wspominając o
      tym , że na jeden posiłek norma białka nie może przekroczyć 40 g a u Dukana jest
      to zawsze więcej niż 60 g.

      Co do tego że tłuszcz waży mniej. To mam dla Pani złą wiadomość około 4 kg które
      traci się na początku tej diety to nic innego tylko woda !!! (ta sama metoda co
      przy diecie Kopenhaskiej tylko zamiast kawy duża ilość białka) a stracenie 4 kg
      w ciągu miesiąca to na 100% z tkanki mięśniowej a nie z tłuszczu, norma to 2 kg
      na miesiąc. Mam dla Pani pewne badania do przedstawienia:
      Jeden z moich zawodników Adam Galman (osoba zanana nie wzięta z istockphoto).
      Zanim do mnie trafił miał wagę normalną ale :

      [img]https://virtualtrener.files.wordpress.com/2010/08/galman-e1281607159611.png[/img]

      Jeśli przy tej samej wadze (eliminując właśnie cukry) 11.12.09 roku miał 17,5 %
      tkanki tłuszczowej tzn. że miał mniej siły i niższa podstawową przemianę materii
      a wyniki po roku ciężkiej pracy i systematycznej zbilansowanej diety oraz ruchu
      (u tego Pana już trenowania) dały 11,9 % tłuszczu to co to znaczy Pani zdaniem.
      U Pani skład ciała jest identyczny niemniej przypuszczam, że po tej diecie
      ilościowo na pewno nieco inny. Dla jasności ta sama objętość mięśni jest cięższa
      niż ta sama objętość tłuszczu!!!!

      Co do osób które stosowały dietę Dukana to jedna trafiła do szpitala z
      początkiem niewydolności nerek, bo przy tej diecie jest zaburzony bilans
      składników mineralnych a druga miała cały czas drgawki bo ta dieta wypłukała u
      niej magnez.

      Z całym szacunkiem 20 kg samego tłuszczu to nie jest najlepszy wynik. Jeśli bez
      przyczyn natury zdrowotnej dopuściła się Pani do takiej wagi to nie świadczy to
      o Pani zbyt dobrze. Jeśli doprowadziła się Pani do takiego stanu i nie żal Pani
      było organizmu to tym bardziej nie będzie go żal aby zastosować taką dietę.
      Przecież tak naprawdę liczy się tylko efekt a nie zdrowie. Prawda?


      A czy przed zrobieniem tej diety sprawdziła Pani sobie wątrobę i woreczek
      żółciowy. Nie wiem czy ktoś Pani mówił że takie drastyczne diety powoduje
      nadmierne jej stłuszczenie a czasem powstawanie kamieni w woreczku żółciowym.
      Jeśli przedstawi mi Pani naukowe dowody swoich racji to proszę mi wierzyć że ją
      Pani przyznam. Na dzień dzisiejszy żaden szanujący się dietetyk nie będzie
      pisał, że dieta Dukana jest dobra. Zresztą nie powie, że żadna dieta
      eliminacyjna jest dobra.

      Dopóki w Polskim społeczeństwie będzie taka mierna świadomość na temat zdrowia
      to wszyscy co będą chcieli wprowadzić na coś modę będą w stanie to zrobić. Jeśli
      w Ameryce wycofują jakiś lek a u nas się go podaje (np. meridia) i dopiero po
      tym jak kilka młodych kobiet umiera na zawał serca się go wycofuje to wybaczcie
      ale nie skomentuje tego.

      PS. Mam nadzieję, że kiedyś nie będzie Pani miała szybciej osteoporozy w wieku
      starszym niż Pani koleżanki.
      • ven.to Re: hm, artykuł... 12.08.10, 12:55
        ja bym poprosiła o mniej wody a więcej treści i może jakieś podsumowania, czy coś?
        nic nie rozumiem :) pewnie mi się mózg odcukrzył :P (nic dziwnego w końcu jem
        tylko węglowodany złożone a żadnych prostych ;)) a może jednak kopiowanie i
        wstawianie w inną dyskusję całych wypowiedzi nie ma sensu?

        polecam wyszukiwarkę forumową - łącznie z wątkami dla kogo ta dieta nie jest i o
        badaniach kontrolnych.
      • surita Re: hm, artykuł... 12.08.10, 13:14

        > Stan ketozy to nic innego jak odżywianie się mózgu ciałami ketonowymi , które
        > powstają podczas każdego głodzenia się i niezrównoważonej diety. Mówiąc proście
        > j
        > tacy ludzi popadają w stan euforii tak jakby byli na narkotykach. Nie wydaje si
        > ę
        > Pani dziwne, że ludzie na drakońskich dietach (np. dieta kopenhaska, dukana)

        Primo: na diecie Dukana nikt nikogo nie głodzi. Ba, głodzenie się jest wręcz
        niewskazane.
        Secundo: na pewno nie jest drakońska. Porównywanie diety kopenhaskiej do diety
        Dukana to posługiwanie się ogromnym uproszczeniem wskazującym na ignoranctwo i
        chęć wywołania kontrowersji w miejsce rzeczowej, naukowej - a tak stoi w
        nagłówku Pani wpisu na blogu - dysputy.

