szpilka_du
03.08.09, 10:07
Zjawisko powszechne i wywołujące we mnie spore zdziwienie - dlaczego kobiety
(na oko) czterdziestoletnie (oraz i młodsze nieco, a pewnie i starsze)
przyczepiają do swoich torebek pluszowe misie i inne zabawki? O ile jestem w
stanie pojąć takiego misia funkcjonującego przy kluczach w torebce, o tyle na
torebce już mnie drażni.
Drugą kwestią jest przedstawianie się wyłącznie imieniem, w dodatku
zdrobniałym. W towarzystwie, w knajpie rozumiem - jest Kasia, Ola, Józia. Ale
w pracy? Józia menadżerka, lat 38?
Wolność wyboru ubioru jest jednym, ale szalone powodzenie kiczu czymś innym -
tak jak misiów i zdrobnień nie rozumiem noszenia getrów z lycry przez PANIE
powyżej 30 wiosny (o ile na powyżej wyglądają). Podobnie zawrotną karierę
robią koszulki z bohaterami kreskówek. Na celebrytce ujdzie, bo jej miejsce w
świecie łączy się z rozrywką, ale poza?
Czy to jakiś nowy trend? Nastolatki postarzają się na siłę od lat, ale
dziecinnienie na pierwszy rzut oka i manifestowanie uwielbienia dla
dzieciństwa wydaje mi się dziwaczne.
Oczywiście, nie moja sprawa.. ale. Kiedy byłam nastolatką wierzyłam, że
nadejdzie w moim życiu dzień, gdy pokocham ten dorosły styl. Uwielbiałam
kobiecość i kobiety świadome swej płci, odróżniające się od mężczyzn nie tylko
intelektualnie czy ze względu na podejmowane wybory zawodowe, ale również
wizualnie. Obwieszanie się maskotkami jak siedmiolatka nie pasuje mi do
kobiety. A trend jest niesłychanie powszechny...