        > Co do tego że tłuszcz waży mniej.
        Ten fragment z tłuszczem, który waży mniej, przypomina mi dowcip o tym, czy 1 kg
        pierza jest cięższy od 1 kg węgla... Poniżej wypowiedziała się już Pani bardziej
        fortunnie: "Dla jasności ta sama objętość mięśni jest cięższ
        > a
        > niż ta sama objętość tłuszczu!!!!"

        To mam dla Pani złą wiadomość około 4 kg któr
        > e
        > traci się na początku tej diety to nic innego tylko woda !!!
        Zaiste wielkie o Pani dzięki za oświecenie. Bez Pani złej wiadomości naprawdę
        nie wiem jak znalazłabym stosowny ustęp w książce Dukana, który dokładnie o tym
        mówi.

        > Jeden z moich zawodników Adam Galman (osoba zanana nie wzięta z istockphoto).
        Nie mam pojęcia kim jest Adam Galman. Żywię jednakowoż nadzieję, że posiada Pani
        jego zgodę na upublicznianie swojego Protokołu z badań wydolnościowych oraz
        podpieranie tez swojego blogowego wpisu jego nazwiskiem.

        > Co do osób które stosowały dietę Dukana to jedna trafiła do szpitala z
        > początkiem niewydolności nerek, bo przy tej diecie jest zaburzony bilans
        > składników mineralnych a druga miała cały czas drgawki bo ta dieta wypłukała u
        > niej magnez.

        Przyszpilony u góry wątek powitalny wskazuje na to, że jest tu ponad 300 osób
        stosujących dietę Dukana. ŻADNEJ nie przytrafiło się nic takiego, o czym Pani
        była uprzejma wspomnieć. Z całą pewnością zostałybyśmy o tym poinformowane, ku
        przestrodze. Proszę zatem uprzejmie nie straszyć nas jakimiś dwoma wyciągniętymi
        z kapelusza przypadkami, brzmiącymi jak połączenie miejskiej legendy z
        dyscyplinowaniem małych dzieci groźbą Baby Jagi. Dziećmi nie jesteśmy, to się
        nie godzi droga Pani.
        Życzy sobie Pani być traktowana poważnie, to proszę łaskawie w ten sam sposób
        traktować nas.

        > Z całym szacunkiem 20 kg samego tłuszczu to nie jest najlepszy wynik. Jeśli bez
        > przyczyn natury zdrowotnej dopuściła się Pani do takiej wagi to nie świadczy to
        > o Pani zbyt dobrze. Jeśli doprowadziła się Pani do takiego stanu i nie żal Pani
        > było organizmu to tym bardziej nie będzie go żal aby zastosować taką dietę.
        > Przecież tak naprawdę liczy się tylko efekt a nie zdrowie. Prawda?

        Powyższy ustęp wyraża wiele, ale z całą pewnością nie szacunek do rozmówcy,
        choćby wirtualnego. Nikt Pani nie prosił o analizę przyczyn przybrania na wadze
        przez żadną z obecnych tu forumowiczek.

        > Na dzień dzisiejszy żaden szanujący się dietetyk nie będzie
        > pisał, że dieta Dukana jest dobra.
        Dzień dzisiejszy? Niezwykle udana konstrukcja. Proszę Pani, a który szanujący
        się dietetyk poleci dietę, przy której jego obecność jest najzupełniej w świecie
        zbędna?

        > Dopóki w Polskim społeczeństwie będzie taka mierna świadomość na temat zdrowia
        > to wszyscy co będą chcieli wprowadzić na coś modę będą w stanie to zrobić. Jeśl
        > i
        > w Ameryce wycofują jakiś lek a u nas się go podaje (np. meridia) i dopiero po
        > tym jak kilka młodych kobiet umiera na zawał serca się go wycofuje to wybaczcie
        > ale nie skomentuje tego.
        Niniejszym właśnie to Pani uczyniła.

        > PS. Mam nadzieję, że kiedyś nie będzie Pani miała szybciej osteoporozy w wieku
        > starszym niż Pani koleżanki.
        Nie wiem do kogo skierowana jest ta zawoalowana groźba, ale to naprawdę nie
        uchodzi komuś, kto usiłuje podchodzić do jakiejkolwiek kwestii naukowo.

        Ponadto: nie wiem czy Pani wie, ale to jest forum "Proteinki-dieta Dukana" na
        portalu Gazety.pl. Nie wiem w związku z powyższym jak ustosunkować się do
        nagłówka, rozpoczynającego Pani post. Jeśli jest to kalka, przeklejana przez
        Panią wszędzie tam, gdzie ktoś polemizował z Pani wpisem na blogu, to jest to co
        najmniej niegrzeczne i okazuje brak szacunku wobec swoich interlokutorów.
        Nie odniosła się Pani ani do jednego postu, nawet do bardzo rzeczowej wypowiedzi
        ven.to - Pani chce polemizować, czy uważa Pani, że wykonanie prostej czynności
        "kopiuj-wklej" załatwia sprawę?

        Na koniec przychylam się do tezy postawionej przez ven.to. Wymowa Pani wpisu na
        blogu, jak również ten post świadczą o próbie zastosowania chwytu
        marketingowego, mającego na celu rozpropagowanie bloga, którego Pani jest autorką.
        • ven.to Re: hm, artykuł... 12.08.10, 13:35
          o tej osteoporozy nawet nie zauważyłam :) ale to na pewno nie do nas - bo o ile
          na nerkę w szpitalu po dukanie wylądować można (a jak tego uniknąć dowiesz się
          czytając książkę) to osteoporoza na pewno nam nie grozi :) dieta uboga w wapń
          nie jest. I ten tego... Ci o mniej szczupłej budowie ciała, że tak to ujmę,
          rzadziej są narażeni na osteoporozę (im cięższe ciało tym nacisk na kości
          większy co stymuluje rozwój kości).
          "Mam nadzieję, że kiedyś nie będzie Pani miała szybciej osteoporozy w
          wieku starszym niż Pani koleżanki" zdanie na konkurs polonistyczny? Czy na
          prawdę źle nam pani życzy ;)

          Na serio: jeżeli będzie odpowiedź to dla jasności dyskusji mile widziane będą
          punkty, zdania pojedyncze najchętniej.

          Temat: skutki uboczne diety dukana:
          1. nadmierna ilość białka obciąża nerki - prawda. dlatego pijemy dużo wody i
          badamy mocz.{Warto przeczytać książkę}
          2. mięśnie nie dostają swojego podstawowego paliwa - cukru. Szybciej się męczą,
          słabiej regenerują, przy intensywnym wysiłku może dojść do tzw. "spalenia" -
          prawda. Dlatego my na dukanie unikamy intensywnego wysiłku. {Warto przeczytać
          książkę}
          3. mózg podczas diety nisko węglowodanowej jest ospały, ciężej mu się pracuje -
          prawda. Na całe szczęście produkuje przeróżne substancje (w tym również
          serotoninę tfu, co za zło) aby pracować efektywnie bez cukru. Są osoby których
          mózg nie radzi sobie z taką dietą, źle się czują - rezygnują one z takiej diety;
          ich mózg zaczyna pracować jak dawniej, bez żadnych konsekwencji. {Warto
          przeczytać książkę}
          4. 4 kg z 20 straconych to woda - w dużym uproszczeniu prawda. Jestem w stanie
          to zaakceptować :)
        • fit4life Re: hm, artykuł... 12.08.10, 14:09
          Widzę , że na siłę próbuje Pani udowodnić, że dieta Dukana to cudowna metoda na
          otyłość. Ja pracuje od 5 lat ze sporowcami oraz zwykłymi ludźmi, którzy mają
          nadwagę. Próbuje mi Pani wmówić, że jeśli ktoś odchudzi się 20 kg z tłuszczu to
          co on ma zamiast tych 20 kg? Każda dieta to jest głodzenie dla organizmu, bo
          eliminuje się jedne składniki pokarmowe na rzecz drugich.

          Mam zgodę na publikowanie wyników moich zawodników więc niech o to Panią głowa
          nie boli. Jeśli ktoś chwali się że miał 20 kg nadwagi to mam powiedzieć,że to ok???

          Co do reklamy to ja i moi koledzy nie będziemy się musieli reklamować, bo tacy
          jak Pani spowodują i powodują że klientów mamy więcej.Jestem ciekawa jak wyjdzie
          za parę lat że ta dieta ma skutki uboczne, pod jakim pseudonimem będzie Pani pisać?

          Nie będę już więcej wracać do tego temat. Życzę powodzenia w odchudzaniu
          • ven.to Re: hm, artykuł... 12.08.10, 14:42
            po co te nerwy?
            nie lepiej normalnie dyskutować?
            ja nie mówię że to idealna dieta do leczenia otyłości. Wręcz przeciwnie. To mnie
            chyba najbardziej zastanowiło w Pani "artykule" na blogu (bo rozumiem że to Pani
            jest jego autorką? szkoda że Pani się pod nim imieniem i nazwiskiem nie
            podpisała;)) że najpierw opisuje Pani dietę dukana jako nie działającą a potem
            nagle, na końcu zmienia Pani zdanie na rzecz osób na prawdę otyłych dla których
            ewentualnie dopuściłaby pani tę dietę. Podczas gdy właśnie w ich przypadku
            stosowanie tej diety jest określane jako wysoko ryzykowne. O tym jak mało Pani
            wie na temat dukana świadczy właśnie taka dziwnie wybiórcza analiza. Jednym z
            największych zagrożeń płynących z tej diety (oprócz nerek), jest wzrastający (w
            związku z rozkładem zbyt dużej ilości białek) poziom toksyn. O ile dwa-trzy
            miesiące fazy II nie zaszkodzą osobie zdrowej, o tyle całość diety u osoby z
            otyłością może przynieść fatalne skutki. I tego bym się czepiła gdybym
            krytykowała tę dietę będąc przekonaną o jej szkodliwości. Odnoszę wrażenie że
            Pani nie krytykuje bo ma wiedzę tylko właśnie dla tego że jej pani nie ma.
            Gdyby przeczytała by Pani książkę wiedziałaby Pani dla kogo ta dieta jest. Ale
            można również skorzystać z wyszukiwarki. Ona jest dla osób zdrowych, na
            określony fragment życia (mówię tu o fazie II - do III fazy nikt by się nie
            przyczepił). Tak, nie trzeba czekać lat żeby wiedzieć o możliwych skutkach
            ubocznych - o nich już dobrze wiemy. Wiemy z czym się wiąże a mimo to decydujemy
            się na nią. Z różnych przyczyn. A Pani musi się pogodzić z tym że nie Pani racja
            i tryb życia jest najświętszy. Nie trzeba być sportowcem aby być zdrowym. Wielu
            z nas wybiera inną drogę w której niestety, z braku czasu, wybieramy rozwiązania
            dla nas najprostsze.
            Nie wiem kim są ludzie tacy jak ja :) ale jestem przekonana że dogadałybyśmy się
            w realu bez problemów i normalnie doszły do porozumienia.
            Proponuję rzeczową, sensowną polemikę.
            Dodaję kolejny punkt do mojej listy wad dukana.
            5. nadmierna ilość białek jest toksyczna - dlatego pijemy dużo wody a druga faza
            jest ograniczona w czasie
            6. gdyby jeść wg zaleceń - tak dużo jak mamy na to ochotę i o każdej godzinie -
            nauczylibyśmy się złych nawyków żywieniowych - prawda. Po to jednak mamy głowę
            żeby myśleć :)

            proszę o dopisanie kolejnych punktów
            samo straszenie+nerwy jest bez sensu :) dobrze Pani o tym wie skoro zawodowo
            pracuje Pani z osobami otyłymi. Aha, jeszcze jedno - nie wiem czy stosuje pani
            zaprezentowane wyżej techniki "pogardzania" osobami z nadwagą w codziennej pracy
            ale generalnie jeżeli ktoś Pani mówi że stracił 20 kilogramową nadwagę to jak
            najbardziej powinna Pani powiedzieć "ok" o ile nie "to bardzo dobrze".
            Oczywiście jeżeli ma pani "ale" to jak najbardziej należy je dodać ale dopiero
            po "ok. :) To tak zawodowo. Prywatnie, tutaj, pisze pani na forum na jakim pani
            pisze i miło by było żeby powstrzymała się pani od obraźliwych komentarzy. My
            już zdążyłyśmy utyć i wziąć się za odchudzanie. Jeżeli rzeczywiście ma Pani do
            powiedzenia coś bardzo ważnego o naszym zdrowiu - łatwiej przyjmiemy jeżeli
            będzie to pisane w sposób kulturalny :) Jeżeli na prawdę zależy Pani na
            rozpowszechnianiu wiedzy, to sposób w jaki się ją rozpowszechnia musi być
            adekwatny żeby trafił.
          • surita Re: hm, artykuł... 12.08.10, 14:49
            To zdaję się było do mnie...? Grzeczniej jest, albo "podpiąć się" pod post
            użytkownika, któremu się odpowiada, albo zaznaczyć odbiorcę postu w nagłówku.

            Proszę łaskawie zacytować ustęp, w którym "usiłuję wmówić Pani, że jeśli ktoś
            odchudzi się 20 kg z tłuszczu to co on ma zamiast tych 20 kg?" - cokolwiek
            znaczy ta karkołomna konstrukcja.

            > Mam zgodę na publikowanie wyników moich zawodników więc niech o to Panią głowa
            > nie boli.
            Cieszę się, że nie szafuje Pani nazwiskiem swojego klienta na daremno. Niech
            stan bolesności mojej głowy nie spędza łaskawej Pani snu z powiek.

            >Jeśli ktoś chwali się że miał 20 kg nadwagi to mam powiedzieć,że to o
            > k???
            Przepraszam najmocniej. A czy ktoś NA TYM FORUM chwalił się Pani faktem
            posiadania 20 kg nadwagi...? Co Panią uprawnia do przychodzenia tu i
            wypowiadania się o nas w sposób tak pejoratywny?

            > Co do reklamy to ja i moi koledzy nie będziemy się musieli reklamować, bo tacy
            > jak Pani spowodują i powodują że klientów mamy więcej.
            Tacy jak ja? Czyli kto dokładnie?

            > Jestem ciekawa jak wyjdzi
            > e
            > za parę lat że ta dieta ma skutki uboczne, pod jakim pseudonimem będzie Pani pi
            > sać?
            Pod tym samym. Polecam się na przeszłość.

            > Nie będę już więcej wracać do tego temat. Życzę powodzenia w odchudzaniu
            Jakkolwiek pozwalam sobie powątpiewać w szczerość Pani życzeń, dziękuję stokrotnie.
            Szkoda, że odpowiadając mnie, ponownie pominęła Pani rzeczowe zaproszenie do
            polemiki ven.to.
            Najwyraźniej rzeczowa, naukowa dysputa nie jest czymś, na co jest Pani
            przygotowana merytorycznie.
          • a.agena Re: hm, artykuł... 12.08.10, 14:51
            fit4life napisała:

            > Co do reklamy to ja i moi koledzy nie będziemy się musieli reklamować, bo tacy
            > jak Pani spowodują i powodują że klientów mamy więcej.

            Działacie z kolegami na oddziałach nefrologii, urologii czy ortopedii?

            > Jestem ciekawa jak wyjdzie
            > za parę lat że ta dieta ma skutki uboczne, pod jakim pseudonimem będzie Pani pisać?

            A jest taka dieta, która nie ma skutków ubocznych? Podkreślam: dieta.

            I proszę nie epatować empatią w stosunku do przebywających tutaj osób z nadwagą czy otyłością.

            a.a
            • yacuba Re: hm, artykuł... 12.08.10, 15:10
              Ku świadomości:

              Podstawową rolą kobiety jest dokładanie szczapek do ogniska
              domowego i rodzenie zdrowych ślicznych bobasków. Wszystko inne to
              fanaberie
              .

              Kobiety otyłe lub, których BMI przekracza 23 nie rodzą zdrowych
              dzieci.
              Albo rodzą dzieci z niską masą urodzeniową, albo powyżej 4 kg tzw.
              makrosomatyczne... gdzie już mogą być problemy przy porodzie...

              Zarówno jedne jak i drugie dzieci chorują częściej w wieku dorosłym
              na choroby metaboliczne ( jak ten termin Paniom jest obcy polecam
              Wikipedię ).
              • surita Re: hm, artykuł... 12.08.10, 15:13
                > Kobiety otyłe lub, których BMI przekracza 23 nie rodzą zdrowych
                > dzieci.
                > Albo rodzą dzieci z niską masą urodzeniową, albo powyżej 4 kg tzw.
                > makrosomatyczne... gdzie już mogą być problemy przy porodzie...
                Wow. Nie ma to jak poszukać argumentu do dyskusji w czyjejś sygnaturce. Rany.

                > Zarówno jedne jak i drugie dzieci chorują częściej w wieku dorosłym
                > na choroby metaboliczne ( jak ten termin Paniom jest obcy polecam
                > Wikipedię ).
                Wikipedia jako podpora merytoryczna...? Drugie wow.
                • yacuba Re: hm, artykuł... 12.08.10, 15:16
                  Nie podpora ale pomoc... nie sądzę iż dyskutujemy tutaj z
                  dietetykami... więc na pewno nie zaszkodzi... a właśnie sygnaturki
                  wskazują, że są Pani z jednej firmy / portalu.... oferującego dietę
                  Dukana.... usiłując jeszcze udowodnić, że ruch jest niepotrzebny... tak
                  samo jak mięśnie... więc w tym miejscu moje WOW!
                  • a.agena Re: hm, artykuł... 12.08.10, 15:26
                    yacuba napisał:

                    > a właśnie sygnaturki
                    > wskazują, że są Pani z jednej firmy / portalu.... oferującego dietę
                    > Dukana.... usiłując jeszcze udowodnić, że ruch jest niepotrzebny... tak
                    > samo jak mięśnie... więc w tym miejscu moje WOW!

                    WOW!
                    Nosz się wszystkiego mogłabym spodziewać, ale nie jakichś niestosownie niedukanowskich podtekstów.

                    a.a
                  • surita Re: hm, artykuł... 12.08.10, 15:33
                    > Nie podpora ale pomoc... nie sądzę iż dyskutujemy tutaj z
                    > dietetykami... więc na pewno nie zaszkodzi... a właśnie sygnaturki
                    > wskazują, że są Pani z jednej firmy / portalu.... oferującego dietę
                    > Dukana.... usiłując jeszcze udowodnić, że ruch jest niepotrzebny... tak
                    > samo jak mięśnie... więc w tym miejscu moje WOW!

                    Ach to te nieszczęsne suwaczki tak Państwa zainspirowały??? W życiu jeża bym na
                    to nie wpadła :)
                    Chciałam mieć suwaczek, bo tak! I poszłam sobie tam, gdzie mi się najbardziej
                    podobały, niespecjalnie przejmując się, co to za portal i czym się zajmuje.
                    Dopiero po Pani/Pana supozycji mnie oświeciło, że to stąd ten nacisk na tamten
                    portal. Grunt to mieć dobrą teorię spiskową :)

                    Z tego co jednak mi wiadomo, diety Dukana nie sprzedaje się w butelkach za
                    ciężkie pieniądze. Kto jest zainteresowany, idzie chociażby do Empiku i kupuje
                    książkę. Et voila. Naprawdę jakikolwiek portal jest w stanie ukręcić na tym
                    jakiś biznes?

                    Nikt nie usiłuję udowodnić nikomu, że ruch czy mięśnie są niepotrzebne. O tym,
                    że jest wręcz przeciwnie wiemy wszystkie, jak jedna.
                      • surita Re: hm, artykuł... 12.08.10, 15:46
                        Świadomość konieczności ruchu to jedno. Zamiana tej konieczności w element
                        naszego codziennego życia, to już inna para kaloszy.
                        I nie ma w tym nic dziwnego. To jest ludzkie.
                      • kk345 Re: hm, artykuł... 12.08.10, 18:56

                        > Chyba jednak nie wszystkie bo jedna z Pań wyraźnie napisała, że ma
                        > wstręt do ruchu/aktywności fizycznej.

                        Dorosła jest, więc wolno jej podjąć taką decyzję, czyż nie? Nie uszcześliwiajmy
                        nikogo na siłe na zasadzie "moja racja jest mojsza niż twojsza"
              • a.agena Re: hm, artykuł... 12.08.10, 15:18
                yacuba napisał:

                > Ku świadomości:
                >
                > Podstawową rolą kobiety jest dokładanie szczapek do ogniska
                > domowego i rodzenie zdrowych ślicznych bobasków. Wszystko inne to
                > fanaberie
                .
                >
                > Kobiety otyłe lub, których BMI przekracza 23 nie rodzą zdrowych
                > dzieci.

                No toż się przecież tutejsze forumowiczki odchudzają, zeby zdrowo rodzić :-)

                > Albo rodzą dzieci z niską masą urodzeniową, albo powyżej 4 kg tzw.
                > makrosomatyczne... gdzie już mogą być problemy przy porodzie...

                A tak w ogóle (traktując tę wypowiedź wybitnie do siebie, bo i sygnaturka moja) uprzejmie proszę nie wymagać ode mnie, bym w moim wieku jeszcze się rozmnażała.

                > Zarówno jedne jak i drugie dzieci chorują częściej w wieku dorosłym
                > na choroby metaboliczne ( jak ten termin Paniom jest obcy polecam
                > Wikipedię ).

                Obecnie nie trzeba być ani jednymi dziećmi, ani drugimi, aby sobie na choroby metaboliczne pochorować.

                a.a
                  • teqilaa Re: hm, artykuł... 12.08.10, 16:29
                    makrosomia to generalnie wynik ciązy cukrzycowej a nie otyłości
                    samej w sobie matki. Ja mialam cukrzyce w ciązy a byłam typowym
                    patyczakiem uprawiającym sport, normalnie odzywiającycm się. Mimo
                    to "dopadla" mnie cukrzyca w ciązy i duże dziecko. Oczywiście
                    otyłosc zwieksza ryzyko cukrzycy ale nadwaga sama w sobie
                    nie "generuje" dzieci z makrosomią. Znam kilka dziewczyn z nadwagą,
                    które urodziły zdrowe normalne parametrami dzieci.
      • guga181 Re: hm, artykuł... 12.08.10, 14:44

        > Co do tego że tłuszcz waży mniej.

        A od czego mniej?
        Gdyby nie tytuł i to nieszczęsne "naukowe spojrzenie" nie byłoby tylu emocji. Czytając artykuł "naukowy", ba, nawet popularno - naukowy, oczekuje się rzetelnych informacji, niestety wszelkie błędy merytoryczne, że o językowych nie wspomnę, dyskwalifikują całość tekstu sprowadzając go do poziomu "amerykańscy naukowcy udowodnili". Tak gwoli wyjaśnienia od humanistki ciężar właściwy to nie masa.
        A teraz prostacki sylogizm:

        > Stan ketozy to nic innego jak odżywianie się mózgu ciałami ketonowymi , które
        > powstają podczas każdego głodzenia się i niezrównoważonej diety. Mówiąc proście
        > j
        > tacy ludzi popadają w stan euforii tak jakby byli na narkotykach. Nie wydaje si
        > ę
        > Pani dziwne, że ludzie na drakońskich dietach (np. dieta kopenhaska, dukana)
        > wytrzymują 2 tygodnie, miesiąc a czasami i dłużej, natomiast nie potrafią jeść
        > normalnych zbilansowanych posiłków i uprawiać systematyczną aktywność fizyczną.

        czyli większa część populacji Afryki żyje w stanie euforii :)

        A teraz trochę prywaty:
        natomiast nie potrafią jeść
        > normalnych zbilansowanych posiłków i uprawiać systematyczną aktywność fizyczną.
        niestety do wszelkiej aktywności fizycznej poza seksem żywię glęboki wstręt.
        • ven.to Re: hm, artykuł... 12.08.10, 14:50
          Guga - w takim razie być może prowadzisz popisowo sportowy tryb życia a nawet o
          tym nie wiesz ;).
          Seks to idealny trening cardio natomiast niektóre pozycje to niemalże body
          sculpture :D
          Trzeba tylko regularnie ćwiczyć
        • yacuba Re: hm, artykuł... 12.08.10, 15:03
          > niestety do wszelkiej aktywności fizycznej poza seksem żywię glęboki wstręt.

          Nie Pani jedna na tym forum co świadczy o niskim poziomie rozwoju cywilizacyjnego.... Niestety. Nie dotyczy to tylko Pani ale ogólnie społeczeństwa jako całości... dlatego w Polsce ( tak mówią statystyki ) sprzedaje się środków przeciwbólowych, dotyczy to też tabletek odchudzających...


          • yacuba Re: hm, artykuł... 12.08.10, 15:05
            yacuba napisał:

            > > niestety do wszelkiej aktywności fizycznej poza seksem żywię
            glęboki wstr
            > ęt.
            >
            > Nie Pani jedna na tym forum co świadczy o niskim poziomie rozwoju
            cywilizacyjne
            > go.... Niestety. Nie dotyczy to tylko Pani ale ogólnie
            społeczeństwa jako cało
            > ści... dlatego w Polsce ( tak mówią statystyki ) sprzedaje się
            środków przeciwb
            > ólowych, dotyczy to też tabletek odchudzających...

            DUŻA ilość...
          • kk345 Re: hm, artykuł... 12.08.10, 18:59
            Interesuje mnie, jak wypracowuje się w sobie taką pogardę dla pozostałej części
            ludzkości, jaką prezentujesz? Bo rzadko spotykam się z takim wstrętem dla
            społeczności, w której się żyje...
          • guga181 Re: hm, artykuł... 12.08.10, 19:30
            byłabym odpisała szybciej, ale jako nieucywilizowana musiałam uprać dwa dywany,
            zamiast kulturalnie w tym czasie pograć w tenisa na ten przykład czy inny
            fitness pouprawiać ;)
            mleka też, o zgrozo nie piję, więc wielka nie będę, a jeszcze te choroby
            metaboliczne, co to mnie czekają....dzięki za ostrzeżenie :)
      • ven.to yacuba - hihi 12.08.10, 16:27
        no dobra, yacuba, biorąc pod uwagę że nick powstał przed chwilą można
        przypuszczac że... :D

        no i te dzieci co się rodzą hihi myślałam że 23 BMI to norma :) wikipedia
        prawdopodobnie będzie myślała podobnie - a ten tekst o rodzeniu dzieci...
        poraaaaażka - to takie prace się pisze na koniec licencjatu z wychowania
        fizycznego? Tragedia
            • yacuba Re: yacuba - hihi 12.08.10, 18:28

              > A tam się tytuł kupowało?


              Nie wiem czy zdaje sobie Pani sprawę, że takie sformowania podchodzą
              pod pomówienie???

              Nie mam za bardzo czasu by zgłaszać gdzieś ten wpis...

              Podsumowując...poziom forum niski i nie będziemy tu już pisać...

              Dalej uważam, że ( tak jak Pani pisała powyżej ) wstręt do ruchu powinien być leczony...

              Jednak poziom świadomości w Polsce jest na bardzo niskim poziomie...
              dlatego Panie mogą na tym forum brylować :)
              • madzioreck Re: yacuba - hihi 12.08.10, 19:01
                > Nie wiem czy zdaje sobie Pani sprawę, że takie sformowania podchodzą
                > pod pomówienie???

                Pomówić, prosze pani, to można osobę, a nick w internecie, który nie ma odwagi
                napisać paru słów o sobie. Za to pani nas tu obraża od góry do dołu.

                > Podsumowując...poziom forum niski i nie będziemy tu już pisać...

                Nikt tu pani nie trzyma, a wręcz powiem, że nikt pani nie zapraszał. Żegnam.
              • a.agena Re: yacuba - hihi 12.08.10, 19:08
                yacuba napisał:

                >
                > > A tam się tytuł kupowało?
                >
                >
                > Nie wiem czy zdaje sobie Pani sprawę, że takie sformowania podchodzą
                > pod pomówienie???

                To było pytanie. Też na "P" tylko w słowniku dalej nieco.

                > Podsumowując...poziom forum niski i nie będziemy tu już pisać...

                Polecam. Zdrowsze. Choć może nie tak jak ruch.

                a.a
              • surita Re: yacuba - hihi 12.08.10, 21:04
                Ojej. Człowiek wyjdzie z dzieckiem na spacer zażyć trochę ruchu (a fuj!), a tu
                takie rzeczy.
                Po pierwsze: poczułam się urażona
                Po drugie: fajna dyskusja była.. jak by to powiedziała Chmielewska: tak pięknie
                żarło i zdechło.. :)
    • madzioreck Wsadziłąm, widzę, kij w zrowisko ;) 12.08.10, 18:50
      Nie zdzierżyłam i skomentowałam artykuł, i oburzona pani dietetyk aż przyszła tu
      za mną ;)

      fit4life napisała:

      > Z całym szacunkiem 20 kg samego tłuszczu to nie jest najlepszy >wynik. Jeśli
      bezprzyczyn natury zdrowotnej dopuściła się Pani do >takiej wagi to nie świadczy
      to o Pani zbyt dobrze. Jeśli >doprowadziła się Pani do takiego stanu i nie żal
      Pani było >organizmu to tym bardziej nie będzie go żal aby zastosować taką dietę.

      To w takim razie nie szanuje Pani większości swoich klientów, jeśli wypisuje
      Pani takie rzeczy.

      > PS. Mam nadzieję, że kiedyś nie będzie Pani miała szybciej >osteoporozy w
      wieku starszym niż Pani koleżanki.

      A ja mam wrażenie, że ma Pani nadzieję na coś zupełnie przeciwnego, tyle jadu w
      Pani wypowiedziach.

      > nadwagę. Próbuje mi Pani wmówić, że jeśli ktoś odchudzi się 20 kg z tłuszczu to
      > co on ma zamiast tych 20 kg?

      > Co do reklamy to ja i moi koledzy nie będziemy się musieli reklamować, bo tacy
      > jak Pani spowodują i powodują że klientów mamy więcej.Jestem ciekawa jak wyjdzi
      > e
      > za parę lat że ta dieta ma skutki uboczne, pod jakim pseudonimem będzie Pani pi
      > sać?

      Ech, pani dietetyk, a może tak bez wycieczek osobistych, widzę, że dyskusja
      merytoryczna przekracza Pani możliwości. Co do pseudonimów - ja jestem zwykłym
      człowiekiem, i mogę pozostać anonimowa, choć gdyby Pani bardzo chciała, można
      dowiedzieć się, kim jestem. Pani natomiast nie raczyła swojego "naukowego"
      artykułu podpisać imieniem i nazwiskiem, ciekawe, dlaczego...
      • madzioreck Chciałam dodać, pani Dietetyk... 12.08.10, 19:05
        Chciałam dodać, pani Dietetyk, że tak emocjonalne podejście do sprawy, jakie
        pani tu zaprezentowała, świadczy dobitnie o braku profesjonalizmu. Złości się
        pani i przytupuje jak mała dziewczynka, bije pani tzw. pianę, ale nic z tego nie
        wynika. Jeśli swoich klientom również wrzuca pani takie hasła jak "nie świadczy
        o panu dobrze, że się pan doprowadził do takiej wagi", yo ja dziękuję za takich
        dietetyków. Za wszystkich zresztą dziękuję, bo o ile znam osoby, które schudły
        na dukanie, o tyle wszystkie, które skorzystały z usług jakiegokolwiek
        du\dietetyka, jak miały nadwagę, tak mają. Przecież chodzi o to, żeby pacjenta
        (klienta) leczyć, a nie wyleczyć, nieprawdaż?
      • a.agena Re: Wsadziłąm, widzę, kij w zrowisko ;) 12.08.10, 19:06
        madzioreck napisała:

        > Ech, pani dietetyk, a może tak bez wycieczek osobistych, widzę, że dyskusja
        > merytoryczna przekracza Pani możliwości. Co do pseudonimów - ja jestem zwykłym
        > człowiekiem, i mogę pozostać anonimowa, choć gdyby Pani bardzo chciała, można
        > dowiedzieć się, kim jestem. Pani natomiast nie raczyła swojego "naukowego"
        > artykułu podpisać imieniem i nazwiskiem, ciekawe, dlaczego...

        Mydłem, dobij mydłem!

        Ewentualnie strzel argumenta w stylu:
        Podsumowując...poziom forum niski i więc bądźcie łaskawi tu już pisać..."

        a.a
      • wadera3 Re: rozpętała się walka w kisielu........ 12.08.10, 21:52
        Czy na sali jest lekarz?
        Bo tu dwie nowe, niedukające pilnie potrzebują pomocy, najchętniej psychiatrycznej.
        Zawsze mnie zadziwiają ludzie włażący na jakieś forum, i zaczynający rozrabiać,
        głosząc jedynie słuszną prawdę.
        Uchowaj nas boże od takich mędrców.
        I pytanie pomocnicze, czy miejscowy admin ma narzędzia do sprawowania swej funkcji?

        Idę napaść swoją ketozę.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka